Felieton

Marcin Wolski
Laboratorium niewielkie, nie wymaga ogrzewania i lepiej niech coś, co z czasem może zagrozić Hiszpanii czy nie daj Boże Polsce, prześledzić w niedużej skali. Pokazać wszystkim, jakie są efekty życia na kredyt, ulegania postawom roszczeniowym. Ryzyka nie ma. Rewolucja komunistyczna nie wybuchnie, islam nie wtargnie, a Akropolu z wściekłości lud nie zniszczy, bo to i tak ruina. Pan Bóg podarował Grecji wszystko, co potrzeba – cudowny klimat, piękne położenie, ciepłe morze, wspaniałe plaże... Ile się musi natrudzić taki Duńczyk czy Fin, aby zarobić parę euro? W Grecji wystarczy otwierać drzwi i nosić walizki za gościem hotelowym. Być może w wypadku ogłoszenia upadłości nie obyłoby się bez dramatów, trzeba by sprzedać jakąś wyspę Niemcom czy Anglikom (byle nie Rosjanom – np. Santoryn...
Ryszard Czarnecki
W ostatnich dniach zakończył pracę polsko-niemiecki okrągły stół, który potwierdził, że ten mebel Polsce nie służy. „Okrągły stół” z 1989 r. był kulawym kompromisem z komunistami, ten z 2011 r. jest kulawym kompromisem z Teutonami. Rząd Tuska, zwany przez niektórych również „rządem polskim”, znowu zrezygnował – w dokumencie będącym podsumowaniem owego polsko-niemieckiego „OS” – z wielu kluczowych dla Polaków w Niemczech spraw. Np. sprawy statusu prawnego potomków Polaków mieszkających w III Rzeszy przed 1940 r. albo zwrotu majątku polskich organizacji z tamtego czasu. Dalej nie ma jasnych zasad i reguł nauczania języka polskiego w Niemczech, choć polskiego podatnika, w tym czytelnika „Gazety Polskiej”, sporo kosztuje nauka języka niemieckiego przez ich mniejszość w Polsce. Co ciekawe,...
Piotr Lisiewicz
Patrzę na zapowiedź imprezy pt. „Noc Pragi”. W klubie o nazwie „Skład Butelek” zachwalają „muzyczny mix czesko-ukraińsko-rosyjsko-bałkańsko-cygański”. Zaraz, a występ Moniki Olejnik, najwybitniejszej w czasach PRL specjalistki od butelek po winie krajowym i zagranicznym to gdzie? Ocyganiona i wymiksowana została? Nawet muzycy rosyjscy się o nią nie upomnieli? Wstyd! > „Musimy zbudować obywatelski kordon sanitarny wokół PiS” – ogłosiła Joanna Kluzik-Rostkowska. Brawo! Na próbę proponuję kordon sanitarny wokół jednego sanitariatu. Jak Kluzica zbierze wszystkich swoich kolegów wraz z rodzinami, to może się uda. A jak nie, to może chociaż wokół jakiegoś toy-toya? Ledwie Kluzica odeszła z PJN, a już Penis Jest Najważniejszy odnotował wzrost poparcia do 3,9 proc. Jak odejdzie jeszcze...
Marcin Wolski
Dawno, dawno temu obiecywano wyłaniać kandydatów na pasażerów w drodze prawyborów – obecnie naczelna racja to kooptacja. Po Kluziku i Arłuku idzie czas na zaproszenie Giertycha, niewykluczone, że przygotowuje się Lepper... Gdyby skrót PJN nie był pechowy, można by rzec: szykuje się nam Pociąg Jedności Narodu. Oczywiście jest kłopot z nadmiarem chętnych na miejscówki, po wyborach może się przecież okazać, że nie wszystkie dotychczasowe wagony odjadą. To niepokojące zagadnienie tak fascynuje kandydatów na pasażerów, zwłaszcza tych, którzy marzą o pierwszej klasie, że nie zadają sobie innych pytań. Np. czy to prawda, że pociąg, jak wiele innych w naszym kraju, będzie teraz jechał dwa razy wolniej, że do tej pory nie wiadomo, czy pojedzie w prawo, czy w lewo? I że choć zamiast nierealnego...
Robert Tekieli
Swoich kumpli bronią też baronowie mediów i popkultury w Polsce. Próbując wmówić wszystkim, że stanowić powinni nietykalną, postawioną ponad prawem i osądem publicznym kastę. Ostatnio np. zażądali uczczenia pamięci Jerzego Kosińskiego, prekursora Grossa, który oskarżał niby-autobiograficznymi kłamstwami polskich chłopów o bestialstwo wobec Żydów w czasie II wojny światowej. Kosiński na opluwaniu Polski zrobił malowaną karierę. Dziś mamy zaliczyć go do polskiego Panteonu. Bo był znany i drukowany. Dokładnie to samo z Romanem Polańskim. Wyznaczeni do roli autorytetów medialnych znani i szanowani oburzają się, jak można wybitnego, światowej sławy reżysera oskarżać o cokolwiek. Jak można przypominać, że uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. Jedna ze znanych aktorek broniąc Polańskiego,...
Jacek Kwieciński
Wyłącznie moje zdanie Powtarzam z naciskiem: „Odcinki” piszę wyłącznie w swoim, osobistym imieniu. I mam nadzieję, że to, o czym będzie niżej, okaże się mylne, błędne, nieprawdziwe. Całkowicie i zupełnie. Bo to przecież dla nas (i dla mnie) wyjątkowo ważna sprawa. Gest i ostrożność Gest Obamy w katedrze polowej Wojska Polskiego był piękny, symboliczny. Wykonał go jako swoiste mea culpa za nieobecność nie tylko na uroczystościach pogrzebowych, ale nieudanie się tego dnia nawet do ambasady polskiej w Waszyngtonie. Wymienił parę zdań z rodzinami poległych związanych z wojskiem, także z krewnymi swojego jakby odpowiednika – naczelnego zwierzchnika WP śp. Lecha Kaczyńskiego. Pewno ambasada amerykańska wskazała mu, że tak będzie najzręczniej. Wszelako termin „gest” zawiera...
Rafał Ziemkiewicz
No i tu jest wyjaśnienie. Gdyby globalny koncern chciał te pieniądze wytransferować z polskiego oddziału tak po prostu, musiałby zapłacić od tego transferu ogromne podatki, a często, na przykład w wypadku większości banków, w ogóle, na mocy umowy prywatyzacyjnej, byłoby to niemożliwe. No więc, gdyby kto pytał… Ile tam chcemy z tej Polski skasować, miliard? No, to kupmy od siebie naszą globalną markę za miliard właśnie. Niech ktokolwiek, nawet jeśli się dowie o sumie transakcji, spróbuje udowodnić, że marka nie jest tyle warta! Strata na budżetach reklamowych też nie jest taka oczywista, jak by wynikało z rachunku. Cena usługi reklamowej, a bardziej jeszcze usługi pijarowskiej, jest równie umowna jak cena znaku firmowego. Słyszało się już różne historie o zupełnie z sufitu wziętych...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Klasycznym przykładem staje się dziś maleńka Litwa, która przy chwiejnej postawie naszego kraju z premedytacją zadeptuje mniejszość polską, a jej walka z językiem polskim jest bardziej represyjna niż w czasach okupacji stalinowskiej czy niemieckiej. Na pierwszy ogień poszło szkolnictwo polskie. Likwiduje się nie tylko szkoły, ale też próbuje usuwać z pracy nauczycieli, którzy nie są w stanie z dnia na dzień przestawić nauczania z języka polskiego na litewski. Dotyczy to głównie rejonu wileńskiego i solecznickiego, w których Polacy stanowią 60–80 proc. mieszkańców. Walka ta przybiera czasami absurdalne formy. Jeden z Polaków z Wilna napisał do mnie, że na pobliskiej stacji usunięto wszystkie polskie napisy. Co więcej, w czasie kontroli przeprowadzonej w przyległej restauracji...
Marcin Wolski
Oczywiście, kiedyś będzie lepiej – powstaną i stadiony, i drogi, i szybkie koleje. Tyle że już po Euro. Z punktu widzenia aktualnej władzy będzie to musztarda po obiedzie, bo wszystko wskazuje, że mistrzostwa przyjdzie rozgrywać na Orlikach. Kto chce mieć obraz bałaganu, niekompetencji, pogardy dla obywateli w jednej pigułce, niech przyjeżdża do Warszawy. Po zmarnowaniu pięciu lat próbuje się zrobić wszystko naraz – nic z tego nie wychodzi, poza tym że nieprzejezdne są wszystkie mosty (z kolejowym włącznie, bo remont torów). Myśląc o równości szans, przecięto nie tylko komunikację wschód–zachód, ale również północ–południe, pozostawiono jedynie wąskie objazdy dla autobusów. Na wszelki wypadek, żeby ludzie nie mieli żadnego ratunku, przerwano też środkowy odcinek metra. Słowem swoboda...
WIS
Podatek od owoców miękkich Janusz Rolicki na łamach „Faktu” narzeka na drożyznę: „Dawniej, gdy była drożyzna, mogliśmy przynajmniej wyrzekać na Gomułkę i Gierka. A dzisiaj, jedynie możemy pisać skargi na Berdyczów. Wniosek: gospodarka wolnorynkowa nie ma skutecznego instrumentarium do walki z drożyzną. Istnieje co prawda Biuro Ochrony Konsumenta, ale nie radzi sobie ze zmowami cenowymi. Zniszczone przez mróz owoce mogłyby się, co prawda, pojawić na rynku dzięki importowi z południa. Tyle że ten import jest bardzo ryzykowny. Czy w tej sytuacji państwo nie powinno pomóc Kowalskim, zawieszając podatki pobierane od importu miękkich owoców? Jeśli władze w trybie pilnym nie pójdą po rozum do głowy, zapomnimy o smaku wiśni, czereśni i gruszek. Wniosek: otwarte głowy do rządu!”. Wszystkiemu...
Krzysztof Wyszkowski
Traktowanie Polski jako obiektu przetargu w stosunkach z Rosją jest już amerykańską tradycją. Tym, który przejdzie do historii jako największy po Roosevelcie szkodnik, jest George Bush (senior). To on w 1989 r. doprowadził do narzucenia Polakom „kontraktu”, którego skutkami była prezydentura Jaruzelskiego, rozkradzenie majątku narodowego przez nomenklaturę, utrzymanie kontroli rosyjskiej agentury nad służbami specjalnymi i, co najważniejsze, petryfikacja postkomunizmu jako systemu nieusuwalnych ograniczeń wolności, którego skutkiem jest podporządkowanie Polski interesom zagranicy. Operacja „okrągły stół” i „sejm kontraktowy” miała nie jednego, a dwóch ojców. Imperium Wolności we współpracy z Imperium Zła, za pomocą KGB i CIA przebudowały system w taki sposób, żeby III RP odrzuciła...
Piotr Lisiewicz
Walka Stefana Bratkowskiego z faszyzacją kraju zaczęła wreszcie przynosić wymierne efekty. Jak podał „Fakt”, delegat PZPN wykrył nazistowską agitację w czasie meczu drugiej ligi grupy wschodniej Znicz Pruszków – Pelikan Łowicz. Nakazał on bramkarzowi gości Witoldowi Sabeli zakleić numer 88 na bluzie. Jak rozszyfrował, cyfry te oznaczają ósmą literę alfabetu, czyli „h”. A podwójne „h” to u nazistów zakamuflowane hasło „heil Hitler”. Bramkarz, który gra ze wspomnianym numerem od lat, musiał go zakleić plastrem. Aż strach pomyśleć, z czym mogą skojarzyć się niektórym inicjały Stefana Bratkowskiego. I czy nie łączy ich ideowe pokrewieństwo z inicjałami Moniki Olejnik. Niezależna dziennikarka MO: „Kamiński ma coraz dłuższy nos, kiedy twierdzi, że skarbnik PO Mirosław Drzewiecki pobierał...
Wojciech Wencel
Żarty żartami, a sprawa jest dość poważna. Dlaczego wśród wielu wartościowych tekstów, które publikuje „Rzeczpospolita”, co jakiś czas musi się pojawić szydercza diagnoza naszych patriotycznych uniesień, kpina ze „smoleńskiej mistyki” i sugestia umysłowego ograniczenia? Skąd bierze się inteligencka pogarda, z jaką część redaktorów dziennika traktuje Polaków, którzy w kontekście Smoleńska nie godzą się na dogmat o wypadku lotniczym, lecz stawiają pytania o prawdę w życiu publicznym, naturę polskości i sens naszej historii? W tekście „Naród Kaczyńskiego” Janke przedstawia nas jako prymitywnych wyznawców wodza. Zaskoczony odkrywa, że nauczyliśmy się komunikować z guru przez internet. Brawo! Czynimy postępy. Niedługo będziemy skakać przez obręcze. Oczywiście, wciąż jest wśród nas wielu...
Ryszard Czarnecki
W Warszawie rozpoczął się Miesiąc Kina Rosyjskiego. Frekwencję zapewniły wycieczki szkolne. W Gdańsku odsłonięto pomnik z okazji 11. rocznicy pobytu na Westerplatte premiera Putina (projekt za darmo dostarczyła Moskwa). Wszyscy pracownicy państwowych zakładów przeznaczyli na ten szczytny cel jedną dniówkę. W Szczecinie zainaugurowała działalność filia Muzeum Wypędzonych w Berlinie. Polska młodzież może teraz bez przeszkód dowiedzieć się, jakich zbrodni dopuścili się ich dziadkowie, dokonując wysiedleń prawdziwych gospodarzy Ziem Zachodnich i Północnych. W Lublinie Rada Miasta zamieniła patrona ulicy Henryka Sienkiewicza na Janusza Palikota. Koszty wymiany tablic pokrył sam zainteresowany. W Bydgoszczy skazano dwóch kleryków seminarium duchownego za propagandę antypaństwową. Od...
Robert Tekieli
Rzym. Usuńcie tego potwora, o którym jakiś bezczelny człowiek twierdzi z uporem, że jest pomnikiem przedstawiającym Jana Pawła II! Licheń. Podróbka prezydenta spotkała się z pielgrzymką sołtysów. Czemu ludzie nie umieją zrozumieć, że wąsy i rubaszne maniery nie wystarczą, by polityk był patriotą czy choćby konserwatystą? Józefów-Michalin. Obchody moich pięćdziesiątych urodzin obyły się bez ekscesów. Poza jednym. Andrzej Horubała opublikował w „Uważam Rze” tekst na mój temat. Bez wątpienia ma rację. Najważniejszą decyzją ludzkiego życia jest powiedzenie Bogu „tak” lub „nie”. Jednak „Robert Tekieli jako znak kulturowy” przypomina Andrzejowi wykrzyknik. A z mojej perspektywy bardziej podobny jest do znaku zapytania. Choć na pewno nie w tej zasadniczej kwestii. Tu Bóg nie pozostawił mi...
Tomasz Terlikowski
Ale uważna lektura doniesień prasowych na temat tego wyroku pokazuje także coś więcej. Otóż Europejski Trybunał Praw Człowieka pokazał, że uznaje prawo do życia tylko dla tych, którym uprawnienie to zostanie przyznane przez silniejszych. Opinia ta nie została wyrażona wprost, lecz przy pomocy terminów podszywających się pod prawa człowieka. Trybunał uznał, że odmowa badań prenatalnych R.R., których jedynym celem miało być zabicie dziecka, oznacza „tortury”, a także „naruszenie prawa do swobodnego kształtowania życia prywatnego – w tym przypadku do podjęcia decyzji, czy urodzić chore dziecko”. I właśnie to zdanie jest kluczowe. Otóż sędziowie uznali, że silniejszy (w tym przypadku matka) ma prawo decydować, czy słabszy (w tym wypadku dziecko) i chory ma prawo do życia. A kryterium ma być...
Krystyna Grzybowska
Bo opozycja raz wygrywa, raz przegrywa, jak to w demokracji bywa. To tylko w naszej postkomunie pokutuje wciąż wiara, że władza raz zdobyta będzie trwać po wsze czasy. Przez trzy, a nawet cztery dni odbiorcy mediów zadręczani byli pozytywnymi wrażeniami z pobytu Obamy, że Komorowski nie popełnił żadne gafy, że podawano znakomite posiłki, że było bezpiecznie i nic nie zagrażało obu głowom państwa, że prezydent USA powiedział to albo tamto. Że na przykład jesteśmy gościnni. Trudno było to zauważyć, ale wierzymy na słowo. Warszawa świeciła pustkami, na trasie przejazdu limuzyn było mało ludzi, a Obama nie powitał się z tłumem, jak to ma w zwyczaju przy okazji innych wizyt, chociażby w Irlandii. Zamiast gaf są dowcipy W świecie globalnym globalni przywódcy, do których nasi się nie...
Marcin Wolski
Oczywiście, na podstawie dotychczasowej historii ludzkości można się pocieszać, że zwycięstwo jakiegoś nośnika nie jest nigdy całkowite – pismo nie zabiło do końca opowieści mówionej, film nie uśmiercił teatru, telewizja nie pogrzebała filmu, internet nie zastąpi telewizji (chyba). Pozostaną enklawy, nisze, rezerwaty. Za to być może niedaleka jest przewidywana przez Wellsa epoka podziału świata na elitarną piśmienną mniejszość i resztę – umysłowy proletariat zatopiony w świecie wirtualnym. Wbrew pozorom jestem optymistą. Jeśli kiedyś do takiego podziału dojdzie, nasze będzie na wierzchu. Wróciłem właśnie ze spotkania ludzi myślących, czytających – ludzi, którzy spotkali się w klubach „Gazety Polskiej”. Dużo ich było, przedstawicieli różnych regionów, zawodów i pokoleń, ludzi...
Antoni Łepkowski
Gdyby wówczas rządziła Platforma i Tusk, a nie kompartia i Gomułka, zapewne zostalibyśmy mianowani kibolami i wrogami państwa. Wbrew temu, co obecnie się wygaduje, gloryfikując dawne czasy, a z nimi także dawnych kibiców, burdy i walki z policją (milicją), ustawki kibiców zwaśnionych drużyn, ordynarne wyzwiska stadionowe, antysemickie hasła skandowane powszechnie na stadionach – wszystko to było codziennością. Ani w tamtej Polsce, ani w tamtej Europie kibice futbolu nie byli wcale inni niż dzisiaj. Mógłbym rzec, że nie różnili się ani o jotę. Wybranie się z dzieckiem na stadion piłkarski było równie, a może nawet bardziej niebezpieczne niż obecnie. Osławieni kibice brytyjscy wcale nie zostali spacyfikowani przez państwo, o czym przekonują się organizatorzy imprez piłkarskich w całej...
Jacek Kwieciński
Zbyt ostrożnie Ciągle za mało specustaw. W dziedzinie poszerzania demokracji, czyli ograniczania wolności, jest jeszcze wiele do zrobienia. Przy tak zbożnym celu, jak umiłowanie jedynie słusznej władzy, popuszczać nie wolno. A faszystowsko-bolszewicką swołoczą nie ma się co przejmować. Podpowiadam: w PRL zsyłano ją do użytecznych prac na Żuławach. Spokojnie Emocjonalne, oparte głównie na pobożnych życzeniach konkluzje, wnioski, supozycje potrafię zrozumieć. Bo nie jest wesoło. I trzeba robić, co można, aby to zmienić. Naprawdę konkretnie. Nie oznacza to, by pogrążać się (uśpić?) w owych supozycjach. Jasne, że mogę się mylić (oby), ale oto dwa takie przykłady. Pierwsza to osąd, że PO się może rychło rozpaść. Tzw. konserwatyści stamtąd, dyskryminowani i zniechęceni szybowaniem...
Rafał Ziemkiewicz
Do kompletu dodać trzeba jeszcze głównego doradcę prezydenta Komorowskiego, prof. Kuźniara, który w przeddzień wizyty oznajmił, że w Afganistanie Ameryka zrobiła z nas „jeleni”. Ta wypowiedź, skandaliczna doprawdy w ustach człowieka postrzeganego jako architekt prezydenckiej polityki i w takim akurat momencie, nie wygląda mi zresztą na wpadkę. Roman Kuźniar konsekwentnie robi wszystko, co tylko może zaszkodzić stosunkom polsko-amerykańskim i co mniej lub bardziej służy każdorazowej linii obowiązującej wobec nas na Kremlu. Zastanawiam się, tak zupełnie, zupełnie teoretycznie, gdybym był Putinem i mógł uplasować w Warszawie gdzieś możliwie wysoko swojego agenta wpływu, co mógłbym mu kazać robić i mówić więcej, niż robi i mówi Kuźniar; jako żywo nic nie mogę wymyślić. W cieniu Obamy...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Następnym krokiem będzie z pewnością zasuspendowanie ks. Natanka, a co za tym idzie, rozłam w Kościele. Część wiernych na pewno bowiem opowie się za swoim kapłanem. Może więc powtórzyć się sytuacja sprzed stu lat, kiedy w Kongresówce kilku gorliwych kapłanów, pod wpływem objawień „Mateczki” Feliksy Kozłowskiej z Płocka, wypowiedziało posłuszeństwo biskupom, tworząc odłam pod nazwą mariawici. Stanowisko księdza kardynała jest tym bardziej zaskakujące, że równocześnie nie reaguje on na liczne skargi diecezjan dotyczące kontrowersyjnych wypowiedzi bp. Tadeusza Pieronka i ks. Kazimierza Sowy. Bagatelizuje też działalność braci Rasiów, którzy przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi znów próbują powiązać archidiecezję krakowską z obozem władzy. Niektórzy księża ironizują, że po...
Marcin Wolski
Parę lat temu Jan Rokita bał się białego świtu, w którym do jego mieszkania może zapukać ktoś inny nie mleczarz. Dziś może być spokojny! Do niego nikt nie zapuka, ale co do jego żony nie byłbym taki pewny. Inna sprawa. Jedno jest pewne – podobne zabawy są całkowicie nieskuteczne, a nawet przeciwskuteczne. Widać gołym okiem, że trwa na własne życzenie coraz szybsze piłowanie gałęzi, na której się siedzi – bo z kim przyjdzie się jeszcze skonfliktować po ludziach wierzących, kibicach, blogerach...? Pomysł, że można zapanować nad wszystkim i zabezpieczyć się na każdą okazję, przypomina opowieść o rabinowej spod Ołomuńca, która miała nocniki na każdą okazję – biały, czerwony, niebieski, żółty... A jak wkrocza do Czech Armia Czerwona, sfajdała się na schodach. Bohaterowie najnowszych...
Piotr Lisiewicz
Ale burdel w tym państwie Tuskowym. Ledwie Klaudiusz Wesołek odsiedział 15 dni w areszcie za filmowanie happeningu Akcji Alternatywnej Naszość sprzed dwóch lat, dostał pismo, że przysługuje mu order. Też za odsiadkę, ale na razie nie za ostatnią, tylko tę w systemie poprzednim. Jak chce order, ma pisać do Bronka Komorowskiego, a ten mu go zawiesi. Chyba że jego podwładni znowu akurat Wesołka zamkną... Być może możliwy jest też wariant pośredni: Wesołka przymkną w areszcie na Kurkowej, a pozbawionemu wolności Krzyż Wolności i Solidarności prezydent przywiezie do celi. Do faktu, że Platforma wypuszcza kryminalistów, już się lud przyzwyczaił, ale żeby jeszcze ich odznaczać? Skądinąd wiadomo, że propozycję otrzymania orderu dostał też Robert Kwiatek, czołowy kibol, znaczy się bandyta...
Ryszard Czarnecki
Zresztą, bez przesady, nie ma co się Pana specjalnie czepiać, bo na przykład w Senacie był jeszcze jeden piłkarz, zresztą wybitny – Pan Grzegorz Lato. I on przecież też, tak jak Pan, nie wygłosił żadnego przemówienia! Skądinąd Senat RP nazywa się czasem „izbą refleksji i zadumy”. Rzeczywiście, należałoby zadumać się nad kondycją wyborców, którzy delegowali tam obu Panów. Co do tego drugiego członu to i Pan, Panie Donku, i Pan Grzesiu sprawiacie wrażenie raczej całkowicie bezrefleksyjnych. Co do tego bimbania i totalnej olewki, czyli lekceważenia swoich parlamentarnych obowiązków, to właściwie docenili to pańscy koledzy z klubu parlamentarnego. Ponieważ tego nie ma w pańskim oficjalnym życiorysie, to przypomnę. Był rok 1992. Klub parlamentarny KLD, czyli Kongresu Liberalno-...
WIS
Adenauer szyty na miarę W „Fakcie” Włodzimierz Cimoszewicz daje dobry przykład skromności polskiej lewicy: „Nie chcę komentować przejścia Bartosza Arłukowicza z SLD do Platformy. To sprawa, do której musi się odnosić on sam. Natomiast przyjęcie przez niego propozycji premiera, by podjął się konkretnych obowiązków, zupełnie mnie nie zaskakuje. To może wywoływać zdziwienie w Polsce, gdzie podziały partyjne są tak głębokie, że wręcz wrogie. W dojrzałych demokracjach takie rzeczy się zdarzają, i to nawet dosyć często. Proszę zauważyć, że prawicowy prezydent Nicolas Sarkozy zaproponował w swoim czasie znanemu ze swych lewicowych poglądów Bernardowi Kouchnerowi stanowisko ministra spraw zagranicznych, a więc jednego z najważniejszych w administracji”. Nie chcem, ale muszem. Cimoszewicz nie...
Krzysztof Wyszkowski
Najdziwniejsze, że Kuczyński, Krzemiński, Bratkowski, Michnik i im podobni reklamują się jako demokraci. Krzemiński – jak wierzę – zupełnie szczerze dziwi się: „Do dziś otwarte pozostaje pytanie, dlaczego kilkadziesiąt lat temu tak wielu intelektualistów skusił komunizm w wydaniu stalinowskim”. Odpowiedź jest w życiorysach patronów ich formacji – Brystigerowej, Brusa, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia. Poparcie dla stalinizmu w latach 1944–1954 było dyktowane tym samym interesem, który po sukcesie stalinizacji Polski doprowadził do powstania rewizjonizmu. Ci sami ludzie realizowali ten sam interes najpierw jako stalinowcy, a następnie antystalinowcy. Terror stalinowski był potrzebny do uformowania się nowej elity władzy, ale kiedy okazało się, że władza przechodzi w ręce towarzyszy...
Wojciech Wencel
Stanisław Fudakowski znalazł się w gronie czterech członków Stowarzyszenia „Godność”, którzy nie zgodzili się, aby IPN występował do prezydenta o przyznanie im Krzyża Wolności i Solidarności. Dołączył do nich mój przyjaciel i sąsiad z tej kolumny, były członek Wolnych Związków Zawodowych Krzysztof Wyszkowski. W liście otwartym „szarzy żołnierze »Solidarności«” argumentują, że Bronisław Komorowski wypowiadał się w sposób uwłaczający o prezydencie Lechu Kaczyńskim, przypominają fakt zaproszenia w charakterze eksperta na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego generała Wojciecha Jaruzelskiego i domagają się usunięcia z państwowych instytucji agentów i tajnych współpracowników służb specjalnych PRL. Niewolnikom medialnego zgiełku ten gest rezygnacji z orderu może się wydać podszyty...
Antoni Łepkowski
Jednak już wówczas transfery z obozu kaczyzmu do partii miłości (Sikorski, Mężydło, Borusewicz) nie były wcale przykładami „korupcji politycznej”. Przypomnijmy tylko, że Radosław Sikorski przestał być ministrem w rządzie PiS i przeszedł do PO, by zostać ministrem w jej rządzie, Bogdan Borusewicz, który nie otrzymał od Jarosława Kaczyńskiego obietnicy zostania marszałkiem Senatu (na drodze stanął mu Zbigniew Romaszewski), przeszedł pod skrzydła PO, by właśnie tę funkcję dostać w nagrodę, a Antoni Mężydło przeniósł się do Platformy zirytowany zbyt niskim miejscem jakie zaproponowano mu na liście toruńskiej PiS. Wtedy można było sądzić, że korupcja polityczna występuje w relacji partia rządząca – członek partii współrządzącej lub opozycyjnej. Obecnie już doskonale wiadomo, że termin ten nie...
Tomasz Terlikowski
Przesada? Kilka dni temu napisałem na swoim blogu krótki tekst obśmiewający projekt „legalizacji związków jednopłciowych”, wyjaśniając, że takie relacje, podobnie jak związki pani z kaktusem, czy pana z żółwiem, są w Polsce jak najbardziej legalne. Nikt się do nich nie miesza, a policja nie wkracza nad ranem do mieszkań przez nich zajmowanych. Legalizacja oznacza zatem nie tyle odejście od jakiejś dyskryminacji, a przyznanie przywilejów, które nie wiążą się z obowiązkami, czyli w istocie dyskryminację. Ale mniejsza o tekst. Najzabawniejsza, ale też niezwykle znacząca była reakcja profesora Wojciecha Sadurskiego. Otóż prawnik ten od razu wpisał mi w komentarzu, że sprawa „kozy” (czyli jeden z procesów, który został mi wytoczony) niczego mnie nie nauczyła. Słowem przyznał, że celem tamtej...
Robert Tekieli
A Polacy mają szczególnie pod górkę. Od dwudziestu lat wrzucani są do zachodniego stawu, w którym wodę już dawno wymienili rewolucjoniści obyczajowi. Walczący z krzyżem heroldowie cywilizacji śmierci. Do tego od dwudziestu lat nie mogą wyrwać się z łap rewolucjonistów bolszewickich i lepkich łapek ich potomków. A ostatnimi czasy proces likwidowania kolejnych obszarów wolności zdecydowanie przyspieszył. Kiedy „Donald, matole” śpiewało kilkudziesięciu fanów Jagiellonii, białostocka policja pokazała, na co ją stać. Policjanci ze strzelbami w ręku zamknęli na komisariatach 43 mężczyzn. Ci zdążyli wcześniej krzyknąć jeszcze: „Precz z komuną”. Kiedy na Łazienkowskiej tydzień wcześniej parę tysięcy kibiców śpiewem definiowało poziom umysłowy premiera, pies z kulawą nogą się nie pofatygował,...
Krystyna Grzybowska
Co to takiego wolność Jesteśmy narodem skazanym na dorabianie się demokracji. Dwadzieścia dwa lata życia w wolności nie zaowocowało szacunkiem dla niej, przeciwnie, odnoszę wrażenie, że wolność i demokracja, które nie mogą istnieć bez bezstronnego aparatu sprawiedliwości, okazały się dla naszego narodu zbyt trudnym zadaniem, a może zbyt trudnym systemem polityczno-gospodarczym. Na braku edukacji w tej dziedzinie żerują salonowe media i skupione wokół nich tzw. elity. To one, sekundując nieodpowiedzialnym i niedemokratycznym poczynaniom władzy, bez cienia żenady wspierają represyjne decyzje i takież wyroki sądowe skierowane przeciwko wszystkim, którzy demokrację i wolność uważają za największą zdobycz zniewolonego przez wieki narodu. Czy lubimy być zniewolonymi? Czy mamy we krwi...
Jacek Kwieciński
Znudziło mnie reagowanie na wypowiedzi mediokracji, nawet tej rzekomo neutralnej. Na jej popisy przestanę zwracać uwagę. Czas na refleksje i oceny w 100 proc. własne. Zamiast reagowania. Mimo że coraz większą duchotę trudno znieść. Czasem wręcz nie sposób. Współzdusić wolność Do budowy w Polsce systemu szczęśliwości powszechnej podług modelu meksykańskiego (Partia Państwowa rządziła tam przez 65 lat) nie tyle przyczyniają się Krzemiński czy Kuczyński, ile tacy bojowcy jak Wróbel, Szułdrzyński, Skwieciński. „Piszący inaczej”. Ta „inność” jest imponująca. W stylu „zgadzam się z J. Paradowską”. Jak np. Wróbla „Denaturat czerwonoarmisty” (to o tych, którym rządy Tuska & Co się nie podobają). Lub pracowicie konstruowana ekwilibrystyka retoryczna Skwiecińskiego, który dowodzi, że czas...
Rafał Ziemkiewicz
Stylistyczny zabieg zastosowany wobec kibiców wygląda na rozwojowy. W szacownym i bardzo, bardzo elitarnym (pod względem sprzedaży) „Tygodniku Powszechnym” przeczytałem o sobie jako o „gazetowym bandycie” – kieruję się albowiem wyłącznie nienawiścią i pogardą, czego dowiedziono kilkoma cytatami z mojej najnowszej powieści. Tak trzymać, redakcjo. Żadnej tolerancji dla faszystowskiej herezji smoleńskiej, piętnowanie opozycyjnych publicystów jako dziennikarzy prawicowych czy pisowskich już nie wystarczy, kiedy władza przystąpi do rozprawy z kolejnym przedstawicielem zagrażającego demokratycznemu państwu – jak to ujął nieoceniony kandydat Kononowicz – bandyctwa. W końcu jeśli można obywatela ukarać za nazywanie premiera „matołem”, to można też, jak u naszych wschodnich sąsiadów, skazywać...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Sakrę arcybiskupią przyjął w 1902 r. Był gorliwym rządcą archidiecezji. Ze względu na niewielką liczbę powołań rodzimych przyjął do niej kilku kapłanów ormiańskich z Bliskiego Wschodu. Przeprowadził gruntowną renowację katedry ormiańskiej, którą Jan Henryk Rosen ozdobił słynnymi dziś freskami, a Józef Mehoffer mozaikami. W 1937 r., z udziałem kard. Augusta Hlonda, odbyła się koronacja wspomnianego obrazu Matki Bożej Łaskawej w Stanisławowie (dzisiaj obraz znajduje się w Gdańsku). Arcybiskup Teodorowicz był świetnym kaznodzieją i pisarzem. Pozostawił zbiory kazań oraz liczne publikacje o charakterze religijnym, patriotycznym i społecznym, z których wiele cieszyło się ogromną popularnością. Do historii przeszedł też jako gorący patriota i wybitny parlamentarzysta. W latach 1902–1918...
Piotr Lisiewicz
Od kiedy Zbigniew Girzyński napisał na swoim blogu, że telewizja, w której wywiady zamiast Moniki Olejnik prowadziłaby Katarzyna Gójska-Hejke, mogłaby być bardziej oglądana, Olejnik, zamiast zwiększyć dawkę botoksu, co rusz próbuje dogryźć młodszej koleżance po fachu. Najpierw napisała, że na balkonie Kasi widziano agenta Tomka. Cóż, Olejnik z kolei na urodziny Wałęsy przyjechała niegdyś z Gromosławem Czempińskim. Widziano ją też w samochodzie Urbana. Różne bywają kobiece gusta. Nasza gwiazda z peerelowskiego skupu butelek po winie krajowym napisała też o wywiadzie Kasi z gniazdowym kibiców Legii „Staruchem” w GazetaPolska.tv. Nie wspomniała jakoś, że jej TVN też prosił o wywiad, ale „Staruch” odmówił. Babska zazdrość bywa straszna. Z ostatniej chwili: Tusk planuje w najbliższych...
Krzysztof Wyszkowski
Stosunki polsko-żydowskie to nie tylko jeden z największych problemów historii Polski, ale i jedna z najważniejszych kwestii polityki współczesnej. Dlatego każdy, kto się w tych sprawach wypowiada, ma obowiązek czynić to w poczuciu odpowiedzialności za interes zbiorowy. Jest oczywistością, że szczególna rola w realizacji tego interesu przypada ministrowi spraw zagranicznych. Radosław Sikorski wie, że ustawowo nakazanym obowiązkiem ministra spraw zagranicznych RP jest „ochrona interesów Rzeczypospolitej Polskiej za granicą” i „kształtowanie międzynarodowego wizerunku Rzeczypospolitej Polskiej”. Po objęciu urzędu Sikorski zapowiadał: „Priorytet trzeci naszej polityki to wzmacnianie wizerunku Polski w świecie”. Jako mąż amerykańskiej dziennikarki żydowskiego pochodzenia, a więc polityk...
Marcin Wolski
Tu rodzi się pytanie: po co to wszystko? Kiedyś sam, czynny satyryk, mniemałem, że pokazywanie błędów i ułomności powoduje otrzeźwienie i poprawę obśmiewanych. Ale w tej kampanii nie chodzi przecież o poprawę, lecz o zdołowanie, zasianie zwątpienia, podzielenie ludzi, przeformatowanie tych, których się uda, i wykluczenie pozostałych. Ludźmi o zaniżonej samoocenie o wiele łatwiej rządzić, są lepszym materiałem do manipulacji bądź do prowokacji. A w dalszej przyszłości do wykorzenienia i wynarodowienia. Jakoś tak się działo w przeszłości, że nawet utrata państwowości nie oznaczała likwidacji narodu silnego dumą i wartościami. Podbój Grecji paradoksalnie posłużył zwycięstwu ich kultury nad rzymskim prostactwem. Żydów przez parę tysiące lat przed wynarodowieniem chroniło poczucie bycia „...
WIS
Osama wiecznie żywy Na łamach „Najwyższego Czasu!” Janusz Korwin-Mikke wątpi w śmierć bin Ladena. „Po kilku dniach moje niedowiarstwo przemieniło się prawie w pewność. Nieboszczyka nie pochowano, lecz wrzucono do Oceanu Indyjskiego. (…) Cały napad trwał podobno 38 minut. I w tym czasie komandosi ponoć zdobyli niesłychanie bogate archiwum terrorystów. To wielka posiadłość. Trzymał to na wierzchu, na podłodze?!? Ktoś w to wierzy? W dodatku okazało się, że akcja komandosów była nagrywana, ale… dziwnym przypadkiem najważniejsze 25 minut się nie nagrało!” I, trzeba przyznać, wątpi w nader przekonywający sposób. Pan groźny, ale dobry Mariusz Cieślik z „Newsweeka” o stadionie Tuska, urządzonym jak piekło rodem z Dantego. „W sektorze pierwszym, na żylecie, siedzą kibice Legii. Do...
Wojciech Wencel
Ogień to straszny żywioł. Nic dziwnego, że w ostatnich miesiącach Donald Tusk próbuje zlikwidować każde jego zarzewie. Płucami strażników miejskich i policjantów gasi nie tylko znicze na Krakowskim Przedmieściu, ale i race na stadionach. A w ślad za premierem idą inni zatroskani o bezpieczeństwo państwa. Politycy PO i SLD, dziennikarze rządowych mediów, dyżurni eksperci, celebryci i konserwatywni pożyteczni idioci – wszyscy dmuchają z całych sił, żeby uratować państwo przed unicestwieniem. Niektórzy, jak Stefan Niesiołowski, dmuchają z wyraźnym wysiłkiem, bo dotąd zajmowali się głównie podpalaniem. Inni, jak Paweł Lisicki, dmuchają z przyjemnością, bo dmuchanie, choćby na zimne, mają we krwi. Jeszcze inni, jak Radek Sikorski, postanowili przy okazji zdmuchnąć nieprzychylne komentarze w...
Ryszard Czarnecki
W latach 60. za Gomułki propaganda komunistyczna rozprawiała się z „reakcyjnym klerem” i „sługusami Watykanu”. Ale jednocześnie atakowano młodzież, która chciała żyć po swojemu, nie chodzić w czerwonych krawatach i nie udzielać się w ZMP. Odbywały się więc medialne polowania z nagonką na „niebieskie ptaki” i „bikiniarzy”, którzy nie chcieli podjąć socjalistycznego współzawodnictwa pracy, oraz na inne paskudy, które grzeszyły wyglądem: dłuższymi włosami, zbyt kolorowym ubraniem (także kolorowymi skarpetkami!) czy słuchały imperialistycznych muzycznych stacji radiowych, proponujących zgniły jazz. Nowe czasy i nowi wrogowie to specyfika ery Gierka. W 1976 r. przedmiotem propagandowej egzekucji stały się „warchoły” z Radomia, które ośmieliły się upomnieć o godność i zaprotestować przeciwko...
Antoni Łepkowski
Weźmy chociażby takie piękne, łacińskiej proweniencji słówko „tolerancja”. Dosłownie to „cierpliwa wytrwałość”. Pochodzi – rzecz jasna – od łacińskiego czasownika tolerare – znosić, przecierpieć, wytrzymywać. Jak widać zatem z językowego źródłosłowu, tolerancja oznaczała niegdyś z trudem wytrzymywane znoszenie odmienności. Zasadzie tolerancji liberałowie przeciwstawiali zasadę pluralizmu, która przez antyliberalnych zwolenników tolerancji zwana była czasem relatywizmem. Zasada pluralizmu oferowała odmienności relatywistyczną akceptację, a z czasem także i afirmację. Liberalni inżynierowie dusz stosując w swojej propagandzie słowo tolerancja częściej niż podstawowe spójniki, zakodowali je w świadomości odbiorców, a następnie przypisali jej znaczenie pluralistycznego relatywizmu. Wedle...

Pages