Wywiady

Maria Dłużewska
W pewnym momencie odebraliśmy telefon od Marcina Wierzchowskiego, który był na lotnisku. Mówił, że coś jest nie tak, że była jakaś awaria. Pamiętam swoją pierwszą myśl, że samolot nie zmieścił się w pasie, nie wyhamował, zjechał z niego – tak sobie tę „awarię” wyobraziłem. Co się działo dalej? Później zaczęły docierać sprzeczne informacje… Wtedy już przeszliśmy z cmentarza do budynku przy samym wejściu, tak żeby być we własnym gronie, móc się szybko porozumieć, a jednocześnie nie wzbudzać emocji. Znów zadzwonił nasz kolega czekający na lotnisku i, płacząc, mówił jakieś nie do końca dla nas zrozumiałe zdania. On w tym czasie już był na miejscu katastrofy, pojechał tam z ambasadorem Bahrem i widział to wszystko. Nie byliśmy w stanie go zrozumieć ani wyobrazić sobie tego, o czym...
Joanna Lichocka
W pewnym momencie odebraliśmy telefon od Marcina Wierzchowskiego, który był na lotnisku. Mówił, że coś jest nie tak, że była jakaś awaria. Pamiętam swoją pierwszą myśl, że samolot nie zmieścił się w pasie, nie wyhamował, zjechał z niego – tak sobie tę „awarię” wyobraziłem. Co się działo dalej? Później zaczęły docierać sprzeczne informacje… Wtedy już przeszliśmy z cmentarza do budynku przy samym wejściu, tak żeby być we własnym gronie, móc się szybko porozumieć, a jednocześnie nie wzbudzać emocji. Znów zadzwonił nasz kolega czekający na lotnisku i, płacząc, mówił jakieś nie do końca dla nas zrozumiałe zdania. On w tym czasie już był na miejscu katastrofy, pojechał tam z ambasadorem Bahrem i widział to wszystko. Nie byliśmy w stanie go zrozumieć ani wyobrazić sobie tego, o czym...
Anita Gargas
Kontrolę nad śledztwem w sprawie katastrofy szybko przejęła strona rosyjska. Jak Pani ocenia działania rosyjskich śledczych? Jeżeli chodzi o stronę rosyjską, to mogę powiedzieć, że gdybym była zdrowa, zrobiłabym wszystko, aby żaden z moich synów nie pojechał do Smoleńska. Czy coś bym uzyskała – nie wiem. Ale ja tej ziemi się boję. Jeśli chodzi o Rosjan, to po prostu nie mieści mi się w głowie, że można im wierzyć. Nawet przez sekundę. Tam żyją różni ludzie, ale są okropnie zastraszeni. Byłam kiedyś sześć tygodni w Związku Radzieckim – takiego zastraszenia w życiu nie widziałam. Szczególnie Rosjanie w otoczeniu miedwiediewowsko-putinowskim – oni chyba inaczej nie potrafią myśleć. Boją się. Nie daję żadnej wiary temu, co robi gen. Anodina. Ona symbolizuje całą nieprawdę w tym śledztwie...
Rafał Kotomski
Nie, nie... To się działo w ramach szkolnych zajęć z przysposobienia obronnego. A my braliśmy do kieszeni piasek i sypaliśmy do naoliwionej broni. Albo stukaliśmy w iglicę karabinu, który potem nie działał. Taki mały sabotaż, ale gdybyśmy zostali na tym schwytani, to niewątpliwie wyrzucono by nas ze szkoły, a kto wie, czy nie skończyłoby się więzieniem. To wszystko można uznać za rodzaj Pańskiego przygotowania do wielkiego protestu, jakim była bomba pod aulą w Opolu w październiku 1971 r. Razem z bratem protestowaliśmy przeciwko masakrze ludzi w grudniu 1970 r. Ale również przeciwko nagradzaniu tych, którzy tej masakry dokonywali i strzelali do bezbronnych robotników. A przecież oni tylko upomnieli się o chleb, nie żądali jakichś gruntownych zmian ustroju komunistycznego. Mówimy...
Elżbieta Królikowska-Avis
Nie. Po pierwsze termin „Europa dwóch prędkości” tutaj nie pasuje, bo to są raczej dwa różne modele integracji. To, co dziś robi strefa euro, zaczęło się 1,5 roku temu jako racjonalna z ich perspektywy reakcja na kryzys, w pewnym stopniu realizująca plan, który w 1989 r., jeszcze przed rozszerzeniem Unii, zaproponował Jacques Delors. A więc projekt instytucjonalny, który będzie wykorzystywał wszystkie logistyczne możliwości, jakie daje wspólna waluta, na rzecz rozwoju. Pójście za ciosem w sferze podatkowej, planowania przedsięwzięć, polityki społecznej, ograniczenie tego „Schumanowskiego gorsetu”, który wygasił unijną energię. W czasach kryzysu dostrzeżono konieczność bliższej integracji i zadziałano – do pewnego stopnia – naśladując Koreę Południową po jej kryzysie w 1998 r. – w ramach...
Rafał Kotomski
Miał Pan też sporo osobistych doświadczeń związanych z Rosją, mechanizmami funkcjonowania polityki Kremla wobec innych państw czy narodów. Ten bagaż zebrałem w ciągu kilkunastu lat pracy. W tym czasie obserwowałem Rosję i jeździłem po miejscach, gdzie angażowała się i wciąż zresztą robi to nadal w cudze sprawy. Militarnie, ale także w sposób niejawny, z użyciem służb specjalnych. W czasie tych zawodowych wypraw zjeździłem Czeczenię, Gruzję, Tadżykistan, Azerbejdżan. Całe południowe pogranicze Rosji, gdzie jej konflikty z narodami aspirującymi do wolności i niepodległości widać było jak na dłoni. Można było je obserwować w skali łatwej do ogarnięcia. To są przecież niewielkie narody. Stosowane przez Rosjan mechanizmy postępowania dotyczyły dosłownie kilkuset, czasami wręcz kilkunastu...
Rafał Kotomski
Nie mieszajmy pojęć. Akurat Marek Kondrat w moim przekonaniu jest bardzo dobrym aktorem, ale nie aktorem wybitnym. Sądzę, że jednak nie takie osobowości wyznaczają wzorce do naśladowania. Pan Marek Kondrat był przez całe swoje życie zawodowe tylko i aż aktorem świetnym. Pan ma jakieś wzorce aktorskie do naśladowania? Nie mam. A kogo mogliby w takim razie naśladować młodzi, szukający wzorców ludzie spośród postaci z Pańskiego środowiska? Jeżeli kategoriami byłyby rzemiosło mistrzowskie i talent, oczywiście podam nie wszystkie nazwiska: Gajos, Fronczewski, Stuhr, Trela, Radziwiłowicz, Nowicki, Pszoniak, Olbrychski, Seweryn, Janda, Dymna, Komorowska, Szczepkowska... Ta lista jest dużo dłuższa, jest tych brylantów ze dwie garście. Majątek! Czy aktorzy mają prawo zabierać głos w...
Tomasz Sakiewicz
Wzrost stopy życiowej właśnie wyhamował. Co dalej? Nie ma już wzrostu stopy życiowej, obserwujemy nawet tendencję odwrotną. Ceny żywności rosną lawinowo, a płace nie. Podwyżki cen coraz bardziej będą doskwierać polskim rodzinom. To musi się przekładać na poparcie społeczne. Tusk ma też problem z drugim filarem, trzymającym dotąd popularność jego ekipy. Media mają świadomość gigantycznej skali zaniedbań tego rządu, ewidentnych klęsk. Oczywiście, nie palą się do mówienia o tym, jednak sam mechanizm konkurencji nie pozwala na totalne przemilczanie. Rynek wymusza działanie w myśl zasady: jak ja czegoś nie ogłoszę, to oddam pole innym. Poza tym Donald Tusk znalazł się w sytuacji, w której musi naruszyć interesy potężnych grup. Do tej pory udawało mu się unikać trudnych decyzji. To przede...
Katarzyna Gójska-Hejke
Wzrost stopy życiowej właśnie wyhamował. Co dalej? Nie ma już wzrostu stopy życiowej, obserwujemy nawet tendencję odwrotną. Ceny żywności rosną lawinowo, a płace nie. Podwyżki cen coraz bardziej będą doskwierać polskim rodzinom. To musi się przekładać na poparcie społeczne. Tusk ma też problem z drugim filarem, trzymającym dotąd popularność jego ekipy. Media mają świadomość gigantycznej skali zaniedbań tego rządu, ewidentnych klęsk. Oczywiście, nie palą się do mówienia o tym, jednak sam mechanizm konkurencji nie pozwala na totalne przemilczanie. Rynek wymusza działanie w myśl zasady: jak ja czegoś nie ogłoszę, to oddam pole innym. Poza tym Donald Tusk znalazł się w sytuacji, w której musi naruszyć interesy potężnych grup. Do tej pory udawało mu się unikać trudnych decyzji. To przede...
Maciej Pawlak
Jeśli chodzi o japońskie elektrownie jądrowe, mamy do czynienia z klęską ekologiczną. Moim zdaniem można było jej uniknąć, przynajmniej w odniesieniu do elektrowni Fukushima I. Gdyby pomiędzy trzęsieniem ziemi a wystąpieniem tsunami została ona zatrzymana, to prawdopodobnie nic złego by się nie stało. Przecież wszystkie elektrownie (także w Polsce) są przygotowane do różnego typu wibracji. Natomiast w samej Japonii tym gorszym żywiołem okazało się tsunami. Co prawda, rząd japoński nie udziela zbyt wielu informacji, ale można się domyślać, że elektrownie jądrowe w okolicach najbardziej narażonych na tsunami nie zostały na czas zatrzymane. Wszystko wskazuje więc na to, że doszło do katastrofy ekologicznej, a ponadto mamy do czynienia z błędami ludzkimi. To, co w tej chwili robią Japończycy...
Rafał Kotomski
To prawda, był taki zapis w rządowym projekcie. Ale na szczęście przeszły moje poprawki znoszące możliwość odmowy rejestracji i zostały przegłosowane. Taką możliwość wykreśliliśmy z ustawy. Politycy PO i przedstawiciele rządu mówią o porządkowaniu Internetu. Czy nie chodzi jednak czasem o podporządkowanie i kontrolowanie tej przestrzeni medialnej? Też mam takie obawy. Trudność polega na tym, iż rzeczywiście mieliśmy obowiązek dostosowania ustawy do unijnej dyrektywy audiowizualnej. Szczerze przyznam, że nie do końca rozumiem intencje tej dyrektywy. Szczególnie iż regulacje nie dotyczą funkcjonujących podmiotów internetowych spoza Unii Europejskiej, np. serwisu youtube. Cała dyrektywa może wywoływać podejrzenia lobbingu tradycyjnych nadawców telewizyjnych na Komisję Europejską....
Muszę uściślić jedną rzecz: na manifestacji w Mińsku znalazłem się w wieczór wyborczy jako dziennikarz wykonujący swoje obowiązki – przygotowywałem relację dla gazety ze strajku opozycji. Zostałem aresztowany i po dobie wypuszczony. Sąd argumentował moje zwolnienie właśnie tym, że wzięto pod uwagę zawód, jaki wykonuję. Jednak od razu dodano, że moja sprawa będzie przedmiotem dalszego dochodzenia. Być może powodem ówczesnego zwolnienia była interwencja mojej redakcji i pomoc polskiego MSZ. Jeżeli chodzi o warunki, w jakich przebywają obecnie na Białorusi aresztowani, to są one rzeczywiście bardzo trudne. Przez 15 dni przetrzymywano mnie w centralnym areszcie w Mińsku; nazywa się to dosłownie Centrum Izolacji Naruszycieli Prawa. Nie miałem tam kontaktu z opozycjonistami. Siedziałem z...
Rafał Kotomski
Przede wszystkim popiera to grupa parlamentarna Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, której ważną częścią są politycy PiS. Nie dalej jak wczoraj postawiliśmy tę sprawę na forum obrad szefów wszystkich grup europarlamentu. Z tego co wiem, stanowisko grupy EKiR zostało zaakceptowane. Teraz oczekuję sformułowania oficjalnego wniosku do Komisji Europejskiej o możliwości powołania międzynarodowego ciała. Rozumiem potrzebę powołania takiej komisji i w pełni to popieram. Zdaję sobie sprawę, że wokół Smoleńska narosło zbyt wiele niejasności, które trzeba rozwiać. W dodatku postępowanie rosyjskiej prokuratury i MAK trudno nazwać rzetelnym i doskonale wiem, że wielu Polaków nie może tego po prostu zaakceptować. Czy takie oficjalne poparcie może pomóc w osiągnięciu celu? Obawiam się, by...
Filip Rdesiński
PKP Cargo przynosiło ostatnio jako jedyna spółka kolejowa realne zyski. Jej sprzedaż w okresie kryzysu gospodarczego to dobry pomysł? Nie warto poczekać na koniunkturę, aby osiągnąć lepszą cenę, a do tego czasu czerpać zyski z przewozów towarowych? PKP CARGO osiągała wysoki dochód od początku jej powołania do końca 2007 r. Później zaczęła gwałtownie tracić udziały w rynku i wygenerowała prawie 700 mln zł straty za ostatnie trzy lata. Dopiero od niedawna uzyskuje pierwsze zyski. W takiej sytuacji rynkowej i ekonomicznej PKP Cargo zbywanie większościowego pakietu akcji jest godzeniem się na skutek, którym będzie nieuzyskanie godziwej ceny. Jako byłego ministra transportu i budownictwa co innego w tej sprawie mnie intryguje. Na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury pojawił się...
Paweł Tobola-Pertkiewicz
Czy może powiedzieć Pan coś więcej o Peru? Bo o Chile i Kolumbii mamy pewną wiedzę. Peru jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się krajów Ameryki Południowej. W tym roku przewiduje się wzrost w wysokości 8 proc. PKB. Indeks wolności gospodarczej Heritage za 2010 r. dał Peru jeden z największych awansów. Tamtejsza gospodarka plasuje się teraz na 45. miejscu w tym rankingu. O ile sytuacja polityczna kraju pozostaje niepewna, o tyle zmiany gospodarcze są bardzo prorynkowe. Warto dodać, że od 2007 r. Peru obowiązuje ratyfikowana w obu krajach umowa o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Ale, jak twierdzi Marco Vargas Llosa, tegoroczny laureat literackiej Nagrody Nobla, każde wybory w Peru mogą diametralnie zmienić sytuację kraju, zawracając go do punktu wyjścia. Czy ten...
Elżbieta Królikowska-Avis
Nawet dziś nie dla wszystkich Żołnierze Wyklęci stanowią wzór najwierniejszych z wiernych, po prostu ludzi honoru. Tymi prawymi są natomiast ludzie pokroju np. Kiszczaka czy Jaruzelskiego. Czy ten fakt obecnego pomieszania znaczeń, bałaganu moralnego miał wpływ na decyzję o realizacji „Roja”? By przypomnieć Polakom, kto naprawdę zasłużył na taką zaszczytną ocenę? Już dawno zrozumiałem, że jest w nas jakaś wyrwa cywilizacyjna, dziura w pamięci. Niektórzy mówią, że ci żołnierze są wyklęci, bo wyrzekła się ich nasza pamięć. Nasza współczesna tożsamość bez świadomości o tamtych ludziach jest szczątkowa, niepełna. A jeżeli nie mamy pełnej tożsamości, nie mamy bytu, w każdym razie jest on zagrożony. Musimy wracać do korzeni, do historii, żeby zrozumieć wszystkie te znaczenia. Na przykład...
Rafał Kotomski
O rze¬czach bo¬le¬snych dla Po¬la¬ków mó¬wi Pan ję¬zy¬kiem pro¬stym, wręcz do¬sad¬nym, bez zbęd¬ne¬go pa¬to¬su i fil¬mo¬wych tri¬ków. Bar¬dzo mi za¬le¬ża¬ło, że¬by to nie był kon¬wen¬cjo¬nal¬ny film fa¬bu¬lar¬ny. Speł¬nia¬jąc wa¬run¬ki wi¬do¬wi¬ska ki¬no¬we¬go, po¬sta¬no¬wi¬łem opo¬wie¬dzieć hi¬sto¬rię ina¬czej, w spo¬sób praw¬dzi¬wy. Nie wiem, czy praw¬da jest dzi¬siaj atu¬tem. Mam jed¬nak na¬dzie¬ję, że w cza¬sach prze¬sy¬co¬nych uda¬wa¬niem i zgry¬wą, wła¬śnie ta¬kie po¬dej¬ście za¬in¬te¬re¬su¬je wi¬dzów. Aż do bó¬lu praw¬dzi¬wie i w spo¬sób na¬praw¬dę przej¬mu¬ją¬cy opo¬wie¬dział Pan hi¬sto¬rię Bru¬no¬na Dry¬wy, naj¬star¬szej spo¬śród ofiar Czar¬ne¬go Czwart¬ku, pra¬cow¬ni¬ka por¬tu, któ¬re¬go za¬strze¬lo¬no, gdy wy¬sia¬dał z ko¬lej¬ki na sta¬cji Gdy¬nia–Stocz¬nia. Po pre¬mie...
Rafał Kotomski
Mimo że jest Pan jednym z najbardziej znanych aktorów komediowych, w swoim teatrze IMKA nie ucieka Pan jednak od mówienia o ważnych sprawach dla Polski. To ma być dla widza nie tylko dobra zabawa? Staramy się mówić o rzeczach ważnych dla Polaków, historycznie i współcześnie. Dlatego na afiszu znalazły się takie spektakle jak „Dzienniki” Witolda Gombrowicza czy „Opis obyczajów” księdza Jędrzeja Kitowicza. W czasie zeszłorocznej kampanii prezydenckiej pojawił się Pan na spotkaniu komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego. Nie żałuje Pan tego dzisiaj? Marcin Meller, szef „Playboya”, przyznał otwarcie, że prezydent zdążył już zaliczyć naprawdę wiele żenujących wpadek. Nie żałuję, chociaż mam świadomość, że politycy często obiecują to, czego potem nie potrafią albo nie chcą dotrzymać...
Filip Rdesiński
Takie jednostki jak ja aktywują się wtedy, kiedy źle się dzieje. Katastrofa smoleńska jest wydarzeniem niespotykanym w historii. Żaden inny kraj czegoś podobnego nie przeżył. Dlatego uznałem, że należy przerwać milczenie, wyrazić swoje zdanie na ten temat i obronić tych, którzy się już bronić nie mogą. Rodzice uczyli mnie, żeby nie pozostawać obojętnym na tego typu wydarzenia i to samo chcę przekazać moim córkom. Jesteśmy osobami publicznymi i jeżeli się wypowiemy, zamieścimy oświadczenie w internecie, wielu ludzi to przeczyta. Mamy instrumenty, dzięki którym możemy co najmniej zwrócić czyjąś uwagę na dany problem. Osobiście uważam, że był to dobry pomysł. Zależało nam na rozpropagowaniu filmu. Szczególnie wśród ludzi młodych. Pana córka, a zarazem czołowa polska tenisistka Agnieszka...
Rafał Kotomski
Rozmawiamy dokładnie dziesięć miesięcy po smoleńskiej tragedii. Dla Polaków dziesiąty dzień każdego miesiąca to ważna data. Jaka jest Pańska opinia na temat tego, co wydarzyło się po katastrofie, zwłaszcza ocena faktu, że polski rząd pozostawił śledztwo Rosjanom? Wiem, że pojawiło się wiele dyskusji na ten temat i jednym z głównych pytań było to, czy śledztwo dotyczy katastrofy samolotu cywilnego czy wojskowego. To istotna kwestia, bo powoduje zasadnicze różnice w sposobie prowadzenia śledztwa. Niestety, rezultat dochodzenia prowadzonego przez Rosję wydaje mi się bardzo niezadowalający. Wciąż zastanawiam się, czy cała prawda na temat smoleńskiej katastrofy kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Jest mnóstwo pytań, na które musimy jednak wreszcie uzyskać odpowiedź. Mam wrażenie, że...
Maria Dłużewska
Pamięta Pan przygotowania do wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu? To, jak doszło do rozdzielenia wizyty prezydenta i premiera? Nie brałem bezpośrednio udziału w przygotowaniach do wylotu do Katynia, natomiast byłem świadkiem niektórych wydarzeń. Rozmawialiśmy z szefem, ministrem Stasiakiem, prawie codziennie i wiem, że był dość zirytowany tą sytuacją. Władkowi bardzo zależało na tym, żeby to była jedna wspólna wizyta. Powtórzę to, co on mówił często, że państwo polskie jest jedno, administracja jest jedna, i zwłaszcza w tej sprawie powinna działać razem. A nie działała. Jak się zachowywała strona rządowa? W trakcie przygotowań do oficjalnych obchodów, w których zwykle uczestniczyli prezydenci, wpłynęło zaproszenie od strony rosyjskiej dla premiera Donalda Tuska. Trudno...
Joanna Lichocka
Pamięta Pan przygotowania do wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Katyniu? To, jak doszło do rozdzielenia wizyty prezydenta i premiera? Nie brałem bezpośrednio udziału w przygotowaniach do wylotu do Katynia, natomiast byłem świadkiem niektórych wydarzeń. Rozmawialiśmy z szefem, ministrem Stasiakiem, prawie codziennie i wiem, że był dość zirytowany tą sytuacją. Władkowi bardzo zależało na tym, żeby to była jedna wspólna wizyta. Powtórzę to, co on mówił często, że państwo polskie jest jedno, administracja jest jedna, i zwłaszcza w tej sprawie powinna działać razem. A nie działała. Jak się zachowywała strona rządowa? W trakcie przygotowań do oficjalnych obchodów, w których zwykle uczestniczyli prezydenci, wpłynęło zaproszenie od strony rosyjskiej dla premiera Donalda Tuska. Trudno...
Rafał Kotomski
W „Historia idealistki” napisałam, że Maria była dla mnie naprawdę bliską osobą. Z racji wieku mogłaby być moją matką, ale traktowałam ją raczej jak starszą siostrę. Zawsze żywo interesowała się naszą rodziną, dużo rozmawiała z naszymi synami. Przywoziła piękne prezenty. Do Gruzji przyjeżdżała za każdym razem z prawdziwą przyjemnością. A najbardziej osobiste wspomnienie? Wiąże się z pięknym serwisem do herbaty, którego dzisiaj używam bardzo często, zawsze kiedy podejmuję gości i przyjaciół. Motywem zdobniczym jest tutaj obraz polskiego artysty Stanisława Wyspiańskiego, który sportretował matkę tulącą dziecko. Maria podarowała mi właśnie taki serwis, bo wiedziała, że jestem bardzo zaangażowana w promocję karmienia piersią wśród młodych gruzińskich matek, aktywnie angażuję się w...
Piotr Ferenc-Chudy
Ma Pan korzenie kresowe, czy to determinuje Pański stosunek do historii Polski? Oczywiście. Przede wszystkim z przekazów rodzinnych już jako dzieciak poznawałem koszmarne losy Polaków pod rosyjskim czy bolszewickim panowaniem. Później tę wiedzę pogłębiałem, czytając fachową literaturę, co również wpłynęło na mój stosunek do aktualnych wydarzeń. Na przykład jeśli chodzi o sprawę smoleńskiej tragedii. Byłem zszokowany oddaniem śledztwa w ręce Rosjan, które miało świadczyć o zaufaniu do nich, a ściślej do rosyjskich instytucji państwowych. Takie zaufanie mogą mieć tylko naiwni lub ludzie kierujący się złą wolą w kontekście polskiej racji stanu. Obojętne, czy ta Rosja jest biała, czerwona, seledynowa czy nie wiadomo jaka, z pułkownikiem KGB na czele, jest jasne, że aspiracje imperialne...
Rafał Kotomski
A jednak takie przekonanie wciąż powraca. Mówi się, że jeden pianista gra Chopina po polsku, a inny nie. Jeden wyobraża sobie wierzby płaczące na łąkach Mazowsza, a inny nie ma o nich zielonego pojęcia. Rzeczywiście, pojawiają się takie schematyczne sformułowania, ale uważam, że w praktyce trudno traktować je poważnie. Przecież Martha Argerich wygrała Konkurs Chopinowski, nie będąc nigdy wcześniej w Polsce. Naszych wierzb płaczących na pewno nie widziała, nie była w Żelazowej Woli. Tymczasem to właśnie ona najlepiej zagrała mazurki. Podobnie było z Fou Tsongiem – artysta chiński też okazał się bezkonkurencyjny w interpretacji tych utworów. Jeśli mamy do czynienia z wielkim talentem, osobowością, artyzmem, kreatywnością – to muzyka Chopina musi trafić do wyobraźni i umysłu. Wybitni...
Anita Gargas
Jak z Pana perspektywy wygląda kwestia dochodzenia do prawdy o tragedii smoleńskiej? Czy podstawy prawne przyjęte przez polski rząd zdały egzamin? Nie chcę pouczać, ale powiem, jak to widzę. Polski rząd powinien przyznać, że popełnił duży błąd. Po raporcie MAK jest to wyraźnie widoczne. Oczywiście, trudno na to liczyć, bo pewnie wiązałoby się to z konsekwencjami politycznymi. Ale według mnie to jest fakt – popełniono błąd. W Polsce często słychać głosy, że nie było innego wyjścia – trzeba było oddać badanie katastrofy w ręce Rosjan. Zgadza się Pan z takim stanowiskiem? Polski rząd mógł dążyć do dwóch celów: wewnętrznej konsolidacji społeczeństwa polskiego i jak największego wglądu w śledztwo. Najpierw u siebie rozważyć wszystkie opcje, choćby w trybie przyspieszonym, a nie siadać...
Dorota Kania
Jak z Pana perspektywy wygląda kwestia dochodzenia do prawdy o tragedii smoleńskiej? Czy podstawy prawne przyjęte przez polski rząd zdały egzamin? Nie chcę pouczać, ale powiem, jak to widzę. Polski rząd powinien przyznać, że popełnił duży błąd. Po raporcie MAK jest to wyraźnie widoczne. Oczywiście, trudno na to liczyć, bo pewnie wiązałoby się to z konsekwencjami politycznymi. Ale według mnie to jest fakt – popełniono błąd. W Polsce często słychać głosy, że nie było innego wyjścia – trzeba było oddać badanie katastrofy w ręce Rosjan. Zgadza się Pan z takim stanowiskiem? Polski rząd mógł dążyć do dwóch celów: wewnętrznej konsolidacji społeczeństwa polskiego i jak największego wglądu w śledztwo. Najpierw u siebie rozważyć wszystkie opcje, choćby w trybie przyspieszonym, a nie siadać...
Rafał Kotomski
Przede wszystkim nie możemy mówić o żadnych naciskach i „pijanym” generale w kabinie pilotów. Gdyby przynajmniej minister Miller i pani minister zdrowia poinformowali międzynarodową opinię publiczną, że w zależności od czasu badania zwłok na obecność alkoholu w sposób naturalny w organizmie wytwarza się alkohol endogenny. Taka informacja mogłaby równoważyć to, co mówili przedstawiciele MAK. A tak można powiedzieć, że Tatiana Anodina z lubością wypowiadała słowa o gen. Błasiku, który miał alkohol we krwi. Nie wspominając już o tym, że generał przecież samolotu nie pilotował. Był pasażerem, a ktoś taki nawet gdyby pił alkohol, może to robić. Nie zabraniają tego żadne linie lotnicze na świecie. Na obrażanie i uwłaczanie godności generała polskiej armii nie zareagował też jego...
Dorota Kania
W jaki sposób dowiedziała się Pani o katastrofie smoleńskiej? Włączyłam telewizor i czekałam na transmisję z Katynia. Chciałam zobaczyć mojego męża, który w miejscu zamordowania swojego ojca oddaje mu hołd. Mąż tak bardzo cieszył się z tego wyjazdu z panem prezydentem Kaczyńskim! Ja miałam obawy, mówiłam, że może pojedzie pociągiem specjalnym, ale on się śmiał. Mówił, że nie ma bezpieczniejszego miejsca niż przy prezydencie. Gdy pojawiły się pierwsze informacje, łudziłam się, że to może tylko awaria samolotu, że pasażerowie przeżyli. A później przyszły te straszne wiadomości... Pani mąż miał do Katynia stosunek szczególny... Smoleńska ziemia po raz drugi zabrała syna rodziny Sewerynów. Najpierw został tam zamordowany ojciec Mieczysław, oficer tarnowskiego 16. Pułku...
Leszek Misiak
Podpity gen. Andrzej Błasik naciskał na pilotów, którzy wbrew sugestiom kontrolerów rosyjskich uparli się lądować – to główna teza rosyjskiego raportu. Dodajmy, że według pani Anodiny gen. Błasik robił to na rozkaz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zaskoczył Pana raport końcowy MAK? Nie. Powtórzę to, co już powiedziałem po jego publikacji: jeżeli da się bandycie do ręki pistolet, to strzeli. Raport pani Anodiny jest próbą medialnego zabójstwa polskiej nadziei na prawdę, na sprawiedliwość, na uczciwe zbadanie tej straszliwej tragedii. Ale jest też czymś gorszym – jest próbą zhańbienia polskiego honoru na arenie międzynarodowej. Mocne słowa. Niestety prawdziwe. Nasze doświadczenie z Rosją jest wystarczające, byśmy mieli świadomość, że jeśli wszystkie dowody przekaże się w ręce...
Grzegorz Wierzchołowski
Podpity gen. Andrzej Błasik naciskał na pilotów, którzy wbrew sugestiom kontrolerów rosyjskich uparli się lądować – to główna teza rosyjskiego raportu. Dodajmy, że według pani Anodiny gen. Błasik robił to na rozkaz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zaskoczył Pana raport końcowy MAK? Nie. Powtórzę to, co już powiedziałem po jego publikacji: jeżeli da się bandycie do ręki pistolet, to strzeli. Raport pani Anodiny jest próbą medialnego zabójstwa polskiej nadziei na prawdę, na sprawiedliwość, na uczciwe zbadanie tej straszliwej tragedii. Ale jest też czymś gorszym – jest próbą zhańbienia polskiego honoru na arenie międzynarodowej. Mocne słowa. Niestety prawdziwe. Nasze doświadczenie z Rosją jest wystarczające, byśmy mieli świadomość, że jeśli wszystkie dowody przekaże się w ręce...
Rafał Kotomski
Nie znam kolei w Indiach, ale coś mi się wydaje, że chyba je obrażamy. Poruszamy się w sferze chaosu, jakiego jeszcze nigdy w tak krótkim czasie i w takiej skali na polskich kolejach nie było. A przecież jako państwo nie jesteśmy w stanie wojny, nie wystąpiły gwałtowne klęski żywiołowe, które taki stan mogłyby usprawiedliwić. Tymczasem rozkład jazdy, układany przez kolejarzy w różnych państwach europejskich od stu lat, nie udał się w 2010 r., wiele lat po wojnie, właśnie w Polsce. Elementarz kolejowy dla PKP okazał się wielkim problemem. Wygląda na to, że groźniejsze od klęsk żywiołowych są działania ekipy ministra Grabarczyka. Jak w ogóle możliwe było doprowadzenie do bałaganu, który utrudnia życie setkom tysięcy Polaków? Po raz pierwszy w Polsce sprzedawano bilety na...
Anita Gargas
Wkrótce potem – jako pierwszy, zanim zrobił to ktokolwiek ze strony polskiej – zadzwonił do Pana Aleksiej Morozow, wiceszef MAK? Tak. Przy okazji chcę tu uściślić pewną informację: Morozow do mnie dzwonił, gdy jeszcze byłem w domu, a nie na trasie do Warszawy, jak powiedziałem w pierwszym przesłuchaniu sejmowym. Dlaczego telefonował do Pana, skoro lotnisko Siewiernyj i polski samolot rządowy były wojskowe? Pan jako szef cywilnej komisji badania wypadków lotniczych nie był chyba w tej sytuacji najwłaściwszą osobą, a Pańska komisja najwłaściwszą instytucją, do której należało się zwracać? Ja bym tak nie powiedział. Ja jako przewodniczący komisji mam teczkę, w której jest 200 telefonów z całego świata. Bo my mamy obowiązek, jeśli w Polsce rozbije się samolot, powiadamiać operatorów...
Katarzyna Gójska-Hejke
Wkrótce potem – jako pierwszy, zanim zrobił to ktokolwiek ze strony polskiej – zadzwonił do Pana Aleksiej Morozow, wiceszef MAK? Tak. Przy okazji chcę tu uściślić pewną informację: Morozow do mnie dzwonił, gdy jeszcze byłem w domu, a nie na trasie do Warszawy, jak powiedziałem w pierwszym przesłuchaniu sejmowym. Dlaczego telefonował do Pana, skoro lotnisko Siewiernyj i polski samolot rządowy były wojskowe? Pan jako szef cywilnej komisji badania wypadków lotniczych nie był chyba w tej sytuacji najwłaściwszą osobą, a Pańska komisja najwłaściwszą instytucją, do której należało się zwracać? Ja bym tak nie powiedział. Ja jako przewodniczący komisji mam teczkę, w której jest 200 telefonów z całego świata. Bo my mamy obowiązek, jeśli w Polsce rozbije się samolot, powiadamiać operatorów...

Pages