Felieton

Robert Tekieli
Co jakiś czas myślę o ludziach służb. W jakim oni żyją złudzeniu. Jak muszą się na starość dziwić. Zajmowali się mną parę razy w ciągu ostatnich 26 lat. Parę razy z nimi rozmawiałem. Profesor Wierciński właściwie się do uprawiania tego zawodu przyznał. Miłosz Biedrzycki, gdy jechaliśmy z wywiadu z Wiercińskim, który bajdurzył nam o gematrii, będącej dla niego ogólną teorią wszystkiego, powiedział: – Jakbym rozmawiał z oficerem wywiadu na emeryturze. – Z wywiadu wynika, że antropolog Wierciński zawsze odkrywał nowe terytorium badawcze w miejscach, w których za parę miesięcy wybuchała komunistyczna rewolucja. A w każdym razie antyimperialistyczna. Miał takiego czuja, jak nie przymierzając reporter Kapuściński. Wierciński uczepił się na starość gematrii, „wiedzy” duchowej zawartej w słowach–...
Krystyna Grzybowska
Liczy się kasa Tusk podsumował polską prezydencję w Unii Europejskiej, która była owocna i skuteczna, za co chwalił go nie tylko Schulz, ale i szef Komisji Europejskiej Barroso oraz paru innych posłów, bo więcej ich na sali posiedzeń nie było. Taka widownia, jak i mówca – należy podsumować samochwalstwo polskiego premiera. A prezydencja była żadna, bo Unia Europejska miała na głowie ważniejsze sprawy niż abstrakcyjne Partnerstwo Wschodnie. Nie wiem, czy Tusk był zadowolony z komplementu Schulza, który jest takim socjaldemokratą, jak były socjaldemokratyczny kanclerz RFN Gerhard Schröder, który kasę w Gazpromie przedkłada nad troskę o lud pracujący miast i wsi. Liczy się kasa, wszędzie i w każdej partii rządzącej w państwach Starej Europy. Najbardziej w krajach najbogatszych, które...
Jacek Kwieciński
Porzucony idol Pewno w innym miejscu napiszę więcej o Margaret Thatcher i UE. Walczyła o brytyjskie interesy, owszem. Ale to z jej inicjatywy przyjęto w imię wolności gospodarczej tzw. Single European Act (1986). Stała się eurosceptykiem, gdy powstał projekt „europejskiej waluty”, gdy Jaques Delors zaczął zapowiadać, że wszystkie najważniejsze decyzje dotyczące państw-członków będą zapadać w Brukseli. „Wspólna waluta i wspólna polityka ekonomiczna sugerują ostatecznie wspólny rząd”. „Państwo >Europa< z własną flagą, hymnem, armią, parlamentem, rządem, walutą i w końcu – można przypuszczać – wspólnym narodem” – pisała. Odrzucała unię polityczną pod każdą postacią. Bredzenia federalistów o St. Zjednoczonych Europy porównywała do wizji Orwella. PS Ciekawe, czy Sikorski potłukł...
Rafał Ziemkiewicz
Były znany jest z wygadywania bredni, ale tu, każdy musi przyznać, miara absurdu sięga ośmiu w skali Monty Pythona. W każdym demokratycznym kraju demonstracje przeciwko demokratycznie wybranemu rządowi to nie tylko chleb powszedni, ale jedno z podstawowych praw obywatelskich. Przed Białym Domem nie ma dnia, by nie stało kilka rozmaitych pikiet, a i wielotysięczne tłumy protestujące przeciwko tej czy innej polityce wybranego większością głosów prezydenta rzadkości nie stanowią. Nikomu do głowy nie przyjdzie, że przegłosowani w wyborach tracą prawo do manifestowania swojej niezgody na postępowanie władzy! Przeciwnie. Taki sposób argumentacji pojawia się tylko w satrapiach. Władimir Putin cieszy się poparciem przytłaczającej większości narodu rosyjskiego! Aleksander Łukaszenka przez...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Jako furtian po raz pierwszy zetknął się z bezdomnymi, którzy przychodzili do niego po prośbie. Przez wiele lat z własnej woli opiekował się nimi, zbierając dla nich żywność, odzież i lekarstwa. Traktowano go jako dziwaka, ale on w tym działaniu odkrywał swoje nowe powołanie. Jego marzeniem było stworzenie zakładu opiekuńczego dla osób potrzebujących pomocy na wzór przytulisk i schronisk prowadzonych w czasie zaborów przez Adama Chmielowskiego, czyli Brata Alberta. W PRL bezdomnych oficjalnie nie było, bo w czasach propagandy i sukcesu te sprawy starannie utajniano. Wszelkie starania o utworzenie schroniska rozbijały się o mur bezdusznej biurokracji. Dopiero w dobie Solidarności w środowisku wrocławskim narodziła się idea utworzenia organizacji pozarządowej opiekującej się bezdomnymi....
Marcin Wolski
Zamiast nienawiści posługiwano się słowami narodowych poetów i papieża Polaka. Aż do 13-go! W jedną noc, z perfekcyjną doskonałością sowieckich czynowników, zdruzgotano ludzkie nadzieje, przetrzebiono szeregi najlepszych, zmuszając ich do emigracji, w imię interesów rządzącej kliki, ze strachu, że zrobi to ewentualnie jakaś inna klika. Jeśli porównuje się Jaruzelskiego do Franco czy Pinocheta, popełnia się nadużycie. Wspomniani generałowie uratowali swoje kraje przed komunistycznym eksperymentem, podejmując akcję za pięć dwunasta, jeden w obliczu lewackiego terroru, masowego mordowania księży i zakonnic, drugi świadomy, czym się zakończy napływ kubańskich doradców. Obaj też pozostawili swoje kraje w stanie kwitnącym, przygotowane do demokracji. Hiszpania, mimo kłopotów po...
Ryszard Czarnecki
Te dwa nurty były i są jak dwie rzeki. Płynęły one przez dzieje ojczyste tuż koło siebie. Bywało i bywa tak, że ci, którzy byli w tej pierwszej tracili wiarę, nadzieję czy miłość, rezygnowali, machali ręką, podwijali ogony i lądowali w tej drugiej, by z czasem rozpłynąć się w morzu niepamięci i pogardy, do którego ten drugi nurt zmierzał. Ale też bywało – i bywa – odwrotnie. Ci, z drugiej rzeki, płynący z prądem i kurczowo trzymający się rzecznych kęp niczym stanowisk, nagle wstawali, prostowali plecy, dobijali do brzegu, mówiąc: „dość”. I przechodzili do rzeki pierwszej. Polskiej Rzeki. A, czasem nawet sprawiali, że dzięki nim rzeka ta stawała się bardziej rwąca, piękniejsza, bardziej niepodległa. To także dzięki nim ów nurt, gniewny, gwałtowny, nie chciał „kłaniać się okolicznościom” i...
Wojciech Wencel
Na jednym ze specjalistycznych portali jakiś wyrobiony (w postkomunistycznej betoniarce) recenzent postawił zarzut, że filmowy ks. Jerzy jest zbyt pokorny: „Początkowo wydaje się, że postać będzie ewoluować (...) – zacznie nabierać charyzmy i siły. Tak się jednak nie dzieje, więc widz za cholerę nie wie, czym Popiełuszko przyciąga do siebie tyle osób”. Obawiam się jednak, że ta niewiedza gorzej świadczy o mentalności obywateli III RP niż o twórcach filmu. Kto kojarzy charyzmę i siłę z nienawiścią, nie jest w stanie choćby zbliżyć się do tajemnicy człowieka, który w ciemnej nocy stanu wojennego niósł Polakom światło Chrystusa. Ten paschał wciąż płonie – w ciemnościach fundowanych nam przez obecną władzę i jej medialnych funkcjonariuszy. Jeden z bohaterów filmu Joanny Lichockiej „...
Krzysztof Wyszkowski
Łatwość, z jaką współczesna targowica uzyskuje zgodę większości Polaków na rezygnację z suwerenności, każe zastanowić się nad prawdziwością mitu narodowego zrywu niepodległościowego nie tylko w 1980 r., ale i w 1918 r. Czy tekst Marszu Pierwszej Brygady krzywdzi „milczącą większość”, czy raczej wskazuje na konieczność zamachu stanu jako jedynej drogi ratowania państwa? Jest prawdopodobne, że gdyby nie ratująca polski patriotyzm decyzja Piłsudskiego z maja 1926 r., pomimo jednoczącego naród zwycięstwa nad bolszewizmem w 1920 r. Polska nie przetrwałaby Wielkiego Kryzysu. A przecież dopiero potem polskość poddana została eksterminacji przez Niemcy i Rosję. Czy niemiecko-sowieckie eugeniczne ludobójstwo na Polakach spełniło nadzieje zbrodniarzy? Niestety, tak. Mieli rację ci, którzy o...
Antoni Łepkowski
Znane były od lat. Spoglądając na sprawę od strony konstrukcji systemu prawnego, trzeba zauważyć, że nie zaszły tu żadne istotne zmiany, które mogłyby przewartościować poglądy obu oficjeli. Od dziesięcioleci system opiera się na przyjęciu, że na świadczenia dla emerytów pracują następne pokolenia, płacąc wysoki podatek socjalny w postaci składek zusowskich. W tej konstrukcji opartej na założeniach Bernarda Madoffa i jego piramidy polegającej na finansowaniu spłaty pożyczek dla jednych z kolejnych pożyczek od innych zmienia się u nas rola i stopień zaangażowania państwa. Więc cóż takiego się stało? Ano odbyły się i wybory prezydenckie, które wskutek takich i podobnych kłamstw wygrał nasz Naczelny Ortograf Kraju, i wybory parlamentarne, które ponowiły władzę kłamiącej Platformy. Tylko i aż...
Tomasz Terlikowski
Skąd tak surowa ocena działań premiera? Odpowiedź jest oczywista. Otóż Tusk zobowiązał się, że – za darmo, bo bez możliwości jakiegokolwiek wpływu na rzeczywistość unijną czy walutową – Polska wyrzuci w błoto (bo trudno inaczej określić projekty ratowania strefy euro) kilkanaście miliardów euro. Jeśli wpłaty do Międzynarodowego Funduszu Walutowego uzależnione będą od wielkości gospodarki czy ludności, to może to być nawet 25 mld euro, które pochodzić będą z rezerwy walutowej Narodowego Banku Polskiego. Co dostaniemy w zamian? Wiele wskazuje na to, że wszystko, co mieliśmy dostać, już dostaliśmy: pochwałę dla premiera z ust samego Wielkiego Unijnego Mopa. Jak absurdalny jest projekt, by wspólną walutę ratować z pieniędzy państw, które jej nie posiadają, i jak głęboko jest niemoralny,...
Krystyna Grzybowska
Najważniejsze jest wrażenie Goło, ale wesoło, można stwierdzić, obserwując polski, a i ogólnoeuropejski optymizm przedświąteczny. Optymizm nakręca popyt, a popyt nakręca budżet. Dlatego trzeba wmawiać prostaczkom, że pakt fiskalny zawarty parę dni temu w Brukseli uratuje strefę euro i wszyscy będą szczęśliwi i zadowoleni. Polakom natomiast mącić w głowach dostatkiem, który wyróżnia nas pozytywnie na tle innych krajów, i kręcić piruety wokół sumy, jaką nasz rząd będzie musiał wrzucić w charakterze „pożyczki” do Międzynarodowego Funduszu Walutowego... na święte nigdy. Dużo miliardów czy mało? Polskę stać na taką rozrzutność, podatnik zapłaci. Media są pełne dobrych wiadomości na temat sukcesów gospodarczych różnych firm, w czym celują media polskie. Zachodnie są jakby bardziej...
Jacek Kwieciński
Arogancja W Związku Sowieckim dominowała Rosja (powszechnie, łącznie z T. Mazowieckim, mówiono o jakimś „narodzie radzieckim”). W Jugosławii dominowała Serbia. Jest oczywiste, że i w Związku Suwerennych Republik Regionalnych musi być hegemon. Wiem, że dziś o niczym innym poza kryzysem się nie mówi. Ale mnie chodzi o ogólny, perspektywiczny stan spraw. O ile „Europa” nie wróci do koncepcji Wspólnoty (wolny przepływ handlu, ludzi i kapitału plus pewna współpraca np. w kwestii terroryzmu oraz traktowanie Ameryki, będącej przecież – w odróżnieniu od Rosji i Chin – częścią Zachodu, jako konkurenta, a nie wroga) cała konstrukcja trzaśnie, aczkolwiek jeszcze nawet nie pojutrze. Bo jakie są na to na razie szanse? Im więcej Europejczyków ma wątpliwości wobec działań UE, tym bardziej aroganccy,...
Rafał Ziemkiewicz
Logika tego wszystkie jest mniej więcej taka, jakby odkryć nagle, że Leszek Bubel jest antysemitą, i odkrycie to zatytułować „ABW powinna skontrolować dziennikarzy”. A w puencie potępić Dominikę Wielowieyską za pracę w gazecie, w której nazwisko Bubla pojawiało się wielokrotnie. Pewnie zachodzą Państwo w głowę, kto to w ogóle jest ten Adam Gmurczyk. Otóż jest to jegomość – nie znam osobiście i nie tęsknię, ale dostrzegam jego działania w przestrzeni publicznej – który podobne kawałki, zwykle sformułowane dużo ostrzej, wypisuje w swoich zinach i internecie od ponad 20 lat. Przez cały ten czas występuje jako przywódca organizacji o nazwie Narodowe Odrodzenie Polski, składającej się z niego samego, i, w różnych okresach, mniejszej lub większej garstki skinheadów. W środowisku narodowców...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Wydawałoby się, że dziś nie ma już matek Polek. Żyjemy przecież w wolnym kraju. Jednak przez ostatnie lata w sądzie w Katowicach widzieliśmy twarz wielkiej Matki i wielkiej Polki – zmęczoną i pooraną bruzdami twarz pani Janiny Stawisińskiej z Koszalina, matki 21-letniego Janka, górnika zastrzelonego trzydzieści lat temu w kopalni „Wujek”. Jej syn nie zginął od razu, długo konał w katowickim szpitalu. Dlatego pani Janina, rezygnując z pracy na Pomorzu, specjalnie przybyła na Śląsk i zatrudniła się w tym szpitalu. Jako salowa czuwała dzień i noc przy łóżku nieprzytomnego syna. Gdy 25 stycznia 1982 r. zmarł bez odzyskania przytomności, powróciła do siebie. Tutaj nie miała łatwego życia. Bezpieka ją inwigilowała i utrudniała dostęp do grobu dziecka. W 1984 r. pobito ją nawet w czasie...
Piotr Lisiewicz
Zjadą dumni w orszaku szpiclów i dygnitarzy. Z azjatyckim uśmiechem przylepionym do twarzy – pisał o komunistycznych dyplomatach Feliks Konarski, autor „Czerwonych maków na Monte Cassino”. Wierszyk ten przypomina mi się, kiedy patrzę na Sławomira Dębskiego, dyrektora rządowego Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Azjata ów wypowiedział się w „GW” na temat wspólnych wartości Zachodu i Rosji: „Pojęcie państwa prawa... Rosja deklaruje przywiązanie do prawa międzynarodowego. Jest więc obszar wspólny, wskazujący na skuteczne prawo jako wartość... Rosja jako demokratyczne państwo prawne to wizja o paneuropejskim zasięgu”. Anna Politkowska, zamordowana przez reżim Putina podobnie jak kilkudziesięciu innych dziennikarzy, miała w tej kwestii inne zdanie. „Nikt w Rosji nie wierzy w...
Ryszard Czarnecki
To rzeczywiście nasz wielki, polski problem. Wiele środowisk w III Rzeczypospolitej nie myśli bowiem samodzielnie, nie formułuje własnych wizji, lecz świeci światłem odbitym. Jest, krótko mówiąc, pudłem rezonansowym Zachodu czy Wschodu. Powiedzmy wprost, politycy, komentatorzy czy różni łże-eksperci małpują bezkrytycznie, bez cienia własnej refleksji, różne pomysły i ideiki (nawet nie idee), które pojawiają się poza naszymi granicami. I dalej potem wyskakiwać z nimi jak Filip z konopi, jako niby swoimi. Taki happening zdarzył się ostatnio choćby w Berlinie. Wiemy, o co chodzi. Nie trzeba bywać w Japonii, aby wiedzieć, co to jest karaoke. W Europie również, także w Polsce, są lokale, gdzie każdy może wziąć mikrofon, puścić z playbacku piosenkę i pośpiewać, udając gwiazdę popu czy rocka...
Robert Tekieli
W kraju Towarzystwo traci wpływy. Nie potrafią zamknąć ust niepokornym artystom. Wystawa w Toruniu, na której wystawiono mały samolocik z napisem TUsk 154M, nie została zamknięta. Potrwa do 15 stycznia. Wystawa pokazuje, czego boją się rządzący. Gniewu narodu. Któremu szarga się wszystko, co dla niego ważne i święte. Ludzie budzili się po 10 kwietnia, po 11 listopada. Jeśli będzie więcej przebudzonych, gniew będzie musiał znaleźć swoje ujście. Czy artyści igrają z ogniem i chcą wyprowadzić ludzi na ulice? Okazuje się, że istnieją również twórcy, którzy kochają ojczyznę. Joanna Lichocka zrobiła właśnie film „Przebudzenie”. Jest przebudzenie, będą przebudzeni. Sztuka gniewu wam się nie podoba. Panowie z Czerskiej. Kto się boi, i słusznie, polskiej sztuki gniewu? Artyści widzą więcej....
Tomasz Terlikowski
Po deklaracji prezesa Kaczyńskiego na temat kary śmierci i milczącej zgodzie na nią polityków PiS, unieważnieniu musi ulec przyzwolenie, że będąc w opozycji, PiS nie zajmuje się zabijaniem nienarodzonych. Jeśli nie obawia się narażenia opinii publicznej z powodu kary śmierci, to musi podjąć także decyzję w sprawie aborcji. Albo otwarcie przyznać, że sprawa życia poczętego jest mu obojętna (przynajmniej jako partii) i nie zamierza się nią zajmować (to zaś oznacza dla wielu chrześcijan konieczność poszukania sobie nowej siły politycznej, którą będą popierać), albo złożyć równie twarde obietnice w sprawie obrony życia i jasno wytłumaczyć się, dlaczego w okresie, gdy PiS był u władzy, jego szefostwo rzucało kłody pod nogi osobom pragnącym zmiany konstytucji tak, by lepiej chroniła ona życie....
Krystyna Grzybowska
Rosja przeżywa kryzys gospodarczy na niebywałą skalę. Zastosowano więc rodzaj politycznego wentyla, który ma załagodzić rosnące w społeczeństwie nastroje niezadowolenia z polityki władz. Jest bieda i to coraz większa, ale za to mamy demokrację. Do Dumy weszły właściwe partie, które, jeśli będą się stawiać, obwinimy o hamowanie rozwoju gospodarczego, modernizacji i roli Federacji Rosyjskiej w świecie. Nie ma obawy, wszystko pozostanie po staremu, to tylko zachodnim komentatorom i, nie wiedzieć czemu, polskim, którzy powinni znać się na kombinacjach politycznych Kremla, wydaje się, że autorytarna władza w Moskwie słabnie czy coś w tym guście. A zgodnie z kalkulacjami Kremla to dobre czy przynajmniej lepsze wrażenie wywołane wśród zachodnich elit pozwoli na rozwinięcie wpływów Rosji w...
Jacek Kwieciński
Sikorski – out! Sikorski zauważył, że największym zagrożeniem dla Polski nie jest to i to, i tamto. Zgadzam się. Największym zagrożeniem dla Polski jest minister Radosław Sikorski. Jego upadek byłby niewypowiedzianym błogosławieństwem dla naszego kraju. Teraz, gdy reżim określił pożądany przezeń cel Unii, wskazana byłaby debata nie na temat strefy euro, ale podmiotowości, niezawisłości, suwerenności Polski. PS A Sikorski, ulubieniec mediów (w szczególności „Gazety Wyborczej”), udaje wariata. Jego krytycy „mają fioła”, stwierdza. Już nawet w świetle tych skromnych notek można ocenić, jak trafna to konstatacja. No bo rzeczywiście Polska wobec Brukseli, jak stan Ohio wobec Waszyngtonu (a nawet mniej, bo Ohio ma np. własny budżet), to nic szczególnego, prawda? Rozłupywanie Nadal...
Rafał Ziemkiewicz
Redaktor Wroński potępił w „Wyborczej” wspomnianą już Młodzież Wszechpolską za to, że nie chce zaprosić na przyszłoroczny marsz prezydenta Komorowskiego. Potępienie swe wyraził w typowej dla tych łamów formie szyderstwa, przy czym, żeby szyderstwo brzmiało naprawdę jadowicie, redaktor Wroński zasugerował kpiarsko, żeby może MW zaczęła blokować manifestację z udziałem prezydenta, ha, ha. Jeśli ktoś zachował odrobinę rozumu, musi wyciągnąć z tego logiczny wniosek, że czołowy publicysta „Wyborczej” uznaje blokowanie legalnej manifestacji za rzecz naganną, wręcz żałosną – zupełnie nie zauważając, iż to właśnie jego gazeta od dwóch lat urządza wielomiesięczne, histeryczne kampanie na rzecz blokowania niepodległościowej manifestacji, posługując się przy tym pomówieniami i snując paranoiczne...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Głównym zadaniem peerelowskiej siatki szpiegowskiej w Wiecznym Mieście było rozpracowywanie tamtejszego polskiego środowiska, składającego się głównie z emigrantów politycznych i księży katolickich, tłumnie przybywających w tym czasie z Polski. Ci ostatni studiowali na licznych uczelniach kościelnych i pracowali w kongregacjach watykańskich i generalatach zakonnych. Na ich temat agentura zbierała najróżniejsze informacje, które niejednokrotnie służyły do werbowania tajnych współpracowników i kontaktów informacyjnych oraz do nękania osób o poglądach antykomunistycznych. Klasyczny przypadek owego nękania opisałem w swojej książce „Księża wobec bezpieki”. Dotyczył on duchownego archidiecezji krakowskiej, opatrzonego kryptonimem „Aniene”, którego szantażowano z powodów obyczajowych. Na...
Wojciech Wencel
Wśród entuzjastów nowej strategii polskich władz znaleźli się nie tylko autorzy kroczący w awangardzie postępu, ale i tzw. niezależni publicyści. „Nie uciekniemy od faktu, że Niemcy są największym, najsilniejszym, najbogatszym, najbardziej pracowitym i kulturalnym narodem europejskim. Albo Polska włączy się w próbę stworzenia znośnych ram dla niemieckiej potęgi i przy tej okazji coś dla siebie uzyska, albo ustawi się na pozycji wiecznej ofiary, przeciwnika i na tym straci” – tłumaczył Alfa. „W dalszej perspektywie korzystny jest dla nas tylko jeden wybór, choć może nas niemało kosztować w krótkim okresie – wstąpienie do Europy „niemieckiej” z rządem gospodarczym, wspólną polityką fiskalną, może nawet jedną armią” – precyzował Beta. „Najkrótsza droga do Zachodu wiedzie właśnie przez Niemcy...
Marcin Wolski
Terapia, i to końska, powinna skierować się tam, gdzie są naprawdę rezerwy, gdzie wycieka najwięcej pieniędzy, socjal dla emigrantów – miliardy euro dla bezproduktywnej tłuszczy, która nas w końcu zaleje, zabawy z poprawianiem klimatu, które przypominają próbę ogrzania jeziora grzałką do herbaty, dopłaty dla rolników za nicnierobienie, wreszcie daniny na bezproduktywną administrację brukselską... Logika nakazuje, by zamiast topić pieniądze w państwach bankrutach: Grecji, Portugalii itp. pozwolić im zbankrutować i powrócić do walut narodowych Jednymi stratnymi być może będą banki, bo dla nas otworzy się perspektywa supertanich wczasów pod oliwkami. Jeśli tego się nie robi, a przeciwnie, stawia na odwrotną tendencję, możliwości są dwie: albo rządzi Unia, stado fanatycznych głupców,...
Antoni Łepkowski
Jedną z często stosowanych wobec lidera opozycji i jego stronnictwa metod jest wmawianie wszystkim czytelnikom, słuchaczom oraz widzom, zależy na jakim polu wojują mediowi salonowcy, że Kaczyński i PiS nie mają nic do powiedzenia na żaden temat, nie prezentują żadnych propozycji, brak im intelektualnego wsparcia. Nie ma znaczenia afiliowanie przy głównej partii opozycyjnej dwu poważnych instytucji badawczych w sytuacji, gdy partie rządzące nie dysponują żadnymi o podobnie poważnej skali. Wedle prorządowych mediów PiS to banda matołków, z których część można zaliczyć do – tak miło określonej przez „Profesora” Bartoszewskiego – gromady dyplomatołków. Taktyka przedstawiania opozycji niepodległościowej jak zgrai niedouków i prostaków, niemających niczego do zaproponowania, musi jednak ustąpić...
Bettina Röhl
Początki ekopartii były chaotyczne i szemrane – wystarczy przypomnieć sobie pełną agresji przeszłość długoletniego przywódcy partii Joschki Fischera. Dziś zieloni dysponują imponującą siecią kontaktów w aparacie urzędniczym, w sądownictwie, na uniwersytetach, na odcinku kultury i mediów. Trzeba więc przyznać, że przeszli długą i różnorodną drogę. Dziś są na szczycie. Od początku swojej historii zieloni dążą do wszystkiego i niczego jednocześnie. Czynią to w sposób radykalny, zajadły, ale zawsze barwnie opakowany. Znajdziemy tam zarówno idee Mao, jak i Stalina, turbokapitalizm i fundamentalizm ekologiczny, szczyptę małej ojczyzny, trochę kosmopolitycznej nuty, gdzieniegdzie ascezę przeplecioną ekoluksusem. Zieloni są partią bardzo teutońską, ale nie zamykają się na przybyszów z...
Piotr Lisiewicz
Ruskie popychadło osobiście zabrało głos przed 13 grudnia: „Niech mnie zabiją, przynajmniej będzie ładny pogrzeb”. Co do tego, że będzie ładny, wątpliwości być nie może. Jak śliczne nań przyjdą buźki, młode pokolenie może przekonać się, oglądając w internecie zdjęcia z wystaw „Twarze bezpieki”. Sami twarzowcy. „Malemen” napstryka sobie fotek na okładki na parę lat. Sprawę Anita Gargas kontra Gruby Rycho alias Najlepszy Płatnik prowadzi sędzia Agnieszka Matlak, znana jako „sędzia rozgrzana”. A to dzięki Bronisławowi Komorowskiemu, który wyraził się o niej: „Sędzia jeszcze jest rozgrzany, załatwimy sprawę szybko”. Wcześniej Matlak, uzasadniając wyrok w sprawie Stanisława Remuszki, stwierdziła, że „negatywne treści na temat Adama Michnika, redaktora naczelnego »Gazety Wyborczej«, oraz...
Bettina Röhl
34-letnia Schröder jest członkiem CDU, od dwóch lat zasiada w rządzie, a od kilku miesięcy po raz pierwszy w życiu cieszy się macierzyństwem. Młoda mama odpowiada za sprawy niemieckich rodzin, seniorów, kobiet i młodzieży. Nie jest być może mistrzem retoryki, ale trudno jej zarzucić brak umiłowania wartości konserwatywnych i to w najlepszym, współczesnym wydaniu. Schröder ma radosne usposobienie, jest zdyscyplinowana i rzetelna. Poza tym twardo stąpa po ziemi i nad większością swoich kolegów po fachu góruje znajomością realiów. Media nie darzą jej uwielbieniem, dalece bowiem odbiega od ideału mainstreamowej maskotki. Również skrzydło pseudokonserwatystów, czyli prawicy płynącej z nurtem lewicowym nie zachwyca się panią minister. Resort Kristiny Schröder jest współodpowiedzialny za...
Antoni Łepkowski
Pośród reakcji partii opozycyjnych i ich przywódców nie doczekałem się niestety głębszej refleksji. Jarosław Kaczyński nie przedstawił choćby szczegółowej i merytorycznej oceny tego, co Tusk w swoim exposé powiedział. Wystąpień lidera opozycji sztucznopenisowej i świńskoryjowej nie słucham ze względów etycznych i estetycznych, a wystąpienie kanclerza Millera było tak pełne charakterystycznych dlań kalamburków i bon mocików, że wydało mi się zupełnie puste. Brak mi było w recenzjach exposé tego, co stało się jego głównym rysem. Tusk zwracał się do opinii zagranicznej, a w tej mierze właściwie jedynie do „rynków finansowych”. Brak było w zapowiedziach rządowych jakiejkolwiek wizji rozwoju. Nie dowiedzieliśmy się, jak premier widzi przyszłość edukacji, służby zdrowia, polityki zagranicznej...
Robert Tekieli
Tworzenia wirtualnej Polski ciąg dalszy. Waldemar Krzystek wyreżyserował właśnie swobodną impresję na temat stanu wojennego we Wrocławiu. Hollywoodzkie kalki. Herosi podziemia porywają tramwaj i demolując zomowskie suki jadą ku wolności. Ku wolności III RP dodajmy, bo z filmu zniknął na przykład charyzmatyczny kapłan, ks. Stanisław Orzechowski, który pierwszy odprawiał Msze święte w czasie strajków we wrocławskiej zajezdni tramwajowej. Ale za to jest Władek Frasyniuk. Identycznie idealny jak Wałęsa w filmie Wajdy. Jak napisałem w „Codziennej”: Wirtualny Wałęsa Andrzeja Wajdy nie potrzebuje Anny Walentynowicz, od której zaczęły się sierpniowe strajki. Wirtualny Frasyniuk nie potrzebuje księdza Orzechowskiego. Jednak w realu bez „Anny Solidarność” i Kościoła nie zaistnieliby. Tak samo...
Tomasz Terlikowski
Szwedzka badaczka wezwała w swoim tekście do przezwyciężenia modelu rodziny złożonej z maksymalnie dwójki rodziców. Taka rodzina może być wprawdzie dobra, tak jak dobra może być rodzina złożona z jednego rodzica, ale nie ma przecież najmniejszych dowodów na to, że rodzina złożona z trójki czy czwórki rodziców miałaby być dla dziecka gorsza. A nawet – w zgodzie z zasadą od przybytku głowa nie boli – lepsza. „Odstępstwa od zasady dwojga rodziców są dopuszczalne w większości ustawodawstw, ale wyłącznie jeśli chodzi o mniejszą liczbę, a nie o większą. Prawo akceptuje jednego rodzica zamiast dwóch, ale już nie trójkę czy więcej, zamiast dwójki. A przecież coraz więcej dzieci wychowuje się obecnie nie w zubożonych, ale we wzbogaconych rodzinach” – oznajmiła Cutas. Jak miałaby wyglądać taka „...
Jacek Kwieciński
Krzyż przed sądem Zarządzona przez E. Kopacz „ekspertyza” w sprawie sejmowego krzyża, wysłuchiwanie, bo tak chciał Palikot, „opinii autorytetów” nt. symbolu nie tylko naszej religii, ale naszej tożsamości, polskości, to więcej niż skandal. Pewno to, co napiszę, jest zawstydzające, a nawet heretyckie, również narodowo – bo byłoby to czymś przygnębiająco okropnym – ale może przysłużyłoby się Polsce, gdyby krzyż ten zdjęto. Może b. wielu Polaków zrozumiałoby, że Hunowie czy też biesy Dostojewskiego współrządzą RP z przyzwoleniem Partii Przewodniej. I kim są „autoryteta”. Obraza Kisiela Nagrody Kisiela dla tow. Paradowskiej i ob. Jandy to obraza pamięci zmarłego. Dysponował on wspaniałym poczuciem humoru, ale wszystko ma granice. Nagrody miały być przeznaczone dla osób odrębnych,...
Rafał Ziemkiewicz
No cóż, to bez wątpienia zła wiadomość dla Donalda Tuska i jego rządu. Bo tylko nadzieją na rychły koniec świata tłumaczyć można pewność siebie, z jaką obiecał nam reformy w latach 2020–2040. Odnotujmy jednak łatwość, z jaką zupełnie wyssana z palca sensacja o końcu świata według Majów zagnieździła się we wszystkich światowych mediach, zmuszając szacowny Instytut do wydania przytoczonego oświadczenia., Propaganda wiążąca emisję dwutlenku węgla z naturalnym cyklem ochładzania się i ocieplania klimatu, wręcz propagandowa histeria, dzięki której wbrew zdrowemu rozsądkowi globalni cwaniacy od wielkiej polityki i jeszcze większego biznesu wyciskają dziś miliardy z poddanych medialnemu ogłupieniu społeczeństw – to jest dopiero numer, nad którym pokolenia naszych potomków będą z niedowierzaniem...
Ryszard Czarnecki
Wracając do zachodniej prasy: wszędzie mowa o stanie zapaści w strefie euro i o tym, że jej przyszłość jest wielką niewiadomą. U nas nad Wisłą, Odrą i Brdą nie ma żadnej debaty na ten temat, bo salon i łże-elity mają ważniejsze sprawy na głowie niż jakiś tam kryzys. Co tam drożyzna! Trzeba bronić prześladowanego Biedronia Roberta! Dajcie spokój z tym długiem publicznym! Zajmijmy się promocją Grodzkiej Anny (pana Ryszarda). Przykładów oderwania się salonu od narodu jest bez liku. Cóż, trawestując słowa piosenki Ryszarda Rynkowskiego: „To towarzystwo tak ma”… Jest jednak w ostatnich dniach jedna pocieszająca wiadomość. Bruksela pokazała wszystkim naiwnym lub głupawym politykom w Polsce, że nie szanuje tych, którzy wchodzą jej bez wazeliny. Tuż po exposé europrymusa Donalda Tuska, który...
Krystyna Grzybowska
Superpaństwo europejskie Panujący nam miłościwie w Brukseli przewodniczący Komisji Europejskiej Portugalczyk José Manuel Barroso wystąpił ostatnio z nienowym wcale pomysłem utworzenia superpaństwa europejskiego, co to będzie potęgą i zapewni poddanym wieczną szczęśliwość, o dobrobycie nie zapominając. I uratuje strefę euro. Portugalię też? Pytanie tylko, jak sobie darmozjad unijny, zaznaczający swoją obecność powtarzaniem haseł wymyślonych w Berlinie i Paryżu, wyobraża owo państwo, a przede wszystkim, na jakich zasadach miałaby oprzeć się przemiana wspólnoty wolnych, niezawisłych państw w socjalistyczny związek republik europejskich? Co z traktatami? A może już nie będą potrzebne – superpaństwem rządzić będą superelity, samorządnie i niezawiśle od wszelkich traktatów, które, jak się...
Wojciech Wencel
Niestety, Polacy po raz kolejny okazali się nieprzygotowani do odbioru zachodniej kultury. Nie dość, że potraktowali przybyszów jak intruzów, to jeszcze zakwestionowali całą działalność „Krytyki Politycznej”. Jak zauważyła Olga Tokarczuk, wyszły tu na jaw „polskie kompleksy wobec Niemców” oraz „małostkowa niechęć do każdego, kto zechce z zaangażowaniem poświęcić się społecznej działalności”. Podobne stanowisko zajęli inni postępowi artyści. W efekcie powstało aż sześć listów otwartych, broniących zdobyczy rewolucji kulturalnej przed zarzutami reakcyjnych publicystów. Do pism sygnowanych przez reprezentantów środowisk teatralnego czy sztuk wizualnych nie będę się odnosił, bo – mówiąc słowami Leszka z serialu „Daleko od szosy” – jak widzę taką sztukę, to trudno mi zachować kulturę....
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Po II wojnie światowej ojcowie jezuici zostali, tak jak większość wiernych świeckich, wypędzeni z miasta. Zabrali oni ze sobą ów obraz, który po różnych perypetiach trafił do kolegium jezuickiego przy al. Pracy we Wrocławiu, gdzie do dziś cieszy się kultem. Z kolei sama świątynia została zamknięta i przekształcona w magazyn książek pozostałych po Bibliotece Ossolineum, której zasoby nigdy nie zostały zwrócone stronie polskiej. Od lat konserwatorzy alarmują, że ten bezcenny zabytek jest w bardzo złym stanie. Niezabezpieczony dach spowodował, że woda deszczowa zalała część fresków i malowideł. Po 1991 r. o kościół starali się prawosławni z Patriarchatu Moskiewskiego, którzy chcieli tutaj utworzyć swoją katedrę. Pozwolenia jednak nie dostali. Z kolei ojcowie bazylianie, którym samorząd...
Marcin Wolski
1. W żadnym wypadku nie należało boksować się z PiS-em, a szczególnie z jego liderem. Jeśli różnić się, to ładnie i merytorycznie – nielojalność zawsze pachnie brzydko. Dlatego wypadało prezentować się jako pisory-soft, życzliwi wobec potencjalnych koalicji, otwarci, a zarazem mocno nawiązujący do spuścizny św. pamięci Prezydenta nie tylko nazwą. Jedynym celem ataku winno być PO, a rząd Tuska punktowany, testowany, piętnowany dzień w dzień, tydzień w tydzień, konsekwentnie, choć bez zapiekłości. Dodajmy – to mocne atakowanie PO dało głosy RPP, a jego brak zaszkodził SLD, odprawiającemu antykaczystowskie egzekwie nad Blidą! 2. Należało otworzyć się na wszelkie inicjatywy oddolne, przyjmować chętnych, stać się masową alternatywą dla biurokratycznych „starych partii”, dać ludziom bawić...

Pages