Maryna Miklaszewska

Panie generale Ciastoń! Generale Płatek, Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki et consortes! Larum grają! Wojna! Nieprzyjaciel w granicach! A wy się nie zrywacie? Szabli nie chwytacie? Na koń, sorry, na WRON, nie siadacie? Co się z wami stało, żołnierze? Panie pułkowniku Pietruszka! Pan, który nieomal otarł się o stopień generała, w ten pamiętny dzień 2 listopada 1984 roku, tuż po porwaniu księdza Popiełuszki, kiedy to w gabinecie ministra Kiszczaka miał miejsce następujący dialog: „– Generale Pietruszka, trzeba dać się chwilowo zamknąć. – Jak towarzyszowi ministrowi wiadomo, jestem pułkownikiem. A po wtóre, o jakim zamknięciu mowa? – Mój zwrot »generale«, to nie przejęzyczenie. To oczywisty koszt za zrealizowanie przez was trudnej roli. – Ale dlaczego ja? – Bo organizacyjnie Piotrowski przy...
Na początek dwa krótkie fragmenty tekstów: „To ona mi powiedziała, że w mieście jest podobno wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną. Ja mówię, że skąd wie, a ona, że słyszała. (…) To ona wyjęła szminkę i mi powiedziała, że Magda mówi, że koniec między mną a nią”. I fragment drugi: „Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu, ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie […]”. Są to wyrwane z kontekstów, na zasadzie stylistycznych „próbek”, fragmenty dwóch tekstów: pierwszy pochodzi z powieści Doroty Masłowskiej „Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną”, debiutu literackiego (2002) młodej dziewczyny z Wejherowa; drugi wyjęty jest...
Biały hangar na placu Piłsudskiego przypominał trochę konstrukcję, którą Rosjanie wznieśli nad szczątkami samolotu Tu-154 M, który runął pod Smoleńskiem. Ten rosyjski hangar będzie zapewne niszczał wraz z wrakiem tak długo, jak długo w Rosji będzie trwała demokracja w stylu rosyjskim, czyli zapewne ad infinitum. Hangar na placu Piłsudskiego zostanie rozebrany, a to, co jest w środku, osłonięte zieloną płachtą [przypominającą z kolei plandekę, zarzuconą na usypane chaotycznie fragmenty samolotu tuż po katastrofie], zostanie zdjęte 10 kwietnia. Wtedy ludziom zgromadzonym na placu ukaże się pomnik ku czci ofiar tego straszliwego zdarzenia sprzed ośmiu lat. To długo oczekiwana chwila i zarazem kulminacyjny moment wybuchu emocji – tych dobrych i tych złych. Nie po raz pierwszy silne...
Jutro rozpoczyna się Triduum Paschalne, trzydniowe misterium Męki Pańskiej. To czas, kiedy nasze myśli powinny oderwać się od spraw bieżących i skierować ku Jerozolimie roku 30., do świata i czasu, w którym żył Jezus. Książka „Śledztwo w sprawie śmierci Jezusa” Victora Loupana i Alaina Noëla opisuje ten wstrząsający proces z punktu widzenia obowiązującego wówczas w Judei prawa. Judea jako jedna z prowincji Imperium Rzymskiego była krajem skolonizowanym, w którym rządził cesarski namiestnik Poncjusz Piłat, a rodzima oligarchia wchodziła bez żenady w układy z Rzymem. Kapłani byli kastą mającą ogromne przywileje i wrogo odnosili się do wszystkich, których podejrzewali o chęć zburzenia korzystnego dla nich ładu, o powstańczą rebelię. Autorzy „Śledztwa” nazywają ich wręcz „oligarchią...
Należę do pokolenia, które przyszło na świat w czasie dyktatury ciemniaków. To powiedzenie ukuł krótko przed marcem 1968 r. roku pisarz, publicysta i kompozytor Stefan Kisielewski. Drogo za nie zapłacił. „Nieznani sprawcy” pobili go pod własnym domem, był szykanowany, zakazano mu druku, pozbawiono środków do życia. W 1969 r. Kisielewski zaczął prowadzić dziennik i pod datą 18 października zanotował: „Dwadzieścia dwa lata temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi, zemści się kiedyś na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z „gojów” [poza gorliwcem Gomułką]. Społeczeństwo było wtedy jednolicie antykomunistyczne, więc nienawidzono ich. Teraz społeczeństwo jest nowe, niewiele z tamtego pamięta, opór się rozchwiał i...
Zajęci od paru lat wydobywaniem z dołów w ziemi i dziur w narodowej pamięci szczątków swoich bohaterów, Żołnierzy Wyklętych, nie zauważyliśmy nadciągającego tsunami. W obliczu zakłamania historii powojennej historia niemieckiej okupacji Polski, martyrologii Żydów, ale i Polaków, wydawała się w miarę opisana i znana. Kto wie, czy tego tsunami nie spowodował w jakiejś mierze właśnie powrót Polaków do tego, co miało być zapomniane. Jedyne, co nam pozostało, to przypominać, więc przypomnijmy dwa niemal równoległe życiorysy: kiedy w 1915 r. w Łodzi przychodzi na świat Maria Sand vel Zand, 20-letni August Emil Fieldorf wstępuje do Legionów Polskich i wraz z nimi walczy na froncie rosyjskim. Potem, już w polskim wojsku, bierze udział w wojnie polsko-bolszewickiej i w kampanii wrześniowej 1939...
Dawno temu w Londynie poznałam niezwykłą osobę. Miała 93 lata, szlachetną, piękną twarz i fascynującą osobowość. Nadal była aktywna, pisywała do polonijnej prasy. Z ulicy widać było wieczorami jej oświetlony gabinet w małym domku w dzielnicy Chiswick i ją samą przy biurku. Halina Martin w okresie Powstania Warszawskiego pracowała w Biurze Informacji i Propagandy AK jako redaktorka pierwszego dziennika powstańczego na terenie Śródmieścia Północ, „Warszawa Walczy”. Po wojnie, uciekając przed aresztowaniem, przedostała się wraz z dziećmi przez zieloną granicę do Anglii. W Londynie piastowała wiele ważnych funkcji: jako kurier gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego jeździła tajnie do Polski, pod pseudonimem Dorota Zaleska prowadziła Fundusz Inwalidów AK i Pomocy na Kraj, była ważną postacią w...
Dlaczego się nie cieszę, kiedy Niemcy ustami Angeli Merkel potwierdzają swoją odpowiedzialność za II wojnę i za Holocaust? Przeraża mnie myśl, że to Niemcy w tej sprawie mają ostatnie słowo. Słowo mojego kraju, Polski, nie ma znaczenia. W jakiejś – może nieodległej – przyszłości, kiedy wymrą pozostali świadkowie, to ostatnie słowo może wyglądać inaczej. Świadkowie polscy – i niemieccy – odejdą. Ale świadkowie żydowscy, na mocy niepisanego prawa, będą obecni w następnych pokoleniach i to ich zdanie będzie miało moc decydującą. Jeśli wskażą palcem na Polskę jako swojego kata, antypolonizm rozniesie się po całym świecie, czego początek już widzimy. Prawdziwy kat ich narodu – Niemcy – zapłacili im za swoje zbrodnie i płacą im nadal. W zamian otrzymali to, że Żydzi przestali używać słowa „...
Nie kpijmy z trzech imion, niemieckiego arystokratycznego tytułu, przydomków von i und oraz dwóch nazwisk znanej wszystkim europosłanki. Można nie nazywać się John Smith, lecz nosić miano 13 lord Belhaven and Stenton Robert Anthony Carmichael Hamilton i być kimś, kto nie tylko nie obraża Polaków, lecz przeciwnie, staje w ich obronie. Lord Belhaven and Stenton jest niezwykle zasłużony dla Polski. To on, będąc członkiem brytyjskiej Izby Lordów, wystosował protest do ministra oświaty, kwestionując nieprawdziwe i obraźliwe dla Polaków treści w podręczniku do historii dla uczniów szkół średnich w Anglii i Walii. Znalazły się w nim sugestie, że Hitlerowi w realizacji planu zagłady Żydów pomagali Polacy i że większość obozów zagłady hitlerowcy umieścili w Polsce, ponieważ Polacy chętnie z...
„Towariszcz Jewrej, znaczit polskij Żyd, wot wam w Krasnuju Armiju nada…” – takie słowa kierowano do obywateli polskich żydowskiego pochodzenia, stających przed komisjami poborowymi po ataku Niemiec na Sowiety. Przyjmowały one, w myśl umowy Sikorski–Majski, polskich zesłańców i łagierników do tworzonego na terenie ZSRS polskiego wojska. Komisje były mieszane, a prym w nich wiodło NKWD. Jednak łatka antysemityzmu została przypięta generałowi Andersowi, chociaż prawda była całkiem inna. Anders, sam będąc więźniem Łubianki, chciał wydostać z Sowietów jak największą liczbę osób, wojskowych i cywilnych, Polaków, ale także Ukraińców, Białorusinów i Żydów. W wojsku znalazło się ostatecznie około 4500 żołnierzy pochodzenia żydowskiego. Kiedy II Korpus dotarł do Palestyny, rozpoczęły się ich...
Czy widzieliście Państwo film „Wierny ogrodnik”? W 2005 r. nakręcił go reżyser Fernando Meirelles na podstawie powieści Johna Le Carré. Słynny pisarz poznał kulisy polityki i dyplomacji, pracując jako sekretarz ambasady w Bonn i konsul w Hamburgu. Kanwą powieści są przestępstwa, których dopuszczają się wielkie koncerny farmaceutyczne na mieszkańcach biednych krajów afrykańskich. Zamordowanie Tessy, młodej kobiety, która wpadła na trop firmy testującej leki na ludziach, skłania do działania jej męża, brytyjskiego dyplomatę. Rozpoczyna on wbrew wszystkim własne śledztwo. Stopniowo odkrywa coraz więcej niewygodnych faktów, trafia na trop światowego spisku, choć wie, że może go to kosztować życie. Dlaczego o tym piszę? Postać wiernego do śmierci „ogrodnika” tylko pozornie nie ma nic...
Wszyscy podniecają się ostatnio niemieckim filmem zaprezentowanym na platformie ARTE, przedstawiającym Różę Thun, samotnie walczącą o swój kraj. Okazuje się, że już od jakiegoś czasu Niemcy tropią takie heroiczne postawy. W magazynie kulturalnym o nazwie Metropolis możemy sobie obejrzeć kilkunastominutowy niemiecki film o Gdańsku. Metropolia zostaje w nim przedstawiona jako buntownicze stare miasto portowe i kolebka Solidarności. Jednak najważniejsze pytanie, które nurtuje twórców filmu, brzmi: jak tutejsi artyści radzą sobie pod rządami Prawa i Sprawiedliwości? Co o nich myślą? Zdjęcia gdańskiej starówki są sielankowe, ale komentarz sugeruje, że to tylko pozory. Bo choć Danzig jest tak spokojny, jakby od wieków nic się tu nie zmieniło, „o tę bałtycką metropolię nieraz walczono, walka...
Pięć lat prezydentury Lecha Kaczyńskiego było budowaniem bezpieczeństwa Polski i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, który Putin dotychczas uważał za teren swoich wpływów. To był pewnik, którego żaden z dotychczasowych polskich przywódców nie odważał się podawać w wątpliwość. Lech Kaczyński odważył się, i to nawet w stosunku do państw będących jeszcze niedawno radzieckimi republikami, na przykład Gruzji, gdzie udało mu się powstrzymać zmierzające w tym kierunku czołgi. A rok później, 1 września 2009 r. na Westerplatte, prezydent Kaczyński, niemal prosto w oczy Putinowi, wypowiedział słowa o mordzie katyńskim jako akcie zemsty za pokonanie bolszewików w 1920 r. Te słowa padły na podatny grunt w głowie byłego pułkownika KGB. W styczniu 2010 r., w roku ich śmierci, para prezydencka...
Filozof Henryk Elzenberg pisał przed wojną: „Publicystyka kulturalna jest potrzebna, choć tak mało ponętna. Żeby kultura realnie żyła, żyła jako zjawisko zbiorowe i zjawisko dnia codziennego, muszą wszystkie jej sprawy być obgadane, musi się na ten temat kultury wytworzyć wyczuwalna i gęsta sieć myśli snujących się stale od jednych mózgów do drugich. Także atmosfera kultury ma swe minimum gęstości, niezbędne jeśli nie dla >>hucznego lotu olbrzymich ptaków<< – to dla ogółu”. Mogę chyba bez posądzenia o zbytni pesymizm stwierdzić, że od dawna jesteśmy poniżej owego „minimum gęstości”. Wymiana myśli w sprawach związanych z kulturą w najbardziej popularnym (poza Internetem) medium, którym jest telewizja, tworzy nie „gęstą sieć”, lecz porwaną na strzępy rzadką siatkę. Wiem, że...
Witold Zadrowski był pierwszym dziennikarzem, który w Polsce Ludowej ośmielił się z szaleńczą wprost dezynwolturą wypowiedzieć na antenie Polskiego Radia zakazane nazwisko: Piłsudski. W audycji, która została – o zgrozo – nadana w dniu przyjazdu Breżniewa do Polski w 1974 r., Zadrowski puścił stare nagranie z głosem Marszałka, który mówił, że tu (to jest do Polski) będą różni ludzie przyjeżdżać i odjeżdżać, a on pozostanie w pamięci narodu. Ponieważ trend był odwrotny i Piłsudski miał być z pamięci narodu wymazany, Zadrowski został natychmiast z radia wyrzucony i wokół Marszałka znów zapanowała głucha cisza. Kiedy za zaangażowanie się w ruch Solidarności wyrzucono mnie z Trójki, zaczęłam współpracować z podziemną Oficyną Fonograficzną NOWA. Warto przypomnieć, że o ile ilość druków i...
„Będąc kasztelanem, mogę podróżować w czasie, i w różnych zamkach, przy miodzie, mięsiwie i ogniu, gawędzić ze średniowieczną bracią o stoczonych bitwach, wygranych potyczkach i pięknych białogłowach” – któż to tak miło i kulturalnie wpisuje się w rycerską tradycję, tak szarmancko wyraża o płci pięknej? Tak, to ten sam troglodyta wypełzły z lochu zamku w Inowłodzu, ten sam rycerz, który lżył niedawno najgorszymi słowami dziennikarkę podczas swojej kolejnej „podróży w czasie” i oblegania tym razem Pałacu Prezydenckiego. On kocha bitwy, ale nie zna historii bitwy pod Łowczówkiem sprzed ponad stu lat. Był grudzień 1914 r., początek wojny. W Galicji toczyły się pierwsze walki między wojskami rosyjskimi a austriackimi, przy boku których biły się Legiony Polskie. Dwa pułki I Brygady...
Powieść „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell ujrzała światło dzienne w 1936 r. Jak wszyscy wiedzą, jej akcja toczy się w czasie wojny secesyjnej, czyli walk Jankesów z Północy z Konfederatami z Południa w Stanach Zjednoczonych w latach 1861–1865. Na tę powieść powoływała się jakiś czas temu Barbara Fedyszak-Radziejowska, uważając, że ta książka, którą przeczytali wszyscy Amerykanie, odtworzyła w nich poczucie wspólnoty. Według Fedyszak-Radziejowskiej dopiero powieść Mitchell pojednała Północ z Południem, zasypała głęboki i niszczący społeczeństwo podział i przywróciła pozytywny wizerunek obu stronom tego konfliktu. Mitchell uniknęła niebezpieczeństwa jątrzącej narracji o walce „dobrych” Jankesów walczących z niewolnictwem i „złych” Konfederatów wyzyskujących czarnoskórych...
Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! „Połowę kraju zżera nienawiść. Nienawiść zrodzona z kompleksów, braku perspektyw, niedouczenia, nienawiść polska, katolicka” (Krystyna Janda, aktorka). „Jest to kraj, z którego trzeba uciekać – i to nie dlatego, że się komuś grunt pali pod nogami czy że nie ma co żreć. Z tego kraju trzeba uciekać, bo wstyd, bo życie tu nie ma sensu” (Krystian Lupa, reżyser). Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe! „Polska jest takim śmierdzącym starzyzną, patriarchalnym garniturem. Męskość w starym wydaniu macho. Albo szacun, albo w ryja” (Manuela Gretkowska, pisarka). „Mówię o takim zaprzaństwie, o narodzie gnuśnym, nacjonalistycznym i antysemickim. O lenistwie, brudzie, wewnętrznym niechlujstwie,...
„My chcemy Boga, my, poddani! / On naszym Królem, On nasz Pan!”. Ucho lewicowego liberała, jak kiedyś ucho komunisty, nie może wytrzymać brzmienia tych słów. Dwa czy trzy ekstremalne hasła niesione w Marszu Niepodległości posłużyły tylko za pretekst. Prawdziwa wściekłość, wręcz erupcja nienawiści, skierowana była na cały marsz, w którym kilkadziesiąt tysięcy ludzi szło pod tym hasłem. Szli poddani Boga. Nie Prus, nie Niemiec, nie Rosji, nie Unii Europejskiej wreszcie, tylko Boga. On naszym Królem. Warto przypomnieć, że ta pieśń rozbrzmiała po raz pierwszy we Francji. Nous voulons Dieu – słowa będące protestem przeciw postępującej ateizacji Francji – śpiewali Francuzi pielgrzymujący do Lourdes w 1882 r. Francja, zwana niegdyś „córą Kościoła”, dużo wcześniej walczyła pod sztandarami Boga...
Prawa strona chce uhonorować swoich nieżyjących już bardów, Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego, ulicami ich imienia. Ma też bardów żyjących, jak Paweł Piekarczyk czy Lech Makowiecki. Strona opozycyjna ma się czym pochwalić na odcinku bardów, Maciejem Maleńczukiem mianowicie. Udzielił on ostatnio w Internecie wywiadu z okazji wydania płyty, na której śpiewa piosenki Wojciecha Młynarskiego, powstałe w PRL. Według Maleńczuka oddają one dzisiejszą rzeczywistość, a najbardziej aktualna i najlepiej opisująca charakter Polaków jest piosenka „Szajba”. Maleńczuk twierdzi, że misję przybliżania polskim szajbusom swojej twórczości zesłał mu sam Młynarski z nieba, i coś w tym jest. Bo choć ich osobowości różnią się, to jedna rzecz ich łączy. Mówiąc o Polakach zgryźliwie i ironicznie (...
W 1924 r. literacką nagrodę Nobla otrzymał W.S. Reymont. Wśród kontrkandydatów znajdował się rosyjski, a wtedy już właściwie radziecki, pisarz Maksym Gorki. Początek drogi życiowej obu pisarzy był dosyć podobny. Pochodzili z niezamożnych rodzin, imali się różnych fachów. Reymont uczył się krawiectwa i zdobył stopień czeladnika, potem zajął się aktorstwem i przystał do wędrownej trupy, w końcu został robotnikiem na Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Maksym Gorki, wtedy jeszcze Pieszkow, był handlarzem staroci, tragarzem portowym, gońcem i, tak jak Reymont, pracował na kolei – jako stróż. Obaj zaznali skrajnej biedy. Można więc powiedzieć, że obaj mieli „dobry start”, aby opisywać dolę ludzi z nizin społecznych, wśród których przebywali. Zarówno Gorki, jak Reymont odbyli pielgrzymki, choć...
HGW nie chce stanąć przed komisją sejmową z dwóch powodów: po pierwsze, jest to komisja „bolszewicka” (gdyby istotnie taka była, HGW już dawno w lochach Ministerstwa Sprawiedliwości pisałaby donos na siebie jako szpiega na usługach obcego mocarstwa), po drugie, nie może przed tą komisją zeznawać, ponieważ jest „organem”. Na pierwszy rzut oka kobieta. Na drugi – obywatel. Owszem, prezydent miasta, prawnik, nauczyciel akademicki, ale przede wszystkim obywatel. A jednak ona jest czymś więcej. Trawestując Nerona, który przed śmiercią mówił: „Jakiż artysta ginie wraz ze mną”, HGW mogłaby powiedzieć: jakiż to organ ginie wraz ze mną! Bo istotnie, takiego organu już zapewne w Warszawie nie będzie. Tyle umiejętności na nic! Tyle zmarnowanych starań, wiedzy, jak kryć oszustów i złodziei! Tyle...
Muszę się Państwu z czegoś zwierzyć: od wielu lat fascynuje mnie Enneagram. Nigdy nie wierzyłam w zależność osobowości człowieka od daty urodzenia czy układu gwiazd. Omijałam to wszystko z daleka, ale już pierwsza książka o Enneagramie, która wpadła mi w ręce, przekonała mnie, że tu właśnie można szukać klucza do osobowości własnej i innych ludzi. Enneagram wymienia dziewięć typów osobowości, w swoich początkach sięga Ojców Pustyni, jest zakorzeniony w chrześcijańskiej mistyce. Dziś też pomaga, jak pisze na przykład Helen Palmer, „zrozumieć siebie i innych”, a także szukać drogi duchowej przemiany, którą wskazywali tacy autorzy jak Hurley, Dobson, a zwłaszcza Rohr i Ebert. Wspólne im wszystkim jest stwierdzenie, że człowiek w pierwszej połowie swojego życia tworzy swoje „fałszywe Ja” i...
W tym roku mija 90 lat od procesu Samuela [Szlomo] Szwarcbarda, który pięcioma strzałami z pistoletu zabił na paryskiej ulicy Atamana Symona Petlurę, postać zapomnianą zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Wodza ukraińskiej armii i przywódcy powstałej w 1919 r. Ukraińskiej Republiki Ludowej, który jako jedyny zdecydował się na współpracę z Polakami, mimo trwającej wojny o Lwów i Galicję Wschodnią. Petlura miał słabość do Polski i wysoko cenił – z wzajemnością – marszałka Piłsudskiego. Armia Petlury pomagała Polakom w wyparciu bolszewików, ale po wkroczeniu do Kijowa polscy żołnierze poczuli się zmęczeni, a Petlura nie zdołał wykrzesać entuzjazmu społeczeństwa ukraińskiego z odzyskiwanej niepodległości. Pokój w Rydze i odwrót polskiej armii mocno uderzył w rząd ukraiński. Żołnierze...
W kalendarzu esbeka Grzegorza Piotrowskiego z 1984 r. jest notatka: „Imieniny Czesława, a oni chcą 13”. „Czesław” to Kiszczak, „oni” to planujący porwanie księdza przełożeni Piotrowskiego, czyli Płatek i Pietruszka, „13” – to 13 października, data pierwszej próby porwania księdza Jerzego Popiełuszki. Nieudana, bo choć stojący na szosie Piotrowski celnie rzucił kamieniem w samochód, którym jechał ksiądz, kierowca się nie zatrzymał. A więc pozostał drugi termin, właśnie imieniny Czesława. Druga próba powiodła się, kierowca, którym był Waldemar Chrostowski, zatrzymał się, i tak zaczęła się martyrologia księdza Jerzego. Za swój brawurowy skok w kajdankach Chrostowski został okrzyknięty bohaterem, a potem osobą bardzo podejrzaną. Jak zeznawał w śledztwie, nie wiedział, co się stało z...
Dziedzina: Literatura Wymagany okres: 1.01.1914 – 31.12.1914 Nazwa własna projektu przedsięwzięcia: „Proces” Miejsce przedsięwzięcia: Praga Przedsięwzięcie ma charakter: Jednorazowy [napisanie powieści] Motywacja i cele realizacji przedsięwzięcia [podać 3 najważniejsze]: 1. Ukazanie konfliktu ojca z synem [w formie przypowieści], 2. Opisanie totalitarnej i wszechwładnej instytucji sądu, która aresztuje obywateli bez przyczyny, nie objaśnia im ich winy, pozbawia prawa do obrony i po absurdalnym procesie uśmierca, 3. Ostrzeżenie przed samowolą człowieka nieodwołującego się do żadnych wartości, co niszczy współżycie społeczne oraz uniwersalne zasady. Efekt końcowy realizacji przedsięwzięcia. Podać obowiązkowo jeden rezultat: 1. Napisanie powieści, 2. Pojawienie się niezliczonych...
Nie wiem, kto pierwszy nazwał paszkwilem książkę „Macierewicz i jego tajemnice” autorstwa Tomasza Piątka. To trafne określenie już funkcjonuje i każdy nabywca musi zdawać sobie sprawę, że ma w swojej bibliotece paszkwil. Macierewicz to nazwisko, które przyciąga, dlatego znalazło się w tytule. Z tych samych względów w tytule innego paszkwilu znalazło się kiedyś nazwisko Anders. „Byłem adiutantem generała Andersa” – miałam tę książkę w ręku, została wydana w 1959 r., a napisał ją oficer do zleceń generała Andersa, Jerzy Klimkowski. „Czytam i oczy przecieram. Niewiele znam książek, które miałyby tak mało wspólnego z prawdą” – pisał Józef Czapski w artykule „O paszkwilu” w tym samym roku. Z oburzeniem w obronie dobrego imienia Andersa prostował bełkotliwe insynuacje Klimkowskiego, który...
Jakiś czas temu w Belwederze odbyła się debata inaugurująca cykl spotkań poświęconych kulturze z okazji obchodów setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Zorganizowała ją Kancelaria Prezydenta we współpracy z Fundacją Augusta Cieszkowskiego. Dr Wawrzyniec Rymkiewicz wystąpił z interesującym pomysłem utworzenia instytutu studiów nad polskością. Dr Przemysław Dakowicz podkreślał z kolei, że jeśli nie odzyskamy poczucia świadomościowej ciągłości, nie będziemy znać samych siebie i pozostaniemy wobec Europy „bytem niepełnosprawnym, nieumiejącym funkcjonować w skomplikowanych mechanizmach międzynarodowych, również w sferze kultury”. Dr Paweł Rojek stwierdził, że bez odpowiedzi na pytanie, kim jesteśmy, nie możemy sformułować naszych celów i ich realizować. Ta debata skłania do...
…chciałam rzec: na strychu. Na strychu we Francji przez dwie panie, które rozwieszały tam pranie. Tak rozpoczyna się łotrzykowska opowieść, której wzorcem niewątpliwie jest „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego z przełomu XVIII i XIX w. Nasza opowieść, powstała w I połowie XXI w., też ma szkatułkową konstrukcję. W pierwszej – dwie Francuzki znajdują ów testament i dowiadują się, że to właśnie one dziedziczą kamienicę w sercu stolicy wraz z lokatorami, którzy bezprawnie opanowali budynek. Tu historia dzieli się na dwie opowieści-szkatułki: jedna mówi o podróży przedwojennej właścicielki kamienicy do Francji, gdzie postanawia ona właśnie ten kraj zasilić swoim majątkiem; inna zaś głosi, że właścicielka nigdy do Francji nie wyjeżdżała i do końca życia mieszkała w kamienicy, z...
Jak to dobrze, że na liście, o której będzie tu mowa, już przy literze „A” widnieje nazwisko pisarza, który jest dla mnie czymś w rodzaju papierka lakmusowego: pokazuje, czym naprawdę jest górnolotnie brzmiąca i pozornie słuszna idea nowego zrywu, do którego namawiają pomysłodawcy manifestu ruchu Kultury Niepodległej. Widać na niej tych samych krzykaczy, którzy głosili „Nie Oddamy Wam Kultury”, samozwańców, uważających siebie za posiadaczy całej polskiej sfery kulturalnej. Twórcy ruchu mają też poważne żądania w imieniu wszystkich, którym bliska jest przyszłość polskiej kultury. Dalej jest mniej wzniośle, a bardziej chytrze. Chcą stworzenia na szczeblu samorządowym obywatelskiego mechanizmu finansowania i dystrybucji środków na kulturę oraz powołania – mocą ustawy – Obywatelskiej Rady...
Drodzy Państwo, nie wiem jak Wy, ale ja daję Komisji Europejskiej miesiąc na przeniesienie Fransa Timmermansa w stan spoczynku. Jeśli takiej możliwości w traktatach unijnych nie ma, tym gorzej dla traktatów. Nikt się chyba nie spodziewa, że będziemy czytać, co tam w tych traktatach jest, jeśli sam czcigodny komisarz nie ma zielonego pojęcia o państwie członkowskim Polsce, jej historii, sądownictwie, konstytucji etc. Jeśli komisarz Timmermans uważa, że niegdysiejsze doświadczenie Polaków ze Zjednoczonym Państwowym Zarządem Politycznym przy Radzie Komisarzy Ludowych ZSRR w latach 1939–1946 było niewystarczające i teraz trzeba je pogłębić, polecam mu stanowisko Ludowego Komisarza Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej. Nie wiem dokładnie, jakie zasługi miał pełniący tę funkcję Walerian Kujbyszew...
22.05.2014: „My heart is in Manchester this night. Our thoughts are with the victims” [„Tej nocy moje serce jest w Manchesterze. Myślami jesteśmy z ofiarami” – red.]. 22.03.2017: „My thoughts are with the victims of the Westminster attack” [„Myślami jestem z ofiarami ataku w Westminsterze” – red.]. 3.04.2017: „Moje myśli z ofiarami ataku w metro w Sankt-Petersburgu”. 3.06.2017: „My heart and mind are in London after another cowardly attack” [„Sercem i myślami jestem w Londynie po kolejnym tchórzliwym ataku” – red.]. 17.08.2017: „All of Europe stands with Barcelona. Our thoughts are with the victims and all affected by this cowardly attack on innocents” [„Cała Europa jest z Barceloną. Jesteśmy myślami ze wszystkimi niewinnymi ofiarami tego tchórzliwego ataku” – red.]. Wybrane wpisy z...
Nie mogę zostawić bez odpowiedzi wyzwania, które Krzysztof Kłopotowski sformułował jakiś czas temu w artykule w „Rzeczpospolitej Plus Minus”, poświęconym wystawie „Późna polskość”. Wybrałam się na nią do Zamku Ujazdowskiego i zgadzam się z opinią Kłopotowskiego, że kuratorzy wystawy „uczciwie przedstawili stan umysłów w swoim środowisku. Jest spaczony w lewo”. Ale dalej Kłopotowski nawołuje: „Pora zwrotu w prawo. Partia u władzy ma doroczny kongres Polska Wielki Projekt. Niech pokaże wizję artystyczną naszego kraju jako regionalnego mocarstwa”. No zaraz. To nie PiS „ma” kongres PWP, tylko Kongres, zapraszając przez wiele lat na swoje obrady wybitnych specjalistów z różnych dziedzin, myślących inaczej niż ówczesna władza, wspomógł PiS w wyłanianiu nowych kadr „dobrej zmiany”....
„Jeszcze wahają się rzeczy, czy Darmojad wybierze się do Monstrum, lubo Bałamut wszelkich używa do tego sposobów, ażeby w kilka dni po jego wyjeździe z Chaos to nastąpiło. Nawet ułatwia kwestyje Darmojada względem pieniędzy (…) wszystko dowodzi, że najsilniej chcą Darmojada wprząc w szkołę wariatów”. Darmojad to król Stanisław August, Bałamut – ambasador rosyjski Sievers, Monstrum oznacza Grodno, w którym odbywał się sejm w 1793 r., Chaos to Warszawa, zaś szkoła wariatów to Konfederacja Targowicka. To kryptonimy z zaszyfrowanego listu Jana Dembowskiego do współautora Konstytucji 3 Maja Ignacego Potockiego, pisanego w pełnych napięcia dniach, kiedy wahała się sprawa II rozbioru Polski. Wiadomą jest rzeczą, że w czasie trwania obrad sejmu grodzieńskiego część polskich oligarchów...
W 1937 r. rzeźbiarka Ludwika Nitschowa rozpoczyna pracę nad pomnikiem Warszawskiej Syreny. Pozuje jej młoda studentka etnografii, Krystyna Krahelska. Nitschowa zna ją ze spotkań u przyjaciół. Rzeźbiarkę zafascynowała szlachetna, „polska” uroda Krahelskiej. Praca nad pomnikiem trwa dwa lata, uroczystość jego odsłonięcia, z udziałem prezydenta Starzyńskiego, ma miejsce na Wybrzeżu Kościuszkowskim 15 sierpnia 1939 r. Dwa tygodnie później wybucha wojna. Krystyna Krahelska wiąże się z ruchem podziemnym i składa konspiracyjną przysięgę w ZWZ, przyjmuje pseudonim „Danuta”. Podejmuje się ryzykownych działań. Jako łączniczka i kurierka do specjalnych poruczeń przewozi amunicję, broń, tajne szyfry i prasę podziemną. Melduje o ruchach wojsk niemieckich, także poza terenem Generalnej Guberni....
Zaczął się sierpień, a wraz z nim tradycyjne pielgrzymki Polaków do sanktuariów Maryjnych, z Jasną Górą na czele. Istnieje obawa, że zderzą się one z pielgrzymami nowego chowu, którzy wylegli na ulice polskich miast w lipcu. W Warszawie w dalszym ciągu będziemy na ulicach oglądali zgrane oblicza: cała zjednoczona opozycja, KOD (redivivus), Bractwo Białej Róży. No i Balcerowicz, który musiał odejść, ale wrócił, Celiński w krótkich gatkach, Frasyniuk w drelichu, Michnik bez brata, Wałęsa obecny duchem. Czesław Kiszczak, gdyby żył, też by był. Oprócz nich byli i są tam jednak ludzie młodzi, pozornie niezrzeszeni. Jest coś, a raczej ktoś, kto ich wszystkich łączy: Antonio Gramsci. Ten zmarły 80 lat temu włoski filozof i marksista stworzył projekt szerzenia komunizmu bez obalania ustroju...
Wzruszyłam się na widok Włodzimierza Cimoszewicza kroczącego pośród przywódców kontrmiesięcznicy smoleńskiej. Brakowało mi jego postaci na scenie widowiska „Pucz 2”. Przypuszczam jednak, że było tam wielu pomniejszych tajnych współpracowników o różnych pseudonimach oraz ich oficerów prowadzących, co przypomniało mi dawny utwór czeskiego barda Praskiej Wiosny, Karela Kryla – „Piosenkę o Synonimach”. Tłumaczyłam ten tekst i pozwolę sobie przypomnieć jego fragmenty. Mam bowiem poczucie, że nabrała ona nowego znaczenia właśnie teraz, kiedy na ulice znów wyległ „społeczeństwa kwiat”. Wyobraźmy sobie, że oto patrzy na nich taki dawny oficer: Gdy na nich patrzę, jestem wniebowzięty, / I barwy znów ma dla mnie życie, / Wąs zapuściłem, i choć węch już nie ten, / Chcę z wami być, bo jestem wszak...
Sowiecka agentura wychowana jest na tradycji „szkoły balet-tanca”. To tytuł rosyjskiej piosenki z czasów rewolucji październikowej. Refren w języku oryginału brzmi tak: Eto szkoła, szkoła balet-tanca Samuela Kranca, wam gawariat, Dwa szaga na liewo, dwa szaga na prawo, szag wpieriod i dwa nazad. Niewątpliwie refren inspirowany jest tytułem wydanej w 1904 r. przez Lenina broszury pt. „Jeden krok do przodu, dwa kroki w tył”. Przykładając do tej teorii taktykę, którą od czasów katastrofy smoleńskiej stosuje działająca w Polsce sowiecka agentura, widać wyraźnie, że „krok w przód” planowała ona zrobić tuż po tej tragedii. Próbowano wtedy wrócić do tradycji braterskiej przyjaźni polsko-rosyjskiej, która miała miejsce w niezapomnianych czasach Związku Sowieckiego. Agent Turowski wyrażał...
O tym, że Lech Wałęsa od lat przebywa w krainie utopii, wiemy już od dawna. Obalił komunę sam, puszczał aferzystów w skarpetkach, nigdy nie zdradził kolegów. Co się jednak okazuje? Otóż całą Solidarność, ten odważny i zwycięski zryw robotników przeciw systemowi, najlepiej opisywać przy pomocy pojęć takich jak utopia czy utopianizm. W Gdańsku, na początku lipca, z inicjatywy Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego i Europejskiego Centrum Solidarności, odbyła się 18. Międzynarodowa Konferencja „Utopian Studies Society/Europe”. Przytoczę tylko fragmenty zapowiedzi: „Solidarność, będąca istotnym pojęciem współczesnej myśli społeczno-politycznej, stanowi niezbywalny element każdego projektu utopijnego… Ponowoczesne pojęcia utopijnej solidarności nie postulują radykalnej...
Wszystkich intryguje, co zechce powiedzieć Polakom przybywający dziś do nas nieco z gruba ciosany miliarder, z fryzurą odległą od jakiejkolwiek mody i łatwym do sparodiowania sposobem mówienia. Co powie jeden z najpotężniejszych przywódców świata? 73 lata temu, również w lipcu, w czasie trwającej wojny pojawił się w Waszyngtonie młody Polak, Jan Karski. Zapewne też zadawał sobie pytanie, co powie ówczesny amerykański prezydent, demokrata F.D. Roosevelt, kiedy usłyszy jego raport z okupowanej Polski. Karski przywiązywał ogromną wagę do tego spotkania. Żeby być bardziej wiarygodny, dostał się do getta warszawskiego i widział tam sceny rozstrzeliwań Żydów na ulicy, ludzi umierających z głodu. W przejściowym obozie niemieckim w Izbicy patrzył, jak przy pomocy kolb, krzyków „Raus, raus!”,...
Bardzo zabawna zakładka jest na stronie „Polityki”, nazywa się „Co po PiS” i można tam wyczytać rozważania różnych tęgich umysłów nad problemem, czy ze zmian wprowadzanych przez PiS uda się wycofać, kiedy modły zostaną wysłuchane. Mariusz Janicki i Wiesław Władyka w artykule pt. „Zgubne przyzwyczajenie do Prawa i Sprawiedliwości” z rezygnacją stwierdzają, że „ten rząd się Polakom wyraźnie podoba bardziej niż wiele poprzednich”. Mimo to Jacek Rakowiecki podejmuje heroiczne wyzwanie: „Jak odbudować Polskę po PiS?”. Wie, że sprawa nie będzie łatwa, bo „zwycięzcom potrzeba co najmniej takiej większości, która będzie mogła odrzucać wszystkie weta prezydenta. Bez tego nowy rząd i parlament nie dałyby rady rozliczyć ewidentnych przestępstw konstytucyjnych popełnianych przez obecny rząd i...
Gdyby ten felieton ukazał się na portalu internetowym, liczba komentarzy pod nim wyniosłaby zero. Bo nie ma dyskusji czytelników pod tekstami mówiącymi o kulturze, gorzej: o sztuce. Jeszcze gorzej: o malarstwie. Na większości portali dział „Kultura” występuje zresztą na szarym końcu, między np. działem „Lifestyle” a „Kryminałem”. Jeśli już tam wejdziemy, przeczytamy głównie o ostatnich premierach filmowych lub skandalach w teatrze, rzadziej o książkach, niemal nigdy o wystawach. Demon polityki wciąga wszystkich, nawet piszących o sztuce; pisze się o sztuce lewicowej bądź prawicowej, o twórcach „naszych” i „nie naszych”, o tych skandalizujących lub nastawionych patriotycznie. O malarstwie po prostu, malarstwie jako takim, mówi się coraz mniej, chociaż malarze istnieją dalej. Co prawda...
W roku 1836 Adam Mickiewicz zaczął pisać dramat, który miał mieć tytuł „Jacques Jasiński ou Les deux Polognes” (Jakub Jasiński, czyli Dwie Polski). Bohater dramatu, Jakub Jasiński, organizator i przywódca wileńskiej insurekcji w roku 1794, miał być przez Mickiewicza przeciwstawiony braciom Kossakowskim: biskupowi Józefowi i samozwańczemu hetmanowi Szymonowi. W pierwszej scenie występuje stary szlachcic Stanisław, który w swoim dworze na prowincji obserwował upadek Polski: Com miał przed oczyma, To mi nie powiadało, że się Polska zmienia, / Że się zmieniła, czyli, że już Polski nie ma. / Jest to tak, jakby podczas nocnego uśpienia / Skradziono nam Polskę; a dzień po to się budzi, / Żeby oko patrzało na diabelskie sztuki, / Żeby widziało fraki, ogony, peruki, / Wojsko we frakach, w...
Miałam w rodzinie aktora. Moim prapradziadkiem był członek znanego aktorskiego rodu Krzesińskich, Stanisław Krzesiński. Zjeździł z trupą teatralną całą Polskę pod zaborami i opisał te perypetie w pamiętnikach zatytułowanych „Koleje życia”. 1828 Lublin: „Kochani koledzy (...), w braku na życie, powynosili wszystko, co miałem w kufereczku, i buty, i inne drobiazgi. Nie było tam wprawdzie wiele, ale zostawili mnie tylko w tym, w czym chodziłem, obiecując, że jak zaczną zarobkować, to mi wszystko powrócą. Wchodząc w ich przykre położenie, ułagodziłem się, bom poznał, że głód jest strasznym wrogiem człowieka…”. 1855 Radom: „Przykre przechodziłem chwile, ale się zimę przepędziło, a zima to wiadomo, że każdemu biednemu jest srogą macochą. Na Święta Bożego Narodzenia lub Wielkanoc przysyłał...
Minionej Nocy Muzeów można było zwiedzić taras widokowy na 30, piętrze, a także obejrzeć podziemia w tym niezwykłym prezencie, jaki dostaliśmy 65 lat temu od Związku Sowieckiego. W szalonej wyobraźni architekta Lwa Rudniewa nowojorskie wieżowce w stylu art deco splotły się ze stalinowską wersją pałaców wytępionej burżuazji i polskimi renesansowymi attykami. Darczyńców nie zrażało, że w wybranym pod budowę miejscu w centrum Warszawy znajdowało się ponad 150 kamienic zachowanych po wojnie w niezłym stanie. Wyburzono je, mieszkańców wyprowadzono do trzech tysięcy lokali zastępczych, a teren odgruzowano. Kiedy pisarz Janusz Krasiński, aresztowany pod zarzutem szpiegostwa (chciał po powrocie z obozu zrobić zdjęcie ruin swojego domu), wyszedł w 56. roku z więzienia, udał się na pierwszą...

Pages