Historia

Pierwszą trasę kolejową na terenie obecnej Polski uruchomiono w 1842 r. Było to połączenie z Wrocławia do Oławy. Trzy lata później oddano do użytku pierwszy odcinek Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, tzw. wiedenki. W tym roku mija 150. rocznica śmierci inżyniera Stanisława Wysockiego, projektanta i budowniczego tej drogi. Prace nad budową linii kolejowej rozpoczęły się w kwietniu 1840 r. Koszt budowy kolei oszacowano na 20 mln złotych polskich. Ale proces wcale nie był łatwy – już dwa lata później skończyły się pieniądze pożyczone przez Bank Polski, do tego doszły kryzysy kadrowe, i koniec końców Towarzystwo Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej upadło, a roboty wstrzymano, aż do lipca 1843 r. Dalszą budowę przejął działający w imieniu państwa Zarząd Drogi Żelaznej Warszawsko-...
Jakub Augustyn Maciejewski
4 lipca 1946 roku w Kielcach dokonała się straszliwa zbrodnia, w której zginęło ponad 40 Żydów, a drugie tyle zostało rannych. Dramatu nie zakończyły sprawiedliwe wyroki, ponieważ skazanie kilku osób na śmierć, a innych na kary więzienia nie wyczerpywało listy sprawców. Historia tzw. pogromu kieleckiego nie będzie miała swojego zakończenia, póki na poważnie nie rozliczymy się z komunizmem. Milicjanci szli pod wskazany adres i opowiadali ludziom, że Żydzi przetrzymali w piwnicy 8-letniego Henryka Błaszczyka w celu przeprowadzenia mordu rytualnego. Chłopiec faktycznie zniknął 1 lipca wieczorem, co wzbudziło niepokój jego ojca, Walentego. Gdy syn wrócił po dwóch dniach po beztroskim pobycie w sąsiednich wsiach, prawdopodobnie aby uniknąć gniewu ojca, wymyślił historyjkę o...
Tomasz Łysiak
Wszystko zaczęło się 4 lipca 1916 r. W dorzeczu Styru na Wołyniu. Podczas morderczej, trzydniowej bitwy, w trakcie której z nieba leciały tony artyleryjskich pocisków, a karabiny grzały się tak bardzo, że zamki trzeba było otwierać stopą, żeby się nie poparzyć – walczyli dzielnie legioniści z trzech legionowych brygad. Zjednoczeni w ostatnim, największym i najkrwawszym dla nich boju I wojny światowej. Zginęło wówczas lub zostało rannych około 2 tys. Polaków! Pamięć o bitwie pod Kościuchnówką to dla nas obowiązek. Walki nad Styrem trwały już od 1915 r. – na jesieni nasi bili się pod Kuklami i zdobyli Kamieniuchę, spychając Rosjan za rzekę. To wtedy z Besarabii przybyła na Wołyń II Brygada, która niedługo potem biła się pod Berezaną, wzgórzem flankującym Kościuchnówkę, pod Bielgowem i...
Przekonanie, że sport i polityka nie przenikają się, jest z gruntu fałszywe. Historia nowożytnych zmagań sportowych jest pełna przypadków, kiedy bieżąca polityka, ideologia, interesy gospodarcze czy religia intensywnie wkraczały w ducha czystej rywalizacji sportowej. „Istotą igrzysk nie jest zwyciężyć, ale wziąć udział. Nie musisz wygrać, bylebyś walczył dobrze” – w ten sposób baron Pierre de Coubertin, twórca nowożytnych igrzysk, uzasadniał pod koniec XIX wieku wskrzeszenie idei olimpijskiej. Pół wieku później sowiecki minister spraw zagranicznych Andriej Gromyko odnosząc się do tych słów, powiedział: „Tylko jedno ma sens z tego, co mówił de Coubertin: walka […]. Olimpiada to zastępcza forma wojny”. Błahe sprawy Faktem jest, że od pierwszych nowożytnych igrzysk, które odbyły się...
Jedyny chyba moment, w którym czytelnik „Potopu” mógł poczuć sympatię do Szwedów – najezdników i łupieżców – to opis bitwy pod Rudnikiem, gdy Polacy zaskoczyli Karola Gustawa i jego przyboczny regiment: „Olbrzymi błękitny sztandar pływał jeszcze nad kołem szwedzkim, lecz kolisko zmniejszało się z każdą chwilą… Wreszcie koło królewskiego sztandaru zostało się tylko kilkunastu. Mrowie polskie pokryło ich zupełnie, a oni umierali ponuro, z zaciśniętymi zębami; żaden rąk nie wyciągnął, żaden nie zawołał o litość”. Wierność i niezłomność – cechy tak bardzo cenione przez Polaków – oraz śmierć w obronie symbolu. Bowiem sztandary wojskowe to coś więcej niż kawałek płótna, coś więcej niż zwykły znak. W starożytności sztandar podnoszono w obecności władcy, a więc istoty ponadludzkiej, często...
Tomasz Łysiak
Gdy w lipcu 1943 r. Jan Karski spotkał się z prezydentem Stanów Zjednoczonych Franklinem Delano Rooseveltem i przekazał mu sporządzone przez siebie raporty z okupowanej Polski, miał nadzieję, iż wypełni się jego najważniejsza misja, której podjął się podczas wojny, oraz że prośby żydowskich organizacji o pomoc spotkają się ze zrozumieniem i natychmiastową reakcją Zachodu. Z narażeniem życia Jan „Karski” Koźlewski zdobywał dane do swoich raportów – dwukrotnie przenikał do warszawskiego getta, dostał się też do niemieckiego obozu tranzytowego w Izbicy. Robił to, aby móc przekazać świadectwo, które umożliwi zaalarmowanie świata o tragedii Holokaustu. I które spowoduje, jak sądził, błyskawiczne podjęcie działań... Jednak mijały kolejne miesiące od przekazania raportów, a te działania nie...
Tomasz Łysiak
„Legiony to żołnierska nuta, Legiony to straceńców los” – śpiewali legioniści Piłsudskiego, jadąc wagonami do miejsc internowania w 1917 r. Beliniacy mieli ze sobą ułańskie czaka. Nawiązywały one kształtem do tych sprzed stu lat, do tych, które mieli na głowach żołnierze Legionów Polskich bijący się o Rzeczpospolitą w blasku napoleońskich orłów. W roku 1912 ukazała drukiem książka znakomitego historyka dr. Mariana Kukiela „Dzieje oręża polskiego w epoce napoleońskiej” – stanowiąca swego rodzaju hołd dla pokolenia Polaków walczących o wolność przy boku Napoleona. Upływała właśnie setna rocznica wojny z Rosją, smutno zakończonej „wojny polskiej”, a przecież jej efektem mogłaby być już wtedy niepodległość. Dwa lata później Kukiel miał współtworzyć Legiony, które rozpoczynały wymarszem...
Szmul, syn Wolfa Ostwinda i Rebeki z domu Saudel, wybrał polskie dziedzictwo duchowe w 1915 r., kiedy uciekł z domu i został żołnierzem Legionów. Polskość od wieków była kwestią wyboru. Nie prostą, plemienno-szczepową kwestią krwi, nie efektem pokrętnych czasem i niepewnych dociekań genealogicznych. W gruncie rzeczy była to kwestia odczuwania i przeżywania kultury. Kultury będącej konglomeratem dziejów, literatury, sztuki, obyczajów, religii. Lapidarnie i najdobitniej ujął to w początkach XVI stulecia Stanisław Orzechowski, zapisując zdanie „Gente Ruthenus, natione Polonus” – „Z urodzenia Rusin, z narodowości Polak”. To w wolnej Rzeczy Pospolitej takie oczywiste: polskość się wybiera, staje się po jej stronie na podstawie aktu woli. To akt wyboru przynależności cywilizacyjnej,...
Tomasz Łysiak
Bertold Merwin, czyli Baruch Menkes, legionista wyznania mojżeszowego, żołnierz II Brygady, wspomina w pamiętniku o bojach Legionów w Karpatach. Pośród wielu ciekawych opisów znajdujemy i taki, który mówi o uroczystej mszy świętej z okazji 3 Maja. Pisze w nim Merwin o Kochanowskim i Mickiewiczu. Wzrusza się, gdy ksiądz Antosz cytuje wieszczów, wspomina chwile polskiej chwały, myśli o krakowskim dzwonie Zygmuncie i dodaje: „Dzwoń na wielką godzinę swobody, / my wolni do wolnych wyciągniemy ręce. / Podniosą się nasze sztandary / przepadną satrapy i cary, / wieko się trumny odkryje. / Odżyje Polska, odżyje!”. A potem wraz z innymi śpiewa „Boże coś Polskę”. Czyni to samo, co czynili Żydzi w XIX wieku – idzie tropem Berka Joselewicza czy rabinów, którzy płomiennymi patriotycznymi mowami...
Pomimo dużego majątku i smykałki do handlu ważniejsza dla niego była sprawa polska i walka o niepodległy kraj. Walczył w najważniejszych bitwach epoki napoleońskiej. Za życia otoczony legendą niezłomnego kawalerzysty, zginął w potyczce na ulicach Kocka, stając się bohaterem trzech narodów: polskiego, francuskiego i żydowskiego. Berek Joselewicz urodził się 17 września 1764 roku w Kretyndze na Żmudzi. Po zdobyciu wykształcenia został przysposobiony do fachu kupieckiego i reprezentował interesy biskupa Ignacego Massalskiego. Wielokrotnie przebywał we Francji i Niderlandach. Biegła znajomość języka niemieckiego i francuskiego niewątpliwie ułatwiała mu załatwianie spraw handlowych. W 1788 roku osiedlił się na prawym brzegu Wisły w kolonii żydowskiej na Pradze. Smykałka do interesów oraz...
Tomasz Łysiak
Okres przed wybuchem powstania styczniowego, lata 1860–1861, to czas manifestacji patriotyczno-religijnych. Polacy pieśnią i modlitwą sprzeciwiali się rządom cara Aleksandra, który wbrew początkowym obietnicom, kontynuował ostrą linię swego ojca Mikołaja. Wtedy także, gdy padły pierwsze ofiary i stracili życie bezbronni manifestanci, doszło do aktów jedności wśród obywateli Rzeczypospolitej wszystkich wyznań: katolików, prawosławnych, protestantów i żydów. 27 lutego 1861 r. na Krakowskim Przedmieściu, Rosjanie strzelali do bezbronnego tłumu – zginęło pięciu niewinnych ludzi, tzw. Pięciu Poległych. Gdy 2 marca odbył się ich uroczysty pogrzeb, uczestniczyło w nim ponad sto tysięcy osób. W pochodzie, od kościoła Świętego Krzyża do cmentarza na Powązkach, szli również Żydzi wraz z...
Wybuch I wojny światowej wymusił powrót sprawy polskiej na arenę międzynarodową. Oczywiście, żadne z obcych państw nie zamierzało nam podać niepodległości na tacy. „Nikt na całym świecie Polski nie chce” – pisał Michał Sokolnicki, wybitny dyplomata i współpracownik Józefa Piłsudskiego. Było jasne, że niepodległość trzeba będzie sobie wyrwać, wyszarpać, wywalczyć z bronią w ręku. W tym wielkim boju o sprawę polską wzięli udział również Żydzi. Dla wielu z nich, mieszkających od pokoleń na ziemiach polskich, była to naturalna decyzja. Ich przodkowie walczyli w powstaniu kościuszkowskim, listopadowym i styczniowym, kiedy więc przyszła godzina próby, nawoływali: Do broni! Za wolność Polski! W odezwie wydanej przez Żydów walczących w legionach, skierowanej do ich współbraci, czytamy: „...
Parafrazując słynne słowa Joanny Szczepkowskiej o tym, że 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm, można powiedzieć, że 4 czerwca 1992 r. zabetonował się w Polsce postkomunizm. Obalenie rządu Jana Olszewskiego było niestety udaną próbą zatrzymania oraz zdyskredytowania na całe lata lustracji i dekomunizacji. Można się tylko domyślać, jak potoczyłyby się losy III RP, gdyby udało się wtedy ten proces rozpocząć. Za formalny koniec PRL i początek III RP można uznać pierwsze w pełni wolne wybory parlamentarne, które odbyły się 27 października 1991 r. Warto przy tym zaznaczyć, że Polska była jednym z ostatnich krajów bloku postkomunistycznego, gdzie takowe przeprowadzono. Witajcie w III RP Kilka miesięcy wcześniej, w czerwcu 1991 r., przyjęto nową ordynację wyborczą, która...
Tomasz Łysiak
W gorącym okresie przed Powstaniem Styczniowym w lubelskim liceum grupa uczniów szykowała się do walki z Moskalami. Ćwiczono charakter i ciało, by być gotowym w chwili próby. Był wśród nich kilkunastoletni Stefek Brykczyński, który zostawił po sobie piękne wspomnienia powstańcze. Ślad i dowód zaangażowania tysięcy młodych powstańców – natchnienie dla kolejnych młodych bohaterów, którzy w latach 1914–1921 bili się o wolną Polskę. Brykczyński był wzorem dla pokolenia wydobywającego Polskę z grobu. Dożył spełnienia swych marzeń i w wolnej Ojczyźnie nadal przekazywał dawne ideały. Był jedną z tych pięknych postaci, które całą swoją młodość, całą swą młodzieńczą energię i zapał złożyły na ołtarzu Ojczyzny. Dzisiaj takich młodych ludzi, którzy jak Stefek, rzucili swe dziecięce niemal lata,...
Tomasz Łysiak
Skąd się biorą zasoby sił i ducha, które w chwili próby okazują się na wagę dobrze podjętych, z punktu widzenia moralnego, decyzji? Przecież nie z instynktownej reakcji na to, co przynosi los. Muszą z czegoś wyrastać. Bohater nie rodzi się w ułamkach sekund – wzrasta, buduje się dziesiątki lat przed tym, zanim przyjdzie czas owej próby. Rotmistrz Witold Pilecki – który poszedł na ochotnika do Auschwitz, by opowiedzieć światu, co się tam dzieje, i który stanął potem wobec grozy komunistycznego aparatu bezprawia – był rycerzem nie z przypadku. Został na takiego wychowany w rodzinnym domu, kiedy z chłopca stawał się mężczyzną. Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. w Ołońcu, w Karelii, blisko fińskiej granicy na obrzeżach carskiej Rosji. Julian, ojciec Witolda, był pomocnikiem leśnym...
Co roku w czasie procesji Bożego Ciała tysięczne rzesze Polaków zanoszą do Boga przejmującą modlitwę wyrażającą najgłębsze pragnienia i obawy każdego człowieka: „Od powietrza, głodu ognia i wojny wybaw nas, Panie”. Jednak w polskiej historii bywały czasy tak okrutnego ucisku, beznadziei i zniewolenia, że na usta cisnęła się mickiewiczowska straszna modlitwa „…o wojnę narodów prosimy Cię, Panie”. Tak było w trakcie nocy zaborów, a także w drugiej połowie lat 40. XX stulecia, gdy Polacy tęsknie wyglądali wojny między bezwzględną Rosją Stalina a cynicznymi demokracjami Zachodu Churchilla i Roosevelta. Żołnierze wolnej Polski: konspiratorzy lat okupacji, partyzanci lasów Wileńszczyzny, obrońcy zamojskich wsi, powstańcy Warszawy – tak bardzo tęsknili za wolnością. Tak bardzo nienawidzili...
Tomasz Łysiak
Nikt, kto nie żył w czasach zagłady, nie jest w stanie wyobrazić sobie strachu, jaki musieli odczuwać ludzie, którzy w każdej chwili mogli zginąć na ulicy albo trafić do łapanki i obozu śmierci. Najmniejszy nawet czyn miłosierdzia skierowany w stronę Żydów groził w Polsce najpoważniejszymi konsekwencjami. A co dopiero udział w faktycznej pomocy – przechowywaniu i ukrywaniu całych rodzin żydowskich. Losy Kowalskich czy Ulmów to tego tragiczne i mocne przykłady. Jednak pomimo wielkiego ryzyka Polacy nieśli pomoc Żydom. Irena Sendler, podobnie jak inni rodacy podejmujący się tego zadania, była wychowana w kulcie życia i bezwarunkowej miłości i nie wyobrażała sobie, że można inaczej. Jednak, co najważniejsze, pomoc niesiona Żydom miała wymiar zorganizowany – „Żegota” była organizacją...
Opisać historię życia Ireny Sendlerowej, jej poświęcenia i zaangażowania w ratowanie żydowskich dzieci w czasie piekła II wojny światowej nie jest wcale rzeczą prostą. Bo jak, bez zadęcia i uderzania w wysokie tony, pokazać postawę kobiety, która od pierwszego dnia wojny narażała swoje życie, żeby pomagać żydowskim dzieciom, skazanym – w zbrodniczym planie – przez Niemców na śmierć? Próbując zrozumieć postawę Ireny Sendlerowej, sięgam do zachowanych archiwalnych nagrań, w których opowiada ona o swoich korzeniach, rodzinie i tym, co ją ukształtowało. Słucham i już wiem, że nie potrzebuję badać jej zawiłego i wielokrotnie przez nią samą zaciemnianego życiorysu. Nie ma dla mnie znaczenia, czy rzeczywiście widziała Janusza Korczaka, który ze „swoimi” dziećmi szedł na wywózkę do obozu i...
Irena Sendlerowa powiedziała kiedyś, że w okupowanym kraju łatwiej było ukryć czołg pod dywanem niż żydowskie dziecko. Szefowa Referatu Dziecięcego „Żegoty”, która wyprowadziła z getta setki dzieci i znalazła dla nich kryjówki, z pewnością musiała spotykać się ze strachem czy odmową motywowanymi chęcią przeżycia. Ale jeden adres w Warszawie był pewny – to miejsce, którego furta zawsze była uchylona – klasztor sióstr franciszkanek Rodziny Maryi przylegający do murów getta przy ulicy Żelaznej 97. Dzięki odważnej decyzji i strategii przełożonej prowincjalnej, matki Matyldy Getter, stał się on pierwszym punktem przerzutowym dla zagrożonych Żydów – dorosłych i dzieci. W chwili wybuchu wojny matka Getter miała prawie 70 lat, była więc w wieku, w którym naturalne jest odejście na emeryturę...
„Żegota” to konspiracyjny kryptonim polsko-żydowskiej organizacji o nazwie Rada Pomocy Żydom. Powstała 4 grudnia 1942 r. jako organ Polskiego Państwa Podziemnego w strukturze Delegatury Rządu RP na Kraj. Działała do 1945 r. Była to jedyna w okupowanej przez Niemców Europie organizacja wspierana i finansowana przez instytucję rządową. Pierwszym przewodniczącym „Żegoty” został członek Polskiej Partii Socjalistycznej Julian Grobelny. Po nim funkcje te pełnili kolejno: Leon Freiner z Bundu i Roman Jabłonowski z PPS. Wiceprzewodniczącym został Tadeusz Rek ze Stronnictwa Ludowego, zaś w skład prezydium wchodzili: Marek Ferdynand Arczyński ze Stronnictwa Demokratycznego, Władysław Bartoszewski z Frontu Odrodzenia Polski, Adolf Berman z Żydowskiego Komitetu Narodowego, Emilia Hiżowa ze...
Tomasz Łysiak
3 Maja? Czym właściwie jest dla Polaków ta data? Pozbawionym już konotacji patriotycznej świętem narodowym? Jednym z wielu wydarzeń, które uczeń szkolny dostaje w ramach podręcznikowej wiedzy? Czy też żywym śladem dawnej walki ducha, dawnych sporów i odmiennych wizji państwa? A może jest, jak niegdyś, potrzebny nie tyle ku pokrzepieniu serc, ile dla przypomnienia, iż naszym obowiązkiem jest dbać o naprawę Rzeczypospolitej, i że hańbę przynosi stanięcie u boku obcych sił? Na dzieło Konstytucji 3 maja patrzeć można rzeczywiście pod różnymi kątami – porządkować fakty, idąc za biegiem wydarzeń, przypominać, jak burzliwy był sam ten dzień, ile krzyku było w salach zamkowych, jakie obcesowe okoliczności towarzyszyły uchwalaniu aktu (w tym terrorystyczne działania Suchorzewskiego, który...
Józef Franczak, Stanisław Bizior, Antoni Kopaczewski, Stanisław Łukasik, Hieronim Dekutowski – rówieśnicy Niepodległej, urodzeni w najradośniejszym dla Polski roku 1918. Dorastali i rozwijali się wraz z wolną Polską. Oni i ich młodsi koledzy i koleżanki. Ludzie, których młodość przypadła na czasy wolności, świadomej odpowiedzialności, wytężonej pracy. Na czasy, gdy nad niemal każdym działaniem polskim dominowała idea nadrzędna: uczynić Polskę silną, zasobną, sprawiedliwą. Życiorysy tych wymienionych na początku i życiorysy tysięcy ich rówieśników są dobitnym dowodem na to, do jakiego rozkwitu przyrodzonych i nabytych cnót oraz postaw może dojść, gdy żyje się w wolności. Nie w dobrobycie materialnym, spokojnej i sytej stabilizacji, w osłabiającym wolę i chęci działania świętym spokoju...
Tomasz Łysiak
Bunt Chmielnickiego i wojna RP z Kozakami każdemu Polakowi kojarzy się od razu z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza. Genialną powieść przeniósł na ekran Jerzy Hoffman. Widzowie zobaczyli m.in. zrealizowaną z dużym rozmachem scenę bitwy nad Żółtymi Wodami – pierwszej bitwy powstania kozackiego i pierwszej klęski polskiej. Niestety, zapewne walory czysto filmowe spowodowały, iż obraz ten utrwalił w świadomości widzów nieprawdziwy jej przebieg i przyczyny porażki. Na pewno nie były to – jak sugerują sceny z filmu – nieporadność polskiej husarii i jej szarże prosto w błoto, które świadczyłyby albo o żenującym poziomie rzemiosła, albo o głupocie dowódców. O tym, że w „Ogniem i mieczem” bitwa nad Żółtymi Wodami została pokazana w sposób fałszywy, pisano niedługo po premierze. Oczywiście...
Tomasz Łysiak
W trakcie obchodów stulecia niepodległości przypomina się czasem wydarzenia, które rozegrały się w Małopolsce Wschodniej w lutym 1918 r. Doszło wtedy do buntu II Brygady i walk pod Rarańczą, a wszystko miało związek z tzw. Traktatem Brzeskim – układem między Austro-Węgrami i Cesarstwem Niemieckim a Ukraińską Republiką Ludową. Powstanie ukraińskiego państwa kosztem terenów rdzennie polskich doprowadziło w listopadzie do wojny polsko-ukraińskiej. Wśród bohaterów tamtych walk doczesne miejsce zajmują duchowni – słowem, postawą, a czasem i z bronią w ręku – bijący się o naszą Ojczyznę. Pomiędzy nimi znamienne miejsce zajmuje ksiądz Walerian Raba. Warszawski kościół św. Stanisława Kostki w pierwszym rzędzie kojarzy się z postacią kapłana męczennika, bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Ale...
Ludzkie działania i zaniechania, słowa i czyny, zdarzenia pomyślne i błędy – wszystko ma swe konsekwencje i odbija się echem w przyszłości. Niekiedy skutki pozornie błahego czynu objawiają się po latach i dopiero wówczas widać subtelne powiązania między wydarzeniami. Bywają one zaskakujące, jak ta konstatacja, że przyczyną klęski Cesarstwa Niemieckiego w 1918 r. była decyzja anonimowego brytyjskiego urzędnika podjęta w sierpniu na samym początku wielkiej wojny. Cuda się zdarzają nawet w polityce, lecz liczenie na to, że będą się zdarzać po wielekroć, jest szaleństwem, a nie polityką. W roku 1762, w czasie wojny siedmioletniej, gdy przeciwko Prusom wystąpiły Francja i Rosja – Prusy były już w zasadzie pokonane. Ich dwie stolice, Królewiec i Berlin, okupowały obce wojska. A mimo to...
Kiedy pod nawałą wojsk niemieckich i sowieckich upadała II Rzeczpospolita, on jeden na przekór wszystkim zbierał rozbite oddziały, szedł z walki do walki. Nie opuścił żołnierzy oraz Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Stoczył jedną z największych i jednocześnie zwycięskich bitew polskiego września 1939 r. – bitwę pod Kockiem. To opowieść o człowieku niezłomnym.   Franciszek Kleeberg urodził się 1 lutego 1888 r. w Tarnopolu w rodzinie Emila Kleeberga i Józefiny z domu Kuschée. Atmosfera w ich domu była bardzo patriotyczna i w takim duchu wychowywano synów – Franciszka oraz młodszego o dwa lata Juliusza, który tak wspominał lata młodości: „Ojciec, wracając często pamięcią do burzliwych czasów powstańczych, stale podtrzymywał pogląd, że i nam – jego synom – wypadnie również walczyć o...
Tomasz Łysiak
Juliusz Cezar zginął z ręki Brutusa w Idy Marcowe. Gdy się mówi o „idach”, czyli rzymskim święcie połowy miesiąca, na ogół jako pierwsze pojawia się owo skojarzenie ze śmiercią Cezara. Idy wyznaczały także środek innych miesięcy. W kwietniu wypadały w dniu trzynastym. Ten rzymski kwiecień był bogaty, jeśli chodzi o święta. W pierwszej połowie ważna była Ludi Megalenses, czyli festa ku czci bogini Kybele (Wielkiej Matki). Obchody zaczynały się 4, a kończyły 10 kwietnia. Lukrecjusz pisał, że tylko z pozoru były łagodne i radosne. Tancerze, ubrani w pancerze i hełmy wojenne, uderzali w tarcze, „uniesieni przelaną krwią”. Rzymscy nobile odwiedzali się w domach, a na ulicach słychać było dziką muzykę i wrzaski. Radość nadchodzącej wiosny mieszała się z pamięcią krwawych ofiar. Ten kontrast...
17 września 1939 roku wojska sowieckie, realizując postanowienia paktu Ribbentrop–Mołotow, bez wypowiedzenia wojny zdradziecko wkroczyły na wschodnie tereny II Rzeczpospolitej. Dla walczącej z niemiecką nawałą polskiej armii oznaczało to cios w plecy, uniemożliwiający dalsze stawianie oporu nieprzyjacielowi. W efekcie w ciągu następnych dwóch tygodni działania wojenne na terytorium Polski ustały, kraj nasz został podzielony pomiędzy najeźdźców, a na terenach, jakie przypadły w udziale Stalinowi, miał miejsce mord katyński oraz szeroko zakrojona akcja wysiedlania Polaków i wywożenia ich na Syberię bądź do Azji Centralnej. Exodus Nagle, pośród tej ciemnej nocy rozpaczy, błysnął promyk nadziei: 22 czerwca 1941 r. Niemcy zaatakowały Związek Sowiecki. Przerażony nagłą zdradą swego...
Głębia symboli, przedziwne piękno splatających się ze sobą przepowiedni, zdarzeń i ich konsekwencji objawiają się każdemu, kto próbuje pojąć tajemnicę życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. A wszystko zbiera się i kumuluje w przestrzeni Grobu Chrystusa, miejscu rozstrzygnięć odwiecznych problemów, miejscu odpowiedzi na rozterki i pytania. Miejscu, w którym trudna historia ludzkości znajduje pełne nadziei rozwiązania. Golgota, Wzgórze Czaszki – to początek i kres dziejów człowieka. Jakże trudno jest słowami opowiedzieć tajemnicę, którą mistrzowie obrazowania przekazują z łatwością przy pomocy znaków, symboli i alegorii. Dlaczego Golgota jest miejscem czaszki, dlaczego na tak wielu krucyfiksach widzimy u stóp Krzyża szczerzący zęby czerep i skrzyżowane piszczele? Dlaczego słuchamy, że...
Wspomnienia dawnych ziemian przypominają, przy całym swoim wdzięku, mozół odnajdywania zagubionej Atlantydy. Polski pejzaż kulturowy, w który wpisany jest dwór i dworek szlachecki, to połączenie pamięci historycznej, religijności, tradycji i obyczajowości z cywilizacją – obcowanie z jej wytworami, dziełami sztuki, kulturą duchową, a zarazem pielęgnowanie ziemi, by rodziła, pozwoliła utrzymać rodzinę, zapewniła byt włościanom. Dwór polski oznaczał przez wieki dom rodzinny, miejsce, gdzie przychodziły na świat, rozwijały się, kształciły i podejmowały służbę ojczyźnie nowe pokolenia Polaków. Dorastanie wśród swoich, wśród członków rodu, dziadów, pradziadów, rodziców i licznego najczęściej rodzeństwa, a jednocześnie wśród przyrody, zwierząt, bliskości lasu i często wody, było czymś...
Swego czasu żelazny kanclerz Otto von Bismarck miał powiedzieć, że polityka jest sztuką tego, co możliwe, i nauką tego, co relatywne. Słowa wytrawnego pruskiego polityka jak ulał pasują do historii współpracy Hitlera ze Stalinem, która doprowadziła do największego dramatu XX wieku: II wojny światowej, choć o jej wybuch jest paradoksalnie obciążany zwykle tylko wódz III Rzeszy. Po zakończeniu Wielkiej Wojny zarówno Związek Sowiecki, jaki i Republika Weimarska znalazły się na marginesie głównej polityki. Z jednej strony ograniczani traktatem wersalskim i zmuszani do płacenia reparacji Niemcy, z drugiej izolowane na arenie międzynarodowej państwo sowieckie. Prędzej czy później musiało więc dojść do zawarcia układu, który ewidentnie był „małżeństwem z rozsądku”. Duch Rapallo –...
Tomasz Łysiak
Książka ta wyszła w dobrym czasie. Potrzebujemy głębokiej refleksji nad tym, jak wyglądają nasze relacje z sąsiadami. Szczególnie wobec zmasowanego ataku liberalno-lewicowych elit wymierzonego w nasz kraj. W tym kontekście pytanie „Czego chcą od nas biedni Niemcy?” jest szczególnie ważne. Bo stosunek Niemców do Polaków, ukształtowany na fobiach, niechęci i kłamstwie, ma rangę szczególną: w końcu to Berlin jest głównym rozgrywającym w Unii Europejskiej. Sedno zbioru esejów „Czego chcą od nas biedni Niemcy” to w istocie poszukiwanie odpowiedzi na to kluczowe pytanie: dlaczego nasi zachodni sąsiedzi zachowują się tak, a nie inaczej, dlaczego mataczą, odrzucają swoje winy i z zadowoleniem przyglądają się, jak polityka narracji o „polskich obozach śmierci”, o polskim „współsprawstwie” i „...
Tomasz Łysiak
Był chłodny ranek marca 1934 r. W Alejach Ujazdowskich drzewa pokryte były szronem. Mieczysław Lepecki, adiutant Józefa Piłsudskiego, wszedł do sypialni, by obudzić Marszałka. Kaszlnął. Nic. Zaczął przesuwać krzesła. Znowu nic. Komendant spał. W końcu odważył się krzyknąć: „Panie Marszałku!”. Piłsudski powoli otworzył oczy. Spojrzał i mruknął: „A co?”. „Już ósma”– odpowiedział oficer. Za chwilę mieli wyjechać do Wilna, by tam, w gronie rodziny, świętować imieniny Piłsudskiego. Pod koniec życia twórca Legionów uciekał w dniu swych imienin od całego państwowego blichtru do kraju lat dziecinnych. Gdy pociąg z Marszałkiem jechał na Wileńszczyznę, ten wspominać nagle zaczął wojnę roku 1920. Rozmawiał z Lepeckim, który przyklejając czoło do szyby, patrzył na zmieniający się krajobraz. Gdy...
„Niejeden szyk, zachwiany i idący już w rozsypkę, niewiasty z powrotem do ładu doprowadziły” – pisał Tacyt o germańskich kobietach, których lękali się ponoć nawet rzymscy legioniści. Imiona przez nie noszone mówiły o wojnie i walce: Gizela, Lutgarda, Hedwig. Z wojowniczością plemion germańskich kontrastowała łagodność ich słowiańskich sąsiadów, którzy z jej powodu stali się ulubionym łupem łowców niewolników. Odbiło się to w łacińskim mianie: dla Rzymian słowo „sclavus” oznaczało zarówno Słowianina, jak i niewolnika. Imiona Słowianek przekazywały coś zupełnie innego niż Germanek: Dobrochna, Dobrawa, Radosława, Bratumiła, Bożenna. Trudno w dziejach polskich wieków średnich znaleźć kobiety mogące równać się wojennymi osiągnięciami z Joanną d’Arc, Katarzyną Sforzą czy Izabellą Kastylijską...
Polski marzec 1968 r. zawsze wywoływał duże emocje. Miał wielowątkowy i wielopłaszczyznowy charakter. Był to niewątpliwie opór społeczny przeciwko metodom sprawowania władzy przez komunistów, skumulowany głównie na uczelniach wśród studentów i części wykładowców. Brali w nim udział także młodzi robotnicy i uczniowie szkół średnich. Z drugiej strony, w obrębie aparatu partyjnego, toczyła się walka o dominację. W konsekwencji nastąpiły akcje antysemickie i wydalenia osób pochodzenia żydowskiego z Polski. Zrobiły to jednak władze aparatu komunistycznego, które wykorzystały problem żydowski nie tylko do rozgrywek wewnątrzpartyjnych, ale też do tłumienia społecznych ruchów demokratycznych. Tło międzynarodowe i wystąpienie Gomułki Na początku czerwca 1967 r. wybuchł kolejny konflikt...
250 lat temu, 29 lutego A.D. 1768, w Barze na Podolu zawiązała się konfederacja w obronie Wiary i Wolności, przeciwko rosyjskiej interwencji, która podeptała prawo i terroryzując polski sejm, narzuciła mu ustawy sprzeczne z wolą narodu. Jan Jakub Rousseau pisał, że pomimo klęski „konfederacja uratowała konającą ojczyznę”. Wolter przeciwnie, kpił z „głupich i fanatycznych” konfederatów, gratulując królowi Prus i carycy Katarzynie pierwszego rozbioru. Takie rozszczepienie opinii trwa do dziś. Wielu sądzi, że intencje konfederatów ani nie były czyste, ani sensowne, jako że występowali przeciwko reformom Stanisława Augusta, który chciał przecież przywrócić potęgę Rzeczypospolitej. Że konfederatom przeszkadzało równouprawnienie dysydentów, czyli niekatolickiej szlachty, niesprawiedliwie...
Z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych PWPW S.A. przygotowało wystawę pt. „Dla Ciebie Polsko – Kobiety Niezłomne”. Wystawa będzie prezentowana od 1 marca 2018 na ogrodzeniu wokół siedziby PWPW. Ekspozycja będzie udostępniona przez okres miesiąca, publicznie i ma charakter edukacyjny. Gdy wspominamy i upamiętniamy uczestników antykomunistycznego podziemia na ziemiach polskich zazwyczaj pomijamy zaangażowane w ten ruch kobiety. Wiele z nich walczyło już podczas II wojny światowej z okupantem niemieckim, a potem po jej zakończeniu kontynuowały walkę o niezawisłą i demokratyczną Polskę. Bohaterkami wystawy są kobiety polskiego podziemia antykomunistycznego. Przedstawione zostały ich tragiczne, a czasem wręcz wstrząsające losy, wiele z nich było sanitariuszkami,...
Nowelizacja ustawy o IPN wywołała największą od lat dyskusję na temat postaw Polaków podczas II wojny światowej. W informacyjnym chaosie i padających oskarżeniach powróciła sprawa mordu w Jedwabnem i pytania o naszą rolę w tej zbrodni. Po raz kolejny fakty przestają mieć znaczenie. Dlatego zamiast oceniać, warto przypomnieć podstawowe dane i zadać pytania o to, czy rzeczywiście wiemy już wszystko na ten temat, tym bardziej że wśród większości poważnych historyków i badaczy nie ma zgody co do okoliczności zbrodni. Przed omówieniem stanu badań chciałbym zacytować prof. Tomasza Strzembosza, którego słowa powinny stanowić fundament rozważań na ten temat: „Nic nie może usprawiedliwić mordów dokonanych na jakiejkolwiek grupie ludności cywilnej. Nic nie usprawiedliwia zabijania mężczyzn,...
Tomasz Łysiak
Gdyśmy w wyniku rozbiorów granice utracili, odczuliśmy to boleśnie. Przez wieki marzyliśmy o ich powrocie. W stulecie odzyskania niepodległości warto przypomnieć sobie uczucia, jakie wypełniały piersi Legionistów, którzy 6 sierpnia 1914 r. wyruszyli z Oleandrów na bój o Polskę i tego samego dnia pokonali „fałszywą” granicę między zaborami austriackim i rosyjskim. Sfragistyka to nauka o pieczęciach. Coś, co mogłoby się wydawać nudną dziedziną wiedzy, jest tak naprawdę pasjonującą dziedziną pomocniczą historii. Kształt, użyte formy i czcionka, czasem nawet błędy powstałe w wyniku nieuważnej pracy osoby wykonującej pieczęć, umożliwiają dziś wysnucie pasjonujących opowieści. Dawne polskie pieczęcie królewskie z dumą oglądamy na starych dokumentach kancelaryjnych. Pieczęć może mieć też inny...
10 lutego 1920 r. w Pucku miała miejsce niezwykle podniosła uroczystość – zaślubiny z morzem, czyli symboliczny powrót Polski nad Bałtyk. Specjalnym pociągiem przybyli na nią posłowie i ważni politycy, m.in. minister spraw wewnętrznych Stanisław Wojciechowski i wicepremier Wincenty Witos. Zjawili się dyplomaci brytyjscy i amerykańscy. Główne uroczystości odbyły się nad Zatoką Pucką wokół wysokiego masztu, gdzie obok notabli i wojska zebrały się wiwatujące tłumy. Generał Józef Haller reprezentujący majestat odrodzonej Rzeczypospolitej rozpoczął przemowę od słów: „Oto dzisiaj dzień czci i chwały! Jest on dniem wolności, bo rozpostarł skrzydła Orzeł Biały nie tylko nad ziemiami polskimi, ale i nad morzem polskim. (…) Żeglarz polski będzie mógł dzisiaj wszędzie dotrzeć pod znakiem Białego...
Pobita w tylu bitwach, głodująca, strajkująca i zrewoltowana Rosja uparcie trwała w szeregach ententy, wiążąc ogromne siły niemieckie, których cesarski sztab rozpaczliwie potrzebował na froncie zachodnim. Niemcy sięgnęli więc po broń ostateczną: wydobyli ze Szwajcarii Włodzimierza Lenina i jego komunistycznych towarzyszy, zaopatrzyli w gotówkę i via Finlandia odstawili na granicę. Pieniądze zainwestowane w Lenina i bolszewików przyniosły zysk wyjątkowo szybko. 7 listopada 1917 r. bolszewicy dokonali zamachu stanu, obalając legalny rosyjski rząd, 15 grudnia zawarli z Niemcami zawieszenie broni, zaś tydzień później rozpoczęły się w Brześciu Litewskim rozmowy pokojowe. Lew Trocki, bolszewicki komisarz spraw zagranicznych, przeciągał rozmowy, oczekując na bliski – jego zdaniem – wybuch...
We wtorek wieczorem, 9 lutego 1982 r., budynek Sądu Wojewódzkiego w Katowicach pełen był ludzi. Gdy pojawili się sędziowie: przewodniczący kpt. Antoni Kapłon, mjr Maciej Harlender i kpt. Janusz Lipka, tłum przywitał ich… oklaskami. Nieco wcześniej publiczność biła brawo, kiedy ogłaszano wyroki na sali rozpraw. Do sędziego Kapłona podbiegła młoda kobieta i ucałowała go w policzek. Był ósmy tydzień stanu wojennego i właśnie zakończyła się rozprawa przeciwko górnikom z kopalni „Wujek”. Scena wymowna, przecież właśnie Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu na sesji wyjazdowej skazał czterech przywódców strajku w kopalni „Wujek” na kary od 3 do 4 lat więzienia, cztery osoby uniewinniono, a postępowanie wobec jednego górnika zostało umorzone. Najwyższy wyrok usłyszał Stanisław Płatek...
Rzym, Cesena, Vignola – te włoskie miasta upamiętniły Dzień Pamięci Ofiar Holocaustu, wspominając postać rtm. Witolda Pileckiego. Wykłady prof. Marco Patricellego, autora książki o rotmistrzu Pileckim „Il Volontario”, oraz Krzysztofa Kosiora, prawnuka Rotmistrza, spotkały się z wielkim zainteresowaniem. Prawdę o niemieckich obozach koncentracyjnych na okupowanych ziemiach polskich poznawali uczniowie włoskich szkół i korpus dyplomatyczny. Niebieskie niebo ponad wiekowymi kamienicami, rozedrgane powietrze nagrzane lipcowym słońcem, zapach eukaliptusów – to zobaczył i poczuł rtm. Witold Pilecki, stanąwszy latem 1945 r. na Piazza del Popolo w Rzymie. W Wiecznym Mieście zrozumiał, że znów musi dokonać wyboru: albo sprowadzi do Włoch rodzinę i będzie żyć spokojnym życiem emigranta, albo...
Jakub Augustyn Maciejewski
13 grudnia 1981 r. gen. Wojciech Jaruzelski przemówił do Polaków, dziesięć dni później coroczne orędzie do swego narodu wygłosił Ronald Reagan. Miliony Amerykanów zasiadały do bożonarodzeniowej wieczerzy, usłyszawszy chwilę wcześniej o Solidarności i wprowadzeniu przez komunistów stanu wojennego w Polsce. Prezydent USA ogłosił 30 stycznia 1982 r. Dniem Solidarności z Polską. Generał z polskim rodowodem przemawiał jak wysokiej rangi funkcjonariusz KGB i namiestnik obcego państwa, Amerykanin wyraził to, co grało w duszy Polakom. Oficer znad Wisły straszył bratobójczą walką, zapowiadał „skrępowanie rąk awanturnikom” i obiecywał „zachowanie podstawowych przesłanek socjalistycznej odnowy”. Prezydent USA tłumaczył, że „brutalna siła może zastraszyć, ale nie może uformować podstawy trwałego...
16 grudnia 1922 r. w Warszawie, w gmachu Zachęty, Eligiusz Niewiadomski zabił pierwszego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza. Strzelał w plecy. Po dokonaniu zbrodni oddał się w ręce policji. Na posiedzeniu Senatu marszałek Michał Trąmpczyński powiedział: „Stało się wielkie nieszczęście. Najwyższy przedstawiciel Rzeczypospolitej padł od kuli szaleńca, który straszną krzywdę wyrządził całemu narodowi, bo wobec świata przedstawił swym czynem Polskę jako kraj zamętu”. 30 grudnia 1922 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbył się proces Niewiadomskiego. Tego samego dnia Sąd wydał wyrok skazujący go na karę śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok wykonano 31 stycznia następnego roku o godz. 7.19 na stokach Cytadeli Warszawskiej. Gabriel Narutowicz prezydentem Rzeczypospolitej Niecałe dwa...

Pages