Robert Kilen

Czasem jest tak, że nic nie przychodzi do głowy. Uczniom w szkole, pracownikom w korporacji na naradzie, artystom, pisarzom, a także felietonistom. Każdego niekiedy ogarnia niemoc twórcza. Taki marazm ogarnął z pewnością pracownię projektową Fiata na początku tej dekady, kiedy na deskach kreślarskich powstawał nowy model, nazwany potem 500L. Żadna idea nie przyświecała kreatorom tego samochodu. Nomem omen model zastąpił właśnie auto o nazwie Idea. Chociaż gdyby wysilić wyobraźnię, to nietrudno zobaczyć scenę, w której do biura projektowego wpada Sergio Marchionne (dyrektor Fiata) i wyjaśnia głównemu twórcy przyszłego samochodu, Roberto Giolito, że auto powinno być jednocześnie kultową „pięćsetką”, pakownym minivanem i modnym SUV-em. Przykro to pisać, ale mimo że Włosi są świetnymi...
Audi chwali się, gdzie tylko może, że jest firmą, która technicznie wyprzedza innych. Rzeczywiście to Audi, już w 1975 r., pokazało pierwszy w koncernie VW silnik z wtryskiem, a w 1977 r. zaprezentowało nowatorski pięciocylindrowy silnik benzynowy. Chyba najbardziej znanym „wynalazkiem” Audi jest pokazane w 1980 r. rozwiązanie napędu na cztery koła, czyli quattro. W roku 1985 firma była drugim po Porsche producentem samochodów, który rozpoczął seryjną produkcję w pełni ocynkowanych karoserii. A pod koniec ósmej dekady ubiegłego wieku jednocześnie z Fiatem Niemcy zaoferowali silnik diesla z wtryskiem bezpośrednim i turbodoładowaniem. To również Audi stosunkowo niedawno zaczęło lansować silniki z systemem odłączania cylindrów. Q2, którym miałem okazję jeździć, miał właśnie silnik z tym...
W szkole wygrywają ci, którzy szybko orientują się, że trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie. Wystarczy przygotowywać się na pierwsze lekcje z nauczycielem, błysnąć na tle klasy, a potem można jechać na opinii przez kilka lat podstawówki czy liceum. Umysł ludzki tak działa – szybko klasyfikuje, zapamiętuje i później powiela wzorce. W naszej klasie było tak, że Żaneta i Małgosia zawsze były przygotowane, Wojtek najlepszy z matmy, a Marcin i Piotrek nie umieli rosyjskiego. Przynajmniej według nauczycieli. Czy tak było w rzeczywistości? Oczywiście że nie. Ale na początku nauki zapracowali na takie opinie, a potem pedagogom nie chciało się ich zmieniać. Takie właśnie pierwsze wrażenie wykorzystuje Nissan Qashqai i wygrywa w rankingach sprzedaży. Twierdzi, że był pierwszym crossoverem na...
Jazz to muzyka, która może się nigdy nie znudzić, a to dlatego, że za każdym razem ten sam utwór można zagrać inaczej. Jazz pozwala na dużą dawkę improwizacji. To sprawia, że nie tylko autor, ale również wykonawca może wzbogacić kompozycję, zmienić ją, zagrać szybciej, wolniej, z większą werwą lub nostalgicznie. Ileż w jazzie jest możliwości... Prawdopodobnie dlatego „kompozytorzy” z Hondy, gdy wymyślili wehikuł z innowacyjnie składaną tylną kanapą i zbiornikiem paliwa przeniesionym pod fotel pasażera, stwierdzili, że ich interpretacja samochodu zasługuje na nazwę „jazz”. Czy rzeczywiście? Jazz Hondy to miejski automobil o charakterze vana, w którym, owszem, zmieścimy nieco więcej klamotów niż do innych miejskich samochodów, lecz niczym innym rewolucyjnym nie zaskakuje. Muzyka o nazwie...
Tak się składa, że styczeń jest miesiącem dwóch ważnych historycznych premier samochodów, które poza różnicami konstrukcyjnymi mają dużo ze sobą wspólnego. 17 stycznia 1934 r. Ferdinand Porsche zaprezentował rządowi niemieckiemu projekt samochodu dla ludu, inaugurując historię marki Volkswagen. Wychwalany przez Hitlera samochód stał się znany w Polsce pod nazwą „garbus”. Produkowany aż do 2003 r. sprawił, że samochodami zaczęły jeździć miliony ludzi na całym świecie. Mimo niechlubnych początków garbus odegrał ogromną rolę w rozwoju światowej motoryzacji. Olbrzymi wpływ na polski przemysł motoryzacyjny miał natomiast samochód, na którego produkcję podpisano umowę 25 stycznia 1950 r. Z ZSRR trafił do nas GAZ-M20 Pobieda, pod zmienioną nazwą M20 Warszawa. Co łączy te samochody? Otóż oba...
Rozpoczęły się ferie. Potrwają kilka ładnych tygodni. Tyle samo potrwa tłok na wyciągach narciarskich w górskich kurortach i na parkingach pod stokami. Wypakowując sprzęt narciarski z samochodu, podsłuchałem pewną rozmowę, a właściwie monolog, wyrażający zachwyt nad jeepem wranglerem, którym podjechał pewien jegomość z Warszawy. Rzecz miała miejsce w Bukowinie Tatrzańskiej. To istotne, bo leży ona dość daleko od stolicy. Ale o tym później. Chwalący wranglera zazdrościł właścicielowi samochodu tego, że „potrafi dojechać dosłownie wszędzie. A wygląda tak, że dziewczyny same do niego wskakują”! Ochom i achom nie było końca. Prawda jest jednak zupełnie inna. Jeździłem jeepem z moją małą dziewczyną, to znaczy z córką, która bez przerwy zadawała pytanie: daleko jeszcze? A jechaliśmy spod...
Tak sobie siedzę i myślę. Właściwie człowiekowi nie potrzeba więcej. Tu jest wszystko: dwustrefowa klimatyzacja, tempomat, bluetooth, wygodne fotele, komfort i jednocześnie sportowe zacięcie. A jak trzeba, to wejdzie do środka i szafa ze szwedzkiego sklepu meblowego… Tak siedzę i myślę… i wbija mnie w fotel. Dwulitrowy diesel twin power turbo potrafi to zrobić. Nawet zamontowany w tak dużym aucie jak BMW serii 5 Touring, czyli kombi. Pomyślałem, że w nowy rok trzeba wjechać dobrym samochodem, i stąd wybór „piątki” Bawarczyków. Nie zawiodłem się, bo zawieść się nie mogłem. Już na papierze widać, że seria 5 musi doskonale jeździć. Prawie 3-metrowy rozstaw osi sugeruje, że nie będzie problemu z komfortem jazdy. A szeroko rozstawione koła zapewniają dobrą przyczepność. Mój egzemplarz miał...
Unia Europejska osiągnęła porozumienie z Japonią w sprawie partnerstwa gospodarczego. Jednym z ustaleń jest zniesienie cła na samochody. Do tej pory, dla przypomnienia, samochody produkowane w Japonii obciążone są 10-proc. cłem. Oczywiście zanim wszelkie procedury zostaną wdrożone i ustalenia zaakceptują wszystkie kraje Unii, minie trochę czasu. Lecz potem „japończyki” powinny stanieć o 10 proc. I tu pojawia się pytanie, które auta są rzeczywiście japońskie? Np. toyoty poza priusem czy hondy produkowane są w Europie. Japońskie z Japonii są natomiast mazdy, subaru i lexusy. Żeby jeszcze zagmatwać sytuację, zastanówmy się, co będzie, gdy Wielka Brytania opuści UE? Tam przecież produkowana jest Honda CR-V i Nissan Qashqai, czyli dwa najpopularniejsze modele obu producentów. W drugiej...
Zaczyna się najbardziej gorący okres w roku. Ktoś może pomyśleć, że zwariowałem, bo przecież mamy końcówkę grudnia. Przynajmniej do lutego będzie ziąb. Ale wiem, co piszę. Wielu Polaków niedługo ogarnie gorączka wyprzedaży. Może właśnie dziś zaczną szukać nowego samochodu. Ba, niektórzy nie wyobrażają sobie kupna auta w innym terminie, tylko na przełomie roku. Dealerzy udają, że nie lubią tego okresu, bo muszą obniżać ceny. Formalnie przecież nówka, sztuka z salonu, za kilka dni będzie już rocznym autem. Roczniak zaś traci na wartości 10–15 proc., a w skrajnych przypadkach nawet 20 proc. Trzeba więc to zrekompensować przeceną. Już minęły te czasy, kiedy sprzedawca próbował złowić klienta na darmowe dywaniki i komplet opon zimowych. Teraz nikt, poza moimi teściami, nie złapie się na to...
Mamy taką rodzinną tradycję, w Wigilię rano jedziemy z córką po choinkę. Nie dlatego, że wówczas można już targować się ze sprzedawcą i zbić cenę, ale dlatego, że tak mnie uczyła mama. Choinkę ubiera się przed kolacją wigilijną, więc nie ma sensu jej kupować wcześniej. Pan Jurek, który co roku ma stoisko niedaleko naszego domu, oprawia nam drzewko, dopasowuje do stojaka i pomaga załadować do samochodu. Tu przydaje się kombi. Na przykład Renault Talisman Grandtour, którym miałem okazję jeździć. To wielce przydatny samochód podczas przygotowań do świąt. Nie tylko można zapakować do niego choinkę, lecz także wszystkie zakupy. Wiaderko kapusty, grzyby na pierogi, śledzie i akwarium z karpiem. Mąkę, jaja i mak nawet jak nie wiadomo jak, to i tak się zmieści do bagażnika Renault. Na dodatek...
Usiadłem do pisania i przypomniałem sobie, jak dawno, dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma morzami, a dokładnie na Krecie, wypożyczyliśmy ze znajomymi samochód hyundai pony. Co to był za szmelc! Teraz pony kojarzy się wyłącznie z kucykami dla małych dziewczynek. Ale wówczas Hyundai właśnie tym modelem próbował zainteresować Europejczyków. W Grecji się udało. Pony królował na wąskich uliczkach wyspy, głównie dlatego że był tani. Potem wyroby koreańskiej firmy stawały się coraz lepsze. Aż wreszcie stały się tanie i dobre. Dziś są tylko dobre, bo już nietanie. Do tych nietanich aut zalicza się także model, którym miałem okazję jeździć. Dodam, że z przyjemnością. To tucson z silnikiem 1.6 T-GDI, napędem na cztery koła i dwusprzęgłową skrzynią biegów (7DCT). Hundaiem jeździłem w...
Gdy byłem mały, marzyłem, aby w Mikołajki znaleźć pod poduszką samochód zdalnie sterowany. Tymczasem Mikołaj nie mógł mi przynieść wyśnionego prezentu, bo w sklepach wówczas nie było takich zabawek. Dziś zdalnie sterowane samochody to codzienność w sklepach dla dzieci. A nawet w niektórych bogatszych garażach. Niektóre auta BMW sterowane pilotem potrafią same wjechać i wyjechać z bramy. Dziś nie trzeba nawet czekać na nową część Gwiezdnych Wojen, żeby zobaczyć latające raptory. Polska firma właśnie pracuje nad ustabilizowaniem lotu swojego Hovebike’a, który porusza się, unosząc się nad ziemią. Będzie można go kupić już w przyszłym roku. Również Polacy wymyślili przełomowy system ładowania pojazdów elektrycznych umieszczony w latarniach ulicznych. Dwa lata podobno wystarczy na wdrożenie...
Myślę, że każdy młody miłośnik samochodów ma swojego motoryzacyjnego bohatera. Dla synów siostry mojej żony jest nim ich ojciec, który wykosztował się na podróż do Włoch i pokazał im fabrykę Ferrari. Dla syna mojego znajomego takim herosem mogę być ja, bo raz podjechałem na osiedle samochodem z czterema rurami wydechowymi, wzbudzając zachwyt u małoletniego Mikusia. Dla mnie takim guru był wujek Fredek. Właściwie to nie był prawdziwy wujek, tylko kolega taty z pracy. Miał Fiata 125p w wersji Akropolis, czyli najszybszą wersję tego samochodu. Gdy zabierał mnie na przejażdżkę, z wiaduktu na Trasie Łazienkowskiej pędziliśmy z prędkością ponad 100 km/h. Wersja Akropolis była wyposażona w silnik 1800 cm3 i miała 105 KM. Maksymalnie rozwijała 170 km/h i wujek Fredek, jak mawiał, często tak...
Przeczytałem z rozbawieniem niedawno, że Citroen w odświeżonej wersji swojego Cactusa dołożył w siedzeniach trochę grubszej gąbki. Zrozumiałbym, gdyby ktoś z marketingu zakładów produkujących kanapy wpadł na ten pomysł. Lecz w przypadku firmy motoryzacyjnej, słynącej z rewolucyjnych rozwiązań technicznych, to dość kuriozalne. Nic więc dziwnego, że na początku nie potraktowałem nowego crossovera Francuzów, czyli modelu C3 Aircross, na serio. To samochodzik trochę mniejszy od wspomnianego cactusa. Autko wygląda trochę jak zabawka, napompowany balonik. Ale nie pęka tak szybko, zwłaszcza z systemem Grip Control. Wtedy nim można trochę poszaleć. C3 Aircross spodoba się także dzieciom, bo mogą zdrapać tzw. żaluzje (czyli naklejki) z tylnej szyby. Może Citroen wkrótce pochwali się grubszymi...
Zawsze lubiłem literkę X. Gdy coś ma X w nazwie, wygląda lepiej. Na przykład Pewex w PRL-u. Albo X-Men – przecież są lepsi niż zwykli ludzie. X-ray brzmi bardziej światowo niż promieniowanie rentgenowskie. X w motoryzacji to symbol samochodów, które mogą więcej. Często napęd na wszystkie koła oznaczany jest właśnie 4X4. X to mnożenie możliwości samochodu. Myślałem więc, że jazda oplem crossland X, mimo że nie ma napędu na wszystkie koła, będzie miłym doświadczeniem. Choć nie zapominajmy, że X to także niewiadoma w matematyce, więc mimo że liczyłem na pozytywne doznania, to tak naprawdę nie wiedziałem, jakie będą. Gdy już podchodziłem do opla, aluminiowe felgi o agresywnym wzorze i czarny dach odróżniający się od złotawej karoserii przykuły moją uwagę. Na tyle, że stanąwszy, zacząłem...
Mam wrażenie, że dziś więcej wiemy o zagranicznych twórcach samochodów, zachodnich wizjonerach motoryzacyjnych. Powszechnie znani są Henry Ford czy Enzo Ferrari. Na łamach prasy przewija się nazwisko Elona Muska, współczesnego wizjonera, który rzucił wyzwanie koncernom samochodowym, prezentując elektryczną teslę. Różne nacje chwalą się swoimi konstruktorami aut. My też powinniśmy. Zwłaszcza że mamy kim i czym się pochwalić. Tuż po odzyskaniu niepodległości w wolnej Polsce tworzył i pracował jeden z najzdolniejszych inżynierów ówczesnej Europy – Tadeusz Tański. Był synem Czesława Tańskiego, pioniera lotnictwa i twórcy pierwszego polskiego szybowca. Tadeusz w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości pracował w Centralnych Warsztatach Samochodowych przy ul. Terespolskiej w...
Przez kilka ostatnich dni męczyłem się w bmw. Jak można męczyć się w beemce, samochodzie, którego układ jezdny i silniki są symbolem radości z jazdy?! Dodam jeszcze, że nic nie zapowiadało takiej męki. Ba, gdy po raz pierwszy ją zobaczyłem na parkingu, byłem zachwycony. Duże, szare felgi aluminiowe. Spojler z przodu i dyfuzor z tyłu. W środku cudowne sportowe fotele z alcantary. Dyskretne podświetlenie klamek i oświetlenie ambientowe w środku. Na dodatek LED-owe lampy dodające klasy do nieco krzykliwego wyglądu zewnętrznego. Uwiodła mnie od pierwszego wejrzenia, a gdy zobaczyłem na karoserii literkę M, odpłynąłem całkowicie. Jak wiadomo, M na karoserii zobowiązuje. I choć to był jedynie M pakiet, to firma BMW zobowiązań dotrzymuje. „Nie ma lipy” – jak mawia znany z internetu mięśniak....
Mój kolega Radek wkrótce zostanie młodym żonkosiem. Po latach bywania w modnych knajpach Warszawki, pielęgnowania brody à la drwal u barbera i delektowania się latte na sojowym mleku postanowił rozpocząć życie mieszczanina. Domyślam się, że zamiast polować na okazyjne ceny biletów do Wietnamu, będzie preferował rodzinne wypady za miasto na łono polskiej natury. Z pewnością dlatego oświadczył mi, że zastanawia się nad kupnem kii stonic. Skłamałbym, gdybym napisał, że byłem zaskoczony. To właśnie samochód dla niego i jemu podobnych. Nowoczesny, przynajmniej jeśli chodzi o wygląd, wystarczająco „dizajnerski”, mający w standardzie obsługę iPhona i Androidów. Czyli taki, jakiego oczekiwaliby hipsterzy. Radek wybrał dla siebie wersję wyposażeniową L. To rozsądny, powiedziałbym nawet...
Zdenerwował się pan Helmut Niemiec w centrali związkowej. – Nein… Nie pozwolę! – wykrzykiwał. – Nie będzie jakiś Brzęczyszczykiewicz robił lepszych das auto niż my! – Ależ to nie Brzęczyszczykiewicz – tłumaczył zarząd. Bo to nie Polacy, lecz Czesi tak zirytowali panów związkowców z Volkswagena. – Polacy to ci, którzy lepiej od nas kopią piłkę. A samochody robią Czesi – wyjaśniał zarząd, któremu wszystko jedno, kto robi das auto, bo i tak der euro wpada do jednej kieszeni. Jiri Krecik stał w czasie tej awantury pod ścianą i czekał na to, jak rozwinie się sytuacja. A wszystko, jak przypuszczam, przez to, że przyjechał na spotkanie i pochwalił się Skodą Superb w wersji Laurin&Klement. Może nieco ubarwiłem tę opowieść, ale podobna sytuacja mogła mieć miejsce, związki zawodowe w...
W czasie weekendu byliśmy z żoną w Zabrzu. Wszyscy znajomi, gdy im powiedziałem, że tam się wybieramy, kiwali głową z politowaniem. – Czy na pewno musicie tam jechać? – pytali. Otóż chcieliśmy. Zabrze to absolutnie fascynujące miejsce! Zarówno na powierzchni, jak i pod ziemią. W kopalni Guido zjechaliśmy ponad 300 metrów „szolą”, czyli windą w głąb ziemi. Byliśmy w najniżej położonym pubie na świecie. Doskonale bawiliśmy się jeżdżąc kolejką po kopalni. Widzieliśmy stalowy dom, ewenement na światową skalę. A od początku października otwarta jest nowa podziemna trasa turystyczna, w której korytarze wyłożone cegłami są zachwycające. Nie ma czegoś takiego nigdzie na świecie! Zabrze to miejsce pełne zaskoczeń. Wiem, w powszechnym mniemaniu z pewnością to nudna górnicza mieścina. Co innego...
Tych, którzy byli na tegorocznych targach we Frankfurcie, z pewnością zaskoczył widok setek imigrantów, zwanych niekiedy uchodźcami, którzy właściwie już wrośli w krajobraz centrum miasta. Muszę przyznać, że ubrani na czarno mężczyźni przemieszczający się w dość głośnych kilkunastoosobowych grupach budzą niepokój. Myślę, że nie tylko mojej skromnej osoby. Niepokój spowodowany jest przede wszystkim postawą tych ludzi. Oni nie zachowują się jak goście, którzy są wdzięczni gospodarzowi za gościnę i respektują panujące u niego zasady. Jest dokładnie odwrotnie. Czują się jak u siebie i narzucają swój styl bycia. Nie mają zamiaru się integrować, przejmować europejskiej kultury zachowań. Nie wnikam, dlaczego tak jest. Ale tak jest. Każdy powinien to dostrzec. Nie mieszam się do polityki....
Wystawa we Frankfurcie zawsze była najważniejszym, obok targów w Paryżu, europejskim forum, na którym firmy motoryzacyjne pokazywały swoje nowości i plany. Krzykliwe, ekskluzywne i nowoczesne stoiska zdawały się mówić: patrzcie, jaką jesteśmy potęgą. Jeżdżę do Frankfurtu regularnie co dwa lata (bo raz na dwa lata odbywa się ta wystawa) z wypiekami na twarzy, aby tam przekonać się, jak naprawdę wyglądają auta zapowiadane przez wszystkie liczące się firmy na świecie. To w Niemczech zaprezentowano Europie tak przełomowe konstrukcje jak Ufo, czyli pamiętną Hondę Civic, która pozwoliła Hondzie po okresie błędów i wypaczeń znaleźć się znów w awangardzie motoryzacyjnej naszego globu. To we Frankfurcie Kia zaprezentowała najważniejszy swój samochód, czyli poprzednią generację Sportage’a, który...
Ostatnio miałem okazję bliżej, a nawet całkiem blisko, zapoznać się z fiatem freemontem. To dość duży samochód (4,9 m długości) o wyglądzie SUV-a i funkcjonalności Vana. Być może dlatego jest popularny wśród rodzin. Tata znajdzie w nim sylwetkę pseudoterenówki, mama funkcjonalność, a dzieciaki mnóstwo miejsca w środku. Jeśli zaś ktoś jest wielokrotnym beneficjentem programu „500 plus”, to użyteczną informacją będzie ta, iż samochód może mieć 7 miejsc. Jednak te wszystkie, wydawać by się mogło, pożądane cechy skłaniają mnie do stwierdzenia, że freemont nie ma swojej tożsamości. Udaje kogoś innego. Próbuje być tym, kim nie jest. Tak naprawdę nawet nie jest fiatem, tylko dodgem. W USA, gdzie został stworzony, nazywa się journey. Do Europy został, jak to się teraz modnie mówi,...
W szkole miałem kolegę Pawła. Na przerwach się nie przechwalał jak inni. Na lekcjach siedział cicho, bo nie był wybitnie zdolny. Na WF-ie nie grał jakoś szczególnie dobrze w „nogę”. Nie był zbyt szybki ani specjalnie zwinny i nie dryblował tak umiejętnie jak inni. Na pozór niczym się nie wyróżniał. Jednak w trzeciej klasie liceum zapuścił wąsy i nogawki spodni wpuścił w kolorowe skarpety. Czasami zakładał na siebie zielony sweter z przyszytym na przodzie czerwonym muchomorem. Nie zwracał uwagi na to, że się odróżnia od typowego nastolatka ubranego w dżinsy i bluzę z kapturem. Nam też to nie przeszkadzało. Dziewczyny go lubiły, choć żadna nie chciała z nim „chodzić”. Nie wzdychały na jego widok. Raz Paweł napędził nam stracha. Na jednej z imprez wypił jakiś wyskokowy „wynalazek” i...
Każdy prawdziwy Amerykanin ma pickupa. Rolnik wozi nim zboże albo podpina do niego przyczepę, w której podróżują krowy. Hydraulik transportuje nim narzędzia i rury. Miłośnik offroadu wywozi nim w teren quady albo motory crossowe. Milioner dopina do pickupa przyczepę wielkości domu i ciągnie ją, żeby obcować z naturą poza miastem. Początkujący projektant mody wozi pickupem nowe kolekcje swoich ubrań do sklepów. A miłośnik latte na sojowym mleku zakłada w kabinie kowbojski kapelusz i udaje twardziela. Każdy oczywiście ma innego pickupa. Ten należący do farmera czy glazurnika jest stary, częściowo zardzewiały. Te, których właścicielami są mieszczuch lub Bill Gates, lśnią chromami i wielkimi błyszczącymi felgami. Jedno jest wspólne. Wszystkie są amerykańskie. No, może prawie wszystkie. Od...
Podróżuję teraz po USA, krainie samochodów. To tu Henry Ford zaczął produkować pierwszy samochód wytwarzany na taśmie produkcyjnej. To tu wyrosło i zbankrutowało Motor City, czyli Detroit. To tu chevrolet camaro, pontiac firebird, ford mustang i inne legendy motoryzacji bulgoczą swoimi silnikami na głównych ulicach miast i miasteczek, a wielkie pickupy przemierzają bezkresne prerie. Nic dziwnego, że lądując w Los Angeles, chciałem pojeździć amerykańskim wozem. Dlatego bohaterem dzisiejszego tekstu będzie GMC acadia, samochód niedostępny u nas. Wsiadając do niego, niezmiernie się ucieszyłem. Uśmiech nie zniknął z mej twarzy nawet wtedy, gdy zobaczyłem wnętrze pełne słabej jakości plastiku pomieszanego z innym plastikiem udającym aluminium i kolejnym udającym drewno. Nie miało dla mnie...
Pierwszym samochodem, który kupiliśmy wspólnie z moją żoną, był fiat cinquecento. Gdy Monika (tak ma na imię moja żona) odbierała go z salonu, poczułem ukłucie zazdrości. Ja nie mogłem pojechać po samochód, bo musiałem pracować na raty kredytu. Pamiętam, od razu od dealera Fiata przyjechała do mnie do pracy i nie mogła wyjść z podziwu, jaki to dobry i nowoczesny samochód. –A jak żwawo jeździ! – zachwalała samochodzik. Uśmiechnąłem się po tym stwierdzeniu. Nasz cinquecento miał silnik o pojemności 700 cm sześc. i 31 KM. To i tak było znacząco więcej niż 24 KM w maluchu. Oczywiście fiat wcale nie jeździł żwawo. Ale był nasz, wybraliśmy się nim nawet na wycieczkę do Hiszpanii, przez Niemcy i Francję. Spaliśmy w nim na parkingach. Wydawał się wystarczająco duży. Taką samą rolę w życiu...
Dziś wpadło mi do głowy słowo „skończony”. Właśnie ono ułatwi mi opisanie samochodu, który stanie się ikoną motoryzacji. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Jeszcze kilka lat temu każdego, kto powiedziałby mi, że napiszę dobre słowo o produktach Land Rovera, nazwałbym skończonym idiotą. Miałem bowiem model tej firmy, który zszargał mi nerwy, bo psuł się właściwie na każdym rogu ulicy. Na trasie szybkiego ruchu niejednokrotnie nie mogłem zmienić biegu, a gdy udało mi się wrzucić luz i doturlać do pobocza, cieszyli się wszyscy posiadacze lawet. Kilkakrotnie nawalał ABS. Deskę rozdzielczą non stop rozświetlały awaryjne lampki. Silnik żył własnym życiem i od czasu do czasu samoistnie dodawał sobie obrotów. Wcale nie przesadzam. Kupiłem land rovera skuszony wizją życia, które roztacza...
Chodziłem jeszcze do szkoły podstawowej, gdy na ulicach pojawiła się pierwsza generacja Hondy CR-V. Z kolegami z klasy oglądaliśmy się za każdym ładnym samochodem pojawiającym się na ulicach pośród masy bezkształtnych ład, skód, dużych i małych fiatów, karykaturalnych trabantów i brzydkich wartburgów. CR-V stylizowana na terenówkę wzbudziła nasz podziw. Od razu zdobyła miejsce na podium naszego rankingu obok stylizowanej sportowo limuzyny Forda, czyli sierry, i Pegueota 205, rewolucyjnie zaprojektowanego, miejskiego auta. Podświadomie wiedzieliśmy, że wywrze ona duży wpływ na historię motoryzacji. I tak się stało. Dziś każda firma ma w swojej ofercie hondę CR-V. Tylko Hyundai nazwał ją Tuscon, Kia to Sportage, a Volkswagen dla swojego CR-V wybrał nazwę Tiguan. Te firmy, które zaspały,...
W czasach globalizacji dochodzi do absurdalnych sytuacji. W natłoku szumu informacyjnego nikt nie zastanawia się nad komizmem niektórych wydarzeń. Czy zauważyli Państwo, że pierwszy etap tegorocznego Tour de France został rozegrany w Düsseldorfie?! W dobie powszechnej poprawności politycznej dochodzi do tak idiotycznej sytuacji. Nie mam nic przeciwko, niech kolarze ścigają się w Niemczech. A potem przez Benelux wjeżdżają na teren Francji, lecz ten wyścig nie powinien nazywać się Tour de France. Swoją drogą, ciekawe, co powiedzieliby Niemcy, gdyby Czesław Lang zaproponował im rozegranie pierwszego etapu Tour de Pologne w Berlinie? Kłopoty z tożsamością narodową to dość powszechny problem w Unii Europejskiej. Dotyczy to także firm motoryzacyjnych. Weźmy na przykład Opla. Ostatnio ta...
Wakacje w tym roku mamy gorące. Nie dlatego, że słońce mocno praży, ale ze względu na tematy, które rozgrzewają media. Ostatnio było dużo hałasu o opłacie paliwowej, która miałaby wynosić plus ok. 20 gr doliczanych do każdego litra paliwa. Dzięki niej mielibyśmy lepsze drogi lokalne. Autostrady już mamy, drogi ekspresowe powstają niekiedy nawet w ekspresowym tempie, lecz trakty lokalne są wciąż zaniedbane. PiS jednak wycofał się z pomysłu. Ponieważ w życiu nie ma nic za darmo, mimo że niektórzy sądzą inaczej, wydaje mi się, że jakoś te pieniądze trzeba zdobyć. Wówczas na mniejszych drogach samochody nie jeździłyby od krawędzi do krawędzi po pofałdowanym asfalcie, nie telepałyby się po tarkach i nie wpadałyby w dziury. Każdy powinien czuć się bezpieczny, a przecież nie każdy w Polsce ma...
W miniony weekend miałem okazję wraz z panem Andrzejem, instruktorem survivalu, wędrować po bagnach. Najpierw ścięliśmy długie, sprężyste kije, które w razie czego miały nam pomóc wydostać się z błocka. Jednym końcem badaliśmy teren, a gdyby okazało się, że jednak nas wessie, wtedy trzymany prostopadle do kierunku marszu kij miał nas wybawić z opresji. Niestety, nie mieliśmy skutecznego antidotum na komary, końskie muchy i meszki. Podczas gdy my badaliśmy wyszkowskie błota, one dokładnie i systematycznie eksplorowały nasze ciała. Pan Andrzej poradził mi, żebym się nie drapał, gdy swędzi, a po wyprawie wykąpał się w gorącej wodzie, co też uczyniłem. Nie pomogło. Swędziało niemiłosiernie. Na dodatek wysłuchałem utyskiwań żony, że upaćkałem nowe adidasy. Faktycznie, mogłem zabrać stare...
Każdy człowiek ma jakieś wyobrażenie na swój temat i stara się pokazać to światu. Dlatego profesorowie zapuszczają brody i chodzą w tweedowych marynarkach. A długonogie blondynki wdziewają krótkie spódniczki, które nie zasłaniają tego, co chcą wyeksponować. W pokazaniu siebie pomagają także samochody. Jeśli chcemy obwieścić, że lubimy szybkie życie, kupujemy porsche (jeśli nas stać) lub seicento sporting (gdy dysponujemy mniejszym funduszem). Kiedy zaś świat ma się dowiedzieć, że jesteśmy przykładnym ojcem rodziny, wyjeżdżamy z salonu praktycznym vanem. A co, jeśli jesteśmy punktualni, sumienni, ale… nikt tego nie zauważa? Wtedy jeździmy volkswagenem Tiguanem. Oczywiście spece od marketingu VW będą przekonywać, że to model dla szalonych mężczyzn, którzy chcą poczuć zew przygody....
Przypuszczam, że wielu czytelników przegląda ten numer „GP”, będąc już na urlopie. Mój przyjaciel, największy znany mi fan historii, Tomasz Łysiak, z pewnością wybierze się w czasie dni wolnych do swoich ulubionych Włoch. Muszę przyznać, że trochę mi go żal. Co prawda Tomek mówi po włosku, potrafi bezbłędnie zamówić pizzę. Nie myli focacci z piadiną. A espresso pija tylko podwójne. Na dodatek wie, ile bramek w tym sezonie strzelili piłkarze Juventusu Turyn. We Włoszech musi czuć się jednak odrobinę wyobcowany, bo nie ma szans na to, żeby przy wzroście 191 cm zmieścił się do oryginalnego Fiata 500. Piszę o tym samochodzie, bo dokładnie 60 lat temu, na początku lipca 1957 r. w Turynie, odbyła się jego premiera. Pięćsetka jest arcyważnym samochodem dla Italii. To dzięki niej Włosi...
Koniec roku szkolnego, początek wakacji. Ruszyły już rodzinne kawalkady nad morze, jeziora, wielu rodziców odwiozło dzieci do dziadków na działki. Ja też ruszyłem w ostatni weekend w Polskę, ale do pracy. Wraz z żoną prowadzimy po raz kolejny trasę koncertową „Lata z radiem”. Muszę powiedzieć, że żałuję, iż w czasie tych wojaży nie będziemy przemierzali kraju samochodem, który właśnie testowałem. Poczułem się w nim jak pilot samolotu. Siadając na miejscu kierowcy i dotykając dźwigni zmiany biegów wyglądającej jak wolant, ma się ochotę powiedzieć niczym kapitan statku powietrznego: „Włączyła się sygnalizacja, zapiąć pasy, za chwilę będziemy startować, wszystkie systemy sprawdzone”. A jest ich na pokładzie co niemiara. System kół skrętnych 4 Control powoduje większą zwrotność renault....
Dla młodego miłośnika motoryzacji namiastki emocji, które odczuwa się prowadząc samochód, może dostarczyć gra komputerowa „Need For Speed”. Młodziakowi dzierżącemu w dłoni pada wydaje się, że czuje idealny rozkład masy w BMW M3, moc wyrywającą asfalt z jezdni, gdy prowadzi Chevroleta Camaro, lekkość Mazdy MX 5, precyzję Porsche 911 i finezję Ferrari 458 Italia. Czas jednak płynie. Młodzieniec dorasta i joystick konsoli do gier zamienia na kierownicę własnego samochodu. Mam wrażenie, że projektanci KIA tworząc model RIO chcieli uczynić to przejście jak najmniej stresującym. Dlatego deska rozdzielcza w centralnej części nowej RIO przypomina pada znanego z konsoli video. Na tym niestety całe podobieństwo się kończy. Jazda RIO w niczym nie przypomina oswajania supersamochodów z gry „Need...
Ostatni weekend spędziłem na działce w lesie. Ptaki śpiewały, drzewa szumiały, a słońce grzało. Zresztą nie tylko ono. Grzał się też grill. Rodzinny błogi spokój, czasami zakłócany przez jakiegoś bzyczącego komara. W tych „pięknych okolicznościach przyrody” doskonale prezentuje się samochód, którym jeździłem, czyli Ford Kuga. Hatchbacki pokroju Seata Leona czy Opla Astry nie wyglądają tak dobrze, kurząc się na leśnych duktach. Specjaliści od reklamy zadbali o to, żeby takie miejsca kojarzyły się z SUV-ami. Zresztą to nie tylko zasługa marketingowców, ale i konstruktorów tego typu aut. Zwiększony prześwit i opcjonalny napęd na cztery koła pomagają Kudze w dotarciu na działkę w lesie czy do domku nad jeziorem. Teraz specjaliści z Forda odświeżyli ten model, dzięki czemu jest ładniejszy...
„A imię jego czterdzieści i cztery” – pisał Adam Mickiewicz. To jeden z najbardziej tajemniczych cytatów z naszej literatury. Miał dotyczyć kogoś, kto przyjdzie i podźwignie nasz naród. Dokładnie 44 lata temu zmontowano w Polsce pierwszego Fiata 126p, samochód, który podźwignął naszą motoryzację. Być może nie wypada przytaczać słów wieszcza w kontekście produktu PRL-owskiej licencji motoryzacyjnej. Lecz Fiat 126p faktycznie zapoczątkował nową erę w historii Polski. Co było wcześniej? Nieliczne przestarzałe Warszawy, dwusuwowe Syreny i drogie fiaty 125p. To dopiero 126p zmotoryzował Polskę tą samą metodą, którą wcześniej zastosowali Włosi, produkując mały, tani samochodzik Fiat 500. „Maluch” zresztą niewiele różni się od wspomnianej „pięćsetki”. Właściwie inna jest jedynie karoseria....
W zeszłym tygodniu jeździłem Skodą Kodiaq, z której przesiadłem się do Audi Q5. Niektórzy upatrują w Kodiaqu konkurenta Q5. Nawet u jednego z warszawskich dilerów Audi sprzedawca powiedział mi, że są klienci, którzy zastanawiają się, czy nie przesiąść się do Skody. Moja mama mówi w takich sytuacjach: chyba Bóg cię opuścił. To tak jakby na koncercie orkiestry wykonującej z pasją, a na dodatek w doskonałej akustycznie auli koncertowej, V symfonię Beethovena stwierdzić, że podobnie głośno jest na koncercie disco polo. Faux Paux! Nie ta estetyka, nie ta wrażliwość i nie ta klasa. Bez urazy dla Zenka i Skody. Audi stworzyło samochód, który w dzisiejszych warunkach można by nazwać idealnym. Za kilka lat, a może nawet miesięcy, bo przecież na jesieni, mamy salon samochodowy we Frankfurcie,...
Tydzień temu przemierzałem południe Włoch. W tej podróży przez setki kilometrów autostradą Adriatica, wąskimi uliczkami kamiennych miasteczek i krętymi górskimi drogami towarzyszył mi... No, czym mogłem jeździć po słonecznej Italli? Oczywiste odpowiedzi to: czerwone Ferrari, żółte Lamborghini lub uroczy Fiat 500. Żadna z nich nie jest prawidłowa, bo przez całą podróż prowadziłem… tramwaj. Koszmar z dzieciństwa. Już jak jeździłem z mamą do przedszkola, mając do wyboru tramwaj lub autobus, zawsze wybierałem to drugie. Pełnię szczęścia osiągałem wtedy, gdy trafiłem na starego, śmierdzącego olejem napędowym „ogórka”, w którym można było się oprzeć o pokrywę silnia i być blisko kierowcy oraz jego monstrualnej kierownicy. Tramwaje mnie drażniły. Dźwięk wydawany przy przyśpieszaniu sprawiał,...
Niektórzy pamiętają takie sytuacje ze szkoły podstawowej, kiedy to klasowa oferma wraca po wakacjach i… wzbudza podziw płci przeciwnej. Kiedyś był niski i pryszczaty, dziś jest super. Tak właśnie się stało z Peugeotem 3008. Jeszcze rok temu nikt nie traktował go poważnie. Dziś model 3008 to zupełnie inne auto. Pełne interesujących smaczków stylistycznych. A na dodatek dobrze jeździ. Właściwie tu mógłbym skończyć ten tekst, aby nie narazić się na posądzenie o kryptoreklamę. Lecz naprawdę trudno się przyczepić do czegoś w obecnej generacji Peugeota 3008. Można zachwycać się jedynie, jak harmonijnie dach przechodzi w tylny spojler, jak zadziornie reflektory wgryzają się w maskę czy też jak tylne światła kontrastują z ciemną okładziną klapy bagażnika. A w środku jest jeszcze lepiej. Kokpit...
Każdemu zdarzyło się w życiu spotkać kogoś, kto traci przy bliższym poznaniu. Załóżmy, że umawiamy się z wystrzałową dziewczyną o długich nogach, nieskazitelnej cerze, łopoczących na wietrze rzęsach i hipnotyzującym spojrzeniu. Kolegom z zazdrości szczęka opada na podłogę. A tymczasem na randce okazuje się, że nogi nie są aż tak długie, tylko ulegliśmy złudzeniu dzięki wysokim obcasom. Doskonała cera to zasługa maskującego fluidu. Rzęsy są przyklejone, a zabójcze spojrzenie to wynik odpowiedniego użycia cieni do powiek. Tak samo jest w przypadku mężczyzn. Ile razy, drogie panie, wydawało wam się, że facet tajemniczo milczy, a potem okazywało się, że nic nie mówi, bo nie ma nic do powiedzenia, albo, jeszcze gorzej, ma braki w uzębieniu? Podobnie jest z Citroenem C3. Na pierwszy rzut oka...
Niedawno wybrałem się z żoną nad Bałtyk. Uwielbiamy wyrwać się z zatłoczonego miasta, w samotności pospacerować brzegiem morza, zjeść świeżą rybkę w barze przy plaży, patrząc na fale. Tylko my, szum morza, skrzek mew i... oczywiście skwierczenie smażonej ryby. Niestety tym razem nie byliśmy sami. Po sztormie zaroiło się od poszukiwaczy bursztynów. Sami nawet się wciągnęliśmy w zbieranie i muszę przyznać, że pod koniec dnia mieliśmy już całkiem pokaźną kolekcję, wartą, jak powiedział nam lokalny znawca tematu, około 5 złotych. Nawet nie liczyłem, ile lat musiałbym zbierać bursztyny, żeby wymienić je na BMW X6, którym pojechałem nad morze. Czy jest on wart swojej ceny? Bardzo się stara. Skórzana tapicerka, miękka jak pupka niemowlaka, świetny system audio, który wiernie odtworzy nawet...
Tuż przed Wielkanocą byłem w Ziemi Świętej. Ponieważ tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć, nawet nie będę próbował wyjaśniać fenomenu mariażu trzech kultur, które w Izraelu współistnieją. Nie będę krytykował mnichów grecko-prawosławnych, którzy poganiają ludzi przed Grobem Pańskim. Nie będę pisał też o Arabach, którzy w miejscu Drogi Krzyżowej umieścili stragany i handlują dosłownie wszystkim, co mogłoby zainteresować turystów. Mówię nie tylko o srebrnych krzyżykach, różańcach z alabastru czy szopkach z drzewa oliwnego, ale także o bieliźnie, orientalnych przyprawach czy kosmetykach z minerałami z Morza Martwego. Ten społeczno-obyczajowy miszmasz przywodzi mi na myśl samochód, którym zdarzyło mi się podróżować po Izrealu i Autonomii Palestyńskiej. Mitsubishi Pajero, auto do...
Ludzie tyją podobno w zastraszającym tempie. Czytałem niedawno, że polska młodzież jest coraz grubsza i prześcignęła w tej dziedzinie rówieśników z wielu krajów europejskich. W radiu słyszałem natomiast, że Francuzi opracowali na nowo zalecenia dietetyczne, w których radzą, co należy jeść i pić, żeby być zdrowym i szczupłym. Podobno dozwolone są jedynie woda i wyciskane soki bez cukru. Żadnych napojów gazowanych. Rzeczywiście porównując filmy lub zdjęcia sprzed lat z dzisiejszymi, na pierwszy rzut oka widać, że ludzie kiedyś byli bardziej proporcjonalni. Ta eksplozja otyłości dotyka także samochody. Weźmy na przykład zgrabną „pięćsetkę”. Filigranowa, szczuplutka, ze zgrabnym kuperkiem. I całkiem żwawa, mimo niewielkich silników. Ale Włosi z Fiata, zgodnie ze światowym trendem,...

Pages