Felieton

Marcin Wolski
W ciepłe, letnie dni myślę sobie o lewactwie. Zespole idei, który wydał dwa najstraszniejsze nieszczęścia XX wieku – nazizm i komunizm, i skompromitowawszy się po wielekroć, pozostaje nadal aktywny. Wziął szturmem uniwersytety, opanował uczelniane katedry, stworzył własne (gender!), przejął elity i stał się uniwersalną ideologią wysoko rozwiniętego Zachodu. To, że na lewactwo podatni są szczególnie ludzie młodzi, nie dziwi – potrzeba szybkich, łatwych rozwiązań i definitywnych recept jest jedną z cech młodości. Ale co ze starymi? Czy trwanie w głównym nurcie, posługującym się sztandarem poprawności politycznej, wynika z przyzwyczajenia, wygody, konformizmu? Pewne światło na problem rzucają badania statystyczne, które wykazują, że wielokrotnie podatniejsi na postmarksistowski czad są...
Tomasz Łysiak
Salerno to miasto na południe od Neapolu. Pełne otwartych, życzliwych ludzi – jak to zresztą zawsze u południowców w Italii. Ci z północy mówią o nich „terroni” („wieśniaki”), ale to czysta złośliwość bogatych regionów. Południowa życzliwość, uśmiech i otwartość mają jednak swoje granice. Moi dobrzy znajomi salernitańczycy – Mario, Pasquale, Peppe, Nino – zaczynają się skarżyć. Peppe prowadzi niewielki bar przy Lungomare Trieste. Podaje kawę i opowiada o tym, jak bardzo życie zwykłych mieszkańców zostało zrujnowane przez imigrantów. „Większość z nich to zwykłe bandziory – mówi Peppe, wymachując rękami. – Powypuszczani z więzień, pozbawieni kultury. Kradną, handlują narkotykami”. Pokazuje mi filmik nakręcony na bulwarze tuż przy jego knajpce. Widać na nim grupę czarnoskórych imigrantów...
Katarzyna Gójska
III RP wyrosła na zakłamaniu. Porozumienie było de facto podziałem łupów, rezygnacja z rozliczenia oznaczała wybielenie zbrodni, reforma mająca wyzwolić polską gospodarkę z pęt komunizmu okazała się niewyobrażalną wręcz kradzieżą. Wszystko, co się w naszym kraju udało, zadziało się wbrew rządzącym elitom. Wbrew wszystkim Magdalenkom, usankcjonowanym układom, propagandzie postkomunistycznych mediów. O! Właśnie media – miały budować podstawy obywatelskiego państwa, a stały na straży postkomunistycznego porządku. Proszę zobaczyć, iż nawet przywracanie prawdy o naszej najnowszej historii przez znakomitą większość III RP odbywało się siłami społecznymi, a nie państwa. Niekiedy wręcz wbrew działaniom instytucji publicznych, które otwarcie stawały po stronie peerelowskiego kłamstwa. W...
Michał Rachoń
Jednym z przyjętych dogmatów rzeczywistości postkomunistycznej III RP jest przeświadczenie o wyższości „wiedzących lepiej” elit nad zwykłymi ludźmi. To owe elity wiedziały lepiej, czy „na drzewach zamiast liści mieli wisieć komuniści” (nie mieli), owe elity wiedziały lepiej, czy „na układy nie ma rady” (nie ma, bo nigdy nie było żadnych wydumanych układów), wiedziały też, że tzw. plan Balcerowicza był epokowym osiągnięciem nowej, wspaniałej Rzeczpospolitej, która przy Okrągłym Stole odzyskała wolność. To, że większość Polaków musiała za te bzdury zapłacić cenę wieloletnich upokorzeń, pozostawania bez pracy, emigracji czy dużo poważniejszych życiowych dramatów, nigdy nie miało żadnego znaczenia. Przez całe lata każdy, kto widział dzieci sędziów dostające się na wydziały prawa uczelni...
Tomasz Sakiewicz
Pierwsza prezes Sądu Najwyższego ogłosiła się Sądem na uchodźstwie, nawiązując najwyraźniej do rządu na uchodźstwie w czasach PRL, który rezydował w Anglii. Porównanie ciekawe, ale nie do końca trafne. Myślę, że pani prezes dużo bardziej zasługuje na porównanie do innego rządu rezydującego poza Warszawą – rządu Juliana Marchlewskiego. Kiedy w 1920 r. wojska bolszewickie przekroczyły tzw. linię Curzona, w Białymstoku objawił się komunistyczny rząd, który miał zarządzać podbitą Polską. Rząd ten nazywał się Tymczasowym Komitetem Rewolucyjnym. Prawdziwą władzę objąłby dopiero wtedy, gdy bolszewicy wejdą do Warszawy. Wydawało się to pewne, a Komitet poczuł się na tyle silny, że zaczął tworzyć polską armię czerwoną (zapisało się do niej tylko 176 osób) i wymierzać sprawiedliwość. Ze...
Piotr Lisiewicz
W Karlsruhe, czyli mieście o wielkich tradycjach, jeśli chodzi o praworządność, mieście, w którym urodził się sam Hans Frank, komisarz Rzeszy ds. „ujednolicenia wymiaru sprawiedliwości”, wykład zatytułowany „Państwo prawa w Polsce: stracone szanse?” wygłosiła Małgorzata Gersdorf. Czy na sali unosił się jeszcze duch Franka, twórcy Niemieckiego Frontu Prawa (Deutsche Rechtsfront), organizacji zrzeszającej sędziów, prokuratorów oraz adwokatów III Rzeszy? A może nadleciał także duch syna innego sławnego prawnika, Hermanna Göringa, który w Karlsruhe uczył się w szkole o zaostrzonej dyscyplinie? W każdym razie ziomkowie Franka i Göringa wysłuchali wykładu Gersdorf ze smutkiem, świadomi, że trzeba nieść Polsce oświaty kaganiec. A w każdym razie kaganiec. Jakikolwiek. Gdy Szkopy napadały na...
Zawsze uważałem za dużą przesadę opinie wszelkich cioć i sąsiadek, które wróżyły małemu Grzesiowi czy Jasiowi karierę mordercy recydywisty, bo Grzesio (Jasio) przywiązał kotu puszkę do ogona. Życie potem potwierdzało, że słowa cioć i sąsiadek to tylko egzaltacja. Nie znaczy to, że znęcanie się nad kotem, choćby wynikające z dziecięcej beztroski, należy do czynów szlachetnych. Nic z tych rzeczy, po prostu trzeba być starszym i mądrzejszym, przyjąć naukę, w jaki sposób postępować, aby nikomu nie czynić krzywdy, i uważać na własne słowa, szczególnie te oderwane od rzetelnej oceny sytuacji. Bywa jednak i tak, że ta życiowa reguła działa w drugą stronę i nie dotyczy dzieci. Muszę się podzielić obawą i irytacją, gdy kolejny raz słyszę, że opozycja zachowuje się jak przedszkolaki. Po pierwsze...
Jacek Liziniewicz
W życiu denerwuje mnie wiele rzeczy, ale jedna szczególnie doprowadza mnie do szału. Tkwienie w fikcji. Po prostu nie lubię i chyba nie potrafię udawać, że rzeczy, które robię, są ważne, podczas gdy wiem, że są z gruntu idiotyczne. Ot, taka przypadłość... Niestety, państwo polskie w dużej mierze jest fikcyjne. Najczęściej dlatego, że jest za słabe, aby uznać prawdę lub podjąć realne działania. Tak jest np. z nieszczęsną norką amerykańską. Prawo i Sprawiedliwość postanowiło udawać, że zwierzę z nazwy amerykańskie jest rodzime i polskie. Okazało się, że nadal nie jesteśmy w stanie wpisać go na listę gatunków inwazyjnych. Od lat uznajemy, że lepiej jest w tym wypadku udawać niż być w zgodzie z faktami. I co ciekawe, wcale nie przeszkadza to zwolennikom futer w jednoczesnym chichraniu się...
Jerzy Targalski
Natknąłem się ostatnio na dwa wywiady Daniela Pipesa, syna prof. Richarda Pipesa. Pipes senior wprawdzie był przeciwnikiem Sowietów, ale gdy się rozpadły, zalecał popieranie Rosji. Syn w wywiadzie dla „Super Expressu” na pytanie, czy widzi upadek demokracji w Polsce, odpowiedział: „Jestem dość daleki od tych histerycznych tonów, może dlatego, że znam Polskę nieco lepiej”. Ciekawe zatem, co na podstawie swojej „lepszej” znajomości naszego kraju powiedział w wywiadzie, którego udzielił w tym samym czasie dziennikowi „Izrael dziś”. Pipes tłumaczył tam, że „PiS chce wzmocnić państwo, np. przejmując kontrolę nad sądami. Angażuje się w teorie konspiracyjne (zwłaszcza w sprawie katastrofy w Smoleńsku w kwietniu 2010 r.). Sponsoruje idiotyczną ustawę, która wysłałaby kogoś do więzienia za...
Dawid Wildstein
Niby wszystko to zabawne. Bo jak ich traktować poważnie? Klauny przemycające bojówkarzy w bagażnikach. Idioci bazgrolący sprejem po elewacji Sejmu, akty wandalizmu na jego terenie. Wyliczać dalej? Groteskowe posłanki czy (wybaczcie szczerość) ewidentnie pijani bądź naćpani posłowie odmieniający przez wszystkie przypadki słowa: „nazizm”, „faszyzm”, „konstytucja”. Nie można nie wspomnieć o morderczym toi toiu, który dokonał nieudanego zamachu terrorystycznego na posła Brejzę, oraz o naszej ekspertce od historii, a zwłaszcza od konstytucji – to prawdziwy mózg ostateczny totalnej opozycji – czyli Kindze Gajewskiej. Zresztą widzieliśmy to już wcześniej, podczas ciamajdanu i puczu żenady. Oni są po prostu konsekwentni w byciu cyrkowymi pajacami. Tyle że po zdrowym śmiechu z tej groteski...
Tomasz Terlikowski
Amerykanie (u których przyrost naturalny jest o wiele wyższy niż w Polsce, a współczynnik dzietności dla statystycznej kobiety wynosi 1,76) odkryli właśnie, że jeśli nie uda im się zatrzymać procesu rezygnacji z posiadania drugiego i trzeciego dziecka (o czwartym czy piątym nie wspominając), to niebawem będą mieli ujemny przyrost naturalny, a w praktyce utrwali się u nich „praktyka jednego dziecka”. Taka praktyka oznacza, z perspektywy państwa, stopniowy upadek potęgi Stanów Zjednoczonych. Nie powinno więc zaskakiwać, że Amerykanie, i to nawet ci liberalni, próbują przeciwdziałać tej tendencji i zadają sobie pytanie, jakie są przyczyny niechęci do posiadania dzieci. Odpowiedzi Amerykanek nie zaskakują. Powodem ma być… brak środków finansowych. „Wychowanie dzieci jest zbyt drogie” –...
Jan Pospieszalski
Dokładnie w dniu, w którym ukazuje się tygodnik, mija pół wieku od opublikowania encykliki papieża Pawła VI „Humane vitae”. Ogłoszona z datą 25 lipca 1968 r. encyklika była odpowiedzią na zamieszanie, jakie w kwestiach etyki seksualnej prowokowali modernizatorzy Kościoła. Odnosiła się do coraz głośniej formułowanych żądań, by na fali posoborowej odnowy Stolica Apostolska zmieniła także moralną doktrynę. Encyklika w sposób zwięzły przedstawia stanowisko Kościoła (wtedy pisano jeszcze krótkie encykliki). Podkreśla, że małżonkowie, kobieta i mężczyzna, nie są kreatorami życia. Są współpracownikami Boga w dziele stwarzania nowego człowieka. Życie od poczęcia jest święte, bo jego dawcą jest sam Bóg. Wszelkie akty wymierzone przeciw życiu, jak również sztuczna ingerencja w płodność, są...
Tadeusz Płużański
Zaczęło się od tego, że w czerwcu Stowarzyszenie „Patriotyczny Głogów” brało udział w uroczystościach nadania Szkole Podstawowej w Starych Drzewcach imienia Danuty Siedzikówny. Prezentowano przedstawienie „Zachowali się, jak trzeba”. Wcześniej ks. Jarosław Wąsowicz podarował szkole pamiątkową tablicę ze srebrnym sercem „Inki”. Pod opisem wydarzenia na portalu informacyjnym „elka.pl” znalazły się komentarze: „Ta Inka była sanitariuszką w bandzie i zamiast ratować to zabijała”. „To ma być przykład? Przecież ona brała udział w zabijaniu Polaków”. Marcin Marciszak ze Stowarzyszenia „Patriotyczny Głogów” napisał: „Życiorys Inki, jej działalność tak bardzo związana ze służbą dla Narodu, dla wolnej Polski, stanowić powinna przykład, a nie pomawianie w tak obrzydliwy sposób. Uznaliśmy, że...
Wojciech Mucha
Gadka o tym, że ktoś jest „apolitycznym politykiem” to jedno z największych kłamstw w świecie – nomen omen – polityki. Podobnie jest z zarzutem, że oto coś w tym świecie polityki, jakieś działanie, jest „polityczne”. Mistrzem w takim bajaniu jest Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa od 2002 r. (kiedyż to było?). Sędziwy profesor od lat utrzymuje, że trzyma się „z dala od polityki”. I co jest najciekawsze, pod Wawelem nie brak ludzi, którzy w tę śpiewkę uwierzyli. Są szczerze przekonani, że Majchrowski jest gwarancją tego, że „nasza chata z kraja”, że „ci z Warszawy nie przeniosą im stolicy do Krakowa” i że „miasto kultury i architektury” będzie żyło w spokoju i szczęściu. Tymczasem nic z tych rzeczy. Jacek Majchrowski właśnie podpisał oficjalny sojusz z totalną opozycją, a konkretnie...
Ryszard Czarnecki
Wolę sto razy bardziej Waszyngton od Nowego Jorku. Spokojniejszy, dużo czystszy i właśnie tu, w amerykańskiej stolicy, gdzie piszę te słowa, dzieje się realna polityka USA. Nowemu Jorkowi pozostaje ONZ – organizacja tyleż denerwująca, co ważna, bo będąca terenem ścierania się wpływów wielkich i regionalnych mocarstw oraz koalicji kontynentalnych i stricte politycznych. Miasto, nazwane tak na cześć ojca-założyciela Stanów Zjednoczonych Ameryki, jest magnesem nie tylko dla turystów (olbrzymia ich część pochodzi z przeszło 300-milionowego państwa Jankesów), ale też dla pasjonatów amerykańskiej polityki, jak ja. Ale Washington D.C. nie samą polityką żyje. Dlatego dziś zdań kilkadziesiąt o tym mniej znanym rewersie życia stolicy największego mocarstwa świata. 200 metrów od Białego...
Masowe wyłudzenia podatku VAT, które były plagą głównie ostatniej dekady, były zjawiskiem bez precedensu, jeśli chodzi o skalę i szkody dla budżetu. Należy też wskazać, że rozkwit mafii VAT-owskich w Polsce wpłynął destrukcyjnie na sytuację konkurencyjną w branżach, które szczególnie upodobali sobie oszuści („wypychając” z rynku uczciwe podmioty poprzez oferowanie niższych cen). Warto dodać, że choć duża część ukradzionych w Polsce miliardów została przechwycona przez zagranicznych gangsterów, to jednak zapewne też ogromne sumy zasiliły naszych rodzimych oszustów. Te pieniądze zostały prawdopodobnie w dużej mierze wyprane i zainwestowane w legalne biznesy, nieruchomości. W ten sposób liczna grupa oszustów zasiliła elitę finansową naszego kraju, obniżając jeszcze standardy etyczne panujące...
„Król Europy” oznajmił ostatnio, że wystartuje w wyborach prezydenckich, jeśli w szranki stanie Jarosław Kaczyński. Zastanówmy się nad pojęciem królowania. Socjolog Jan Sowa w swojej znanej w kręgach lewicowych książce „Fantomowe ciało króla” postawił tezę, że od śmierci Zygmunta II Augusta, ostatniego dynastycznego króla, Rzeczpospolita żyła istnieniem fantomowym. Jej państwowość była li tylko fantazmatem, utrzymywanym przy złudnym życiu przez ideologię sarmatyzmu i mit złotej wolności szlacheckiej. Sowa nawiązuje do koncepcji badacza średniowiecza Ernsta Kantorowicza o dwóch ciałach króla: przemijalność śmiertelnego monarchy zestawiona jest z trwaniem państw. Ciało polityczne służyło utrzymaniu ciągłości dynastycznej i umożliwiało natychmiastowe przeniesienie wszystkich atrybutów...
Robert Tekieli
Pisarka Maria Nurowska poinformowała na Facebooku, że zrobiła laleczkę voodoo posła Piotrowicza i wbija w nią szpilki. Agnieszka Holland twierdzi, że uśmierciła dwie osoby, wbijając drobne, metalowe przedmioty w kawałki materiału. Pod wpisem Marii Nurowskiej pojawiły się liczone na setki komentarze, w których internauci chwalą pisarkę i zachęcają do dalszego wbijania szpilek. Na chodniku pod sejmem protestujący wyrysowali pentagram, opisali go nazwiskiem wyżej wymienionego, znienawidzonego posła, połączonym z liczbą 666, i zapalili świece. Palące się świece są symbolem modlitwy. W tym wypadku modlono się do złego ducha. Magia. „Stało się, zrobiłam laleczkę prokuratora Piotrowicza i wbijam w nią szpilki. Jego dni są policzone…”. Można to traktować jako wyraz bezradności. Magia...
Marcin Wolski
Ludowe porzekadło powiada: „Nie należy kopać się z koniem”. I mało kto kwestionuje tę zasadę. Po roku widać, jak słuszna była decyzja prezydenta Dudy wetująca ustawy sądownicze, za którą wielu odsądzało go od czci i wiary. Proces zmian przebiegał wprawdzie wolniej, ale czy mniej skutecznie? Obecnie można powiedzieć, że reforma sądownictwa zmierza do zwycięskiego finału i że zrealizowano większość zamierzonych celów. Przy okazji wytargowaliśmy trochę czasu od Brukseli, a przecież w trwającej przepychance jest to głównie walka o czas. Dotrwać do maja 2019 r., licząc, że narody Europy rozgonią bandę poprawno-politycznych eurokratów na cztery wiatry! Warunkiem powodzenia wszelkich bitew jest przeprowadzanie ich w sprzyjającej sytuacji, na własnych warunkach. Latem zeszłego roku sytuacja...
Tomasz Łysiak
Ten felieton, chociaż Państwo tego nie możecie zobaczyć, ale musicie uwierzyć mi na słowo – piszę narzędziem sprzed 90 lat. Wykorzystuję to narzędzie w każdym tekście czy liście wysyłanym drogą elektroniczną. Chodzi o czcionkę „Brygada 1918”, udostępnioną na stronach www.prezydent.pl jako swojego rodzaju cyfrowy pomnik stawiany na stulecie odzyskania niepodległości. Czcionka została wykonana w 1928 r., czyli w dziesięciolecie odzyskania suwerenności, ale odnaleziono ją całkiem niedawno. Dwa lata temu w Muzeum Książki Artystycznej porządkowano zbiory matryc z Odlewni Czcionek w Warszawie. Janusz Tryzno natrafił wówczas na duży, starannie zapakowany zespół podpisany „Brygada”. Czcionki pieczołowicie zrekonstruowano, przetworzono na potrzeby cyfrowe i teraz każdy z nas może ją sobie...
Katarzyna Gójska
Sędzia Iwulski uaktywnił się medialnie. Udzielił kilku wywiadów, podczas których nie doznał dyskomfortu trudnych pytań. Mógł poszaleć z wersjami tłumaczącymi swoją przeszłość. I tak dowiedzieliśmy się z nich, że wszystkich absolwentów prawa w PRL wcielano do WSW. Przymusowo. Towarzysz – nawiązuję tu do kilkunastu lat przynależności partyjnej pana sędziego – Iwulski również znalazł się w takiej sytuacji. I w zasadzie na tym pamięć p.o. pierwszego prezesa Sądu Najwyższego się kończy. Nie wie, kiedy i na jakie stopnie awansował. Nie potrafi sobie przypomnieć, jak przebiegały procesy polityczne, w których skazywał – poza tym, że na pewno pracował pod przymusem, działał wedle ówczesnego prawa i generalnie nie ma sobie nic do zarzucenia. Kapitan, sędzia Iwulski twierdzi także, że Małgorzata...
Michał Rachoń
Już wiemy, dlaczego spółka Amber Gold nie musiała płacić podatków. Wyjaśnił nam to były minister finansów, były wicepremier w rządzie Platformy Obywatelskiej Jan Vincent-Rostowski, mówiąc, że nawet gdyby urzędy skarbowe wymagały z pełną skrupulatnością „powinności papierowych i finansowych” od spółek pana Marcina P., to ten zatrudniłby „przestępczego i bardzo sprawnego” księgowego, który by te dokumenty dosyłał. Premier Jan w związku z tym uważa, że głęboko nietrafiona jest teza, iż gdyby służby skarbowe działały sprawnie, to działalność piramidy finansowej Amber Gold zakończyłaby się szybciej. Opadły mi kwiaty. To trochę tak, jakby szef policji z poważną miną powiedział: wysyłanie za złodziejem policjantów nie ma sensu, bo taki złodziej, widząc pościg, mógłby zacząć uciekać jeszcze...
Tomasz Sakiewicz
Kolejne próby zaistnienia w polskiej polityce Donalda Tuska pokazują, jak wielki problem ma antypisowska opozycja. Donald Tusk nie może być postrzegany jako kontrkandydat Andrzeja Dudy, bo choć w polskiej konstytucji prezydent jest numerem jeden, to faktycznie rzadko należy do pierwszej piątki najważniejszych osób w państwie. Bez wątpienia dzisiaj numerem jeden jest szeregowy poseł Jarosław Kaczyński. Z jego namaszczenia, ale też dzięki osobistej popularności, szczególnie w kręgach biznesowych, numerem dwa jest Mateusz Morawiecki. Co do tego, kto jest trzecią osobą w państwie, już taki pewny nie jestem. Kandydatów tu wielu – od Joachima Brudzińskiego, Mariusza Błaszczaka, Marka Suskiego, Ryszarda Terleckiego po wicepremiera Piotra Glińskiego. Wielkie wpływy na pewno ma Zbigniew Ziobro...
Piotr Lisiewicz
Nie wiem, czy gdy będą Państwo czytać te słowa, pyton będzie jeszcze na wolności. Pewno nie. Ale nawet jeśli gościa przymkną, do licznych zbrodni Jarosława Kaczyńskiego dołożyć należy wypuszczenie go w Konstancinie-Jeziornie (tak to każą odmieniać). Gazeta.pl postanowiła uspokoić nowobogackich z Konstancina, cytując Olgę Pofelską z warszawskiego zoo: „Zje co najwyżej szczura lub małego pieska, w typie yorkshire terrier”. No dobra, a Lisa? Doczekaliśmy! Tusk zapowiedział, że PiS będzie… kraść: „Władza, która nie jest niczym ograniczona, zawsze kończy się rządami złodziei, (…) na końcu jest władzą, która po prostu bezkarnie kradnie”. To coś jakby pytony zorganizowały manifestację pod mysią norą, skandując bezkompromisowo: „Dusiciele! Dusiciele!”. Zlazłem z pewnej góry w Beskidzie Niskim...
Bardzo ostrożnie, żeby nie siać defetyzmu w trudnym okresie wprowadzania ustaw sądowniczych, starałem się zwrócić uwagę na problem dużo poważniejszy niż sama reforma sądownictwa. Znam z autopsji to, co się w sądach dzieje, i wiedziałem doskonale, że to nie takie proste wprowadzić nowe przepisy dla starej kadry. Byłem pewien, że od napisania nowych paragrafów nie znikną zależności rodzinne, towarzyskie i historyczne. Niestety moje obawy się potwierdzają i w tej grupie zawodowej panuje wyjątkowo ostra selekcja negatywna, która wyznacza kierunek awansu. Liczne protesty sędziów w poszczególnych okręgach, próby anarchizacji Sądu Najwyższego, i to z ewidentnym naruszeniem prawa, to wszystko pokłosie głębokiej patologii w środowisku sędziowskim. Obojętnie jak spojrzymy na poczynania Andrzeja...
Jacek Liziniewicz
Platforma Obywatelska z opozycyjnymi przyległościami postawiła sobie za punkt honoru pokazać światu, że w Polsce mamy dyktaturę i właściwie nie można już mówić o żadnej demokracji. Ponieważ dzieje się tak już trzeci rok, od momentu, gdy PiS jeszcze nawet nie powołał rządu, to w zasadzie w naszym kraju przestaje to robić wrażenie na kimkolwiek. No, ale dla zagranicy pozór zachować trzeba za wszelką cenę. W miniony piątek miałem okazję uczestniczyć w Zgromadzeniu Narodowym organizowanym przez PO przy ulicy Foksal. Powiem Państwu jedno – wyglądało to nie rewolucyjnie, lecz komicznie. Na scenie patetyczne słowa o końcu demokracji i dyktaturze, a na trybunach w pierwszym rzędzie Bronisław Komorowski i Bogdan Borusewicz śpią jak susły. W tylnych rzędach piknikowa atmosfera, coś jak na...
Tadeusz Płużański
W 1982 r. ppor. Józef Iwulski, jako sędzia Sądu Warszawskiego Okręgu Wojskowego, orzekał kary więzienia wobec opozycjonistów na podstawie „prawa” stanu wojennego („przestępstwo mające na celu obalenie ustroju PRL poprzez działalność w Konfederacji Polski Niepodległej (KPN)”. Jego żona, Anna Iwulska, jako oficer SB, inwigilowała opozycję. Iwulski został oddelegowany do sądownictwa z komunistycznego kontrwywiadu wojskowego, czyli jest to kariera od Wojskowej Służby Wewnętrznej w PRL do Sądu Najwyższego w III RP. Prof. socjologii Zygmunt Bauman zaczynał karierę w 1944 r. w moskiewskiej milicji, potem był oficerem polityczno-wychowawczym LWP. Jako funkcjonariusz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego pacyfikował antykomunistyczne podziemie. A jako agent „Semjon” przez lata współpracował ze...
Wojciech Mucha
Przyznam, że w ostatnim tygodniu nic mnie tak nie rozbawiło jak temat zamczyska budowanego w Puszczy Noteckiej. No bo sami Państwo pomyślcie – XXI wiek, niby kosmos i takie tam sprawy, drony, elektromobilność, płacenie telefonem, a tu jak gdyby nigdy nic, w sercu dziewiczego lasu, pną się do góry baszty i krużgany. Rzecz powstaje na sztucznej wyspie, a dostępu strzeże fosa. Rozbawiła mnie do żywego wieść, że inwestor pytał o zdanie okolicznych mieszkańców. Niczym średniowieczny magnat, ów dobry pan objechał sioła i zaścianki, rozpuścił wici i zasięgnął języka okolicznej gawiedzi. Ta – jak na poczciwców przystało – nie widziała nic złego w pomyśle pana, który zszedł do nich jak ojciec najlepszy. Wiadomo – lepiej wszak żyć w podgrodziu, niż w niechronionej przez bliskość zamku, narażonej...
Jerzy Targalski
Od prof. Waldemara Parucha, który ma wyznaczać strategię rządu, dowiedzieliśmy się, że okres romantyczny minął wraz z rokiem 2017 i teraz trzeba uczynić zadość wymaganiom miękkiego elektoratu, który ma zagwarantować wygraną w 2019 r., a on jest zmęczony mnogością reform i chce mieć święty spokój. Dlatego trzeba reformy spowolnić i przeorientować. Rozumiem, że przeorientowanie reform polega na zamianie Gersdorf na Iwulskiego. Ostatecznie trudno, by w III RP na czele Sądu Najwyższego nie stał ktoś niezwiązany, przynajmniej rodzinnie, z SB lub Zarządem II Sztabu Generalnego WP. A już sędzia, który nie skazywał opozycjonistów w stanie wojennym, zupełnie się do tego zawodu nie nadaje. Miękki elektorat jest zachwycony i pomaszeruje do urn. Na pewno biegłby, gdyby jeszcze wprowadzić euro i...
Dawid Wildstein
Platon uczył mnie elfickiego języka. Był surowy i brodaty, ale z jego słów przebijała szorstka czułość. Pamiętam, gdy jedliśmy ostrygi (z Bretanii – N12) i wpadła Arendt z kawiorem z żółwia. To była kawiarnia w Wiedniu. Wiecie. Tam, gdzie Roth. Ten Roth. Pisał swoje opowiadanie o karle. Nie o Kaczyńskim. Hi, hi. No i Hanka (tak ją nazwaliśmy)... O co chodzi? To oczywiście kpina z Rafała Trzaskowskiego i jego wypocin na Facebooku, w których opowiada o tym, jak Bronisław Geremek uczył go cywilizacji europejskiej. Nie czytaliście Państwo? Mniej więcej styl tego, co napisałem na początku. Serio. Nie tyle egzaltacja, ile raczej potworna bucerka. Aż się chce zapytać, czy Geremek uczył go też mrożenia funduszy dla Polski w budżecie Unii Europejskiej i zadawania się z HGW oraz jej kolegami od...
Tomasz Terlikowski
Jeśli jakiś kardynał broni ortodoksji, to zazwyczaj jest z Afryki. Zdarzają się i Niemcy – kard. Müller, i Holendrzy – kard. Eijck, i Amerykanie – abp Chaput, którzy zdecydowanie bronią wiary, ale Afrykańczycy robią to ostrzej i bardziej jednoznacznie, a do tego często z pozycji hierarchów pracujących w Watykanie. Tak jest z kard. Francisem Arinze, który w znakomitym wywiadzie przypomniał, co jest istotą nauczania o Eucharystii i co powinni zrobić protestanci, którzy chcą przystępować do Komunii świętej w Kościele katolickim. „Chodźcie, przystąpcie do Kościoła i będziecie mogli przystępować do Komunii nawet siedem razy w tygodni. W innym wypadku – nie” – stwierdził kardynał. Przypomniał doktrynę dotyczącą grzechu ciężkiego, przystępowania do Eucharystii i świętokradztwa. „Jeśli jakaś...
Jan Pospieszalski
W prawicowych tygodnikach ukazała się całostronicowa reklama Trójki Polskiego Radia z hasłem „Muzykami nie jesteśmy, ale gramy najlepiej w Polsce”. Od reklamy trudno oczekiwać prawdomówności, ale uważne odczytanie przekazu dostarcza sporo wiedzy nie tylko o produkcie. Więcej dowiadujemy się o polityce firmy i aspiracjach zarządu. Dlatego warto tak spojrzeć na tę reklamę. Muzyka w Trójce zapewne wyróżnia się na tle sieczki komercyjnych rozgłośni, ale próba wmówienia nam, że to, co słyszymy na trzeciej antenie PR, to jakaś specjalna jakość, jest kpiną z wrażliwości i inteligencji Polaków. Antena jest zdominowana przez zagraniczną playlistę i choć dyrekcja powołuje się na statystyki, nadal w porze najlepszej słuchalności nadreprezentacja anglojęzycznej produkcji jest faktem. Ponadto pasmo...
Ryszard Czarnecki
Piszę ten felieton w Brukseli kilkanaście godzin po przegranym przez Belgów półfinale piłkarskich mistrzostw świata. Stolica Królestwa jest smutna. Nawet jeśli nie ogląda się meczu i nie ma pojęcia o wyniku – odgłosy ulicy powiedzą wszystko. Wrzaski, setki decybeli, chóralne okrzyki i śpiewy, samochodowe klaksony ‒ to znaczy, że „Czerwone Diabły” wzięły kolejną przeszkodę. Przygnębiająca cisza, ludzie wracający w milczeniu z restauracji, gdzie wśród rodaków oglądali mecz w telewizorach wystawionych na zewnątrz – to oznaka, że Belgia przegrała. Zresztą pierwszy raz na tych mistrzostwach. Belgijski napastnik, czarnoskóry Lukaku, gorliwy katolik, nie miał okazji, aby przeżegnać się po strzelonym golu. Francja tryumfowała, co oznacza, że piłkarze „Trójkolorowych” są tak samo dobrzy jak...
Jednym z głównych problemów, z jakim zmagają się polskie firmy, są zatory płatnicze. Jak pokazało badanie BIG InfoMonitor, aż 52 proc. przedsiębiorstw w Polsce nie otrzymało płatności na czas. Mamy z tym poważny kłopot od wielu lat. I mimo licznych debat i dyskusji niewiele zmieniło się w tej materii na lepsze. Nad rozwiązaniami prawnymi mającymi poprawić tę sytuację pracuje Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. Pozostaje mieć nadzieję, że przyniosą one oczekiwany efekt. Jako Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa od dawna zwracamy uwagę na palącą kwestię braku płynności, która hamuje, wręcz zabija potencjał polskich firm. Także przy okazji konsultacji społecznych dotyczących nowej ustawy o zamówieniach publicznych wśród naszych propozycji koniecznych rozwiązań prawnych były...
Pierwszy jest postacią fikcyjną, drugi realną. Pierwszy pochodzi z „Przedwiośnia” Żeromskiego, drugi rekrutuje się z Platformy Obywatelskiej. Jeden jest przedwojennym polskim komunistą, drugi współczesnym liberałem. A jednak coś ich łączy. Nie wpadłabym na to, gdybym nie odświeżyła sobie tej lektury, wybranej do tegorocznego Narodowego Czytania. „Przedwiośnie” – jak zauważył znawca Żeromskiego Henryk Markowski – wiernie dokumentuje postulaty komunistów. Przez pryzmat powieściowych postaci są przedstawione rysujące się u progu niepodległości koncepcje: Szymon Gajowiec wierzy w powolną, wymagającą poświęceń budowę młodego państwa, we współpracę ponad podziałami. Seweryn Baryka z kolei ma wizję szklanych domów. To wizja nowoczesnego państwa, w którym szkło, jako materiał...
Robert Tekieli
Profesor Adam Strzembosz konkuruje (z sukcesami) z Adamem Michnikiem o tytuł drugiego po Lechu Wałęsie największego szkodnika Polski po 1989 r. Jako pierwszy prezes Sądu Najwyższego swoim autorytetem wsparł we wczesnych latach 90. zablokowanie dekomunizacji środowiska sędziowskiego. Tylko dwa narzędzia komunistycznej władzy pozostały po 1989 r. absolutnie niezmienione – wywiad i kontrwywiad wojskowy (od 1991 r. znane jako WSI) oraz wymiar sprawiedliwości. WSI rozwiązano w 2006 r. Środowisko sędziowskie, wbrew kłamliwej zapowiedzi prof. Strzembosza, nie oczyściło się do dziś. Symbolem jego stanu jest fakt, że we władzach najważniejszego z sądów zasiadali nigdy wcześniej nieorzekająca radca prawny, pracująca m.in. na rzecz TVN, oraz oficer oddelegowany na niwę sądową przez komunistyczne...
Marcin Wolski
W historii światowego parlamentaryzmu zdarzały się rzeczy najdziwniejsze. Bywało, że ciała przedstawicielskie rozpędzała władza wykonawcza lub sam hegemon. Zdarzało się, że większość zaczynała działać na szkodę mniejszości (jak wtedy, kiedy dwa stany Francji w roku 1789 zgromadziły się do sali gry w piłkę). Od niepamiętnych czasów przyjęło się, że większość rządzi, a opozycja wykorzystuje swoje zbójeckie prawo do krytyki lub rzucania kłód pod nogi. Totalna rezygnacja jest wydarzeniem rzadkim, od kiedy plebejusze opuścili Rzym, protestując przeciw patrycjuszom – mieli jednak za sobą poparcie ludu. Opozycja, która nie chce odzyskać władzy, to sytuacja wyjątkowo rzadka. Teoretycznie przecież każda okazja zaznaczenia swojej obecności, a zarazem zaprezentowania się wyborcom jako patrioci,...
Tomasz Łysiak
550 lat polskiego parlamentaryzmu – ponad pół tysiąca lat polskiej idei republikańskiej! Świętujemy to wszystko, co stanowiło o naszej wyjątkowości, w której na pierwszym miejscu było zawsze umiłowanie wolności i godności człowieka. Owszem, krytycy powiedzą, że wszystkie swobody, sejmikowe swary, kupczenie głosami czy owo nieszczęsne liberum veto – były istotnymi powodami naszej zguby. I tym krytykom także trzeba przyznać rację. Albo przynajmniej jej część. Ale z drugiej strony w pewnej mierze płaciliśmy cenę, jaką płacą wszyscy wynalazcy i pionierzy. Nic nie przychodzi bez trudu. Błędy i porażki są wpisane w budowanie tego, co nowe. Ileż wpadek musieli zaliczyć konstruktorzy samolotów, zanim wznieśli swoje maszyny ku niebu, zgodnie ze swoim marzeniem i światłymi planami? Podobnie było...
Katarzyna Gójska
Jeszcze nie ucichły echa debaty w Parlamencie Europejskim, podczas której premier Mateusz Morawiecki musiał się mierzyć z kompletnie fałszywym opisem zmian w polskim sądownictwie, jak gruchnęła informacja, że p.o. I prezesa SN to wychowanek wojskowej bezpieki. Można powiedzieć, że szef rządu w Strasburgu uderzył w stół, a nożyce odezwały się z wyjątkowym hukiem. Dowiedzieliśmy się bowiem, że sędzia Józef Iwulski nie tylko skazywał ludzi za poglądy na więzienie, ale sam od początku kariery do końca PRL utrzymywał kontakt z Wojskową Służbą Wewnętrzną, był przez nią szkolony i jak potwierdzają wystawiane mu opinie – wiedzę teoretyczną z ośrodka szkoleń z sukcesem wykorzystywał w swojej pracy… w sądzie. Iwulski, zasiadający we wszystkich składach orzekających w III RP o ważności wyborów,...
Michał Rachoń
Polskie krytyczne stanowisko ws. współpracy Niemiec i Rosji w ramach gazociągu Nord Stream było jasne od lat. A przynajmniej od momentu, kiedy prezydentem został Lech Kaczyński. Zwalczanie energetycznych zagrożeń dla państw regionu ze strony Rosji i Niemiec było podstawą jego polityki zagranicznej. To dlatego powstała wówczas koncepcja połączeń gazowych z Kaukazu przez Ukrainę aż po polskie porty na Bałtyku, a także koncepcja bałtyckiego gazoportu. I to z powodu tego zagrożenia Lech Kaczyński budował środkowoeuropejski sojusz w opozycji do putinowskiego imperium, mówiąc m.in. tak: „Współpraca bałtycka państw nadmorskich łączy się dzisiaj także z trudnymi problemami, o których będziemy jeszcze rozmawiać, mianowicie ze sprawą Nord Stream, która jest sprawą bezpieczeństwa energetycznego...
Tomasz Sakiewicz
Porozumienie polsko-izraelskie i wspólna deklaracja premierów dalej budzą żywe emocje, co ciekawe – większe w Izraelu niż w Polsce. Z najnowszych sondaży poparcia opinii publicznej wynika, że ekipa rządząca po zawarciu tego porozumienia zyskała nawet do kilku punktów procentowych. Mimo krytyki publicystów – od „Gazety Wyborczej” przez część propisowskich aż oczywiście do sporej grupy narodowców – Polacy są zadowoleni z zakończenia konfliktu. Pod tym względem jesteśmy bardzo szczególnym narodem, nie lubimy, kiedy ktoś nam wchodzi na głowę, ale też jesteśmy niebywałymi pacyfistami, również w kwestii konfliktów dyplomatycznych. Rządząca ekipa pokazała już parę razy, że potrafi twardo bronić swoich racji, ale musiała też udowodnić, że nie prowadzi polityki Don Kichota. Kluczowe są obecnie...
Piotr Lisiewicz
Wchodzę na por tal Gazeta.pl w sobotnie popołudnie licząc, że przeczytam jakiś płomienny manifest Jarosława Kurskiego w obronie Sądu Najwyższego. A tu nic z tych rzeczy, za to na najbardziej wyeksponowanym miejscu… prostytutki. „Ile zarabia polska prostytutka? Dużo” – kusi portal Agory. Jak podkreśla „dużym atutem” dla prostytutki jest znajomość języka niemieckiego. Dalej jest o tym, że prostytutkom jest dobrze w wielkich miastach, natomiast na prowincji – bida. Jeśli któryś z czytelników portalu Michnika jest prostytutką, w tym także męską, to może zainteresować go informacja, że warto nastawić się na „zainteresowanie klientów z zagranicy - nierzadko posiadających grubszy od polskiego klienta portfel”. Niech żyje totalna prostytucja! Na pochyłe drzewo każda koza skacze, więc zaraz po...
Zacznę prześmiewczo i zgryźliwie, ale trudno, żeby było inaczej, gdy mowa o frekwencji na demonstracjach w „obronie konstytucji i demokracji”. Kiedyś Kurski sadzał przed monitorem dziesięciu stażystów, którzy liczyli demonstrantów ołówkiem, po czym Hanna Gronkiewicz-Waltz podawała bez liczenia 250 tysięcy. Teraz nikt nie liczy i nie podaje liczb, bo 134 emerytów przed siedzibą Sądu Najwyższego nawet TVN nie był w stanie rozmnożyć, chociaż jak zawsze się starał. Tylu ludzi wyprowadzili na ulicę Schetyna i Lech „Bolek” Wałęsa, a trzeba pamiętać, że ten ostatni wyprowadzał pod pistoletem. Żarty żartami, ale poważnie patrząc na to, co działo się 3 i 4 lipca 2018 roku, nie sposób uniknąć przykrej i odrażającej wręcz symboliki. Na wiecach pojawiła się ta sama śmietana PRL i III RP co zawsze...
Jacek Liziniewicz
Polscy sędziowie obrazili się na ustawę, więc zamierzają, idąc za radą jakiegoś współczesnego Wujka Dobra Rada, udawać, że ona nie obowiązuje. To oczywisty bunt, który jednoznacznie pokazuje słabość naszego państwa. Jako kraj mamy bowiem długie tradycje rewolt i pieniactwa. W XVII w. również obrońcy rozmaitych układów pieklili się, gdy naruszano ich złote szlacheckie wolności. Teraz historia się powtarza. Liberum veto zgłaszają sędziowie, którzy bronią przywilejów emerytalnych, niezależności rozumianej jako bezkarność i wygodnego życia na koszt podatników. Już nie liczy się, że Polacy gremialnie uważają sędziów za zdegenerowanych, a większość ludzi, która była kiedykolwiek w sądzie, ma z tym miejscem najgorsze skojarzenia. Buntownicy okopali się na swoich pozycjach i przekonują Europę...
Tadeusz Płużański
Suwałki to biegun zimna, a Augustów – letni wypoczynek nad jeziorami. Ale nie wszyscy wiedzą, że w lipcu 1945 r. Sowieci dokonali tu największej operacji wojskowej, a zarazem największej zbrodni na polskiej ludności cywilnej po II wojnie światowej. W ramach obławy augustowskiej, nazywanej często „drugim Katyniem”, kilkuset okolicznych mieszkańców (w tym kobiet i dzieci) zaginęło bez wieści i do dziś nie wiadomo, gdzie zostały ukryte ich szczątki. Tak wyglądało „wyzwalanie” naszego kraju przez Stalina. Ale prócz Stalina jest Putin. Nie od dziś wiadomo, że nowy imperator Rosji, wzorem swojego idola – Iosifa Wissarionowicza Dżugaszwilego, prowadzi antypolską politykę. I nie chodzi wyłącznie o tragedię smoleńską. „Nie będzie pomocy prawnej Rosji w śledztwie Instytutu Pamięci Narodowej w...

Pages