Witold Gadowski

Środowisko prawnicze nigdy nie zostało praktycznie poddane lustracji i dekomunizacji. W sądach i w adwokaturze roi się od przedstawicieli rodzin, które pierwsze prawnicze kroki stawiały tuż po II wojnie światowej. Za autorytety wciąż uchodzą osoby, które legitymizowały poczynania junty Wojciecha Jaruzelskiego. Przykładem jest tu profesor Ewa Łętowska. Cały okres trwania III RP to praktycznie wzmacnianie dobrego samopoczucia prawniczych dynastii i potęgowanie przekonania, że stoją one ponad prawem. Nie może zatem dziwić, że wśród sędziów i adwokatów dominuje dziś jeden, krytyczny wobec władz, pogląd. Środowisko jest zwarte i gotowe do konfrontacji z Dobrą Zmianą, a wobec niezsubordynowanych gotowe na stosowanie całego arsenału „środków dyscyplinującego przymusu”. To być może jest...
Gdyby Monteskiusz nagle ożył i na dodatek rozumiał coś po polsku, to pewnie złapałby się za głowę. Nie przewidział bowiem sytuacji, gdy to właśnie tzw. trzecia władza – sędziowska – poczuje wolę rządzenia i z udawanej od dawna pozycji bezstronnych sędziów przeobrazi się w hydrę politycznego interesu, która bezwzględnie stanie do walki z legalnie wybranymi organami państwa. Monteskiusz zapewne zauważyłby też, że w dzisiejszej Polsce postkomunistyczna kasta sędziowska łamie wszelkie reguły, które postulował, aby zostały narzucone sędziom. Przedstawiciele zmienianego właśnie „wymiaru sprawiedliwości” drwią sobie z zasady mówiącej o tym, że sędziowie nie powinni być wybierani przez samych siebie, lecz przez lud, że nie powinni pełnić swych funkcji zbyt długo, bo jest to zachętą do...
Prezydent Andrzej Duda z rzadka daje oznaki realnego, politycznego życia. Pierwszą połowę swojej kadencji spędził na uroczym rozprawianiu o oczywistościach, przecinaniu wstęg i na przemówieniach, które początkowo wzruszały, a teraz stały się już nużącą sztampą. O swoim istnieniu przypomniał 3 maja zeszłego roku, kiedy ogłosił, że w roku obchodów 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości przeprowadzi ogólnonarodowe referendum konstytucyjne. To istotnie była jego pierwsza próba wejścia do realnej gry. Jak mu to wyszło? W poszukiwaniu własnego miejsca Inicjatywa referendum konstytucyjnego stała się strategicznym projektem prezydenta Dudy. Szkopuł jednak w tym, że w momencie ogłoszenia tego pomysłu kompletnie zaskoczony był obóz polityczny, który wyniósł Dudę do...
„Uczyła mnie mama, bym się nie bał chama, bo cham to jest cham i boi się sam…” – nie wiem, jakie poglądy miałby dziś Jan Tadeusz Stanisławski, ale słowa jego felietonu – piosenki pasują do opisu sytuacji, w której przed sejmową komisją śledczą do spraw zbadania afery Amber Gold stanął, słynący ponoć ze światowych manier, były wicepremier i minister finansów Jacek Jan Antony Vincent Rostowski. Potwierdziła się stara prawda, że prawdziwe maniery i esprit mierzy się zachowaniem w momentach napięcia i próby. Niestety, w polskiej polityce smutną regułą staje się karczemność i pospolitość, która wyłazi z mniemanych wielkości, gdy tylko wielkości te tracą swoje wpływy i polityczne znaczenie. Rostowski – szczególnie w starciach z przewodniczącą komisji Małgorzatą Wassermann – nie tylko nie...
W czasach Związku Sowieckiego zdarzały się sytuacje, gdy kremlowskie mumie słaniały się na nogach, a publiczności intensywnie wmawiano, że w pełni kontrolują sytuację. W ten sam sposób podtrzymywano polityczne „istnienie” Mao Zendonga i Fidela Castro. Do legendy przeszły rozpaczliwe próby reanimowania Leonida Breżniewa, ciągle także mamy w pamięci alkoholowe „występy” prezydenta Rosji Borysa Jelcyna. Kiedy podobne obrazki zaczynają dotyczyć najwyższych urzędników „Zjednoczonej Europy”, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia ze swoistym deja vu, właściwym dla schyłkowych stadiów każdej tyranii. Problem polega na tym, że dzisiejsza eurokracja przedstawiana jest jako szczyt demokratycznej finezji i smaku. Szef Komisji Europejskiej Jean Claude Juncker w czasie szczytu...
Piłka nożna stała się dziś bardziej biznesem i miejscem dla politycznej promocji niż radosnym sportem – zabawą. Kogóż to nie było już w szatniach piłkarskiej reprezentacji Polski: od PZPR-owskich aparatczyków aż do wizyty głowy państwa Andrzeja Dudy, wszyscy meldują się tam, aby tym sposobem trafić w dusze rodaków. Wszyscy pokazują też, jak bardzo są kibicami, robią oko do publiczności i nadrabiają sondażowe spadki entuzjazmem w czasie piłkarskich przedstawień. W piłkarskim środowisku roi się od posłów, ważnych polityków, prezesów państwowych spółek, swoistą zasłonę dymną – za pomocą piłki nożnej – roztacza nad swoją nieudaną działalnością prezes TVP Jacek Kurski. Każdy chce się zagrzać w blasku najbardziej ludycznej dyscypliny sportu. Apogeum tego teatru przypada zawsze na okres, gdy...
Czy nadal pozostaniemy wolni od leków i patologii, które zmieniły życie mieszkańców Zachodniej Europy? Premier Mateusz Morawiecki ogłosił sukces. Szczyt w Brukseli potwierdził klęskę tzw. mechanizmu relokacji uchodźców. Czy zatem staliśmy się bezpieczniejsi, czy rząd ochronił nas przed pułapkami, w jakie wpadł Zachód? Europejski spór o uchodźców to w istocie pierwsze starcie krajów Środkowej Europy z grupami ideologów dążących do takiego wymieszania społeczeństw w europejskich państwach, aby praktycznie wyeliminować kategorię narodu jako istotną kategorię społecznych wyborów. Wizja jednego, europejskiego państwa, którą postulował „nowy święty europejskiej lewicy” – Altiero Spinelli – zakłada właśnie likwidację państw narodowych. Temu ma służyć otwarcie granic Europy dla przybyszów z...
Rząd PiS i jego sprzymierzeńców znalazł się w martwym punkcie. Zaczyna brakować energii, wiary i pomysłów na pchnięcie kraju na nowe tory. Wewnątrz politycznego środowiska władzy daje się wyczuć coraz większą rutynę i brak nowych, energetycznych idei oraz narastające konflikty pomiędzy coraz bardziej pazernymi koteriami. Nadszedł więc moment na „impuls z zewnątrz”, na dopuszczenie do głosu środowiska, które – siłą rzeczy – stało się swoistym zakładnikiem PiS. Mowa oczywiście o szerokich kręgach ludzi określających się jako niepodległościowcy i wielbiciele polskiej suwerenności. Nie ma co się łudzić, przed nadchodzącym już – wielkimi krokami – sezonem wyborczym nie pojawi się żadna realna propozycja, która stałaby się zapowiedzią lepszej realizacji niepodległościowych postulatów niż...
Czyli o metodach rozbrojenia postkolonialnej bomby. Polski ustrój sądowniczy oraz rynek medialny to dwa zapalniki, z których każdy może doprowadzić do niekontrolowanej detonacji. Rząd Mateusza Morawieckiego ma dziś misję sapera, który stąpa po polu minowym. Każdy nieostrożny krok może spowodować eksplozję. Sytuacja jest tym bardziej napięta, że wciąż tyka mechanizm zapłonowy największej bomby. Bez jej rozbrojenia niewiele uda się zrobić. Wyobraźcie sobie bowiem ładunek wybuchowy, do którego, klasycznie, wiodą dwa druciki – niebieski: reforma sadownictwa i czerwony: reforma rynku medialnego. Przecięcie właściwego rozbroi bombę, niewłaściwy wybór doprowadzi do nieoczekiwanej, acz obfitej w skutki eksplozji. Bez sądów nic się nie uda Prawdziwa reforma państwa, jego uporządkowanie,...
Wygląda na to, że w ciągu najbliższych miesięcy tzw. totalna opozycja nie wykrzesze z siebie żadnego konkurencyjnego – wobec Dobrej Zmiany – programu. Jedynym pomysłem na pokonanie rządzących niepodległościowców stanie się zatem – wyczekiwany przez warszawskich celebrytów – powrót do kraju Donalda Tuska. Jaki pomysł może przyświecać politycznej reinkarnacji marnego urzędnika z Brukseli, który w Polsce posiada jednak całkiem pokaźne grono dewocyjnie zapatrzonych w niego zwolenników? Wykończyć Schetynę Obecny przewodniczący Platformy Obywatelskiej – Grzegorz Schetyna – doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że jego los jest przesądzony, gdyby Tusk powrócił dziś do polskiej polityki. Wrocławski polityk jest świadomy faktu, że nie ma nawet jednej dziesiątej uroku, którym ciągle...
Co pewien czas z ust polityka należącego do Platformy Obywatelskiej pada wypowiedź, która otwarcie sugeruje podejrzenie, że PO jest po prostu spolszczoną wersją rządzącej w Niemczech partii CDU. Chodzi tu nie tylko o serwilistyczne wypowiedzi Radosława Sikorskiego z czasów, gdy był ministrem spraw zagranicznych, czy też o ostatnią deklarację kandydata na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który uważa że w Polsce nie należy budować dużego międzynarodowego lotniska, ponieważ Niemcy właśnie kończą budowę terminala pod Berlinem, warto też zainteresować się zamilczanymi obecnie wspomnieniami jednego z najważniejszych (kiedyś) działaczy PO – Pawła Piskorskiego pt. „Między nami liberałami”. Dziś coraz wyraźniej wyłania się realne oblicze gdańskiego środowiska liberalnego i okolic....
Dzisiejsze polskie służby specjalne wywodzą się wprost ze służb chroniących komunistyczna władzę w czasie PRL. Wyjątkiem wśród nich jest powstałe w 2006 r. Centralne Biuro Antykorupcyjne. Może właśnie dlatego największe ataki polityczne kierowane są właśnie na tę – najmłodszą – służbę i jej założycieli. Cokolwiek by bowiem mówić o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu czy Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego, a nawet gdyby wspomnieć o Centralnym Biurze Śledczym Policji, to wszystko to są służby wyrosłe na komunistycznych fundamentach i służącej komunistom kadrze. Bękarty Urząd Ochrony Państwa powstał 10 maja 1990 r. Teoretycznie była to już służba specjalna niepodległej Polski, jednak w większości jej kadrę tworzyli pozytywnie zweryfikowani...
Kiedy wymiar sprawiedliwości wyraźnie sobie nie radzi, a sprawy sięgają najwyższych pięter władzy, wtedy powstaje sejmowa komisja śledcza. Choć taka komisja często staje się skrzyżowaniem reality show ze śledztwem prokuratorskim i jak dotąd najlepsze efekty przynosi w promowaniu jej członków, to jednak obrady takich ciał zawsze skupiają uwagę opinii publicznej. Wielu parlamentarzystów właśnie dzięki zasiadaniu w komisji zajmującej się głośną aferą trafiło na szczyt polskiej polityki. Efekty śledcze działających od 21 stycznia 1999 r. komisji są już znacznie mniej imponujące. Komisje odzwierciedlają jednak największe patologie polskiego życia publicznego i jako takie zasługują na głębszą uwagę. Swoją drogą, niezmiernie ciekawa byłaby książka opowiadająca o kulisach działań każdej z...
W nadchodzącej kampanii wyborczej dwa miasta staną się spektakularnym probierzem poparcia dla zmian: Kraków i Warszawa. Szczególnie rozgrywka w Krakowie zapowiada się nader interesująco. W tym mieście poglądy komunistyczne nigdy nie były popularne, a jednak – od czterech kadencji – na stanowisku prezydenta utrzymuje się tu postkomunista. Znany z nieczystej gry obecny prezydent miasta – Jacek Majchrowski – znów wykonał manewr, który doprowadził do zamieszania w obozie dzisiejszej opozycji. W momencie, gdy do kandydowania w prezydenckim fotelu mościł się lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, ekskomunista wykonał nagły zwrot i oświadczył, że pomimo swoich 73 lat jeszcze raz będzie ubiegał się o reelekcję. Jacek Majchrowski, który prezydentem Krakowa został właściwie przez przypadek i...
Konstytucja z dnia 2 kwietnia 1997 r. – zdaniem konstytucjonalistów – jest aktem prawnym bardzo słabej jakości, w którym pojawia się wiele zapisów otwierających szerokie pole do interpretacji. Była uchwalana w czasach, gdy rządziła koalicja SLD–PSL oraz prezydent Aleksander Kwaśniewski. Stworzyła dwugłową władzę wykonawczą (prezydent i rząd) oraz wpisała konflikt pomiędzy wybieranym w powszechnych wyborach prezydentem i rządem, będącym emanacją wybranej przez obywateli większości parlamentarnej. Czy zatem nadszedł czas, aby konstytucję zmienić? Konstytucja Kwaśniewskiego jest dziś archaiczna, dziurawa i nie wzbudza szacunku praktycznie w żadnej znaczącej grupie społecznej. Zmiana ustawy zasadniczej jest więc konieczna w procesie modernizacji i wzmacniania polskiego państwa. Czy jednak...
Na jesieni tego roku będziemy brali udział w jednym z najważniejszych politycznych testów ostatnich lat. Wybory samorządowe pokażą, czy uda się przełamać pierścień lokalnych klik, jaki osaczył ludzi w tzw. terenie. Stoimy przed odpowiedzią na dwa pytania: czy Dobra Zmiana jest w stanie uniknąć wplecenia się w lokalne sitwy oraz czy rządzącym uda się odbić duże miasta z rąk postkomunistów i ludzi poprzedniego układu? Samorządowe boje w Krakowie i Warszawie będą oczywiście skupiały największą uwagę komentatorów, najważniejsza walka dokona się jednak w tzw. Polsce lokalnej. Jeśli uda się ją wyrwać z dominacji zastanych układów, gdzie ogromną rolę odgrywa dogorywający – na arenie krajowej – PSL, to będzie można pokusić się o stwierdzenie, że Dobra Zmiana uzyskała nowy impet i na stałe...
Dobra zmiana dokonała już wielu rzeczy. Jednego wszak nie dotknęła jeszcze w sposób znaczący. Nie uderzyła w jądro układu, który od prawie 30 lat skutecznie paraliżuje naszą gospodarkę i sprawia, że ciągle jesteśmy postrzegani jako kraj oligarchiczny, który niewiele różni się od Ukrainy. W wielu dziedzinach panuje nieformalne uzależnienie od „mocnych ludzi”, wprost lub pośrednio związanych ze służbami specjalnymi. Czy wraz z aresztowaniem posła Stanisława Gawłowskiego nastąpi przełom i polski wymiar sprawiedliwości – bez oglądania się na politykę – zajmie się aferzystami piastującymi kiedyś wysokie funkcje państwowe? *** Jest rok 2003. Na niewielkiej stacji benzynowej pod Częstochową spotykam zmęczonego mężczyznę. Ma podkrążone oczy, trzęsą mu się ręce i mówi nieskładnie. Z jego...
Polskie dziennikarstwo trapi dziś wiele nieprzyjemnych, a czasem wręcz wstydliwych chorób. Ich przyczyna tkwi w mentalności środowiska dziennikarskiego, w której kompleksy PRL-u zastąpione zostały przez kompletne spsienie etyczne. Chyba nie ma w naszym kraju środowiska zawodowego, w którym tak dobitnie objawiałoby się prawo Kopernika–Grishama. „Środowisko” jest już tak przeżarte patologią, że racje mają ci, którzy od dziennikarzy trzymają się z daleka. Dzieje się tak bowiem dlatego, że dziś role „dziennikarzy” pełnią indywidua najgorszego autoramentu. Ostatnie zachowanie Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”, który ordynarnie obraził i zaatakował Antoniego Macierewicza, to jedynie przejaw upadku dziennikarskiego zawodu w Polsce. Jeśli zetkną się Państwo z kimś, kto przedstawia...
Dobra zasada głosi, że chcąc komuś wypomnieć niegodziwość, samemu należy zadbać o to, aby być czystym. W polityce powszechnie uznane zasady moralne wydają się nie obowiązywać, jednak kiedy Platforma Obywatelska wyrzuca dziś rządzącej koalicji nieuczciwe posunięcia, warto na moment skupić się na swoistym „dorobku” tej formacji. Fakt, że nikt z bardziej znaczących polityków PO jeszcze nie znalazł się za kratkami, nie świadczy wcale o ich niewinności. Potwierdza jedynie obawy, że polski wymiar sprawiedliwości w istocie jest nieruchawy wobec znaczących postaci. Jest także konglomeratem patologii, wpływów politycznych i złej woli. Właśnie brak polityków poprzedniej koalicji, którzy dziś odpowiadaliby (w charakterze oskarżonych) przed sądami za korupcyjne afery, świadczy o zapaści polskiego...
Gdyby ktoś chciał sprawdzić kondycję polskiego państwa w XXI wieku, śmiało mógłby rozpocząć od analizy sposobu wyjaśniania katastrofy smoleńskiej z 10 kwietnia 2010 r. Właśnie mija ósma rocznica tego tragicznego wydarzenia, zakończy się dziewięćdziesiąta szósta smoleńska „miesięcznica”, czy istotnie jesteśmy już blisko prawdy o tym zdarzeniu? Tragedia rządowego samolotu w Smoleńsku tylko na moment sprawiła, że uczestnicy życia publicznego zamilkli i stanęli w zjednoczonym, żałobnym kondukcie. Chwila jedności szybko jednak prysła i rozgorzał jeden z najbardziej brutalnych sporów w dziejach polskiej niepodległości. Oczywiste – zdawałoby się dla wszystkich – tchórzostwo ekipy Donalda Tuska, która oddała całe smoleńskie śledztwo w ręce Rosjan, znalazło licznych obrońców, ba, nawet...
Czy na prawicy – która potencjalnie może wygrać najbliższe wybory samorządowe i parlamentarne – w ciągu najbliższych miesięcy może pojawić się polityczna konkurencja wobec Prawa i Sprawiedliwości? Na razie nic na to nie wskazuje, ale jeśli PiS pogrąży się w słodkim nieróbstwie i konsumowaniu owoców władzy, to może nadejść niespodzianka. Rzecz nie w przystawkach. Mówiąc o poważnej konkurencji wobec PiS, trudno oczywiście myśleć o dzisiejszych koalicjantach – partii Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro. Ich polityczne byty uzależnione są jedynie od sojuszu z dzisiejszym PiS. Narodowy zaułek Na razie obrodziło konkurującymi ze sobą inicjatywami tam, gdzie sytuują się ludzie o poglądach narodowych, ceniący myśl Romana Dmowskiego. Kilka miesięcy temu swoją partię polityczną założył...
Rząd i cały establishment władzy znalazł się w przełomowym momencie swojej działalności. To chwila, która zaważy na całej przyszłości tej formacji i przesądzi, czy czeka ją niesławny los AWS, czy też zmiany, które zostały poczynione przez koalicję pod wodzą PiS, będą miały szanse się utrwalić. Na czym polega próba, o której piszę? Na samoograniczeniu się, narzuceniu sobie koniecznej, ale niezwykle trudnej ascezy. Minęły newralgiczne dwa lata, rząd PiS utrzymał władzę, nie uległ dekompozycji, oparł się kilku zręcznie i przy pomocy sporych nakładów finansowych przygotowanym próbom rozbicia. Rząd premiera Mateusza Morawieckiego działa jednak w sytuacji wzmożonej interwencji zagranicznej, w niekorzystnej aurze dyplomatycznej – wzmacnianej przez działania wpływowych osób związanych z PO i...
W Polsce trwa konflikt dwóch tradycji – niepodległościowej, która swoich źródeł upatruje w symbolach i kulcie, w jakich przeplatają się motywy religijne i ważne fakty z dziejów walki o niepodległość, oraz kosmopolitycznej, która swoją najnowszą mitologię osadza na wydarzeniach 1968 r. Tę stanowią ludzie, którzy nigdy nie czuli się związani z polską tradycją, a w czasach II RP ich przodkowie wierzyli w komunizm i spiskowali przeciwko polskiej niepodległości. Te dwa nurty nigdy nie osiągną porozumienia, nigdy też nie będą się tolerować. Wynika to z agresywnej ideologii i strategii działania postsowieckich elit i z bardzo wolno wyrównywanej przewagi, jaką kosmopolici osiągnęli nad resztą społeczeństwa. Rodziny sowieckich kolaborantów nigdy nie pogodzą się z utratą dominującej pozycji w...
Czyli dlaczego kult Żołnierzy Niezłomnych jest śmiertelnym zagrożeniem dla wygodnie umoszczonych – na polskim grzbiecie – środowisk postkomunistów. Były prezydent Bronisław Komorowski twierdzi, że antykomunistyczne powstanie po 1945 r. było „przejawem bratobójczej walki”. Jeszcze dalej idzie dzisiejszy lider SLD Włodzimierz Czarzasty, który na antenie TVP oznajmił, że „wśród żołnierzy wyklętych była masa morderców, świń, złodziei, gwałcicieli, nie pokłonię się im”. I Komorowski, i Czarzasty mają w jednym rację. Nie mogą ze sobą współistnieć dwie wersje polskiej historii, dwie logiki pojmowania patriotyzmu i obowiązków wobec ojczyzny. Jeśli bowiem żołnierze i dowódcy antykomunistycznego powstania są naszymi narodowymi bohaterami, to ci, którzy z nimi walczyli, którzy ich mordowali,...
Starcie z potężnymi machinami propagandowymi, które rozpędzały się od wielu dziesiątków lat, uzmysłowiło Polakom, jak bardzo są bezbronni i jak nasze państwo nie jest przygotowane do współczesnej wojny. Wojny, której zadaniem nie jest kolonizowanie terytoriów. Tu idzie o kolonizację umysłów. Wojna 2.0 – jakkolwiek nie widać przecież ani ofiar, ani zniszczeń – przebiega w myśl klasycznych strategii. Najpierw trwa długotrwałe rozpoznanie i przygotowanie teatru działań, a potem zaczyna się zmasowana kanonada zapowiadająca ofensywę. Wystrzał z antypolskiej „Aurory” Swoistym wystrzałem z „Aurory” (w tej wojnie) było wystąpienie ambasador Izraela w Polsce, pani Anny Azari, na terenie obozu koncentracyjnego Auschwitz. Rychło się okazało, jak bardzo jesteśmy bezbronni i nieprzygotowani do...
Dlaczego polska polityka jest taka jałowa? Co sprawia, że politycy – nawet jak wcześniej są interesującymi ludźmi – intelektualnie karleją natychmiast po tym, jak zawodowo zaczynają parać się polityczną profesją? Dlaczego polską dyskusję publiczną zamulają „przekazy dnia”, które zastępują żywe intelektualnie spory? Odpowiedzi może być wiele, ale ja uprę się przy jednej: polska polityka – w minionym ćwierćwieczu – nie wygenerowała żywej i dającej się realizować idei. Ciągle poruszamy się pomiędzy konceptami wielkich Polaków, którzy dawno już zamknęli swoje oczy. Tańczymy na trumnach Dmowskiego, Piłsudskiego i Giedroycia. To taniec rytualny, coraz bardziej pusty i zasłaniający myślową łysinę dzisiejszej polityki praktycznej. Fiasko „sanitarnego kordonu” Oczywiście na użytek tzw....
Grupa izraelskich demonstrantów wdarła się na teren polskiej ambasady w Tel Awiwie. Codziennie narasta fala gróźb i kłamstw kierowanych pod adresem Polski. Nikt już nie zwraca uwagi na formy, ważne jest, aby Polskę i Polaków podeptać, zastraszyć i pognębić. Jaki jest cel tej bezprecedensowej akcji, którą przygotowywano przez ostatnie dziesięciolecie? Odpowiedź brzmi: chodzi o ogromne pieniądze! Celem tej narastającej kampanii jest doprowadzenie do wydarcia Polsce majątku przekraczającego 100 miliardów dolarów. Tu też kryje się odpowiedź na inne pytanie: dlaczego nie zaatakowano na przykład Litwy, której spore terytorium leżało przecież w granicach II Rzeczypospolitej? W dziejach Litwy szybciej można dojrzeć ślady działalności zorganizowanych grup o faszyzującym obliczu niż w najnowszej...
Gratuluję. Wasza wytężona i mrówcza praca przyniosła spodziewane efekty. Sprawiliście to, czego – jeszcze pokolenie wcześniej – nie pomyślałby najbardziej szalony człek nad Wisłą. W opinii świata staliśmy się pomocnikami Hitlera, bardziej winnymi niż on sam. Wy – stypendyści niemieckich fundacji, „artyści” opłacani za niemieckie, rosyjskie i żydowskie pieniądze – co prawda nie stworzyliście niczego, co zasługiwałoby na miano dzieła o uniwersalnym, światowym zasięgu – staliście się zbiorowym autorem wielkiego obrazu, który teraz – już coraz bardziej i coraz mocniej opromieniony fanfarami „prawdy jedynej” – podróżuje przez świat. Wszystkich was – naukowców, twórców, celebrytów, dziennikarzy, polityków i innej maści głosicieli – wymienić nie sposób. Staliście się jednak twórcami...
Podejmijmy się próby analizy sztucznego rwetesu, który podniósł się po pewnym materiale wyemitowanym przez prywatną telewizję. Mowa oczywiście o gargantuicznie nadmuchanym rozgłosie, jaki nadano materiałowi telewizji TVN poświęconemu marginalnej grupce czcicieli Hitlera z Wodzisławia Śląskiego, wśród których nie wiadomo czy nie zostali po prostu zamontowani zwyczajni prowokatorzy. W tej hucpie-awanturze ważnych jest kilka detali: autor – Bertold Kittel. Wymowa: Polska to kraj, którego władze milcząco przyzwalają na rozrost ugrupowań faszystowskich, medialny szum: zaszantażować wszystkich rozgłosem i skłonić – przynajmniej – do milczenia. Materiał z daleka zalatuje zresztą politycznym obstalunkiem – rachuba jest bowiem prosta, skoro nie udało nam się rozhuśtać ulicy hasłami o „...
Rząd premiera Mateusza Morawieckiego został tak skonstruowany, aby budzić jak najmniejsze kontrowersje w Brukseli. Widać, że teraz cały wysiłek PiS-owskiej strategii zostanie skierowany na załagodzenie sporu z eurokratami i przekonanie Waszyngtonu, że czas radykalizmu już się skończył. W tym celu nie tylko zmieniono czołowe postaci gabinetu, ale także zaczęto forsować nowy język, którym wypowiada się polska polityka. Zagranica Właściwie można było obstawiać, gdzie skieruje się ze swoją pierwszą zagraniczną wizytą nowy szef resortu spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Berlińskie spotkanie ze swoim odpowiednikiem w rządzie Republiki Federalnej Sigmarem Gabrielem pokazało, jakie będą priorytety działań MSZ. Słuchając tonu, w jakim – po rozmowach z Gabrielem – wypowiadał się...
Zmiany w rządzie Mateusza Morawieckiego nie są jedynie rutynową wymianą ministrów słabszych na kandydatów, którzy dają szanse na skuteczniejsze działanie. To był wykalkulowany manewr, który dał Morawieckiemu więcej swobody, co więcej, jest to także uwolnienie się od postulatów, dzięki którym na PiS głosował tzw. twardy elektorat. Tych ludzi potraktowano jako zakładników rządu Morawieckiego, uważając, że i tak nie mają na kogo głosować. Zwłaszcza trzy zmiany: odwołanie Antoniego Macierewicza, stworzenie odrębnego ministerstwa dla związanej z Jarosławem Gowinem Jadwigi Emilewicz oraz oddanie steru resortu spraw zagranicznych w ręce członka „korporacji Geremka” Jacka Czaputowicza muszą wywołać głębsze refleksje. Istotne przesunięcie w lewo Odwołanie Antoniego Macierewicza, Jana...
Mateusz Morawiecki ciągle jest pewną zagadką. Mnożą się przypuszczenia: jedni opowiadają, że jest jedynie akwizytorem światowej finansjery, a jego premierowanie stanowi w istocie realizacją głębszego planu, inni podkreślają jego patriotyzm i z nadzieją spoglądają na plan przemian gospodarczych, z którymi jest kojarzony. Nie ma co wdawać się w spiskowe rozważania, zwłaszcza że w ciągu najbliższych miesięcy będziemy mogli ocenić realną wartość zmiany na najwyższym stanowisku w rządzie. Jak zatem zobiektywizować stosunek do nowego szefa rządu? Eksperymentalnie możemy do tego zastosować kilka miar, które obiektywnie pokażą, kim rzeczywiście jest Mateusz Morawiecki. Jest to istotne z jeszcze jednego powodu. Powiedzmy sobie jasno: nowy premier rozpoczął właśnie bardziej poważną grę niż to...
Uprzedzam, kontynuacja tej odrażającej lektury sprawi, że nie tylko nie staniecie się obywatelscy i nowocześni, ale nawet nie zasłużycie na to, aby być Europejczykami takimi, jak choćby Roza von Thun, Michał Boni czy Dariusz „Buyer” Rosati. Demokracja W rozumieniu „demokratycznych demokratów” demokracja to ustrój, w którym rządzą potomkowie awansowanych przez Stalina fornali. Fornal zaś to taki typ, który nie tylko nie posiadał żadnej własności, ale jeszcze nienawidził tych, którzy cokolwiek posiadali. Natomiast kiedy „władza ludowa” cokolwiek mu dała, to dokradał z największą ochotą wszystko, co wpadło mu w ręce. Mówiąc najprościej: fornal, to najgorsza, wioskowa szumowina. Z tej „gleby” wyrosło „państwo”, które dotąd w Trzeciej RP miało najwięcej do powiedzenia. Jak teraz zostało...
Na początek wyjaśnienie, dlaczego chodzi o „kieszonkowego”(nie mylić z kieszonkowcami) – jest ono proste, bo nic większego tam jeszcze nie urosło. Wyjaśnienia wymaga także sam termin „demokracja”. Jej kieszonkowi miłośnicy nie wyobrażają sobie bowiem, aby nie miała przed sobą jakiegoś przymiotnika. Za PRL-u kontentowali się dopełnieniem: „socjalistyczna”, teraz chętnie mówią o demokratycznej demokracji, w odróżnieniu od tej zwykłej, która jest dla nich nie do przyjęcia, nieodmiennie przywodzi im na myśl zwycięzców w wyborach A.D. 2015: Prawo i Sprawiedliwość oraz Andrzej Duda, a przecież nie o taką demokrację „Farmazon” Franciszek Jagielski, pułkownik Mazguła, czy „gienierał” Dukaczewski walczyli. Na wątki wiodące w myśleniu demokratycznych demokratów najlepiej naprowadza pan senator...
Premier Mateusz Morawiecki przystąpił do ryzykownej, ale bardzo odważnej gry. Już nie może ukrywać się w cieniu. Teraz bierze pełną odpowiedzialność nie tylko za stan gospodarki i realne wyniki programu, który sformułował już dla rządu Beaty Szydło, lecz także musi się zająć sprawami, które dotychczas nie były kojarzone z jego nazwiskiem. Jednym z najpilniejszych problemów jest wyhamowanie rozlewającego się na różne instytucje ataku idącego na Polskę ze strony europejskiej biurokracji. Premier Morawiecki nie uniknie rozmów o tzw. przymusowej relokacji uchodźców. W tej sprawie można oczywiście kontynuować twardą politykę premier Beaty Szydło i – z troski o bezpieczeństwo Polaków – nie przyjmować uchodźców w ogóle. To jednak będzie powodować wzrastającą wrogość dominujących w Brukseli...
Etatyści, socjaliści, konserwatyści, liberałowie, niepodległościowcy, mesjaniści i pozytywiści – wszystkie te kategorie politycznego myślenia o Polsce mają dziś swoich reprezentantów w obozie „dobrej zmiany”. Utrzymywanie kruchego balansu pomiędzy wszystkimi tymi grupami stanowi największy atut, jaki spoczywa w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Trzeba nie lada zręczności, aby tę chybotliwą równowagę utrzymać, i jeszcze większej sprawności, aby za pomocą tak różnorodnego grona realizować państwowotwórcze zamierzenia. Czy zmiana premiera nie zaburzy tej delikatnej symbiozy? Zmiana Mateusz Morawiecki na stanowisku premiera oznacza zmianę zasadniczego oblicza polityki realizowanej przez PiS. Rząd z socjalnego opiekuna przedzierzga się w surowego strażnika rozwoju. Miękki, empatyczny styl...
Polska kultura jest zawłaszczona przez krzykliwą garstkę uzurpatorów, którzy nie mają zamiaru budować pozorów kultury narodowej. Nadeszła pora na głębszą refleksję nad tym, kto i jak opowiada o naszych czasach, co pozostanie po naszych pokoleniach dla potomnych. W polskiej przestrzeni publicznej dyskurs publicystyczny zaczyna się powoli równoważyć. Niepodległościowi publicyści z łatwością radzą sobie z propagandowymi konstruktami kosmopolitów. O wiele gorzej jest w polskiej kulturze. Surogat kultury – stworzony w PRL – znakomicie został uzupełniony przez tzw. salon Trzeciej RP i do dziś sfera polskiej kultury zawłaszczana jest przez garstkę ludzi wstydzących się Polski i polskości. Kultura została bezczelnie zawłaszczona przez środowiska Adama Michnika i Jerzego Urbana. Tradycyjnie...
Rezolucje Parlamentu Europejskiego, które wyraźnie wymierzone są przeciwko Polsce, mogą dziwić jedynie osoby naiwne i niezdające sobie sprawy z tego, jakim zmianom ostatnio podlegał Stary Kontynent. Podobnie nie są zaskoczeniem już żadne nowe ataki na Polskę ze strony znanych europejskich polityków. Nikt z nich nie kryje przy tym, że wcale nie chodzi tu o rozwiązywanie rzeczywistych problemów. Nie wdając się w głębsze analizy, można dziś zauważyć, że Polska stała się przedmiotem wściekłego ataku z kilku przyczyn i kilku powodów. Ostatni bastion katolicyzmu Nie ulega dziś wątpliwości, że nasz kraj jest najbardziej katolickim państwem i narodem w Europie. Po upadku żywej i masowej religijności w Irlandii i Hiszpanii, Polska stała się zatem priorytetem wszystkich tych organizacji i...
Kampania samorządowa już w przyszłym roku. Może to być ostatni etap odbierania Polski postkomunistycznej oligarchii, istnieje jednak zagrożenie, że właśnie te wybory mogą poważnie załamać reformy. Jedno jest pewne – bez samorządów nie da się przeprowadzić gruntownej naprawy kraju. Dziś w większości samorządów w Polsce władzę sprawują rozmaite kombinacje środowisk Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, przeplatane gdzieniegdzie lokalnymi komitetami, których założyciele poswarzyli się kiedyś z wymienionymi partiami. Miejsc, gdzie Prawo i Sprawiedliwość bądź inne środowiska niepodległościowe, mają coś do powiedzenia, jest niewiele, a w czasie ostatnich wyborów samorządowych PiS stracił ostatnie duże miasto – Radom. Tam, dzięki ożywionej aktywności ówczesnej premier Ewy...
Dwustu sześćdziesięciu pięciu Bogu ducha winnych kandydatów na asesorów sądowych stało się zakładnikami w politycznej wojnie o zmianę oblicza władzy sądowniczej w Polsce. W tej – absurdalnej nieco – sytuacji okazało się, czym może skutkować cały łańcuch błędów i nieporozumień w obozie Prawa i Sprawiedliwości. Prawdą jest także to, że minister Zbigniew Ziobro sam stworzył sytuację, w której niechętni (w większości) obecnemu rządowi członkowie Krajowej Rady Sądownictwa mogli wymierzyć władzom dotkliwy policzek. Zacznijmy jednak od początku. Zasady tak, ale tylko wtedy, gdy nam służą Monteskiusz, na którego tak lubią się powoływać przedstawiciele polskiej kasty sędziowskiej, obok precyzyjnych warunków wyodrębnienia tzw. trzeciej władzy, w dalszej części swojego traktatu „O duchu praw...
Czyli jak członkowie rządu premier Beaty Szydło przepracowali pierwsze dwa lata swojej władzy. Wyraźnie widać, że w rządzie pracują ministrowie należący do ekstraklasy, solidni średniacy oraz maruderzy, którzy ‒ jeśli nie zmienią obrazu swoich ministerstw ‒ to powinni zostać wymienieni na ludzi bardziej zdolnych i zaangażowanych. Oczywiście przeprowadzona przeze mnie klasyfikacja jest wysoce subiektywna, pozbawiona naukowych podstaw i po części zapewne dyktowana sympatiami, od których nie potrafię się skutecznie uwolnić. Pani premier Powołanie Beaty Szydło na urząd premiera RP było pewnym zaskoczeniem. Zapewne przesądziło o tym świetne zorganizowanie kampanii prezydenckiej, w czasie której Beata Szydło wykazała dobry zmysł strategiczny, opanowanie i skuteczność w realizacji...
O służbach specjalnych piszą zwykle autorzy powieści szpiegowskich i pasjonaci. Jedna i druga kategoria bardziej posługuje się własną wyobraźnią niż faktami. A te są takie, że tylko kilka krajów na świecie jest w stanie prowadzić globalne operacje wywiadowcze i projektować kosztowne i rozbudowane akcje na różnych kontynentach. Są też kraje, np. Izrael, a ostatnio także Arabia Saudyjska, Pakistan i Turcja, które wykorzystują diaspory, rozsiane po świecie i gotowe do ideowej współpracy. Do tradycyjnych mocarstw (choć o zmniejszającym się ciągle znaczeniu) w dziedzinie akcji specjalnych należą także Wielka Brytania i Francja. Większość krajów nakierowuje swoje służby na wewnętrzną ochronę wywiadowczą, bliską zagranicę i ochronę akcji dyplomatycznych i gospodarczych w świecie. Żyjemy w...
Jeffrey Sahs, prawdziwy ojciec „planu Balcerowicza”, komentując zmiany ekonomiczne w Polsce, nie był w stanie zrozumieć, dlaczego w naszym kraju nie udał się proces reprywatyzacji, dlaczego przez cały okres istnienia III RP polski parlament nie uchwalił skutecznej i sprawiedliwej ustawy reprywatyzacyjnej. Być może, gdy zostaną ujawnione wszystkie dokumenty dotyczące Okrągłego Stołu, łatwiej będzie zrozumieć tę zastanawiającą niemoc. Istnieje bowiem teoria mówiąca, że właśnie przy Okrągłym Stole komunistom z PZPR zagwarantowana została ekonomiczna dominacja, zatem aby ona trwała, nie można było dopuścić do powrotu dawnych właścicieli, którzy stworzyliby konkurencyjną – wobec „czerwonej” – grupę posiadaczy znaczącego kapitału. W tym kontekście informacje ministra sprawiedliwości...
Polska nie odmieni się bez radykalnych zmian w samorządach. To prawda tyleż banalna, co realna. Najważniejsze: fundusze z samorządów powinny przestać płynąć do TVN i „Gazety Wyborczej”, to sprawi, że i polska mapa medialna znacząco się zmieni. Dziś ogromne pieniądze dzielone są przez – opanowane głównie przez PO i PSL – samorządy lokalne i wojewódzkie. Po drugie: duże miasta, rządzone przez ludzi takich, jak: Hanna Gronkiewicz-Waltz z Warszawy, Paweł Adamowicz z Gdańska, Jacek Karnowski z Sopotu, Rafał Dutkiewicz z Wrocławia, Hanna Zdanowska z Łodzi, Jacek Jaśkowiak z Poznania, Krzysztof Żuk z Lublina czy Jacek Majchrowski z Krakowa – to odrębne księstwa, które prowadzą dziś politykę przeciwną rządowi Beaty Szydło. Modernizacji i odbudowie niepodległości Polski wymykają się ogromne...
Jeśli teraz, za rządów PiS-u, nie zbudujemy realnych fundamentów niepodległości Polski, to przyjdzie nam na nią czekać może nawet przez okres życia całego następnego pokolenia. To już czwarta – w najnowszym okresie polskich dziejów – próba ustanowienia polskich porządków nad Wisłą. Poprzednie trzy albo były mistyfikacją, albo też z góry były skazane na niepowodzenie i stanowiły rodzaj wentyla bezpieczeństwa – dzięki któremu system III RP zmniejszał społeczne ciśnienie i łagodził rosnące napięcia. Bo III RP nie tylko nie była państwem niepodległym, bardziej była imitacją państwa niż organizmem państwowym. Mechanizm założycielski III RP sprawiał, że przez ostatnie lata Polska była krajem, gdzie zwalczano polską kulturę, najpopularniejszą gazetą była kosmopolityczna i neomarksistowska „...

Pages