Felieton

Antoni Łepkowski
Od niemal trzech lat rodziny katastrofy pod Mierosławcem walczą, teraz już na sali sądowej, o odszkodowania i zadośćuczynienia należne im od skarbu państwa, reprezentowanego statio fisci przez ministra obrony narodowej. W dniu katastrofy samolotu Casa nie obowiązywał (wszedł w życie dopiero w sierpniu 2008 r., a do katastrofy doszło w styczniu 2008 r.) przepis § 4 art. 446 kodeksu cywilnego, wskazujący, że najbliższym członkom rodziny zmarłego wskutek popełnienia przez inną osobę tzw. deliktu (czyli czynu niedozwolonego) sąd może przyznać odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, związaną ze śmiercią ich najbliższego. Przypomnieć wypada, że – w uproszczeniu – odszkodowanie jest rekompensatą straty pieniężnej, a zadośćuczynienie przysługuje jako wyrównanie...
Marcin Wolski
Miękkość polityki polega również na złudzeniach – silnego prezydenta stać by było na powiedzenie o dyktatorze: „To sukinsyn, ale nasz sukinsyn” i bronienie go ze wszystkich sił, jeśli wiązałoby się to z interesem Wolnego Świata. Carter poświęcił szacha w Iranie, nic na tym nie zyskując. Kibicowanie dziś „słusznym protestom” ludu Tunezji, Egiptu i Sudanu i cieszenie się, że może wygrać tam demokracja, jest typowym chowaniem głowy w piasek lub w baryłkę z ropą. Demokracja w tamtych stronach równa się islam – a do czego zdolni są bracia muzułmańscy, obywatele „globalnej wioski” powinni wiedzieć. A jeśli nie, dowiedzą się wkrótce.
Krystyna Grzybowska
Burza w raju Czym jest Egipt dla przeciętnego Europejczyka? Kojarzy się z piramidami, mumiami i kąpieliskami, z których można korzystać przez cały rok. A co jest pomiędzy? Jacyś ludzie. Jedni służą turystom, pozostali po prostu – są. Jestem pod wrażeniem polskich turystów, którzy w tym kraju czują się jak paniska. Być na urlopie w Egipcie to prawdziwa nobilitacja. Temu to się powodzi – można usłyszeć od sąsiadek – pojechał z całą rodziną do Egiptu. Dla większości Polaków to taki raj dla ubogich. Erzac wielkiego świata i luksusu. Miami i Floryda razem wzięte. O Lazurowym Wybrzeżu nawet nie śnili. I oto w historycznym momencie, burzącym, o zgrozo, europejski, a może nawet światowy ład i święty spokój, nasze telewizje, od rana do wieczora, zawracają głowę polskimi turystami. Czy są...
Robert Tekieli
Jeśli patrzymy z perspektywy Jana Pawła II, dla którego głównym oponentem chrześcijaństwa był ateizm komunistyczny czy hedonistyczny, Asyż ma sens. Jednoczy ludzi dostrzegających istnienie świata nadprzyrodzonego. Jeśli jednak popatrzymy na dzisiejsze znaki czasu, wartość międzyreligijnych spotkań w Asyżu gwałtownie maleje. I już pomijam pytanie, do kogo modlą się politeiści, proszący tańcem o deszcz. Bo na pewno bałwochwalczo modlą się do stworzeń. Główny problem z tymi spotkaniami polega bowiem na tym, że istotą dzisiejszego oddziaływania Asyżu jest pogłębianie zamętu w głowach. Żyjemy w czasach radykalnego zmniejszenia oddziaływania religii tradycyjnych, ostatnie pół wieku to czas skutecznej promocji duchowości, religii-zrób-to-sam. Po pierwszym Asyżu wielu katolików doszło do wniosku...
Inną kontrowersyjną decyzją elektorów było wytypowanie na kandydata do Rady IPN Grzegorza Motyki, sympatyka, a nawet gloryfikatora działań Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autor ów jest absolwentem KUL, do 2007 r. był pracownikiem IPN, z którego odszedł skonfliktowany. Napisał kilka publikacji, które zostały oprotestowane przez rodziny pomordowanych Polaków i Żydów oraz środowiska kresowe i kombatanckie. Publikacje te są bowiem bardzo tendencyjne. W niektórych fragmentach przypominają nie mniej tendencyjną twórczość Jana Tomasza Grossa. Jak mówił niedawno jeden z ocalałych z ludobójstwa: „Wart jest Motyka Grossa, a Gross Motyki”. Szczególnie dotyczy to „Tek edukacyjnych IPN. Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939–1947”, autorstwa tego ostatniego. Ich krytyk, prof. dr hab. Józef Wysocki...
Inną kontrowersyjną decyzją elektorów było wytypowanie na kandydata do Rady IPN Grzegorza Motyki, sympatyka, a nawet gloryfikatora działań Ukraińskiej Powstańczej Armii. Autor ów jest absolwentem KUL, do 2007 r. był pracownikiem IPN, z którego odszedł skonfliktowany. Napisał kilka publikacji, które zostały oprotestowane przez rodziny pomordowanych Polaków i Żydów oraz środowiska kresowe i kombatanckie. Publikacje te są bowiem bardzo tendencyjne. W niektórych fragmentach przypominają nie mniej tendencyjną twórczość Jana Tomasza Grossa. Jak mówił niedawno jeden z ocalałych z ludobójstwa: „Wart jest Motyka Grossa, a Gross Motyki”. Szczególnie dotyczy to „Tek edukacyjnych IPN. Stosunki polsko-ukraińskie w latach 1939–1947”, autorstwa tego ostatniego. Ich krytyk, prof. dr hab. Józef Wysocki...
Jacek Kwieciński
PiS jest „radykalny” akurat w tym, w czym byłem „radykalny” całe świadome życie. Piszę to także po to, by dalsze uwagi nie było postrzegane jako defetystyczne. Ukazanie trudności to nie defetyzm. Powinno mobilizować, a nie odwrotnie. Jest tak, że obecna partia władzy, nawet zajmując w wyborach drugie miejsce – wygrywa. Potencjalnych koalicjantów ma aż za dużo. Szczerze mówiąc, nie wierzę w odsunięcie Tuska. A jeśli nawet, to alternatywa rysuje się też fatalnie. „Bunt” Schetyny to dla mnie wyłącznie starania o mocną pozycję. Pozostaje więc ktoś typu „Bronka”, czyli prosowiecki, pardon prorosyjski, już bez żadnych osłonek. Ponadto walka z monopolem, oczywiście, ale jak można życzyć dobrze SLD? Kierownictwo jest młode, ale to ono dokooptowało do partii weteranów PRL, coraz bezczelniej...
Rafał Ziemkiewicz
Podejrzewam, że właśnie ta historyczna narracja towarzysza Ozierowa stanowiła profesjonalną szkołę, która ukształtowała sławnego pijarowca Partii Oportunistów, pana Ostachowicza. Opowieść o trzech latach rządów Tuska przypomina bowiem nieodparcie wspomniany film. Rząd odnosi kolejne sukcesy, i wskutek tych sukcesów coraz bardziej konieczne stają się wyrzeczenia dla ratowania państwa. Bo jeszcze kilka sukcesów, a nie będzie czego ratować. Miarą zwycięstw Tuska niech będzie to, że jego działania, a raczej ich brak, doprowadziły do rzeczy zupełnie bezprecedensowej – Komisja Europejska w oficjalnym piśmie wezwała polski rząd, aby najpóźniej do końca stycznia przedstawił plan naprawy finansów publicznych w Polsce. Realny plan, a nie jakieś bajeczki dla grzecznych redaktorów. Co zrobi...
Ryszard Czarnecki
Dzisiaj (24 stycznia) występowałem w jednej z telewizji, gdzie w czasie debaty polityków przedstawiciel jednej z opozycyjnych (a jakże) partii postawił tezę zgodną z opinią większości mediów, że PiS jest partią „wodzowską”. OK. Niech i tak będzie. Tylko dlaczego ci sami politycy i te same media nie mówią, zgodnie ze stanem faktycznym, że jeśli PiS jest „wodzowski”, to PO jeszcze bardziej. Dziwna jakaś choroba asymetrii występuje u znakomitej większości obserwatorów naszej sceny politycznej. Prawo i Sprawiedliwość jest partią „wodzowską”, bo na kongresie był tylko jeden kandydat. Ale na kongresie PO też był tylko jeden kandydat na prezesa... PiS jest „wodzowski”, bo na Kaczyńskiego głosowało ponad 90 proc. delegatów. Rzecz w tym, że na Tuska na kongresie PO głosował jeszcze większy procent...
Jacek Kwieciński
I zajęto się na powrót kopaniem dopominających się o prawdę. Nie powinienem być zaskoczony. Ale aż prosiło się, by choć raz odrzucono ujmowanie sprawy jako partyjnej. I pryncypialnie, jednoznacznie skrytykowano Tuska i obecnie panujących nad Polską. Już chociażby za przekazanie sprawy w ręce Putina na warunkach prawnych dających temu czekiście wolną rękę. Za brak orientacji premiera nawet w tym, że zamknął sobie wszelkie możliwości odwoławcze. Za skamlące podwinięcie ogona, gdy w Moskwie huknięto. Okazję wzniesienia się ponad partyjne refreny zmarnowano, bo najwyraźniej i dla mediów ten cały Smoleńsk nie jest taki ważny. Prawda dla prawdy, prawda dla Polski – także. Toteż zabrano się z miejsca za ocenę szans wyborczych partii władzy. Zajęto się pełnym zatroskania analizowaniem notowań...
Antoni Łepkowski
Donald Tusk należy chyba do grona zwariowanych wielbicieli narciarskich szusów. Jakoś tak się jednak dziwnie składa, że za każdym razem, kiedy wybiera się z rodziną w Dolomity, w jego zakładzie pracy dzieje się coś, co powinno skłonić go do natychmiastowego porzucenia włoskich narciarskich kurortów i powrotu do roboty. Czy nie dziwi Państwa, że nasze służby wywiadowcze nie zameldowały wybierającemu się na urlop premierowi, że w środku jego wakacji pani Anodina i pan Morozow zamierzają ogłosić treść raportu. Na zdrowy rozum nie mógł on zawierać większości rządowych uwag, bo zważywszy na czas ich przesłania i to, że od 20 grudnia do 6 stycznia każdego roku Rosja (kraj prawosławny, a zatem obchodzący święta dwukrotnie, wtedy kiedy wszyscy i dwa tygodnie później, a w tak zwanym międzyczasie...
Piotr Lisiewicz
Pamiętają Państwo, jak po zabójstwie Marka Rosiaka pojawiła się informacja, że morderca Ryszard C. był wcześniej w biurze poselskim Stefana Niesiołowskiego? „Ryszard C. zabił Marka Rosiaka, bo nie zastał Stefana Niesiołowskiego?” – brzmiał tytuł jednego z dzienników. A pod tym tytułem napisane było: „Czy zabójca, który zastrzelił działacza PiS w łódzkim biurze tej partii, dwie godziny wcześniej chciał zabić wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego? Łódzka prokuratura sprawdza taką hipotezę po informacji dyrektorki biura Niesiołowskiego”. Cytowano pracownicę Aleksandrę Woron. Relacjonowała ona: „Pytał o pana marszałka Niesiołowskiego. Po uzyskaniu informacji od osób znajdujących się w budynku o tym, że go nie ma i biuro jest zamknięte, spytał o siedzibę biura PiS-u i odszedł”. No i jak...
Marcin Wolski
Demokrację i głosowania na wszystkich szczeblach zastąpiła nomenklatura. Program walki z biurokracją przekształcił się w gigantyczny rozrost biurokracji. Obniżka podatków okazała się ich podwyżką. Szarpnięcie lejcami w praktyce należy rozumieć dziś jako prymat utrzymania się w siodle za wszelką cenę. Premier z Krakowa to, jak wiadomo – gdańszczanin. Rusofob z Afganistanu jest dziś praktykującym filokremlistą. Rządy historyków zmierzają do zadekretowania końca historii. Tanie państwo drożeje. Rośnie zamożność. Najzamożniejszych! Walka o wolność słów kończy się uznaniem użyteczności knebla. Więcej jawności dla wszystkich oznacza dostęp do własnych akt dla funkcjonariuszy SB i ich TW. „Zielona wyspa” zmienia się w zieloną wsypę... Racja stanu obecnie...
Jacek Kwieciński
Bezkarność Tusk: „Lepiej znać prawdę i nie mieć wojny”. Co to do diaska jest? Te brednie przytacza się wielkimi literami w czołówkach gazet. Organ Agory cytuje kolejne zdania z wystąpienia premiera. Iż dobre relacje można budować wyłącznie na prawdzie, a następnie (czerwonym drukiem), że dla dobrych relacji z Rosją nie ma mądrej alternatywy. Jedno zdanie jest sprzeczne z drugim. Stopień bezkarnej demagogii Tuska przekroczył wszelkie granice. Wszystko może. W normalnym kraju zaiste nie mógłby być premierem. Ekspercko „Rosyjska prawda o katastrofie smoleńskiej: winni Polacy”. No, nie całkiem tylko rosyjska. By tym razem zejść z politycznej góry. W mediach coraz więcej zdań nt. „mrocznej prawdy o Polakach” itd. Szczególną rolę odgrywają bardzo specjalni (najchętniej...
Rafał Ziemkiewicz
Ale to zagrywka hazardowa. Twierdzenie, że popularność PO opiera się na strachu przed PiS, to już truizm. Ten strach ma swoje podstawy. Ludziom może nie jest dobrze, ale też nie jest im tak znowu źle. Prawie każdy się jakoś ustawił, wymościł, kombinuje, coś załatwia… i nie chce, żeby istniejący porządek przewracać do góry nogami. A takie jest właśnie główne skojarzenie wizerunku PiS: faceci, którzy chcą wszystko rozpierdzielić do imentu. Oczywiście, można sobie wyobrazić coś, co sprawi, że ludzie niemający nic do stracenia i pragnący totalnej rozpierduchy staną się większością. Ale to wciąż mało prawdopodobne. W takiej sytuacji zupełnie realnym zagrożeniem staje się manewr, który ćwiczono za Peerelu, nazywany wtedy „socjalistyczną odnową”. Partia wyśle Tuska ze względu na zły stan...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Książka, zawierająca wspomnienie o siedemdziesięciu pięciu nieżyjących już osobach, zaczyna się od artykułów o współzałożycielu Fundacji im. Brata Alberta, Stanisławie Pruszyńskim (rodem z Wołynia), kapelanie „Solidarności”, ks. Kazimierzu Jancarzu z Nowej Huty oraz senatorze Andrzeju Rozmarynowiczu i dziennikarzu Macieju Szumowskim z Krakowa. Bohaterami następnych rozdziałów są m.in. biskupi-społecznicy: Czesław Domin z Katowic i Koszalina, Jan Chrapek z Drohiczyna, Torunia i Radomia oraz Adam Śmigielski z Sosnowca. Omawiana publikacja mówi również o wielu żołnierzach Armii Krajowej, więźniach obozów koncentracyjnych i stalinowskich kazamatów oraz działaczach podziemnej „Solidarności”, a przede wszystkim o społecznikach, wolontariuszach, rodzicach dzieci niepełnosprawnych i zwykłych...
WIS
Egzotyczne podróże też są podejrzane Fakt, że z mediów publicznych wylano całe grono dziennikarzy o niepoprawnych poglądach, świętują na łamach „Gazety Wyborczej” Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski. Oto fragment: „Pracę w mediach publicznych dostali nie za swój standard dziennikarski, ale dlatego, że ich poglądy odpowiadały PiS-owi, a przede wszystkim prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Teraz stracili pracę z tego samego powodu: poglądów politycznych, których nie potrafią i nie chcą schować, gdy są w pracy”. Dalej następują sylwetki wszystkich znanych publicystów i dziennikarzy, którzy mieli zdecydowanie inne poglądy niż „Gazeta Wyborcza” i w związku z tym ich zwolniono. Najzabawniejsze jest jednak umieszczenie na liście owych sympatyków PiS… Wojciecha Cejrowskiego, wielokrotnie...
Krystyna Grzybowska
Lewicowy PR Socjaliści wszystkich krajów zdobywali przez dziesiątki lat minionego stulecia poparcie i władzę, walcząc o sprawiedliwość społeczną. Walczyli i wywalczyli, a jakże – zasiłki dla bezrobotnych, pomoc socjalną, z której daje się całkiem dobrze żyć, trzynaste i czternaste pensje, 35-godzinny tydzień pracy, jak we Francji, wczesne emerytury, bezpłatne szkolnictwo wyższe. Można zdobycze lewicy wyliczać w nieskończoność. No, jeszcze trzeba wspomnieć o równouprawnieniu płci, tolerancji wobec kochających inaczej, prawie do aborcji oraz eutanazji. Wszystko to przeprowadzili ludzie lewicy, partie socjalistyczne i współrządzące z nimi ugrupowania, nazywające siebie liberalnymi. Liberalnymi nie z powodu poglądów na ekonomię i gospodarkę, ale z powodu akceptacji, a nawet wspierania...
Krzysztof Wyszkowski
Po mordzie łódzkim propaganda rządowa ogłosiła, że nienawiść zbrodniarza była ślepa i – wbrew jego własnym słowom, że chciał zabić Kaczyńskiego – skierowana również do działaczy PO i SLD. Po katastrofie smoleńskiej propaganda rządowa natychmiast ogłosiła, że wszystkiemu winien był śp. Prezydent. Jako jeden z pierwszych z oskarżeniem zgłosił się Roman Kuźniar: „Pilot nie mógł podjąć sam decyzji o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania w tak trudnych warunkach z takimi osobami na pokładzie”. Kilka dni temu kontynuował: „Kontrolerzy do końca starali się odwieść załogę Tu-154 od lądowania. Do końca mówili: »drugi krąg, drugi krąg«, krzyczeli z rozpaczy. Widzę tę nerwowość na wieży i po naszej stronie spokojne, konsekwentne, na zimno właściwie, dążenie ku zderzeniu, ku tej katastrofie...
Tomasz Terlikowski
Tłumacząc na prosty język, Azab powiedział tyle, że papież nie ma prawa bronić chrześcijan, bowiem zabijanie ich, a także odbieranie im podstawowych praw (tak jest nawet w dość laickim Egipcie, gdzie Koptowie nie mogą pracować w wielu zawodach, gdzie porywa się ich dziewczęta i zmusza do przechodzenia na islam itd.) jest „wewnętrzną sprawą krajów islamskich”. A jeśli ktoś o tym powie głośno, to przestaniemy z nim rozmawiać, tak by odpowiednio skruszony wrócił do stołu rozmów i już nigdy nie wspominał o prześladowanych przez muzułmanów wyznawców Chrystusa. Ta wypowiedź pokazuje zupełnie jednoznacznie, jakie jest podejście muzułmanów do tak uwielbianego przez chrześcijan, różnych zresztą wyznań, dialogu. Jest on dla nich drogą nie tyle poznania się, zbliżenia, współpracy na pewnych...
Robert Tekieli
Amerykański rzeźnik ginekolog pracujący przez wiele lat codziennie od godziny dwudziestej do północy, zarabiał rocznie prawie 2 mln dol. Umożliwiało mu to lewackie prawodawstwo obowiązujące w USA od 38 lat. Mordował również dzieci zdolne do życia. „Usuwał” bowiem ciąże nawet w ich trzecim trymestrze. Po sztucznym poronieniu zabijał dzieci, które przychodziły na świat żywe. Niektóre z nich mogły żyć nawet bez stosowania aparatury podtrzymującej podstawowe funkcje organizmu. Jak wynika z aktu oskarżenia, zabił noworodka 20 minut po urodzeniu, a przy 17-letniej niedoszłej matce żartował, że jej 30-tygodniowy noworodek był tak duży, że mógłby go „odprowadzić na przystanek”. Nie przychodzi mi tu do głowy inna metaforyka niż związana z nazistowskim ludobójstwem na narodach Europy i Azji. Nazizm...
Tomasz Terlikowski
Życie samego Jana Pawła II jest tego najlepszym dowodem. Karol Wojtyła wcześnie stracił matkę, później brata, a następnie ojca. Ból i cierpienie naznaczały całą jego drogę życiową i stały się lekcją wiary dla wielu milionów ludzi. Jednak w Jego myśli odbijało się również cierpienie Polski. Nie byłoby tego pontyfikatu w kształcie jaki znamy, gdyby nie trudna droga naszej ojczyzny, z rozbiorami, powstaniami, emigracją. Bóg wykorzystał nasze dzieje, naszą kulturę, by ukształtować wielkiego świętego. Podobne rzeczy Bóg może zrobić i z naszą współczesnością. To, co obserwujemy, choć niewątpliwie bolesne, trudne do zrozumienia, ale też zaakceptowania – jeśli zostanie przyjęte z prawdziwą wiarą, może zostać przemienione w glebę, na której wyrosną nowi święci, a Polska otrzyma kolejne wielkie...
Robert Tekieli
Rosja to Trzeci Świat, a nie Trzeci Rzym. Dowód? Proszę pomyśleć: otwierają się granice między Polską a Rosją. I co dzieje się wtedy? Polacy emigrują do Rosji? Czy też Rosjanie przyjeżdżają masowo nad Wisłę? Polska znalazła bez większych kłopotów swoje miejsce w Europie, Polacy mimo radosnych starań rządzącego establishmentu rozwijają swój kraj. Nie jesteśmy na szarym końcu Unii, ale gdzieś w środku europejskiej stawki. Rosja zaś nie dysponuje dziś znaczącymi zasobami poza niektórymi surowcami, imperialną ambicją oraz kagiebowskim stylem polityki wewnętrznej i zagranicznej. Putin, jak baron Münchhausen, wyciąga za włosy swój kraj z bagna rozpadu. Ma do tego sprzyjającą po 11 września koniunkturę międzynarodową. Ale ta się za czas jakiś skończy. Reagan, budując system gwiezdnych...
Antoni Łepkowski
Jak pokazuje praktyka, zapoczątkowana jeszcze przed zaprzysiężeniem męża stanu z Ruskiej Budy, Donek ze swoimi strategami znaleźli jednak dla prezydenta nowy obszar działalności, w miejsce odebranego mu prawa wetowania ustaw. Nowonarodzoną prerogatywą prezydencką jest prowokowanie sporów, antagonizowanie i tak już skłóconych środowisk oraz rozbudzanie nienawiści i agresji. Jeszcze nim zamienił Ruską Budę na Belweder, Komorowski wyjawił prasie, że nie podoba mu się obecność krzyża przed byłym pałacem prezydenckim (obecnie – ponownie namiestnikowskim, bo prezydent już tam nie mieszka). Cel tej wypowiedzi był oczywisty. Wiadomo było, że znak pamięci dla wielkiego poprzednika tkwi jak zadra w szlachetnym sercu znawcy metod wydobywania gazu łupkowego. Jasne też było, że grupa modlących się...
Rafał Ziemkiewicz
Nie było zatem „lądowania za wszelką cenę”, o którym wciąż w kółko powtarzają nam pożyteczni idioci z Salonu i ich, jak sądzę, zupełnie świadomie zaprzedani dyrygenci. Załoga nie złamała regulaminu lotnictwa wojskowego, zakazującego podchodzenia do lądowania, jeśli na tzw. wysokości decyzji brak widoczności. Pilot zachował się w tej kwestii właściwie, zniżył lot, uznał, że nie ma warunków do lądowania, i nakazał odejście na drugi krąg. Co się stało, że jego komenda nie została skutecznie wykonana, to teraz pytanie kluczowe dla wyjaśnienia zagadki. Nie chcę tu rozpisywać się na ten temat, bo więcej informacji, bardziej aktualnych, znajdzie zapewne czytelnik w tym numerze „Gazety Polskiej”. Zwrócę uwagę tylko na jeden szczegół. Informację o odczytaniu z rejestratorów tej zasadniczej dla...
Jacek Kwieciński
Psychoanalityk Chciałem napisać nieco dłużej o zdumiewającym tekście Piotra Zaremby „Węzeł smoleński” („Rzeczpospolita”, 10 stycznia). Autor przerwał swoje normalne zajęcie, tj. psychoanalizowanie J. Kaczyńskiego i PiS, by zająć się w podobnej formie i „Gazetą Polską”. Ale straciłem na to ochotę. Stwierdzę tylko, że autor w sposób wręcz nieprzyzwoity miesza doraźną politykę z bezprecedensową tragedią narodową. Najmniej pisze o prawdzie, tak jakby była nieistotna. Wspomniał jednak o stronie „zainteresowanej prawdą”. Istnieje więc też strona nią niezainteresowana. O jakiej więc „debacie” (o której pisze), z kim i w jakiej formie tutaj mowa? Dla Zaremby poszukiwanie prawdy, niechby rozpaczliwie, czasem błądzące, to zresztą „kakafonia” i brak umiarkowania. Nie ma na to zgody, podobnie jak...
WIS
Krótki kawałek moralizatorski Próbka z klasyka, czyli Jerzego Domańskiego z „Przeglądu”: „Tragedia pod Smoleńskiem zamieniła się w telenowelę. Z tą różnicą, że dominują w niej krew i czarne barwy. I że w polskim wydaniu jest to bardziej horror z zarzutami o zdradę, zamach i bezczeszczenie zwłok. Teatr smoleński ogromnieje. W polskich domach pojawili się nowi artyści, bardzo ambitni i z parciem na szkło. Gotowi porzucić wszystko, byle tylko choć przez chwilę przemówić do nas z ekranu telewizora. Nowi artyści to nasza nowa klasa polityczna. Dlaczego nazywam dzisiejszych polityków nowymi artystami? Bo są, a właściwie szybko stają się bardzo podobni do aktorów. Bo coraz skuteczniej uczą się tego, co potrafią aktorzy. Widać, jak poprawiają się ich sylwetki, gestykulacja, tembr głosu i...
Marcin Wolski
Miłym akcentem byłoby wydanie poparcia in blanco dla dalszych inicjatyw naszego Wielkiego Brata, w rozwiązywaniu konfliktów etnicznych, gdzie przykład Czeczenii może być modelowy. Należy też czym prędzej reaktywować TPPR i ogłosić konkurs marynistyczny na „Pieśń o rurze pod Bałtykiem”. Jednocześnie trzeba wprowadzić do naszego kodeksu karnego pojęcie „kłamstwa przyjacielskiego”, na mocy którego można by skazywać wszystkich obiektywnie szkodzących idei przyjaźni i pojednania, poprzez stawianie pytań trudnych i niestosownych, oszczercze podawanie w wątpliwość oczywistości, a także kolportowanie kawałów o treści obraźliwej. Tu można by wykorzystać, po nadzwyczajnym złagodzeniu, starą praktykę „sześć na dziewięć” – dziewięć miesięcy za opowiadanie, sześć za słuchanie. Przy okazji należy...
Piotr Lisiewicz
„Pańską obecność w Krakowie odczytuję w mistyczny sposób. Bogu niech będą dzięki!” – pisał do Dmitrija Miedwiediewa po pogrzebie prezydenta Kaczyńskiego Jan Turnau z „Gazety Wyborczej”. Jak pewnie niektórzy pamiętają, zachwycił go fakt, że Miedwiediew jako dorosły człowiek przyjął chrzest: „Chrystus swoją śmiercią i zmartwychwstaniem nauczył nas, chrześcijan...”. Oczywiście rusofobowie przyczepią się po raporcie MAK, że chrześcijanin Miedwiediew okazał się jakiś lewy. A przecież nie można wszystkiego mieć od razu. Nasz nowy brat Dima dopiero chodzi na lekcje religii i jak widać, nie doszedł jeszcze do ósmego przykazania. Pytanie, co z piątym. Komorowski chory, Tusk w Dolomitach – tak wyglądało przygotowanie państwa polskiego do PR-owego odparcia rosyjskich zarzutów. Że pijany generał...
Krystyna Grzybowska
Naród nieodpowiedzialnych pijaków? Jak należało się spodziewać, przywódcy krajów UE nie skomentowali raportu towarzyszki Anodiny, a to z całkiem prozaicznych, czy raczej protokolarnych powodów. Rzecz w tym, że komentarze polityków mogłyby oznaczać ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski no i oczywiście Rosji. Zresztą ingerencja w sprawy Rosji mogłaby spowodować zamieszanie, którego liderzy europejscy chcieliby uniknąć za wszelką cenę. Idąc tym tokiem rozumowania, żaden prezydent czy premier nie weźmie w obronę Polski ani tym bardziej ofiar katastrofy, bo nasze państwo nie stwarza najmniejszych problemów nigdzie i nikomu. Jest, a jakby go nie było. Poglądy polityków europejskich na raport MAK odzwierciedlają media, które są, jak wiadomo, czwartą władzą, a jak zajdzie potrzeba, to i...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Innym krokiem poprawiającym relacje polsko-ukraińskie byłoby odebranie Wiktorowi Juszczence tytułu doktora honoris causa, nadanego mu w lipcu 2009 r. przez Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II. Moim zdaniem, należy w tej sprawie pisać do władz uczelni, które przez kunktatorstwo rzuciły na siebie złe światło, a co więcej – na swojego patrona, którego beatyfikacja tuż-tuż. Podobnie skompromitował się zarząd Radia Rzeszów, który nie licząc się z opiniami mieszkańców Podkarpacia, podjął decyzję o kasacji niezwykle interesującego i ważnego programu pt. „Kresowe dziedzictwo”. Był on nadawany w każdy wtorek w godz. 18.05–19.00. Jego autor, dziennikarz Jerzy Borzęcki, mówił do swoich słuchaczy: „Zapraszam nie tylko Kresowian ale i każdego, komu bliskie są dawne Kresy Południowo-...
Jacek Kwieciński
 Tak czy inaczej, wina jego, jego ministrów, jego ekipy – moralna, polityczna, społeczna, narodowa – jest ewidentna. I cokolwiek by ględzono, pozostanie taką na zawsze. Pupilka Putina nie byłaby pewno bezczelna w 100 proc., z satysfakcją waląc nas po twarzy, ale powiedzmy w proc. 90. Wiedziała jednak, że z tym rządem bliskiej zagranicy może sobie pozwolić na wszystko. „Raport jest nie do przyjęcia”? Zobaczymy. Piszę to przed jakimikolwiek słowami premiera (ale po chorobliwie filorosyjskich wynurzeniach obecnego prezydenta) i szczerze mówiąc, nie jestem ich specjalnie ciekaw. Proszę bardzo, choć i tak swojej winy nie zmaże i szkody nie naprawi, niech mnie zaskoczy. W oczach mediów zachodnich i tak życzliwych Moskwie pięknie już nas przedstawił. Dziękuję, ob. Tusk. Piszę ostro, bo to,...
Ryszard Czarnecki
Andrzej Chyra, aktor – za oddawanie moczu w miejscu publicznym, co i tak było lepsze niż uczestnictwo w Komitecie Honorowym (?) kandydata na prezydenta, Bronisława Komorowskiego. Wojciech Fibak, były tenisista – za skandale z udziałem panienek-małolatek, co wydaje się równie kontrowersyjne jak jego udział w tymże Komitecie Honorowym (?). Kuba Wojewódzki – za śpiewanie na poziomie Rowu Mariańskiego (nienawidzącym geografii przypominam, że to najniższa depresja na ziemi) tekstu: „Jarek, Jarek, przyjaciół miał wielu, każdy chciałby leżeć na Wawelu (...), po trupach do celu”. To pewnie dla niego ostatnia taka Antynagroda, bo dziś na potęgę przyględza i przynudza. Franciszek Smuda, trener reprezentacji Polski – za najniższe miejsce w rankingu FIFA w historii polskiego futbolu i za...
Piotr Lisiewicz
TVN trąbił o tym, że Rada Języka Polskiego zakazała rodzicom nadania dziecku imienia Kermit. Bo „naraziliby je na śmieszność”, gdyż jedynym skojarzeniem „jakie niesie z sobą nazwa Kermit w polszczyźnie, jest popularna żaba”. Pięknie, a krzywdzić dziecko imieniem Donald, kojarzącym się zwykłemu Polakowi z sepleniącym disneyowskim pokraką, można bezkarnie? Napisałem powyższą notkę i zaraz pomyślałem sobie, że swoją drogą warto sprawdzić, kto siedzi w owej Radzie Języka Polskiego. To, co zobaczyłem, przerosło najbardziej spiskowe teorie. Wśród licznych autorytetów zasiada tam ni stąd, ni zowąd prof. Jacek Fisiak. Znany z potępiania syjonistów w 1968 r., gnębienia studentów w latach 80. (kiedy był rektorem Uniwersytetu Poznańskiego) oraz bycia ministrem u Rakowskiego (w PZPR 34 lata). Poza...
Marcin Wolski
A jeśli idzie o sprawy krajowe... Wróżenie szło mi ciężko, ale po wprowadzeniu odpowiedniej dawki napojów wyskokowych zobaczyłem jak na dłoni: 1. Przełom w śledztwie smoleńskim, po przejęciu go przez instytucje międzynarodowe. 2. Klęskę Platformy Obywatelskiej w jesiennych wyborach parlamentarnych – a następnie koalicję PiS, PSL i PJN zakończoną powołaniem proreformatorskiego rządu premiera z Krakowa – wskutek nagłego spięcia nie dostrzegłem, czy był to Ziobro, Bielan czy Rokita, a jeśli Rokita, to jakiej płci? 3. Przygotowanie do impeachmentu prezydenta Komorowskiego i postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu. 4. 500 tysięcy nakładu „Gazety Polskiej”. Tytuł Hieny Roku dla Tomasza Lisa i Moniki Olejnik... 5. Rozwiązanie KRRITV i prezesura Telewizji publicznej dla...
Jacek Kwieciński
Normalka „Żeby było normalnie”. Jak w Peerelu. To wzruszające pragnienie ma duże szanse na realizację. W znacznym stopniu. Jednakże żyjemy w nieco innych czasach. Będzie raczej, i jest to na szczęście wysoce prawdopodobne, zaledwie tak jak w Federacji Rosyjskiej. Czyli, było nie było, także – normalnie. Piętno Wśród innych podobnych tytułów, tekstów, wypowiedzi napotkałem tę mówiącą o „piętnie polskości”. Już chciałem napisać, że sytuacji w Polsce nie można rozpatrywać, diagnozować w oderwaniu od tego, co obserwujemy w naszym świecie. Ale jednak zaczynamy bić pewne rekordy. Czy ktoś w tych krajach mówi o „piętnie francuskości”, „piętnie portugalskości”, które należy zmyć, którego należy się wstydzić? Z większością obecnych tzw. elit łączy mnie mniej niż z Marsjanami. Powiedzieć,...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Oczywiście w społeczeństwie polskim, tak samo jak francuskim, holenderskim czy czeskim, były szumowiny, które dorabiały się na żydowskich ofiarach, ale była to zdecydowana mniejszość. Poza tym, taka postawa była napiętnowana. Dla przykładu – w wiosce, w której byłem kiedyś duszpasterzem, żył pewien człowiek. W czasie wojny za worek cukru wydał Niemcom ukrywającego się Żyda. Później sam musiał uciekać, gdyż za ten haniebny czyn AK wydała na niego wyrok śmierci. Po 1945 r. za to samo został aresztowany. Do końca życia był odrzucony przez swoje najbliższe otoczenie. Co do Grossa, to trzeba jasno powiedzieć, że cierpi na antypolską fobię, tak jak inni cierpią na fobie antysemickie. Tego typu osoby będą zawsze naginały fakty historyczne lub je wręcz zmyślały, aby udowodnić swoje racje. Mam...
Jacek Kwieciński
Ok. 25 proc. Polaków głosuje na partię zaciekle zwalczaną przez dziesiątki mediów. Czemu nie mają mieć prawa do audycji oddającej ich poglądy? Akurat w wielu kwestiach różnię się od PiS, ale gdybym był całkowitym „pisowcem”, na pewno bym za to nie przepraszał. Czy ktoś słyszał, by ktokolwiek, gdziekolwiek tłumaczył się gęsto, że nie jest platformersem? U nas, jak w niektórych krajach, nie ma niby zwyczaju ogłaszania przez media, kogo popierają. Mimo to od tytułów w stylu „Tusku, musisz” aż się przelewa. Czy ktoś może sobie wyobrazić, by jakaś główna polska gazeta ukazała się z tytułem: „Jarku, musisz”? Histeryczne oburzenie sięgnęłoby zenitu. A przecież rzecz nie w partii PiS – podobnie działoby się w przypadku każdego innego nieprawomyślnego ugrupowania. Jak można udawać, że się nie...
Krystyna Grzybowska
Emigracja z kompleksów Były to czasy polskiej biedy i w jakiś sposób rozumiałam tych ludzi, którzy w gruncie rzeczy w swej większości czuli się Polakami, ze wszystkimi przynależnymi do naszego narodu wadami i zaletami. Czy są dziś szczęśliwi? Wielu z nich zaspokoiło swoje materialne potrzeby, wychowało dzieci niemówiące po polsku, dorobiło się przeciętnego niemieckiego poziomu życia. Co nie przeszkadza, że ciągnie ich do Polski, do obyczajów i tradycji wyniesionych z rodzinnego domu. Czegoś im brak, jak wszystkim Polakom, którzy wybrali drugą ojczyznę. Zarówno ze względów politycznych, jak i ekonomicznych. Tak było, ale tak nie jest. Nie ma potrzeby wybierać wolności z powodu przekonań, jest jednak problem, z którym nie będziemy w stanie uporać się tak długo, jak długo należeć...
Robert Tekieli
I właśnie dziś znów przeczytałem taki obciachowy news. Traktował o tym, że pary żyjące do ślubu w czystości są szczęśliwsze, ich związki bardziej stabilne, a ich życie seksualne bardziej satysfakcjonujące. Toż to się Kinsey w grobie przewraca! Rozmawiając o uzależnieniach z gimnazjalistami i licealistami wielu polskich szkół, wielokrotnie przytaczałem wyniki wcześniej przeprowadzonych badań, z których wynikało, że najbardziej zadowoleni z seksu są małżonkowie chasydzcy i katoliccy. Naukowcom trudno było w to chyba uwierzyć, bo powtórzono badania na jeszcze większej, kilkunastotysięcznej próbie i wyszło to samo. Z seksu w małżeństwie najbardziej usatysfakcjonowani są chasydzi i katolicy. Naukowcy poszli w drugiej turze badań dalej i zadali pytanie: dlaczego. Okazało się, że powodem był...
Tomasz Terlikowski
Po 10 września amerykańscy neokonserwatyści chętnie mówili o początku IV wojny światowej. Po pierwszej, drugiej i zimnej wojnie miał nadejść czas wielkiej konfrontacji z politycznym islamizmem, który porównywany był – nie bez racji – z faszyzmem czy komunizmem. I ruszono do takiej walki. Ale nie w imię religii czy cywilizacji judeochrześcijańskiej, ale w imię praw człowieka, demokracji liberalnej, a w istocie – materialnych korzyści. Takie postawienie sprawy doprowadziło jednak do przegranej Zachodu w wielkiej wojnie z islamem. I niestety nie jest to przesada. Ani w Iraku, ani w Afganistanie nie udało się zbudować trwałego pokoju, a z punktu widzenia bezpieczeństwa naszych krajów też nie jest wiele lepiej. Powodem jest to, że nie rozpoznaliśmy prawdziwej natury tego konfliktu, nie...
Krystyna Grzybowska
A więc będzie i śmiesznie, i strasznie. Wskazują na to ostatnie tygodnie starego roku i początek nowego. Zaczniemy od rzeczy śmiesznych, bo nic tak nie uodparnia człowieka jak poczucie humoru. Maciej Rybiński wyróżniał się ogromnym poczuciem humoru i do końca swoich dni pozostał optymistą. Idźmy za jego przykładem. Polska jak obwarzanek Zacznijmy od prezydenta wszystkich Polaków, co to wierzy, że zgoda buduje. „Hohohoo!” – zawołał Bronisław Komorowski w Wiśle, gdzie spotkał się z tamtejszymi góralami. I zaznaczył: „Polska jest jak obwarzanek. Na końcach najtwardsza”. A czy obwarzanek ma końce, panie prezydencie? Śmieszne, prawda? Ale straszne też będzie. Głowa naszego państwa odrzuciła pogląd, że powinna powstać polska wersja raportu o katastrofie smoleńskiej, jej zdaniem możemy...
Tomasz Terlikowski
Umut-Talha (czyli po turecku „nasza nadzieja”) urodziło się 26 stycznia w szpitalu im. Antoine Béclère na przedmieściach Paryża w Clamart. Lekarze nazywają je „dzieckiem podwójnej nadziei”, narodziło się bowiem zdrowe, w rodzinie o długiej historii choroby beta thalassemia, czyli genetycznego schorzenia krwi, a także dlatego, że za pomocą komórek macierzystych dziecka będzie można leczyć także jego rodzeństwo. Ten „sukces” medycyny nie powinien jednak przesłaniać prawdy o tym, jak do tego doszło. Otóż do życia powołano kilkanaście osób za pomocą metody in vitro, a później, po wykonaniu testów prenatalnych, wybrano z nich te, które będą mogły się narodzić, inne skazując na śmierć. „Podwójna nadzieja” kosztowała zatem życie kilku, a może kilkunastu innych dzieci. Ich jedyną „winą” była...
Jacek Kwieciński
Bezpieczeństwo z Moskwy Trójkąt Weimarski, instytucja widmowa, w której zresztą Polska gra rolę przystawki, został poddany reanimacji. I jakże obiecująco! Następnym razem ma zaprosić Miedwiediewa. Przekształcanie się owego ciała w tak sympatyczny czworokąt niewątpliwie musi cieszyć. Zwłaszcza Moskwę. Dawno to zresztą przewidziałem. Sikorski (który znowu widział się z Ławrowem, swoim najbliższym kumplem) jest tą perspektywą zachwycony. Neutralny, także geopolitycznie, dziennik „Rzeczpospolita” nie zajmuje stanowiska („Trójkąt idzie na Wschód”, no i dobra). Kompletnie rozanielony jest Nicolas Sarkozy. Prosowietyzm Komorowskiego określa mianem podejścia „bardzo inteligentnego”. Chirac, Mitterrand, tudzież R. Kuźniar nie ujęliby tego lepiej. Już rozmawiano o wspólnej europejskiej polityce...

Pages