Ryszard Czarnecki

Ryszard Czarnecki
Irlandzki piosenkarz Bono z U2 pojawił się w Parlamencie Europejskim. Spotkał się z liderami grup politycznych, a następnie pognał do Tuska. Ja osobiście, mówiąc szczerze, jako historyk, od Bono wolę Bonę. Sforzę. Żona króla Zygmunta Starego, matka Zygmunta Augusta, a także, co wciąż jakoś za mało się podkreśla, teściowa Barbary Radziwiłłówny, sprowadziła do Polski różne warzywa, od XVI w. zwane u nas w związku z tym „włoszczyzną”. To był konkret. Zaimportowała z rodzimej Italii („z ziemi włoskiej do Polski”) sporą liczbę artystów, a także nieco makiawelicznych intryg. Co do tego drugiego, to niewątpliwie podniosło to poziom gier politycznych nad Wisłą, choć zapewne nie wiązało się z podniesieniem poziomu moralnego tychże. Co do pozyskania artystów, to dopiero w XVIII w. Canaletto,...
Ryszard Czarnecki
Nie chce mi się pisać o „taśmach kelnerów” w kontekście naszego premiera, bom uwierzył „Gazecie Wyborczej” (jako człowiek ufny z natury), że te taśmy to manipulacja i gra wyborcza PiS. Skoro jeszcze kilka tygodni temu za taśmami miała stać obecna formacja rządząca, a więc taśmy były niewiarygodne, to dlaczego nagle stały się wiarygodne teraz? Nie nadążam za tymi zmianami, a raczej swoistą biegunką myślową ze strony totalnej opozycji. Skądinąd mamy teraz rzeczywistą, a nie domniemaną manipulację. Najpierw ogłasza się, że na tych taśmach jest coś o kupowaniu mieszkań na słupa, po czym następnego dnia publikuje się taśmę, na której tego wątku jakoś nie ma. Ale medialne grzanie było, tytuły i oskarżenia pozostały. Pyta mnie dziennikarz, czy owe taśmy nie zaszkodzą polskiemu premierowi w...
Ryszard Czarnecki
Ponoć kandydat PO na prezydenta stolicy największe poparcie ma w grupie wiekowej „120 plus” – to właśnie przedstawiciele tych Matuzalemów odzyskiwali przecież swój majątek z okresu II wojny światowej. Były europoseł Platformy może też liczyć na twardy elektorat tej partii, czyli osadzonych w zakładach karnych i aresztach śledczych. Tutaj Patryk Jaki nie ma szans. Problem polega na tym, że nie wszyscy mieszkańcy stolicy to ludzie metryką sięgający końca XIX wieku, więźniowe czy też ludziska ogarnięte antypisowską obsesją. Sporo jest jeszcze normalsów. A jak sporo, to zobaczymy. Tymczasem nasi siatkarze rozkręcili się niemożebnie na mistrzostwach świata we Włoszech. Po dwóch chwilach słabości z Argentyną i Francją znowu kroczą drogą efektownych wiktorii. Piszę to po łomocie 3:0 z naszymi...
Ryszard Czarnecki
Lotnisko nosi imię urzędującego prezydenta państwa, główny uniwersytet w stolicy kraju także za patrona ma człowieka, który rządzi Kazachstanem jeszcze od czasów komuny. Nursułtan Nazarbajew − bo o nim mowa − był pod koniec Związku Sowieckiego I sekretarzem partii komunistycznej w „Kazachskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej”, jak to wtedy określała nomenklatura polityczno-geograficzna. Sowietów dawno nie ma, komuna padła (choć akurat w Kazachstanie kompartia istnieje, zmieniła w tych dniach genseka na znacznie młodszy model, który nazywa się Ajkun Konurow) − a Nazarbajew dalej jest i rządzi. Ma władzę, ma niemal wszystko − ale jednego nie ma i raczej mieć nie będzie: dziedzica. W kuluarach Astany mówi się, że człowieka, który dziewiątym co do wielkości krajem świata rządzi już...
Ryszard Czarnecki
W Strasburgu połączone plutony egzekucyjne zaprzysięgłych „demokratów”, szczerze nienawidzących demokratycznych wyborów (o ile nie wygrywają w nich ich kolesie), obrały sobie w zeszłym tygodniu Węgry jako żywy cel. Płodozmian musi być: skoro przez cztery lata Parlament Europejski zajmował się na sesjach plenarnych Polską osiem razy (a może i dziewięć – któż to zliczy?), no to teraz musi po raz drugi zająć się Węgrami. Ale to nie pierwszyzna, bo w poprzedniej kadencji Budapeszt również był na cenzurowanym i działa ciężkiej artylerii zjednoczonych zastępów liberałów, komunistów, chadeków, socjalistów i zielonych szturmowały zasieki Madziarów…   Nad obozem „postępu” w europarlamencie powiewały dwie flagi: jedna błękitna ze złotymi gwiazdkami (albo żółtymi), a druga w barwach tęczy. Co...
Ryszard Czarnecki
O Boże! Ratuj Brytanię! Nie chodzi bynajmniej o brexit – to już się stało ‒ ale o najnowsze wyznanie Donalda przewodniczącego Tuska, który zapowiedział, że zajmie się warunkami wychodzenia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Brytyjczycy zapewne struchleli, bo ten gość zajął się już kiedyś ich krajem. Były to ostatnie tygodnie przed referendum w sprawie brexitu. „Prezydent Europy” (naprawdę tak go PO nazywała…) był twarzą tych rokowań między Brukselą a Londynem.    Sprytny Juncker, Luksemburczyk kuty na cztery nogi, czuł pismo nosem, że Brytole mogą stanąć dęba i urwać unijny postronek. W związku z tym z gracją zrobił miejsce w pierwszym szeregu dla Tuska Donalda. Efekt znamy: Tusk stał się twarzą brexitu, Angole i reszta dali nogę, a premier Grecji Cipras, niczym jego...
Ryszard Czarnecki
Już za parę dni Polacy będą obchodzić 335. rocznicę uratowania przez polskiego króla Wiednia i chrześcijańskiego cesarstwa Austrii przed muzułmańską Turcją. Rzeczpospolita w 1683 roku była już po czasie swojej świetności, gdy z lennami zajmowała terytorium miliona kilometrów kwadratowych, a więc trzykrotnie większe niż obecnie. Ale mieliśmy na tyle „poweru”, aby zwyciężyć przybyszy ze Stambułu (dawnego chrześcijańskiego Konstantynopola) i Anatolii. A ci ulokowali się w naszym najbliższym sąsiedztwie, planując dalsze podboje bezpośrednio już nam zagrażające. Jako historyk mogę snuć tu analogie z nieszczęsną przegraną z islamską nawałnicą bitwą pod Legnicą w 1241 roku, gdzie w obronie Polski i wiary poległ książę Henryk Pobożny. Ale znacznie lepiej wiedeńska wiktoria pasuje do tego, co...
Ryszard Czarnecki
Pewnie dla wielu z nas w tych dniach historia kojarzyć się będzie z Porozumieniem Szczecińskim i Porozumieniem Gdańskim, zawartymi przez rząd PRL ze strajkującymi stoczniowcami odpowiednio 30 i 31 sierpnia 1980 r. Słusznie i niesłusznie, bo na obecne dni przypada też wiele rocznic historycznych, o których Polacy pamiętać powinni. Świadczą one bardzo często o chwale Polski, ale czasem również o „Tragizmie dziejów Polski”, by przewrotnie nieco użyć tytułu książki dziadka byłego wicepremiera w rządzie RP w latach 2006–2007... Ha, o kogóż to chodzi? O jakiego dziadka? O jakiego wnuka? Odpowiedzi proszę listownie przesłać redakcji lub e-mailem na adres autora: (ryszard.czarnecki@europarl.europa.eu). I tak: 29 sierpnia, a więc w dniu, w którym w sprzedaży pojawi się ten numer „GP”, mija 483...
Ryszard Czarnecki
10 kilometrów. Dystans, na którym triumfował Janusz Kusociński na igrzyskach w Los Angeles, biegnąc w bucie pełnym krwi (założył pierwszy raz nowe kolce). Dystans, będący ledwie mniej więcej jedną trzecią tego, co dziennie pokonywaliśmy na pieszych pielgrzymkach do Częstochowy. Ale można też popatrzeć na to inaczej. Jak? Pionowo, a nie poziomo. Popatrzeć na naszą Ziemię z wysokości właśnie 10 tys. metrów. Niewiele widać. Chmury. A w nocy można rzec słowami jednego z bohaterów „Seksmisji”: „Ciemność widzę”. Ale wyobraźnia pracuje. Samolot wznosi się na wysokość przelotową nieco ponad 10 kilometrów nad poziomem morza, startując z dawnego chrześcijańskiego Konstantynopola. Tego, o którym pisała Zofia Kossak-Szczucka w książce o puszkarzu Orbano. Tego, który dziś jest muzułmańskim...
Ryszard Czarnecki
Tytuł tego dokumentu brzmiał „Lekcja pierwsza”. Nakręcony pod koniec lat 70. stał się jednym z najdłuższych „półkowników”(sic!), czyli filmów zatrzymanych przez komunistyczną cenzurę. Opowiadał ‒ to moja subiektywna recenzja ‒ o wrażeniach uczniów przyprowadzonych na warszawskie Powązki, aby tam na grobach powstańców warszawskich i żołnierzy Września ’39 przeżyć swoją pierwszą lekcję dziejów ojczystych. Film był w swojej wymowie tak jednoznacznie patriotyczny, że musiał czekać na premierę do czasów III RP i jeszcze wiele dłużej. Dlatego w branży mówiono, że już dawno przestał być „półkownikiem”, a stał się „generałem”... „Lekcję pierwszą” nakręcił mój ojciec Henryk T. Czarnecki. Czemu o tym nagle teraz piszę? Bo ów dokument przypomniałem sobie w ostatnich dniach, gdy mojemu...
Ryszard Czarnecki
Minęła rocznica Powstania Warszawskiego. Patrioci świętowali ‒ kosmopolici i internacjonaliści mieli to w nosie. Prezydent stolicy (na szczęście jeszcze tylko przez trzy miesiące) HGW rozwiązała marsz w centrum Warszawy, upamiętniający 74. rocznicę wolnościowego zrywu Polaków. Nic dziwnego, że inteligentni uczestnicy Marszu PW skandowali: „Zabrałaś kamienice ‒ zostaw ulice”... Cóż, dowcip zawsze był bronią Sarmatów. A Powstanie AD 1944 uczczono godnie. Niezależnie od władz państwowych (brawa ‒ ale szkoła śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego zobowiązuje) i nadspodziewanie wielu samorządów w Polsce, przede wszystkim uczcili je sami Polacy, oddolnie, spontanicznie, nierzadko całymi rodzinami. To zostanie w pamięci. Sporo ostatnio pochwał pod adresem polskiej policji. Słusznie. Nie daje...
Ryszard Czarnecki
Cóż, fakt jest faktem: fala antysemityzmu rośnie. Nie ma co chować głowy w piasek. Trzeba mierzyć się z brutalną prawdą. Okropne? Okropne. Obrzydliwe? Oczywiście! Czy należy to potępić? Jasne! Chociaż w zasadzie zaczynam mieć wątpliwości. To nie pomyłka. Mam wątpliwości, ponieważ byłaby to... ingerencja w wewnętrzne sprawy innego kraju. Chodzi bowiem o istotny wzrost antysemityzmu w Niemczech. Tak, to nie pomyłka! Naród odpowiedzialny za ludobójstwo Żydów podczas II wojny światowej pozwala sobie na antysemickie czyny. To bolesna rzeczywistość naszego zachodniego sąsiada. Świadczą o tym opublikowane ostatnio dane specjalnego zespołu powołanego przez Uniwersytet Techniczny w Berlinie. Przeanalizowano olbrzymią liczbę komentarzy (dokładnie 266 tys.) w mediach społecznościowych i pod...
Ryszard Czarnecki
Wolę sto razy bardziej Waszyngton od Nowego Jorku. Spokojniejszy, dużo czystszy i właśnie tu, w amerykańskiej stolicy, gdzie piszę te słowa, dzieje się realna polityka USA. Nowemu Jorkowi pozostaje ONZ – organizacja tyleż denerwująca, co ważna, bo będąca terenem ścierania się wpływów wielkich i regionalnych mocarstw oraz koalicji kontynentalnych i stricte politycznych. Miasto, nazwane tak na cześć ojca-założyciela Stanów Zjednoczonych Ameryki, jest magnesem nie tylko dla turystów (olbrzymia ich część pochodzi z przeszło 300-milionowego państwa Jankesów), ale też dla pasjonatów amerykańskiej polityki, jak ja. Ale Washington D.C. nie samą polityką żyje. Dlatego dziś zdań kilkadziesiąt o tym mniej znanym rewersie życia stolicy największego mocarstwa świata. 200 metrów od Białego...
Ryszard Czarnecki
Piszę ten felieton w Brukseli kilkanaście godzin po przegranym przez Belgów półfinale piłkarskich mistrzostw świata. Stolica Królestwa jest smutna. Nawet jeśli nie ogląda się meczu i nie ma pojęcia o wyniku – odgłosy ulicy powiedzą wszystko. Wrzaski, setki decybeli, chóralne okrzyki i śpiewy, samochodowe klaksony ‒ to znaczy, że „Czerwone Diabły” wzięły kolejną przeszkodę. Przygnębiająca cisza, ludzie wracający w milczeniu z restauracji, gdzie wśród rodaków oglądali mecz w telewizorach wystawionych na zewnątrz – to oznaka, że Belgia przegrała. Zresztą pierwszy raz na tych mistrzostwach. Belgijski napastnik, czarnoskóry Lukaku, gorliwy katolik, nie miał okazji, aby przeżegnać się po strzelonym golu. Francja tryumfowała, co oznacza, że piłkarze „Trójkolorowych” są tak samo dobrzy jak...
Ryszard Czarnecki
Jeśli ktoś myśli, że kwestia broni biologicznej to sprawa, która dotyczy historii, na przykład Saddama Husajna i Iraku czy też Baszara Asada i Syrii, etc., to jest w błędzie. Mówię bowiem o czymś, co dzieje się tuż obok Polski, za zachodnią granicą naszego państwa. Oto bowiem kilkanaście dni temu w Kolonii (RFN) został aresztowany obywatel Tunezji Sjef Allah H. Niemiecka prokuratura federalna oskarżyła go o posiadanie broni biologicznej, przy czym zagrożenie z tym związane określono jako „największe potencjalne ryzyko wykryte kiedykolwiek w Europie”. To nie egzotyka – to po sąsiedzku. Także w tej kwestii można by rzec, że gdyby nie istnieli Amerykanie, to trzeba by było ich wymyślić. Otóż na ślad owego muzułmanina z Maghrebu wpadły nie służby niemieckie, lecz amerykańskie. Mądrzy...
Ryszard Czarnecki
Jestem typowym Sarmatą, a typowy Polak-Sarmata to chodząca przekora. Uwaga: nie mylić z przecherą. Jak wszyscy gromią ‒ zastępując Zeusa gromowładnego – naszych piłkarzy, to ja wręcz przeciwnie, chwalę. Oczywiście piłkarzy siatkowych, a nie nożnych. Jak pytają mnie o wynik 3:0, to ja od razu z kamienną twarzą odpowiadam, że bardzo się cieszę z wyniku 3:0 i zanim twarz rozmówcy (np. dziennikarza TVP Krzysztofa Ziemca) całkiem zastygnie w osłupieniu, trochę się tym sycąc, ale skracając męki, informuję, że chodzi mi o wynik 3:0 w meczu siatkówki z Australią, a nie 0:3 w meczu Polski z Kolumbią. Bo nasi ogolili do zera kangurów na ich terenie, co dało im awans do tzw. Final Six, czyli turnieju finałowego Ligi Narodów (dawna Liga Światowa), który odbędzie się na początku lipca we Francji....
Ryszard Czarnecki
Gdy przez lata głosiłem, że największym beneficjentem strefy euro przez te paręnaście lat były Niemcy, niektórzy uważali to za przejaw niechęci do zachodniego sąsiada. Ciekawe, co powiedzą teraz, gdy minister spraw zagranicznych RFN Heiko Maas dopiero co wygłosił w Berlinie przemówienie, w którym stwierdził ni mniej, ni więcej to samo co ja. I tak stałem się trendsetterem dla niemieckiej klasy politycznej. Oświadczenie szefa MSZ sąsiada zza Odry, że jego kraj „zyskuje największe korzyści w euro pośród wszystkich państw członkowskich”, jest przejawem szczerości, ale też nazwaniem rzeczy po imieniu. To chyba szersza tendencja, skoro niemiecka klasa polityczna głośno już powtarza, że Niemcy muszą mieć znów, po półwieczu, szefa Komisji Europejskiej, potwierdzając swoje rzeczywiste wpływy w...
Ryszard Czarnecki
Zdarzyło się to przeszło sto lat temu. Upamiętniliśmy te wydarzenia w zeszłym tygodniu w Kaliszu. Nasi żołnierze – legioniści Józefa Piłsudskiego – odmówili złożenia wiernopoddańczej przysięgi cesarzowi Niemiec i zostali internowani. Ich Komendanta umieszczono w Magdeburgu, oni sami zostali osadzeni w miejscowości Szczypiorno, na Ziemi Kaliskiej. Dziś owe Szczypiorno jest już dzielnicą Kalisza, jego włączenie do najstarszego (według kronikarza Jana Długosza) polskiego miasta nastąpiło 44 lata temu. A „imię jego będzie czterdzieści i cztery”? W tej opowieści ów rok 1976 pełni rolę szczególną i jeszcze do tego wrócę. Aby internowani przez Niemców legioniści, po pierwsze, nie nudzili się, a po drugie – zachowali sprawność bojową, przełożeni pamiętali, żeby dać im zajęcie. Absolwent...
Ryszard Czarnecki
„W tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz” – jak mawiał Tadeusz Boy-Żeleński, zamordowany przez Niemców w 1940 r. Fakt, że zwalczał polski nacjonalizm – jak to określał – nie uratował go przed śmiercią z rąk heroldów niemieckiego nacjonalizmu. Cytat Boya-Żeleńskiego jest akuratny, bo odnosi się do relacji polsko-niemieckich. Z ostatnich badań wynika, że sympatia Polaków do Niemców jest niemal dwukrotnie wyższa (56 proc.) niż Niemców do Polaków (29 proc.). Z kolei nastroje niechęci – odwrotnie. Prawie co trzeci Niemiec nie znosi Polaków – tymczasem do zachodnich sąsiadów abominację żywi co 9. Polak (odpowiednio 29 i 11 proc). Oznacza to, że niechęć do wschodniego sąsiada w Niemczech jest prawie trzy razy większa niż niechęć Polaków do zachodnich sąsiadów. Jeżeli ok. 30...
Ryszard Czarnecki
„Wiwat Maj, Trzeci Maj, dla Polaków błogi raj” – od dwóch wieków śpiewali nasi rodacy. Za to w Strasburgu pod koniec maja, jak co miesiąc, odbyła się sesja Parlamentu Europejskiego. Tym razem z udziałem gości z zewnątrz. Europarlament dość często zaprasza różnych polityków, aby wygłosili swoje credo polityczne. Z ostatnich parunastu lat zapamiętałem głównie fantastyczne przemówienie premiera Jej Królewskiej Mości Tony’ego Blaira. Godne uwagi były też zaczepno-obronne mowy oskarżanych przez zachodnią lewicę o wszystkie możliwe grzechy popełnione i niepopełnione premierów Berlusconiego i Orbána. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie ani jednego słowa (sic!) z mowy Merkel czy towarzyszącego jej Hollande’a. Kilku z tych kilkudziesięciu przywódców zyskiwało przy bliższym poznaniu, jak...
Ryszard Czarnecki
Jadę bocznymi drogami, przemieszczając się między Piłą a Poznaniem. Samochodem rzuca, bo to przecież nie autostrada. Drogi nawet kręte jak na równinę. Mijam Uchorowo, po prawej stronie będzie Starczanowo, ale ja jadę w kierunku Murowanej Gośliny, bo to kierunek na stolicę Wielkopolski. Duży krzyż stoi przy drodze. Piękna pogoda. Kłębiaste chmury na błękitnym niebie, zadbane domy i ogrody po prawej i lewej. Kusi mnie, żeby skręcić w kompletny już interior, ale obowiązki wzywają, a jeszcze dzisiaj muszę być w stolicy jednego z pięciu największych krajów UE – czyli Warszawie. Mijam Białężyn, po prawej i lewej tym razem łąki, w głębi lasy, wyprzedzam traktor, gorzej z dużą betoniarką, tzw. gruszką. Jestem w Białęgach i myślę sobie za Wyspiańskim: „A to Polska właśnie”. Ostatnio sporo...
Ryszard Czarnecki
W sobotę 12 maja w dzienniku telewizyjnym francuskiej telewizji France Info (po godzinie 9) wyemitowano krótki reportaż o Polsce. To znaczy o Polsce w zamierzeniu, bo tak naprawdę to było chyba o zupełnie innym kraju. Można się było z niego dowiedzieć, że obecny polski „populistyczny rząd” niszczy elity i zaprzecza „zbrodniom Polski w czasie II wojny światowej”. Oczywiście chodziło o ustawę antydefamacyjną IPN. Z reportażu francuskiego odpowiednika TVN24 wynikało, że w Polsce panuje antysemityzm. Ba – rośnie... Mieszane małżeństwo mieszkające w warszawskiej kamienicy skarżyło się, że cudzoziemcy nie mogą czuć się bezpiecznie w naszym kraju – są atakowani na ulicach, a władza nie reaguje! Cóż, myślę, że to bardzo ryzykowne, aby francuska telewizja mówiła o antysemityzmie w Polsce. Takie...
Ryszard Czarnecki
Albania to kraj paradoksów. Ekonomicznych ‒ bo ten niegdyś najbiedniejszy kraj Europy, a dziś wciąż jeden z najbiedniejszych, ma sporo bardzo bogatych ludzi z superluksusowymi autami i posiadłościami pełnymi przepychu. Politycznych ‒ bo ta niedawna jeszcze twierdza ortodoksyjnego komunizmu jest dziś na samej szpicy państw mogących najszybciej wejść do Unii Europejskiej. Wreszcie historyczno-religijnych: kraj z muzułmańską większością ma jako swoich największych bohaterów narodowych chrześcijan, a nie wyznawców islamu. Jednym z nich jest patronka portu lotniczego w stolicy państwa ‒ Tiranie, „nene Tereza”, czyli św. Matka Teresa z Kalkuty. Drugim – średniowieczny przywódca antytureckich powstań, wyzwoliciel Albańczyków ‒ Skanderbeg, czyli Jerzy Kastriota. I znów służbowo jestem w tym...
Ryszard Czarnecki
Bruksela, ostatnia niedziela kwietnia 2018 r. Początek długiej majówki. Nagle potworny huk. W statecznej dzielnicy, gdzie w takie dni panuje cisza, nawet nie za często przejeżdżają samochody, huk brzmi jak wystrzał artyleryjski i słyszą go wszyscy, którzy nie wyjechali. Na chodniku, a może lepiej powiedzieć Norwidem: „na bruku”, ląduje... fortepian. Ktoś nie miał siły go wynieść, ale miał siłę go wyrzucić. A mnie się przypomina poemat tegoż wieszcza „Fortepian Chopina”, zaczynający się od słów: „Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie / Niedocieczonego wątku - - / - pełne jak mit, Blade jak świt”. Tak, to ten sam poemat, w którym Norwid pisze o „Polsce przemienionych kołodziejów”. Cyprian Kamil Norwid pisze dalej o carskich żołnierzach i „kaukaskich koniach”, „co się rwą”. I o tym, że...
Ryszard Czarnecki
Gdy pytają mnie, co się mówi o Tusku w Brukseli, odpowiadam grzecznie i zgodnie z prawda, że mówi się niewiele, bo tu generalnie dyskutuje się o sprawach poważnych, a przewodniczący Rady Europejskiej za poważnego nie uchodzi. W Brukseli i Strasburgu mówi się zatem teraz o budżecie UE, a nie o Tusku. Tutaj każdy, kto ma wiedzieć, ten wie, że Tusk mógł składać zeznania w Brukseli na zasadzie wideokonferencji, nie musiał jechać do Warszawy i robić show. Ta wiedza albo powoduje uśmiech, albo więcej: budzi politowanie, bo tani showman na stanowisku szefa jednej z najważniejszych unijnych instytucji to jednak rzadkość. Prawdę mówiąc, zatroskani są tym nawet euroentuzjaści, którzy początkowo, na zasadzie odruchu Pawłowa, wspierali Tuska jako „dobrego Europejczyka”, w  przeciwieństwie do...
Ryszard Czarnecki
Niektórzy – może złośliwie, ale coraz bardziej prawdziwie – mówią, że w Unii Europejskiej obowiązuje tylko jedna zasada. Tą zasada jest brak zasad. Inni twierdzą, że jedynym unijnym standardem jest fakt istnienia … podwójnych standardów. Ostatnia decyzja struktury europarlamentu odpowiedzialnej za obserwację wyborów w różnych państwach świadczy w spektakularny sposób o tychże podwójnych standardach. Mnie i europosła Kosmę Złotowskiego (również Prawo i Sprawiedliwość) odsunięto od możliwości obserwacji wyborów z ramienia PE do końca tej kadencji. Ta sama „kara” (dobrze, że nie cielesna...) spotkała również brytyjskiego europarlamentarzystę Davida Campbella-Bannermana, skądinąd wnuka premiera Jej Królewskiej Mości z lat 20. XX w. Wszyscy trzej pojechaliśmy z oficjalną delegacją trzeciej...
Ryszard Czarnecki
Jeden z moich kolegów z Europarlamentu został już premierem swojego kraju, był to mający polskie korzenie Łotysz Valdis Dombrovskis. Teraz zapewne uczyni to kolejny. Tym razem wielką szansę ma na to Włoch, mediolańczyk Matteo Salvini. Jest eurosceptykiem i ma szansę być pierwszym w historii Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali – EWG ‒ UE szefem rządu, który patrzy Unii na ręce, a nie jak w święty obrazek. To znaczy ‒ pierwszym z Europy Zachodniej. Trzeźwości wobec Brukseli i eurorealizmu nie sposób bowiem odmówić ani premierowi Kaczyńskiemu, ani jego następcom z PiS: Beacie Szydło i Mateuszowi Morawieckiemu. Włoski Mateusz nie był przesadnie aktywnym europosłem ‒ za to w swojej Italii wręcz przeciwnie. Czynnie występował zarówno przeciwko strefie euro i wspólnej walucie („Arrivederci...
Ryszard Czarnecki
Wysyłam ten felieton do „Gazety Polskiej” z kraju, którego dewizą jest „Pokój i postęp”. Nie, to nie wycieczka w przeszłość do jakiegoś komunistycznego skansenu. To żaden relikt socrealizmu, żaden dinozaur systemu sowieckiego. To państwo to... Japonia. A owo hasło to motto sędziwego cesarza. Jestem tu po raz piąty, ale ostatni raz byłem wieki temu: przed 16 laty, przy okazji piłkarskich mistrzostw świata. Skoro już wspomniałem cesarza, to do niego nawiązuje też hymn „Kimi Ga Yo” ze słowami, które wyrażają wszystko: „Rządy cesarza niech trwają tysiące lat”. Tak, w tym państwie czuje się historię. Akurat mija równo ćwierć wieku, gdy przybyłem tu pierwszy raz. Tokio, Mito (i Festiwal Polskiej Kultury w tym mieście) – to zapamiętałem. Bo w Nagasaki, Kioto, na Suzuce byłem już podczas...
Ryszard Czarnecki
W Brukseli, gdy piszę te słowa, jest tuż po szóstej rano. Do Świąt Wielkanocy zostało raptem parę dni, ale więcej tu się mówi o strajku taksówkarzy niż o samych świętach. Brukselscy taksówkarze protestują przeciwko Uberowi, nadciągnęły posiłki taksówkarzy z Francji, co jest rewanżem za pomoc Belgów w czasie protestów w Paryżu. To zwiększa ryzyko, że przewidywana blokada lotnisk i wjazdów do stolicy Królestwa Belgii może mieć nie do końca pokojowy charakter: francuscy kierowcy taksówek, tak jak francuscy rolnicy, bywają spektakularnie krewcy. Nawet podczas „pokojowych demonstracji”. À propos „pokojowych demonstracji”. W stanie wojennym, we Wrocławiu, część manifestantów skandujących właśnie owo hasło: „po-ko-jo-wa de-mon-strac-ja” zmieniała jednak zdanie w trakcie jej trwania i brała w...
Ryszard Czarnecki
Nawet Indianie w Ameryce Północnej wsparli rząd Prawa i Sprawiedliwości! Pośrednio, bo pośrednio, dialektycznie, bo dialektycznie, ale fakt jest faktem. Czerwonoskórzy z Kanady poparli tych, których dewizą w życiu społecznym jest: „Precz z czerwonymi”. W czym rzecz? Kanadyjscy Indianie zablokowali inwestycje w swoim kraju, które poczynił – za rządów PO–PSL – KGHM... Cóż, biednemu platformersowi wiatr w oczy wieje, a i ekskoalicjant też do szkoły (życia) ma pod górkę. Z Kanady rzut moherowym beretem do Polski. A tu mój dobry znajomy, człek cierpliwy, może dlatego, że srodze przez życie doświadczony, z podziwu godnym samozaparciem obserwuje media dawniej prorządowe, a obecnie opozycyjne. Powiedzieć „proopozycyjne” – to mało. One są samą esencją totalnej opozycji. Ba, tę opozycję wręcz...
Ryszard Czarnecki
Burza w Parlamencie Europejskim z powodu nominacji na sekretarza generalnego Komisji Europejskiej Niemca Horsta Selmayera. Skrytykowali to przedstawiciele wszystkich (sic!) frakcji politycznych. Jak bowiem mówi stare polskie przysłowie: „Co za dużo, to i (europejska) krowa nie zje”... Albo też: „Co za dużo, to niezdrowo”. Dla kogo niezdrowo, dla tego niezdrowo, ale dla naszych zachodnich sąsiadów zdrowo jak najbardziej. Uzyskali prestiżowe i wpływowe stanowisko genseka KE, a już od lat mają sekretarza generalnego w instytucji, w której piszę te słowa – Klausa Wellego, też zresztą, jak Selmayer, z partii kanclerz Angeli Merkel – CDU. Nie dość na tym. Sekretarzem generalnym European External Action Service, czyli Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych – to taka lekko dziwaczna nazwa...
Ryszard Czarnecki
Nieboszczka „Trybuna Ludu”, już wtedy zresztą bez „Ludu” (co za metafora!), tylko zwykła, czerwona, napisała kiedyś, w okresie, gdy mówiono o wizycie w USA jednego z prawicowych polityków piastujących kluczowy urząd w państwie, że wizyta ta była kompletnie nieudana. Wszystko byłoby OK, gdyby wizyta taka miała miejsce. Rzecz w tym, że do niej nie doszło! Ale towarzysze dawnego organu KC PZPR mieli już „gotowca” i puścili kompletną political fiction. Dziś, w czasach Internetu, pewnie nie byłoby to możliwe, ale wtedy – jak najbardziej. Cała ta historia z początku lat 90. przypomniała mi się w tych dniach, gdy opozycyjne medium „ujawniło” klęskę polskich władz w relacjach z USA i rzekomy bojkot Warszawy przez Waszyngton. Trzeba było dementi rzeczniczki Departamentu Stanu Białego Domu, do...
Ryszard Czarnecki
Polacy-turyści oraz ci, którzy pracują w amerykańskiej stolicy czy w ogóle na terytorium USA, robią sobie zdjęcia – jak tysiące innych ludzi – przed Białym Domem. Miejsce pracy amerykańskich prezydentów ma olbrzymią siłę przyciągania. Pobliski sklep oferuje nawet zdjęcia, na których delikwent może być usadzony w fotelu Donalda Johna Trumpa w jego gabinecie. Jest tam też prezydencka mównica. Szkoda tylko, że wielu Polaków, którzy tu przybywają, nie ma pojęcia, iż kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym strzelają sobie foty, jest pomnik polskiego i amerykańskiego bohatera narodowego. Dla nas – Naczelnika, dla nich przede wszystkim generała i twórcy późniejszej słynnej akademii Westpoint – Tadeusza Kościuszki. Nasz Kościuszko stoi skromnie na rogu małego parku znajdującego się vis-à-vis...
Ryszard Czarnecki
Na sali jest parę tysięcy republikanów, w tym bardzo, bardzo wielu młodych ludzi. Przed chwilą entuzjastycznie oklaskiwali Wayne’a LaPierre’a ze stowarzyszenia domagającego się swobodnego dostępu do broni. Teraz olbrzymi aplauz dla The Second Lady, czyli żony wiceprezydenta USA Michaela Richarda Pence’a, matki jego trójki dzieci. To bardzo amerykańskie: wykorzystywanie w polityce żon (znacznie  rzadziej mężów). Za ich całkowitą zgodą ‒ uważają to za całkowicie naturalne. Mrs Pence jest trochę jak zespół przygrywający na koncercie przed występem głównej gwiazdy (czyli supporter). Tą supergwiazdą na konserwatywnym „koncercie” w Waszyngtonie jest jej „osobisty” mąż. Tym „koncertem” jest coroczna Conservative Political Action Conference (CPAC), która zawsze odbywa się w lutym w...
Ryszard Czarnecki
W minioną środę wszyscy (prawie) mówili o walentynkach. A ja sobie pomyślałem, że właśnie w ten dzień, 14 lutego, w naszej narodowej historii, ale też w dziejach świata, miało miejsce wiele naprawdę istotniejszych wydarzeń niż serduszkowa moda. „Znaj proporcje, mocium Panie!”. I tak na przykład 14 lutego 1831 r. w Powstaniu Listopadowym w bitwie pod Stoczkiem samodzielny korpus gen. Józefa Dwernickiego spuścił lanie rosyjskiej dywizji strzelców konnych. Przyjaciele Kresów Wschodnich RP i potomkowie Kresowian (jak ja) powinni pamiętać, iż 14 lutego 1907 r. otwarto Lwowską Galerię Obrazów. Jako historyk dodam, że tegoż dnia w 1919 r. wybuchła wojna polsko-bolszewicka, która w efekcie zatrzymała pochód komunizmu przez Europę. Data ta zresztą wpisała się w historię Polski także podczas...
Ryszard Czarnecki
W Strasburgu dzieją się rzeczy ciekawe. Mówię oczywiście o Parlamencie Europejskim, ale chodzi nie tylko o głosowanie nad moim „impeachmentem”, którego wynik Państwo znacie. Ciekawe są rezolucje, głosowania, a także inicjatywy podejmowane tuż pod bokiem UE. Oto np. liderzy grup politycznych chadeków (EPL tam gdzie PO i PSL), socjalistów i liberałów podjęli inicjatywę staży dla „młodych obywateli państw Afryki, Karaibów i Pacyfiku” w europarlamencie. Konkretnie w biurach posłów. Szefowie tychże grup żądali mojej dymisji, jednak, jak widać, mają w zanadrzu nie tylko postulaty negatywne, ale też pozytywne. Nie wiem tylko, dlaczego dyskryminują młodych adeptów polityki z Azji? Ktoś, kto miałby złą wolę, mógłby dopatrywać się w tym rasizmu. Ale oczywiście nic bardziej mylnego. Dziś Afryka,...
Ryszard Czarnecki
Totalna opozycja i eksestablishmentowe media były bardzo zawiedzione, że ze spotkania Kaczyński–Tillerson nie prowadzono transmisji na żywo. Zamiast „lajfa” były domysły. Mogę ujawnić – trudno, raz kozie śmierć – dwie rzeczy. Te, których... nie było. Otóż sekretarz stanu USA nie zapytał, czy posłanka Mucha Joanna mogłaby zaśpiewać amerykański hymn przed meczem Super Bowl. Nie odniósł się też do faktu, być może ku osłupieniu ekspertów z TVN24, że partia Nowoczesna pani Kasi spadła w sondażach w okolice progu wyborczego. Zostawmy Tillersona. Zajmijmy się „Księgą dziwów w Polsce”. To praca zbiorowa, którą codziennie pracowicie piszą, rozdział po rozdziale, śmieszność po śmieszności, politycy opozycji. Tej, która w dni parzyste jest zjednoczona, a w nieparzyste podzielona. W ostatnich...
Ryszard Czarnecki
Wyjątkowo, raz w roku, z okazji moich urodzin (25 stycznia, godz. 5 rano, znak zodiaku: Wodnik) felieton ten napiszę w oparciu o… myśli i sugestie moich Czytelników. Oto jeden z nich pisze: „Wzruszająca troska eurokratów o poziom debaty w Polsce, ale: 1. Czy są tak samo zatroskani jak obrońcy wartości europejskich, podpalający domy mieszkalne, w których mają biura posłowie PiS? 2. Czy są zszokowani, kiedy politycy opozycji nazywają politykę PiS bolszewicką lub faszystowską? 3. Czy uważają, że sytuacja w Warszawie jest gorsza niż w Aleppo? (Jeśli tak, to chyba nie powinno się wysyłać uchodźców do takiego piekła). 4. Czy w tych i innych przypadkach nie zachowują się jak trzy buddyjskie małpki, gdzie jedna zakrywa oczy, druga usta, a trzecia uszy?”. A oto drugi głos, złośliwy, trzeba...
Ryszard Czarnecki
Niestety, zdrada narodowa jest częścią polskich dziejów. Targowica istniała zawsze. O losach ojczyzny decydowali patrioci, często bezimienne masy polskie, ofiarne i gotowe do poświęceń, które przeważały szalę narodowej historii. Rzecz w tym, że na tej drugiej szali były masy nawet nie tyle oportunistów – bo przecież nie każdy może być bohaterem – ale zwykłych sprzedawczyków, biegających do obcych z donosami i po konfitury. Takich było niemało, niezależnie od epoki. W średniowieczu, zwłaszcza w okresie rozbicia dzielnicowego, niektórzy książęta czy możnowładcy, przegrywający walkę o władzę na części polskiego terytorium, pielgrzymowali do obcych tronów i obcych dworów, błagając o zbrojne posiłki, aby to „zagranica” zainstalowała ich z powrotem u władzy. W XVIII w. nawet część...
Ryszard Czarnecki
Tak, nawiązanie do słynnego „Jednego dnia z życia Iwana Denisowicza” A. Sołżenicyna, rosyjskiego pisarza, antykomunisty, ale też Wielkorusa – jest oczywiste. Chciałem Państwu przedstawić jeden dzień z mojego życia. Prawdopodobnie nie reprezentuję typowej średniej posła do Parlamentu Europejskiego, ale to już inna sprawa. Jest 10 stycznia. Pierwsza miesięcznica smoleńska A.D. 2018, jedna z czterech ostatnich w długiej, trwającej już 8. rok historii upamiętnienia tego narodowego dramatu. W kościele seminaryjnym jestem tuż przed g. 8.00, bo o tej godzinie zawsze zaczyna się msza święta za poległych 10 kwietnia 2010 r. Jak co miesiąc, od lat, czytam modlitwę wiernych: „Módlmy się za Najjaśniejszą Rzeczpospolitą – naszą Ojczyznę, by zawsze stała na straży chrześcijańskich zasad i miłości...
Ryszard Czarnecki
W Zürichu biorę do ręki „Blick” – „Dziennik dla Szwajcarii”. I zastygam w osłupieniu. Za 2,5 szwajcarskiego franka gazeta na pierwszej stronie, na czołówce, stwierdza: „Jeder zweite Muslim fuehlt sich diskriminiert”. OK, jasne: co drugi wyznawca islamu w jednym z najbogatszych krajów Europy czuje się dyskryminowany. Od razu widać, że Szwajcaria nie jest w Unii Europejskiej. W krajach UE bowiem większość uważa, że jest terroryzowana przez muzułmańską mniejszość. I, jak to mówi młodzież w Polsce, „konkretnie” terroryzowana... Swoją drogą, szwajcarska gazeta musi być ostro zakręcona w kierunku politycznej poprawności, bo zapewne w tym neutralnym kraju banków, sera i czekolad znalazłoby się, podobnie jak we Francji, Belgii czy Niemczech, wielu rodowitych mieszkańców, którzy mają poczucie,...
Ryszard Czarnecki
Gdy Mateusz Morawiecki jeszcze jako wicepremier odwiedzał mnie wraz ze swoim zastępcą z resortu rozwoju Jurkiem Kwiecińskim (przyszłość przed nim!) w Parlamencie Europejskim w Brukseli, zrobiliśmy sobie pamiątkową fotografię na tle ściany mojego gabinetu. Zdjęcie poszło na Twitter i na Facebook, no i się zaczęło. Przy całym szacunku dla ówczesnego wiceszefa rządu RP, obecnie premiera, to nie on ani tym bardziej nie ja wzbudziliśmy zainteresowanie internautów, ale... tło. A tym tłem było morze, ba, prawdziwy ocean sportowych szalików. Głównie piłkarskich. Ale nie tylko. Także sporo żużlowych, trochę koszykarskich, piłki ręcznej. Na fotografii nie widać bocznej ściany, gdzie wiszą piłkarskie koszulki, i innej, gdzie znajduje się piłkarski... ręcznik w zielono-biało-czerwonych barwach...
Ryszard Czarnecki
Kucyk z KOD został beneficjentem „ściepy”, jaką zrobiono na jego rzecz. W Polsce nie ma, podobnie jak w okresie PRL, czegoś, co można określić jako Berufsverbot, czyli zakazu zatrudniania. Obywatel Kijowski Mateusz mógłby zatem pracować, ale zdaje się, że mu się nie chce. Po co zresztą pracować, kiedy można nie pracować, być ofiarą kaczystów i utrzymankiem frustratów podobnej maści co on. Informatycy w Polsce zarabiają dobre pieniądze (i słusznie), więc ekslider KOD mógłby godziwie – w sensie finansowym, bo o innych aspektach nie mówię – żyć. Chyba że jest takim informatykiem jak ojcem. W takiej sytuacji rzeczywiście kwesta na jego rzecz jest koniecznością. Skądinąd facet, który jeszcze 1,5 roku temu był przyjmowany z honorami przez szefa PE, antypolskiego zresztą, Martina Schulza,...
Ryszard Czarnecki
Standardowe życzenia „Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia” przestały być we współczesnej Europie sloganem, a stały się pobożnym życzeniem. Przed rokiem w Niemczech zginął polski kierowca ciężarówki. Do dzisiaj pamiętam ten smutek, ale też poczucie obrzydliwości, gdy niemieckie media w haniebny sposób podkreślały przez długie godziny po zamachu fakt, że ludzi rozjeżdżał „samochód na polskich numerach”, nie zająknąwszy się nawet początkowo o narodowości i religii zamachowcy! Teraz słyszymy a to informacje o udaremnionym zamachu na kolejny świąteczny jarmark w Niemczech, a to o odnalezieniu amunicji. Ludzka natura ma to do siebie, że mimikrę, czyli dostosowanie się do każdych okoliczności, opanowała w stopniu doskonałym. Zatem powszednieją nam już informacje o islamskich zamachach...
Ryszard Czarnecki
Marszałek jechał pociągiem z Warszawy do Wilna. Postój był w Białymstoku. Ludzie się zwiedzieli i na Piłsudskiego na peronie czekały tłumy. Naczelnik stał w oknie, palił papierosa, lekko się uśmiechał. Takim widzę go na zdjęciu. Całkiem innym niż dziesiątki fotografii „Dziadka”. Na tamtych Józef Piłsudski jest srogi, ma marsową minę, a krzaczaste brwi dodają mu jeszcze i tak zasadniczego wyglądu. Na białostockiej fotografii wygląda na dobrotliwego męża stanu. Na większości pozostałych swoich zdjęć – na męża stanu... Dzieciaków przepuszczono do przodu, jak to zwykle bywa. Naprzeciwko Komendanta stanął młodziutki harcerz, syn kolejarza. Usłyszał słowa Piłsudskiego: „Rośnij duży, będziesz Polsce potrzebny”. Niedługo potem Rzeczpospolita opłakiwała swojego Wodza. A harcerz rósł. Gdy...

Pages