Tomasz Łysiakv

Słowo „skandal” to zbyt mało. W kontekście zasobów źródeł do historii czasów PRL-u to po prostu zbrodnia. Nie można znaleźć dość ostrych słów, by określić to, co stało się w latach 1990–2009 z wojskowymi zasobami archiwalnymi w Gdyni, Nowym Dworze Mazowieckim i Rembertowie. Fakt zniszczenia dziesiątków tysięcy akt, ujawniony przez prof. Sławomira Cenckiewicza, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, jest szokujący i wymaga drobiazgowego śledztwa oraz ukarania winnych. Ale i tak nie naprawi to wyrządzonego zła: bezcenne archiwa zostały bezpowrotnie stracone. „Stopczyk, co wy tam palicie?” – w filmie „Psy” Pasikowskiego pytał podwładnego oficer SB, a tamten bezczelnie odpowiadał, że „Radomskie” i proponował „Camele” od Franza. Tymczasem na ekranie płonęło ognisko z donoszonymi wciąż...