Publicystyka

Jedni zauważają jedynie odlot bocianów, inni z napięciem oczekują na pierwsze jesienne miesiące. Może być ciekawie, choć nic – na razie – nie zapowiada gorącej jesieni.   Kilka czynników warto jednak zauważyć. Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli rząd Dobrej Zmiany przetrwa tą jesień, to właściwie dalej będzie miał już łatwiej. Energia prowokacji i agresji została bowiem skumulowana właśnie na jesienny atak. Pod koniec października czekają nas wybory samorządowe. Wszystko wskazuje na to, że PiS i ugrupowania pozostające z nim w koalicji będą w stanie odbić – z rąk PSL, PO i SLD – większość sejmików wojewódzkich. Z władzą w dużych miastach może być znacznie trudniej. Jednak nawet utrata sejmików wojewódzkich w praktyce oznacza odcięcie ludzi ancien régime od źródeł łatwego...
Joanna Lichocka
Trudno o bardziej spektakularne „samozaoranie” polityków Platformy Obywatelskiej niż przypadek głosowania nad ACTA 2. W lipcu mówią, że są „przeciw”. We wrześniu głosują karnie „za”. W jednym są konsekwentni – w czynach zawsze działali przeciw wolności słowa.   To oczywiście kolejny raz, gdy PO nie dotrzymuje słowa i ma za nic deklaracje wobec wyborców. Ale tym razem dzieje się to w środku kampanii wyborczej, gdzie POstkomuna rozpaczliwie walczy o wiarygodność w oczach własnych ludzi – te wybory zdecydować mogą w dłuższej perspektywie o jej być albo nie być. I właśnie w takim momencie demonstruje pogardę dla własnych słów i głosuje za cenzurą w internecie. Konsternację, jaka zapanowała w obozie postkomunistycznym z tego powodu, dobrze ilustruje zachowanie jego mediów – albo ani...
Kiedy w 2005 roku realizowałem swój film „Gra o PZU”, natknąłem się na dokumenty i ludzi, którzy otworzyli zupełnie nową opowieść – nazwijmy ją „Księgą rabunku założycielskiego”, która wyjaśniała kulisy konstruowania gospodarczego systemu Trzeciej Rzeczpospolitej. Jednym z najważniejszych ogniw w tej opowieści był Dariusz Tytus Przywieczerski, kiedyś człowiek z „setki” najbogatszych Polaków.   Wtedy natknąłem się na Marka Gila z krakowskiej spółki Code oraz na K., byłego majora SB, prowadzącego w PRL śledztwa gospodarcze. A na moim radarze pojawili się dwaj „biznesmeni” – nieznany wówczas publicznie Jan Załuska oraz D.T. Przywieczerski. Wraz z Przemkiem Wojciechowskim pracowicie brnęliśmy przez meandry afery biura maklerskiego Sur 5 Net. W pewnym momencie wszystkie te nitki...
Prezydent Duda podczas wizyty w Waszyngtonie powinien skupić się na zacieśnieniu polsko-amerykańskich relacji gospodarczych, które mogą być równie ważnym filarem naszego bezpieczeństwa co amerykańskie wojska. Doskonałym instrumentem mógłby być fundusz inwestycyjny sfinansowany wspólnie przez USA i kraje Trójmorza.   Oficjalna wizyta w Białym Domu prezydenta Andrzeja Dudy nieco ponad rok po wizycie Donalda Trumpa w Warszawie to bez wątpienia ważny sukces prezydenckiej administracji. Fatalnie by się jednak stało, gdyby prezydent i jego ludzie zadowolili się już samym faktem odbycia tej wizyty. Trump jest specyficznym przywódcą –wywodzi się nie z elity politycznej, lecz biznesowej. Prowadzi więc dosyć niestandardową politykę transakcyjną, typową właśnie dla środowisk biznesowych. Aby...
Tomasz Sakiewicz
Jednym z największym oszustw historii jest twierdzenie, że Hitler był samotnym szaleńcem, który wykorzystując zaskoczenie i przewagę militarną, podbijał całą Europę. Hitler wraz ze swoim zbrodniczym programem został demokratycznie wybrany przez Niemców, a w polityce imperialnej miał wsparcie większości krajów Europy. Charakterystyczne, że wsparcie pochodziło od państw niedemokratycznych, a III Rzesza atakowała będące wtedy w mniejszości demokracje. Dzisiaj wielu sojuszników Hitlera próbuje zamazywać historię i dzielić się odpowiedzialnością z jego ofiarami. Z historii możemy dowiedzieć się o egzotycznym sojuszu państw osi: Włoch, Japonii i Niemiec. Reszta świata jest przedstawiana jako ofiary ich polityki. To kłamstwo podtrzymywane po cichu przez większość Europy, która była...
Joanna Lichocka
Rusza komisja śledcza mająca wyjaśnić, czemu w czasie rządów PO-PSL doszło do wyłudzeń podatku VAT na ogromną skalę i dzięki jakim mechanizmom było możliwe, że do budżetu państwa nie wpływały należne miliardy złotych. Nareszcie! Postulowałam powołanie tej komisji jeszcze w 2013 r., gdy wybuchł skandal związany z finansami państwa. Zabrakło wtedy grubo ponad 20 mld zł. Ówczesny minister finansów Jan Vincent-Rostowski musiał pospiesznie nowelizować budżet i ciąć wydatki, m.in. na armię, no i wydzierać się w Sejmie na opozycję, by zasłonić agresją swoją niekompetencję. Tymczasem nawet „Gazeta Wyborcza” piórem Witolda Gadomskiego zastanawiała się wtedy, o co właściwie chodzi: „Już w ubiegłym roku dochody podatkowe były niższe niż planowane, a budżet został uratowany przez solidną wpłatę z...
Żyjemy w epoce, w której świat w ciągu kilku lat zmienia się szybciej niż przez poprzednie stulecia. Polska znalazła się na ryzykownym kursie – podjęła próbę budowy suwerennego państwa, które ma swoje interesy, a sojusze weryfikuje po efektach, jakie one przynoszą. Kurs jest ryzykowny, bowiem wywołuje agresywne reakcje naszych sąsiadów. Może jednak przynieść rezultaty, o jakich nasi przodkowie mogli jedynie marzyć. To, czy tak się stanie, zależy od sytuacji międzynarodowej. W pewnym jednak stopniu zależy także od dojrzałości, rozsądku i zręczności ludzi, którzy dziś Rzecząpospolitą władają. Czy Prawo i Sprawiedliwość jest przygotowane do globalnej gry o polskie interesy? Czy rozumie zasady, według których ta gra się toczy? Czy dobrze wybrało sojuszników, czy nie zostanie zdradzone,...
Dla opozycji to najważniejsze wybory po 1989 r. i walka o życie. Dla PiS – możliwość odbicia wielu bastionów koalicji PO-PSL i przetarcie przed wyborami do europarlamentu i przed bitwą o parlament. Do gry wraca po dłuższej nieobecności Jarosław Kaczyński, który zamierza wspierać kandydatów PiS do samorządów, a także samego premiera – Mateusza Morawieckiego. Powodów do zadowolenia partia rządząca ma co najmniej kilka. Satysfakcję przynoszą sondaże. W żadnym z dużych miast politycy PiS nie są faworytami, ale też osiągają wyniki pozwalające im wierzyć w pozytywne rozstrzygnięcia w drugiej turze. Patryk Jaki goni w Warszawie Rafała Trzaskowskiego, traci do niego 4–5 pkt proc. (w zależności od pracowni badań). Jak na doświadczenie polityczne przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds....
Wojciech Mucha
Dla opozycji to najważniejsze wybory po 1989 r. i walka o życie. Dla PiS – możliwość odbicia wielu bastionów koalicji PO-PSL i przetarcie przed wyborami do europarlamentu i przed bitwą o parlament. Do gry wraca po dłuższej nieobecności Jarosław Kaczyński, który zamierza wspierać kandydatów PiS do samorządów, a także samego premiera – Mateusza Morawieckiego. Powodów do zadowolenia partia rządząca ma co najmniej kilka. Satysfakcję przynoszą sondaże. W żadnym z dużych miast politycy PiS nie są faworytami, ale też osiągają wyniki pozwalające im wierzyć w pozytywne rozstrzygnięcia w drugiej turze. Patryk Jaki goni w Warszawie Rafała Trzaskowskiego, traci do niego 4–5 pkt proc. (w zależności od pracowni badań). Jak na doświadczenie polityczne przewodniczącego komisji weryfikacyjnej ds....
Wojciech Mucha
Jeśli cokolwiek wiemy na pewno w sprawie Fundacji Otwarty Dialog, to to, że nie możemy być niczego pewni. Poza jednym – transparentność tej organizacji jest żadna, a cienie kładą się od Brukseli, Warszawy przez Kijów, Rosję aż do Kazachstanu. Jest rok 2014. „Gazeta Polska Codziennie” wspólnie ze Stowarzyszeniem Pokolenie organizuje konwój z pomocą dla ukraińskich oddziałów walczących w Donbasie – kilkanaście samochodów terenowych oraz pomoc humanitarna. – Nie jesteśmy w stanie przebić Putina z jego 280 ciężarówkami, to mogłaby zrobić bez trudu Unia Europejska. Na początek załadujmy choć jedną ciężarówkę tym, co jest najpotrzebniejsze – apeluje Przemysław Miśkiewicz ze Stowarzyszenia Pokolenie. Pieniądze dla Ukrainy zbierały również m.in. Polska Akcja Humanitarna, Caritas Polska i...
Joanna Lichocka
Tekst piszę w sobotę, Państwo czytacie go od środy, gdy ukazuje się „Gazeta Polska”, dlatego nie wiem, czy straceńcza akcja POstkomuny, aby do miana „złodziei” dopisać miliony polskich podatników, brzmi jeszcze, czy już się z niej wstydliwie wycofano. Jednak w sobotę wszystkie tuby propagandowe PO były włączone na ten przekaz, czyli PiS mówiąc, że zabrał złodziejom miliony, określa tak miliony Polaków. Jest to stwierdzenie tak beznadziejnie niemądre, że aż zdumiewa, iż ktokolwiek ze specjalistów od kampanii w Platformie mógł je wymyślić. Wytłumaczenie tego zupełnie hucpiarskiego pomysłu na wprowadzenie szumu medialnego jest jedno – głęboka pogarda dla Polaków. I nie mniej głęboka wiara, że dla POstkomuny kłamstwo może być wciąż skutecznym narzędziem walki politycznej. PiS odebrał...
Krzysztof Wołodźko
Wiele wskazuje na to, że „Mam w dupie małe miasteczka”, czyli słynna fraza z wiersza Andrzeja Bursy, była jednym z programowych założeń transformacyjnych elit. Narastające dekadami kłopoty małych i średnich miast coraz częściej przeszkadzają młodemu pokoleniu, które musiało na stałe związać się z metropoliami, ale często sercem wciąż pozostaje w swoich małych ojczyznach. Przez lata przemian emigracja zarobkowa stanowiła niewypowiedziane założenie pokoju społecznego i jako takiego powodzenia polskich rodzin. Dzięki niej w wielu domach pojawiły się sensowniejsze pieniądze. Ale nierzadko podzieliła albo złamała rodziny i wykrwawiła wioski, miasteczka, małe i średnie miasta. Wyjeżdżali ludzie pracowici i zaradni, z pomysłami, sumienni pracownicy, których w Polsce oskarżano o...
Ruch Prezydenta sprawił, że w kampanii wyborczej do europarlamentu jest szansa na ciekawą i prawdziwą dyskusję o Unii Europejskiej i jej przyszłości. A jednak Prezydent do czegoś się przydaje. Prezydent Andrzej Duda zawetował parlamentarny projekt zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego. To dobry krok, pokazujący, że nawet w obecnym ustroju, przy nieprecyzyjnych zapisach konstytucji określających kompetencje prezydenta i zakres jego rzeczywistej władzy, może on pełnić rolę ostatecznej instancji, w której unieważniane są nieprzemyślane i niesprawiedliwe projekty sygnowane przez parlamentarną większość. Tym razem prezydent Duda odegrał rolę stabilizatora nastrojów i instytucji powściągającej zbyt wielkie apetyty rządzącej koalicji. Projekt ordynacji premiującej jedynie...
Wojciech Mucha
W internecie króluje nienawiść. Także po „prawej stronie”. Antysemici, zwolennicy opuszczenia Unii Europejskiej, ukrainofobi, wreszcie wszelakiej maści podpuszczani przez „liderów opinii” anonimowi hejterzy i wyznawcy teorii spiskowych. Wszyscy oni pod płaszczykiem „mówienia niewygodnej prawdy” nie tylko zaśmiecają debatę publiczną. Szantażują także partię rządzącą, która boi się raz na zawsze wypchnąć ich na margines. To może skończyć się źle. „Uwaga! Jonny Daniels wraz z agentami Mossadu planuje dokonać prowokacji podczas Marszu Niepodległości 11 listopada 2018 roku. Mossad ma zielone światło od parcha tego rządu RP na urządzenie drugiego Majdanu! Informacje potwierdzone z kilku źródeł! Czas zneutralizować szkodników Polski! Jonny Daniels – persona non grata!”. To tylko jedna z setek...
Joanna Lichocka
Weto prezydenta Andrzeja Dudy wobec nowej ordynacji do Parlamentu Europejskiego to opowiedzenie się za status quo – utrzymanie mechanizmu, który w sposób nieczytelny dla wyborców umożliwia wejście do PE reprezentantów marginalnych ugrupowań w miejsce tych, którzy zyskali rzeczywiste poparcie. To wynik oderwania mechanizmu podziału mandatów od okręgów – system przeliczania uprzywilejowuje okręgi wyborcze o dużej liczbie uprawnionych do głosowania i sankcjonuje znaczące różnice w potencjale siły głosu w poszczególnych okręgach wyborczych. W efekcie głosy wyborców w danym okręgu nie przekładają się na realne mandaty w okręgu, mimo uzyskania znaczącego poparcia kandydat może nie zostać europosłem, bo mandat przypada większemu pod względem liczby wyborców okręgowi. Dzięki temu mechanizmowi...
Jacek Liziniewicz
Stadion warszawskiego Marymontu lata świetności ma już za sobą. To całkiem inaczej niż drużyna piłkarska baru „Ulubiona” i ich rywale z „Kartoflisk”. Te nie tylko nie mają za sobą żadnej chwalebnej przeszłości, ale nie czeka ich też absolutnie żadna świetlana przyszłość. Dlaczeg więc mecz z udziałem tej zbieraniny amatorów obejrzało po raz kolejny blisko 1000 osób? Na stadionie Marymontu wszystko jest wybitne. Od walącej się trybuny z zadaszeniem, przez ruinę budynku klubowego, po całkiem niezłą murawę. Dlaczego wybitne? Amatorzy tego typu budowli wskazują, że całość została wpisana do Gminnej Ewidencji Zabytków. Powstałe w latach 50. obiekty są „cennym dziedzictwem architektury modernizmu”. Zaprojektował je Stanisław Barylski, architekt zasłużony w odbudowie Warszawy. Dziś całość...
Wojciech Mucha
Stadion warszawskiego Marymontu lata świetności ma już za sobą. To całkiem inaczej niż drużyna piłkarska baru „Ulubiona” i ich rywale z „Kartoflisk”. Te nie tylko nie mają za sobą żadnej chwalebnej przeszłości, ale nie czeka ich też absolutnie żadna świetlana przyszłość. Dlaczeg więc mecz z udziałem tej zbieraniny amatorów obejrzało po raz kolejny blisko 1000 osób? Na stadionie Marymontu wszystko jest wybitne. Od walącej się trybuny z zadaszeniem, przez ruinę budynku klubowego, po całkiem niezłą murawę. Dlaczego wybitne? Amatorzy tego typu budowli wskazują, że całość została wpisana do Gminnej Ewidencji Zabytków. Powstałe w latach 50. obiekty są „cennym dziedzictwem architektury modernizmu”. Zaprojektował je Stanisław Barylski, architekt zasłużony w odbudowie Warszawy. Dziś całość...
Środowisko prawnicze nigdy nie zostało praktycznie poddane lustracji i dekomunizacji. W sądach i w adwokaturze roi się od przedstawicieli rodzin, które pierwsze prawnicze kroki stawiały tuż po II wojnie światowej. Za autorytety wciąż uchodzą osoby, które legitymizowały poczynania junty Wojciecha Jaruzelskiego. Przykładem jest tu profesor Ewa Łętowska. Cały okres trwania III RP to praktycznie wzmacnianie dobrego samopoczucia prawniczych dynastii i potęgowanie przekonania, że stoją one ponad prawem. Nie może zatem dziwić, że wśród sędziów i adwokatów dominuje dziś jeden, krytyczny wobec władz, pogląd. Środowisko jest zwarte i gotowe do konfrontacji z Dobrą Zmianą, a wobec niezsubordynowanych gotowe na stosowanie całego arsenału „środków dyscyplinującego przymusu”. To być może jest...
Od koncertu założyciela Pink Floyd w Krakowie po Przystanek Woodstock i wreszcie pogrzeb Kory. Dla części artystów każda okazja jest dobra, by wmawiać sobie i widzom przekaz o rzekomej „dyktaturze w Polsce”. Wśród „totalnej opozycji” przetoczył się zachwyt tym, jak Roger Waters urządził ze swojego koncertu polityczny happening. Podczas widowiska w Krakowie wyświetlił na telebimie nazwiska przywódców, których uznaje on za – uwaga – neofaszystowskich. Do takowych zaliczył Donalda Trumpa, Viktora Orbána, Marine Le Pen, Sebastiana Kurza, Nigela Farage’a, Władimira Putina i rzecz jasna Jarosława Kaczyńskiego. Wszyscy wymienieni mają tyle wspólnego nie tylko z ruchami neofaszystowskimi, ale i ze sobą nawzajem, co Legia Warszawa z Ligą Mistrzów, a dawny Pink Floyd – z dzisiejszymi...
Joanna Lichocka
Mamy do czynienia z otwartą próbą zmiany ustroju w Polsce. Zamiast demokracji postkomuna – licząc na wsparcie zagranicy – usiłuje wprowadzić system rządów sprawowanych przez grupę sędziów (oraz liderów postkomunistycznych elit), niekontrolowanych demokratycznie. Mówiąc wprost, to starcie o demokrację w Polsce. Nie o jej kształt, lecz o nią samą. Postkomuna, ludzie totalnej opozycji, to obóz, który mechanizmy demokratyczne usiłuje zdławić lub unieważnić – recytując przy tym raz po raz hasła „konstytucja” i „praworządność”, niczym pierwsi sekretarze w PRL i ich propagandyści. Często jej wybitni przedstawiciele są tymi samymi ludźmi, którzy legitymizowali reżim Jaruzelskiego – jak prof. Ewa Łętowska, powołana przez niego na fasadową wtedy funkcję rzecznika praw obywatelskich. Walka z...
Gdyby Monteskiusz nagle ożył i na dodatek rozumiał coś po polsku, to pewnie złapałby się za głowę. Nie przewidział bowiem sytuacji, gdy to właśnie tzw. trzecia władza – sędziowska – poczuje wolę rządzenia i z udawanej od dawna pozycji bezstronnych sędziów przeobrazi się w hydrę politycznego interesu, która bezwzględnie stanie do walki z legalnie wybranymi organami państwa. Monteskiusz zapewne zauważyłby też, że w dzisiejszej Polsce postkomunistyczna kasta sędziowska łamie wszelkie reguły, które postulował, aby zostały narzucone sędziom. Przedstawiciele zmienianego właśnie „wymiaru sprawiedliwości” drwią sobie z zasady mówiącej o tym, że sędziowie nie powinni być wybierani przez samych siebie, lecz przez lud, że nie powinni pełnić swych funkcji zbyt długo, bo jest to zachętą do...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Wyprawa prezydenta Lecha Kaczyńskiego i prezydentów: Litwy Valdasa Adamkusa, Estonii Toomasa Hendrika Ilvesa i Ukrainy Wiktora Juszczenki, a także premiera Łotwy Ivarsa Godmanisa, do Tbilisi 12 sierpnia 2008 r., w sytuacji, gdy rosyjskie kolumny pancerne znajdowały się 40 km od gruzińskiej stolicy, była czynem wielkim w obu swych wymiarach – jako akt polskiej polityki wobec Gruzji i wobec bałtycko-czarnomorskiego Międzymorza. Polska ma długą tradycję stosunków dyplomatycznych z Gruzją. Już w okresie Sejmu Wielkiego poselstwo gruzińskie odwiedziło Rzeczpospolitą, interesując się jej reformą ustrojową. Upadek obu państw na przełomie XVIII i XIX w. poddał je pod imperialną dominację Rosji. Kaukaz, w tym Gruzja, znalazł się w następnej epoce w kręgu zainteresowań „dyplomacji” Hôtelu...
Joanna Lichocka
Broniąc status quo, ludzie systemu III RP dowodzą, że anarchizacja państwa i próby paraliżowania działania kolejnych instytucji to stosowane na zimno metody walki politycznej. Z całym cynizmem i pogardą dla państwa (nie wspominając o pogardzie dla praworządności) walczą o utrzymanie swoich pozycji i interesów. Kibicują im usłużni dziennikarze. Wystarczy włączyć TVN24, by zobaczyć popis arogancji, tupetu i cynizmu redaktorów prowadzących rozmowy lub przygotowujących materiały quasi-informacyjne. Ten sam ton – bezczelnej manipulacji ubranej w pozór informowania i omawiania ważnych problemów kraju – pamiętam z dzieciństwa i z reżimowej telewizji stanu wojennego, z przekazów „Dziennika Telewizyjnego” za rządów Jaruzelskiego. Grzegorz Woźniak, Marek Barański, Krzysztof Bartnicki, Marek...
Prezydent Andrzej Duda z rzadka daje oznaki realnego, politycznego życia. Pierwszą połowę swojej kadencji spędził na uroczym rozprawianiu o oczywistościach, przecinaniu wstęg i na przemówieniach, które początkowo wzruszały, a teraz stały się już nużącą sztampą. O swoim istnieniu przypomniał 3 maja zeszłego roku, kiedy ogłosił, że w roku obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości przeprowadzi ogólnonarodowe referendum konstytucyjne. To istotnie była jego pierwsza próba wejścia do realnej gry. Jak mu to wyszło? W poszukiwaniu własnego miejsca Inicjatywa referendum konstytucyjnego stała się strategicznym projektem prezydenta Dudy. Szkopuł jednak w tym, że w momencie ogłoszenia tego pomysłu kompletnie zaskoczony był obóz polityczny, który wyniósł Dudę do...
Wojciech Mucha
Gangsterski rap, narkotyki, wielkie pieniądze i zorganizowane grupy przestępcze. To scenariusz znany z wielu utworów hiphopowych i filmów sensacyjnych. Dziś taki scenariusz rozgrywa się na żywo w Warszawie. Tyle tylko, że jest w nim więcej dziur logicznych niż w filmach klasy C. Zapewne pamiętają Państwo sprawę Piotra „Starucha” Staruchowicza. Kibic Legii został pomówiony o handel narkotykami przez przestępcę ukrywającego się za statusem świadka koronnego. Ostatecznie „Staruch” został oczyszczony z zarzutów, ale spędził w areszcie kilka miesięcy, z niepokojem oczekując na rozwój wypadków. Znana jest także sprawa innego kibica Legii – Macieja Dobrowolskiego, który po zeznaniach świadka koronnego spędził w areszcie 40 miesięcy, również podejrzany o przemyt narkotyków. Wyszedł z aresztu...
„Uczyła mnie mama, bym się nie bał chama, bo cham to jest cham i boi się sam…” – nie wiem, jakie poglądy miałby dziś Jan Tadeusz Stanisławski, ale słowa jego felietonu – piosenki pasują do opisu sytuacji, w której przed sejmową komisją śledczą do spraw zbadania afery Amber Gold stanął, słynący ponoć ze światowych manier, były wicepremier i minister finansów Jacek Jan Antony Vincent Rostowski. Potwierdziła się stara prawda, że prawdziwe maniery i esprit mierzy się zachowaniem w momentach napięcia i próby. Niestety, w polskiej polityce smutną regułą staje się karczemność i pospolitość, która wyłazi z mniemanych wielkości, gdy tylko wielkości te tracą swoje wpływy i polityczne znaczenie. Rostowski – szczególnie w starciach z przewodniczącą komisji Małgorzatą Wassermann – nie tylko nie...
Joanna Lichocka
Miny posłów opozycji, gdy Sejm przyjął nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, warte były obserwowania. Frustracja, smutek, rezygnacja – ponury klimat w klubie PO ilustrowali sami jej parlamentarzyści, publikując zdjęcia z sali sejmowej z komentarzem o porażce. Stało się tak, jak zapowiadał kilka tygodni temu prezes Jarosław Kaczyński – opozycję w sprawie zmian w Sądzie Najwyższym spotkała sromotna klęska – i przyznam, że po tym wszystkim, co wyprawiali, miło było na to patrzeć. Przegrali spór na gruncie prawnym – była Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego przeszła w stan spoczynku, jest na emeryturze i wiedzą to wszyscy uczestnicy sporu wokół SN łącznie z nią. O tym, że jest wiek, w którym każdy bez wyjątku sędzia przechodzi w stan spoczynku, mówi art. 180 konstytucji. Dlatego nawet sama...
W czasach Związku Sowieckiego zdarzały się sytuacje, gdy kremlowskie mumie słaniały się na nogach, a publiczności intensywnie wmawiano, że w pełni kontrolują sytuację. W ten sam sposób podtrzymywano polityczne „istnienie” Mao Zendonga i Fidela Castro. Do legendy przeszły rozpaczliwe próby reanimowania Leonida Breżniewa, ciągle także mamy w pamięci alkoholowe „występy” prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Kiedy podobne obrazki zaczynają dotyczyć najwyższych urzędników „Zjednoczonej Europy”, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia ze swoistym deja vu, właściwym dla schyłkowych stadiów każdej tyranii. Problem polega na tym, że dzisiejsza eurokracja przedstawiana jest jako szczyt demokratycznej finezji i smaku. Szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker w czasie szczytu...
Artur Szczepanik
Mistrzostwa świata w Rosji przeszły do historii. Kibice dostali to, co lubią najbardziej – emocje, bramki, radości i klęski. Władimir Putin na mundial przeznaczył 20 miliardów dolarów i to dobra wiadomość, bo te pieniądze mogłyby zostać wydane w bardziej niebezpieczny dla świata sposób. Propagandowo Rosja na mundialu zyskała. Wpuściła do siebie setki tysięcy kibiców, którzy wrócili do domów raczej zadowoleni niż przerażeni. Miejscowi też byli szczęśliwi, bo w ich szarym życiu przytrafił się miesiąc szalonego karnawału. Na mistrzostwa świata oficjalnie poszło 500 mln dol. Nieoficjalnie... prawie 20 miliardów dol. Co czyni ten mundial najdroższym w historii. Skąd taka różnica? Organizatorzy uważają, że do kosztów nie należy wliczać inwestycji w infrastrukturę, która będzie służyć...
Joanna Lichocka
Totalna opozycja nie może zaliczyć mijającego tygodnia do udanych. Skompromitowała się w oczach Polaków, organizując rokosz w rocznicę polskiego parlamentaryzmu. I zaraz potem otrzymała od Donalda Tuska jasny sygnał: „Nie jestem zainteresowany walką polityczną w kraju”. Trudno pojąć, co panie i panów Brejzę, Grabca, Zembaczyńskiego, Gasiuk-Pihowicz, Sawickiego i Zgorzelskiego nakłoniło do zbojkotowania uroczystości 550-lecia parlamentaryzmu Rzeczypospolitej. W ten sposób te tuzy polityki zakwestionowały tradycje polskiego parlamentaryzmu – to nie było święto PiS, tylko polskiej państwowości. Doraźna walka polityczna została tak daleko posunięta, że postanowiono uderzyć w święto ponadpartyjne, rocznicę fundamentalną dla charakteru polskiej demokracji nie w perspektywie roku czy dwóch,...
Jakub Augustyn Maciejewski
Świat obiegła krótka wypowiedź dra Targalskiego o UBekistanie, podczas której naukowiec pozwala swojemu kotu wejść sobie na głowę. Dosłownie. W filmie dokumentalnym pojawia się też prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, ale nie wygląda już tak sympatycznie. Najstarszy amerykański dziennik „The Washington Post”, największa telewizja na świecie BBC, najsłynniejsza platforma blogowa świata „The Huffington Post” i setki mediów na całym świecie podały wypowiedź dra Jerzego Targalskiego o UBekistanie. Powodem był rudy kot Lisio, który w tym czasie stał na ramionach naukowca. Dziennikarz holenderski, który trwające kilkadziesiąt sekund nagranie umieścił na Twitterze, zyskał ponad 14 tys. retwittów i 28 tysięcy polubień, zagraniczni dziennikarze omawiali sympatyczną rozmowę nawet w...
Artur Szczepanik
Adam Nawałka nie jest już selekcjonerem reprezentacji Polski. Prezes PZPN Zbigniew Boniek po nieudanych mistrzostwach świata podziękował mu za pracę. W sierpniu Polska będzie miała nowego trenera, przed którym trudne zadanie – powtórzyć wyczyn poprzednika, który jako pierwszy selekcjoner w historii wywalczył awans do dwóch wielkich turniejów z rzędu – udanego Euro 2016 i katastrofalnego mundialu 2018. Nawałka tak naprawdę pożegnał się z pracą 19 czerwca w Moskwie, po porażce Polski z Senegalem 1:2. Niby nie przekreślała ona naszych szans na awans do II rundy, ale każdy kibic widział, że nie będzie to możliwe. Nawałka po prostu źle przygotował drużynę do tych mistrzostw. Popełnił wszystkie możliwe błędy. Największym z nich były kwestie kadrowe. Z Senegalem na boisko wybiegli...
Piłka nożna stała się dziś bardziej biznesem i miejscem dla politycznej promocji niż radosnym sportem – zabawą. Kogóż to nie było już w szatniach piłkarskiej reprezentacji Polski: od PZPR-owskich aparatczyków aż do wizyty głowy państwa Andrzeja Dudy, wszyscy meldują się tam, aby tym sposobem trafić w dusze rodaków. Wszyscy pokazują też, jak bardzo są kibicami, robią oko do publiczności i nadrabiają sondażowe spadki entuzjazmem w czasie piłkarskich przedstawień. W piłkarskim środowisku roi się od posłów, ważnych polityków, prezesów państwowych spółek, swoistą zasłonę dymną – za pomocą piłki nożnej – roztacza nad swoją nieudaną działalnością prezes TVP Jacek Kurski. Każdy chce się zagrzać w blasku najbardziej ludycznej dyscypliny sportu. Apogeum tego teatru przypada zawsze na okres, gdy...
Joanna Lichocka
Bez względu na to, jakie przygody i zwroty akcji czekają nas jeszcze w sprawie reformy sądownictwa i jakie jeszcze akcje wymyśli postkomuna, by uniemożliwić zmiany w Sądzie Najwyższym, finał powinien być jednoznaczny. Małgorzata Gersdorf nie jest już I prezesem Sądu Najwyższego, a rolą prezydenta i Krajowej Rady Sądownictwa jest teraz wybór nowego składu Sądu. Choćby totalna opozycja uruchomiła pół świata w obronie swoich interesów, to sprawy – stojąc na gruncie prawa i konstytucji – wygrać nie jest w stanie. Niedawno powiedział to zupełnie jasno w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” Jarosław Kaczyński: „Nie wróżę tej akcji powodzenia. Jestem przekonany, iż w dłuższej perspektywie jest skazana na sromotną klęskę. Ale obserwuję te wyczyny ze spokojem,...
Joanna Lichocka
Rząd PiS w ostatnich dniach odniósł dwa spektakularne sukcesy w polityce międzynarodowej. Wspólna deklaracja premierów Polski i Izraela jednoznacznie, w stu procentach obciążająca winą Niemcy za Holocaust, oraz odejście przez UE od pomysłu przymusowej relokacji imigrantów – to zwycięstwo Polski. Oczywiście kwestia udaremnienia przymusowej relokacji, to, że kraje Unii Europejskiej wreszcie przyznały Polsce rację, że porozumienie państw V4 stanowi skuteczną siłę – zostało nieco zepchnięte w cień przez tumult i wrzask po zmianie ustawy o IPN. Piotr Lisiewicz w świetnym, napisanym na gorąco tekście opublikowanym na portalu niezalezna.pl, doskonale to przewidział. Fala „oburzenia” i „zawodu” internautów, którzy tytułują się „wyborcami PiS”, nie wynika w dużym stopniu z niezrozumienia istoty...
Czy nadal pozostaniemy wolni od leków i patologii, które zmieniły życie mieszkańców Zachodniej Europy? Premier Mateusz Morawiecki ogłosił sukces. Szczyt w Brukseli potwierdził klęskę tzw. mechanizmu relokacji uchodźców. Czy zatem staliśmy się bezpieczniejsi, czy rząd ochronił nas przed pułapkami, w jakie wpadł Zachód? Europejski spór o uchodźców to w istocie pierwsze starcie krajów Środkowej Europy z grupami ideologów dążących do takiego wymieszania społeczeństw w europejskich państwach, aby praktycznie wyeliminować kategorię narodu jako istotną kategorię społecznych wyborów. Wizja jednego, europejskiego państwa, którą postulował „nowy święty europejskiej lewicy” – Altiero Spinelli – zakłada właśnie likwidację państw narodowych. Temu ma służyć otwarcie granic Europy dla przybyszów z...
Wojciech Mucha
Widok „polskich orłów” unikających gry i dbających o to, by reprezentacja Japonii nie została przypadkiem ukarana żółtą kartką, jest wymownym podsumowaniem żenady, jaką zafundowali nam piłkarze podczas wchodzącego właśnie w finałową fazę mundialu w Rosji. Przyznam się Państwu – całą drugą połowę meczu Polski z Japonią przespałem. W obliczu piłkarskiej nudy uciąłem sobie drzemkę. Gdy się obudziłem, z radością skonstatowałem, że „jednak honor obroniono” – wynik 1:0 dla nas mógł na to wskazywać. Z początku nie rozumiałem więc, skąd na portalach społecznościowych pojawiły się całe watahy psów powieszonych na piłkarzach Adama Nawałki. Dopiero któryś z „życzliwych” wytłumaczył mi, że choć wygrali, to w stylu najgorszym z możliwych. Obraz trenera Adama Nawałki, sugerującego jednemu z...
Słowo „skandal” to zbyt mało. W kontekście zasobów źródeł do historii czasów PRL-u to po prostu zbrodnia. Nie można znaleźć dość ostrych słów, by określić to, co stało się w latach 1990–2009 z wojskowymi zasobami archiwalnymi w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie. Fakt zniszczenia dziesiątków tysięcy akt, ujawniony przez prof. Sławomira Cenckiewicza, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, jest szokujący i wymaga drobiazgowego śledztwa oraz ukarania winnych. Ale i tak nie naprawi to wyrządzonego zła: bezcenne archiwa zostały bezpowrotnie stracone. „Stopczyk, co wy tam palicie?” – w filmie „Psy” Pasikowskiego pytał podwładnego oficer SB, a tamten bezczelnie odpowiadał, że „Radomskie” i proponował „Camele” od Franza. Tymczasem na ekranie płonęło ognisko z donoszonymi wciąż...
Jacek Liziniewicz
W sprawie ferm hodowli zwierząt na futra Prawo i Sprawiedliwość schowało głowę w piasek. W czasie wielomiesięcznej debaty branża hodowców sięgnęła po wiele metod, aby zmanipulować opinię publiczną. Można je przedstawić na podstawie futrzarskiej kinematografii. Futrzarska kinematografia przez ostatnie lata przeszła ewolucję. Początkowo skupiała się na pokazaniu cukierkowej wizji przedsiębiorstw mordujących zwierzęta na futra. Typowe propagandowe filmiki, które kręci każda szanująca się korporacja. Takie narzędzia przestały być w pewnym momencie użyteczne. Szczególnie po 2015 r., gdy poznanie branży i chwalenie się olbrzymimi dochodami niekoniecznie komukolwiek imponowało. To stworzyło potrzebę dostosowania przekazu do nowego widza – wyborcy Prawa i Sprawiedliwości. Wykwitem wszystkich...
Wojciech Mucha
W sprawie ferm hodowli zwierząt na futra Prawo i Sprawiedliwość schowało głowę w piasek. W czasie wielomiesięcznej debaty branża hodowców sięgnęła po wiele metod, aby zmanipulować opinię publiczną. Można je przedstawić na podstawie futrzarskiej kinematografii. Futrzarska kinematografia przez ostatnie lata przeszła ewolucję. Początkowo skupiała się na pokazaniu cukierkowej wizji przedsiębiorstw mordujących zwierzęta na futra. Typowe propagandowe filmiki, które kręci każda szanująca się korporacja. Takie narzędzia przestały być w pewnym momencie użyteczne. Szczególnie po 2015 r., gdy poznanie branży i chwalenie się olbrzymimi dochodami niekoniecznie komukolwiek imponowało. To stworzyło potrzebę dostosowania przekazu do nowego widza – wyborcy Prawa i Sprawiedliwości. Wykwitem wszystkich...
Rząd PiS i jego sprzymierzeńców znalazł się w martwym punkcie. Zaczyna brakować energii, wiary i pomysłów na pchnięcie kraju na nowe tory. Wewnątrz politycznego środowiska władzy daje się wyczuć coraz większą rutynę i brak nowych, energetycznych idei oraz narastające konflikty pomiędzy coraz bardziej pazernymi koteriami. Nadszedł więc moment na „impuls z zewnątrz”, na dopuszczenie do głosu środowiska, które – siłą rzeczy – stało się swoistym zakładnikiem PiS. Mowa oczywiście o szerokich kręgach ludzi określających się jako niepodległościowcy i wielbiciele polskiej suwerenności. Nie ma co się łudzić, przed nadchodzącym już – wielkimi krokami – sezonem wyborczym nie pojawi się żadna realna propozycja, która stałaby się zapowiedzią lepszej realizacji niepodległościowych postulatów niż...
Joanna Lichocka
Jak nas nie poprzecie, Polska nie dostanie pieniędzy. Korzystanie z funduszy europejskich będzie możliwe dopiero wtedy, jak wrócimy do władzy – mówią otwarcie politycy PO. Oczywiście nie mają takiej siły, by odebrać Polsce dużą część pieniędzy, choć na takich właśnie się dziś kreują – na tych, którzy mają faktyczny wpływ na postanowienia Komisji Europejskiej. Trzeba jednak przyznać, że do pewnego stopnia to oddziaływanie mają – szkodzić mogą, i czynią to od początku rządów PiS. Ostatnio robią to już zupełnie otwarcie – przekonują wyborców: nie opłaca się pozbawiać nas władzy, odsunięcie nas oznacza dla Polski kłopoty. To stara zasada działania PO – przekonała się o tym ściana wschodnia, która przez lata rządów tego ugrupowania była pomijana przy inwestycjach i planach rozwojowych,...
Przemysław Żurawski vel Grajewski
Bukareszteńska „9” (B9) powstała w listopadzie 2015 r. z inicjatywy prezydentów Rumunii i Polski. Wtedy to doszło w Bukareszcie do pierwszego szczytu dziewięciu państw wschodniej flanki NATO (Bułgarii, Estonii, Czech, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier). Obradując pod wrażeniem rosyjskiej agresji na Ukrainie i mając zbieżną ocenę zagrożenia, kraje B9 zgłosiły postulat wojskowego wzmocnienia wschodniej flanki NATO i forsowały go na warszawskim szczycie Sojuszu, na którym został on przyjęty, a do połowy 2017 r. wprowadzony w życie. B9 okazała się skutecznym forum lobbingowym w łonie NATO. Sojusz Północnoatlantycki rozwinął formułę wzmocnionej obecności wojskowej (Enhanced Military Presence) w Polsce i państwach bałtyckich oraz dostosowanej (tzn. nieco słabszej) wysuniętej...
Czyli o metodach rozbrojenia postkolonialnej bomby. Polski ustrój sądowniczy oraz rynek medialny to dwa zapalniki, z których każdy może doprowadzić do niekontrolowanej detonacji. Rząd Mateusza Morawieckiego ma dziś misję sapera, który stąpa po polu minowym. Każdy nieostrożny krok może spowodować eksplozję. Sytuacja jest tym bardziej napięta, że wciąż tyka mechanizm zapłonowy największej bomby. Bez jej rozbrojenia niewiele uda się zrobić. Wyobraźcie sobie bowiem ładunek wybuchowy, do którego, klasycznie, wiodą dwa druciki – niebieski: reforma sadownictwa i czerwony: reforma rynku medialnego. Przecięcie właściwego rozbroi bombę, niewłaściwy wybór doprowadzi do nieoczekiwanej, acz obfitej w skutki eksplozji. Bez sądów nic się nie uda Prawdziwa reforma państwa, jego uporządkowanie,...
Wojciech Mucha
Pomnik Katyński w Jersey City i pomnik św. Jana Pawła II we francuskim Ploërmel – w obronę tych dwóch monumentów zaangażowali się klubowicze „Gazety Polskiej”. Obie sprawy i ich szczęśliwe finały pokazują, jak silne jest nasze środowisko i jak potrafi zmobilizować się, gdy wymaga tego potrzeba chwili. Po tygodniach niepewności i pełnych emocji zabiegów dyplomatycznych udało się. Pomnik Katyński w Jersey City zostanie na nadbrzeżu rzeki Hudson. Nie bez znaczenia jest tu aktywna rola, jaką w obronie monumentu odegrała amerykańska Polonia i działające w USA kluby „Gazety Polskiej”. – W obronę pomnika zaangażowała się szeroka koalicja różnych organizacji, co pozwoliło wymóc ustępstwa wobec strony polskiej. Polonia wraz z wieloma środowiskami pokazały siłę, dołączyli się mieszkańcy...

Pages