Tadeusz Kopyś

Wybory u naszych „bratanków” udowodniły, że istnieją dwa oblicza Węgier. Prowincja popierająca wartości konserwatywne i chrześcijańskie oraz stolica wyrażająca poparcie dla lewicy oraz wartości liberalnych. Zjawisko to jest od dziesięcioleci obecne w polityce węgierskiej. Według oficjalnych wyników koalicja FIDESZ-KDNP może liczyć na 133 mandaty na 199 miejsc w krajowym parlamencie. Podczas wyborów odnotowano ponad 68-procentową frekwencję. Co ważne, Węgrzy w krajach ościennych (około 115 tys. wyborców) aż w 93 proc. poparli Fidesz. Społeczność stolicy Węgier to prawie 2 mln ludności, a wraz z przedmieściami jeszcze więcej. Już w poprzednich dziesięcioleciach Budapeszt dał się poznać jako „przyczółek zachodnich idei” w morzu konserwatyzmu i przywiązania do tradycji. Doprowadziło to do...
Przed mającymi się odbyć 8 kwietnia wyborami na Węgrzech należy podkreślić nadal dominującą rolę Fideszu. Poparcie dla tej partii kształtuje się na poziomie 30–35 proc. Zwycięstwo w kwietniowych wyborach wydaje się więc pewne, aczkolwiek może ona nie zdobyć tak przygniatającej przewagi jak w latach 2010 i 2014. Mimo to zaskakująca wydawała się porażka Fideszu w wyborach w Hódmezővásárhely, 50-tysięcznym mieście uważanym za bastion Orbána. Zwyciężył tam kandydat popierany przez partie opozycji. Wynik z Hódmezővásárhely uświadomił lewicy szanse wyborcze. Zapowiedziała ona możliwość rozmów z centrową partią LMP (Polityka Może Być Inna). A tylko współpraca partii opozycyjnych może zagrozić rządzącemu dotąd Fideszowi. Paliwo z Rosji Orbán zawdzięczał swoją reelekcję w 2014 r....