Reportaż

Jacek Liziniewicz
Dochody budżetowe na wielomilionowym minusie, zwierzęce odpady do produkcji karmy zwożone z całej Europy, a nawet z krajów Trzeciego Świata. Do tego propaganda, zrównująca produkcję futer ze spożywczą i głosząca, że „bez futra nie ma Polski”. Tak przedstawiają się fakty, na temat których nie chcą rozmawiać przedstawiciele branży hodowców zwierząt futerkowych. W ubiegłym tygodniu opisaliśmy dyskusję, która toczy się w Polsce przy okazji projektu ustawy likwidującej hodowlę zwierząt futerkowych. Opisaliśmy, jak hodowcy pod pozorem hodowli królików wprowadzają na fermy mięsożerne norki. Pokazaliśmy bierność urzędów i sobiepaństwo hodowców. Dziś bierzemy pod lupę kolejne dwa mity: rzekome oszczędności na utylizacji odpadów poubojowych oraz „gigantyczne” zyski, które mają płynąć do budżetu...
Wojciech Mucha
W Polsce trwa dyskusja wokół postulowanego przez Prawo i Sprawiedliwość zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Gdyby dać wiarę jedynie hodowcom, to można by odnieść wrażenie, że są oni podporą polskiego rolnictwa. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej, okazuje się, że krwawa branża poza doskonałym PR-em (godnym odrębnej analizy naukowej) i krociowymi zyskami hodowców nie niesie zbyt wielkiej wartości dodanej. Studium przypadku Historia fermy norek w wielkopolskiej wsi Kotowskie zaczyna się w październiku 2014 r. Wówczas to starosta ostrzeszowski udzielił pozwolenia na budowę „40 wiat inwentarskich do hodowli królików z infrastrukturą, płyty obornikowej i zbiornika na gnojowicę”. Inwestorem był zamieszkały w pobliskich Przygodzicach Przemysław G. Projekt zakładał, że na fermie znajdzie...
W niektórych litewskich wioskach 90 procent mieszkańców stanowią Polacy. Nie zapomnieli języka, pielęgnują narodowe wartości. Ale żyją w biedzie. Wdowy po polskich bohaterach często w ubóstwie. Dla nich przed czterema laty grupka entuzjastów ze Szczecina zorganizowała pomoc. Dziś w akcję zaangażowanych jest ponad tysiąc wolontariuszy, a do Wilna jedzie 20 ton paczek z żywnością. Wszystko zaczęło się od pielgrzymki z Suwałk do Wilna w wakacje 2014 r. Brała w niej udział grupa pielgrzymów ze Szczecina. Wśród nich Wojtek Woźniak, były opozycjonista – działacz FMW, a także Ruchu „Wolność i Pokój”, wielokrotnie zatrzymywany na 48 godzin przez SB, więziony za odmowę służby wojskowej w „ludowym” Wojsku Polskim. – Szliśmy wtedy przez biedne litewskie wsie – wspomina Wojtek. – Przy jednym z...
Sędzia Małgorzata Dering z Sądu Rejonowego w Wałczu, była żona posła PO Pawła Suskiego, uznała, że pokazywanie abortowanego dziecka jest „nieprzyzwoite” i skazała działacza Pro Life na karę grzywny w wysokości 500 złotych. Damian Krasowski ma 19 lat. Urodził się w Wałczu i tu spędził całe swoje życie. Pochodzi ze zwyczajnej katolickiej rodziny. Nie był nigdy zaangażowany we wspólnoty przykościelne. A działalnością Pro Life zajął się trochę przez przypadek. – W Internecie trafiłem na jedną ze stron promujących życie. Zainteresowałem się figurką małego „Jasia” z podpisem „Ratuj mnie” . To taki model kilkutygodniowego nienarodzonego dziecka, które jest w pełni wykształcone. W Polsce takie dzieci są wciąż abortowane – opowiada. Profil, który Damian oglądał, należał do Fundacji Pro...
Popularne w Izraelu przysłowie mówi, że przez całą dobę Hajfa pracuje, Tel Awiw się bawi, a Jerozolima się modli. Gdzież więc powitać żydowski nowy rok, jeśli nie w Mieście Dawidowym? No dobrze, może jednak po drugiej stronie sadzawki Siloe, w dzisiejszej starej Jerozolimie... Żydowskie dwudniowe święto Rosz Haszana to, w sensie religijnym, Nowy Rok (dosłownie: „głowa roku”). W tym roku – według kalendarza gregoriańskiego 2017 – rozpoczęło się wieczorem. Dokładnie po zachodzie Słońca, w środę, 20 września, i zakończyło w piątek, również wieczorem, przechodząc płynnie w szabat. Witajcie w nowym, 5778 roku! Święto trąbek Rosz Haszana uchodzi za święto uniwersalne, nie tylko żydowskie, ponieważ jest wspomnieniem stworzenia świata, a szczególnie jego szóstego dnia, kiedy to stworzony...
Uchodźców z Syrii jest w Turcji około 3 milionów. Większość z nich traktuje ten kraj jako pierwszy przystanek na swojej drodze do Europy. Turcy zaś najchętniej pozbyliby się ich wszystkich. Najlepiej od razu. Co ciekawe, uchodźcy, którym nie udaje się przedostać do krajów UE, coraz częściej decydują się na powrót do swoich domów. Od kilku lat Syryjczycy, próbując się przedostać do Europy, przepływają na łodziach z zachodniego wybrzeża Turcji na wyspy greckie. Idealnym miejscem nielegalnych ucieczek jest Samos, oddalona tylko kilkanaście kilometrów od tureckiego wybrzeża. Uciekinierów z Turcji było tak wielu, że obecnie na wyspie powstał specjalny obóz. Unia Europejska wspiera od dawna władze Grecji siłami Fronteksu, jednak mimo to niemal codziennie na wyspę dostają się uciekinierzy na...
Po kilkunastu latach poszukiwań Stella Zylbersztajn odnalazła rodzinę Józefa Izdebskiego. To w jego domu w Pietrusach pod Łosicami ukrywała się zimą 1943 r. po ucieczce z łosickiego getta. – Było śnieżnie i zimno, gdy pod wieczór zapukałam do samotnego, ubożuchnego domku. Przyjęli mnie tak serdecznie, jakbym to ja im łaskę świadczyła. Część mieszkalna to była jedna izba. W rogu stał wielki chlebowy piec, na którym spała trójka bosych dzieci. W drugim kącie – zwierzęta zabierane na zimę z obórki. Gospodarz od razu wyciągnął jakieś deski, z których zbił dla mnie pryczę. Z wełny połączonej lnianą nitką, by się nie kurczyła, zrobiłam wszystkim skarpetki. Byli mi tacy wdzięczni! Spędziłam u nich tylko jakieś dwa tygodnie – wspomina Stella Zylbersztajn, mieszkanka Hajfy. Dłużej nie...
Wiosną 2015 r. trafiłem do najbardziej tajemniczego miejsca, jakie dotychczas oglądałem. Do Lalish – świętego miasta Jazydów. Znajduje się tam ponadtysiącletnia świątynia i najświętsze źródło – Zym Zym. Nasza ekipa – Maciek Grabysa, Michał Król i ja – zostaliśmy wpuszczeni nawet do podziemnego labiryntu, który doprowadził nas do tego źródła. W reporterskim notesie zanotowałem wtedy: „Lalish jest miejscem, którego nie da się porównać z niczym na świecie. Kobiety Jazydów są piękne i tajemnicze, ich tragedię mogą opowiedzieć tylko słowa, które najtrudniej jest z siebie wydobyć, często śmierć jest tu najlepszym zakończeniem. Zasada zawierania małżeństw wyłącznie w obrębie społeczności jazydzkiej sprawiła, że są tu ludzie o niebieskich oczach i płowych czuprynach. Pomimo otoczenia geny...
Magdalena Złotnicka
Paula otwiera kolorowe pudełko, pokazuje nam opaski na głowę swojej córeczki. Są śliczne – jedne w retro kropki, inne w kwiaty. Gaja musi nosić je na co dzień, aby przytrzymywały zewnętrzną część implantu ślimakowego – urządzenia, które pozwala jej słyszeć. Na razie – na jedno uszko. Teraz Paula zabiega o to, aby dziewczynce wszczepiono drugi. Takich historii jest wiele. Wielu rodziców boryka się z nieszczęściem, z niepełnosprawnością swojego dziecka. Ktoś może się zatem zastanawiać, dlaczego opisuję akurat przypadek Gai, skoro tyle jest podobnych historii? Dlatego, że dawno nie spotkałam się z taką determinacją, aby walczyć o przyszłość swojego dziecka, którą zobaczyłam u matki Gai. Takich spraw jest wiele. Paula – jak tysiące innych matek – cieszyła się, oczekując na dziecko, na...
Jan Przemyłski
Las znają jak własną kieszeń. Nawet po kilka razy dziennie chodzą po nim, szukając zaatakowanych przez kornika drukarza drzew i znaczą je, by dbać o równowagę ekosystemu, opiekują się też zwierzyną leśną. Niestety, przez kampanię nienawiści prowadzoną przez pseudoekologów i liberalne media leśnicy zaczęli być postrzegani jako szaleńcy, którzy chcą wycinać całą Puszczę Białowieską. 6.20 rano, pobudka. Wstaję z łózka, otwieram okno i wpatruję się w dal. Słychać śpiew ptaków, szum drzew, gdzieś w oddali szczeka pies. Dla kogoś, kto wychowywał się w dużym mieście, a na studia przeprowadził do jeszcze większej aglomeracji, to fascynujące doznanie. Brak pokrzykujących na siebie kierowców, wiecznie się gdzieś śpieszących, dyskutujących o wielkich sprawach sąsiadów, i „wędrowców”, którzy...
Tomek oczekiwał na narodzenie dziecka. Po badaniu USG stwierdzono u jego nienarodzonej córki poważną chorobę – wodonercze. Wsiadł więc na rower i z rodzinnego Szczecina ruszył w samotną pielgrzymkę do Częstochowy. Wrócił. Przy kolejnym USG okazało się, że choroba zniknęła. Tomek i Paulina mają trójkę dzieci, jedno – synek Oliwier – jest adoptowane. Niedługo ich rodzina powiększy się o Helenkę, którą kobieta od ośmiu miesięcy nosi pod sercem. Są szczęśliwą rodziną. Lecz nie zawsze tak było. Droga do małżeństwa była bardzo kręta, zwłaszcza dla niego. Przez wiele lat uzależniony od narkotyków i alkoholu, kilkakrotnie trafiał na detoks. Od sześciu lat żyje w abstynencji. Jak mówi, to, że udało mu się uwolnić od nałogów, zawdzięcza Bogu i modlitwie. Najpierw o jego uzdrowienie modliła się...
Zniszczone domy z dachami brutalnie zerwanymi przez wichurę. Dziury po dachówkach przykryto plandeką, widok nieodparcie kojarzy się z prowizorycznie opatrzoną świeżą raną. Połamane drzewa. W panoramę zniszczenia wtapiają się sylwetki żołnierzy. Ci bez wytchnienia walczą, by to, czego nie zdołał zniszczyć wicher, ocalić przed wodą. Droga nr 22, odcinek z Chojnic w kierunku Rytla. Kierowcy zwalniają, wielu przystaje. Robią zdjęcia, kręcą filmiki. Uwieczniają naturę, która pokazała swe drugie, groźne oblicze. Widok tego, co zostało z kilkukilometrowego odcinka lasu, jaki mija się w drodze do wsi, po prostu wbija w ziemię. Ocalały tylko pojedyncze drzewa, sterczą powyginane. Inne złamały się na wysokości kilku metrów. Reszta, wyrwana z ziemi, celuje w niebo bezużytecznymi już korzeniami...
Magdalena Złotnicka
Zawsze jest tak samo: stadion tuż przed meczem. Na trybunach jakiś ruch. Kibice podnoszą kolorowe elementy oprawy. Już po chwili powstaje z nich obraz i napis. Treści bywają różne. Często odnoszą się do polskich bohaterów albo potępiają zbrodnie na naszym narodzie, tak jak miało to miejsce w przypadku oprawy stworzonej przez kibiców Legii Warszawa. Czy Legię za przypominanie o Powstaniu Warszawskim czeka kara od UEFA? Wkrótce się dowiemy. Niemiec przykładający pistolet do głowy dziecka i informacja na biało-czerwonym tle: „Podczas Powstania Warszawskiego Niemcy zabili 160 tysięcy ludzi. Tysiące z nich to były dzieci” – tak wyglądała oprawa przygotowana przez kibiców Legii Warszawa na mecz z FK Astana. Zdjęcia ze stadionu obiegły nie tylko krajowe, ale i zagraniczne media. Zareagowała...
Pani Malina po rozpadzie krótkiego związku z obywatelem Niemiec wróciła do Polski. Były partner oskarżył ją o porwanie 2,5-letniej córki Victorii. Szczeciński sąd nakazał matce natychmiastowy powrót do Niemiec. Tam jednak czekałby ją proces karny w związku z domniemanym porwaniem. Polka Malina Borsch, architekt krajobrazu, poznała Niemca Saschę, grafika komputerowego, wiosną 2014 r. przez Internet. Zaczęli się spotykać, niedługo później kobieta zaszła w ciążę, więc już jesienią przyszli rodzice zamieszkali razem w Berlinie. Żyli bez ślubu w związku konkubenckim. W styczniu 2015 r. urodziła się ich córka, Victoria. Pani Malina nie pracowała i zajmowała się dzieckiem. Rodzinę utrzymywał Sascha. Od momentu, w którym pojawiło się dziecko, relacje między nim a Maliną ulegały stopniowemu...
20 lat temu w Sarajewie większość stanowili chrześcijanie – katolicy lub prawosławni.  Dziś jest ich już tylko 10 proc. I wciąż ubywa. Piękne miasto o bogatej historii jest już całkowicie zdominowane przez muzułmanów. A chrześcijanom nikt tu nie ułatwia życia. Zostało jeszcze kilkanaście minut do wystrzału z armaty. To sygnał, że skończył się  całodzienny post,  podczas którego muzułmanie wstrzymują się od jedzenia, picia i seksu. Wystrzał to sygnał, że zaczyna się iftar – wspólny posiłek, który często trwa do późnych godzin nocnych. Niektórzy świętują do świtu, kiedy znów zacznie obowiązywać post. W restauracjach w centrum Sarajewa muzułmanie mają jedzenie już zamówione albo nawet podane na talerzach. Każdy czeka i nie bierze nic do ust. Wreszcie słychać potężny huk...

Pages