Marcin Wolski

Marcin Wolski
Mój stryj Stach Wolski, poległy w styczniu 1920 r. nad Dźwiną, był człowiekiem systematycznym, prowadzącym codzienne zapiski. Niestety między 11 listopada 1918 r., w którym pojawia się notatka „Podobno Dziadek wrócił. Oby!”, a początkiem grudnia zieje nigdy nieuzupełniona luka. Miał zbyt wiele zajęć (oprócz organizowania harcerstwa i przygotowywania się do matury), żeby pisać – odradzał Polskę. Z pamiętników Ojca wiem, że m.in. dowodził szturmem na niemieckie koszary w Łodzi. Nie musiało pójść tak łatwo. Kraj był podzielony wewnętrznie nie tylko zaborowymi granicami. Mogliśmy mieć rewolucję, wojnę domową albo Księstwo Warszawskie z łaski Ententy. Opatrznościowym mężem okazał się Józef Piłsudski, któremu po powrocie z Magdeburga Rada Regencyjna oddała władzę. Nie miał większości w...
Marcin Wolski
Kiedy poznałem wykaz papieży z proroctwa św. Malachiasza, śledziłem kolejne pontyfikaty, widząc nieuchronnie zbliżający się kres tej listy. Po naszym papieżu „de labor solis” przyszedł ten, który miał w herbie głowę Murzyna, i wreszcie nastał ostatni... Prorok określił go imieniem Piotr Rzymianin, który miał paść swe przetrzebione owce na gruzach Rzymu, czekając na powtórne przyjście Chrystusa. A może, jak chcą inni interpretatorzy, to Benedykt jest ostatni z podstawowej listy, a po nim nastąpi epoka idąca w stulecia wielkiego zamieszania i dopiero potem Paruzja i Piotr II… Nie sposób odrzucać taką interpretację po lekturze najnowszej książki Pawła Lisickiego „Luter”. Kreśląc sylwetkę niemieckiego reformatora, który podzielił chrześcijaństwo, wpędził Europę w krwawe wojny domowe, a po...
Marcin Wolski
Przeczytałem ostatnio kilka materiałów dotyczących molestowania. Jako stary, biały seksista mam na ten temat pogląd tyleż niepoprawny, co tradycyjny. Nienawidzę chamstwa w każdej postaci, a takim bywa niechciane nagabywanie kobiet. Zaznaczam: bywa, ale nie musi! Granica między flirtem a stalkingiem, podrywaniem a molestowaniem, nie jest wcale ostra, a ocena zdarzenia zależy od kultury i nastroju osób uczestniczących w grze. Żart mówi, że już dziś na randkę w Ameryce należy umawiać się z adwokatem. Aliści jeżeli męską galanterię, grzeczność czy prawienie komplementów uznamy za molestowanie, to praktycznie każda kobieta jest jedną wielką molestacją a rebours. Chcąc wykluczyć element kokieterii, należałoby wszystkie niewiasty odziać w burki. Sęk w tym, że ton debacie nadały swojego czasu...
Marcin Wolski
Wśród przyjemności związanych z czytaniem literatury popularnej niemałą rolę odgrywa zaskoczenie. „Chemik” Stefanii Meyer zaskakuje podwójnie. Po pierwsze, autorka specjalizująca się dotąd w młodzieżowych opowieściach o wampirach (zekranizowana saga „Zmierzch”) śmiało wkracza do gatunku politycznej sensacji z rozmachem, jakiego nie powstydziliby się Tom Clancy i Robert Ludlum. Po drugie, poruszając się w mrocznym świecie tajnych służb USA, wchodzi na zaniedbaną dotąd ścieżkę, jaką jest państwowe skrytobójstwo za pomocą środków farmakologicznych. Wprawdzie była to domena głównie służb sowieckich, ale w krytykowaniu własnego państwa pani Meyer podąża utartymi szlakami swoich wielkich poprzedników i niczego nie zdradzę, jeśli ujawnię, że na końcu okaże się, iż zabójcza seria była...
Marcin Wolski
Niechęć do przeprowadzenia reprywatyzacji w Polsce nie wynikała, jak sądzę, jedynie ze złej woli czy nieudacznictwa klasy politycznej. Raczej ze skali trudności. Zwrot portfela ukradzionego kwadrans wcześniej to niewielki kłopot, chyba że chodzi o jego zawartość, gorzej z nieruchomością, która przez 80 lat pozostawała w obcych rękach. Powiedzmy, przed wojną na posesji stał pałacyk. Zrypała go bomba, po wojnie powstała tam kamienica, a na części ogrodu przedszkole. Obecnie zgłasza się spadkobierca właściciela, wprawdzie piąta woda po kisielu… Wedle prawa czyj grunt, tego reszta, więc po zwrocie przedszkole można rozebrać, lokatorów eksmitować… Dlatego logiczniejszy byłby zwrot finansowy. Tylko wedle jakiej wyceny? Z sierpnia 1939 r. czy maja 1945 r.? A co ze środkami wydanymi na...
Marcin Wolski
Bywają książki słabe, dobre, świetne, ale przede wszystkim potrzebne i niezbędne. Do tych ostatnich dwóch kategorii wypada zaliczyć „Resortowe togi” Macieja Marosza. W momencie, kiedy gruntowna przebudowa wymiaru sprawiedliwości staje się potrzebą chwili, znany autor naszej gazety ukazuje historię i geografię „nadzwyczajnej kasty”. Praktyki III RP dowiodły, jak złudne były marzenia o samooczyszczeniu czy nieuchronnej zmianie pokoleniowej. Od 1944 r. sprawiedliwością między Odrą a Bugiem zajmują się ci sami ludzie, poczęci w nieprawym łożu kolaboracji i bezprawia, ich potomkowie, wychowankowie. Historia, która nie uwzględnia powiązań nieformalnych w procesie kształtowania elit, nie jest w stanie opisać istoty rzeczy. I nie chodzi tu wcale o odpowiedzialność dzieci za grzechy ojców –...
Marcin Wolski
Zbrodnia jest stara jak ludzkość. Wspomnijmy Kaina – mordercę brata. Jednak prawie zawsze poprzedzały ją motywy – zazdrość, zemsta, żądza, a nade wszystko pieniądze. Zabijano tyranów i rewolucjonistów, niewierne żony i nieuczciwych wspólników. Zbrodnia dla rozgłosu nie jest wprawdzie czynem całkowicie nowym. Iluzją byłaby próba zakazania dziś informacji o aktach terrorystycznych, choć pewnie byłby to najskuteczniejszy środek przeciw nim. Nieznany nikomu snajper, nożownik czy kierowca używający jak tarana ciężarówki może być pewien, że po swoim czynie błyskawicznie trafi na czołówki mediów. Ale nie tylko ten fakt generuje zbrodnie – istnieje sporo okoliczności sprzyjających im we współczesnym świecie – upadek systemów wartości, redukcja religii to kolejni winowajcy. Podobnie jak...
Marcin Wolski
Szumnie reklamowany serial „Belle epoque” nie przyniósł oczekiwanego sukcesu oglądalnościowego. Może dlatego, że w niedostatecznym stopniu zaufano pierwowzorowi – powieści „Najdłuższa noc”, stworzonej przez aktora Marka Bukowskiego, gwiazdę najnowszego satyrycznego serialu „Pod wspólnym niebem”, i Macieja Dancewicza, historyka z IPN-u. Pochłonąłem ją w kilka godzin, wchodząc w znakomicie nakreśloną atmosferę Krakowa początku XX w., biednego, prowincjonalnego miasta CK Austro-Węgier z ogromnymi aspiracjami. Miasta, w którym zaczyna grasować seryjny morderca młodych kobiet. W autorskim tandemie Dancewicz, jak mniemam, znakomicie czuje historyczny detal, a Bukowski aktorskie spięcia, tym bardziej atrakcyjne, że co rusz łamane są konwencjonalne reguły. Ukochana dziewoja okazuje się cwaną...
Marcin Wolski
Kiepsko jest z kondycją Sądu Najwyższego, skoro w jego intencji (na stulecie działalności) zamówiono Mszę świętą, która zgromadziła w katedrze rzesze ateistów i wolnomyślicieli przekonanych, że już tylko cud (bo nawet nie prezydent Duda) jest w stanie ich uratować. Zresztą żyjemy w kraju, w którym zjawisk nadprzyrodzonych jest znacznie więcej. Oto Warszawa awansuje do rangi miasta duchów. I to niezwykle aktywnych. Jej zmarli przed wielu laty mieszkańcy piszą testamenty i mając 130 lat, pozostają w pełni władz umysłowych, zwłaszcza gdy cedują swe majątki na wirtualnych spadkobierców. Przy czym operacje przeprowadzają całkiem realni prawnicy i urzędnicy, a majątek jest jak najbardziej rzeczywisty. Z kolei w Gdańsku, mieście tkniętym totalną amnezją, okazuje się, że żaden prominent nie...
Marcin Wolski
Od wielu miesięcy witryny naszych księgarń zawalone są powieściami Remigiusza Mroza. Ten 30-letni autor przebojem wdarł się na rynek polskiego kryminału, a wydane niedawno „Wotum nieufności” dowodzi, że liczba, jak dotąd, nie zaszkodziła jakości. Political fiction, gatunek w Polsce dość nowy, funkcjonował głównie jako powieść z kluczem, służąc krytyce lub obśmianiu panującej rzeczywistości. Nie inaczej było z angielskim pierwowzorem „House of cards”, stworzonym przez rozczarowanego polityka, który wypadł z gry. Mróz czerpie wzór z wersji amerykańskiej (tej, w której bohatera gra Kevin Spacy), skupiającej się nie na karykaturze aktualnej polityki, lecz raczej na obnażaniu jej mechanizmów. W „Wotum nieufności” brak bezpośredniego odniesienia do konkretnych partii czy jej liderów....
Marcin Wolski
Powiadają, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Zwłaszcza gdy marzy jej się, by zostać świętą krową. Nie przestaje mnie zadziwiać, z jaką łatwością rozmaici ludzie przeskakują na drugą stronę barykady, aby walczyć z tym, co dotąd gorliwie głosili. Gdzie podział się dawny Tomasz Lis, pochylony nad patologiami III RP, pytający: „Co z tą Polską?”, gdzie Tomasz Wołek tropiący w „Życiu” kontakty Kwaśniewskiego ze szpiegiem Ałganowem, gdzie Cezary Michalski, ideolog „telewizyjnych pampersów”, definiujący „ludzi bez właściwości”, który dziś stoi z nimi w pierwszym szeregu, czy Radek Sikorski, ongiś Człowiek Roku „Gazety Polskiej”, obnoszący się ze swoim antysowieckim kombatanctwem? Nie wspominając już Elizy Michalik, przed laty na naszych łamach tak zajadłego młota na lesby i pederastów, że...
Marcin Wolski
Bohdan Urbankowski jest bezsprzecznie najlepszym współczesnym biografem Józefa Piłsudskiego. Parokrotnie sportretował Marszałka z należnym mu szacunkiem, ale nie na klęczkach. Wybitnego, ale popełniającego błędy, imponującego siłą charakteru, ale nie bezgrzesznego. Tym razem dopuszcza do głosu samego bohatera. „Józef Piłsudski do Polaków” przytacza obficie myśli, przemówienia i rozkazy jednego z dwóch najwybitniejszych Polaków dziejów najnowszych. Marszałek dysponował cechą różniącą go od większości polskich inteligentów: żelazną siłą woli i podporządkowaniu całej swojej działalności jednemu priorytetowi, którym była niepodległość Polski. Nie był doktrynerem, ideologię traktował jako środek, zaczynał jako socjalista, bo widział w robotnikach siłę niezbędną do osiągnięcia podstawowego...
Marcin Wolski
Współczesny lewak ma mentalność taliba. Nie wystarcza mu już walka z aktualnymi przeciwnikami. Obiektem szczególnej nienawiści jest przeszłość, którą usiłuje ocenzurować pod kątem poprawności politycznej. Przed laty zaszokowały mnie pomalowane na czerwono posągi w parku Pincio i Villa Borghese. Myślałem, że to chuligański wandalizm, dziś sądzę, że tych Platonów, Sokratesów itp. zapaćkano w imię walki z dawno zmarłymi, białymi, seksistowskimi mężczyznami, którzy stworzyli podstawy naszej cywilizacji. Dziś podobne praktyki zdarzają się coraz częściej – sprofanowano cokół pomnika Sobieskiego jako prekursora faszyzmu i ksenofobii. Wyrzuca się szczątki gen. Franco z mauzoleum w Dolinie Poległych, choć właśnie dzięki niemu w owej nekropolii zebrano zwłoki ofiar z obu stron hiszpańskiej wojny...
Marcin Wolski
„Orphan X” Gregga Hurwitza jest dość zręcznym połączeniem wątków i postaci znanych skądinąd. W bohaterze najwięcej chyba jest z Leona Zawodowca i Jasona Bourne’a. Choć są różnice. Leon jest najemnikiem, Bourne uciekinierem ze służb, Evan nawróconym grzesznikiem, który zabija, ale tylko złych ludzi, w dodatku pro publico bono. Rosjanie specjalizują się w agentach „matrioszkach”, wykształconych w Rosji i podstawionych pod amerykańską tożsamość, Jankesi wolą rodzimą hodowlę superagentów. Evan jest 10. modelem programu „Orphan” (Sierota”), którego celem jest przekształcenie porwanych sierot w bezlitosnych zabójców, działających oczywiście w interesie państwa, sięgających tam, gdzie państwo nie sięga. Podobnie jak wielu jego poprzedników, Evan w którymś momencie dochodzi do wniosku, że...
Marcin Wolski
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że pedagogika wstydu uprawiana na Polakach przez polskojęzyczne media ma źródła głębsze, niż mogłoby się wydawać. Wstyd legł przecież u podstaw poprawności politycznej, wszelkich „akcji afirmatywnych” i całego totalnego rozbrojenia Zachodu. Swój udział miał naturalnie szok II wojny i „biznes Holocaust”. Nagle Europa i Ameryka zaczęły przepraszać pozostałą część globu za swoją historię, ale przede wszystkim za to, że są potężne, bogate – utwierdzając resztę świata w przekonaniu, że sukces Zachodu zrodził się wyłącznie z wyzysku, grabieży, a nie z kreatywności, pomysłowości, oświaty i wielowiekowego trudu pokoleń Europejczyków. Gdzie jest granica przedawnienia – czy nieistniejący Rzymianie mają przepraszać nieistniejących Kartagińczyków, Czesi Polaków...
Marcin Wolski
„Kochanka” Jamesa Pattersona spełnia wszelkie cechy literatury popularnej, jaką lubię. Sprawnie napisany kryminał przechodzący w polityczną powieść akcji, dobrze nakreśleni bohaterowie, mnóstwo zaskoczeń. Nie brakuje paskudnych typów po stronie administracji kraju, lecz realne zagrożenia tkwią gdzie indziej. Chińscy lobbyści i wywiad rosyjski okazują się głównymi podejrzanymi w sprawie tajemniczej śmierci Diany Hotchkiss, pięknej kobiety, współpracowniczki CIA i kochanki kilku wpływowych osobistości. Diana wypada z okna swojego apartamentu, nie ma dowodów na „udział osób trzecich”, ale zakochany w niej Ben Casper, właściciel gazety internetowej, nie daje wiary tej wersji i podejmuje samodzielne śledztwo, podczas którego wielokrotnie ociera się o śmierć. Jego podejrzenia rosną, kiedy...
Marcin Wolski
Dawno już ojczyzna nasza nie była poddawana podobnej kanonadzie propagandowej. Przyzwyczailiśmy się do ujadania mediów czy ataków brukselskich harcowników w rodzaju Junckera i Timmermansa. Jednak kiedy zapiał kogut galijski – Macron i odezwała się „gruba Berta” w osobie Merkel, widać, że to nie żarty. Co się więc dzieje takiego, że porzucono subtelniejsze metody, a atak nie tylko nie poprawi notowań kolaborantów z „opozycji totalnej”, ale jeszcze wzmocni obóz rządzący? Bynajmniej nie chodzi o fikcyjne zagrożenie demokracji – to we Francji drugi rok trwa stan wojenny, a w Niemczech szaleje cenzura i wsadza się dziennikarzy za głoszenie przekonań. Idzie o rzeczy dużo poważniejsze. Po pierwsze, o program relokacji i cały stosunek do tzw. uchodźców, gdzie Polska z całą Grupą Wyszehradzką...
Marcin Wolski
W czasach, zanim Stryków stał się węzłem autostradowym i faktycznym centrum świata, jego okolica kojarzyła mi się głównie z gospodarstwem rolnym Mai Piwońskiej i Andrzeja Janeczko, których szersza publiczność znała pod nazwą Trzeci Oddech Kaczuchy. Zespół brawurowo wdarł się na estradę opolską w historycznym 1981 r. Po tryumfie „Kombajnisty” i „Wodza” w Opolu i na Zakazanych Piosenkach, przyszedł stan wojenny, zły czas dla artystów śpiewających o czymś. Azylem, podobnie jak dla wielu kabareciarzy, stała się estrada. W Łodzi, z którą po olsztyńskich początkach grupa była związani, działał stosunkowo liberalny cenzor, toteż rychło Kaczuch Show z programem reżyserowanym przez Andrzeja Zaorskiego ruszył w Polskę. Do podstawowego duetu dołączyła siostra Mai, starsza o dwa lata Jola Piwońska...
Marcin Wolski
Zapewne nie warto byłoby zajmować się tą kwestią, gdyby nie fakt, że społeczność lemingopodobna to ciągle znaczny odłam naszego społeczeństwa, a ich sposób myślenia pozostaje dla reszty Polaków zagadką. Każda najbardziej nawet niegodziwa działalność wymaga racjonalizacji. Dobrem Polski tłumaczyli swe czyny targowiczanie, obrona wyższych wartości i wybór mniejszego zła przyświecał kolaborantom z juntą Jaruzelskiego, a nawet większość funkcjonariuszy aparatu represji uważała, że broni Polaków przed Związkiem Sowieckim… Ale jak zracjonalizować coś, czego zracjonalizować nie można? Abstrahując od przyczyn katastrofy smoleńskiej, tego, co wyczyniano z trumnami, obronić się nie da. Nie daję najmniejszych szans adwokatom Wałęsy – zwłaszcza gdy ten, broniąc się desperacko, pogrąża się coraz...
Marcin Wolski
Stosunkowo niedawno neutralna Szwecja jawiła się krajem spokoju, dobrobytu i porządku. Tak postrzegali ją sami mieszkańcy i emigranci z Polski. Z rodzimą zbrodnią skutecznie mierzył się komisarz Wallander i wyglądało na to, że będzie tak trwać zawsze, tym bardziej że poprawność polityczna dbała, żeby nie mącić tego wizerunku. Jakże inny świat wyłania się z powieści Monsa Kallntofta zatytułowanej „Leon”. Szwecja jest w niej krajem bezprawia – coraz liczniejsi emigranci, szajki handlujące ludźmi (szczególnie dziećmi), mafia organizująca krwawe zabawy w rodzaju rosyjskiej ruletki. Sam stróż prawa Zack Herry, policjant o nieustabilizowanym życiu rodzinnym i seksualnym, okazuje się uzależnionym od amfetaminy narkomanem, którego zaopatruje w używkę przyjaciel, emerytowany po postrzale...
Marcin Wolski
Strach podróżować. Ciekaw jestem, kiedy popularne wydawnictwa przewodnikowe zaczną drukować suplementy uwzględniające miejsca współczesnych zamachów. Ich częstotliwość rośnie. Niedawno mierzono ją miesiącami, przyszła pora na tygodnie. Czy wkrótce nie będzie dnia bez czerwonego paska z napisem „breaking news”? Postępaki z grup trzymających media radzą się przyzwyczaić. Otumanione społeczeństwa próbują, ale idzie im to coraz oporniej. Policja dostaje nowy sprzęt i uprawnienia. Jednak narastają wątpliwości co do możliwości policji. A jeśli ataki będą w wielu miejscach jednego dnia? Jakoś nikt nie proponuje, aby uzbroić mieszkańców, ale prędzej czy później będzie musiało do tego dojść. Tyle że jak na razie zachodnia Europa nie jest zdolna do najprostszych działań: bezwzględnego zamknięcia...
Marcin Wolski
Lubię tego rodzaju zabawy. Czytasz interesującą historię i kiedy wydaje ci się, że odkryłeś tajemnicę, okazuje się, że zagadka ma kolejny poziom, potem następny i następny. „Dziewczyna z Brooklynu” zaczyna się dość stereotypowo. Między parą zakochanych szykujących się do ślubu na romantycznym Lazurowym Wybrzeżu dochodzi do sprzeczki. Tematem jest przeszłość dziewczyny, której ta nie chce ujawnić. I narzeczona znika na dobre. Narzeczony, dobrze zapowiadający się pisarz, który ma już za sobą jedno porzucenie, próbuje za wszelką cenę odnaleźć ukochaną Annę. Okazuje się to niełatwe – informacje, które o niej ma, okazują się szczątkowe, a w dodatku nieprawdziwe. Zdjęcie w jej telefonie komórkowym przedstawiające trzy zwęglone ciała zwiększa mroczność zagadki. Równocześnie w paryskim...
Marcin Wolski
Wśród wielu zapomnianych światów jest limbus, nazywany w średniowieczu rajem głupców. Ponoć trafiali tam po śmierci durnie, których nie można było wpuścić do nieba, a na piekło z racji ograniczenia umysłowego też nie zasługiwali. O pensjonariuszach z czasów odległych wspominać nie będę, choć apartamenty dla „użytecznych idiotów” ciągną się pewnie przez pół galaktyki, myślę za to o eszelonach klientów z naszych czasów i naszego kraju. Żeby było łatwiej, zacznę od tych, którzy z całą pewnością się tam nie znajdą. Są to wszyscy ci, którzy czynili zło dla określonych korzyści – beneficjenci finansowych afer, łakomi europejskich stanowisk politycy, pozbawiani wpływów i emerytur funkcjonariusze służb. Ich działania, choć paskudne, są uzasadnione. Ale co z artystami – pieszczochami...
Marcin Wolski
Kiedy mówię o czarnym piarze w historii, najchętniej sięgam po przykład Ryszarda III. Okrutny garbus opanowany żądzą władzy, zabójca dwóch bratanków, w tym prawowitego króla Anglii, tyran i okrutnik… Powieść Sharon Penman „Ryszard z Bożej łaski...”, w pełni pobudzając wyobraźnię, obnaża potęgę manipulacji. Być może autorka wybiela swojego bohatera ponad miarę, tworząc z niego swoistego „ostatniego rycerza średniowiecza”, dobrego ojca i męża, uczciwego i prostolinijnego człowieka. Ryszard był bratem zmarłego Edwarda IV, który na łożu śmierci czyni go Lordem Protektorem królestwa i przekazuje mu opiekę nad małoletnim synem. Królowa wdowa usiłuje jednak złamać wolę męża i odsunąć Ryszarda. Wie, że w chwili zawierania z nią małżeństwa król był bigamistą i ich dzieci są według prawa...
Marcin Wolski
Zapewne narażę się tym tekstem wielu, ale chcę mieć prawo do własnego zdania. Wobec fali niemieckich resentymentów, wybielania własnej przeszłości, bredzenia o polskich obozach koncentracyjnych zrozumiała jest wielka ochota wystawienia rachunku krzywd. Zbrodnie i winy Niemców jako narodu i państwa (nie żadnych anonimowych nazistów) wobec Polaków są gigantyczne. Miliony zabitych, uwięzionych, zniszczone miasta, spustoszone wsie, zagrabione dzieła sztuki. Tyle że jakąś rekompensatę otrzymaliśmy, choć wymuszoną przez aliantów – Ziemie Zachodnie i Północne. Argument, że to się nam należało, bo kiedyś zostało nam zabrane, nie bardzo do mnie przemawia. Smoleńsk był dłużej polski niż Szczecin. Ziemie Odzyskane otrzymaliśmy właśnie jako rekompensatę. I to niemałą, jeśli policzyć wartość...
Marcin Wolski
Kłamstwo we współczesnej cywilizacji jest wszechobecne. Kłamiemy dla wygody, ze strachu, dla zysku i bezinteresownie. Czasem kłamstwo bywa bezkarne, niekiedy prowadzi do katastrofy. Tak staje się z bohaterem powieści Sabine Durrant „Skłam ze mną”. Paul, brytyjski pisarz, który przez 20 lat po udanym debiucie nie stworzył niczego godnego wydania, zabrnął w ślepą uliczkę. Nie ma mieszkania – dotychczas żył w lokalu muzyka pederasty, przebywającego większość czasu za granicą, nie ma też pieniędzy, które pozwalały mu podrywać młode dziewczyny. Toteż przypadkowe odświeżenie znajomości sprzed dziesięciu lat wydaje mu się znakomitym rozwiązaniem – bogata, atrakcyjna wdówka niesie wizję stabilizacji. Niemałym wysiłkiem odgrywa przed nią rolę człowieka sukcesu, podpisującego milionowe kontrakty...
Marcin Wolski
Źle się dzieje w rodzinie, jeśli rodzice się pokłócą. Jeszcze gorzej, kiedy w spór włączą się kuzyni czy nieżyczliwi sąsiedzi. Zdezorientowane dzieci spoglądają to na jednego, to na drugiego rodzica i jeśli konflikt trwa, po jakimś czasie uciekają z domu. Większość miała prawo uchwalić to, co uchwaliła, prezydent skorzystał z konstytucyjnego prawa weta, a niepotrzebne było wszystko to, co nastąpiło potem: wycieczki osobiste, głośne opowiadanie się za tą lub drugą stroną. Obserwatorzy zaczęli już przebąkiwać o nowej „wojnie na górze”, a opozycja totalna wręcz się o nią modlić. Jak słusznie zwrócił uwagę redaktor Sakiewicz, bezcenną wartością Zjednoczonej Prawicy jest jej jedność. Znana jest opowieść o pojedynczej trzcinie, którą przełamać łatwo, i wiązce, której złamać nie sposób. Rok...
Marcin Wolski
Nie czytałem dotąd chińskiej fantastyki. Dlatego do „Problemu trzech ciał” Cixina Liu, mimo gradu nagród, jakimi została obsypana ta książka, zabierałem się z pewną nieśmiałością. Obawiałem się, że przedstawiany w niej świat może okazać się niezrozumiały dla Europejczyka. Nic bardziej mylnego. To, co najbardziej chińskie, np. koszmary rewolucji kulturalnej, jest niesamowicie ciekawe, a los młodej Chinki Ye Wenije, która jest świadkiem śmierci swoich rodziców, a następnie trafia do obozu pracy, jest opowiedziany w sposób bliski naszemu odczuwaniu. W dodatku okazuje się, że okrutny reżim Mao, dewastujący kulturę i naukę, nie zaniedbał, oprócz zagadnień zbrojeniowych, tak wydawałoby się mało marksistowskiego zagadnienia jak kontakt z innymi cywilizacjami. Przy czym głównym powodem jest...
Marcin Wolski
Z perspektywy ostatnich dni można odnieść wrażenie, że większość Polaków zamilkła. Na ulice wyszły (najczęściej w dobrej wierze) spore tłumy ludzi oszukanych, zdezinformowanych, autentycznie przekonanych, że bronią demokracji. W świat poszedł przekaz o osamotnionej władzy. I co z tego, że sondaże mówią co innego?! Sondaży nie widać! Oczywiście zawsze łatwiej jest atakować władzę, niż ją wspierać, mimo to odnoszę wrażenie, że zbyt wielu Polaków przybrało wygodną pozycję kibica. Oczywiście jako niezłomny optymista liczę, że najważniejsza bitwa kampanii o naprawę Rzeczypospolitej została rozstrzygnięta. Ale jeśli się mylę, jeśli wielkie, zagrożone w swoich interesach siły, wsparte przez jeszcze większe pieniądze z kraju i z zagranicy utrzymają stan wrzenia, zachwieją determinacją...
Marcin Wolski
Niezwykłe zwycięstwo Donalda Trumpa mimowolnie przypomina inny sukces sprzed lat – elekcję Ronalda Reagana w 1980 r. Wtedy też wygrał człowiek spoza układu, wbrew elitom i waszyngtońskim politykierom. Człowiek, który doświadczył zawodowego sukcesu, wspinając się od stanowiska sprawozdawcy sportowego po status hollywoodzkiego gwiazdora, od działacza związkowego gildii aktorskiej po fotel gubernatora Kalifornii. Obaj zresztą doświadczyli wielu wzlotów i upadków, imponują bezkompromisowością, stawiają na potęgę Ameryki. Jeśli oprócz podstawowych danych z biografii (czasem tak zaskakujących jak tajna współpraca z FBI),  problemów życia rodzinnego i wreszcie umierania na raty za sprawą postępującej choroby Alzheimera chcielibyśmy zrozumieć, w jaki sposób aktor i kowboj zmienił świat i...
Marcin Wolski
Nie wiem, czy dalej będzie już tylko z górki? Nie znam wszelkich możliwych zagrożeń, zdarzeń losowych i międzynarodowych. Widzę jednak, że Dobra Zmiana właśnie pokonała swój Rubikon. Reformy wymiaru niesprawiedliwości są momentem przełomowym pokojowej rewolucji. Ich sukces może oznaczać, że zmiany będą nieodwracalne. Naturalnie spotykam zalęknione głosy podważające sens pośpiechu i dążenia do szybkich rozstrzygnięć i czołowego zderzenia z „wyjątkowa kastą” . Ale tak może twierdzić tylko ten, kto nie rozumie planu gry. Tak jak przywrócenie równowagi w mediach, osiągniecie większości w Trybunale Konstytucyjnym, tak sprawne sądy niesabotujące działań rządu są warunkiem niezbędnym rzeczywistej naprawy Rzeczypospolitej. Cóż po sprawnej policji i zdeterminowanej prokuraturze, jeśli sądy będą...
Marcin Wolski
Przed laty, pisząc piosenkę pod mało eleganckim tytułem „Kurduple”, postawiłem tezę o gigantycznej roli, jakiej dokonali w historii ludzie mikrego wzrostu – Pepin Krótki, Napoleon, caryca Katarzyna, Łokietek czy bracia Kaczyńscy. W „Płomiennej koronie”, tomie kończącym trylogię „Odrodzone Królestwo”, Elżbieta Cherezińska w pełni potwierdza tę tezę. Jej Władysław Łokietek okazuje się najwybitniejszym władcą Polski. Do tej roli mógłby kandydować jeszcze Mieszko I, gdybyśmy wiedzieli o nim cokolwiek więcej, i Kazimierz Jagiellończyk, ale ten miał wyjątkowo dobrą koniunkturę. Łokietek przeciwnie – mały kujawski awanturnik, książątko z bocznej odnogi Piastów podejmuje się prawdziwej mision impossible – chce zszyć podzieloną Polskę dzielnicową, na którą napierają ościenne potęgi, przegrywa...
Marcin Wolski
Totalna opozycja! Byłoby to bardzo śmieszne, gdyby nie było tak smutne. Zachowanie liderów Platformy dawno przekroczyło jakiekolwiek działania racjonalne. Bywa, że człowiek nieuleczalnie chory sięga do działań magicznych, zaklęć. Tyle że polityka nie należy do sfery magii. W tym numerze piszę o Władysławie Łokietku, który przegrywał wielokrotnie, ale podnosił się za każdym razem, wyciągał wnioski i wzmocniony refleksją nad popełnionymi błędami na koniec zatriumfował. PO od wyborczej przegranej Komorowskiego znajduje się w stanie bezrozumnej furii i przypomina zamroczonego boksera, młócącego cepem powietrze, bez cienia świadomości, dlaczego przegrywa. Powtarza chwyty, dzięki którym przegrał, zwiększając dawkę. Nie to jest jednak najtragiczniejsze – przywódcy opozycji zdają się nie...
Marcin Wolski
Europa Zachodnia przypomina dziś spętanego olbrzyma, któremu inhalatorami i kroplówkami sączona jest trucizna, pogłębiająca zbiorowy obłęd. Historia zna przypadki cywilizacji, które zdecydowały się popełnić samobójstwo, ale rzadko działo się to tak spektakularnie. Czy ktoś poza otumanionymi medialną papką durniami wierzy, że imigranci go ubogacą? Iluzoryczny jest nawet koncept, że będą pracować i zapewniać obecnym Europejczykom emerytury. Co więc nakręca rządy, elity i media, że postępują jak stado waleni podążających ku płyciznom, na których umrą? Po lekturze wywiadu z ks. Waldemarem Cisło, opublikowanym pod tytułem „Imigranci u bram”, dochodzę do wniosku, że głównym czynnikiem sprawczym współczesnego kryzysu, którego nie próbuje się nazwać, a co dopiero go rozwiązywać, jest nienawiść...
Marcin Wolski
Widmo komisji krąży po Polsce. Komisji likwidacyjnej! Można zarzucać transmisjom telewizyjnym z posiedzeń zarówno komisji weryfikacyjnej czy też w sprawie Amber Gold, że są długie, momentami dla postronnego widza – nieczytelne, ale przecież nawet najbardziej płodne poszukiwania archeologiczne też na co dzień wyglądają nudnawo. Porównania nie użyłem przypadkowo – komisje śledcze mają wiele wspólnego z archeologią – mozolnie dokopują się do zrębów państwa Platformy, do reguł nim rządzących.  Biorąc pod uwagę pieniądze, które były w grze, znaleziska przekraczają wartość grobowca Tutenchamona. Tyle że próżno ich szukać – znikły. Czy są w prywatnych sejfach beneficjentów afer i ich mocodawców, na kontach w rajach podatkowych? Miejmy nadzieję, że i to się wyjaśni,  podobnie jak...
Marcin Wolski
Chociaż muza historii jest kobietą, ton dziejom nadawali mężczyźni. Co nie znaczy, że w dziejach Polski od czasów królewny Wandy po Beatę Szydło brakowało kobiet wybitnych, fascynujących, wpływowych lub po prostu pięknych. „Poczet władczyń polskich” – dzieło szóstki naukowców ukrytych dość skrzętnie w publikacji (doktorzy Aleksandra Barwicka, Bożena Czwojdrak, Tomasz Graff, Andrzej Marzec, Piotr Rabiej i Aleksandra Skrzypietz) – przedstawia sylwetki ponad 50 pań, które na przestrzeni ośmiu wieków zasiadały na tronie królewskim lub książęcym. Ich role trudno porównywać, większość była elementem dynastycznych kontraktów i politycznych kalkulacji. Ich podstawową funkcją miało być zapewnienie męskiego potomka krajowi, co często wiązało się z problemami – żadna z czterech żon nie dała syna...
Marcin Wolski
Słuch historyczny się przydaje. Pozwala zawczasu dojrzeć to, czego większość nie zauważa, a co już wkrótce zdeterminuje im życie. Słuch potrafi być zawodny, z oddali można pomylić wiatr historii z tętentem koni Apokalipsy. Żyjemy w okresie przejściowym. Wiele wskazuje, że może być on końcem świata, który do tej pory utożsamialiśmy z cywilizacją Zachodu, jego wartościami, chrześcijaństwem, a przede wszystkim z dumą i odpowiedzialnością za „brzemię białego człowieka”. Na naszych oczach to wszystko ginie. Wielu sięga po analogie z historią starożytnego Rzymu, który upadł wskutek własnej dekadencji i napływu barbarzyńców. Jednak warto przypomnieć, że upadła jedynie jego część zachodnia. Wschodnia – Bizancjum – przetrwała koleje dziesięć wieków. Paryże, Londyny czy Rzym stały się...
Marcin Wolski
Zanim profesor Wojciech Roszkowski ukończył dzieło swojego życia – trzeci tom „Świata Chrystusa”, wydarzenia opisywane przez Ewangelistów zdawały się przynależeć do jakiejś innej rzeczywistości. Zasługą profesora jest wpisanie ścieżek przemierzanych przez Jezusa z Nazaretu w nieźle opisany i udokumentowany świat antyku. Gdyby narodziny w Betlejem miały miejsce 500 lat wcześniej lub później, obraz byłby bardziej niepełny i mroczny. Pierwsze trzy dekady I w. naszej ery i kilka lat wcześniejszych to szczyt rozwoju rzymskiego imperium, jego podbojów, ale również kultury. Jest to zarazem epoka okrucieństwa, krwawych ofiar i handlu żywym towarem. Przypadek decyduje, czy jesteś panem, czy niewolnikiem, a równość ludzi nie mieści się w głowie. Zmieni to dopiero jeden ukrzyżowany Żyd z dalekiej...
Marcin Wolski
Nienawiść jest ślepa i nie ma takiej bzdury, jaką by się nie posłużono do walki z przeciwnikiem. Chrześcijan oskarżano o zatruwanie studni, Żydów o mordy rytualne, Cyganów o porywanie dzieci. Rzadko posługiwano się logiką podczas polowań na czarownice, a w kreowaniu wroga wewnętrznego Stalin zwycięsko wyszedł z rywalizacji z Goebbelsem. Wstyd i smutek ogrania, patrząc na działania naszej, pożal się Boże, „totalnej opozycji”. Wszystko sprzysięgło się przeciw niej, gospodarka rośnie, bezrobocie spada, widać wpływ polityki prorodzinnej na demografię. Sondaże niezmiennie ukazują poparcie dla rządu i zaufanie dla prezydenta. Zastanawiam się, co mędrki z Czerskiej i Wiertniczej zrobią z wizytą Trumpa w Polsce i wsparciem idei Trójmorza, bo z jednej strony to oszołom, efekt obłędu, który...
Marcin Wolski
Zadziwiająca jest skala zainteresowań Bohdana Urbankowskiego. Poezja i proza życiorysu wielkich Polaków. Polityka i historiozofia. O ogromie tego dorobku możemy dowiedzieć się ze szkicu biograficznego dołączonego do tomu opowieści „Krew nie wysycha nigdy”. Niełatwo zakwalifikować te utwory – nie są to historie paradokumentalne ani rekonstrukcje, jednak dotyczą spraw, ludzi i okoliczności, które trudno nazwać fikcyjnymi – historia łagrowa ze szkicu „Szalony dom nad Pieczorą” przepełniona jest realnymi elementami z „operacji polskiej” NKWD, zapomnianego ludobójstwa Polaków w ZSRS; „Fotomontaż” opowiada o losie Roberta Brasillacha, francuskiego pisarza straconego rzekomo za kolaborację, a w istocie za ujawnienie prawdy o Katyniu (haniebną rolę odegrała tu parka intelektualistów Simone de...
Marcin Wolski
Nawet wytrawnym politykom zdarza się pomylić brydża z pokerem, grę strategiczną z losową. Ostatnio przydarzyło się to pani Theresie May, premierowi z ojczyzny brydża. Zorganizowała przedterminowe wybory, licząc na sukces. Miała większość, chciała mieć więcej, teraz musi zadowolić się mniejszością. Podobnie elektorat zawiódł jej poprzednika Davida Camerona, który ogłosił (choć nie musiał) referendum w sprawie Brexitu, w rezultacie Zjednoczone Królestwo opuszcza Unię, a Cameron wielką politykę. Jakoś nikomu nie skojarzyło się, że dzień Theresy May, czyli May Day, to również zwrot oznaczający wzywanie pomocy podczas katastrofy... W III RP mieliśmy z takimi klęskami do czynienia dwa razy. W 1993 r. obóz postsolidarnościowy na własne i Lecha Wałęsy życzenie zdecydował się na przedterminowe...
Marcin Wolski
Czy dogłębna debata polsko-żydowska jest w ogóle możliwa, czy zawsze będzie to dialog głuchych? W fascynującej książce Gabriela Kayzera pt. „Klincz?” wypowiada się wielu rozmówców – Polaków i Żydów, księży i rabinów, polityków i historyków, wyznawców judaizmu i chrześcijan-Żydów, modlących się do Chrystusa po hebrajsku. Ks. Waldemar Chrostowski, znakomity biblista, zaangażowany przez wiele lat w dialog polsko-żydowski, przedstawia warunki, aby taka rozmowa mogła być możliwa. Partnerzy naprawdę chcą się poznać takimi, jakimi są, stronią od stereotypów, a dialog powinien służyć podjęciu współpracy tam, gdzie jest ona potrzebna i realna. Sam przykład ks. Chrostowskiego, który po latach działania w Radzie Dialogu z Judaizmem zrezygnował ze swojej misji, napawa pesymizmem. Co sprawia, że...
Marcin Wolski
Nie wiem, co jest bardziej przerażające w sprawie trumien smoleńskich – profanacja wszechczasów czy obecne zachowanie „klubu winowajców”. Mam na myśli reakcje polityków PO, którzy mając do wyboru przeproszenie lub przynajmniej milczenie ze spuszczonymi głowami, wybierają wykręty, bagatelizowanie, a nawet atak. Po ludzku rozumiem, że w 2010 r. sprawa ich przerosła, Putin ich sterroryzował, a widmo oskarżenia o współudział w zbrodni pozbawiło resztek przyzwoitości. Ale czy musieli tak kłamać – o przekopaniu i przesianiu ziemi, o doskonałej współpracy z Rosjanami? Przecież była to najczystsza nowomowa z PRL-u. Jednym z najbardziej wzruszających odkryć archeologicznych było swego czasu znalezienie resztek bukiecika kwiatków w grobie neandertalskiej dziewczynki. Człowieczeństwo zrodziło...
Marcin Wolski
Historia sowieckiego szpiegostwa jest coraz lepiej znana, ale opowiadana przez kogoś, kto poznał ją od środka, ma dodatkowy smak autentyzmu. Wiktor Suworow (Władimir Bogdanowicz Riezun), dezerter z GRU, przedstawia w książce „Szpieg” zwięzłe kompendium tematu. Pokazuje różnice w szkoleniu oraz w sposobach działania i werbunku między KGB a wywiadem wojskowym GRU, które przy werbunku agentów częściej stawiało na pozytywne motywacje: pieniądze, ideologia, samorealizacja, rzadko szantaż ( „nie ma pracownika z niewolnika”). Z wyjątkową pogardą odnoszono się do pożytecznych idiotów, deklarujących bezinteresowną miłość do komunizmu (w resorcie mówiono o takich „gównozjady”). Suworow odkrywa strukturę, metody działania, maskowania, opowiada o nielegałach czy dywersyjnych grupach specnazu z...
Marcin Wolski
Jakiś cymbał w telewizji porównał obecne zamachy w Anglii z atakami terrorystycznymi IRA sprzed lat. Cóż za ślepota! Wtedy wojna toczyła się o konkretny cel i po zawarciu pokoju wrogie działania ustały. Dziś nawet zniszczenie czy też uznanie Państwa Islamskiego niczego nie rozwiąże, bo nie chodzi o jakiś kawałek Bliskiego Wschodu, tylko o światowy kalifat. Walka ustanie albo wówczas, gdy sztandar proroka załopoce nad Europą, albo ostatni aktywny islamista wróci tam, skąd przybył. Kilkadziesiąt lat kolonizacji Europy obaliło dwa mity – że islam podda się takiej samej laicyzacji jak chrześcijaństwo oraz że przybysze w drugim pokoleniu się zeuropeizują i nawrócą na wartości Zachodu, w które zresztą sam Zachód nie wierzy. Możliwe scenariusze różnią się jedynie tym, kiedy i kto rozpocznie...

Pages