Felieton

Tomasz Sakiewicz
Uznanie, jakim Jarosław Kaczyński obdarzył kluby i czytelników „Gazety Polskiej”, nie jest ani rachubą polityczną, ani efektem wzruszającej chwili na gali 25-lecia odnowienia wydawania tego tytułu (który liczy sobie już 191 lat). Sądzę, że Kaczyński myśli tak naprawdę. Nikt tak jak szef PiS-u oraz Antoni Macierewicz nie zna naszych czytelników. Macierewicz był bodajże na każdym zjeździe klubów „Gazety Polskiej”, a Kaczyński na większości. Są z nami dostatecznie długo, żeby poznać to środowisko. W ostatnich latach widziałem dużą aktywność Mateusza Morawieckiego na naszych spotkaniach. Potrafił dotrzeć dwukrotnie na ten sam zjazd. Mądry człowiek wie, gdzie warto być. O ile tradycyjny elektorat PiS-u nazywany jest twardym elektoratem, o tyle kluby i czytelnicy zapewne zasłużyli na miano „...
Piotr Lisiewicz
Monika Prończuk z portalu Oko.press o wspaniałej, obywatelskiej akcji mailowej wspierającej odwołanie Ryszarda Czarneckiego: „OKO.press napisało list z poparciem tego wniosku do szefa europarlamentu Antoniego Tajaniego i zorganizowało akcję na Facebooku, w ramach której czytelnicy mogli wysyłać listy”. Ta sama Monika Prończuk, w tym samym tekście, o listach w obronie Czarneckiego: „W styczniu 2018 skrzynki mailowe asystentów europosłów zostały zasypane listami… Wielu posłów irytowało się z powodu tego napastliwego spamu… Jens Rohde napisał w odpowiedzi: >>Spam, który pan generuje jest pod każdym względem nie do zaakceptowania<<”. Podwójne standardy? Nic z tych rzeczy! Listów zwolenników Oko.press była tak oszałamiająca ilość, że w ich przypadku o żadnym „zasypaniu spamem” mowy...
Jerzy Targalski
Duże operacje służb by zostały uwieńczone sukcesem, muszą odpowiadać interesom również uczestników używanych instrumentalnie na poszczególnych etapach kombinacji. Pogrom kielecki miał przypieczętować zgodę Zachodu na sowietyzację „dzikiej i antysemickiej” Polski, ale ucieszył aliantów, gdyż pozwalał im na uzasadnienie ostatecznego oddania nas w ręce Stalina „na wychowanie”. Na Marcu korzystali wykonawcy, ponieważ zwalniały się stanowiska i otwierały drogi awansu. Nagonka antysemicka pozwalała uzyskać poparcie i skonsolidować system pod hasłem: złu ustroju winni są tylko żydowscy komuniści. Co przykryło masowy charakter buntu młodzieżowego i pozwoliło sprowadzić go do rozgrywki wewnątrzkomunistycznej. Na zewnątrz przypomniano, że socjalizm jest wystarczająco dobry dla antysemickich...
Dawid Wildstein
Jest taki typ człowieka. Niestety – wszechobecny i wyjątkowo denerwujący. Nie jest nigdy prowodyrem, raczej stoi z boku i obserwuje. Próbuje wyczuć układ sił, kto jest słabszy, kto silniejszy. Nie występuje poza grupą. A gdy wydaje mu się, że wie, jak jest, że wszystko odpowiednio rozpracował – zaczyna działać. Jest zawsze tam, gdzie przywódca grupy. Usiłuje wyczuć, kto może być ofiarą bądź kolejnym celem. Rusza jako pierwszy do ataku, czy to werbalnego, czy czasem nawet fizycznego. Oczywiście dopiero wtedy, gdy wie, że silniejsi stoją za nim. Jego cel jest jeden: wyprzedzić o te kilka sekund działanie swego pana. Kojarzycie Państwo ten typ? Występuje on też w naturze, np. w stadach psów. Często obok przywódcy kręci się kilka poszczekujących kundelków, z natury tchórzliwych, odważnych...
Naraziłbym się na śmieszność, gdybym po raz setny pisał o podwójnych standardach „liberalnej” demokracji, co jest przypisane do tego ustroju, jak przewodnia siła PZPR do demokracji ludowej. Ślepy zobaczy i głuchy usłyszy, że casus Ryszarda Czarneckiego to modelowe zastosowanie różnej miary do różnych osób. Zadałem sobie trud i sprawdziłem, co faktycznie powiedział Czarnecki o Woźniakowskiej, i dokładnie brzmiało to tak: „Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein”. Kto umie czytać i myśleć, ten nie ma wątpliwości, że nie ma tu określenia Woźniakowskiej mianem szmalcownika, co się przypisuje byłemu wiceprzewodniczącemu PE. Czarnecki stwierdził jedynie, że w czasie II wojny światowej mieliśmy jeden margines społeczny, a dziś mamy inny,...
Jacek Liziniewicz
Wąż pończosznik, zwany również ogrodowcem, to jeden z mistrzów adaptacji. To najdalej na północ występujący wąż na świecie. Żyje nawet na takich terytoriach Kanady, gdzie temperatura spada do minus 40 stopni. To zupełnie niesamowite jak na zwierzę zmiennocieplne. Radzi sobie, zimując w jaskiniach w ogromnych, liczących wiele tysięcy sztuk koloniach. Gdy robi się ciepło, jak na sygnał zaczyna się wyścig o to, kto pierwszy zapłodni samicę i tym samym przedłuży istnienie gatunku. Wszystko zależy od jak najszybszego podniesienia temperatury ciała. I tutaj wszystkie chwyty dozwolone. Chyba najbardziej niezwykłym sposobem jest jednak chwilowa... zmiana płci. Chodzi o to, żeby frajerzy się nabrali i ocierając się o pseudosamicę, podnosili „jej” temperaturę ciała. Badacze nadal ustalają, czy...
Tadeusz Płużański
Zmarł 11 lutego 2004 r. w Tampie na amerykańskiej Florydzie. Osobistą decyzją prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego urna z prochami bohatera Polski i Ameryki – płk. Ryszarda Kuklińskiego – spoczęła na początku Alei Zasłużonych na stołecznych Powązkach Wojskowych. Na pogrzebie nie było nikogo z najwyższych władz III RP, ale wtedy prezydentem był Kwaśniewski, a premierem Belka. Ryszard Kukliński miał to szczęście, że nie został zakatowany gdzieś w kazamatach UB, Informacji Wojskowej czy NKWD i wrzucony do bezimiennego dołu śmierci. Wtedy – tak jak inni Żołnierze Wyklęci/Niezłomni – nie miałby swojego grobu. Bo Kukliński też został przez komunistów wyklęty, a do końca pozostał niezłomny. Jego misja to dalszy ciąg walki Polaków z okupantami o wolność waszą i naszą. Kolejna odsłona powstań...
Wojciech Mucha
W ubiegłym tygodniu przedstawiliśmy w „Gazecie Polskiej” wynik naszego wielotygodniowego śledztwa, które sięga od Panamy przez Włochy aż do irackiego Kurdystanu. Od Masuda Barzaniego do Andrzeja Dudy i Antoniego Marcierewicza. Od KRS w Rzeszowie do TVP w Warszawie. Przez kolejne szczeble duchowieństwa i poziomy absurdu. Chodzi o księdza Tomasza Jegierskiego, założyciela Fundacji „SOS dla Życia”. Duchowny nie dość, że przekonywał walczących z Państwem Islamskim Peszmergów, że „załatwi im broń od Macierewicza”, w Polsce oskarża Mateusza i Kornela Morawieckich o udział w karuzeli finansowej, to w dalekiej Panamie władze z prezydentem na czele wciąż czekają, aż duchowny rozliczy się z ćwierć miliona dolarów, które dostał od tamtejszego prezydenta na pomoc dla irackiego Kurdystanu. Już po...
Tomasz Terlikowski
Kilka dni temu w Brukseli kard. Robert Sarah wygłosił jedno z najbardziej przejmujących przemówień ostatnich lat, wskazując, że najmocniej prześladowaną grupą chrześcijan wcale nie są ci na Bliskim Wschodzie czy w Afryce, lecz Europejczycy, bowiem im chce się zabrać życie wieczne, dusze, odebrać moc Ewangelii naszym Kościołom. „Jesteście najbardziej prześladowani, bo chcą uśpić, znieczulić waszą wiarę. Chcą zabić waszą wiarę i wasze chrześcijańskie wartości. Mówią wam: żyjcie tak jak wszyscy, bądźcie nowocześni. Chrześcijanie najbardziej prześladowani żyją na Zachodzie. To prawda, w Afryce podcina się nam gardła. Jeśli w Nigerii idziesz do kościoła, to nie wiesz, czy wrócisz do domu, bo w kościele może być bomba. To prawda. Ale śmierć fizyczna nie jest najgorsza. Gorsza jest śmierć...
Jan Pospieszalski
Zapowiedź ogłoszenia ostatecznych ustaleń podkomisji smoleńskiej w dniu ósmej rocznicy katastrofy to inicjatywa być może słuszna, mobilizująca zespół podkomisji do przyspieszenia prac, ale to, co działa w karnych szeregach formacji politycznych, nie musi być skuteczne w realiach pracy światowych laboratoriów i instytutów badawczych. Dlatego nie rozumiem związku uroczystości rocznicowych z dochodzeniem do prawdy. Słuszna i godna polityka pamięci nie może nam zastąpić rzeletnej wiedzy, a tej nie zdobywa się w rytmie kolejnych rocznic. Zakrojone na szeroką skalę eksperymenty i prace badawcze powinny być prowadzone dotąd, aż uzyskamy pewność, jak było. Na odzyskanie wraku (co widać po ostatnich rozmowach ministra Czaputowicza z ambasadorem Rosji) na razie nie ma co liczyć, pozostają więc...
Ryszard Czarnecki
W Strasburgu dzieją się rzeczy ciekawe. Mówię oczywiście o Parlamencie Europejskim, ale chodzi nie tylko o głosowanie nad moim „impeachmentem”, którego wynik Państwo znacie. Ciekawe są rezolucje, głosowania, a także inicjatywy podejmowane tuż pod bokiem UE. Oto np. liderzy grup politycznych chadeków (EPL tam gdzie PO i PSL), socjalistów i liberałów podjęli inicjatywę staży dla „młodych obywateli państw Afryki, Karaibów i Pacyfiku” w europarlamencie. Konkretnie w biurach posłów. Szefowie tychże grup żądali mojej dymisji, jednak, jak widać, mają w zanadrzu nie tylko postulaty negatywne, ale też pozytywne. Nie wiem tylko, dlaczego dyskryminują młodych adeptów polityki z Azji? Ktoś, kto miałby złą wolę, mógłby dopatrywać się w tym rasizmu. Ale oczywiście nic bardziej mylnego. Dziś Afryka,...
Konferencja „Zmieniamy polski przemysł” jak co roku dała szansę na dyskusję o jego kierunkach rozwoju. Panel dyskusyjny dotyczący przemysłu obronnego był miejscem rozważań na temat roli innowacji w Czwartej Rewolucji Przemysłowej. Innowacja to słowo-wytrych ostatnich lat. Innowacyjna jest gospodarka i przedsiębiorstwo. Czy innowacja jest celem przedsiębiorstwa? Czy istnieją przedsiębiorstwa nieinnowacyjne? Zacznijmy od przypomnienia celu ekonomicznego: „Celem przedsiębiorstwa jest uzyskanie przewagi konkurencyjnej na rynku dóbr i usług i stałe zwiększanie wytwarzanej przez przedsiębiorstwo wartości dodanej”. Cel ten w gospodarce osiąga się za pomocą takich narzędzi jak: poprawa produktywności, innowacyjność i poprawa procesu. Poprawa produktywności dotyczy metod porządkujących...
„Towariszcz Jewrej, znaczit polskij Żyd, wot wam w Krasnuju Armiju nada…” – takie słowa kierowano do obywateli polskich żydowskiego pochodzenia, stających przed komisjami poborowymi po ataku Niemiec na Sowiety. Przyjmowały one, w myśl umowy Sikorski–Majski, polskich zesłańców i łagierników do tworzonego na terenie ZSRS polskiego wojska. Komisje były mieszane, a prym w nich wiodło NKWD. Jednak łatka antysemityzmu została przypięta generałowi Andersowi, chociaż prawda była całkiem inna. Anders, sam będąc więźniem Łubianki, chciał wydostać z Sowietów jak największą liczbę osób, wojskowych i cywilnych, Polaków, ale także Ukraińców, Białorusinów i Żydów. W wojsku znalazło się ostatecznie około 4500 żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Kiedy II Korpus dotarł do Palestyny, rozpoczęły się ich...
Robert Tekieli
Największym przegranym niemieckich wyborów jest prezydent Macron. Na szczęście dla nas nie będzie budował Europy dwóch prędkości. Stany Zjednoczone Europy oddalają się w czasie, niszczenie państw narodowych zostanie spowolnione. Liberalna herezja chrześcijaństwa przegrywa z wielkimi, starymi narodami. Węgrzy i Polacy dali sygnał wszystkim siłom niechętnym franko-masońskiej utopii, że nieuchronne procesy historyczne nie są nieuchronne. W Unii Europejskiej, zdominowanej dotąd przez formacje neoliberalne i rewolucyjne, dążące do najpełniejszej integracji, odwracają się trendy. Polska stała się cichym przywódcą antyberlińsko-parysko-brukselskiej koalicji słabszych. PiS wpłynął na kierunek ewolucji Europy. Ponosimy duże konsekwencje tożsamościowej polityki, lecz akurat tę cenę warto zapłacić...
Marcin Wolski
Kiedy na widowni Teatru Wielkiego wśród rzesz działaczy klubów „Gazety Polskiej” i przedstawicieli nowej elity RP oklaskiwałem tegorocznych laureatów, przypomniało mi się zdanie przypisywane Piłsudskiemu. Widząc tłumy sięgające aż po horyzont, Marszałek miał stwierdzić: „Boże, żebym w 1914 roku wiedział, że jest nas tylu…”. Jednocześnie stanęły mi przed oczami wcześniejsze podobne ceremonie w „Gazecie Polskiej”. Ciasne pomieszczenie na Filtrowej, grupka kilkunastu ludzi. Piotr Wierzbicki z uczepioną jego ramienia redaktor Isakiewicz, szczuplejszy o 15 lat Tomek Sakiewicz, jednako filigranowa Katarzyna Gójska, roztaczająca jeszcze umiarkowały blask łysina Piotra Lisiewicza, blond grzywa Anity Gargas, górujący głową na resztą Rafał Ziemkiewicz, schowany lekko z tyłu, niby był, a jakoby...
Tomasz Łysiak
Z przyjemnością oglądam kolejną edycję festiwalu piosenki włoskiej w San Remo. Jak zawsze – odbija się w nim, jak w zwierciadle, cała kultura popularna Italii. Są i stare gwiazdy, i zupełni debiutanci. Na scenie występują Zucchero, Al Bano albo nikomu jeszcze nie znani młodzi artyści. Jest tu z jednej strony trochę kiczu, a z drugiej naprawdę sporo dobrej muzyki. Sanremo to po prostu przegląd kultury włoskiej – zarówno w perspektywie upływającego czasu, jak i wszelkich obszarów życia, które dotyczą Włochów. Oto na przykład w zeszłym roku na scenie pojawili się strażacy, którzy miesiąc wcześniej ratowali ludzi uwięzionych w hotelu przez lawinę – byli długo fetowani przez publiczność jako bohaterowie. Między występami słynnych piosenkarzy czy satyryków znajduje się nagle miejsce dla...
Katarzyna Gójska
Kryzys na linii Warszawa–Jerozolima zmobilizował instytucje państwa do rozpoczęcia dynamicznych działań w obronie dobrego imienia naszego kraju. Bo choć Prawo i Sprawiedliwość szło do wyborów z zapowiedzią aktywnej polityki historycznej, to po przejęciu władzy postulat ten był realizowany dość rachitycznie. Więcej było emocji i szumnych (niekiedy niestety także nierozsądnych) wypowiedzi, a mniej efektywnej pracy na tym polu. Po zamieszaniu wywołanym nowelą ustawy o IPN nagle okazało się, że trzeba się wziąć do roboty, bo walec narracji drugiej strony ruszył bezwzględnie do przodu. Na szczególnie dobre noty zasługują służby szefa rządu – materiały przez nie przygotowane były rzeczywiście bardzo dobre. Sęk w tym, iż w tej akcji nie można ustawać – nie można uznać, że skoro sytuacja...
Michał Rachoń
18 stycznia w Nowym Jorku, w najnowszym secie propagandowo-dezinformacyjnego meczu Rosja vs reszta świata, Siergiej Ławrow rozpoczął formatowanie Polski pozornie niewinnie, na sowiecki sposób. Na marginesie pierwszego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ z udziałem Polski Ławrow powiedział: „Nie możemy nie czuć się zaalarmowani ostatnimi pełzającymi próbami rehabilitacji nazizmu. Niektóre państwa, w tym te, które nazywają się modelowymi demokracjami, prowadzą stałą politykę rewizji rezultatów II wojny światowej, w tym gloryfikacji nazistów i ich lokalnych kolaborantów”. Jak przystało na sowieckiego mistrza dyplomacji, Ławrow nie podaje nazwy żadnego państwa. Mamy jednak w pamięci wypowiedziane kilka miesięcy wcześniej przez powiązanego interesami z Gazpromem Guya Verhofstadta słowa o...
Tomasz Sakiewicz
Trwająca od kilku dni akcja „Stań w obronie Polski” pozwala milionom ludzi na Zachodzie poznać prawdę o czasach okupacji. Kto był ofiarą, a kto był katem. Żadna akcja rządowa nie da takich rezultatów jak zmasowany ruch obywatelski. Dzisiaj kwestia zmiany nastawienia do Polski to walka o nasz wizerunek, potwornie niszczony przez ludzi nam nieprzychylnych, a często państwa, które chcą na tym coś ugrać. To walka o naszą pozycję w Europie i na świecie, o prawo do samodzielnego decydowania o własnym państwie. To nawet kwestia naszego narodowego bezpieczeństwa. Staliśmy się ofiarą wojny informacyjnej i na tę wojnę musimy odpowiedzieć pełną mobilizacją. Naszą bronią jest prawda, prawda o polskiej historii, o napaści Niemiec na Polskę, stworzeniu przez nich tutaj obozów zagłady i mordowaniu w...
Piotr Lisiewicz
Jakiś czas temu Oko.press zaatakowało dr Karola Nawrockiego, dyrektora Muzeum II Wojny Światowej. Za co? Tytuł publikacji mówił wszystko: „Zamienili wybitnego historyka na speca od boksu i żołnierzy wyklętych”. Autor tekstu ironizował, dlaczego nowy dyrektor nie dorasta do pięt poprzednikowi: „Nic nie wiadomo o tym, by prof. Machcewicz umiał boksować”. Teraz przeczytałem sobie biogram innego autora portalu Oko.press: „Daniel Flis. Dziennikarz, filozof. Wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Za jeden reportaż był nominowany do nagród. Boksuje”. A swoją drogą ciekawe, co Oko.press sądzi o merze Kijowa Witaliju Kliczko? Drań jak historyk Nawrocki, czy intelektualista jak filozof Flis? Chyba raczej to drugie, bo obstawiam, że zniesmaczenie portalu dotyczy tylko polskich i patriotycznych...
W programie TVN24 „Tak jest” pojawił się gość niezwykły, pisarka, reporterka, dziennikarka Anna Bikont. Pani Bikont prócz wymienionych talentów jest również absolwentką biologii i psychologii, co jest dość istotne w kontekście całej historii. Pomimo treningu nie jestem w stanie obejrzeć programu Morozowskiego w całości, dlatego podglądam po kawałku i tak się „szczęśliwie” złożyło, że trafiłem na osobliwy fragment. Rozmowa zeszła na polski antysemityzm, co w zestawieniu dzinnikarz TVN24 i dziennikarka „GW” jest obowiązkowym punktem programu. Morozowski zapytał, skąd w ogóle ten pomysł, że Polacy są współodpowiedzialni za Holocaust, i tutaj padła przełomowa odpowiedź dziennikarki i biolog Bikont. Wypaliła mniej więcej coś takiego: Polacy byli potrzebni, przecież Niemcy nie mieli...
Jacek Liziniewicz
„Zróbmy to. Teraz. Prędko. Zanim dojdzie do nas, że to bez sensu” – mawiał król Julian z sympatycznej bajki „Madagaskar”. To hasło dramatycznie często pasuje do naszej rzeczywistości politycznej. Przez ostatnie ponad dwa lata PiS przyzwyczaił nas do szybkiego tempa zmian. Nocne głosowania i wyścigi z sędziami pasjonowały i wzbudzały podziw. Teraz jednak, po dwóch latach, chaos zaczyna męczyć. Podam przykład, który akurat śledzę – ustawy łowieckiej. A konkretnie przepisu dotyczącego karania aktywistów ekologicznych za przeszkadzanie w polowaniu. Zmiana została wprowadzona w połowie grudnia, a już w lutym ma zostać częściowo wycofana. Czy jest sens tworzyć prawo na dwa miesiące? Pewnie nie. Choć to i tak nie rekord. Podobnie jest z systemem odszkodowań dla rolników. Ten faktycznie nie...
Tadeusz Płużański
Zanim wyprowadzili go z celi, popatrzył po raz ostatni na swoich towarzyszy niedoli i – jak relacjonował potem więzień o pseudonimie Młodzik – powiedział głośno: „Z Bogiem, panowie!”. Oni odpowiedzieli: „Z Bogiem, panie majorze!”. 8 lutego 1951 r. major Wojska Polskiego Zygmunt Szendzielarz stanął przed komunistycznym katem. W piwnicy X Pawilonu mokotowskiej mordowni komunistyczny prokurator odczytał wyrok śmierci – osiemnastokrotny (!), ogłoszony wcześniej przez krwawego zbrodniarza sądowego Mieczysława Widaja. Potem oprawcy zmusili „Łupaszkę”, aby pochylił się do przodu. Chcieli, aby zobaczył leżące na schodach martwe ciała trzech swoich kolegów, zabitych przed chwilą. Kula kata Rakowieckiej dosięgła Szendzielarza o godzinie 20.15. 62 lata później szczątki bohaterskiego majora...
Wojciech Mucha
Jestem przygnębiony. Na łamach tego numeru „GP” mogą Państwo zapoznać się z wynikami naszego śledztwa, w którym badaliśmy działalność ks. Tomasza Jegierskiego i prowadzonej przez niego Fundacji „SOS dla życia”. I nie cieszy mnie, że ta sprawa ma miejsce. Rozmawiałem z duchownym wielokrotnie. Obejrzałem nagrania z jego wystąpień, spotkałem dziesiątki świadków jego działalności i osoby, od których domaga się pieniędzy lub które czują się przez niego oszukane. Ludzi z Polski i ze świata. Jak to możliwe, że tak wiele osób, w tym te najważniejsze w Polsce, dały się uwieść duchownemu? Cóż, chcę to sobie tłumaczyć tylko w jeden sposób – zbytnim zaufaniem i socjotechnicznymi umiejętnościami księdza. Powaga habitu i autorytet, z jakim wiąże się stan duchowny, nie pozwalały przez lata zadawać mu...
Jerzy Targalski
Po klęsce grudniowego puczu 2016 roku zastanawiałem się, dlaczego służby i niemiecko-rosyjska agentura przestały zajmować się logistyką protestów targowicy, która bez takiego poparcia nikła w oczach. Rozumiałem, że idioci zostali poświęceni, ponieważ okazali się nieperspektywiczni i niesprawni, więc szykowane jest coś innego. Nie wiedziałem jednak, co. Po ruchach na narodowej prawicy było od dwu miesięcy widać, że zachodzi konsolidacja sił medialnych, ale brakowało zapalnika. Dziś już widzimy, że mamy do czynienia z koordynacją na poziomie międzynarodowym, co oczywiście wymagało czasu. Celem operacji było ukazanie Polski jako kraju antysemickiego, który tylko marzy o pogromach. Kulminacja operacji ma przypaść w czasie obchodów Marca 1968, które powinny wykazać, że polskie władze są...
Dawid Wildstein
A mogłoby być tak pięknie. TVP nadal mogłaby puszczać serial „Nazi matki, nazi ojcowie”, w przerwach opiewając spotami wielkość żołnierza sowieckiego. Żakowski i Sierakowski mogliby swobodnie występować na wizji i perorować o tym, że „polskie obozy koncentracyjne” to tylko określenie geograficzne i oszołomstwem jest czepianie się o nie. Kto wie? Może Jan Tomasz Gross dostałby od premiera nawet order Virtuti Militari, najlepiej na specjalnej imprezie w Berlinie, z laudacją wygłoszoną przez Merkel. I Polska znów byłaby ważna! Niestety – znów przylazł ten PiS i te rajskie możliwości spuścił w toalecie. A teraz żarty na bok. Sytuacja jest poważna. Dlatego chciałbym tu krótko napisać swoją propozycję dekalogu postulatów, które powinny określać ramy dyskusji o wspomnianym kryzysie. 1....
Tomasz Terlikowski
Trudna lekcja, jaką teraz odrabiamy w relacjach międzynarodowych, powinna nas sporo nauczyć. A Izrael może się stać naszym wzorem. Potrzebujemy dobrej, mocno rozpropagowanej polityki historycznej, i to nie tylko na potrzeby wewnętrzne, lecz także zewnętrzne. A jak na razie polskie władze (poprzednie) dostarczały na Zachód wyłącznie literaturę szkalującą Polskę i Polaków (Gross), a w ogóle nie troszczyły się o to, by pokazać bohaterów, naszą wersję historii. Ponadto trzeba sobie uświadomić, że tak jak Izrael jesteśmy, do pewnego stopnia, państwem frontowym. Rosja i Niemcy wyraźnie próbują z nas zrobić państwo wasalne, słabe, pozbawione własnych elit, uzależnione od innych. Tylko silni mogą przetrwać w takich miejscach. I wreszcie czas uświadomić sobie rolę wojska w budowaniu suwerennego...
Jan Pospieszalski
W debatach o braku narzędzi, które mogłyby przeciwstawić się oskarżeniom narodu polskiego o współudział w Zagładzie, pojawia się utyskiwanie, że nie wyprodukowano w Polsce filmów, które opisywałyby rozmiar represji i całą złożoność dramatu Polaków i Żydów podczas II wojny światowej. Nie ma ani jednej dużej produkcji, która opowiedziałaby współczesnemu (w tym zagranicznemu) widzowi, że właśnie klęska we wrześniu 1939 roku, upadek państwa rozdartego przez hitlerowskie Niemcy i Sowietów, otworzyły drogę do represji na obywatelach Polski i zagłady Żydów. Nie dowiemy się, jak wyglądały relacje polsko-żydowskie na terenach pod okupacją sowiecką, która trwała prawie dwa lata. Tematem tabu jest współudział lewicującej ludności żydowskiej w represjach, które spadły na Polaków ze strony NKWD...
Ryszard Czarnecki
Totalna opozycja i eksestablishmentowe media były bardzo zawiedzione, że ze spotkania Kaczyński–Tillerson nie prowadzono transmisji na żywo. Zamiast „lajfa” były domysły. Mogę ujawnić – trudno, raz kozie śmierć – dwie rzeczy. Te, których... nie było. Otóż sekretarz stanu USA nie zapytał, czy posłanka Mucha Joanna mogłaby zaśpiewać amerykański hymn przed meczem Super Bowl. Nie odniósł się też do faktu, być może ku osłupieniu ekspertów z TVN24, że partia Nowoczesna pani Kasi spadła w sondażach w okolice progu wyborczego. Zostawmy Tillersona. Zajmijmy się „Księgą dziwów w Polsce”. To praca zbiorowa, którą codziennie pracowicie piszą, rozdział po rozdziale, śmieszność po śmieszności, politycy opozycji. Tej, która w dni parzyste jest zjednoczona, a w nieparzyste podzielona. W ostatnich...
29 stycznia br. odbyła się w Sejmie konferencja „Związki gospodarcze o strukturze sieciowej  i integracji produktowej działające na bazie wielostronnych umów wspólnie kontrolowanych”. Organizatorami byli Klub Kukiz’15 oraz Konfederacja na rzecz Reform Ustrojowych. W konferencji, oprócz reprezentacji przedsiębiorców i ich związków, brali udział posłowie i przedstawiciele rządu. Przewodniczył jej poseł Jarosław Sachajko. Konferencja objęta została merytorycznym patronatem Rady. Organizatorzy zaprezentowali tezę, że pomimo 28 lat transformacji ustrojowej w Polsce nie wykształciły się struktury gospodarcze właściwe dla współczesnej, konkurencyjnej i innowacyjnej gospodarki rynkowej.   Zdaniem organizatorów związki gospodarcze o strukturze sieciowej i integracji produktowej,...
Gdyby żyli i pisali dzisiaj, opozycja i jej układ medialny okrzyknęliby ich zapewne faszystami, w najlepszym zaś razie prawicowymi nacjonalistami, stanowiącymi zagrożenie dla zachodniej liberalnej demokracji. Gdyby żyli dzisiaj, uczestniczyliby w Marszach Niepodległości, wołali „Cześć i chwała bohaterom”, wznosili hasła o Polsce silnej i niepodległej. Gdyby żyli dzisiaj, ich wydawnictwa, gazety i przede wszystkim twórczość własna – a byli wybitnie zdolni – tworzyłyby nurt kultury oparty na wartościach chrześcijańskich, krzepiących narodowego ducha. O kim mowa? O twórcach miesięcznika „Sztuka i Naród”, czasopisma literackiego ukazującego się w czasach okupacji. Bezwzględnie osądzali w zamieszczanych tam tekstach lansowane przed wojną warstwy kulturotwórcze. Oskarżali je wręcz o...
Robert Tekieli
Polska wchodzi do elitarnego klubu państw w pełni suwerennych. Musi sobie to miejsce wywalczyć stanowczością i stałością. Nikt się nie posunie, miejsca nie ustąpi. Aby znaleźć się w gronie państw takich jak Iran, Wielka Brytania, Izrael, Niemcy, Francja, Turcja, Rosja, Korea Południowa, Brazylia, Włochy i Japonia, musimy twardo mówić o polskich interesach. Z determinacją ich bronić i nie ulegać mentalnie skolonizowanym mieszkańcom naszego kraju, którzy w wypadku jakiegokolwiek konfliktu z kimkolwiek, automatycznie ustawiają się po drugiej stronie, krzycząc: musimy ustępować, bo nikt nie będzie nas lubił. Ustępować nie możemy. Zofia Kossak-Szczucka opisując w 1942 r. zagładę Żydów, notowała: „Zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni bardziej niż Niemców, że czynią nas...
Marcin Wolski
Wyobraźmy sobie, że 18 grudnia lub 22 kwietnia grupka młodych komunistów zabrałaby się w Poroninie święcić urodziny Józefa Stalina albo Włodzimierza Lenina. Byłyby przemówienia, śpiewy „Wołga, Wołga” i „Kalinka, Kalinka” – wypito by toasty za tych wybitnych rewolucjonistów i za zgromadzonych polskich patriotów. Mroki rozjaśniałaby podpalona czerwona gwiazda ze słomy lub model kuli ziemskiej w kłosach, który też nieźle by się fajczył. I co? Podejrzewam, że nic – na czołówkach gazet i paskach telewizji informacyjnych całego świata nie ukazałyby się napisy „Recydywa komunizmu w Polsce” lub „Polskie oszołomy czczą pamięć zbrodniczych ludobójców”, a przecież Wołodia i Soso wymordowali dużo więcej własnych obywateli, niż udało się to Adolfowi. Ekscesów nie potępiliby czołowi przywódcy, nie...
Tomasz Łysiak
Zastanawiam się właściwie, do czego jeszcze w Polsce mamy prawo. Co możemy robić bez ingerencji innych państw czy Unii Europejskiej? Bo okazuje się, że nie wolno nam reformować sądownictwa, nie wolno dbać o bezpieczeństwo przez podejmowanie decyzji o tym, czy chcemy, czy też nie chcemy przyjmować uchodźców, a wreszcie nie wolno nam nawet uchwalić ustawy, której celem jest obrona naszego dobrego imienia i walka z kłamstwem dotyczącym Holocaustu. Jako naród nie ponosiliśmy i nie ponosimy odpowiedzialności za zbrodnie niemieckie. Ani nie ponosimy odpowiedzialności za pojedyncze akty szmalcownictwa czy innych podłości – w każdym społeczeństwie znajdą się szuje i łajdaki. W czasie wojny wyłażą na powierzchnię i robią różne świństwa. Ale przecież w ustawie nie chodzi o przypadki indywidualne...
Katarzyna Gójska
Czytam oświadczenia sędziów Sądu Najwyższego i przecieram oczy ze zdumienia. Sposób, w jaki odnoszą się do zarzutów o polityczną usłużność w czasach komunistycznych, pokazuje, z jakimi ludźmi mamy do czynienia. Jeden twierdzi, że mógł być bardziej surowy – skazywał na karę więzienia. Co dziś ma na myśli, podkreślając swą rzekomą łagodność? Drugi nadal atakuje ówczesną opozycjonistkę, pisząc, że także dziś zostałaby skazana za – uwaga – zniewagę funkcjonariusza. Wówczas funkcjonariusza milicji. Cała sytuacja, którą trafnie opisuje w tym numerze Piotr Lisiewicz, pokazuje, jak bardzo polityczni sędziowie z czasów Jaruzelskiego pozostali mentalnie w epoce, która umożliwiła im kariery. Oni naprawdę tkwią w pierwszej połowie lat 80. postrzeganiem, czym jest demokracja, niezawisłość, ale i...
Michał Rachoń
Spór na linii Jerozolima–Warszawa dotyka splotu fundamentalnych interesów i zagadnień, które stanowią o dzisiejszym porządku politycznym Europy i świata. Nie dlatego, że cały świat przesadnie przejmuje się polską ustawą o IPN albo pretensjami izraelskiego rządu lub opozycji do jej zapisów. Spór, który przetacza się w tej chwili przez media i parlamenty obu państw, związany jest bowiem bezpośrednio z dwoma ciągle aktywnymi konfliktami zbrojnymi w dwóch – kluczowych z punktu widzenia światowego układu sił – rejonach. W wydanej niedawno książce „The Unquiet Frontier” dwóch autorów Wess Mitchell (obecny wysoki urzędnik amerykańskiego Departamentu Stanu, kształtujący w dużej mierze politykę względem Europy Środkowej) oraz Jakub Grygiel rysują dzisiejszą mapę światowego porządku,...
Tomasz Sakiewicz
Teoria amerykańskiego myśliciela (japońskiego pochodzenia) Francisa Fukuyamy o końcu historii od kilkudziesięciu lat usypiała czujność Zachodu w sprawie globalnych zagrożeń militarnych. Jego zdaniem fascynacja liberalną demokracją miała wystarczyć do tego, by światowi przywódcy przestali używać najgroźniejszych środków, czyli wielkich wojen, do rywalizacji o prymat polityczny i gospodarczy. Chyba już pora pokazać, że nic z tego nie wyjdzie, a duże wojny wiszą na włosku. Obraz dostępny Fukuyamie to wizja człowieka otoczonego dobrobytem i ludźmi, którzy przez parę pokoleń nauczyli się cenić to, co już mają, a ambicje lokować jedynie w poszerzeniu swoich dóbr i korzystaniu z takiego stylu życia. Kto by tak nie chciał? Otóż wielu tak nie chce, a jeszcze więcej tak nie może. Świat nie...
Piotr Lisiewicz
Źle dzieje się w Rosji! Tamtejsze media sączą absurdalne teorie zamachowe, rzucając cień podejrzenia na samego Władimira Putina. Zupełnie otwarcie sugerują, że mógłby on mordować ludzi. Czyżby udziały w rosyjskich mediach wykupił Antoni Macierewicz? Czy Tomaszowi Piątkowi coś wiadomo w tej kwestii?! Do rzeczy. Otóż domniemana córka Putina Jekatierina Tichonowa rozwiodła się biznesmenem Kiriłem Szamałowem. Jak przypominają dziennikarze, po ślubie Szamałowa z Tichonową, jego fortuna w tajemniczy sposób powiększyła się kilkukrotnie. Choć Tichonowa jest córką jedynie domniemaną, Szamałow otrzymał też państwową pożyczkę w wysokości prawie dwóch miliardów dolarów. Teraz wplątał się jednak w romans z kochanką, przez który już stracił połowę majątku. „Powinien dziękować Bogu, że nadal jest żywy...
Jerzy Targalski
Strach zapanował wśród rządzących, którzy doszli do wniosku, że atak na Polskę wywołany jest nieporozumieniem. Jeśli wszyscy – począwszy od prezydenta, a skończywszy na sekretarce – w gminie złożą oświadczenie w telewizji, iż nie są wielbłądami, to nareszcie nieporozumienia zostaną usunięte. Jak bowiem wiadomo, to brak prawdziwych informacji powoduje wśród zachodnich lewaków oraz agentury rosyjskiej i niemieckiej wybuch oburzenia na Polskę. Ale zaraz wszystko wytłumaczymy. Rozpoczął się więc wyścig w potępienia czegoś, co nie istnieje, i kolejne osoby pryncypialnie, po proletariacku, odrzucały wszelkie podejrzenia, iż mają jakikolwiek związek z wielbłądami. Oczywiście nikomu nie przyszło do głowy, żeby sprawdzić, czy istnieją powiązania między Bertoldem Kittlem, który podaje się za...
Dawid Wildstein
W Niemczech wielkie marsze pod hasłami w stylu „śmierć Żydom!”. Oficjalne parady neonazi. We Francji rosnące lewicowe, prawicowe, a zwłaszcza islamskie ekstremy. W Skandynawii – podpalenia synagog. No, ale to pikuś przy ostatnich wydarzeniach w Polsce, gdzie grupka debili w lesie zorganizowała pokaz nazistowskich wafelków. Tak to usiłują przedstawić wiadome media i politycy. Po wyczynach całej tej zbieraniny totalnych, pismaków z „GW”, dziennikarzy z TVN i podczepionego pod nich legionu autorytetów, możemy postarać się już zdefiniować, czym dla nich jest nazizm. Nazizmem jest więc demokratycznie wybrany rząd. Rząd, który zapowiedział stanowczą walkę z ekstremizmami i już wysłał na debili biegających po lesie ABW. Nazizmem jest niezgoda na niebezpieczne idee Berlina, związane m.in. z...
Do wszystkich informacji podawanych przez liberalne i lewicowe media należy podchodzić z higienicznym dystansem, ale od każdej reguły istnieją wyjątki. Współpracownik Tomasza Lisa, który słynie z pisania bredni, tym razem chyba napisał prawdę, bo nie miał interesu, żeby kłamać. Niejaki Krzymowski doniósł, że członkowie PO przeszli szkolenia i nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie temat: „Jak radzić sobie z wizytami CBA”. Internet z jednej strony zaryczał ze śmiechu, z drugiej padły poważne głosy oburzenia. Nie będę udawał hipokryty. Chociaż sprawa wcale śmieszna nie jest, to należałem do tych, którzy ryczeli. Na usprawiedliwienie dodam, że gdy się pozbierałem, przyszło poważne oburzenie. Oburzający jest sam temat szkolenia i uczestniczący w nich posłowie RP, ale jedna rzecz uszła...
Jacek Liziniewicz
Gdy piszę ten komentarz, w TVN jeszcze trwa debata o nazizmie w Polsce. Jednak jej miejsce powoli zajmuje gadka o wspinaczce wysokogórskiej. To chyba już tydzień, odkąd dziennikarze tej stacji przekonują nas wszystkich, że fakt, iż grupka idiotów zebrała się w środku lasu, aby sławić Adolfa Hitlera wśród leśnych zwierząt, świadczy o tym, że na polskich ulicach roi się od neonazistów. Oczywiście w ślad za tym idzie rozszerzenie definicji neonazisty. W skrócie można powiedzieć, że neonazistą został każdy, kto nie jest entuzjastą europejskiej polityki migracyjnej. Nie wiem, jaki stosunek do muzułmanów miał Adolf Hitler, ale jestem w stanie ocenić, że jeśli już coś jest na nazistowską modłę, to właśnie pomysł, aby imigrantów ekonomicznych, którzy z narażeniem życia przepływali Morze...
Tadeusz Płużański
Znam nauczyciela historii, który za czasów PO–PSL został zwolniony z warszawskiego liceum za to, że zaprosił do szkoły „niewłaściwą” osobę, czyli Antoniego Macierewicza. No bo gdyby zaprosił innych gości – Tuska, Kalisza czy Grodzką – wszystko byłoby OK. Znam dyrektora muzeum w innym wielkim mieście, którego odwołano za to, że organizował konferencje na „niewłaściwe” tematy, zapraszając „niewłaściwych” prelegentów. A on tylko – jako dyrektor placówki historycznej – starał się przywrócić pamięć o polskich, wyklętych przez komunistów bohaterach. A zatem był współczesnym faszystą czy nazistą. I wysoko postawiony urzędnik aby odwołać dyrektora muzeum, musiał (biedaczysko) zakwestionować swój własny konkurs. Nowego – „właściwego” – dyrektora powołał już na mocy decyzji administracyjnej....
Wojciech Mucha
Często przychodzi nam na łamach „Gazety Polskiej” krytykować poczynania Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Warto jednak przyznać, że w ostatnich dniach MSZ i szerzej – rząd – wykonali kawał dobrej roboty. Wizyta sekretarza stanu USA Rexa Tillersona to kolejny dowód na umacnianie sojuszu Warszawa–Waszyngton. Już sam fakt, że Tillerson wybrał Polskę jako jeden z celów swojej wizyty, rokował dobrze. Jednak najważniejsze były (oprócz spotkań z prezydentem, premierem i szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim) słowa, które poszły w świat: „Polska i Stany Zjednoczone razem są przeciwni Nord Stream 2, który podkopuje całościowe bezpieczeństwo i stabilność energetyczną Europy, zapewniając Rosji jeszcze jedno narzędzie upolitycznienia energetyki” – oświadczył na konferencji prasowej amerykański polityk...
Tomasz Terlikowski
Pamiętam, rozmawiałem kiedyś z pewnym biskupem o zagrożeniach dla jego diecezji. – Macie tu potężne bezrobocie – powiedziałem mu. A on na to: – Spokojnie, panie redaktorze, powołałem już odpowiednią grupę w kurii, która się tym zajmie. – Młodzież ucieka z miasta – mówię do hierarchy. – Jest już grupa urzędników w kurii, która się tym zajmuje. – Spada liczba powołań – ostrzegam, a sympatyczny biskup przekonuje mnie, że kuria już się tym zajmuje. Zabawne to było, ale uświadomiło mi wielką wiarę w biurokrację, jaką miał, przynajmniej ten, biskup. Ale warto mieć świadomość, że nie jest to cecha tylko biskupów. Kilka tygodni temu brytyjscy eksperci odkryli, że ludzie są samotni. Do akcji wkroczyła premier Theresa May. W jaki sposób? Tworząc Ministerstwo ds. Samotności. Wiara polityków w...

Pages