Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
Utwór poświęcony pomnikowi Piotra Wielkiego Aleksander Puszkin zatytułował „Miednij Wsadnik”. W polskiej tradycji literackiej zaczął funkcjonować jako „Jeździec Miedziany” dzięki Julianowi Tuwimowi, który za Mickiewiczem przetłumaczył rosyjskie „miednij” na „miedziany” zamiast na „miodowy”. W każdym razie pomnik cara jest wykonany z brązu i stoi na potężnym, ociosanym na kształt fali głazie. Puszkin w swoim poemacie, w surrealistycznej wizji ożywia postać jeźdźca. Bohater wiersza, Eugeniusz, najpierw rzuca w twarz cara obelgę, a potem biegnie jak szalony. Słyszy za sobą tętent kopyt. „I w bladym blasku ukąpany, wysoko wyciągając dłoń, ON, Jeździec goni go miedziany”. Mickiewicz na te słowa Puszkina odpowiedział w „Dziadach”: „Pierwszemu z carów, co te zrobił cuda / Druga carowa...
Tomasz Łysiak
Gdyby przeżył, miałby dzisiaj 84 lata. Ciekawe, co robiłby słonecznego, pięknego dnia w Warszawie, 1 sierpnia 2012 r., o godzinie „W”? Właśnie wtedy, gdy zawyją syreny… Gdy staną samochody… Kiedy zatrzymają się w biegu przechodnie, by choć przez chwilę oddać zadumą hołd bohaterom Umęczonego Miasta… Co pomyślałby sobie, gdyby zaraz po tych syrenach usłyszał dochodzące ze Stadionu Narodowego dźwięki koncertu Madonny? Czy w ogóle uwierzyłby, że to prawda? Że w wolnej wydawałoby się Polsce, w wolnej nareszcie Warszawie, w taki sposób czci się pamięć tych, którzy przelali swoją krew po to, żebyśmy w ogóle mogli budować biało-czerwone stadiony? Tymczasem koncert skandalistki i prowokatorki odbędzie się właśnie 1 sierpnia w Warszawie… Madonna ważniejsza od zbiorowej wrażliwości W mediach...
Tomasz Łysiak
Historia przyniosła wielu naśladowców, którzy Odwagę jako jedną z kardynalnych cnót pielęgnowali ze szczególnym pietyzmem. Naród polski przez tysiąc lat swojego istnienia, przez wieki wzlotów i upadków, mógł być dumny, że jest narodem ludzi Odważnych. Nawet wtedy, gdy los nas nie rozpieszczał. Mówiąc lakonicznie (czyli po „lakońsku”, co znaczy tyle samo jak „po spartańsku”) – „mieczy ci był u nas dostatek”. Co prawda mieliśmy swoją historię zaprzaństwa, tchórzostwa i narodowej zdrady, lecz w polskiej opinii powszechnej takie postawy zawsze zasługiwały na potępienie. Co więc się stało takiego, że wielu Polaków, z polskim rządem, premierem i tzw. elitą, zachowuje się jak wspierająca się wzajemnie i poklepująca po plecach grupa zwykłych tchórzy? A duża część mediów przyklaskuje polityce...
Tomasz Łysiak
Senatorowie rzucili mu się do kolan, prawie płacząc, i w końcu wybłagali, żeby jeszcze trochę porządził. Bo bez niego, bez prawdziwego Ojca Ojczyzny (Pater Patriae), kraj runie w przepaść. Oktawian łaskawie się zgodził. I panował dalej przez lat kilkadziesiąt, zostając pierwszym rzymskim cesarzem, który rządził, używając trików formalnych, takich jak ciągle odnawiana władza trybuńska. Oficjalnie istniała dalej republika. Nieoficjalnie rządził On. Princeps. August. Wzorem Oktawiana, czyli polski Circus Maximus Jego siłą był autorytet, czyli inaczej mówiąc, cały system pozaoficjalnych wpływów, który powodował, że Oktawian robił, co chciał. A lud go kochał. Za to, że był spokój. Że nie było wojen domowych. Lud chciał tylko trochę rozrywki, chleba na stole i silnej ręki nad sobą. I to...
Tomasz Łysiak
Neron wystąpił na scenie domowego teatru i „opiewał zagładę Troi, porównując obecne nieszczęście z klęskami przeszłości”, co dało początek miejskim plotkom, które mówiły, że to sam cesarz był podpalaczem. Władca postanowił więc oddalić od siebie te oczerniające pomówienia i znaleźć winnych. Nie szukał długo – do roli kozłów ofiarnych idealnie nadawali się chrześcijanie. O tajemniczej sekcie wyznawców Chrystusa po raz pierwszy w swoich „Rocznikach” w taki sposób wspomina Tacyt: „Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął (…). Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych, i...
Tomasz Łysiak
Poeta przed sądem, czyli dziedzictwo lat 80. W czasie procesu Jarosława Marka Rymkiewicza, wytoczonego poecie przez wydawcę „Gazety Wyborczej”, szło o słowa. O to, czy redaktorzy „GW” mogą być „duchowymi spadkobiercami KPP” albo czy można mówić o ich „skażeniu duchem luksemburgizmu”, jak napisał Rymkiewicz. Poeta stał więc za barierką (proces pokazał w swoim filmie dołączonym niedawno do „GP” Grzegorz Braun) i starał się tłumaczyć, co rozumie przez różne, używane przez siebie, wyrażenia i terminy. Naprzeciw siedziała sędzia – lustrująca go pustym, szklistym, nic nierozumiejącym wzrokiem. A pod ścianą mecenas Rogowski z szyderczym uśmiechem rozgrywał spektakl mający upokorzyć J.M. Rymkiewicza. Skupił się na rozszarpywaniu poety poprzez ataki na niego i jego przeszłość (choć sam...
Tomasz Łysiak
Przyjechał „bronić rosyjskich kibiców”. Nie wiadomo zresztą gdzie, jak i przed kim? Na ulicy rosyjscy kibice bronili się sami pod znakami sierpa i młota. A może Fiedotow miał stać na czerwonym tramwaju i wydawać rozkazy? Lub ochraniać mołojców przed opresyjnym państwem polskim i jego urzędnikami? Nie to jednak stanowi istotę rzeczy. Wśród kibiców po jednej i po drugiej stronie znajdowała się masa pijanego chamstwa, niezasługująca na jakiekolwiek poważne refleksje. Chodzi o to, że zamieszki nabrały podwójnie charakteru politycznej manifestacji. Po pierwsze dlatego, że marsz kibiców zorganizowany został w Warszawie z okazji rosyjskiego święta narodowego. Samo wydanie zgody na taką manifestację jest kuriozalne. Czy jeśli kiedykolwiek zagramy mecz w Moskwie 11 listopada, to będziemy mogli...
Tomasz Łysiak
Wtedy właśnie pokazano miejsce nie tylko konkretnym żołnierzom – pokazano także miejsce Polsce. Na chodniku. Środkiem „Jezdni Dziejów” przetaczała się historia pisana rękami zwycięzców, a my mogliśmy popatrzeć z trotuaru. I tak miało zostać, wedle zamysłów naszych Friends. Obama i „polskie obozy śmierci”, czyli Niemcy głaskali owczarki Kiedy prezydent Obama z błyskiem śnieżnobiałych zębów rzucił słowa o „polskich obozach śmierci”, a potem nie uznał za stosowne, by  publicznie to jawne kłamstwo wyjaśnić i sprostować, to wpisał się tylko w ten sam sposób myślenia o Polsce i Polakach – nasze miejsce jest na poboczach nurtu dziejowego. Niektórzy mówią, że to zwykły błąd, lapsus, przejęzyczenie. Są tacy, któży ośmielają się twierdzić, że za zamieszaniem stoi zwykła ignorancja...

Pages