Felieton

Tomasz Sakiewicz
Nawoływanie do waśni i przemocy nie jest dobrą rzeczą. Co innego, gdy nas ktoś napadnie. Wtedy szable w dłoń i… goń, goń, goń. Polska od 300 lat żyje w stanie ciągłego napadu ze strony Rosji i Niemiec. Jeśli ktoś pomyśli, że to nasza polityka jest problemem, to trzeba przypomnieć, że kiedy Polska znikała z mapy Europy, obydwa państwa skakały sobie do gardeł, wywołując ogólnoświatowe masakry. Po prostu jedne narody mają elity, które załatwiają większość spraw przy stole albo w alkowie – to Polacy. Inne – Niemcy i Rosjanie – muszą na kogoś napaść albo przynajmniej go zdominować. Rosjanie na ogół robią to w imię pokoju i przyjaźni, a Niemcy – demokracji albo praworządności. W 1920 roku korpus przyjaźni i pokoju dotarł aż pod Warszawę, by przekonać się, że światowa rewolucja taka światowa...
Piotr Lisiewicz
Podczas urodzin Antoniego Macierewicza zorganizowanych przez Gazetę Polską pokazany został filmik, jak 70-letni polityk skacze do wody, wykonując „półtora salta w przód w pozycji kucznej z 5 metrowej wieży”. News na ten temat na portalu Pikio.pl zatytułowany został: „Półnagi Macierewicz na imprezie! Po sieci krąży szokujące nagranie”. W przeciwieństwie do tysięcy innych atakujących Macierewicza tytułów newsów, ten miał poważną zaletę: literalnie rzecz biorąc każde jego słowo było prawdziwe. Zawsze zabawne są sytuacje, gdy lansowany przez lata wizerunek Antoniego Macierewicza zderza się z nagimi (nie półnagimi!) faktami, które do niego drastycznie nie pasują. Macierewicz ma być nie tylko pacjentem psychiatryka, ale też człowiekiem ponurym, znaczy się nowy Dzierżyński (poetą był skądinąd...
Tadeusz Płużański
„Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920. Nie zna zaś ani jednego, które by było mniej docenione...” – pisał członek ówczesnej Misji Międzysojuszniczej do Polski, brytyjski lord Edgar Vincent D’Abernon, nazywając odparcie bolszewików spod Warszawy „18. decydującą bitwą w dziejach świata”. „Przed dwustu laty Polska pod murami Wiednia uratowała świat chrześcijański od niebezpieczeństwa tureckiego; nad Wisłą i nad Niemnem szlachetny ten naród oddał ponownie światu cywilizowanemu usługę, którą nie dość oceniono” – to z kolei francuski generał Louis Faury. A Jan Paweł II nauczał: „O wielkim Cudzie nad Wisłą przez całe lata trwała zmowa milczenia. Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek...
Wojciech Mucha
Jeśli Państwu się wydaje, że Polska nie stanie się obiektem stałego i przemyślanego ataku dezinformacyjnego ze strony „trzecich sił”, chcących wpłynąć na naszą debatę publiczną i zbliżające się wybory, to mają Państwo rację. Może się tak wydawać. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Oto StopFake.org podał, że w belgijskiej infosferze odnaleziono ślady kampanii dezinformacji prowadzące do owianej złą sławą rosyjskiej firmy Internet Research Agency. „To powiązana z Kremlem słynna fabryka trolli, którą oskarża się m.in. o ingerencję w amerykański proces wyborczy” – czytamy. Chodzi o 200 tys. wpisów na Twitterze wysłanych w ostatnich latach z fałszywych kont, tworzonych przez pracowników IRA. „Miały one na celu wypaczenie debaty publicznej i rozhuśtanie emocji. Ich apogeum...
Wchodzenie w jakikolwiek spór prawny z ludźmi łamiącymi prawo przypomina negocjacje z terrorystami. Bez żadnej ostrożności procesowej napiszę wprost, że sędziowie, którzy podpisali się pod „postanowieniem” o zawieszeniu ustawy przy pomocy kodeksu postępowania cywilnego, nie są błaznami, są terrorystami i powinni stanąć przed sądem. System, którego korzenie sięgają lat 50. XX wieku i radzieckich „sędziów”, kształcących półanalfabetów na swoich następców, pokazał swoją twarz. Takie „postanowienie” mógł wydać tylko ktoś, komu od lat nie groziła żadna kara, obojętnie jak bardzo łamał prawo. Poczucie bezkarności pozwoliło zakpić nie tylko z prawa, lecz także z wszelkiego porządku logicznego i ustrojowego. Jeszcze dwa lata temu, na suto zakrapianej imprezie korporacyjnej słowa sędziego, że...
Jacek Liziniewicz
Od mniej więcej 15 lat działacze PZPN-u robią wszystko, aby piłka nożna nie była sportem powszechnym. Gdy współtworzyłem „Błyskawicę” Lucień w 1999 r., to koszty funkcjonowania amatorskiego klubu były minimalne. Wystarczyło mieć kilkunastu zapaleńców, stroje, jako takie boisko i już można się było bawić. Koszt meczu to w sumie około 200 zł, bo tyle brał jeden sędzia za pogwizdanie. Jak przyjeżdżał, do pomocy brał osoby z drużyny. Po dwóch latach ktoś doszedł do wniosku, że jeden sędzia sobie nie poradzi. Wymyślono, że potrzeba trzech, co spowodowało potrojenie kosztów. W następnym sezonie PZPN stwierdził, że konieczny jest obserwator, który miałby kontrolować standardy. Kolejna stówka. Później doszły wymogi licencyjne. Przez lata „się ślizgaliśmy”, bo nasze boisko miało 98 metrów na 43...
Jerzy Targalski
Celami ataku rosyjskiej agentury jest m.in. NATO, jego bazy w Polsce, sojusz Polski z USA. Gdyby głosić te tezy wprost, nie znalazłyby one dużego oddźwięku. Na szczęście dla Rosji istnieją Żydzi, a część z nich autentycznie atakuje Polaków. Zwolennicy religii Holocaustu najchętniej obciążyliby nas odpowiedzialnością za ludobójstwo, dostarczając usprawiedliwienia przedsiębiorstwu Holocaust dla wydojenia Polski. To jest autentyczny konflikt, dla którego paliwa dostarcza część elit żydowskich w USA i Izraelu. Rosyjska agentura wykorzystuje go, przekierowując propagandę na USA jako narzędzie Izraela, które dąży do zniszczenia Polski. Raz słyszymy, że USA już zawarło nową Jałtę, a więc oddało nas Putinowi, to znów że chce nas użyć do wojny z Rosją, by wygubić, robiąc miejsce dla Żydów. „...
Dawid Wildstein
Jadąc autobusem komunikacji miejskiej w Warszawie, zostałem uraczony przez znajdujące się w nim ekrany sielskim obrazkiem. Hanna Gronkiewicz-Waltz z troskliwym uśmiechem kochającej córki tuliła się do starszej kobiety – jednej z bohaterek Powstania Warszawskiego. Podpis pod ujęciem brzmiał jakoś tak: „Nasz wspaniały ratusz zajmuje się bohaterami” itd. Pomyślałem, że dużo prawdziwszym obrazkiem pokazującym, jak naprawdę wygląda twarz ekipy, która od lat rządzi Warszawą, byłaby Gronkiewicz-Waltz tuląca się do… morderców Jolanty Brzeskiej. Nadal pozostających na wolności, nadal bezkarnych. Po miesiącach prac komisji reprywatyzacyjnej, śledztw – zarówno dziennikarzy, jak i obywateli – jest już dla wszystkich jasne, a i nawet już sami oskarżeni nie bardzo się z tym kryją, że lata rządów tzw...
Tomasz Terlikowski
Prymas Polski abp Wojciech Polak nie przestaje mnie zaskakiwać. Ostatnio udzielił wywiadu miesięcznikowi „W drodze”, w którym przekonuje, że trzeba się poważnie zastanowić, czy zakazać prawnie zabijania dzieci niepełnosprawnych, bo to może kiedyś w przyszłości doprowadzić do liberalizacji ustawy aborcyjnej w ogóle. Otóż nie może, i zaskakujące, że prymas tego nie wie. Tak się bowiem składa, że w 1997 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodną z polską konstytucją nie tylko aborcję na życzenie, ale nawet tę z przyczyn społecznych. I to zamyka sprawę – przynajmniej dopóki skrajna lewica nie uzyska większości konstytucyjnej. Abp Polak może tego nie wiedzieć, ale w takim razie lepiej by było, gdyby nie wypowiadał się na tematy, o których nie ma większego pojęcia. Ale to nie ten fragment...
Jan Pospieszalski
W ubiegłym tygodniu wspomniałem, jak wierność katolickiemu wyznaniu ochroniła język polski i cementowała wspólnoty Polaków pozostałe na terenach wcielonych do ZSRS. Jak wobec brutalnej sowietyzacji konspiracyjne spotkania i modlitwy w języku polskim ochroniły język i tożsamość obywateli II RP i ich dzieci urodzone już po wojnie. Gdy rozpadł się Związek Sowiecki i pojawiła się możliwość powrotu Kościoła na tamte tereny, kiedy w opuszczonych i zdewastowanych świątyniach i klasztorach rozpoczęto usuwanie zniszczeń, Polacy katolicy ofiarnie włączyli się w remont bożych domów, aby przywracać w tych murach życie religijne. Zasługą przede wszystkim polskich kapłanów i polskich sióstr zakonnych jest wskrzeszenie Kościoła na Kresach. Od wczesnych lat 90. do połowy pierwszej dekady XXI wieku w...
Ryszard Czarnecki
Tytuł tego dokumentu brzmiał „Lekcja pierwsza”. Nakręcony pod koniec lat 70. stał się jednym z najdłuższych „półkowników”(sic!), czyli filmów zatrzymanych przez komunistyczną cenzurę. Opowiadał ‒ to moja subiektywna recenzja ‒ o wrażeniach uczniów przyprowadzonych na warszawskie Powązki, aby tam na grobach powstańców warszawskich i żołnierzy Września ’39 przeżyć swoją pierwszą lekcję dziejów ojczystych. Film był w swojej wymowie tak jednoznacznie patriotyczny, że musiał czekać na premierę do czasów III RP i jeszcze wiele dłużej. Dlatego w branży mówiono, że już dawno przestał być „półkownikiem”, a stał się „generałem”... „Lekcję pierwszą” nakręcił mój ojciec Henryk T. Czarnecki. Czemu o tym nagle teraz piszę? Bo ów dokument przypomniałem sobie w ostatnich dniach, gdy mojemu...
Ustawa o ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz inwestycji towarzyszących, czyli tzw. specustawa mieszkaniowa, została uchwalona w celu uproszczenia, a z pewnością skrócenia czasu przygotowania inwestycji. Priorytetem ustawy jest przyspieszenie budowy nowych budynków mieszkalnych, a także racjonalne umożliwienie realizacji tego założenia na gruntach rolnych, powojskowych, pokolejowych i poprzemysłowych w granicach miast. Zgodnie ze specustawą inwestycja mieszkaniowa możliwa jest do realizacji niezależnie od istnienia lub ustaleń miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Priorytetem dla ustalenia możliwości nowej zabudowy jest studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy. Tak więc studium, które nie jest prawem...
Robert Tekieli
Pielgrzymka jest wyrazem miłości bliźniego. Najczęściej. Bo większość pielgrzymów idzie w nie swojej intencji. Magda i Michał szli z podziękowaniem za trzymiesięcznego Mikołaja, który towarzyszył im w pielgrzymce. Kilka lat starali się o dziecko, urodziło się dziewięć miesięcy po wizycie na Jasnej Górze. Wyprosili je u obrazu Matki. Czternastoletni Błażej szedł w intencji swojego ukochanego klubu żużlowego. Karol, handlowiec, w intencji ekspiacji za bluźnierstwa, w tym te związane z spektaklem „Klątwa”. Robert prosi o odnowę moralną narodu polskiego. Pielgrzymka jest formą ascezy. Praktyki znanej wszystkim religiom. Przełamywanie oporu ciała w imię wyższych celów porządkuje naszą prawdziwą, a nie deklarowaną hierarchę wartości. Towarzyszyłem kilku pielgrzymkom z kamerą, również...
Marcin Wolski
To, co zawsze robiło na mnie wrażenie, kiedy wertowałem zachodnie encyklopedie i podręczniki historii powszechnej wydawane w Paryżu, Londynie czy Nowym Jorku, to kompletna nieobecność w nich Polski. Jeśli się pojawiała, to w roli drugoplanowej lub całkowicie epizodycznej. Jako młody człowiek zastanawiałem się nieraz, czy moim rówieśnikom wertujących historyczne atlasy nie przyszło do głowy zainteresować się tą wielką przestrzenią w sercu Europy między Niemcami i Rosją, ale najwyraźniej nikogo to nie ciekawiło. A przecież nie trzeba szczególnej przenikliwości, by przy przynajmniej średniej znajomości historii pojąć, że przez tysiąc lat byliśmy kluczem do historii kontynentu i zachodniej cywilizacji. Już chrzest Mieszka był czynnikiem przeważającym na rzecz Kościoła rzymskiego nad...
Tomasz Łysiak
Pamiętam, jak lata temu, w sierpniu, gdy był ogłoszony tradycyjny „miesiąc trzeźwości”, zostałem zaproszony na wiejskie wesele. Miało być, zgodnie z wytycznymi miejscowego proboszcza, bezalkoholowe, jak zresztą cała reszta wesel w okolicy. I owszem, było. Ale w sposób specyficznie „polski”. Oto po ślubie państwo młodzi zostali tradycyjnie zawiezieni elegancką bryką ustrojoną kwiatem do domu, gdzie miało się odbyć weselisko. Tu konieczna uwaga – to było wtedy, gdy jeszcze nie istniała kultura weselnych „kombinatów”, gigantycznych domów weselnych, wyspecjalizowanych w obsłudze takich imprez. Zamiast więc do weselnego zamczyska, młodzi zajechali do zwykłego domu wiejskiego. Po drodze zaliczyli tradycyjne „bramy”, w których musieli się wykupić za pomocą rozdawanych (niewyglądających na...
Katarzyna Gójska
Jest takie bardzo ładnie brzmiące warszawskie określenie nieudacznika – lebiega. Mój sentyment do tego słowa bierze się stąd, iż bardzo lubiła je moja śp. Babcia, przez całe dzieciństwo napominająca, iż lebiegą być nie można. Z polskiej sceny politycznej stoczył się właśnie wyjątkowy okaz fajtłapy. Choć z jego upadku nabijałam się już kilkanaście miesięcy temu na łamach „GPC”, to jednak od czasu publikacji tego felietoniku jegomość pokazał, że potrafi zdobyć samo dno Rowu Mariańskiego śmieszności. To jeden z nielicznych przypadków, wobec których zasada, iż nie kopie się leżącego, nie ma absolutnie żadnego zastosowania. Piszę oczywiście o mistrzu żenady Kazimierzu Ujazdowskim. Przez całe lata nabzdyczony pozował na „nową jakość” w polskiej polityce. Otoczony gronem zaprzyjaźnionych...
Michał Rachoń
Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, odważnie zażądał usunięcia reakcyjnego Wojska Polskiego z obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej, argumentując, że autorytet armii jest dla władz Gdańska takim dobrem, że nie chcą one „wikłać żołnierzy w polityczną wojnę, rozpętaną przez aktualnie rządzącą siłę polityczną”. Rozwiązać ten marsz! Stanowi zagrożenie. Ewidentnie widać, że sposób sformułowania czoła tego marszu przypomina nam lata 30. Przywodzi na myśl włoskich faszystów, ale przede wszystkim niemieckich nazistów. Co prawda brak symboli, które uważane są za związane z tymi reżimami, ale nie z nami te numery, Bruner… Podstępni manifestanci wyruszyli na swój marsz w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, czyli zbrojnego zrywu przeciwko niemieckim nazistom, którzy najechali Polskę 1...
Piotr Lisiewicz
Cosik za bardzo podskakują nam komuchy z Sądu Najwyższego, nie uważacie? Dlatego myślę, że warto postawić pytanie, czy nie mają oni aby za wysokich emerytur? Kilkanaście tysięcy na przykład dla łachudry, co wsadzał polskich bohaterów do więzienia, to nie jest tylko niesprawiedliwość. To jest bezpośrednie łamanie konstytucji. I to jej niezwykle ważnego artykułu: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Czerwony drań z taką emeryturą to oczywisty gwałt na ustawie zasadniczej. Konstytucja! Konstytucja! Konstytucja! Iwonicz Zdrój. Po zejściu z góry Przymiarki kupujemy z dziećmi pocztówki. Ta dla babci i dziadka, ta dla cioci i wujka, a ta z groźnym niedźwiedziem i ponurym wilkiem dla „Klimy” do aresztu… Dołączam...
Należę do tych heretyków wśród konserwatystów, którzy nie tylko popkulturą nie gardzą, lecz także nieustannie namawiają do wykorzystania jej potencjału. Co ciekawe, krytycy takiej postawy najczęściej są obrońcami marnej popkultury, czyli disco polo. Człowieka nie odgadniesz, ale na szczęście nie psychologii poświęcam cotygodniowy felieton. Marzenia peerelowskiej opozycji sprowadzają się do jednego obrazu, jaki wielokrotnie próbowali zaklinać. Milion ludzi na ulicach niesionych jedną myślą i pragnieniem – wykończyć Kaczyńskiego. Nic z tego pragnienia nie wychodzi, w dodatku kolejne próby wymykają się nawet tragifarsie, po prostu brakuje magnesu popkulturowego. Tymczasem w środę, 1 sierpnia 2018 r., „na ulicę” wylało się morze warszawiaków. Jak okiem sięgnąć, wszędzie tłum śpiewający...
Jacek Liziniewicz
1 sierpnia to dzień zadumy i pamięci o Powstaniu Warszawskim. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz postanowiła tym razem wyłamać się z niepisanej tradycji nieupolityczniania tej uroczystości i przeprowadzić na ulicach stolicy prowokację. Tuż po Godzinie „W” ratusz postanowił rozwiązać jeden z marszów, który miał iść z ronda Dmowskiego na Stare Miasto. Decyzję podjęto, gdyż jakiś uczestnik miał koszulkę z przekreślonym sierpem i młotem, co odebrano jako propagowanie totalitaryzmu, a także – o zgrozo – odpalano race. Oczywiście tłumaczenie jest bzdurne. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie miała odwagi rozwiązać na przykład pochodu rosyjskich kibiców w 2012 r., gdy paradowali oni z komunistycznymi symbolami, ani nie rozwiązała ostatniego wiecu PO, gdy race odpalali Sławomir Neumann i Andrzej Halicki. Po...
Jerzy Targalski
Gdy padły słowa Kornela Morawieckiego o konieczności zbliżenia z Rosją, co miałoby wzmocnić pozycję Polski, i inne rusofilskie brednie, nagle wszyscy się oburzyli, udając, jakoby dotychczas niczego nie rozumieli, niczego nie wiedzieli. Tymczasem rusofilstwo i panslawizm marszałka seniora są powszechnie znane, ale były przemilczane, by nie szkodzić jego synowi. Faktem jest, że wypowiedzi ojca nie tylko podkopują pozycję premiera, lecz także rządu, i dostarczają paliwa rosyjskiej agenturze w Polsce oraz rosyjskiej propagandzie. Gdy Kornel Morawiecki razem ze swoim ideologicznym guru Mikołajem Iwanowem organizował w ubiegłym roku konferencję z udziałem rosyjskiej agentury z Białorusi, wszyscy udawali głuchych i ślepych, by nikomu się nie narazić. Przemilczanie i ukrywanie prawdy otworzyło...
Dawid Wildstein
Wojna o Sąd Najwyższy staje się coraz ostrzejsza. Już nawet sam SN przyznaje, że w walce o zachowanie dotychczasowego składu osobowego posunął się tak daleko w interpretacji prawa, iż de facto stworzył je na nowo. Tym samym łamiąc stare prawo. Oczywiście zaraz może paść zarzut – przecież to wszystko zaczął PiS, łamiąc zasadę trójpodziału władzy i usiłując zmienić zasady funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Faktycznie, trójpodział władzy jest bardzo ważnym elementem każdej demokracji. Ale jednocześnie każda reforma wymiaru sprawiedliwości musi ten podział zaburzać, ponieważ uznanie konieczności zmian zawiera także tezę, że patologie są tak mocne, iż instytucje same sobie z nimi nie poradzą. A wiara, że wymiar sprawiedliwości jest ostatecznie i w sposób odwieczny idealny, jest nie...
Marcin Wolski
Nic tak nie działa na korzyść władzy jak głupia opozycja. Zdarza mi się niekiedy zajrzeć do mediów polskojęzycznych i nieodmiennym wrażeniem jest zdumienie ich bezsilnością. Wygląda na to, że nienawiść i strach oślepiły totalną opozycję w stopniu totalnym. Polska odmalowana na sprzyjających im łamach to jakaś groteskowa dyktatura iberoamerykańska – pełna terroru, krzywdy i zbrodni na każdym kroku. Argumenty atakujących są zawsze z grubej rury, na przykład idiotyczny zarzut „targowicy”. Historyczna targowica była przecież próbą obrony dotychczasowego status quo, w interesie obcych państw za ich pieniądze. Odpowiada to z grubsza wizerunkowi, który „totalni” mogą zobaczyć w lustrze, ale do PiS-u pasuje jak pięść do nosa. Jednak tym, którzy tak ochoczo układali się z Putinem, nic nie...
Tomasz Łysiak
Zderzenie z włoskimi realiami dotyczącymi kwestii imigrantów następuje w takich miejscach, jak m.in. neapolitański dworzec kolejowy. Po wyjściu ze Stazione Centrale człowiek natychmiast wpada w tłum oblegający chodniki wokół Piazza Garibaldi. A tam – jak w Afryce. I to, drodzy Państwo, nie jest przesada. Ludzi o białym kolorze skóry jest po prostu dużo, dużo mniej. Spacer w stronę Forcelli (zabytkowa dzielnica Neapolu) zamienia się w marsz pomiędzy setkami imigrantów. Są młodzi, ubrani w sportowe, drogie ubrania, mają markowe buty, telefony komórkowe, są krzykliwi i pewni siebie. Pewien neapolitańczyk, który mieszka w Warszawie od ponad dwudziestu lat, powiedział mi ostatnio, że gdy wybrał się niedawno w rodzinne strony, to nie poznał własnego miasta. Nie z racji zmian w architekturze...
Tadeusz Płużański
Powstanie Warszawskie Polaków łączy, lecz innych prowokuje. Że plują sprowokowanispadkobiercy Bieruta, Gomułki i Jaruzelskiego – to naturalne. Ale prowokuje też większość wpływowych mediów w Polsce, które jak jeden mąż podważają sens walki, a tym samym ofiarę życia powstańców i ludności cywilnej. Czasem mainstream poświęcał mniej uwagi hejtowaniu sierpniowego zrywu. Entuzjazmował się rocznicą innego powstania: powstania sowieckiego symbolu zniewolenia – Pałacu Kultury i Nauki. Ale atak na Powstanie Warszawskie odbywa się co roku – to już taka nowa, świecka, hejterska tradycja. Kilka lat temu Radio TOK FM poprosiło o komentarz żyjącego jeszcze Władysława Bartoszewskiego. Ten z wyżyn PO-wskiego autorytetu odciął się od „samobójczej walki”. Ale w końcu nic dziwnego, bo „profesor” w czasie...
Wojciech Mucha
Przygotowując się do napisania tekstu czołówkowego niniejszego numeru „Gazety Polskiej”, spędziłem długie godziny na lekturze biografii Mike’a Tysona. Oglądałem najlepsze (i najgorsze) momenty z jego sportowej kariery, studiowałem biogramy drugoplanowych bohaterów jego życia. Nie powiem, żebym był szczególnie poruszony. Ot, amerykański sen – od zera do bohatera i niemal z powrotem. Scenariusz na niezły film z gatunku „Rocky” albo „Prawo Bronxu”. Znamy to jednak z popkultury na tyle, że nie powinno nas jakoś szczególnie poruszać. Autoryzowana przez samego Mike’a biografia przynosi nam kilkaset stron opowieści o tym, jak to na początku było ciężko, jak potem było gładko i że to w sumie niebezpieczne. Opowieść o tym, jak trudno było poruszać się niewykształconemu chłopakowi z dynamitem w...
Tomasz Terlikowski
Mamy nową treść punktu 2267 Katechizmu Kościoła katolickiego. Na Zachodzie, także w tygodnikach katolickich, rozgorzała dyskusja, czy jest to zmiana na lepsze i czy Kongregacja Nauki Wiary miała prawo zmienić dotychczasowe stanowisko Kościoła. Według najnowszej redakcji tekstu „Kościół w świetle Ewangelii naucza, że »kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby«, i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie”. Jeszcze kilkanaście lat temu w tym samym Katechizmie można było znaleźć tezę odmienną, przypominającą, że państwo ma prawo wymierzać „kary odpowiednie do ciężaru przestępstwa, nie wyłączając kary śmierci” (zastrzegając jednocześnie, co było już nowością w odniesieniu do nauczania wcześniejszego, że jeśli...
Jan Pospieszalski
Czarny woron (tak nazywano ciężarówki kryte plandeką) przyjeżdżał najczęściej w nocy. Sołdaci wyprowadzali całe rodziny z domów, w pośpiechu poganiając kolbami, pakowali na samochód, nie pozwalali nawet założyć zimowej odzieży. Polaków transportowano na miejsce zgrupowania, gdzieś koło bocznicy kolejowej, skąd w bydlęcych wagonach zaczynała się długa droga na wschód. Do opuszczonych przez Polaków domów wpadały ekipy czyszczące. Grabiono wszystkie przedmioty, które przedstawiały jakąkolwiek wartość. Książki w języku polskim – niszczono, paląc na miejscu. Wypędzenia, zwane perwersyjnie repatriacją, zakończyły się w pewnym momencie. Ci, którzy się nie załapali i woleli (lub musieli) pozostać, poddani zostali brutalnej rusyfikacji. Temu m.in. służyła akcja paszportyzacji, czyli nadawania...
Ryszard Czarnecki
Minęła rocznica Powstania Warszawskiego. Patrioci świętowali ‒ kosmopolici i internacjonaliści mieli to w nosie. Prezydent stolicy (na szczęście jeszcze tylko przez trzy miesiące) HGW rozwiązała marsz w centrum Warszawy, upamiętniający 74. rocznicę wolnościowego zrywu Polaków. Nic dziwnego, że inteligentni uczestnicy Marszu PW skandowali: „Zabrałaś kamienice ‒ zostaw ulice”... Cóż, dowcip zawsze był bronią Sarmatów. A Powstanie AD 1944 uczczono godnie. Niezależnie od władz państwowych (brawa ‒ ale szkoła śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zobowiązuje) i nadspodziewanie wielu samorządów w Polsce, przede wszystkim uczcili je sami Polacy, oddolnie, spontanicznie, nierzadko całymi rodzinami. To zostanie w pamięci. Sporo ostatnio pochwał pod adresem polskiej policji. Słusznie. Nie daje...
W zamówieniach publicznych bardzo dużą rolę odgrywa kwestia ryzyka i takiego sformułowania warunków umowy, aby obie strony – zamawiający i wykonawca – były, na ile to możliwe, przed tym ryzykiem chronione. Sposobność taką dają m.in. klauzule waloryzacyjne. Pozwalają one dostosować koszty realizacji inwestycji do sytuacji rynkowej, np. wynikającej ze wzrostu cen materiałów wykorzystywanych do realizacji zamówienia. Wydaje się, że powinien to być standard. Zdarzają się bowiem zamówienia z przewidywanym czasem realizacji wynoszącym ponad rok. Obowiązek waloryzacji kontraktów trwających więcej niż 12 miesięcy znajduje się w samej ustawie o zamówieniach publicznych. Mówi o nim art. 142 ust. 5 tego dokumentu. Dotyczy on jednak trzech czynników mogących wpływać na wartość zamówienia, a...
Robert Tekieli
„W momencie, gdy Duda mianował w sposób nie Konstytucyjny Przyłębską na stanowisko Prezes TK, TK jako taki przestał istnieć. Został więc w Polsce tylko Sąd Najwyższy, który jak nazwa wskazuje, jest Sądem, którego wyroki są ostateczne” – piszą zwolennicy opozycji. Idąc za tą wykładnią, Sąd Najwyższy ogłosił się Sądem Ostatecznym. „Zadecydował”, że nie ustawodawca czy Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga, jaka ustawa obowiązuje; decydować ma SN. Złamał w ten sposób monteskiuszowską zasadę równowagi trzech władz. Ale co tam. Sąd Najwyższy z Ostatecznych uzurpuje sobie prawo do zawieszania stosowania ustaw. Jeśli sędziowie SN mieli wątpliwości co do ustanowionego prawa, powinni zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego. Nie zrobili tego. Dlaczego? „Jeżeli złamiemy decyzję TSUE, będzie to...
Katarzyna Gójska
Sporą dyskusję wywołało krótkie nagranie z Tysonem czytającym tekst o Powstaniu Warszawskim. W wideo słynny bokser składa hołd mieszkańcom polskiej stolicy, mówi o nich z podziwem. Całą sprawę można by skwitować krótkim „w porządku – niech idzie w świat”, bo przecież każda informacja o najnowszej historii Rzeczypospolitej, informacja prawdziwa, jest dla nas korzystna. Mike Tyson to jeden z najbardziej utytułowanych pięściarzy, człowiek powszechnie rozpoznawalny. To prawda, że z jego dawnego blasku niewiele już zostało, ale mimo wszystko jest obecny w amerykańskich mediach, wszyscy go znają – jedni nadal wspominają najlepszy czas w karierze bokserskiej, inni widzą w nim wyłącznie człowieka upadłego, który mając wszystko – dokładnie też wszystko stracił. Tak czy siak, trudno...
Michał Rachoń
TW „Alek”, TW „Bolek”, TW „Carex” i kilku innych tajnych bądź jawnych pomocników komunistycznej bezpieki napisało list. Współpracownicy komunistycznej policji politycznej z czasów ich bohatera Jaruzelskiego postanowili przypomnieć, że pamiętają „ponure czasy PRL, z jego aparatem represji obejmującym MO i ZOMO”. Zaznaczyli, że upadek systemu, którego byli beneficjentami, był również dla nich „wielkim historycznym wydarzeniem”. Komuniści i ich przyjaciele w swoim liście zwrócili się do policjantów, „a zwłaszcza ich dowódców, aby pamiętali, że policja nie jest własnością jednej partii. I że policjanci, podobnie jak inni obywatele, są odpowiedzialni przed konstytucją oraz ustawami, które są z nią zgodne”. Tym samym podpisani pod listem postanowili rozszerzyć katalog osób i urzędów, które...
Tomasz Sakiewicz
Po demonstracjach w obronie niezależności sędziego kapitana Iwulskiego i przedłużenia telefonu – sędziego Milewskiego wysłuchałem głosu Ewy Łętowskiej, zaniepokojonej interwencją policji. Wrażliwość pani Łętowskiej jest znana od 1987 r., kiedy została Rzecznikiem Praw Obywatelskich. ZOMO wtedy lało pałami, gazem i z armatek wodnych każdego, kto znalazł się w zasięgu jakiejkolwiek opozycyjnej manifestacji, nawet zupełnie przypadkowo. Widziałem kolegów bitych do nieprzytomności, kopanych, specjalnie poniżanych, bo odważyli się krzyknąć: „Solidarność” albo „Uwolnić politycznych!”. Ksiądz Suchowolec, był tak nieustannie napadany przez bezpiekę, że zwrócono się nawet do Łętowskiej o pomoc. Odpisała, że nic nie zrobi, bo są to chuligańskie wybryki. Wreszcie w ramach tych „wybryków” księdza...
Piotr Lisiewicz
Zoo w Kairze zostało oskarżone o próbę oszukania odwiedzających. Pracownicy pomalowali osła tak, by wyglądał jak zebra. Jak zauważył pewien 18-latek, zwierzę na pysku miało rozmazaną czarną farbę, a i uszy też nie wyglądały jak u zebry. Identyczne odczucie miało wielu z nas, słuchając sędzi Gersdorf i jej kolegów z Sądu Najwyższego. I porównując ich wygląd, głos, sposób uzasadniania wyroku. Nie wystarczy przebrać bolszewika w togę, by przekonać obserwatorów, że mają do czynienia z sędzią. W związku z odebraniem bolszewikom Sądu Najwyższego Magdalena Środa wezwała do organizowania podziemia walczącego z dyktaturą: „Trzeba nauczyć się z powrotem robić i rozrzucać ulotki (…), tak by się nie dać złapać (najlepiej z dachów)”. Wprawdzie niektórzy powątpiewali, czy Środa jest w stanie wejść...
Jerzy Targalski
Karierę zrobiły dotąd dwa pojęcia: hard i soft power – twarda i miękka władza. Pierwsza polega na zmuszeniu do posłuszeństwa za pomocą siły, druga zaś na przyciąganiu poprzez atrakcyjność. Ostatnio karierę robi trzeci termin – sharp power, który można by przetłumaczyć jako władza penetrująca. W czasach wojen hybrydowych Rosja i Chiny stosują właśnie tę metodę kształtowania środowiska politycznego i informacyjnego, pożądanego z punktu widzenia interesów własnych. W ciągu minionych dziesięciu lat oba kraje wydały dziesiątki miliardów dolarów na ten cel. Przy czym o ile Chiny mogą także przyciągać, o tyle Rosja dysponuje jedynie siłą destrukcji. Sharp power polega nie na wychwalaniu atrakcyjności Rosji, gdyż trudno byłoby się jej doszukać, lecz na sianiu wątpliwości i strachu, tworzeniu...
Dawid Wildstein
Zmarła Kora. O jej poglądach i afiliacjach środowiskowych czy politycznych można wiele mówić, ale niezależnie od naszych sympatii czy antypatii, była to wspaniała artystka, która głęboko naznaczyła polską scenę muzyczną. I dla wielu z nas jej piosenki były towarzyszami dzieciństwa, młodości. Za to należy się Korze szacunek. Dlatego ze smutkiem i jednak ze zdziwieniem (jak to jest, drodzy Czytelnicy, że w tym całym syfie, który jest udziałem totalnych, oni wciąż i wciąż sięgają dna, by potem zaskoczyć nas pukaniem od spodu?) obserwowałem to, co wyczyniają nad jej trumną politycy i „autorytety” związane z totalną opozycją. Można powiedzieć, że okazali się totalnymi hienami. Od razu zaczęli robić na śmierci Kory politykę. Nawet jednego dnia nie odczekali. Przyznam szczerze, że to tempo...
Tomasz Terlikowski
Jeśli ktoś miał nadzieję, że problem skandali homoseksualnych w Kościele to już jest przeszłość, mam dla niego złą informację. Nie jest. Tylko w ostatnich dniach zdymisjonowano biskupa z Hondurasu (pomocniczego biskupa kard. Maradiagi, jednego z najbliższych współpracowników Franciszka), a w Stanach Zjednoczonych rozpętał się nowy, gigantyczny skandal. Tym razem chodzi o kardynała Theodore McCarricka, który przez lata molestował seksualnie młodych mężczyzn, w tym kapłanów i kleryków. Wszystko wskazuje na to, że była to tajemnica poliszynela, że o sprawie wiedziano, a kardynała chroniła „lawendowa mafia”. Teraz oczywiście nawet jego najbliżsi współpracownicy, a przez lata protegowani (jak kardynał Kevin Farell, prefekt nowej kongregacji ds. świeckich, małżeństwa i życia) twierdzą, że...
Dziennikarskie wygi, a jest ich mało, twierdzą, że większość rozgrywek politycznych to trywialne zawody, z których dopiero mało doświadczeni publicyści robią piętrowe analizy. Zgadzam się prawie w całości, bo czasami dzieje się odwrotnie. Miało być prosto, ale się tak skomplikowało, że nikt za tym nie nadąża. Dość wspomnieć rekonstrukcję rządu PiS na przełomie 2017 i 2018 r. Za to modelową prostotą w podejmowaniu politycznej decyzji popisał się PiS przy odrzuceniu wniosku prezydenta Andrzeja Dudy o przeprowadzenie referendum konstytucyjnego. Nic tu nie jest skomplikowane i wszystko jasne. Widzieliśmy teatr polityczny, nawiasem mówiąc, na kiepskim poziomie, ale z bardzo dobrą puentą. Nikt mnie nie przekona, że odrzucenie prezydenckiego wniosku nie było polityczną „ustawką”, której cel...
Jacek Liziniewicz
Maria Nurowska pochwaliła się na Facebooku, że zrobiła laleczkę voodoo, w którą wbija szpilki. Ma to zaszkodzić posłowi Stanisławowi Piotrowiczowi. Jeśli rzeczywiście wiek XXI zakończy się naukowym dowodem na istnienie duszy, to pisarka będzie chyba symbolem zacofania ludzi początku wieku. Uważam jednak, że opozycja musi rozwijać koncepcję swoich elit. Platforma Obywatelska i jej hybrydy powinny wykorzystać każdą możliwość, aby obalić PiS-owski reżim. Należałoby więc czym prędzej powołać ezoteryczne komando. Już widzę to oczami wyobraźni. Tysiące płaczek zapeszających w kierunku PiS-u: skuś baba na dziada. Zoolodzy szkolący czarne koty, aby przebiegały przez drogę posłom partii rządzącej. Goście do zadań specjalnych ustawiający drabiny, aby PiS-owcy musieli pod nimi przechodzić. Inni z...
Tadeusz Płużański
Na patriotycznym muralu pierwotnie znaleźć się mieli wyklęci przez komunistów Żołnierze Niezłomni: rtm. Witold Pilecki, mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” i Danuta Siedzikówna „Inka”. Po jakimś czasie inicjatorzy – Fundacja „Kreatywność Pro Bono” – uznali, że nie można pomijać takich żołnierzy jak gen. August Emil Fieldorf „Nil” czy mjr Franciszek Przysiężnia, „Ojciec Jan” – urodzony i zmarły w Jarosławiu. Bo właśnie o miasto Jarosław tu chodzi. Młodzi jarosławianie byli pełni optymizmu. Mural miał się pojawić na zabytkowej kamienicy, która znajduje się na trasie corocznego „Biegu tropem wilczym”. Sylwetki wzbogacałby cytat Zbigniewa Herberta z „Przesłania Pana Cogito”: „idź wyprostowany wśród tych co na kolanach...”. Bo Niezłomni szli wyprostowani wśród mordujących Polskę i Polaków...
Wojciech Mucha
Czasem wypada ruszyć cztery litery zza biurka i wybrać się w teren. Tak wydedukowaliśmy z redaktorem Liziniewiczem i na zaproszenie Klubowiczów „GP” udaliśmy się do Wrześni. Przez długie godziny rozmawialiśmy z mieszkańcami i działaczami społecznymi o tym, co dzieje się pod glazurą propagandy, jaką od lat uprawiają tamtejsze lokalne władze. Usłyszeliśmy o wszechmocy deweloperów, zblatowaniu części tamtejszych mediów z Urzędem Miasta i kontrowersjach, jak na przykład zarzuty kierowane przez wrześnian pod adresem burmistrza, że ten od lat obraca (z zyskiem) gruntami w mieście. Zobaczyliśmy na własne oczy takie cuda jak zbudowany za miliony złotych „punkt przesiadkowy”, który według złośliwych ma służyć nie do przesiadki, lecz jako parking dla powstającego na terenach dawnego „Tonsilu”...
Podatki mają to do siebie, że bardzo trudno znaleźć kogoś, kto lubi je płacić. Taka już natura tych danin, że pewnie mało kto płaciłby je dobrowolnie. Zmniejszają one bowiem nasze środki do dyspozycji i w sposób naturalny budzą w związku z tym niechęć. Niemniej ich płacenie jest koniecznością. Tak już jest ten świat ułożony, że bez podatków nie da się zapewnić działających instytucji państwa, na których pracę przecież wszyscy liczymy, nawet jeśli mamy pod ich kątem mnóstwo zastrzeżeń. Podatki zatem były, są i pewnie będą. Państwo samo nie zarabia pieniędzy, zatem posiłkuje się tym, co weźmie od obywateli. Tyle, jeśli chodzi o oczywistości. Wśród prawników i ekonomistów trwa jednak spór o kształt systemu podatkowego. Czy większą rolę powinny w nim odgrywać podatki dochodowe, czy...
Ryszard Czarnecki
Cóż, fakt jest faktem: fala antysemityzmu rośnie. Nie ma co chować głowy w piasek. Trzeba mierzyć się z brutalną prawdą. Okropne? Okropne. Obrzydliwe? Oczywiście! Czy należy to potępić? Jasne! Chociaż w zasadzie zaczynam mieć wątpliwości. To nie pomyłka. Mam wątpliwości, ponieważ byłaby to... ingerencja w wewnętrzne sprawy innego kraju. Chodzi bowiem o istotny wzrost antysemityzmu w Niemczech. Tak, to nie pomyłka! Naród odpowiedzialny za ludobójstwo Żydów podczas II wojny światowej pozwala sobie na antysemickie czyny. To bolesna rzeczywistość naszego zachodniego sąsiada. Świadczą o tym opublikowane ostatnio dane specjalnego zespołu powołanego przez Uniwersytet Techniczny w Berlinie. Przeanalizowano olbrzymią liczbę komentarzy (dokładnie 266 tys.) w mediach społecznościowych i pod...
Robert Tekieli
Prawdziwi beneficjenci III RP są nietykalni? PiS, powołując komisję VAT-owską, wspomina jedynie o poznaniu mechanizmów okradania państwa, w najśmielszych zapowiedziach – o ukróceniu tego procederu. A przecież mówimy o konkretnych sumach, o konkretnych ludziach, którzy mają na kontach te miliardy. Złodzieje mają pozostać bezkarni? Od czasu przejęcia rządów przez PiS nie używa się pojęcia „wajchowi”, które wypowiedział po raz pierwszy publicznie Donald Tusk. Ówczesny premier opisał wtedy realnych decydentów, beneficjentów III RP, z którymi nie był do tego momentu w konflikcie, dając im okradać Polskę na miliardy. Utraciwszy ich wsparcie, wyjechał. Czy PiS jest w stanie powsadzać wajchowych do więzień? Czy PiS jest w stanie uciąć możliwość zarabiania przez nich dziesiątków miliardów...

Pages