Tomasz Łysiak

Tomasz Łysiak
3 Maja? Czym właściwie jest dla Polaków ta data? Pozbawionym już konotacji patriotycznej świętem narodowym? Jednym z wielu wydarzeń, które uczeń szkolny dostaje w ramach podręcznikowej wiedzy? Czy też żywym śladem dawnej walki ducha, dawnych sporów i odmiennych wizji państwa? A może jest, jak niegdyś, potrzebny nie tyle ku pokrzepieniu serc, ile dla przypomnienia, iż naszym obowiązkiem jest dbać o naprawę Rzeczypospolitej, i że hańbę przynosi stanięcie u boku obcych sił? Na dzieło Konstytucji 3 maja patrzeć można rzeczywiście pod różnymi kątami – porządkować fakty, idąc za biegiem wydarzeń, przypominać, jak burzliwy był sam ten dzień, ile krzyku było w salach zamkowych, jakie obcesowe okoliczności towarzyszyły uchwalaniu aktu (w tym terrorystyczne działania Suchorzewskiego, który...
Tomasz Łysiak
Sprawa małego Alfiego Evansa poruszyła ludzi na całym świecie. Wszystko to, co od dawna mówią środowiska konserwatywne, ostrzegając świat o staczaniu się w przepaść śmierci i odhumanizowania – znalazło swoje potwierdzenie w wydarzeniach na brytyjskich wyspach. Co ciekawe, ten akurat nagłośniony wypadek jest tylko jednym z wielu dowodów na to, że Europa choruje na śmiertelną samobójczą chorobę. Proaborcyjni szaleńcy, także w Polsce, wychodzą na ulice walczyć o prawo do swobodnego dysponowania cudzym życiem – do czego sprowadza się przecież zabijanie dzieci nienarodzonych. Najbardziej szokujące jest to, że te same osoby, które na manifach wykrzykują proaborcyjne hasła, potrafią potem obłudnie ujmować się za niepełnosprawnymi protestującymi w Sejmie. Cywilizacja śmierci zdobywa żniwo...
Tomasz Łysiak
Bunt Chmielnickiego i wojna RP z Kozakami każdemu Polakowi kojarzy się od razu z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza. Genialną powieść przeniósł na ekran Jerzy Hoffman. Widzowie zobaczyli m.in. zrealizowaną z dużym rozmachem scenę bitwy nad Żółtymi Wodami – pierwszej bitwy powstania kozackiego i pierwszej klęski polskiej. Niestety, zapewne walory czysto filmowe spowodowały, iż obraz ten utrwalił w świadomości widzów nieprawdziwy jej przebieg i przyczyny porażki. Na pewno nie były to – jak sugerują sceny z filmu – nieporadność polskiej husarii i jej szarże prosto w błoto, które świadczyłyby albo o żenującym poziomie rzemiosła, albo o głupocie dowódców. O tym, że w „Ogniem i mieczem” bitwa nad Żółtymi Wodami została pokazana w sposób fałszywy, pisano niedługo po premierze. Oczywiście...
Tomasz Łysiak
Zastanawia mnie pasja, jaką różnego typu media salonowe przejawiają w poszukiwaniu „polskiej winy” we wszystkich wydarzeniach związanych z Holocaustem. Od „Newsweeka” po „Gazetę Wyborczą” i TVN – wszędzie króluje pęd do wynalezienia takich kontekstów, relacji czy wątków, które umożliwiłyby zbudowanie niedobrego wizerunku Polaków w trakcie wojny. Jest to tym bardziej przykre, że tego ataku doświadczamy we własnym kraju, w sytuacji, w której na Zachodzie trwa oszczercza, wymierzona w Rzeczpospolitą kampania (inaczej niż kampanią tego nazwać nie można). Nawet jeśli nie wprost, to przez stworzenie skojarzeń, tła opowieści, w której „aryjska strona” ma się niby z obojętnością przyglądać wydarzeniom w getcie – buduje się wizerunek Polaków wspierających zbiorowo nazistowskie, niemieckie...
Tomasz Łysiak
Minęło 75 lat od powstania w getcie warszawskim. 19 kwietnia 1943 roku, nad ranem, na teren getta wjechały pierwsze niemieckie jednostki. Spotkały się ze zorganizowanym i skutecznym oporem. Niemcy, zaskoczeni, musieli się wycofać. Ludobójcza akcja, którą hitlerowcy nazywali „Grossaktion”, była częścią zakrojonego na szeroką skalę planu wymordowania polskich Żydów. Jednak oni postanowili walczyć – i to w sytuacji, w której wiadomo było, iż powstanie jest skazane na klęskę. Walczyli o honor i godność, walczyli, by przeciwstawiać się złu. Ich odwaga i nieugięta postawa zdumiewała niemieckich przywódców. Morzeni głodem, pozbawieni środków do życia polscy Żydzi dawali przykłady niezwykłego bohaterstwa. Wspierani przez Polaków, bili się z wielokrotnie silniejszym, posiadającym przewagę pod...
Tomasz Łysiak
Jürgen Stroop. Wysoki, postawny, na zdjęciach często stoi w wysokich butach do końskiej jazdy. Czasem ma czapkę górskich oddziałów z szarotką na boku. Na niektórych fotografiach z getta, z kwietnia i maja 1943 r., pozuje z uśmiechem, otoczony osobistą ochroną. Śmieją się także inni oficerowie. Tuż za nimi widać stojącą na gruzach rodzinę żydowską, ale ból i cierpienie Żydów zdają się nie obchodzić Niemców. W końcu „to tylko Żydzi”, czyli – w oczach hitlerowców – podludzie niezasługujący na litość i współczucie. To „zwierzęta”. Mamy więc na pierwszym planie Aryjczyków w eleganckich, wyprasowanych mundurach. Wśród nich bryluje generał Jürgen Stroop. Wcześniej nosił imię Józef, ale było za mało niemieckie. Zmienił na Jürgen. Po swym pierwszym synu, zmarłym tuż po narodzinach… To znak...
Tomasz Łysiak
W trakcie obchodów stulecia niepodległości przypomina się czasem wydarzenia, które rozegrały się w Małopolsce Wschodniej w lutym 1918 r. Doszło wtedy do buntu II Brygady i walk pod Rarańczą, a wszystko miało związek z tzw. Traktatem Brzeskim – układem między Austro-Węgrami i Cesarstwem Niemieckim a Ukraińską Republiką Ludową. Powstanie ukraińskiego państwa kosztem terenów rdzennie polskich doprowadziło w listopadzie do wojny polsko-ukraińskiej. Wśród bohaterów tamtych walk doczesne miejsce zajmują duchowni – słowem, postawą, a czasem i z bronią w ręku – bijący się o naszą Ojczyznę. Pomiędzy nimi znamienne miejsce zajmuje ksiądz Walerian Raba. Warszawski kościół św. Stanisława Kostki w pierwszym rzędzie kojarzy się z postacią kapłana męczennika, bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Ale...
Tomasz Łysiak
Na pomnik katastrofy smoleńskiej autorstwa Jerzego Kaliny rzucane są gromy – rzecz jasna prym wiodą w tym zarówno politycy „bundesopozycji”, jak i salonowe media. Krytykuje się zbyt prostą formę oraz samo miejsce, w którym pomnik postawiono. Zanim jednak w ogóle podejmie się rozmowę na temat umiejscowienia czy formy, należy zadać pytanie podstawowe – dlaczego na coś tak oczywistego jak symboliczne upamiętnienie zmarłego w katastrofie polskiego prezydenta i członków elity państwowej trzeba było czekać aż osiem lat? Dlaczego blokowano ten pomnik właściwie niemal do samego końca? Odpowiedź znamy, ale to retoryczne pytanie warto ponawiać… Bo ta walka, ten sprzeciw wobec pomnika to symptom „antysmoleńskiej” choroby, która toczyła i toczy dużą część polskiego społeczeństwa, otumanionego...
Tomasz Łysiak
„Bundesopozycja” wietrzyła sukces… Już szły ogary puszczone w las, już grali szczwacze, już nagonka ruszyła z zarośli, by dopaść zwierza, a ten nagle zamiast czmychnąć gdzieś w matecznik, dał nura w stronę polujących i sam ich popędził. Polowanie było urządzane pod hasłem „Konwój wstydu” i wykonywane za pomocą jeżdżących billboardów. Niektórzy dowcipnie nawiązywali do filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missuori”, wyśmiewając akcję Platformy tekstem „Trzy billboardy za Elblągiem, Mazury”. Ale billboardy z „Konwoju wstydu” miały być bronią masowego rażenia, wyrzutnią katiusza, politycznym czołgiem.  Niestety, wszystkie padły. Leżą jak pokot na polowaniu. Wszystko z powodu jednej, konkretnej akcji Jarosława Kaczyńskiego, który swoją zwierzynę przytrzymał krótko i wszystko odwrócił w...
Tomasz Łysiak
Juliusz Cezar zginął z ręki Brutusa w Idy Marcowe. Gdy się mówi o „idach”, czyli rzymskim święcie połowy miesiąca, na ogół jako pierwsze pojawia się owo skojarzenie ze śmiercią Cezara. Idy wyznaczały także środek innych miesięcy. W kwietniu wypadały w dniu trzynastym. Ten rzymski kwiecień był bogaty, jeśli chodzi o święta. W pierwszej połowie ważna była Ludi Megalenses, czyli festa ku czci bogini Kybele (Wielkiej Matki). Obchody zaczynały się 4, a kończyły 10 kwietnia. Lukrecjusz pisał, że tylko z pozoru były łagodne i radosne. Tancerze, ubrani w pancerze i hełmy wojenne, uderzali w tarcze, „uniesieni przelaną krwią”. Rzymscy nobile odwiedzali się w domach, a na ulicach słychać było dziką muzykę i wrzaski. Radość nadchodzącej wiosny mieszała się z pamięcią krwawych ofiar. Ten kontrast...
Tomasz Łysiak
Bitwa pod Racławicami, stoczona 4 kwietnia 1794 r., jest szczególna. Przede wszystkim z racji tego, iż wiktorii odnoszonych w trakcie powstań narodowych było niewiele, a ta w dodatku wyróżniała się także innymi wartościami niż tylko taktyczno-militarne. Jak chociażby dobrze nam znany udział kosynierów. Insurekcja Kościuszkowska, podobnie jak następne powstania, nie skończyła się sukcesem. Doszło do kolejnych, ostatecznych rozbiorów i Polska zniknęła z mapy. Jednak czyn Kościuszki i jego żołnierzy stanowił ziarno, zaczyn dla przyszłych pokoleń. To na legendzie Naczelnika budowano wychowanie patriotyczne i obywatelskie. Nie tylko sam czyn bojowy był jego spuścizną, bo także – a może przede wszystkim – był nim sens działań powstańczych. Wystarczy zerknąć w akt insurekcji, ogłoszony...
Tomasz Łysiak
Minął rok wielkiej wojny. Mocarstwa, stojące naprzeciw siebie, zraszały hektolitrami krwi pola bitewne w całej Europie. Pośród bijących się państw, pośród przedstawicieli narodów – tych wolnych i tych zniewolonych, oddających życie w nie swojej sprawie – byli też Polacy, którzy bojem legionowym pragnęli doprowadzić do odzyskania niepodległości. W Ożarowie pod Lubartowem, 5 sierpnia, w rocznicę wyjścia strzelców z krakowskich Oleandrów, komendant Piłsudski zwrócił się do swych żołnierzy z pięknym rozkazem. Podsumował ciężki rok zmagań wojennych, rozpoczęty z „małą garścią źle uzbrojonych ludzi”, dziękował za stanięcie w obronie „jeśli już nie szczęścia, to przynajmniej honoru” ojczyzny. Tę rocznicową przemowę do swoich chłopców zakończył znamiennymi słowami: „Żołnierze! Dziś po roku...
Tomasz Łysiak
Ostatnio na poczcie, w części „handlowej”, pośród klasycznego „badziewka” zobaczyłem naprawdę ciekawe książki historyczne – takie niepodległościowe i tożsamościowe. Tego typu oferta spotyka się oczywiście z hejtem i szyderstwem (i to nie tylko ze strony lewactwa). A ja pomyślałem, że to świetnie, iż właśnie przy okienku pocztowym można się natknąć a to na biuletyn IPN, a to na książkę Tadeusza Płużańskiego „Obława na Wyklętych”. Doskonale! Jeśli w badaniach okazuje się, że wielu Polaków nie rozumie podstawowych procesów zniewalania ojczyzny, jeśli nie potrafi odróżniać zdrajców od bohaterów (jak to jest z zaskakująco niejednorodną opinią o Jaruzelskim), to oznacza, że te długie lata prania mózgów za komuny, a potem może jeszcze gorsze (bo ukryte pod maską wolnościową) kłamstwa i...
Tomasz Łysiak
Książka ta wyszła w dobrym czasie. Potrzebujemy głębokiej refleksji nad tym, jak wyglądają nasze relacje z sąsiadami. Szczególnie wobec zmasowanego ataku liberalno-lewicowych elit wymierzonego w nasz kraj. W tym kontekście pytanie „Czego chcą od nas biedni Niemcy?” jest szczególnie ważne. Bo stosunek Niemców do Polaków, ukształtowany na fobiach, niechęci i kłamstwie, ma rangę szczególną: w końcu to Berlin jest głównym rozgrywającym w Unii Europejskiej. Sedno zbioru esejów „Czego chcą od nas biedni Niemcy” to w istocie poszukiwanie odpowiedzi na to kluczowe pytanie: dlaczego nasi zachodni sąsiedzi zachowują się tak, a nie inaczej, dlaczego mataczą, odrzucają swoje winy i z zadowoleniem przyglądają się, jak polityka narracji o „polskich obozach śmierci”, o polskim „współsprawstwie” i „...
Tomasz Łysiak
Dominika Wielowieyska zamieściła na Twitterze dramatyczny wpis okraszony zdjęciem ściętych w lesie drzew: „W Mazowieckim Parku Krajobrazowym trwa wycinka drzew. Zastanawiam się nad sensem tej polityki”. Na to posypały się odpowiedzi internautów – zarówno takich, którzy są przerażeni wycinkami, jak i tych, którzy przypomnieli, iż generalnie to drewno pochodzi z lasów, a żeby je mieć, to trzeba wyciąć drzewa. Mam wrażenie, że cały „antypisowski” salon, odkąd wyczuł, że na wycinkach leśnych można przywalić „pisiorom”, to nagle zainteresował się tą sprawą. Zupełnie tak, jakby wcześniej lasów nie wycinano, zaś Polska była porośnięta jedną wielką, niedotkniętą ręką człowieka, puszczą. Tymczasem gospodarka leśna stanowi od zawsze część gospodarki państwa. Drzewa się ścina i na ich miejsce...
Tomasz Łysiak
Wybory we Włoszech, które odbyły się 4 marca 2018 r., to zarówno koniec pewnej epoki, jak i powód do egzaltacji oraz zdumienia w całej politycznie poprawnej Europie. Dla Polski ich wynik może oznaczać korzystniejszy układ sił w Brukseli. Jednak ciągle możliwe są różne scenariusze utworzenia nowego rządu – od centroprawicowego po taki, w którym premier pochodziłby z Ruchu Pięciu Gwiazd. Być może w chwili publikacji tego tekstu znana już będzie polityczna przyszłość Włoch, przynajmniej jeśli chodzi o to, kto i na jakich zasadach będzie tworzył rząd. Na razie jednak są możliwe różne scenariusze. Z wynikiem 37 proc. w wyborach proporcjonalnych wygrała koalicja Centroprawicy, otrzymując w sumie 260 miejsc we włoskim sejmie. Składają się na nie zarówno te z wyborów proporcjonalnych, jak i...
Tomasz Łysiak
Był chłodny ranek marca 1934 r. W Alejach Ujazdowskich drzewa pokryte były szronem. Mieczysław Lepecki, adiutant Józefa Piłsudskiego, wszedł do sypialni, by obudzić Marszałka. Kaszlnął. Nic. Zaczął przesuwać krzesła. Znowu nic. Komendant spał. W końcu odważył się krzyknąć: „Panie Marszałku!”. Piłsudski powoli otworzył oczy. Spojrzał i mruknął: „A co?”. „Już ósma”– odpowiedział oficer. Za chwilę mieli wyjechać do Wilna, by tam, w gronie rodziny, świętować imieniny Piłsudskiego. Pod koniec życia twórca Legionów uciekał w dniu swych imienin od całego państwowego blichtru do kraju lat dziecinnych. Gdy pociąg z Marszałkiem jechał na Wileńszczyznę, ten wspominać nagle zaczął wojnę roku 1920. Rozmawiał z Lepeckim, który przyklejając czoło do szyby, patrzył na zmieniający się krajobraz. Gdy...
Tomasz Łysiak
Po raz kolejny w mediach i w środowiskach politycznych przetoczyła się burza. Wszystko za sprawą tekstu Andrzeja Gajcego i Andrzeja Stankiewicza zatytułowanego „Amerykańskie sankcje wobec polskich władz”. Użyte w tytule słowo „sankcje” nie pozostawia wątpliwości, jest konkretne i zdecydowane. Gdy już ze strony USA usłyszeliśmy dyplomatyczne zapewnienia, że informacje o sankcjach są fałszywe, wtedy zewsząd (także w szeroko pojmowanym konserwatywnym obozie światopoglądowym) popłynęły różnego rodzaju wyjaśnienia, analizy i próby obrony wzmiankowanego tekstu. Wszystkie one mijają się z podstawowym wymiarem tej sprawy – odpowiedzialnością za słowo. Nie tylko za jego sens konkretny, merytoryczny, lecz także emocjonalny, za skojarzenia, jakie budzi, i za efekt, jaki może przynieść. Każdy, kto...
Tomasz Łysiak
Nowojorska gala ku czci Ignacego Paderewskiego, zorganizowana przez amerykańską fundację klubów „Gazety Polskiej”, odbyła się w 85. rocznicę ostatniego koncertu, jaki wielki polski pianista i kompozytor dał w tym miejscu. Notabene grywał tam wielokrotnie, a jego los i dzieje naszej ojczyzny splotły się trwale. W 100. rocznicę odzyskania niepodległości warto przypomnieć sylwetkę artysty, światowej sławy muzyka, orędownika polskiej sprawy, premiera polskiego rządu w 1919 r. Paderewski w okresie szczytu swojej popularności był tak sławny, że gdy opuszczał sale koncertowe, na ulicy czekały na niego dzierlatki, piszcząc z zachwytu i próbując – na pamiątkę – uciąć mu choć najmniejszy kosmyk jego słynnej fryzury. Ale gdyby nie ta jego sława, gdyby nie renoma wielkiego muzyka, Paderewski nigdy...
Tomasz Łysiak
Urocze święto obchodzone pod nazwą Dzień Kobiet na pewno ma wpływ na stabilność holenderskiej gospodarki. Psiakrew, zastanawiam się nawet, czy to nie Holendrzy je wymyślili w celu zbycia tulipanów, które są ich dobrem narodowym. Teraz ciągną tantiemy od każdego naręcza tych kwiatów, sprzedawanych od Krupówek po sopockie molo. Gdyby święto wymyślili górale – mężczyzna obdarowywałby panie naręczem zakopiańskich oscypków. Chociaż tych w sumie już praktycznie nie ma. W Zakopanem sprzedaje się jakieś „scypki” i „serki góralskie z grilla z żurawiną” – w ten sposób można nabrać cepra na dutki, a Unia się nie doczepi. Jak ostatnio jednego sprzedawcę spytałem, ile jest sera owczego w jego „serku scypkowym”, najpierw zbaraniał, jakby go niedźwiedź właśnie wytarmosił za parzenicę, potem...
Tomasz Łysiak
Ryngrafy niegdyś ozdabiały piersi konfederatów, dziś wykopywane są z bezimiennych dołów, w których chciano pogrzebać pamięć o Żołnierzach Wyklętych. Byli niezłomni od początku. Już od 1768 roku. Pierwsi powstańcy, którzy czuli, że muszą chwycić za broń, by uwolnić ojczyznę od rosyjskiego knuta. Konfederaci barscy podjęli niezłomną walkę. Mijały dziesięciolecia i mimo serii najtrudniejszych dla naszego kraju chwil, ciągle znajdowali się godni ich następcy. Sztandar z Maryją, Orłem Białym i Pogonią chwytały kolejne ręce. Bili się z Moskalem żołnierze Kościuszki, powstańcy listopadowi i styczniowi. Gdy pojawiało się kolejne młode pokolenie, wznawiało walkę. Bez wytchnienia. Na sposób wilczy. Ciągle i ciągle. Kryjąc się w lasach i atakując z zajadłością, jak ktoś, kto musi zwyciężyć, bo...
Tomasz Łysiak
Kiedy Cześnik w „Zemście” Fredry wyciąga szable do pojedynku z Rejentem, jedną z nich darzy szczególną estymą. Mówi o niej z wyraźnym wzruszeniem: „He, he, he! Pani Barska! Pod Słonimem, Podhajcami, Berdyczowem, Łomazami. Dobrze mi się wysłużyła. Inna też to sprawa była: Młódź acz dzielna, w boju dziarska, Prym dawała starszym w radzie. Tak jak w poczet Bóg nas kładzie”. Ta „pani Barska” u Cześnika nie była przypadkowa – Fredro doskonale wiedział, że konfederacja barska stanowi część narodowej pamięci, duchowej spuścizny, do której odwoływały się kolejne pokolenia Polaków zmagające się z ograniczaną suwerennością. Śladem tej duchowej pamięci były utwory poetyckie, pieśni czy romantyczne powieści, które opiewały czyny konfederatów. Żołnierze Wyklęci dobrze znali historie polskich powstań,...
Tomasz Łysiak
„Polski Holokaust” zaszokował Polaków. Robiona zapewne za ruskie pieniądze propaganda zrobiła jednak swoje, nawet pomimo totalnie absurdalnej tezy wygłaszanej przez aktorów zatrudnionych w USA przez pewną fundację. Wypadki ostatniego czasu pokazują, że wkraczamy w okres jakiejś nawałnicy dyplomatyczno-wizerunkowej. Doświadczenie uczy niestety, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej. Potem zazwyczaj, jak chce pech, faktycznie robi się jeszcze gorzej. Za jakiś czas się okaże, że nie tylko istniał „polski Holokaust”, ale że tak naprawdę II wojnę światową wywołali Polacy. Ktoś napisze, że Niemcy, owszem, wkroczyli na nasze ziemie, ale tylko dlatego, iż słusznie bronili własnych, zagrożonych przez sanacyjną Polskę interesów. I że właściwie trudno zrozumieć, dlaczego nie...
Tomasz Łysiak
Gdyśmy w wyniku rozbiorów granice utracili, odczuliśmy to boleśnie. Przez wieki marzyliśmy o ich powrocie. W stulecie odzyskania niepodległości warto przypomnieć sobie uczucia, jakie wypełniały piersi Legionistów, którzy 6 sierpnia 1914 r. wyruszyli z Oleandrów na bój o Polskę i tego samego dnia pokonali „fałszywą” granicę między zaborami austriackim i rosyjskim. Sfragistyka to nauka o pieczęciach. Coś, co mogłoby się wydawać nudną dziedziną wiedzy, jest tak naprawdę pasjonującą dziedziną pomocniczą historii. Kształt, użyte formy i czcionka, czasem nawet błędy powstałe w wyniku nieuważnej pracy osoby wykonującej pieczęć, umożliwiają dziś wysnucie pasjonujących opowieści. Dawne polskie pieczęcie królewskie z dumą oglądamy na starych dokumentach kancelaryjnych. Pieczęć może mieć też inny...
Tomasz Łysiak
Obejrzałem ostatnio film dokumentalny z 2003 roku o Warszawie. Zamysł był taki – oto grupa Rosjan jedzie po raz pierwszy „na Zachód”, a ten „Zachód” to właśnie stolica Polski. Trwa referendum akcesyjne. Rosjanie patrzą na nasz kraj z zachwytem, spoglądając na „zachodnią” rzeczywistość, która dla mnie z perspektywy obecnej wygląda już bardzo „paździerzowo”. Przy okazji nasunęły mi się na myśl dwie refleksje. Pierwsza dotyczy tego optymizmu, który towarzyszył wielu euroentuzjastom (w tym mnie) w owym czasie. Po 15 latach okazało się, że przy wszystkich niezaprzeczalnych plusach, ekonomicznych czy infrastrukturalnych, istnieją rozliczne pola, na których Unia Europejska bardzo nas rozczarowała. A konkretnie rzecz biorąc, nie Unia sama w sobie, lecz lewicowo-liberalna mafia polityczna,...
Tomasz Łysiak
Z przyjemnością oglądam kolejną edycję festiwalu piosenki włoskiej w San Remo. Jak zawsze – odbija się w nim, jak w zwierciadle, cała kultura popularna Italii. Są i stare gwiazdy, i zupełni debiutanci. Na scenie występują Zucchero, Al Bano albo nikomu jeszcze nie znani młodzi artyści. Jest tu z jednej strony trochę kiczu, a z drugiej naprawdę sporo dobrej muzyki. Sanremo to po prostu przegląd kultury włoskiej – zarówno w perspektywie upływającego czasu, jak i wszelkich obszarów życia, które dotyczą Włochów. Oto na przykład w zeszłym roku na scenie pojawili się strażacy, którzy miesiąc wcześniej ratowali ludzi uwięzionych w hotelu przez lawinę – byli długo fetowani przez publiczność jako bohaterowie. Między występami słynnych piosenkarzy czy satyryków znajduje się nagle miejsce dla...
Tomasz Łysiak
Zastanawiam się właściwie, do czego jeszcze w Polsce mamy prawo. Co możemy robić bez ingerencji innych państw czy Unii Europejskiej? Bo okazuje się, że nie wolno nam reformować sądownictwa, nie wolno dbać o bezpieczeństwo przez podejmowanie decyzji o tym, czy chcemy, czy też nie chcemy przyjmować uchodźców, a wreszcie nie wolno nam nawet uchwalić ustawy, której celem jest obrona naszego dobrego imienia i walka z kłamstwem dotyczącym Holocaustu. Jako naród nie ponosiliśmy i nie ponosimy odpowiedzialności za zbrodnie niemieckie. Ani nie ponosimy odpowiedzialności za pojedyncze akty szmalcownictwa czy innych podłości – w każdym społeczeństwie znajdą się szuje i łajdaki. W czasie wojny wyłażą na powierzchnię i robią różne świństwa. Ale przecież w ustawie nie chodzi o przypadki indywidualne...
Tomasz Łysiak
Tak się zastanawiam, co trzeba mieć w głowie. Co trzeba wykonać na poziomie jakiejś analizy, logicznego powiązania faktów w rozumną całość, żeby będąc Polakiem, założyć na siebie mundur esesmana i obchodzić uroczyście urodziny Adolfa Hitlera? Wszędzie na świecie są ekstremalne grupy nazistów, ukrywających się pod auspicjami oficjalnie zarejestrowanych organizacji. Tyle że akurat w Polsce wyznawanie kultu Hitlera i jednoczesne strojenie się w piórka patrioty – to ekwilibrystyka znaczeniowa, której nie da się pojąć. „Sieg heil!” leży po drugiej stronie świata wartości od „Niech żyje Polska!”, bo Hitler – co dla każdego normalnego człowieka jest oczywistością – chciał, żeby Polska zginęła. Innymi słowy, jest to kompletnie niespójne. Z garstki idiotów, którzy w lesie zrobili nazistowski...
Tomasz Łysiak
Będąc młodym lekarzem, postanowiłem nie obsługiwać pacjentów z PiS. A to z tego względu, że mnie się pisiory nie podobają. Ogólnie uważam, że powinna być tolerancja i wszelakie dobro na świecie, ale z wyłączeniem niektórych. Bo ja rozumiem, jak czarnych segregowali kiedyś – był to skandal. Więcej, jak gejów, transy, lesbijki znieważają, nie tolerują, to ja jestem pierwszy, żeby protestować. Ale jeśli chodzi o to, żeby być za PiS-em… O, to już nie! Dlatego w gabinecie nie przyjmę. Bo pisiory nie dają na Owsiaka. Chodzi mię o znak, symbol – to serduszko. Czyli znak miłości. I ja sobie myślę, że pisior nie zasługuje na serduszko. Ja w ogóle myślę „primum non nocere”, po pierwsze, nie szkodzić, czyli „nic nie szkodzi, jak niektórych nie obsłużę”. Co więcej, proponuję także, żeby inni...
Tomasz Łysiak
Stulecie odzyskania Niepodległości to nie tylko świetna okazja do świętowania, ale także powód do refleksji nad główną wartością, o którą walczyli nasi przodkowie – zarówno sto lat temu, jak i w poprzednim wieku – czyli nad Wolnością. Była ona nie tylko celem walk, przelanej krwi, zabiegów dyplomatycznych czy politycznych, ale stała się też zobowiązaniem w chwili jej zdobycia. Nie ma prawdziwej wolności bez oddania czci przeszłym pokoleniom – to przez hołd składany bojownikom o Niepodległość łączymy się z nimi duchowo, stajemy się dziedzicami ich testamentu, a pielęgnując wolność obecną, sięgamy w przyszłość. Pokolenia dawne, obecne i te, które mają dopiero nadejść: oto pełna polska wspólnota. Wspólnota wartości, która wyrasta ponad proste „tu i teraz”, stawia mosty nad rzekami...
Tomasz Łysiak
Józef Piłsudski widział w sile duchowej Powstańców Styczniowych zaczyn dla moralnego zbudowania Żołnierza Polskiego, który idąc w powstańczy bój w roku 1914, miał wreszcie wywalczyć wolną Polskę. Wychowywał więc Legionistów na czynnych spadkobierców idei, które przyświecały bohaterom roku 1863. W tej wizji kształtowania nowego pokolenia niezbędnym elementem był szacunek wobec weteranów Powstania. W maju 1916 r. weterani Powstania Styczniowego przeszli ulicami Warszawy w patriotycznej manifestacji z okazji święta uchwalenia konstytucji. Pół roku później, w grudniu, do stolicy wkraczali legioniści, a ich wmaszerowanie pod udekorowanymi bramami stanowiło swego rodzaju symboliczne (chociaż w tym konkretnym wypadku oczywiście nie intencjonalne) pójście śladami powstańców. Duchowy szlak...
Tomasz Łysiak
Z przyjemnością oglądam hit serialowy sprzed dekady, a mianowicie serial „Mad Men”. Amerykańska rzeczywistość z lat 60. XX w. jest tam doskonale odwzorowana, przy czym najciekawsze są obserwacje dotyczące sposobu życia i tego, jak wyglądało wówczas społeczeństwo. Kapitalne są nie tylko wątki dotyczące rozwijającego się biznesu reklamowego (przypomnę, że serial opowiada o ludziach pracujących w agencji reklamowej), ale także, a może przede wszystkim, te, w których pokazane są rola kobiety, wychowanie dzieci czy wyraźne podziały międzyrasowe. Na całe szczęście serial nie wpycha treści politycznie poprawnych i opowiada po prostu o tym, jaka była wówczas rzeczywistość, np. Murzyn pracuje w windzie, a wszyscy pracownicy biura są biali. Notabene, obserwujemy zachowania, które wtedy były jak...
Tomasz Łysiak
Jedną z najbardziej pasjonujących historii o podbojach średniowiecznych można odnaleźć, studiując dzieje Europy w XI w. To właśnie wtedy nastąpił koniec „epoki wikińskiej”. W 1066 r. Harald III Srogi poległ w bitwie pod Stamford Bridge, a Wilhelm Bastard zwany Zdobywcą najechał i podbił Anglię, zwyciężając pod Hastings. Mniej znanym, a równie ciekawym wątkiem jest zdobycie przez Normanów całej południowej Italii oraz uwolnienie Sycylii spod panowania Saracenów. Historia Roberta Guiscard i jego braci to właściwie gotowy scenariusz na hollywoodzką superprodukcję. Synowie Tankreda dokonali czegoś niebywałego: przybywając do Italii jako najemnicy i niewiele znaczący rycerze podejmujący się średniowiecznych „umów na zlecenie” (zwykle chodziło o pozbawienie głów przeciwników zleceniodawcy...
Tomasz Łysiak
Nic tak ostatnio nie poruszyło użytkowników mediów społecznościowych jak telewizyjna premiera „Korony królów”. Z miejsca na głowy twórców i samej telewizji posypały się gromy. Krytykowano wszystko, serial porównywano z najlepszymi zachodnimi produkcjami, wysokobudżetowymi serialami takimi jak „The Crown” czy „Gra o tron”. Uważam tę krytykę za mocno przesadzoną. I to wcale nie dlatego, że „Korona królów” przypada mi do gustu. Od razu szczerze powiem – nie przypada, i wiele elementów tej opowieści mi się nie podoba. Nie będę jej widzem i co więcej, wcale nie powinienem nim być, bo nie jest ona do mnie skierowana. Nie oglądam przecież innych telenowel, nie zacznę więc oglądać i tej. A pomimo wielu wad i tak stanę w jej obronie. Po pierwsze, nie można porównywać niskobudżetowej telenoweli...
Tomasz Łysiak
Pewien góral mawiał, że z racją jest jak z d…ą – każdy ma swoją. To fakt, gdziekolwiek się rozejrzeć, tabuny ludzi, którzy mają rację. Od taksówkarza po profesora uniwersyteckiego. Najczęściej jest tak, że każdy uważa swoją rację za ważniejszą i niepodważalną. Stąd możliwe kłótnie na każdym poziomie – od studia telewizyjnego po rodzinę zgromadzoną przy wigilijnym stole. W kłótni taksówkarza z profesorem jadącym jego taksówką może także dojść do ostrej wymiany poglądów, i co więcej – racja kierowcy wcale nie musi być mniej prawdziwa niż racja profesora. Zresztą, co najgorsze, w racji nie chodzi o prawdę, lecz o własną wiarę w słuszność swojego poglądu. Filozofowie mogą toczyć niekończące się dysputy i nie dochodzić do prawdy, a mimo to będą uważać, iż mają rację. Bitwa na racje ma swój...
Tomasz Łysiak
27 grudnia 1918 r. wybuchło Powstanie Wielkopolskie. Powojenny ład światowy dopiero miał być ustalany na paryskiej konferencji, zaś rozejm w Compiègne z 11 listopada, kończący oficjalnie wielką wojnę, nie rozwiązywał kwestii zachodniej granicy Polski. Wielkopolanie chwycili więc za broń, a ich bohaterski czyn przyniósł zwycięski efekt – przyłączenie do Rzeczypospolitej olbrzymiej części Wielkopolski. W Boże Narodzenie 1918 r. do portu w Gdańsku przybił amerykański krążownik „Concorde”. Na jego pokładzie znajdował się światowej sławy kompozytor, pianista i polski patriota, Ignacy Jan Paderewski. W Warszawie działał już tymczasowy rząd Jędrzeja Moraczewskiego, 26 stycznia miały się odbyć pierwsze wolne wybory. Daleko było jednak do narodowej zgody, a wielką niewiadomą były przyszłe...
Tomasz Łysiak
Jeszcze trochę i rzeczywiście dojdzie do rozlewu krwi. Tak zwani opozycjoniści porównujący obecną rzeczywistość do stanu wojennego chcą chyba doprowadzić do tego, by takie zdarzenia jak podpalenie biura poselskiego Beaty Kempy były codziennością oraz by ludzie zaczęli prawdziwą rewolucję, taką, w której na szali stanie zdrowie i życie ludzkie. Do tego w końcu doprowadzi nakręcanie atmosfery i stwarzanie sztucznej rzeczywistości. Zapewne ktoś, kto czyta jedynie „Wyborczą”, ogląda TVN i słucha TOK FM zaczyna sądzić, że naprawdę żyje pod rządami jakiegoś potwornego reżimu. Przypomina to rok 1938 i audycję Orsona Wellesa, który na falach radia amerykańskiego CBS zaprezentował słuchowisko na podstawie powieści „Wojna światów” H.G. Wellsa. Zrobił to tak sugestywnie, że wielu słuchaczy...
Tomasz Łysiak
W Boże Narodzenie 800 r. w Bazylice św. Piotra w Rzymie król Franków Karol Wielki został przez papieża Leona III koronowany na cesarza rzymskiego. Dwór monarchy odkurzył dawno zapomniane słowo „Europa”, które miało pomóc określać tę część kontynentu, nad którą panował władca Franków. Dziś „Zachód” zamiast z szacunkiem spoglądać na swą ponadtysiącletnią historię opartą na fundamencie chrześcijańskich wartości – dawnemu dziedzictwu zaprzecza i dąży do samounicestwienia. Pięć naw Bazyliki św. Piotra w Rzymie było w dniu 25 grudnia 800 r. wypełnionych po brzegi Rzymianami i Frankami, książęcymi dworami, rycerstwem, zakonnikami i urzędnikami, ludźmi wysokiego i średniego urodzenia. Panował gwar, wymieniano uwagi i rozmawiano w oczekiwaniu na nadejście władcy Franków. Sprytny papież Do...
Tomasz Łysiak
Jedna z najpiękniejszych kolęd, którą notabene śpiewamy zawsze w trakcie redakcyjnych „opłatków”, to ta zaczynająca się od słów „Bóg się rodzi, moc truchleje…” autorstwa Franciszka Karpińskiego. Ukazała się ona w zbiorku „Pieśni Nabożnych” opublikowanym w 1792 r. To w tej wydanej anonimowo pracy znalazły się między innymi „Kiedy ranne wstają zorze” oraz właśnie „Pieśń o narodzeniu pańskim”. Pełna mistycznych treści i odniesień, zadziwiających oksymoronów („blask ciemnieje”) zawiera jednocześnie ładunek nie tylko religijny, lecz także polski. Jakoś tak „pod spodem” każdy Polak czuje w niej opowieść o Ojczyźnie – zarówno „ciemność” epoki rozbiorowej, jak i nadzieję na to, że nadejdzie czas światła, odrodzenia, że nie ma takich ciemności, w których Miłość nie rzuciłaby blasku nadziei....
Tomasz Łysiak
13 grudnia to data nie dla wszystkich Polaków mająca te same konotacje. Owszem, dla wielu nie ulega wątpliwości, że to jeden z najczarniejszy dni w naszej historii. Chwila, w której Jaruzelski wraz z całą grupą innych przestępców rozpoczął wojnę z własnym narodem. Niestety, są tacy, dla których rzecz wygląda inaczej: „Generał musiał podjąć się trudnego, ciężkiego zadania dla ratowania ojczyzny”. W opinii wielu ludzi podziemia solidarnościowego oraz tych wszystkich, którzy pamiętają aresztowania, strach, bicie ZOMO, podsłuchiwanie rozmów telefonicznych – takie spojrzenie wydaje się po prostu absurdalne, a jednak stanowi ono chorobliwą część naszej wspólnej, zbiorowej pamięci o przeszłości. Za ten stan rzeczy odpowiada Adam Michnik i środowisko „Gazety Wyborczej” oraz Lech Wałęsa (z...
Tomasz Łysiak
150. rocznica urodzin Marszałka Józefa Piłsudskiego to dobry pretekst do tego, by na różne sposoby przypominać postać Ziuka, Wiktora, Komendanta, Naczelnika, Dziadka, Marszałka. Jego życiorys jest tak przebogaty, że można by nim obdzielić kilku mężów stanu. Ale może warto też poświęcić więcej uwagi dzieciństwu Ziuka, wychowaniu, pierwszym latom życia w Zułowie, a potem w Wilnie, aż do zesłania na Syberię – czyli okresowi, w którym lwiątko dopiero wzrasta, choć już pokazuje cechy, które potem uczynią z niego prawdziwego Wskrzesiciela Państwa. „Urodziłem się na wsi, w szlacheckiej rodzinie, której członkowie zarówno z tytułu starożytności pochodzenia, jak i dzięki obszarowi posiadanej ziemi, należeli do rzędu tych, co niegdyś byli nazywani »benet nati e possesionati«” – pisał o swoim...
Tomasz Łysiak
Sarah Hall, brytyjska feministka, rozpoczęła walkę ze Śpiącą Królewną. A raczej – by wyrażać się ściśle – ze starą bajką autorstwa Charlesa Perraulta, który z kolei wzorował się na utworze Giambattisty Basilego z 1634 r. Historię królewny, która ukłuła się wrzecionem i zasnęła na sto lat, by w końcu zostać obudzona pocałunkiem przez księcia, znamy także z wersji braci Grimm. Pani Hall uznała jednak, że bajka zawiera treści na tyle oburzające, iż należy ją usunąć z książek dla dzieci. Czemu? Otóż chodzi o to, że Królewna śpiąca snem wiecznym (w sensie dosłownym) nie jest niczego świadoma, zaś podły książę tę jej nieświadomość wykorzystuje i kradnąc całusa, tak naprawdę dopuszcza się molestowania dziewczyny. Innymi słowy – Śpiąca Królewna jest dla niego obiektem seksualnej napaści. Baśń...
Tomasz Łysiak
Przed ponad 100 laty wojska niemieckie dokonały zbrodni ludobójstwa na ludach Herero i Nama. Niemcy zamordowali blisko 65 tys. ludzi, tworzyli obozy koncentracyjne, dokonywali okrutnych eksperymentów medycznych. Teraz muszą się zmierzyć z własną przeszłością. Niezbyt wygodną w świetle ich polityki historycznej ostatnich lat. Od wielu lat w stronę Polski wymierzone jest ostrze propagandy, której cel to osłabienie pozycji naszego kraju na świecie przez zmanipulowanie historii Rzeczypospolitej i zohydzenie jej w oczach Europejczyków. Czy wpływ na to ma fakt, iż pomimo największych (w stosunku do liczby obywateli) strat w II wojnie światowej, nie splamiliśmy się żadną kolaboracją z Niemcami? Wygląda to także na cyniczne „odwracanie kota ogonem” i przesuwanie odpowiedzialności ciążącej na...
Tomasz Łysiak
I znowu, po raz kolejny, pojawił się temat zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. Oczywiście, obecnie nie jest to projekt rozpatrywany na poważnie przez rządzących, ale opozycja spróbowała na tym od razu coś ugrać i przedstawić społeczeństwu szalone wizje burzenia budynku. Tymczasem chyba warto poważnie (no, może nie na etapie kampanii do wyborów samorządowych) zastanowić się nad likwidacją tego giganta, który stanowi swego rodzaju pieczęć odciśniętą przez Stalina na zdobytej Warszawie. Notabene nadal pod neonem z nazwą Pałacu Kultury i Nauki można zobaczyć wykute niegdyś imię owego krwawego fundatora. Już sam ten fakt powinien skłonić do refleksji: czy akceptowalibyśmy w stolicy kraju jakiś wieżowiec, który postawiłby Adolf Hitler? Czy nie raziłby nas drapacz chmur szkicowany pieczołowicie...
Tomasz Łysiak
Twórczość filmowców tworzących seriale na Półwyspie Apenińskim przeżywa renesans, zdobywając widzów na całym świecie. Tak jest choćby z serialem „Gomorra”, którego trzeci sezon właśnie ukazał się na ekranach telewizorów. Inne serie, produkowane na wysokim poziomie, są nie tylko ciekawe z czysto filmowego punktu widzenia, ale także stanowią odbicie zmian, które zachodzą we współczesnym świecie. Jak bardzo serial może przeplatać się z prawdziwym życiem, świadczy niedawna afera z „Rosy Abate”, emitowanym na Kanale 5 należącym do grupy Berlusconiego Mediaset. Serial opowiada o losach kobiety związanej z sycylijską Cosa Nostra. W trakcie jednego z odcinków na ekranie pokazano kartkę z napisanym czarnym flamastrem numerem telefonu. I Włosi zaczęli masowo na niego dzwonić. Okazało się, że...

Pages