Marcin Wolski

Marcin Wolski
Seryjni mordercy nie są zjawiskiem ostatnich czasów. Istnieli od zawsze, trafiali się wśród koronowanych głów, ale i wśród gminu. Oczywiście większe możliwości stwarzało im wielkie miasto wypełnione anonimowym tłumem i publiczność, jaką mogą zapewnić współczesne media czy wcześniej prasa wysokonakładowa. Kuba Rozpruwacz, Dusiciel z Bostonu, Landru czy Czikatiło istnieli naprawdę. „Alienista”, powieść Caleba Carra, podobnie jak powstały na jej bazie serial, rozgrywa się u schyłku XIX w. w Nowym Jorku. Stanowi mieszankę prawdy i fikcji – postacią prawdziwą jest szef tajnej grupy śledczej, Teodor Roosevelt, który wkrótce po opisywanych wydarzeniach zostanie prezydentem USA. Autentyczny jest też odrażający świat zbrodni, tak eleganckiej i bezpłciowej u wiktoriańskich klasyków gatunku. Tu...
Marcin Wolski
Stało się. Prędzej czy później musiało się stać. Władze miejskie Utrechtu w trosce o samopoczucie swoich muzułmańskich współbraci zakazały eksponowania dzieł Caravaggia. Co prawda tylko na zewnątrz budynków i tylko malowideł o tematyce religijnej, ale to przecież tylko początek. Islam, jak wiadomo, nie toleruje żadnych wizerunków istot żywych, w dalszej kolejności zniknąć będą musiały portrety. Zastanawiam się, jak nazwać postawę rajców holenderskiego miasta? Być może w swoich lewackich umysłach wydaje im się, że robią jedynie na złość znienawidzonemu chrześcijaństwu i nie chcą jakoś wyobrazić sobie losu kobiet kamienowanych za nieprzestrzeganie szariatu czy kastrowanych gejów, w końcu sam fakt ich istnienia jest obrazą Boga. A przecież doczekają się! Muzułmanie na Zachodzie dopiero...
Marcin Wolski
Każda epoka ma swoich celebrytów. Pasjonuje się nimi cały świat i równie prędko o nich zapomina.  Obecnie o Charlesie Lindberghu, przypomnianym w znakomitej pracy Danuty Uhl-Herkoperec i Przemysława Słowińskiego, pamiętamy głównie dzięki brawurowemu przelotowi przez Atlantyk w 1927 roku (za sterami spędził wówczas samotnie 35 godzin bez snu) i tragedii związanej z porwaniem i zamordowaniem jego 20-miesięcznego dziecka. Lektura najnowszej książki przekonuje, że historia Linbergha okazuje się o wiele bardziej interesująca, poczynając od jego dziadka, który z trzy razy młodszą od siebie kelnerką uciekł ze Szwecji i zmienił nazwisko, po dokonania wnuka, który stał się jednym z wizjonerów zmieniających świat. Jego lot okaże się bowiem przełomem w lotnictwie pasażerskim. W ciągu roku 30...
Marcin Wolski
Nie jestem bezkrytycznym wielbicielem Wojciecha Cejrowskiego. Trudno nawet powiedzieć, że go lubię. Drażnią mnie jego autorytatywne sądy, krzywdzące opinie, niesprawdzane informacje. A jednocześnie wiem, że przy wszystkich swoich wadach jest wartością bezcenną. Ilu takich ludzi mamy po naszej stronie? Szalonych zagończyków, nie chwilowych kondotierów, gotowych dla idei rzucić się w beznadziejny bój i w dodatku go wygrać? Ile procent głosów zapewnił Dobrej Zmianie, gdy samojeden, tuż przed decydującym bojem roku 2015, podarł fotografię Komorowskiego? Tacy ludzie, często drażniący w normalnych czasach, w chwilach przełomowych są nie do zastąpienia. Dlatego należy ich chronić, przymykać oczy na ich ekscesy i pozwolić na zdania odrębne, nawet gdy drażnią i bolą. Ludzi, którzy się zgadzają...
Marcin Wolski
Choć w zbiorowej pamięci Polaków zryw Wielkopolan w 1918 r. cieszy się zasłużoną opinią jedynego udanego powstania w naszych dziejach nowożytnych, jego szczegóły nie są powszechnie znane. Brak większych ofiar, przewaga negocjacji nad starciami zbrojnymi sprzyjały umniejszaniu czynu zbrojnego, co utrwalała anegdota, jak ta o zajęciu Dworca Głównego przez masowe wykupienie przez poznaniaków biletów peronowych. W istocie trudno przecenić rolę tej spontanicznej insurekcji dla losów Polski, o czym doskonale przekonuje nas praca Marka Rezlera „Powstanie Wielkopolskie”. Sam Poznań wyzwolono stosunkowo łatwo. Przybycie Ignacego Paderewskiego 26 grudnia i jego triumfalny przejazd przez miasto okazał się detonatorem zdarzeń. Starcie demonstracji polskiej i niemieckiej szybko przeobraziło się w...
Marcin Wolski
Upalnym latem 1980 roku z kręgów tygodnika „Polityka” wypłynęła opinia na temat przywódcy robotniczego protestu w Gdańsku – „cwany żulik”. Za to określenie byliśmy gotowi wydrapać oczy. Pamiętam, jak godzinami z zespołem radia na Myśliwieckiej, który in corpore wstąpił do Solidarności, wysłuchiwaliśmy przemówień przewodniczącego, interpretując wszystko na korzyść jego i sprawy. Gdy wypływały informacje o kontaktach z SB, mówiliśmy: prowokacja! Były momenty, gdy prywatne interesy elektryka z Popowa były zbieżne z celami jego ojczyzny. Ale w końcowym rozrachunku nie potrafiły przeważyć. Kiedy? Chyba w momencie, gdy Wałęsa wygrał z Mazowieckim, a „Bolek” zaczął niszczyć własną legendą. Najgorsze, że własnej degradacji nie zauważył sam bohater. Prawdopodobnie z czasem sam uwierzył w to,...
Marcin Wolski
Stara anegdota opowiada o słynnym aktorze, który potrafił wcielać się w dowolną postać i na życzenie wpływowej sponsorki występował w jej sypialni w rolach słynnych kochanków: Casanovy, don Juana itp. Pewnego razu dama zażyczyła sobie, aby zagrał u niej siebie, wybitnego aktora! „To niemożliwe, madame – odparł artysta. – Prywatnie jestem impotentem”. Z pewną obawą sięgałem po „Pogrzeb na zamówienie”, pierwszą całkowicie oryginalną powieść głośnego autora kryminałów Anthony’ego Horowitza, który w ostatnich latach doskonale potrafił podrabiać i kontynuować dzieła Conan Doyla, Agathy Christie czy Iana Flemminga. Tym razem pokusił się o oryginalny patent i nie próbując kontynuować przygód Sherlocka Holmesa, Herculesa Poirot czy Jamesa Bonda, w roli bohatera obsadził siebie. I wywiązał się...
Marcin Wolski
Najpiękniejsze i najbardziej udane działania społeczne rodzą się oddolnie. Np. jeśli ćwierć miliona ludzi decyduje się wyjść na ulice, nie dzieje się to dlatego, że ktoś im to nakazał. Prędzej już zakazał. Kiedy następnego dnia po wspaniałym, wzruszającym Marszu Niepodległości dowiedziałem się, że w kolejnym roku jego organizatorem ma być państwo, zatkało mnie. Na szczęście szybko pojawiły się przytomne głosy odradzające taką inicjatywę. Jeśli ludzie chcą manifestować swoje uczucia patriotyczne, należy im na to pozwolić, nie pytając o przynależność organizacyjną. Nikt nie powinien naruszać „prawa autorskiego”. W tym roku w marszu aktywną rolę odegrały kluby „Gazety Polskiej” i Solidarność, jeśli dołączy Radio Maryja czy ruchy lokalne, zyskamy wszyscy. Jeśli pójdzie w marszu prezydent,...
Marcin Wolski
Dla współczesnych pokoleń Polaków Niepodległość, której jubileusz świętujemy, to wspomnienie jakiejś zamierzchłej przeszłości. Dokładnie czymś takim w szkolnych latach była dla mnie rocznica Powstania Styczniowego. Natomiast międzywojnie odczuwałem jako byt niedawny, bliski, znajomy. Opowiadała mi babcia Karczewska, że jako 15-latka biegała na patriotyczne demonstracje na plac Zamkowy, a że była malutka i drobniutka, żaden Kozak jej nie wypłazował, bo nieludzki carat unikał masakrowania dzieci. Dziadek, wzięty do armii carskiej, ledwie wrócił, znalazł się w Wojsku Polskim i wziął udział w Bitwie Warszawskiej. Brat dziadka, kontrrewolucjonista, służył w Dywizji Syberyjskiej, przebił się do Mandżurii i zaczął układać sobie życie, ale gdy wybuchła niepodległość, wrócił do kraju i też...
Marcin Wolski
Raz w tygodniu zdarza mi się „W tyle wizji” obcować z Rafałem Ziemkiewiczem. Przyjemne są to pogwarki, zwłaszcza jeśli czasami uda mi się dorwać do głosu, przeważnie zresztą nie dlatego, że kultura nie pozwala mi przerwać, ale po prostu lubię posłuchać, co ma do powiedzenia (może poza sytuacjami, gdy opowiada banialuki o dokonaniach endecji czy Powstaniu Warszawskim). Dlatego też jestem wiernym czytelnikiem jego publicystyki, doceniając, że takie określenia jak „michnikowszczyzna” czy „system komparadorski” weszły do współczesnego języka. „A więc wojna” to zbiór felietonów dostępnych dotąd tylko w internecie. Mikroeseje Rafała mają taką przewagę nad większością artykułów jednorazowego użytku, że choć komentują bieżącą sytuację, refleksje i konkluzje bywają szersze i bardziej...
Marcin Wolski
Mogło by się wydawać, że kiedy wielki człowiek rodzi się w małym kraju – on i jego ojczyzna mają przerąbane. Wielkie ambicje w małym kraju oznaczają kłopoty, ich brak – karierę lennika kolaboranta. Można oczywiście zmienić sobie naród na większy, jak Napoleon Bonaparte, ale Carl Gustaw Mannerheim nie zamierzał iść w jego ślady. Żyjący W latach 1867–1951 marszałek nie zapomniał nigdy, że jest Finem. Nawet gdy przez 30 lat robił karierę w armii carskiej, dochodząc tam do najwyższych stanowisk. Autor przedmowy do „Wspomnień” nazywa go postacią kontrowersyjną, czym mógłby zniechęcić potencjalnego czytelnika. Ale jest to optyka bolszewicka. Z jego wspomnień wyłania się przede wszystkim konsekwentny patriota. Od chwili rozpadu rosyjskiego imperium pozostaje niezłomnym obrońcą suwerenności...
Marcin Wolski
Pani grafini von Thun z okazji obchodów Święta Niepodległości była nieuprzejma wbić parę szpil prezydentowi Dudzie, przeciwstawiając mu Bronisława Komorowskiego, który – jej zdaniem – jednoczył naród. Krótkie pytanie: gdzie i kiedy? Pod krzyżem, u bram jego Pałacu? Na Marszu Niepodległości? Owszem, po katastrofie smoleńskiej naród samorzutnie, na chwilę, zjednoczył się w żałobie. Choć i wtedy niecały, wśród kolesi ówczesnego marszałka strzelały przecież korki od szampana. Skądinąd stosunek do „Bronka Jednoczyciela” przekazał naród w dwóch turach wyborów prezydenckich, potwierdził, olewając zarządzone przezeń referendum, aby wreszcie ostatecznie posumować w wyborach parlamentarnych. Nadzwyczajna jedność. To, że Polska jest dziś podzielona, nie ulega dyskusji. Nie powinno być też...
Marcin Wolski
Wychowani w europocentryzmie z trudem zauważamy, że przestaliśmy być pępkiem świata, z wszystkimi tego konsekwencjami. Zachód nie chce już przewodzić, USA ma coraz mniejszą ochotę być żandarmem świata, a Rosja wprawdzie może zniszczyć świat i siebie, ale trudno jej dyktować swoje warunki. Praca Jacka Bartosiaka „Pacyfik i Eurazja o wojnie” dostarcza wiele wiedzy na temat przyszłego świata, rywalizacji potęg i charakteru przyszłych konfliktów. Czytając o nowych technikach wojennych, ze szczególnym uwzględnieniem cyberataków i wszelkich elementów wojny elektronicznej, może się wydawać, że obcujemy z prozą fantastyczno-naukową. Jednocześnie jednak praca silnie oparta jest na takich tradycyjnych elementach jak geopolityka, potencjały gospodarcze, ze szczególnym uwzględnieniem szlaków...
Marcin Wolski
Dlaczego jest źle, kiedy jest tak dobrze? To pytanie nurtuje mnie od dnia wyborów, niezależnie od mniej lub bardziej optymistycznych wyników, które spływają metodą kropelkową. I nawet nie chodzi o dyskomfort, jakim będzie życie w wielkich miastach rządzonych przez totalną opozycję, kontrolującą teatry, repertuar kin i nazewnictwo ulic. Tak naprawdę niepokoi mnie przyszłość. Nadzieja na samodzielne rządy raczej się oddala. Wątpię, czy ponowne rozstrzelenie głosów pozwoli zdobyć mandaty zmarnowane przez innych. A koalicjant? Dotąd wyjściem awaryjnym wydawał się Kukiz’15. Słabość tego ugrupowania obnażyły wybory samorządowe i wcale nie jest pewne, czy jego ruch w ogóle dotrwa do wyborów. Najbliższe dni pokażą jeszcze jedno: czy zdolni będziemy rozmontować tworzący się anty-PiS, czy choćby...
Marcin Wolski
Podobno szpiegostwo, jak prostytucja, należy do najstarszych zawodów świata. W pracy Tadeusza Kisielewskiego „Uwaga szpieg” możemy znaleźć krótką historię wywiadu, od czasów pradawnych po współczesne. Podbudowy teoretycznej dostarcza słynny chiński myśliciel Sunt Zi, który podzielił szpiegów na pięć kategorii: miejscowi, wtajemniczeni, odwróceni, martwi oraz żywi. W długiej galerii bohaterów tego fachu znajdziemy prawdziwych celebrytów: jest piękny Riccio – lutnista i kochanek Marii Stuart, filozof i męczennik nauki Giordano Bruno. Mistrzem szpiegostwa była postmongolska Rosja, a największą karierę miał zrobić początkujący agent Ochrany w Gruzji – Józef Stalin. Szpiegom, w tym słynnej szarej eminencji – ojcu de Tremblay – zawdzięcza wiele Francja kardynała Richelieu. W wojnie...
Marcin Wolski
Gdybym znał przyszłość tę najbliższą (dalszą łatwiej jest przewidywać), spokojnie napisałbym sobie teraz (w sobotę) komentarz powyborczy, ale niestety nie znam rezultatów. Dlaczego? Wszystko sprowadza się do stanu świadomości. I mas, i elit. Elity, i to w skali światowej, dawno przestały się kierować zdrowym rozsądkiem. Poczynając od wieku oświecenia (wolę nazywać go erą ściemnienia), panuje pogłębiający się rozziew między światem takim, jaki ma być, a takim, jaki jest. Dlatego szlachetne hasła wolność, równość, braterstwo bardzo szybko zmieniają się w terror, wyzysk i egoizm, a elementem dialogu staje się gilotyna lub nagan w ręku czekisty. W najłagodniejszym wariancie środek przymusu objawia się w postaci cenzury poprawności politycznej. Elity zadufane w sobie i przekonane, że są...
Marcin Wolski
Guillaume Musso to dziś jeden z najbardziej znanych autorów literatury popularnej. Przygodę z tą lekką prozą, łączącą znakomite pomysły i suspens godny kryminału z wątkami melodramatycznymi, zacząłem, jak wielu czytelników, od końca – od wydanej w zeszłym roku „Dziewczyny z Brooklynu”, po czym pochłonąłem całą dostępną resztę, dochodząc do tej pierwszej. Powieść „Potem”, od której zaczęła się pisarska przygoda Musso, została zainspirowana przez własne doświadczenia. Autor cudem przeżył groźny wypadek samochodowy. W powieści alter ego autora, ośmioletni Nathan, rzuca się na ratunek swojej koleżance. Wyciąga ją z wody i sam tonie. Prawie. Zostaje wybudzony ze śmierci klinicznej. Znajomość dwójki dzieciaków z czasem zamieni się w miłość rozgrywającą się według zasad antykopciuszka. Ona...
Marcin Wolski
„Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze”. Im dłużej zastanawiam się nad przyczynami istnienia totalnej opozycji, tym częściej dochodzę do wniosku, że jest to powód główny. Nie lęki lustracyjne, nie osobiste animozje, nie wstyd z powodu mylnej kalkulacji, który nie pozwala się wycofać – lecz gigantyczna forsa dojona w tysiącach miejsc z krowy nazywanej polskim państwem. Ciekawe, ale we wszystkich materiałach na ten temat dziennikarze emocjonują się wydojonymi kwotami u źródła, brak mi natomiast delty. Pieniądze nie są anonimowe i migawki kolejnych zatrzymanych złodziei VAT-u to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale na tym się nie kończy. Chciałbym zobaczyć mapę korzyści w III RP – przecież niezależnie od tego, czy dotyczy to podatków, rabowanych kamienic, budowanych autostrad...
Marcin Wolski
Pamiętam, jak przez wiele lat przeglądając zachodnie podręczniki i encyklopedie, zderzałem się ze zdumiewającym faktem, że największe państwo europejskie w ogóle w nich nie istniało (poza mapami). Pośrodku Europy ziała terra incognita, nieobchodząca nikogo. To się na szczęście zmienia. Doskonałym tego przykładem jest potężna „Oksfordzka historia unii polsko-litewskiej” Roberta Forsta, koncentrującego się na politycznych dziejach tego fenomenu, który był czymś nadzwyczajnym, przekraczającym ramy unii dynastycznej. Unia przetrwała mimo różnic etnicznych, językowych (jakich nie mieli Kastylijczycy w mariażu z Aragonią) i religijnych. Była jak na ówczesne czasy przestrzenią niezwykłej tolerancji. Autor nie ulega pokusie polocentryczności narracji, choć decydująca rola polskich praw oraz...
Marcin Wolski
Na przypadek „kleru” należy patrzeć jak na bardzo sprytny zabieg socjotechniczny, który bazując na pospolitych antyklerykalnych uprzedzeniach, może być najsilniejszym od lat ciosem zadanym polskiej tożsamości narodowej, w której zaufanie do Kościoła i przywiązanie do tradycji katolickiej są jednymi z najważniejszych składników. Twórcy tej akcji poszli w ślady Jerzego Urbana, który podłożył nogę etosowi solidarności, skutecznie zrównując w mniemaniu milionów czarnych z czerwonymi. Zabieg ten, nazwany wówczas „panświnizmem”, funkcjonował wiele lat, niwecząc dorobek milionów ludzi pragnących lepszej i sprawiedliwszej Polski. Dziś jest podobnie. Operacja „kler” nie dlatego jest tak perfidna, że pokazuje naganne przypadki, od których nie są wolni ludzie, w tym duchowni. Istotą jest...
Marcin Wolski
Powieść Pawła Lisickiego nie jest lekturą dla kogoś o słabych nerwach. Nawet namiętny czytelnik horrorów poszukuje w nich momentów wytchnienia. Tutaj obraz jest czarny, sprawy toczą się źle, dobrzy (nieliczni) przegrywają, źli triumfują. Najgorzej, że nie jest to wydumana fikcja. Lisicki lokuje „Czas antychrysta” na połowę XXIII wieku. Moim zdaniem ponure wróżby z „Czasu Antychrysta” spełnią się jeszcze za życia naszych dzieci, najpóźniej wnuków. Patologii, którymi szpikuje swój powieściowy esej autor, nie trzeba wymyślać. Rozkład rodziny, omnipotentne państwo, aborcja, eutanazja, policja myśli, czyli poprawność polityczna – to wszystko już jest, tyle że u autora jest tego więcej. Oczywiście jako niepoprawny optymista chciałbym, żeby autor się mylił i że nie wszystko jest stracone,...
Marcin Wolski
Jestem optymistą. Uważam też, że sprawy idą w dobrą stronę. A przecież przyglądając się naszym sprawom krajowym, co najmniej na kilku obszarach czuje się smak porażki. Być może kroplą przelewającą kielich goryczy był ostatni festiwal w Gdyni. Nienawistny rechot, pogarda podszyta głębokim przekonaniem „co nam zrobicie?”. To odpowiedź koryfeuszy kultury na zabiegi mecenasa. Po trzech latach w kulturze jest źle. I nie widać zmian na lepsze. Wielu wpływowych środowisk nie udało się przekonać ani kupić. Jak powiada przysłowie: „pieniądze wzięli, tyłek obrobili”. Nie ma obiecywanych arcydzieł, choćby nawet przyzwoitych dzieł klasy „B”. Jeśli nie można było przejąć instytucji lub wynegocjować jakiegoś modus vivendi, należało tworzyć własne. Jakże ożywcze byłoby pojawienie się kilku teatrów...
Marcin Wolski
Całkiem niedawno uświadomiłem sobie, że Maciej Rybiński nie żyje już 10 lat, a bolesna wyrwa po królu polskiego felietonu pozostała niezapełniona, choć pamięć o Mistrzu, poza gronem przyjaciół, powracała głównie podczas dorocznego przyznawania nagrody Złotej Ryby – wspaniałego trofeum dla młodych felietonistów. Teraz do Maćka dołączyła jego żona – szefowa kapituły tej nagrody, Krystyna Grzybowska – wspaniała dziennikarka, gorąca patriotka, niezwykła kobieta. Trudno mi nawet wyobrazić sobie ich opustoszały dom w Grabinie, rozbrzmiewający żartami i codzienną wytężoną pracą. Ciekawa rzecz, skala talentu Krystyny ujawniła się w pełni już po śmierci Macieja (przedtem jak dobra, mądra żona pozwalała mu błyszczeć bezkonkurencyjnie) – a przecież jej dowcip i wnikliwe analizy usytuowały ją na...
Marcin Wolski
Łączyła ich miłość do tej samej kobiety i tej samej ojczyzny, choć każdy realizował ją zupełnie inaczej. Poza tym dzieliło prawie wszystko. Piłsudski i Dmowski – dwaj ludzie, którzy pojawili się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. W pracy Tadeusza Kisielewskiego „Piłsudski, Dmowski i niepodległość. Osobno, ale razem” znajdziemy precyzyjny opis ich postaw i kalkulacji. „Dmowski był znakomitym analitykiem, Piłsudski zaś graczem. Dmowski chciał związać się ze słabszym z zaborców, Piłsudski z tym, który według niego miał większe szanse na zwycięstwo w przyszłej wojnie. Dmowski miał rację w swoich dalekosiężnych kalkulacjach politycznych, Piłsudski racjonalnie w kategoriach militarnych”. Późniejsza wrogość miała stać się dziełem ich stronnictw, prywatnie obaj panowie darzyli się...
Marcin Wolski
Dokumentalistkę Elżbietę Ruman poznałem dzięki reportażowi nagrodzonemu jedną z głównych nagród Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Niezwykła historia opowiadała o cudzie w Kostaryce dokonanym za sprawą papieża Jana Pawła II. Dziennikarka dotarła z kamerą do San Jose, spotkała się z rodziną, lekarzami…   Pani Floribeth cierpiała na tętnika mózgu. Nieoperowalnego. Było to jak wyrok śmierci. Pozostawały jedynie modlitwa i środki przeciwbólowe. 1 maja 2011 roku chora nie przyjęła lekarstw, chciała być przytomna, aby oglądać transmisję z beatyfikacji papieża Polaka. Oglądała, a potem zasnęła. We śnie usłyszała głos: „Wstań, nie lękaj się”. Więc wstała. Następnego dnia obudziła się absolutnie zdrowa. Cud w Kostaryce posłużył jako dowód w procesie beatyfikacyjnym Karola Wojtyły. W...
Marcin Wolski
Ostatnio parokrotnie wyrywano mnie do odpowiedzi w sprawie kontrowersyjnych decyzji PE dotyczących Acta II. Osobiście mam do sprawy stosunek ambiwalentny. Z jednej strony ogarnia mnie wściekłość na codzienną grabież własności intelektualnej dokonywaną przy pomocy internetu. Choćby mój przykład.   Większość mej twórczości jest obficie reprezentowana w Chomikach czy innych YouTube’ach. Można tam znaleźć setki moich niepowtarzanych (ze względu na koszty naliczane przez ZAIKS) słuchowisk radiowych, mnóstwo telewizyjnych szopek i „Polskiego zoo”. Za wszystko to otrzymuję 0 (słownie: zero) złotych. Oczywiście mógłbym to złodziejstwo tropić, skarżyć, tylko wtedy musiałbym poniechać twórczości, bo funkcja agenta literackiego, który mógłby to robić za mnie, w Polsce nie istnieje. Stąd mój...
Marcin Wolski
 W naszej historii nie brakuje bohaterów walki o naszą i waszą wolność. Kompletnie dziś zapomnianego Harro Harringa (przybrał nazwisko Kazimirowicz) jego biografka Krystyna Szayna-Dec nazywa „najgroźniejszym agitatorem sprawy polskiej”. Ten duński Fryz, rówieśnik Mickiewicza, człowiek wielu talentów, wedle współczesnych kanonów zawodowy rewolucjonista – oddał życie i talent sprawie wolności zniewolonych ludów, początkowo Greków, ale zaraz potem Polaków.    Zakochany w polskiej arystokratce został nawet ułanem, oficerem gwardii przybocznej Wielkiego Księcia Konstantego. Ranny w jednym z pojedynków (przez 34 lata żył z kulą w piersi). Najbardziej skuteczny był jako publicysta. Jego „Pamiętnik w Polsce pod rosyjskim panowaniem” odegrał znaczną rolę w uświadamianiu światowej...
Marcin Wolski
Jedną z najużyteczniejszych pałek, jakich światowe lewactwo używa w walce z Kościołem katolickim, jest problem pedofilii. Temat to niesłychanie nośny, bo przez lata sprawa była przemilczana, a obrona jest wyjątkowo trudna, zwłaszcza gdy chodzi o sprawy sprzed wielu dekad. W ostatnich czasach Kościół (amerykański, irlandzki) w wyniku zmasowanych akcji poniósł ogromne straty na autorytecie i gigantyczne koszty finansowe.   Nawet jednostkowy czyn przestępczy wobec dziecka zasługuje na potępienie i karę. Jednak trzeba zauważać proporcje, a także widzieć dalekosiężne cele całej operacji.   Wokół pedofilii pełno jest przekłamań, poczynając od statystyki. Księża bynajmniej nie są na pierwszym miejscu wśród sprawców. Najwięcej zła zdarza się w rodzinach i najbliższej okolicy. Dalej...
Marcin Wolski
W opowieściach o zwierzętach nie brak historii o jednostkach niezdolnych żyć w niewoli – o lisach odgryzających sobie łapę, by uwolnić się z wnyków, czy mieszkańcach klatek, pozornie pogodzonych z losem, latami czekających na sposobność ucieczki, by natychmiast z niej skorzystać. Polskie losy usiane są historiami naszych przodków, którzy nie pogodzili się z niewolą. Od słynnego Maurycego Beniowskiego, który z syberyjskiego zesłania ucieka w świat i dorobi się tytułu króla Madagaskaru, po ostatnie pokolenie Żołnierzy Wyklętych. Oczywiście Andrzej Fedorowicz, opisując „Słynne ucieczki Polaków”, może skoncentrować się na kilku najbardziej spektakularnych przypadkach. Aż dziw, że buntownik Beniowski i jego romans z córką carskiego gubernatora Afanazją, nie stał się bohaterem żadnego...
Marcin Wolski
Apostołowie multi-kulti w Polsce lubią powoływać się na tradycję dawnej Rzeczpospolitej, państwa bez stosów, z prawami obywatelskimi, gościnnego domu dla uciekinierów ze świata, z szacunkiem dla mniejszości etnicznych i religijnych. Jednak wszystko to możliwe było dzięki silnej autodefinicji Polaków. Nasi przodkowie doskonale wiedzieli, od kogo pochodzą, w co wierzą i z jakiej czerpią tradycji. Nie przeszkadzało temu hojne sięganie do dorobku innych krajów – nasze konie nosiły nazwy tureckie, łby podgalaliśmy po sarmacku, stroje braliśmy ze wschodu, ale warzywa z Włoch. Nie asymilowaliśmy na siłę mieszkających głównie w Wielkim Księstwie Litewskim Żydów, zarówno tych chazarskich, jak i wypędzanych z zachodniej Europy. Kto chciał, polonizował się sam – jak Niemcy przybywający tu w...
Marcin Wolski
Lenin nazwał ich „użytecznymi idiotami”. Hodowla rozmaitych „koni trojańskich” znana jest od niepamiętnych czasów, choć permanentną metodą uprawiania polityki stała się dopiero od czasów Katarzyny II, która potrafiła liczyć i łatwo porachowała sobie, że umiejętna propaganda z użyciem agentów wpływu jest równie cenna jak całe dywizje. Zasługi Woltera w opluwaniu Polski i przygotowaniu podglebia pod rozbiory można porównywać z sukcesami wojsk Suworowa. Jeszcze większe znaczenie uzyskali agenci wpływu w czasach komunizmu. Aż dziw, że nie udało im się doszczętnie rozbroić Zachodu, zniszczyć jego systemów bezpieczeństwa, zainfekować systemu wartości i uzyskać ogromnego wpływu na opinię publiczną. Paradoksalnie przegrana w zimnej wojnie i oddalenie wizji globalnego konfliktu militarnego...
Marcin Wolski
Czytając prozę Wilhelma Musso, aktualnie chyba najlepszego francuskiego autora powieści sensacyjno-romantycznej (ciekawy mariaż gatunkowy!), czuję pogłębiające się wrażenie, jakbym czytał wciąż tę samą książkę pod różnymi tytułami. Mężczyzna po przejściach, kobieta z przeszłością, rozpięci między Paryżem a Nowym Jorkiem, rodząca się między nimi nić uczucia, tajemnica, która okazuje się zagadką kryminalną, i sensacyjny, fascynujący finał. Za to zawsze inny, doskonały chwyt na rozpoczęcie. Raz będzie to przypadkowa zamiana komórek, innym razem dialog z nieżyjącą właścicielką za pośrednictwem jej laptopa. Zawsze też autor gwarantuje nieoczekiwaną pointę, dlatego każda jego nowa pozycja cieszy się niesłabnącym powodzeniem. „Apartament w Paryżu” też zaczyna się od pomyłki – Gaspar, pisarz...
Marcin Wolski
W mrocznych latach komuny wspólna Europa jawiła się jako niedosięgłe marzenie. Śniły nam się podróże bez granic i piękne miasta, wypełnione kolorowym tłumem wolnych i zasobnych ludzi. Świat ukazany w powieści Charlotte Link „Decyzja” nie jest wymarzoną Arkadią, miasta „słodkiej Francji” są brudne, niebezpieczne, co rusz wstrząsane strajkami, szaleje terroryzm. Na wschodzie, w takich nowo przyjętych do Unii krajach, ogarniętych bezrobociem, jak Bułgaria, nie jest lepiej. Otwarte granice, które miały być dobrodziejstwem, sprzyjają terroryzmowi i przestępczości. Motywem przewodnim powieści pani Link jest handel ludźmi. Cóż prostszego, jak zwabiać młode, urodziwe dziewczyny ze wschodniej Europy, mamić je wizją kariery fotomodelek, przekupić rodziców garścią euro... Potem potrzebny jest już...
Marcin Wolski
Działania opozycji totalnej coraz częściej przypominają jakąś ponurą farsę, graną w domu wariatów. Bojkot uroczystości państwowych i świąt narodowych jest w istocie bojkotem Polski i Polaków. Dołącza się do tego szereg działań małych, podłych, a zawsze antynarodowych. Na szczęście prawie zawsze bezskutecznych. Oczywiście przymusu kochania Ojczyzny nie ma, tyle że wtedy wypada złożyć mandat poselski sprawowany z woli narodu, wyjechać z „tego kraju” i zostać szczęśliwym Europejczykiem. Opozycja wychodzi ze skóry, by przekonać świat, że obecna władza jest czymś gorszym niż PRL, czymś w rodzaju Priwislańskiego Kraju skrzyżowanego z Generalną Gubernią. Groteskowo brzmi to w ustach tych, którzy najlepiej czuliby się w rusko-niemieckim kondominium. Nie wiem, co nakręca „totalnych”, przecież...
Marcin Wolski
Sławomir Koper należy do autorów o lekkim piórze. Wie, jak sprawić, aby opowieść była interesująca. Dlatego nie wybiera nudnych tematów, lecz przedstawia to, czym lubi pożywiać się masowa publika: zbrodnię, aferę, romans, szpiegostwo. W szpiegostwie zbiegają się wszystkie wyżej wymienione wątki. Oczywiście historia historii nierówna, zwłaszcza w przypadku siódemki bohaterów książki, wspólnie zaprezentowanej z Arkiem Biedrzyckim, reżyserem telewizyjnego serialu o mrocznych tajemnicach. Inną skalę prezentuje Krystyna Skarbek, „szpieg Churchilla” i przyjaciółka Iana Flemminga, inną nieudaczny kapitan Czechowicz, przedmiot drwin i żartów w czasach środkowego PRL-u. Odmienny jest los naszego agenta w Berlinie Jerzego Sosnowskiego, bon vivanta, który niedoceniony i zdradzony przez swoich,...
Marcin Wolski
To, co zawsze robiło na mnie wrażenie, kiedy wertowałem zachodnie encyklopedie i podręczniki historii powszechnej wydawane w Paryżu, Londynie czy Nowym Jorku, to kompletna nieobecność w nich Polski. Jeśli się pojawiała, to w roli drugoplanowej lub całkowicie epizodycznej. Jako młody człowiek zastanawiałem się nieraz, czy moim rówieśnikom wertujących historyczne atlasy nie przyszło do głowy zainteresować się tą wielką przestrzenią w sercu Europy między Niemcami i Rosją, ale najwyraźniej nikogo to nie ciekawiło. A przecież nie trzeba szczególnej przenikliwości, by przy przynajmniej średniej znajomości historii pojąć, że przez tysiąc lat byliśmy kluczem do historii kontynentu i zachodniej cywilizacji. Już chrzest Mieszka był czynnikiem przeważającym na rzecz Kościoła rzymskiego nad...
Marcin Wolski
Nic tak nie działa na korzyść władzy jak głupia opozycja. Zdarza mi się niekiedy zajrzeć do mediów polskojęzycznych i nieodmiennym wrażeniem jest zdumienie ich bezsilnością. Wygląda na to, że nienawiść i strach oślepiły totalną opozycję w stopniu totalnym. Polska odmalowana na sprzyjających im łamach to jakaś groteskowa dyktatura iberoamerykańska – pełna terroru, krzywdy i zbrodni na każdym kroku. Argumenty atakujących są zawsze z grubej rury, na przykład idiotyczny zarzut „targowicy”. Historyczna targowica była przecież próbą obrony dotychczasowego status quo, w interesie obcych państw za ich pieniądze. Odpowiada to z grubsza wizerunkowi, który „totalni” mogą zobaczyć w lustrze, ale do PiS-u pasuje jak pięść do nosa. Jednak tym, którzy tak ochoczo układali się z Putinem, nic nie...
Marcin Wolski
Lubię czytać historię miast. Lubię prace potrafiące uchwycić lokalny koloryt i genius loci. Skojarzyć historię z teraźniejszością i opowiadać o gmachach i ludziach, którzy tworzyli z nimi jedność. I taką jest „Rzym” Roberta Hughesa. Australijczyka, który odkrył Europę i który na niecałych 500 stronach dokonał syntezy trzech tysiącleci, a właściwie syntezy naszej cywilizacji, bo miasto na siedmiu wzgórzach jest właśnie taką syntezą, od czasów Cezarów po Unię Europejską. Hughes nie jest zawodowym historykiem, raczej krytykiem i reporterem, dzieckiem swoich czasów pełnym pasji w krytyce Kościoła i niewolnym od licznych uproszczeń – choć potrafi trafnie oceniać wieloaspektowość ludzkich działań, choćby w przypadku krucjat, czy dostrzegać różnice między faszyzmem a nazizmem. Historię...
Marcin Wolski
„Jestem Polakiem, bo tak mi się podoba” – stwierdził kiedyś Antoni Słonimski. Zapewne tak mogliby powiedzieć o sobie Chopin i Kopernik, Linde, Kolberg, Bacciarelli, Wit Stwosz. Trudno wyobrazić sobie kabaret międzywojnia bez Mariana Hemara i Fryderyka Jarossego, obu bezgranicznie zakochanych w języku polskim. Z wzajemnością. Im obu poświęciła swoją książkę Anna Mieszkowska. Marian Hescheles, z pochodzenia lwowski Żyd, to postać niezwykła. Człowiek mnogich talentów – muzyk, kompozytor, tekściarz, pisarz, swego patriotyzmu dowiódł z karabinem w ręku w trakcie wojny z bolszewikami i po wojnie, występując przed mikrofonami Radia Wolna Europa. Jeszcze bardziej skomplikowany jest rodowód Fryderyka Jarossego: ojciec Węgro-Chorwat, matka wiedeńska Żydówka. Jest Europejczykiem, który z żoną...
Marcin Wolski
W ciepłe, letnie dni myślę sobie o lewactwie. Zespole idei, który wydał dwa najstraszniejsze nieszczęścia XX wieku – nazizm i komunizm, i skompromitowawszy się po wielekroć, pozostaje nadal aktywny. Wziął szturmem uniwersytety, opanował uczelniane katedry, stworzył własne (gender!), przejął elity i stał się uniwersalną ideologią wysoko rozwiniętego Zachodu. To, że na lewactwo podatni są szczególnie ludzie młodzi, nie dziwi – potrzeba szybkich, łatwych rozwiązań i definitywnych recept jest jedną z cech młodości. Ale co ze starymi? Czy trwanie w głównym nurcie, posługującym się sztandarem poprawności politycznej, wynika z przyzwyczajenia, wygody, konformizmu? Pewne światło na problem rzucają badania statystyczne, które wykazują, że wielokrotnie podatniejsi na postmarksistowski czad są...
Marcin Wolski
„Bar pod kogutem” wypada dedykować wszystkim, którzy bezkrytycznie wierzą w mit Ameryki jako wymarzonego miejsca, w którym łatwo i bezproblemowo można odnieść sukces. Okazuje się, że obok renomowanych uczelni w rodzaju Uniwersytetu Harvarda rozpleniło się całe mnóstwo szkół prywatnych, na które można się łatwo dostać i w szybkim trybie skończyć studia z odpowiednim tytułem naukowym, choć nie gwarantuje to ani zawodowej renomy, ani otrzymania dobrze płatnej pracy. Za studia się płaci, ale banki chętnie udzielają kredytów na cele naukowe. Oczywiście wysoko oprocentowanych. Absolwent wpada w pułapkę zadłużeniową, a jeśli zaraz po studiach nie znajdzie pracy (co jest wysoce prawdopodobne), jego sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Grupka przyjaciół odbywających studia prawnicze na...
Marcin Wolski
Ludowe porzekadło powiada: „Nie należy kopać się z koniem”. I mało kto kwestionuje tę zasadę. Po roku widać, jak słuszna była decyzja prezydenta Dudy wetująca ustawy sądownicze, za którą wielu odsądzało go od czci i wiary. Proces zmian przebiegał wprawdzie wolniej, ale czy mniej skutecznie? Obecnie można powiedzieć, że reforma sądownictwa zmierza do zwycięskiego finału i że zrealizowano większość zamierzonych celów. Przy okazji wytargowaliśmy trochę czasu od Brukseli, a przecież w trwającej przepychance jest to głównie walka o czas. Dotrwać do maja 2019 r., licząc, że narody Europy rozgonią bandę poprawno-politycznych eurokratów na cztery wiatry! Warunkiem powodzenia wszelkich bitew jest przeprowadzanie ich w sprzyjającej sytuacji, na własnych warunkach. Latem zeszłego roku sytuacja...
Marcin Wolski
Współczesna literatura popularna przyzwyczaiła nas do „życia po życiu” najbardziej popularnych autorów. Mijają lata, nawet dekady od ich śmierci, a ciągle znajdują się pomysły rozwijane przez niezmordowanych kontynuatorów. Rzadziej zdarza się odkrycie niepublikowanych prac z czasów, zanim mistrz zdobył popularność. I przeważnie są to dzieła, na które potencjalni wydawcy odpowiadają: „Na druk jeszcze za wcześnie”. „Smocze kły” powstały, zanim Michael Crichton znalazł swoją złotą żyłę w postaci naukowej fantastyki, a sukces „Parku jurajskiego” przyniósł mu sławę i fortunę. Opublikowany ostatnio utwór jest zapowiedzią zdradzającą zainteresowania, które się rozwiną w wieku dojrzałym. Widać też fascynacje „Światem zaginionym” Conan Doyle’a, w którym autor „Sherlocka Holmesa” w dżungli...
Marcin Wolski
W historii światowego parlamentaryzmu zdarzały się rzeczy najdziwniejsze. Bywało, że ciała przedstawicielskie rozpędzała władza wykonawcza lub sam hegemon. Zdarzało się, że większość zaczynała działać na szkodę mniejszości (jak wtedy, kiedy dwa stany Francji w roku 1789 zgromadziły się do sali gry w piłkę). Od niepamiętnych czasów przyjęło się, że większość rządzi, a opozycja wykorzystuje swoje zbójeckie prawo do krytyki lub rzucania kłód pod nogi. Totalna rezygnacja jest wydarzeniem rzadkim, od kiedy plebejusze opuścili Rzym, protestując przeciw patrycjuszom – mieli jednak za sobą poparcie ludu. Opozycja, która nie chce odzyskać władzy, to sytuacja wyjątkowo rzadka. Teoretycznie przecież każda okazja zaznaczenia swojej obecności, a zarazem zaprezentowania się wyborcom jako patrioci,...
Marcin Wolski
Historia nie składa się z samych jasnych kart i kryształowych bohaterów. W XX wieku, podobnie jak wcześniej i później, nie brakowało postaci, o których wolelibyśmy zapomnieć, choć ku przestrodze musimy pamiętać. Praca Mariusza Staronia „Zdrajcy” prezentuje poczet takich postaci, których najprościej autor określa jako „Polacy u boku Lenina”. Są to ludzie, którzy nigdy nie zamierzali wysiadać na przystanku Niepodległość, oddali się sprawie światowej rewolucji, a ta odwdzięczyła im się w charakterystyczny dla siebie sposób – strzałem w tył głowy. To kilkanaście, a może kilkadziesiąt tysięcy ludzi ze wszystkich warstw społecznych, wykorzenionych Żydów polskich, ale także inteligentów ze szlacheckim rodowodem, jak ziomek Piłsudskiego Feliks Dzierżyński. Konspirowali wspólnie z Leninem za...

Pages