Felieton

Rząd stworzył, prezydent podpisał. W życie wchodzi ustawa dająca rolnikom oręż w walce z hegemonami sektorów handlowego i przetwórstwa żywności. To milowy krok w odchodzeniu od szkodliwych wzorców lat 90., czyli czasów wyprzedawania polskiego rolnictwa zagranicznym podmiotom. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi zmienia trudną sytuację na rynku przetwórczym oraz poprawia pozycję rolników – szczególnie najmniejszych – w relacji ze skupami i sklepami wielkopowierzchniowymi. Dotychczasowe przepisy rozciągały parasol ochronny wyłącznie nad relacjami handlowymi o wartości przekraczającej 50 tys. zł i w sytuacji, gdy roczne obroty jednego z kontrahentów przekraczały 1 mln zł. W praktyce przekładało się to na...
Robert Tekieli
Pozory porzucone. Angela Merkel zapowiedziała zrzekanie się suwerenności przez kraje UE. Plan realizowany jest konsekwentnie. Kilka dni wcześniej do rezygnacji z narodowej suwerenności w Bundestagu wzywał Emmanuel Macron. Państwa Unii Europejskiej mają utracić władzę nad polityką zagraniczną, imigracją i rozwojem. I nie mamy tu do czynienia z jakąś wielką zmianą. Dyktat niemiecko-francuski wobec nowych państw UE był od początku faktem. Gdy przystępowaliśmy w 2004 roku do Unii, od Niemiec dostaliśmy siedmioletni okres przejściowy na zatrudnianie – jako kraj Unii! Dziś Merkel chce przyjmować do siebie i do nas obcych spoza Unii, i nie do pracy, tylko po zasiłki. Idee głoszone przez chrześcijańskich ojców założycieli wspólnoty europejskiej okazują się elementem maskowania rewolucyjnego...
Marcin Wolski
Upalnym latem 1980 roku z kręgów tygodnika „Polityka” wypłynęła opinia na temat przywódcy robotniczego protestu w Gdańsku – „cwany żulik”. Za to określenie byliśmy gotowi wydrapać oczy. Pamiętam, jak godzinami z zespołem radia na Myśliwieckiej, który in corpore wstąpił do Solidarności, wysłuchiwaliśmy przemówień przewodniczącego, interpretując wszystko na korzyść jego i sprawy. Gdy wypływały informacje o kontaktach z SB, mówiliśmy: prowokacja! Były momenty, gdy prywatne interesy elektryka z Popowa były zbieżne z celami jego ojczyzny. Ale w końcowym rozrachunku nie potrafiły przeważyć. Kiedy? Chyba w momencie, gdy Wałęsa wygrał z Mazowieckim, a „Bolek” zaczął niszczyć własną legendą. Najgorsze, że własnej degradacji nie zauważył sam bohater. Prawdopodobnie z czasem sam uwierzył w to,...
Tomasz Łysiak
Nie wiem właściwie, co to za zawód „seksedukatorka”. Nawet jeśli to jeden z najstarszych zawodów na świecie, to ja niestety – o święta naiwności – pierwszy raz się z takowym zetknąłem. A stało się to w związku z publikacją książkową takiej właśnie „seksedukatorki”, Kathariny von der Gathen, której „dzieło” zostało wydane przez wydawnictwo „Dwie siostry” pod tytułem „Odpowiedz mi! Dzieci pytają o intymne sprawy”. Jak zapewnia wydawnictwo, jest to zbiór pytań, które zadawali autorce w trakcie specjalnych warsztatów uczniowie szkół podstawowych, oraz udzielonych przez nią odpowiedzi. Teksty opatrzono dodatkowo komiksowymi rysunkami. We wstępie wydawca zastrzega, że „seksualność to delikatny temat” i przezornie zachęca, by rodzice sami zapoznali się z tekstem przed udostępnieniem książki...
Piotr Lisiewicz
Jak widać po dzisiejszej krzyżówce, wciąż świętują Państwo stulecie niepodległości, bo od Państwa pochodzą hasła związane z tą tematyką. Oprócz niej są bieżące polityczne awantury, ale także odnotowujemy początek sezonu w skokach narciarskich. Nagrodą jest tomik Marcina Wolskiego „Wierszyki codzienne” z rysunkami Andrzeja Krauzego. Prawidłowe rozwiązanie krzyżówki sprzed tygodnia nawoływało do przestępstwa zagrożonego karą do lat pięciu, bo hasło brzmiało „ODPALAJMY RACE”, jednak nikt się tym nie przejął, bo odpowiedzi przyszło nawet więcej niż w poprzednich tygodniach. Nagrody za tydzień. Dziś podajmy zwycięzców krzyżówki sprzed dwóch tygodni, tej z hasłem „Ignacy Skorupka”. Nagrody główne, czyli filmy DVD „Ślady stóp” w reżyserii Juana M. Cotelo, trafiają do Kazimierza Hyrycza z...
Katarzyna Gójska
Wiele miesięcy temu zwracałam uwagę na reprezentującą interesy Rzeczypospolitej ambasador przy ONZ Joannę Wronecką. Czy zaufany człowiek Włodzimierza Cimoszewicza, o którym z zachwytem piała swego czasu wypełniona współpracownikami bezpieki „Polityka”, to rzeczywiście najlepszy wybór Dobrej Zmiany w dyplomacji? Wronecka zdawała się być wówczas pod specjalnym parasolem ochronnym ówczesnego ministra spraw zagranicznych. Po moim komentarzu MSZ wychwalał zalety naszej (niestety) ambasador. Wszyscy wiedzą, jak bronią się czerwone kadry dyplomacji. Wmawianiem, że bez ich specjalistycznej wiedzy i wieloletniego doświadczenia pozycja Polski runie. Nie wiem, jaką moc ma to zaklęcie, ale najwyraźniej dość sporą, bo zdecydowana większość postkomunistycznego zaciągu mimo wszystko nadal obsadza...
Michał Rachoń
Kiedy przed sądem w Gdańsku pojawił się pozwany przez Jarosława Kaczyńskiego Lech Wałęsa w koszulce z napisem „konstytucja”, wydawać się mogło, że to tylko kolejny happening byłego prezydenta. Ale przecież to, że Wałęsa popiera prawą i lewą nogą wszystko, co wiąże się z koncepcją „antypis”, było wiadomo jeszcze wiele lat przedtem, zanim PiS w ogóle powstał. Najlepszym tego dowodem były słynne słowa: „Wy nie wiecie, jak oni daleko zaszli” oraz „Ja nie mogę ich wpuścić do biura”, wypowiedziane przez Wałęsę na chwilę przed tym, jak Donald Tusk głośno zastanawiał się, czy „SLD nie skrewi”, a Waldemara Pawlaka dręczyło, że odwołanie rządu z powodu ujawnienia przez Antoniego Macierewicza drobnego wycinka listy agentów SB wśród polskich polityków to „taki trochę gangsterski chwyt”. Te słowa...
Piotr Lisiewicz
Jak chodzi o obóz niepodległościowy to było tak, że w czasach rządów PO byli w nim tacy, co całe życie, również prywatne, podporządkowywali temu, by bić się o zwycięstwo PiS. My, sekta smoleńska. Ale oprócz nich na zapleczu działali inni, którzy wyśmiewając owych naiwniaków walczyli o coś zupełnie innego. O to, by po ewentualnym zwycięstwie PiS zająć stanowiska dające wpływy i kasę. Jeśli dzięki układaniu się także z ludźmi PO, to nic nie szkodzi. Skuteczność się liczy! I oni także odnieśli pewne sukcesy. Bez urazy, zawsze tak jest. Ale ilekroć w PiS ci drudzy zaczynają zyskiwać kosztem pierwszych, zaczynają się kłopoty. Te ostatnie są zdaje się być właśnie z tej kategorii. Oryginalnym osiągnięciem rubryki „Zyziu na koniu Hyziu” jest sformułowanie prawa, zgodnie z którym Pierwsza Dama...
Miłośnicy ustnej harmonijki i bluesa w wykonaniu satyrycznym pewnie skojarzyli tytułowe słowa z wielkim przebojem Ireneusza Dudka. Słusznie! A dalej pamiętacie? „Mam dwie lewe ręce. / Nie mam pieniędzy. / Nie mam ochoty / wziąć się do roboty. / Zamiast pracować / ja wolę leniuchować”. Tak to szło i mniej więcej tak idzie opozycyjnym nieudacznikom, którzy ze wszystkich lewych atrybutów najbardziej lewe mają ręce. Zmiana władzy zawsze wymaga zmiany nastrojów społecznych. PiS przez osiem lat bezskutecznie próbowało zmienić emocje, choć materiału nie brakowało – od wielkich afer po Smoleńsk. Wreszcie przyszedł rok 2014 i w sumie mało znaczące ośmiorniczki skonsumowane w podrzędnej restauracji stały się dla Polaków najważniejszym problemem politycznym. Tak to działa, ludzie podniecają się...
Jacek Liziniewicz
Donald Tusk dzień przed Świętem Niepodległości, ku uciesze gotowych i stęsknionych dziennikarzy mainstreamu, postanowił pojawić się w TenKraju, wygłaszając tyradę o rzeczywistości. Mówił o geopolityce i historii, porównywał Lecha Wałęsę do marszałka Józefa Piłsudskiego, a na koniec puścił oko i zaczął mówić o tym, że trzeba pokonać „współczesnych bolszewików”. Oczywiście początkowo nie doprecyzował, o kogo chodzi. Po tym, jak wielbiciele Tuska zdążyli popaść trzy razy w ekstazę, a PiS wypowiedział już wszystkie słowa oburzenia, król Europy wyjaśnił: „Kiedy powiedziałem, że Polacy dziś też mogą pokonać współczesnych bolszewików, wszyscy uznali, że to było o PiS. Nawet PiS tak pomyślał. A to było o bolszewikach, o nikim innym”. Dawno nie czułem się tak zażenowany, czytając podobne...
Tadeusz Płużański
„Nie jesteśmy gorsi od psa” – stwierdził AK-owiec mjr Stanisław Szuro (98 l.). Pod Wawelem stoi bowiem pomnik psa, a nie ma pomnika AK. Wydawało się, że doskonałym momentem na odrobienie lekcji historii i nadrobienie 30 lat amnezji będzie 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Liczyły na to środowiska niepodległościowe Krakowa. W królewskim mieście – jak słyszę – dominuje jednak inna opcja. Opcja, która boi się „pomnikozy” i zamiast pomników woli stawiać dęby, bo to... korzystniejsze dla zdrowia krakowian. I nie ma znaczenia fakt, że drzewa stają w miejscach poświęconych już kamieni węgielnych pod pomniki, ze złożoną podczas uroczystości ziemią z pół bitewnych. I tak u stóp Wawelu powinien już dawno stać pomnik Armii Krajowej. Zabiegi trwają od 2009 r., a rok później na...
Wojciech Mucha
– Halo, policja? Proszę przyjechać na Fejsbuka! – taki internetowy żarcik przypomniał mi się, gdy zobaczyłem, że przedstawiciele „Polskiego Przemysłu Futrzarskiego” złożyli zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez hodowcę, którego działalność opisałem na portalu społecznościowym. Było tak: wspólnie z Jackiem Liziniewiczem i aktywistami z organizacji zajmujących się ochroną zwierząt wybraliśmy się na jedną z ferm zwierząt futerkowych – „pereł polskiego rolnictwa”. Na miejscu zastaliśmy niewyobrażalny syf, padłe zwierzęta, urągające wszystkiemu warunki hodowli i przede wszystkim zadowolonego z siebie „hodowcę” – „rolnika polskiego”, jak przedstawiani są w mediach zerwiskórkowcy. Rzecz wywołała oczywiste oburzenie, a całości dopełniły porażające zdjęcia, wykonane przez...
Jerzy Targalski
Bruksela zarzuca nam, że jesteśmy faszystami, gdyż wie, że to najtańszy i najskuteczniejszy środek wymuszenia samoupodlenia w zastrachanych duszach niewolniczych. Teraz będziemy więc udowadniać, że żadnymi faszystami nie jesteśmy.. Na razie władza ściga za spalenie unijnej flagi, by zademonstrować Timmermansowi swą błagonadiożnost. Czekam, kiedy Sejm uchwali, że brak miłości do Unii jest zbrodnią stanu, by zadać kłam pomówieniom o faszyzm. Oczywiście w nadziei, że volksdeutsche zmienią preferencje wyborcze. Stąd zewsząd jazgot o umiłowaniu Unii zamiast obrony naszych interesów w Unii. Ach, zapomniałem. Teraz interes Unii berlińskiej będzie naszym interesem. No to co? W ramach walki z faszyzmem i wzmacniania Unii przystąpimy do strefy euro, przyłączymy się do armii niemieckiej zwanej...
Dawid Wildstein
Postawny, dobrze ubrany mężczyzna. Siedzę obok niego w hotelowym barze. Typ zamawia drogie alkohole. Jednocześnie coś w jego wyglądzie mi zgrzyta. Po chwili wiem już co. Tandetna bransoletka, wyglądająca tak, jakby wygrał ją w jakimś nadmorskim karaoke, złożona z literek, które tworzą napis „konstytucja”. W pierwszym odruchu pomyślałem: „Co za pajac”. Ale przyjrzałem mu się bliżej. Smutny, zmęczony. Z zafrasowaną miną. Pije taki dobry alkohol, ale jakby mu to nie smakowało. Pewnie myśli o tym, jak łamana jest konstytucja. Albo właśnie przeczytał o tym, jak Unia Europejska trzeszczy w posadach, a kryzys goni kryzys. Boi się, że i w niego, i w jego pensje może to uderzyć. A to wszystko oczywiście wina PiS-u, faszystów, nazistów, kosmitów i reptilian (oczywiście prawicowych), bo przecież...
Tomasz Terlikowski
Kilkanaście miesięcy temu papież Franciszek, w prywatnej rozmowie, miał wyrazić obawę, że jego pontyfikat może zakończyć się schizmą. A podobne zdanie coraz częściej usłyszeć można z ust mniej i bardziej prominentnych przedstawicieli duchowieństwa. Ostatnio w wywiadzie dla Aldo Maria Valliego opinię taką wyraził ks. prałat Nicola Bux, profesor liturgiki i sakramentologii w Instytucie Teologii Ekumeniczno-Patrystycznej w Bari i konsultant Kongregacji Nauki Wiary i Kongregacji do spraw Świętych oraz Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych. Jego zdaniem niejasne, nieprecyzyjne i otwarte na rozmaite, sprzeczne ze sobą interpretacje wypowiedzi papieskie mogą prowadzić do „herezji, schizm i kontrowersji w rozmaitych kwestiach”. Słowa te odniósł ze szczególną mocą do „Amoris laetitia”,...
Jan Pospieszalski
4 listopada pożegnaliśmy Adama Labogę – artystę i twórcę sprzętu nagłośnieniowego. Mało kto wie, że mieliśmy w Polsce konstruktora i producenta wzmacniaczy, które dziś doceniają gitarzyści na całym świecie. Jego sukces zrodziła potrzeba. Adam, jak wielu muzyków z naszego pokolenia, dotkliwie odczuwał niedobory PRL-u. Żelazna kurtyna skazała nas na kompleks braku dobrego sprzętu. Świetna gitara to pół sukcesu. Prawdziwy artysta musiał mieć również wzmacniacz – brzmiący, głośny, niezawodny i estetyczny. Państwowy przemysł ignorował potrzeby środowiska, więc gitarzyści, których nie było stać na przywiezienie z Zachodu na przykład oryginalnego Marshalla, zadowalali się rodzimymi podróbkami. Ale nie zawsze podróbka oznacza coś gorszego. Adam Laboga w pierwszej połowie lat 70. zbudował dla...
Ryszard Czarnecki
Piszę ten felieton w Strasburgu, gdy nad jedną z trzech oficjalnych stolic Parlamentu Europejskiego (obok Brukseli i Luksemburga) zapadł jesienny, zimny zmierzch. Przedostatnia sesja PE w tym roku upłynęła pod znakiem wystąpień Angeli Merkel oraz prezydenta RPA Cyrila Ramaphosy. Ważniejsze było to pierwsze. Gdyby chcieć je streścić jednym zdaniem, należałoby napisać: w sprawie imigrantów obowiązuje europejska solidarność, ale w sprawie Nord Streamu – Niemcy mają swoje interesy i musicie to zrozumieć. Pani Merkel nie krzyczała, nie budziła emocji, a jej skala hipokryzji nie była ani mniejsza, ani większa od unijnej średniej. Aha, jeszcze chciała europejskiej armii. Nie dodała tylko, że w praktyce osłabiłoby to NATO. Ale to chyba nie byłby jej ból głowy. W tej sprawie Frau Kanzlerin jest...
Od tematu wprowadzenia w Polsce euro chyba nie da się uciec. Nie dlatego, że jest nam ta waluta jakoś specjalnie potrzebna. Moim zdaniem wcale potrzebna nie jest. Chodzi raczej o to, że co jakiś czas któryś z polityków opozycji stawia sobie za cel wprowadzenie tej kwestii do publicznej agendy. Można te starania ignorować. W obecnych warunkach prawno-ustrojowych zastąpienie złotego europejskim pieniądzem jest nierealne. Wymaga bowiem zmiany ustawy zasadniczej, czyli większości sejmowej na poziomie 2/3. A na taką nawet połączone siły opozycji liczyć w najbliższych latach raczej nie mogą. Uważam jednak, że nie wolno pozwolić na zwycięstwo korzystnej dla euro narracji. Przede wszystkim dlatego, że byłaby to porażka dla jakości naszej wewnętrznej debaty. O sprawach gospodarczych potrzebna...
Robert Tekieli
Miała osiem lat, gdy zmarła jej mama. Ojca nie pamiętała. Została ze starszym o cztery lata bratem. Opiekował się nią. Mieszkali niby u ciotki, ale nie bywała tam za często, bo przyszywany wujek był zbyt serdeczny. Wszystko zmieniło się, gdy brat skończył 13 lat. Wtedy w poszukiwaniu siły dla ich dwójki został satanistą. Gdy miała 12 lat, zaczął od niej wymagać różnych rzeczy. Niewiele dziś z tego czasu pamięta. To było zabijanie wszystkich pozytywnych więzi, kaleczenie każdego kawałka duszy, który pamiętał choćby najmniejsze bezinteresowne dobro wyświadczone jej przez drugiego człowieka. Musiała udusić ukochanego kota. Gdy miała 16 lat, przy pomocy dziwnie smakującego spreju wysuszającego usta wykradła Ciało Eucharystyczne z kościoła, które przyjęła w komunii. Potem patrzyła, jak brat...
Marcin Wolski
Najpiękniejsze i najbardziej udane działania społeczne rodzą się oddolnie. Np. jeśli ćwierć miliona ludzi decyduje się wyjść na ulice, nie dzieje się to dlatego, że ktoś im to nakazał. Prędzej już zakazał. Kiedy następnego dnia po wspaniałym, wzruszającym Marszu Niepodległości dowiedziałem się, że w kolejnym roku jego organizatorem ma być państwo, zatkało mnie. Na szczęście szybko pojawiły się przytomne głosy odradzające taką inicjatywę. Jeśli ludzie chcą manifestować swoje uczucia patriotyczne, należy im na to pozwolić, nie pytając o przynależność organizacyjną. Nikt nie powinien naruszać „prawa autorskiego”. W tym roku w marszu aktywną rolę odegrały kluby „Gazety Polskiej” i Solidarność, jeśli dołączy Radio Maryja czy ruchy lokalne, zyskamy wszyscy. Jeśli pójdzie w marszu prezydent,...
Tomasz Łysiak
Zdjęcie operatora TVN, który kręcił słynne, nagrodzone ostatnio „urodziny Hitlera”, było tydzień temu hitem internetu. W końcu uniesiona do przodu ręka robi wrażenie. Ponieważ na operatora wylało się wiadro hejtu, postanowiłem od razu wziąć go w obronę. Otóż, jeśli komuś zdaje się, że było to tzw. hajlowanie, to jest on w błędzie! Szlachetni pracownicy TVN nigdy, ale to przenigdy, nie posunęliby się do tego, by pozdrawiać kogokolwiek nazistowskim gestem, nawet w celu zaskarbienia sobie sympatii uczestników jakichś urodzin. I nie posługujmy się tu głupim tłumaczeniem, że „to stary, rzymski salut”! Nein! Znaczy… Nie! Tego nie trzeba. Oto kilka prostych wyjaśnień. Po pierwsze – mogło chodzić o ustawianie świateł i gest do oświetlaczy. Wyżej, wyżej, wyżej, o, gdzieś tutaj! Łapie mi na rękę...
Piotr Lisiewicz
Dziś krzyżówka z wujkiem Adolfem, którego sławił z wysoko uniesioną ręką operator TVN w roli głównej, ale i tematyka pomarszowa oraz afera KNF będzie mieć w niej swoje miejsce. Nagroda główna to bestsellerowa książka „Resortowe dzieci. Politycy” (ta z fioletową okładką). „Ignacy Skorupka” – hasło krzyżówki sprzed tygodnia przypomniało bohatera wojny polsko-bolszewickiej, którym był ksiądz Ignacy. Ogłoszenie listy nagrodzonych za tydzień. Nagrodę główną za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem „Lance do boju”, otrzymują Wacław A. Kolinko z Nidzicy oraz Otto Lehnert z Nowej Wsi (nie pierwszy raz). Nagrody niespodzianki trafiają do Zygmunta Niedbały z Tarnowskich Gór, Andrzeja Rączki z Wilkowic, Roberta Bajgera z Lubina oraz Romana Gąsiorowskiego z Nowego Sącza. Przypominam, że...
Katarzyna Gójska
Prowokacje dziennikarskie mają na celu testowanie różnych sfer naszego życia publicznego. Wiele lat temu „Gazeta Polska Codziennie” opublikowała zapis rozmowy z prezesem sądu okręgowego w Gdańsku. Sprawa rezonuje do dziś, a zachowanie rozmówcy –przeświadczonego, iż rozmawia z wpływowym pracownikiem KPRM – w społecznej świadomości funkcjonuje jako przykład patologii w wymiarze sprawiedliwości. Czwarta władza może sobie na dużo pozwolić, aranżując testy choćby uczciwości urzędników. Działa wszak w naszym wspólnym interesie, a ujawnione w ten sposób patologie czy wręcz przestępstwa, które wcześniej nie były znane opinii publicznej, ukazują ułomność instytucji państwa. Jest jednak jeden warunek – trzeba publikować wszystko. Nie tylko rezultat prowokacji, lecz także jej kuchnię, by opinia...
Michał Rachoń
Prezydent Francji Emmanuel Macron postuluje powołanie wspólnej unijnej armii, mającej chronić Europę przed Chinami, Rosją oraz… USA. Kiedy prawie dwa lata temu opublikowaliśmy w TVP Info wspólne memorandum ministrów spraw zagranicznych Francji i Niemiec, a które nazwaliśmy planem powołania superpaństwa, medialni oponenci pukali się w głowę. Z dokumentu wywnioskować można było, że zdaniem Francji i Niemiec w przyszłości konieczne będzie powołanie nie tylko wspólnych sił zbrojnych, ale również wspólnych służb, wspólnego kodeksu karnego, wspólnego systemu podatkowego, waluty i banku centralnego. Część z tych elementów dzisiaj już działa, ale na razie nie są one przymusowe. Państwa mogą, ale nie muszą przyjmować marki niemieckiej przemianowanej na „euro”. Mogą, ale nie muszą podlegać...
Tomasz Sakiewicz
Pewien rumuński książę napisał dawno temu książkę o związkach naszej kultury, czyli Europy chrześcijańskiej, z winem. Jesteśmy bardziej otwarci czy tolerancyjni, bo pod wpływem tego boskiego napoju potrafimy ze sobą rozmawiać i wybaczać drobne słabości. Polska kultura idealnie połączyła słowiańskie pląsy i rzymskie uczty. Miejsca wielkich politycznych porozumień to też miejsca politycznych biesiad, czasem przypieczętowanych ożenkiem. Bo tam, gdzie inni dochodzili imperialności podbojem i niewolą, my podbijaliśmy suto zastawionym stołem i alkową. I nie jest też przypadkiem, że szlachta szła bić wroga po weselach i innych wielkich ucztach. Takie uroczystości dodawały animuszu i fantazji. Zmora Polski XIX-wiecznej, czyli alkoholizm, nie wiązała się z radosnym piciem wina, lecz ze smutnym...
Piotr Lisiewicz
Zawsze uważałem, że jestem jednym z największych współcześnie żyjących Polaków. Jako przywódca duchowy narodu gardziłem marnościami tego świata, unikałem sprawowania urzędów czy posiadania formalnych uprawnień. Jakież było moje zdziwienie, gdy w ubiegłym tygodniu Archidiecezja Poznańska przyznała mi kompetencję… mianowania proboszczów. W moim programie „Wywiad z chuliganem” wystąpił znany z krytyki prezydenta Poznania ks. Daniel Wachowiak. W kilka dni później został… proboszczem! Dodajmy, że we wsi w samym środku Puszczy Noteckiej. Co wielu wiernych oceniło jako pozbycie się przez Archidiecezję z miasta księdza nazbyt przejmującego się Ewangelią, a przez to konfliktującego ją z władzami miasta. No dobra, to który wikarych chce przyjść do kolejnego „Wywiadu z chuliganem”? Awans zapewniony...
Jerzy Targalski
Decyzja Bufetowej wszystkich strasznie oburzyła, a nawet zaskoczyła. Widocznie w Polsce mieszkają wyłącznie pięcioletnie dzieci, ponieważ w tym wieku człowiek nie jest w stanie przewidzieć konsekwencji swoich decyzji. Jeśli nie wprowadzono zarządu komisarycznego i pozostawiono HGW na stanowisku, mimo że była parasolem ochronnym dla horrendalnych nadużyć, to przecież każdy średnio rozgarnięty człowiek wiedział, że ze wszystkich sił będzie szkodzić rządowi, że należy się po niej spodziewać najgorszych decyzji. Podobnie każdy wie, że pozostawieni w Sądzie Najwyższym członkowie kasty zrobią wszystko, by wykorzystać swoje stanowiska do walki z państwem polskim i wywoływania chaosu. I tak w każdej sferze. Żadne układy klientelistyczne nie zostały naruszone, powiązań nie przecięto, a jedynie...
Dawid Wildstein
Wszystko się przyda, byle mieć pretekst, żeby napluć na własny kraj i obrazić własny naród. Teraz najmodniejszym wyzwiskiem jest oczywiście „faszysta”. No, ale co zrobić, gdy tych faszystów nie ma? Trzeba ich stworzyć bądź wygrzebać z jakichś podziemi, a następnie sprowokować. Zwłaszcza że zapotrzebowanie jest gigantyczne. Cała Europa łaknie jak kania dżdżu polskiego faszyzmu. W Unii kryzys goni kryzys, rządy największych reprezentantów status quo tracą poparcie, dodatkowo okazuje się, że wielcy obrońcy wartości, tacy jak Macron i Merkel, bez krępacji paktują ze zbrodniarzami pokroju Erdoğana czy Putina. Dodatkowo wszelkie możliwe badania wskazują, że na tle takich państw jak Niemcy czy Francja w Polsce właściwie nie ma aktów nienawiści rasowej. Jest ogólnie niezbyt przyjemnie. Tylko...
Tomasz Terlikowski
Nie jestem szczególnym wielbicielem twórczości teologicznej o. Jamesa Martina SJ, ani tym bardziej jego zaangażowania na rzecz homoseksualizmu i jego akceptacji w Kościele. Czytam jednak uważnie to, co wychodzi spod jego pióra, czy to, co mówi on publicznie, bowiem nie ulega wątpliwości, że trafnie odczytuje pewne zjawiska wewnątrz Kościoła. Tak jest też z jego ostatnią wypowiedzią, w której jezuita przekonuje, że „w Kościele za sprawą papieża Franciszka dokonuje się prohomoseksualne przesunięcie akcentów”. Przyczyną tej zmiany są słowa i działania papieża. Argumentacja jezuity w tej kwestii jest zaś spójna i wygląda na wiarygodną. Warto więc ją prześledzić. Pierwszy argument na rzecz zmiany to „ważne słowa papieża Franciszka na temat osób LGBT: kimże jestem, by sądzić? Jego pięć...
Jan Pospieszalski
Denerwują mnie narzekania (szczególnie te ze strony różnych patriotów), że rząd nie przygotował wielkich i godnych wydarzeń z okazji setnej rocznicy odzyskania Niepodległości. Być może jest w tym nieco racji, bo oczekiwania były ogromne. Niestety nie odsłonięto Łuku Triumfalnego, o którym marzy Jan Pietrzak. Muzeum Historii Polski ciągle w budowie. Nie powstała też porywająca, filmowa superprodukcja o marszałku Piłsudskim, Dmowskim czy Paderewskim. Nie odbył się w Warszawie wielki zjazd koronowanych głów i możnych tego świata. To wszystko racja. Polska jest osamotniona i do świętowania z nami wielcy się nie garną. Ale paradoksalnie to dowód, że Polska dziś poważnie traktuje Niepodległość. Bo suwerenność kosztuje. Kto miał przyjechać? Ci, którzy nie są w stanie znieść, że po latach...
Posypała się lawina dobrych rad i rewolucyjnych pomysłów na zmianę strategii politycznej PiS. Wszystko jest efektem „porażki, której nie ma co ukrywać”. Jak zwykle w takich wypadkach stosuję jedną metodę – z głupotą nie dyskutuję. Życzę takiej „porażki” PiS w wyborach parlamentarnych, jaka miała miejsce w wyborach samorządowych. I życzę takiego zwycięstwa Koalicji Obywatelskiej w wyborach parlamentarnych, jakie odniosła w wyborach samorządowych. Matematyka, logika i twarde dane wskazują wyraźnie, że ogólny wynik PiS w przeliczeniu na okręgi wyborcze dałby tej partii samodzielną władzę w sejmie i senacie. Wie to każdy, kto choć trochę rozumie specyfikę i rozkład głosów w poszczególnych wyborach. Wiedzą to również Schetyna i jego kompani, dlatego tak nachalnie propagują utrzymanie swoich...
Jacek Liziniewicz
W wyborach samorządowych komentatorom wydawało się, że Prawo i Sprawiedliwość ma jednego przeciwnika. W ostatnich przedwyborczych miesiącach było to przede wszystkim Polskie Stronnictwo Ludowe, które w deklaracjach miało zostać wyeliminowane ze sceny politycznej. Rzeczywiście minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski i premier Mateusz Morawiecki dwoili się i troili, aby udowodnić, że to ludowcy odpowiadają za wszystkie patologie na wsi. W dużej mierze się udało i dziś wszystko wskazuje na to, że to właśnie partia spod zielonej koniczynki jest największym przegranym. Oczywiście w sejmikach wszystko może się jeszcze zdarzyć i koalicje, przez zdrady polityczne, mogą być dowolne. O ile jednak PiS poszerzył swój stan posiadania na wsiach, o tyle zupełnie nie dał sobie rady w miastach. W...
Marcin Wolski
Dla współczesnych pokoleń Polaków Niepodległość, której jubileusz świętujemy, to wspomnienie jakiejś zamierzchłej przeszłości. Dokładnie czymś takim w szkolnych latach była dla mnie rocznica Powstania Styczniowego. Natomiast międzywojnie odczuwałem jako byt niedawny, bliski, znajomy. Opowiadała mi babcia Karczewska, że jako 15-latka biegała na patriotyczne demonstracje na plac Zamkowy, a że była malutka i drobniutka, żaden Kozak jej nie wypłazował, bo nieludzki carat unikał masakrowania dzieci. Dziadek, wzięty do armii carskiej, ledwie wrócił, znalazł się w Wojsku Polskim i wziął udział w Bitwie Warszawskiej. Brat dziadka, kontrrewolucjonista, służył w Dywizji Syberyjskiej, przebił się do Mandżurii i zaczął układać sobie życie, ale gdy wybuchła niepodległość, wrócił do kraju i też...
Tomasz Łysiak
Za nami 11 listopada. Obchody stulecia Niepodległości jednak trwają. W końcu pełny kształt granic musieliśmy wykuwać na drodze kolejnych powstań – wielkopolskiego i śląskich, plebiscytów i wreszcie wojny z bolszewikami. Tak naprawdę właśnie starcie z bolszewizmem stanowi tego procesu niepodległościowego kulminację. Już za niecałe dwa lata setna rocznica Bitwy Warszawskiej. Czy mamy na to jakiś pomysł, jakiś plan? Bo o ile 100. rocznica odzyskania naszej Niepodległości to – mimo naszych najszczerszych chęci – wydarzenie czysto polskie, „lokalne”, o tyle Cud nad Wisłą i jego upamiętnienie może być przecież polem do opowiadania w perspektywie szerszej. Na przeszkodzie staje oczywiście polityczna niechęć do uderzenia w rosyjskie mity o odwiecznej potędze oraz fakt, iż intelektualne elity...
Tadeusz Płużański
Stefan Michnik ścigany ENA (Europejskim Nakazem Aresztowania) za 30 przestępstw komunizmu. Co prawda do tej pory Polska wydała już kilka nakazów aresztowania tego stalinowskiego sędziego wojskowego, ale okazywały się nieskuteczne. Przede wszystkim dlatego, że Szwecja nie chciała wydać Michnika twierdząc, że jego czyny uległy przedawnieniu. Ale teraz szanse są większe – zarzuty to nie tylko bezprawne aresztowania polskich niepodległościowców, ale i wyroki śmierci. Ofiary mordercy sądowego trafiały następnie do bezimiennych dołów śmierci na „Łączce”. Stefan Michnik był już raz napiętnowany, ale tylko symbolicznie. Społeczny Trybunał Narodowy (oddolna inicjatywa obywatelska sprzeciwiająca się bezkarności komunistów) uznał go – w lutym 2017 r. – za infamisa. To oznacza pozbawienie dobrego...
Wojciech Mucha
Ha! Miałem rację. W ubiegłym tygodniu pisałem, iż z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że w Krakowie nici ze zmiany na stanowisku prezydenta miasta (komentarz pisałem jeszcze przed II turą – taka niewdzięczna „szybkość” prasy). Okazuje się, że pozostawienie Jacka Majchrowskiego na wygniecionym od 16 lat fotelu już niesie ze sobą skutki. W jednym z wywiadów, udzielonym tuż po wyborach, Majchrowski stwierdził niemalże wprost, że nie zamierza przestać betonować miasta, a jak się komuś nie podoba, to niech spada do podkrakowskich gmin, bo on nie widzi praktycznie nic złego w tym, jak dziś funkcjonuje Kraków. Oznacza to więc ni mniej, ni więcej tylko jeszcze więcej tego samego. Ale ci, którzy na niego głosowali, pewnie są szczęśliwi. Mogą sobie nucić przez maseczkę antysmogową „nie...
Ryszard Czarnecki
Smog w New Delhi jest taki, że lepiej nie wychodzić z hotelu. Gdzieś w dole przemykają tuk-tuki, czyli trzykołowe elektryczne ryksze, którymi Hindusi sprytnie manewrują w oceanie samochodów, busików i pasażerskich busów bez okien. Tak, czuć, że to obok Chin jedno z dwóch najliczniejszych państw świata. No właśnie: Indie, przez wieki podzielone i rozdrobnione, potem będące brytyjską kolonią, mają niepodległość sięgającą ledwie siedmiu dekad. Może także przez to żyją w cieniu Chińskiej Republiki Ludowej. Nie muszą mieć kompleksów, gdy chodzi o cywilizację i historię, ale rosnąca potęga ekonomiczna − a zatem i polityczna – Kraju Środka musi powodować poczucie zagrożenia nawet u sąsiada, który liczbą ludności niewiele ustępuje ojczyźnie Konfucjusza i − nolens volens − Mao Tse-tunga....
Nie ma żadnej windy do sukcesu w biznesie. Trzeba wejść po długich schodach, dobrze, gdy możemy skorzystać z poręczy. Tą poręczą może być franczyza, czyli własny biznes oparty na cudzym, sprawdzonym pomyśle. Tylko jak ten biznes zacząć? Ta droga jest o tyle lepsza od zupełnie własnego planu, że bezpieczniejsza (aż 80 proc. franczyz przeżywa pięć lat, a tylko 20 proc. biznes rozwijany od zera). Dodatkowo, jak wynika z corocznego „Raportu o rynku franczyzy w Polsce”, przygotowanego przez PROFIT system i Franchising.pl, Polacy cenią sobie bezpieczeństwo inwestowania w biznes. Gdy biorą pod uwagę franczyzę, oczekują, że spotka ich daleko idąca pomoc ze strony franczyzodawcy, że biznes będzie najpierw bezpieczny, a potem oczywiście opłacalny. Wtedy są w stanie wyjąć z kieszeni nawet 200 tys....
Robert Tekieli
Narkotyki bierze się z niedowładu duszy. W podstawówce słabo mi szło w piłkę, wolałem czytać. W wieku trzynastu lat zacząłem kręcić się wokół hipisów. Nie chcieli się przynajmniej bić po mordach. Zakonnica na religii waliła wszystkich linijką po łapach. Miałem je całe spuchnięte, bo nie mogłem zrozumieć dogmatu o Trójcy Świętej. Matka przepytywała mnie z kazań, więc do kościoła chodziłem na trzy minuty, wiedziałem, o czym ksiądz mówi, i układałem sobie resztę. Małżeństwo rodziców nie było najszczęśliwsze, więc nie zwracali na mnie uwagi. Paliłem papierosy, marihuanę, nosiłem długie włosy. Uciekałem z domu, zamykali mnie na Izbie Dziecka. W końcu dorosłem i zamieszkałem w Krakowie. Piłem, brałem LSD, kokainę. Zarabiałem dużo. Nie cierpiałem facetów w garniturach, chodzenia do kościoła,...
Piotr Lisiewicz
Dziś nadal będzie w duchu niepodległościowym, ale przyda się Państwu także wiedza na temat walki o niepodległość toczonej poza Warszawą – o Powstaniu Wielkopolskim, Powstaniach Śląskich, rządzie lubelskim (tym z 1918 r.), a także Rzeczpospolitej Zakopiańskiej. Nagrodą w dzisiejszej krzyżówce jest film DVD „Ślady stóp” w reżyserii Juana M. Cotelo – twórcy Mary’s Land. To film drogi, w którym dziesięciu ochotników wyrusza na starożytny szlak i decyduje się przejść 800 km w 40 dni do Santiago de Compostela… Hasło z zeszłego tygodnia to: „Lance do boju”. Z kolei za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem „Cienki Bolek”, nagrodę główną, czyli płytę z filmem „Katyń – ostatni świadek”, otrzymują Elżbieta Prus z Czarnej i Artur Adamski z Wrocławia. Nagrody niespodzianki trafiają do...
Katarzyna Gójska
W takich momentach naszej historii w sposób szczególny winniśmy doceniać rolę tych, którzy z ogromnym zaangażowaniem przywracają godność i pamięć Niezłomnym. Choć 100 lat temu Rzeczpospolita powróciła na polityczną mapę świata, to jednak kilkadziesiąt lat minionego wieku spędziliśmy jako państwo zniewolone. Ci, którzy nie pogodzili się z brakiem niepodległości, nie zaakceptowali sowieckiego kagańca i oddali swe życie w walce z okupantem, po dziś dzień czekają na odnalezienie. Wojskowe Powązki to dramatyczny symbol naszej trudnej historii. Oto w ostatniej partii nekropolii, w której trwały prace poszukiwawcze, groby strażników komunistycznego porządku w Polsce stoją na masowych mogiłach ich ofiar. Wcześniej ciężkim sprzętem przemieszano ziemię. W pewnym sensie „obsypano” komunistyczne (...
Michał Rachoń
Ustępująca prezydent Warszawy postanowiła zakazać nam świętowania stulecia niepodległości w czasie dorocznego marszu. To nic nowego. Odkąd Marsz Niepodległości odbył się po raz pierwszy w 2010 roku, stał się dla polskiej lewicy celem regularnych ataków, których stałym elementem było nazywanie jego uczestników faszystami. Kiedy z okazji kolejnych rocznic urodzin państwa polskiego na ulice Warszawy wychodzili Polacy po to, żeby w tych dniach być razem, przyjaciele i redaktorzy „Gazety Wyborczej” wspierali akcję „faszyzm nie przejdzie”, która w założeniu miała blokować Marsz Niepodległości. Rok po roku media salonu III RP stawały na głowie, żeby wydarzenie obrzydzić. Czasem z kuriozalnymi efektami, jak wtedy, kiedy zatroskana o bezpieczeństwo na warszawskich ulicach reporterka TVN...
Tomasz Sakiewicz
Polska nie wybuchła nagle. Polska też nagle nie zniknęła. Upadała przez kilkadziesiąt lat. Próby obrony i restauracji ginącej republiki szlacheckiej podejmowano jeszcze przed trzecim rozbiorem. Powstanie kościuszkowskie było tego przedsmakiem. W walce o wolną Polskę brały udział nie tylko szlachta czy wojsko zaciężne, lecz także chłopskie pospolite ruszenie. Wiele pisano o walce o Polskę wszelkich stanów, mniej uwagi poświęcano temu, że walczyły o nią wszystkie narody Rzeczypospolitej. Powstania przeciwko zaborcom prowadzili i Polacy, i Litwini, i Rusini, i Żydzi, a nawet Niemcy. Po jednej stronie były imperia feudalne, po drugiej idea republiki. Siła tej idei zawędrowała za ocean i przyczyniła się do powstania największego demokratycznego państwa świata – USA. Pamiętając o walce...
Piotr Lisiewicz
Nazywanie Jarosława Kaczyńskiego Hitlerem, Stalinem, Mussolinim a nawet Pol-Potem najwyraźniej już się przejadło. Słowa „przejadło” używam nie przypadkiem. Roman Imielski na portalu Wyborcza.pl wyskoczył z takim oto tytułem: „Koalicje z ludożercą. PSL zapomina, że PiS to mistrz połykania przystawek”. A ja mam pytanie, czy ów tytuł nie ma charakteru rasistowskiego i nie eksponuje stereotypowych cech mieszkańców Afryki. Szczególnie tych jedzących inaczej. Portal Oko Press wyraził żal, że 11 listopada nie będzie Polsce Angeli Merkel. Moim zdaniem niemiecka kanclerz mogłaby przyjechać, by wziąć udział w widowisku historycznym, w czasie którego zostałaby rozbrojona przez rekonstruktorów, jak jej rodacy 100 lat temu. Jakby to wyglądało, opisała w swym dzienniku pod datą 11 listopada Janina...
Tadeusz Płużański
Z okazji Święta Niepodległości warto przypomnieć słowa Jędrzeja Moraczewskiego, PPS-owca, późniejszego premiera: „Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma >>ich<<! Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo!”. Czy dziś, w święto niepodległości odzyskanej w 1918 r. po 123 latach zaborów, a potem po latach niemieckiego i sowieckiego zniewolenia, przez Polskę przelewa się fala radości? W większości tak, ale pozostaje margines, któremu niepodległość kojarzy się z… faszyzmem. Bo (wszech)polska idea ma nienawidzić i wykluczać. Ilu jest dyskryminowanych? Lewacy, geje, lesbijki, anarchiści, feministki, ekolodzy. Tym wszystkim wydaje się, że jako uciśnieni muszą odebrać faszystom...

Pages