Felieton

Jacek Kwieciński
Nietrafnie chwalony za książkę o Kapuścińskim (postaci równie odrażającej co on sam) neokomunista A. Domosławski cytował z uznaniem na łamach „Wyb. Gazety” słowa: „Religia [nie chodziło mu bynajmniej o islam] jest pełna przemocy, nielogiczna, nietolerancyjna, nierozerwalnie związana z takimi pojęciami jak rasizm”. Czy biskup Pieronek jest podobnego zdania? Fraza: „Czy religia chrześcijańska szkodzi wolności?” jest dziś powtarzana w świecie. Czy biskup Pieronek jest indyferentny wobec takiego stawiania sprawy? Na łamach postępowych gazet i telewizji często występują duchowni jako żywo przypominający peerelowskich księży-patriotów. Czy biskup Pieronek pochwala ich postępowanie? A może uważa je za cenną wskazówkę dla wiernych? Służącą umacnianiu ich religijności? Sądzę, że właśnie dziś...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Drugim powodem do radości jest beatyfikacja Jana Pawła II – brata każdego z nas. Zachęcam wszystkich, którzy będą oglądać transmisję z Watykanu, aby czynili to z należnym szacunkiem. Niech nie będzie to bezmyślne gapienie się w szklany ekran, lecz wielkie przeżycie. Warto w tym dniu pomodlić się wspólnie z rodziną i przyjaciółmi oraz zapalić świece na świątecznych stołach, a na domach wywiesić flagi. Warto też sięgnąć do papieskich tekstów. Szczególnie polecam te, które są mi najbliższe – przemówienie do chorych wygłoszone w 1979 r. w kościele ojców Franciszkanów w Krakowie, oraz homilia o solidarności i wolności, wygłoszona w czasie pamiętnej mszy św. dla ludzi pracy w 1987 r. w Gdańsku. Z pewnością każdy z nas ma inne ulubione teksty. Trzecim powodem jest dzień 3 maja, jedna z tych...
Krzysztof Wyszkowski
Komunistycznej atomizacji przeciwstawiałem hasło z Deklaracji Wolnych Związków Zawodowych: „Wzywamy wszystkich do solidarności w walce o lepszą przyszłość” i opisywałem jej sukces: „»Solidarność« – hasło gdańskiego strajku stało się imieniem Związku. Wielki ruch »Solidarności« ogarnął całą Polskę. Stał się dziesięciomilionową potęgą popieraną przez cały naród. Dokonała się najpiękniejsza w historii Polski rewolucja”. Tak wiosną 1981 r. czułem i myślałem nie tylko ja; tę wiarę i pogląd podzielały miliony Polaków. Byliśmy pełni dobrej woli i nadziei. Ale przeciw sobie mieliśmy nie tylko szantażujące cały świat Imperium Zła, ale i rodzimych zdrajców, gotowych do zamordowania „Solidarności”, do nowych zbrodni na Polsce. Targowica ogłosiła nas wyjętymi spod prawa „elementami antysystemowymi...
Wojciech Wencel
W 2000 r. wdowa po Zbigniewie Herbercie udzieliła Jackowi Żakowskiemu głośnego wywiadu, w którym sugerowała, że konflikt jej męża ze środowiskiem „Gazety Wyborczej” to skutek irracjonalnej impulsywności wywołanej przez chorobę. Próbowała dowieść, że zepsute relacje z dawnymi przyjaciółmi nie dały się naprawić głównie przez nieszczęśliwy zbieg okoliczności: „Zbyszek był poruszony, że Adam [Michnik] do niego dzwoni. Ale miał rurę w tchawicy, dusił się, nie mógł mówić. Powiedziałam Adamowi, że Zbyszek nie może rozmawiać, a Adam pewnie pomyślał, że Zbyszek z nim nie chce”. Tym sposobem fundamentalny spór aksjologiczny z architektami III RP został przedstawiony jako projekcja małego chłopca, który dał się wykorzystać prawicowym barbarzyńcom z „Tygodnika Solidarność”. A taki był wrażliwy, takie...
WIS
Totalitaryzm jak za PiS Profesor Janusz Czapiński na łamach „Rzeczpospolitej” obawia się „zagrożenia totalitaryzmem”, bo „ma w pamięci rządy PiS” i pisze: „Niekiedy w wystąpieniach prezesa PiS dało się słyszeć wręcz ton totalitarny”. Na czym polega ton totalitarny? „Jarosław Kaczyński zamiast »społeczeństwo« mówił »naród«, zamiast »cywilizacja« mówił »historia«, a w miejsce tolerancji nie proponował nic prócz uprzedzeń i wykluczenia »nie swoich«. Prezes PiS przyznał wprawdzie, że Polska jest dziś wolna, ale zaraz zapytał: »jaka Polska?«. Tym samym sugerował, że Polska należy do rządzących, i to w dodatku nie do tych, co powinni. Możemy się tylko domyślać, że według niego powinien rządzić PiS. Takie wypowiedzi, przyznające prawo do prawdy tylko jednej opcji, przypominają system...
Ryszard Czarnecki
Cenzura zaatakowała kolejny raz przed trzema laty, gdy europosłowie PiS zorganizowali wystawę poświęconą Czeczenii. Sprawa odbiła się szerokim echem także w polskich mediach, które zresztą, co ciekawe, w większości stanęły po stronie eurodeputowanych Prawa i Sprawiedliwości, a nie węgierskiego postkomunisty Szabolcasa Fazakasa, który był wtedy kwestorem-cenzorem. Kilka miesięcy później mieliśmy w Brukseli już nie tyle cenzurę, ile zwykły prymitywny i ordynarny sabotaż: w noc poprzedzającą wystawę IPN dotyczącą wysiedleń ludności polskiej przez Niemców w okresie II wojny światowej niewidzialna ręka o progermańskich sympatiach odcięła wszystkie źródła prądu na terenie ekspozycji (udało się to na czas naprawić). A teraz znowu europarlamentarna cenzura objawiła się w pełnej krasie i z...
Piotr Lisiewicz
O tym, że podobne groźby są na serio, przekonał się Filip Rdesiński z Akcji Alternatywnej „Naszość”, który współorganizował manifestację. Po niej zwartą grupą udaliśmy się do pewnej żulerni na Pradze. Jednak Filip, jako człowiek z natury romantyczny, postanowił odprowadzić do domu dziewczynę. Odłączył się od grupy, w wyniku czego w tramwaju, na drugim końcu miasta, doczepiła się do niego czereda tajniaków. Działających – jak wyjaśniali – na polecenie wydziału „terroru kryminalnego”. Na komendzie na Wilczej stawiliśmy się błyskawicznie. Póki była tam Naszość i „Gazeta Polska”, policja jeszcze miała jakieś nadzieje na lepszą przyszłość. Jednak kiedy po 23-ej ulicą Wilczą przymaszerował pochód obrońców Krzyża, śpiewających na przemian pieśni maryjne i antypolicyjne, nadzieje prysły. Później...
Marcin Wolski
Ludziom małej wiary mogłoby się wydawać dziwne mieszanie liczb do zagadnienia prawdy, zwłaszcza że w Wielkim Tygodniu przychodzi mi na myśl pewien skazaniec, który, statystycznie rzecz biorąc, nie mógł mieć racji – przeciw niemu była wszak cała potęga Imperium Rzymskiego, wsparta stanowiskiem kapłanów i szerokich rzesz własnego społeczeństwa, a przecież ją miał. Ale w końcu nie znam się na teologii. I dlatego głębiej biorę sobie do serca sformułowanie, że wina leży po dwóch stronach. Salomonowość tej opinii po prostu poraża. Wiadomo przecież, że bijący nie biłby, gdyby nie było bitego, służby miejskie nie wyrzucałyby do śmieci zniczy i portretów, gdyby nikt ich nie stawiał, nasi Wypróbowani Przyjaciele nie odkręcaliby tablicy, gdyby wcześniej nie przykręciła ich jakaś samowolna ręka,...
Tomasz Terlikowski
Oczywiście tych gestów i słów nie należy przeceniać. O możliwej jedności unitów i niekanonicznych prawosławnych na Ukrainie mówi się od dawna. Nie ma też co ukrywać, że Jan Paweł II przybył na Ukrainę głównie dlatego, że zaprosiły go tam cerkwie niekanoniczne. Ale jednocześnie trudno nie dostrzec, że klimat nieco się zmienia. I to nie tylko po stronie ukraińskiej, ale także rosyjskiej. Arcybiskup Hilarion (Alfiejew), odpowiedzialny w patriarchacie moskiewskim za stosunki ekumeniczne, coraz otwarciej przyznaje, że współpraca z katolikami jest konieczna, bo bez niej przegramy walkę o Europę. „Prawosławni i katolicy spotykają się z tymi samymi wyzwaniami, które epoka współczesna rzuca tradycyjnemu sposobowi życia. W tej sprawie nie chodzi o teologiczne problemy, ale o teraźniejszość i...
Antoni Łepkowski
Zapominano, że ofiary zabijano właśnie dlatego, że były Polakami, a nie ze względu na przynależność klasową czy polityczną. Uzasadniając działanie miejscowych, podkreślano, że Miedwiediew nie mógłby złożyć kwiatów pod tablicą naruszającą w swej treści doktrynę państwową Rosji, tak jakby także w sensie prawnym, a nie jedynie faktycznym była ona kontynuatorem sowieckiego imperium. Troska ta niewiele jednak była warta, bo okazało się, że można złożyć kwiaty pod brzozą, a nie pod tablicą. Wskazywano też, że od listopada trwała korespondencja dyplomatyczna pomiędzy ministerstwami spraw zagranicznych obu krajów i Polacy doskonale zdawali sobie sprawę z rosyjskich obiekcji. Wreszcie przywoływano przykłady naszych not dyplomatycznych i usuwanie tablic sławiących UPA, a umieszczanych bez naszej...
Krystyna Grzybowska
Puzon wszystkich Europejczyków Jaka jest więc różnica między parlamentem krajowym a europejskim? Ano taka, że ten europejski ma minimalne uprawnienia, sprowadzające się w praktyce do zatwierdzenia lub odrzucenia unijnego budżetu, co oznacza, że jest ozdobną, ale bardzo kosztowną girlandą. Od czasu do czasu odzywa się też jak puzon w orkiestrze z jakąś rezolucją, deklaracją albo protestem. Co nie zmienia polityki Komisji Europejskiej, w której prym wiodą mocarstwa – Niemcy, Francja, Wielka Brytania i trochę Włochy, wyznaczając kierunki polityki wewnętrznej, zagranicznej, społecznej, prawnej, gospodarczej i finansowej, o poprawności politycznej nie zapominając. Podstawą są traktaty, obecnie lizboński, a narzędziem rozdęta biurokracja brukselska, licząca sobie około czterdziestu tysięcy...
Rafał Ziemkiewicz
Nie będąc w stanie czegokolwiek znaleźć, idą w totalną groteskę. Rządowo-establishmentowa narracja aktem faszystowskiej brutalności przeciwko państwu czyni agresywne układanie tulipanów w miejscu zakazanym. Albo że podobno – powiedziała jedna pani redaktor drugiej pani redaktor – poseł PiS powiedział do strażnika miejskiego „spier…”. Hańba! Faszyzm! Czy trzeba jeszcze dowodów, że Kaczyński szykuje zamach stanu?! Oczywiście, fakt, że strażnik miejski skopał dziennikarza i celowo stanął mu buciorem na gardle, uszkadzając kręgi szyjne, nie jest oburzający w najmniejszym stopniu, bo w ogóle go nie ma – to znaczy, nie ma go w mediach jedynie słusznych. Na jednym oddechu bredzą dyżurne autorytety, że Kaczyński jest definitywnie skompromitowany, już go nie ma, wszyscy się z niego śmieją i są...
Jacek Kwieciński
Przyjaciele Rosji i jej interesów są u nas rekordowo liczni. Mówiąc o obecnych władzach RP, wielki patriota rosyjski Wołodia Bukowski stwierdził: „Chcą za wszelką cenę dobrych kontaktów z reżimem, nie bójmy się tego powiedzieć, reżimem KGB... Ludzie Kremla (z KGB czy GRU, nieważne – dodam) nie szanują miękkich i słabych partnerów. Oni szanują trudnych przeciwników. Dlatego postawa szefa polskiego rządu jest dla mnie niezrozumiała i budzi zdziwienie... [B. Komorowski] powinien wyrazić zdecydowany sprzeciw i oburzenie [wobec działań rosyjskich]. Tylko w ten sposób zyskacie szacunek w oczach rosyjskich władz (…) [oparty] nie na dominacji jednej strony nad drugą”. Ale pewno Bukowski nie ma racji. Zapewne niechęć i obawa wobec reżimu czekistowskiego to „dopasowywanie rzeczywistości do własnej...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Następnie głos zabrała dr Zuzanna Kurtyka, żona śp. prezesa IPN, która objęła patronat nad marszem. Upomniała się ona o tablicę pamiątkową pod krzyżem dla uczczenia ofiar katastrofy. Powiedziała również „Dopóki o prawdę o Katyniu będziemy musieli walczyć, dopóki o prawdę o Smoleńsku będziemy musieli walczyć, nie łudźmy się, że zrealizujemy tak popularne dzisiaj w mediach polsko-rosyjskie pojednanie. Jak Rosjanie to pojednanie widzą, dali nam przykład w dniu wczorajszym, zabierając naszą tablicę”. Zgadzam się z tymi słowami. Dedykuję je tym polskim politykom, którzy naiwnie jak małe dzieci nadal wierzą, że płk Władimir Putin, funkcjonariusz zbrodniczego KGB, to nasz przyjaciel. Po marszu podpisałem się pod apelem w obronie kolejnej ofiary „Gazety Wyborczej”, którą tym razem stała się...
Robert Tekieli
Anihilacja jest jedyną hipotezą tłumaczącą wszystkie fakty o zmartwychwstaniu znane z Biblii i wsparte informacjami wyczytanymi z turyńskiego Całunu. Wiem też, jak wielką siłę ma przeżywany głęboko rytuał. Jak może odnowić wewnętrznego człowieka zanurzenie się w liturgię. I nie potrafię wejść w ten święty wymiar. Świat duchowy jest dla mnie dziś niedostępny. Nie przemienia mnie przeżywanie Wielkiego Postu. To boli. Za to świat zewnętrzny istnieje tym bardziej. Wałęsa: Kaczyński chce zrobić zamach stanu. Palikot: Kaczyński marzy o tym, by go zastrzelił jakiś fanatyk. Profesor Radosław Markowski: Trzeba rozważyć możliwość delegalizacji PiS. Histeria zwolenników status quo sięga granic. Na wiele miesięcy przed wyborami. Czyżby znane były jakieś precyzyjne badania opinii publicznej,...
Jacek Kwieciński
Żałosne „Gdyby się zdarzyło, że któryś z istotnych dokumentów, o które prosiliśmy stronę rosyjską, zostanie nam przesłany…”. To minister Miller. „Gdyby się zdarzyło”. Te żałosne wasalne słowa to efekt decyzji Tuska po katastrofie. To skutek „ocieplania” stosunków z moskiewskim reżimem. Komorowski też mówił w Rosji, że „spodziewa się”, „oczekuje”, „liczy” na różne kroki tamtejszych władz. Oczywiście, żadne „żądanie” czy „domaganie się” nie wchodziło w grę. Musimy znać swoje miejsce. Po rosyjsku Nie można raz jeszcze nie wspomnieć o organie Agory. Przechodzi sam siebie. Kultywując pomysł anty-Katynia Gorbaczowa, zrównuje, stawia obok siebie propagandowe kłamstwo sowieckie na temat jeńców wojny z 1920 r. z ludobójstwem katyńskim. Zadziwia, że „Gazeta Wyborcza” nie ukazuje się w...
Piotr Lisiewicz
Doradca prezydenta Komorowskiego Wojciech Jaruzelski postanowił wyśledzić, kto stał za zamachem na Jana Pawła II: „Czy za nim stali fundamentaliści? Tego nie wiemy. Wszelako, post fatum, islamski trop wydawałby się najbardziej logiczny”. Pytanie, czy Jaruzelskiemu chodzi o tych islamskich terrorystów, którym sprzedawał broń i którym, jak Abu Nidalowi (kilkaset ofiar na koncie), pozwalał mieszkać w PRL i z Warszawy kierować swoimi biznesami? Poza tym mawiano wówczas, że „gdyby Urban nosił turban, to zamiast świni byłby Chomeini”. Tak czy owak, wygląda to na szczere wyznanie winy przez Jaruzelskiego, winy na łożu śmierci. Anna Sobecka z PiS domaga się wyrzucenia z anteny programu Tomasza Lisa. Niesłusznie. Jak to mówił Jan Tomaszewski o trenerze Franciszku Smudzie? „Jego nie trzeba...
Antoni Łepkowski
Wielokrotnie zdarzało mi się bronić najczęściej młodych ludzi, których przyłapano na posiadaniu niewielkich ilości narkotyków, ewidentnie na własne potrzeby. Wiem dość dobrze, czym różni się narkotykowy dealer od swoich ofiar – zwyczajnych ćpunów. Argument, że nie można znieść zakazu posiadania narkotyków, bo uderza on w dealerów, którzy jednorazowo dysponują właśnie małymi ilościami kokainy czy trawki, nie trafia do mnie zupełnie. Wobec dealerów muszą być wykorzystywane, i co więcej – są stosowane środki operacyjne, cała gama pomysłów śledczych, takich jak świadkowie koronni czy zakupy kontrolowane. To, że w mojej pracy poznałem wielu nieszczęśników, którzy są – jak już wspomniałem – klasycznymi ofiarami dystrybutorów narkotyków, ma bez wątpienia wpływ na moje odmienne od premiera zdanie...
Tomasz Terlikowski
Tym czymś więcej nie miała być jednak wielka polityka. Nie miało nim być tylko budowanie silnej pozycji na arenie międzynarodowej, ale przede wszystkim uświadomienie sobie, że Bóg chce wykorzystać Polskę do swoich zadań, że my, Polacy, mamy do spełnienia swoistą misję niesienia światu Ewangelii, przygotowywania go – przez głoszenie Bożego Miłosierdzia. Na taką treść wezwania wskazywało, moim zdaniem, przede wszystkim zakorzenienie tragedii smoleńskiej w symbolice Miłosierdzia Bożego. Dla człowieka wierzącego nie ma przypadków. I nie jest nim również fakt, że do największej tragedii w powojennych dziejach naszego państwa dochodzi akurat w wigilię niedzieli Miłosierdzia Bożego. Ale tamte wydarzenia były także wezwaniem do głębszego nawrócenia Polski i Polaków. Misja nie oznacza, że...
Wojciech Wencel
Sformułowanie „ani kropli krwi” brzmi niezręcznie wobec ofiar Grudnia’70 czy ks. Jerzego Popiełuszki, ale dobrze oddaje transformacyjny charakter wychodzenia z komunizmu. Wszyscy w jakiejś mierze odczuwaliśmy z tego powodu dyskomfort. Bo niepodległość okazała się niepełna, otrzymana w pakiecie z postkomunistyczno-postsolidarnościowym układem, który do dziś kształtuje polską politykę. A jednak wielu z nas uznało porządek III RP za formę ostateczną – niedoskonałą, ale też niewymagającą powszechnej solidarności, walki cywilnej i ponoszenia ofiar. Daliśmy się uśpić najpierw sloganami o kompromisowej naturze demokracji, a później pełnymi sklepami, wypasionymi komórkami, cyfrową telewizją i urlopami w Egipcie. W tym materialistycznym raju zabrakło chęci i czasu na wcielanie w życie słów „Bóg,...
Krystyna Grzybowska
Uczmy się od Niemców W tej dbałości o interesy narodowe niemieckie elity nie oglądają się na wrażliwość i lęki wschodniego sąsiada, to znaczy Polski. Zawiązując z Rosją niebezpieczne dla nas układy partnerskie, Berlin wykorzystuje słabość naszego państwa i nieudolność polskiej polityki zagranicznej. Jesteśmy, niestety, co pokazują także artykuły prasowe, czymś w rodzaju małego dziecka, oczekującego na pieszczoty i głaskanie bliższych i dalszych krewnych. Taki jest np. artykuł warszawskiego korespondenta prawicowego dziennika „Die Welt”, Gerharda Gnaucka, w którym referując wielce optymistyczne opowieści premiera Tuska o polskiej drodze do sukcesu, o tym, że nasz kraj musi iść drogą środka, między koniecznymi cięciami wydatków i dynamiczną polityką inwestycyjną, zauważa, że to okno...
Jacek Kwieciński
Bez usprawiedliwienia Te zachowanie miało i inne dalsze skutki. Nie reagując od razu, publicznie, na do szczętu zakłamany (a nie „jednostronny”) raport rosyjskiego MAK-u, premier Rzeczypospolitej spowodował, że wersja rosyjska została w zachodnich mediach uznana za oddającą całkowicie istotę rzeczy. Skutki tego odczuwamy do dziś. Na pełniejszą zmianę tej percepcji jest raczej za późno. A wtedy należało nawet zaprosić wszystkich ambasadorów i przedstawić polską opinię. Dziś polityczne oceny m.in. Jarosława Kaczyńskiego Tusk nazywa „niesprawiedliwymi”. Można by to uznać zaledwie za żałosne. Ale dla tego zaniechania trudno dobrać właściwe słowa potępienia. Nie ufam Polscy śledczy nic tylko „mają nadzieję”, „liczą”, „spodziewają się”, „oczekują” na materiały z Moskwy. Część po...
Rafał Ziemkiewicz
Zniknęła też jakoś informacja, że jednak prokuratura nie znalazła żadnych procesowych dowodów „zacierania śladów” w domu Barbary Blidy. O prokuraturę mniejsza, faktem jest, że prokuratury generalnie zajmują się u nas umarzaniem, i na wszelki wypadek są w tym bardzo – że tak powiem – ekumeniczne; nigdy nie wiadomo, czy się władza nie zmieni, a co umorzone, tego się czepiać nie będą. Ale ciekawe jest, w jaki sposób poinformowała o tym „Gazeta Wyborcza”, która o tym rzekomym „zacieraniu” łgała latami, ile wlazło. Otóż frazą: ślady w domu Blidy zatarte! Pomyśleć, że to ta sama banda tak się natrząsała, jaka to „logika Ziobry”, że brak dowodów oznacza, iż zostały one zniszczone. Nie stwierdzono zacierania śladów, a więc znaczy się, zostały zatarte. Słonie – jak wiadomo – najskuteczniej...
Jacek Kwieciński
Podobnie jak przyznanie wreszcie przez Tuska, że Rosjanie starali się ze wszystkich sił, aby dotarł (oczywiście obok Putina) na miejsce katastrofy przed Jarosławem Kaczyńskim. Dotychczas twierdzono, że to „bzdura”. Był to element rozgrywania polskich polityków przez Moskwę rozpoczęty rozbiciem naszej wspólnej pielgrzymki katyńskiej. A Tusk na to ochoczo przystał. To zapomniane nie będzie. Podobnie jak ówczesne zachowanie szefa MSZ, nieodczuwającego żadnych wyrzutów sumienia. Więcej niż lekceważące potraktowanie Lecha Kaczyńskiego przekłada się teraz na odmowę uhonorowania pamięci prezydenta Polski, który zginął w drodze na wyjątkowe dla nas uroczystości. Prezydent był, według nich, „niesłuszny” i należy o nim jak najszybciej zapomnieć. Nawet jeśli trzeba będzie na to nieco poczekać,...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Na drugi dzień, na zaproszenie innego komitetu społecznego oraz ks. prałata Jana Szetelnickiego, pojechałem do Kudowy-Zdroju. W tamtejszym kościele pod wezwaniem św. Katarzyny na wszystkich mszach św. także głosiłem kazania, tym razem z okazji rocznicy tragedii smoleńskiej. W czasie sumy poświęciłem tablicę pamiątkową ku czci Pary Prezydenckiej i 94 pozostałych ofiar. Przybyli wprawdzie dwaj posłowie PiS, ale lista nieobecności samorządowych i państwowych dygnitarzy też była bardzo długa. No cóż, widocznie ci, co żyją z naszych podatków, uznali, że od uroczystości patriotycznych ważniejsze jest pieczenie kiełbasek w zaciszu domowych ogródków. Różnie z tą sprawą bywa też w środowiskach kościelnych. Niedawno miałem spotkanie autorskie w auli Liceum Katolickiego im. Cypriana Norwida w...
Marcin Wolski
Gdyby opowiadać cudzoziemcowi o naszym wymiarze sprawiedliwości, zdumiałby się bardzo. W Ameryce próba kneblowania ust dziennikarzom uznana byłaby za gwałt na pierwszej poprawce! A wykorzystywanie sali sądowej jako namiastki rzeczowej polemiki jest po prostu śmieszne. Tymczasem u nas sądy nie muszą liczyć się z konsekwencjami własnych werdyktów, coraz częstsze zasądzanie płatnych ogłoszeń w prywatnych mediach ma wszelkie znamiona linczu czy stalinowskiej konfiskaty mienia. Sądu nie interesuje, skąd skazany, w co najmniej problematycznej sprawie, ma wziąć owe setki tysięcy złotych, już nie na charytatywny cel, lecz na dofinansowanie zasobnych mediów. Osobiście uważam, że sprostowanie czy przeprosiny powinny ukazać się w tym samym miejscu, w którym dokonano zniewagi – bezpłatnie....
Ryszard Czarnecki
Naturalnie wolałbym, żeby Europa nie przegrywała rywalizacji ekonomicznej z Ameryką i Azją, ponieważ tak byłoby lepiej dla mojej ojczyzny, przede wszystkim bowiem obchodzą mnie losy i pomyślność mojej nacji – Polaków. A więc jak słyszę „eurospeak”, czyli euronowomowę o „europejskiej tożsamości”, o byciu Europejczykiem, to śmieję się z tego bełkotu, ale jednocześnie szlag mnie trafia, bo wiem, że to wszystko z moich (naszych) pieniędzy. Jednak w Parlamencie Europejskim udało się wreszcie ustalić, co to jest „European Identity”. Otóż niedawno w wewnętrznej skrzynce na listy znalazłem biało-niebieskie pastylki wyprodukowane przez znaną firmę (oczywiście mieszczącą się w Europie), kojarzoną na rynku ze słodyczami dla dzieci. Owe drażetki (zapewne przypadkowo w kolorach flagi Finlandii) na...
WIS
Pierwszorzędny moralista Jan Widacki na łamach „Przeglądu” o prawnym rozpasaniu, z którego mogą korzystać „trzeciorzędni literaci”, czyli ci, którzy mają inne poglądy niż Widacki, a także o tym, gdzie granice wolności się kończą: „Czy (…) wolność słowa, której tak chcą bronić trzeciorzędni literaci, rzeczywiście zezwala każdemu mówić, co mu ślina na język przyniesie? Na szczęście nie. Choć wiele można pleść zupełnie bezkarnie. Można mówić rozmaite głupoty, w Sejmie, na konferencji prasowej, w TVN 24 albo TVP 1, albo w Radiu Maryja, a także w „Gazecie Polskiej”, „Naszym Dzienniku” czy gdziekolwiek indziej. (…) Można biadać, że Polska ginie, a rząd nic nie robi, by ją ratować. Można mówić i pisać bardzo dużo zupełnie bezkarnie. Nawet głupota i afiszowanie się nią nie jest zakazane. Ale...
Krzysztof Wyszkowski
Dla ukrycia tragicznego stanu finansów na czas wyborów rząd wymyślił „przykrycie” go uchwaleniem budżetu na… wiosnę, gdy będzie jeszcze można mamić społeczeństwo fałszywymi prognozami. Żeby „przykryć” aferę z fikcyjnym budżetem i jednocześnie raport PiS – wymyślono kłamstwo o rzekomym poniżeniu Ślązaków przez Jarosława Kaczyńskiego. Rządowe i zaprzyjaźnione z rządem telewizje, gazety i rozgłośnie radiowe pompują ze wszystkich sił bzdurę, jakoby Kaczyński uważał Ślązaków za niemiecką V kolumnę. Pomińmy jednak te „przykrycia” i „przykrycia przykryć” i spójrzmy na źródło, z którego Donald Tusk zaczerpnął pomysł do najnowszej kampanii nienawiści. W debacie wyborczej w 2007 r. atakował w ten sposób: „Byłem dzisiaj na Śląsku, jestem gdańszczaninem, jest mi wstyd, kiedy premier polskiego...
Marcin Wolski
Co to za przyjemność? To tak, jakby na meczu naganiać się, nafaulować i nie przekroczyć linii środkowej boiska. O wiele lepiej jest stanąć niedaleko bramki i czekać, aż wyłożą mu piłkę na nogę. Emocji bynajmniej nie brakuje, przecież i w takiej sytuacji czasami nie trafia. Przerabiałem to w dzieciństwie, pamiętam, wygrałem raz wyścig rowerowy z rówieśnikami. Tylko ja jechałem na normalnym rowerze, a oni na trzykołowcach. Prawdziwa rozkosz – śniadanie z mistrzami od innych konkurencji. Nawet ja mogę wygrać z Zimmermanem, na fortepianie... w karty! Sytuacja, w której na eksperta od polityki wybiera się Małysza, jest niezwykle wygodna. Chyba że nasz as chciałby podyskutować wyłącznie w czasie lotu nad Wielką Krokwią.  Panowie Kukiz czy Hołdys mogą znakomicie dyskutować z premierem o...
Jacek Kwieciński
Czyli wtedy, gdy jak najliczniejsza obecność w życiu publicznym obrońców, strażników – znowu użyję wielkiego słowa – polskości w jej wszystkich wymiarach jest niezbędna, bezcenna. Uczczenie pamięci wybitnych Polaków, z prezydentem RP na czele, jest imperatywem, którego waga stale wzrasta. Uczczenie i kontynuacja ich dziedzictwa. Po największej tragedii narodowej zaczęła się rodzić nowa wspólnota Polaków. Ale zbyt mało powszechna, wielce niepełna. Skreślenie paru słów abstrahujących od niewyjaśnionych przyczyn tragedii czy postawy obecnych czynników oficjalnych nie jest łatwe. A wbrew wszystkiemu trzeba ponieść w przyszłość ważny składnik patriotycznej postawy tych, których już wśród nas nie ma – wiarę w Polskę. Pamięć po tych, którzy odeszli, pozostanie na zawsze w naszej polskiej...
Ryszard Czarnecki
Dziś w Waszyngtonie, Paryżu, Berlinie (przypadek szczególny) kalkuluje się w podobny sposób. Nie ma już Związku Sowieckiego, ale mechanizmy rosyjskiego kłamstwa i zachodniego oportunizmu są w nowych okolicznościach te same. Ostatnio znany francuski dziennikarz i doświadczony belgijski dyplomata w prywatnych rozmowach nie pozostawiali wątpliwości, kto ich zdaniem odpowiada za tragedię pod Smoleńskiem. Pierwszy był korespondentem w Moskwie, drugi od lat siedzi w polityce zagranicznej, swoje wiedzą i w towarzyskich rozmowach mówią otwartym tekstem: Rosjanie. Ale nie powiedzą tego publicznie, bo „ nie trzeba głośno mówić”. To nieprawda, że o zbrodni katyńskiej świat nie wiedział. A może ściślej – nie wiedziała opinia publiczna, ale elity wiedziały, tylko nie chciały o tym głośno mówić....
Krzysztof Wyszkowski
Niszczenie pamięci o bohaterach to może najbardziej swoista cecha rosyjsko-sowieckiego stosunku do polskości. Rosja zawsze miała i nadal posiada liczne zastępy polskich polityków, dziennikarzy, historyków, którzy wypełnią najpodlejsze zlecenie, będą od rana do wieczora gloryfikować najhaniebniejsze zaprzaństwo. Nie było miejsca na krzyż dla Traugutta przy Cytadeli i nie ma miejsca na krzyż dla Prezydenta Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim. Nie ma miejsca, bo tam, gdzie stał pomnik carskiego namiestnika Iwana Paskiewicza, przywracana jest pamięć tych gospodarzy Pałacu Namiestnikowskiego, którzy służyli carowi w sposób „wierny, czynny i sprawny, jak knut w ręku kata”. Zadeptywali Leopolda Okulickiego, Kazimierza Pużaka, Emila Fieldorfa, Witolda Pileckiego, chcą zadeptać Lecha...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Janusza Krupskiego poznałem w 1978 r., gdy związałem się z niezależnym wydawnictwem „Spotkania”, którego on, jako absolwent historii na KUL, był redaktorem naczelnym. W 1980 r. brałem udział w obozie dla osób niepełnosprawnych, zorganizowanym w Małym Cichym na Podhalu przez tworzącą się warszawską wspólnotę „Wiara i światło”, nazywaną popularnie „Muminkami”. Obóz prowadziła przyszła żona Janusza, Joanna, córka prof. Jadwigi Puzyniny. W wiosce przebywał też Janusz, który codziennie przychodził na spotkania. Mogłem go wówczas lepiej poznać. Był typowym konspiratorem, oszczędny w słowach, opanowany i dobrze zorganizowany. O polityce i historii mógł jednak mówić bez końca. Przez następne lata spotykaliśmy się wielokrotnie zarówno ze względu na sprawy konspiracyjne, jak i działalność wspólnot...
Rafał Ziemkiewicz
Tak, otóż, dokładnie wbrew insynuacjom pani Paradowskiej, my nie wiemy i domagamy się tej wiedzy. To oni wiedzą. Wiedzą od pierwszych minut po tragedii, kiedy to w ślad za mediami rosyjskimi powtarzali opowieści o czterech próbach lądowania. Wiedzą na pewno i nic ich z tej pewności nie jest w stanie wyrwać, żaden fakt, żaden najoczywistszy nawet argument. To nie ma znaczenia, że na kopiach zapisów z „czarnej skrzynki” nie ma ani słowa o „debeściakach”. Nie przeszkodzi to po raz enty powołać się na nie kolejnemu, powtarzającemu z politowaniem słowo „przecież” salonowemu autorytetowi. To nic, że wcale nie ma na tych taśmach przypisanych pilotowi słów „jak tu nie wyląduję, to on się będzie mnie czepiał”. Nie przeszkodzi. Ani fakt, że rzekomej kłótni pilota ze śp. generałem Błasikiem,...
Wojciech Wencel
Przez ostatni rok prawda była w Polsce kluczowym problemem. Przychodziliśmy pod krzyż na Krakowskim Przedmieściu nie tylko dlatego, by jednoczyć się wokół prawdy Chrystusowej. Także po to, by upomnieć się o prawdę o katastrofie smoleńskiej, wyrazić prawdę o naszej historii i kulturze, a także dać świadectwo własnego wykluczenia. Ale może w życiu publicznym dążenie do prawdy nie ma sensu? Może jest dobrze, gdy prawda funkcjonuje jako element politycznej układanki i można ją zmieniać bądź przestawiać w zależności od partyjnego interesu? Może mają rację główne media, które pomijają prawdę milionów Polaków, kreując wizerunek Polski jako państwa kroczącego w awangardzie postępu, wolnego od balastu tradycji i od nieufności wobec sąsiadów? Niestety, są to pytania – mówiąc eufemistycznie –...
Jacek Kwieciński
Niemcy–Polska–Rosja Zupełnie nie spodziewałem się polskiej partycypacji w operacji libijskiej. Może zresztą – chociażby ze względów finansowych – ta postawa ma jakiś sens. Ale zupełnie zbędna była retoryka Tuska de facto odżegnującego się od jakiegokolwiek politycznego jej poparcia. Słowa o „niepodzielaniu emocji niektórych”, o zbyt szybkich, drastycznych krokach interweniujących zbrojnie, skontrastowanych ze zdroworozsądkową powściągliwością RP były jakby kalką głosów ministrów jedynego rządu na Zachodzie zajmującego podobne stanowisko. Niemiec. Z miejsca postawą Tuska tam się zresztą podparto. A Kaddafi postawę Berlina pochwalił. Raz jeszcze okazało się, że obecny rząd robi to co Niemcy i tak jak Niemcy. Wręcz ostentacyjne ustawienie się w jednym szeregu z Rosją i Niemcami dobrze...
Jacek Kwieciński
Tzw. minister spraw zagranicznych myśli Tuska twórczo rozwinął. Tzw., bo moc czasu poświęcił na zachwalanie kolegów z rządu oraz – jak to bywa z szefami dyplomacji – dokopywaniem opozycji. Przeplatał je okrzykami, by owe – jak to niedawno stwierdził – karły moralne, reprezentujące zaplutą reakcję, opamiętały się i władzę pokochały. „Roztropne” przyjrzenie się naszemu potencjałowi to wskazanie, że wasalstwo jest nam przypisane. Użycie w kontekście nauki patriotyzmu określeń „plemienne czy sekciarskie pohukiwanie”, gdy się w to dobrze wczytać, wskazuje na stopień patriotyzmu ministra. Sikorski może popisywać się butą, arogancją i swoim chamstwem nie do podrobienia, może, całkowicie na poziomie komunistycznym, brylować w partyjniackiej propagandzie sukcesu, a i tak nie zdoła zanegować...
Rafał Ziemkiewicz
Jednak te sprawy mają znacznie mniejsze znaczenie niż decyzja, która „się podjęła” Tuskowi w minionym tygodniu: decyzja o przystąpieniu Polski do tzw. paktu na rzecz konkurencyjności. Czyli do czegoś, co ma „obudować” trzęsącą się strefę euro państwami, które wprawdzie nie wchodzą do systemu wspólnej waluty, ale dobrowolnie zgadzają się poddać narzucanym przez państwa tej strefy rygorom. Jakim konkretnie – tego jeszcze nie wiadomo. Wiadomo tylko, że – jak ujął to nieoficjalnie, ale publicznie pewien cytowany w prasie „wysoki urzędnik unijny” – „te drzwi są otwarte tylko w jedną stronę, wejść można, wyjść już nie będzie można”. Akceptując w ciemno zapowiadane ustalenia, które mają uczynić kraje strefy euro i jej satelitów bardziej konkurencyjnymi na światowych rynkach, zrobiliśmy więc...
Krzysztof Wyszkowski
22 lipca 1983 r. jako uciekinier z miejsca internowania zostałem aresztowany przez SB. Funkcjonariusz groził, że jeżeli nie podpiszę lojalki, pójdę na parę lat do więzienia. Odmówiłem, ale zanim mnie zwolniono, w dzienniku TVP ogłoszono: „Wyszkowski dobrowolnie się ujawnił” i na dowód pokazano mój fałszywy dowód osobisty. 25 marca 2011 r., następnego dnia po ogłoszeniu wyroku SA, redaktorzy „Dziennika Bałtyckiego” wydrukowali na pierwszej stronie zdjęcie rozradowanego najsławniejszego Polaka i tytuł: „Lech Wałęsa usłyszy przeprosiny za stwierdzenie, że donosił do SB”. Tym razem bez żadnego dowodu. 5 czerwca 1992 r. (kilka godzin po obaleniu rządu Jana Olszewskiego) klub parlamentarny Unii Wolności złożył do Prokuratora Generalnego zawiadomienie o popełnieniu przeze mnie przestępstwa...
Wojciech Wencel
Na usprawiedliwienie pani Wisi trzeba jednak dodać, że nie jest w swojej postawie osamotniona. Większość polskich pisarzy lubi wspierać polityków konserwujących okrągłostołowy układ i redaktorów prowadzących walkę z ciemnogrodem. Może dlatego, że za to lubienie otrzymuje wiele wymiernych korzyści. Nie tylko ordery, ale przede wszystkim nominacje i nagrody literackie (Nike, Gdynia, Paszport „Polityki”), druk w wydawnictwach posiadających kolportaż, recenzje w wysokonakładowej prasie, stypendia i zaproszenia na zagraniczne festiwale. Zresztą wynagrodzenie, którego oczekują pisarze za swoje usługi, jest bardzo zróżnicowane. Jednym wystarcza funkcjonowanie w obiegu, inni cieszą się dopiero wtedy, gdy polski PEN Club zgłosi ich kandydaturę do literackiej Nagrody Nobla. Zróżnicowany jest też...
Ryszard Czarnecki
Nawet jeśli centroprawica przegra wybory we Francji, to i tak, według wszelkich szacunków, nowy szef Komisji będzie wskazany przez premierów z EPP. Jasne jest, że przewodniczącym KE będzie raczej ustępujący premier, a nie eksminister: tak było w przypadku obecnego szefa Komisji, premiera Portugalii José Manuela Durao Barroso, czy jego poprzedników – premiera Włoch Romano Prodi i premiera Luksemburga Jacquesa Santera. Dlatego Tusk uważa, że ma szanse. Ten plan nie jest specjalnie znany nawet w kierownictwie PO. Jest on jednak śmiertelnie poważnie rozważany przez lidera PO i jego doradców. Tusk wietrzy swoją szansę także w fakcie, że największe państwa UE – Niemcy i Francja – nie mają szans na stanowisko nr 1 w Komisji Europejskiej, bo byłoby to spektakularne potwierdzenie faktycznej...
Antoni Łepkowski
Inaczej ze Słońcem Kaszub. Ten znacznie sprytniej usiłuje ukrywać swoje sympatie i filogermańskie zacięcie. Ostatnio jednak premierowi się niechcący ulało i to w sprawie, w której inicjatorem międzynarodowej akcji humanitarnej nie były znienawidzone Stany Zjednoczone, lecz ONZ, Francja i Wielka Brytania. Ponad wszelką wątpliwość prawdopodobieństwo, że w trakcie libijskiej akcji sił wojskowych realizujących uchwałę Rady Bezpieczeństwa ONZ polegnie któryś z pilotów sił koalicji, z prędkością ponaddźwiękowego myśliwca zmierza ku zeru. Nie troska o polskich żołnierzy przyświecała więc Tuskowi, gdy dystansował Polskę od udziału w libijskiej misji. Cała operacja nie jest interwencją zbrojną, ale akcją humanitarną i dyrdymały o pomocy finansowej i logistycznej w takiej sytuacji zupełnie nie...
Piotr Lisiewicz
Adam Michnik – Medal za Zasługi Bojowe. Przyznawany za szczególne wyczyny na polu walki, np. Uratowanie ważnego towarzysza zagrożonego przez wroga. Za heroiczną obronę Jaruzelskiego będzie w sam raz. Może on być także nagrodą za „bardzo dobre wyniki w szkoleniu bojowym i politycznym, w opanowaniu nowego sprzętu bojowego”. Opanowanie przez Michnika po 1989 r. nowej broni masowego rażenia – gazety, ocenić należy jako wzorowe. Piotr Stasiński – Order Suworowa. „Ura! Warszawa jest nasza!” - meldował carycy w 1794 r. Aleksandr Suworow. Odznaczenie imienia bohaterskiego pogromcy ludności Pragi należy się Stasińskiemu za bezwzględne tępienie wroga, w tym nazwanie popierającego lustrację tytułu prasowego szmatą. Paweł Smoleński – Order Kutuzowa. Przyznawany za umiejętne działania podczas...
Krystyna Grzybowska
Nawyk nic nierobienia Nie ma się co podniecać, panie ministrze od spraw zagranicznych. To, że po trzech latach od wyboru na prezydenta USA Obama wreszcie wpadnie do Polski, nie oznacza, że Polska liczy się w jakikolwiek sposób w jego polityce międzynarodowej. Ale czeka nas rozdmuchany do niebywałych rozmiarów medialny efekt tego wydarzenia. Musimy przez to przejść i nie dać się zwariować. Za rok Obama może przestać być prezydentem, co jest prawdopodobne, więc nie mamy na co liczyć. Na zniesienie wiz też nie. Polska polityka zagraniczna właściwie nie istnieje. Rozumiem Polaków, którzy w sondażu w swej druzgocącej większości opowiedzieli się przeciwko naszej interwencji w Libii. A z czym byśmy tam interweniowali? Z tymi trzema, ponoć niepełnosprawnymi, F16? Przecież polska armia jest...

Pages