Marcin Wolski

Marcin Wolski
Guillaume Musso to dziś jeden z najbardziej znanych autorów literatury popularnej. Przygodę z tą lekką prozą, łączącą znakomite pomysły i suspens godny kryminału z wątkami melodramatycznymi, zacząłem, jak wielu czytelników, od końca – od wydanej w zeszłym roku „Dziewczyny z Brooklynu”, po czym pochłonąłem całą dostępną resztę, dochodząc do tej pierwszej. Powieść „Potem”, od której zaczęła się pisarska przygoda Musso, została zainspirowana przez własne doświadczenia. Autor cudem przeżył groźny wypadek samochodowy. W powieści alter ego autora, ośmioletni Nathan, rzuca się na ratunek swojej koleżance. Wyciąga ją z wody i sam tonie. Prawie. Zostaje wybudzony ze śmierci klinicznej. Znajomość dwójki dzieciaków z czasem zamieni się w miłość rozgrywającą się według zasad antykopciuszka. Ona...
Marcin Wolski
„Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze”. Im dłużej zastanawiam się nad przyczynami istnienia totalnej opozycji, tym częściej dochodzę do wniosku, że jest to powód główny. Nie lęki lustracyjne, nie osobiste animozje, nie wstyd z powodu mylnej kalkulacji, który nie pozwala się wycofać – lecz gigantyczna forsa dojona w tysiącach miejsc z krowy nazywanej polskim państwem. Ciekawe, ale we wszystkich materiałach na ten temat dziennikarze emocjonują się wydojonymi kwotami u źródła, brak mi natomiast delty. Pieniądze nie są anonimowe i migawki kolejnych zatrzymanych złodziei VAT-u to tylko wierzchołek góry lodowej. Ale na tym się nie kończy. Chciałbym zobaczyć mapę korzyści w III RP – przecież niezależnie od tego, czy dotyczy to podatków, rabowanych kamienic, budowanych autostrad...
Marcin Wolski
Pamiętam, jak przez wiele lat przeglądając zachodnie podręczniki i encyklopedie, zderzałem się ze zdumiewającym faktem, że największe państwo europejskie w ogóle w nich nie istniało (poza mapami). Pośrodku Europy ziała terra incognita, nieobchodząca nikogo. To się na szczęście zmienia. Doskonałym tego przykładem jest potężna „Oksfordzka historia unii polsko-litewskiej” Roberta Forsta, koncentrującego się na politycznych dziejach tego fenomenu, który był czymś nadzwyczajnym, przekraczającym ramy unii dynastycznej. Unia przetrwała mimo różnic etnicznych, językowych (jakich nie mieli Kastylijczycy w mariażu z Aragonią) i religijnych. Była jak na ówczesne czasy przestrzenią niezwykłej tolerancji. Autor nie ulega pokusie polocentryczności narracji, choć decydująca rola polskich praw oraz...
Marcin Wolski
Na przypadek „kleru” należy patrzeć jak na bardzo sprytny zabieg socjotechniczny, który bazując na pospolitych antyklerykalnych uprzedzeniach, może być najsilniejszym od lat ciosem zadanym polskiej tożsamości narodowej, w której zaufanie do Kościoła i przywiązanie do tradycji katolickiej są jednymi z najważniejszych składników. Twórcy tej akcji poszli w ślady Jerzego Urbana, który podłożył nogę etosowi solidarności, skutecznie zrównując w mniemaniu milionów czarnych z czerwonymi. Zabieg ten, nazwany wówczas „panświnizmem”, funkcjonował wiele lat, niwecząc dorobek milionów ludzi pragnących lepszej i sprawiedliwszej Polski. Dziś jest podobnie. Operacja „kler” nie dlatego jest tak perfidna, że pokazuje naganne przypadki, od których nie są wolni ludzie, w tym duchowni. Istotą jest...
Marcin Wolski
Powieść Pawła Lisickiego nie jest lekturą dla kogoś o słabych nerwach. Nawet namiętny czytelnik horrorów poszukuje w nich momentów wytchnienia. Tutaj obraz jest czarny, sprawy toczą się źle, dobrzy (nieliczni) przegrywają, źli triumfują. Najgorzej, że nie jest to wydumana fikcja. Lisicki lokuje „Czas antychrysta” na połowę XXIII wieku. Moim zdaniem ponure wróżby z „Czasu Antychrysta” spełnią się jeszcze za życia naszych dzieci, najpóźniej wnuków. Patologii, którymi szpikuje swój powieściowy esej autor, nie trzeba wymyślać. Rozkład rodziny, omnipotentne państwo, aborcja, eutanazja, policja myśli, czyli poprawność polityczna – to wszystko już jest, tyle że u autora jest tego więcej. Oczywiście jako niepoprawny optymista chciałbym, żeby autor się mylił i że nie wszystko jest stracone,...
Marcin Wolski
Jestem optymistą. Uważam też, że sprawy idą w dobrą stronę. A przecież przyglądając się naszym sprawom krajowym, co najmniej na kilku obszarach czuje się smak porażki. Być może kroplą przelewającą kielich goryczy był ostatni festiwal w Gdyni. Nienawistny rechot, pogarda podszyta głębokim przekonaniem „co nam zrobicie?”. To odpowiedź koryfeuszy kultury na zabiegi mecenasa. Po trzech latach w kulturze jest źle. I nie widać zmian na lepsze. Wielu wpływowych środowisk nie udało się przekonać ani kupić. Jak powiada przysłowie: „pieniądze wzięli, tyłek obrobili”. Nie ma obiecywanych arcydzieł, choćby nawet przyzwoitych dzieł klasy „B”. Jeśli nie można było przejąć instytucji lub wynegocjować jakiegoś modus vivendi, należało tworzyć własne. Jakże ożywcze byłoby pojawienie się kilku teatrów...
Marcin Wolski
Całkiem niedawno uświadomiłem sobie, że Maciej Rybiński nie żyje już 10 lat, a bolesna wyrwa po królu polskiego felietonu pozostała niezapełniona, choć pamięć o Mistrzu, poza gronem przyjaciół, powracała głównie podczas dorocznego przyznawania nagrody Złotej Ryby – wspaniałego trofeum dla młodych felietonistów. Teraz do Maćka dołączyła jego żona – szefowa kapituły tej nagrody, Krystyna Grzybowska – wspaniała dziennikarka, gorąca patriotka, niezwykła kobieta. Trudno mi nawet wyobrazić sobie ich opustoszały dom w Grabinie, rozbrzmiewający żartami i codzienną wytężoną pracą. Ciekawa rzecz, skala talentu Krystyny ujawniła się w pełni już po śmierci Macieja (przedtem jak dobra, mądra żona pozwalała mu błyszczeć bezkonkurencyjnie) – a przecież jej dowcip i wnikliwe analizy usytuowały ją na...
Marcin Wolski
Łączyła ich miłość do tej samej kobiety i tej samej ojczyzny, choć każdy realizował ją zupełnie inaczej. Poza tym dzieliło prawie wszystko. Piłsudski i Dmowski – dwaj ludzie, którzy pojawili się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. W pracy Tadeusza Kisielewskiego „Piłsudski, Dmowski i niepodległość. Osobno, ale razem” znajdziemy precyzyjny opis ich postaw i kalkulacji. „Dmowski był znakomitym analitykiem, Piłsudski zaś graczem. Dmowski chciał związać się ze słabszym z zaborców, Piłsudski z tym, który według niego miał większe szanse na zwycięstwo w przyszłej wojnie. Dmowski miał rację w swoich dalekosiężnych kalkulacjach politycznych, Piłsudski racjonalnie w kategoriach militarnych”. Późniejsza wrogość miała stać się dziełem ich stronnictw, prywatnie obaj panowie darzyli się...
Marcin Wolski
Dokumentalistkę Elżbietę Ruman poznałem dzięki reportażowi nagrodzonemu jedną z głównych nagród Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Niezwykła historia opowiadała o cudzie w Kostaryce dokonanym za sprawą papieża Jana Pawła II. Dziennikarka dotarła z kamerą do San Jose, spotkała się z rodziną, lekarzami…   Pani Floribeth cierpiała na tętnika mózgu. Nieoperowalnego. Było to jak wyrok śmierci. Pozostawały jedynie modlitwa i środki przeciwbólowe. 1 maja 2011 roku chora nie przyjęła lekarstw, chciała być przytomna, aby oglądać transmisję z beatyfikacji papieża Polaka. Oglądała, a potem zasnęła. We śnie usłyszała głos: „Wstań, nie lękaj się”. Więc wstała. Następnego dnia obudziła się absolutnie zdrowa. Cud w Kostaryce posłużył jako dowód w procesie beatyfikacyjnym Karola Wojtyły. W...
Marcin Wolski
Ostatnio parokrotnie wyrywano mnie do odpowiedzi w sprawie kontrowersyjnych decyzji PE dotyczących Acta II. Osobiście mam do sprawy stosunek ambiwalentny. Z jednej strony ogarnia mnie wściekłość na codzienną grabież własności intelektualnej dokonywaną przy pomocy internetu. Choćby mój przykład.   Większość mej twórczości jest obficie reprezentowana w Chomikach czy innych YouTube’ach. Można tam znaleźć setki moich niepowtarzanych (ze względu na koszty naliczane przez ZAIKS) słuchowisk radiowych, mnóstwo telewizyjnych szopek i „Polskiego zoo”. Za wszystko to otrzymuję 0 (słownie: zero) złotych. Oczywiście mógłbym to złodziejstwo tropić, skarżyć, tylko wtedy musiałbym poniechać twórczości, bo funkcja agenta literackiego, który mógłby to robić za mnie, w Polsce nie istnieje. Stąd mój...
Marcin Wolski
 W naszej historii nie brakuje bohaterów walki o naszą i waszą wolność. Kompletnie dziś zapomnianego Harro Harringa (przybrał nazwisko Kazimirowicz) jego biografka Krystyna Szayna-Dec nazywa „najgroźniejszym agitatorem sprawy polskiej”. Ten duński Fryz, rówieśnik Mickiewicza, człowiek wielu talentów, wedle współczesnych kanonów zawodowy rewolucjonista – oddał życie i talent sprawie wolności zniewolonych ludów, początkowo Greków, ale zaraz potem Polaków.    Zakochany w polskiej arystokratce został nawet ułanem, oficerem gwardii przybocznej Wielkiego Księcia Konstantego. Ranny w jednym z pojedynków (przez 34 lata żył z kulą w piersi). Najbardziej skuteczny był jako publicysta. Jego „Pamiętnik w Polsce pod rosyjskim panowaniem” odegrał znaczną rolę w uświadamianiu światowej...
Marcin Wolski
Jedną z najużyteczniejszych pałek, jakich światowe lewactwo używa w walce z Kościołem katolickim, jest problem pedofilii. Temat to niesłychanie nośny, bo przez lata sprawa była przemilczana, a obrona jest wyjątkowo trudna, zwłaszcza gdy chodzi o sprawy sprzed wielu dekad. W ostatnich czasach Kościół (amerykański, irlandzki) w wyniku zmasowanych akcji poniósł ogromne straty na autorytecie i gigantyczne koszty finansowe.   Nawet jednostkowy czyn przestępczy wobec dziecka zasługuje na potępienie i karę. Jednak trzeba zauważać proporcje, a także widzieć dalekosiężne cele całej operacji.   Wokół pedofilii pełno jest przekłamań, poczynając od statystyki. Księża bynajmniej nie są na pierwszym miejscu wśród sprawców. Najwięcej zła zdarza się w rodzinach i najbliższej okolicy. Dalej...
Marcin Wolski
W opowieściach o zwierzętach nie brak historii o jednostkach niezdolnych żyć w niewoli – o lisach odgryzających sobie łapę, by uwolnić się z wnyków, czy mieszkańcach klatek, pozornie pogodzonych z losem, latami czekających na sposobność ucieczki, by natychmiast z niej skorzystać. Polskie losy usiane są historiami naszych przodków, którzy nie pogodzili się z niewolą. Od słynnego Maurycego Beniowskiego, który z syberyjskiego zesłania ucieka w świat i dorobi się tytułu króla Madagaskaru, po ostatnie pokolenie Żołnierzy Wyklętych. Oczywiście Andrzej Fedorowicz, opisując „Słynne ucieczki Polaków”, może skoncentrować się na kilku najbardziej spektakularnych przypadkach. Aż dziw, że buntownik Beniowski i jego romans z córką carskiego gubernatora Afanazją, nie stał się bohaterem żadnego...
Marcin Wolski
Apostołowie multi-kulti w Polsce lubią powoływać się na tradycję dawnej Rzeczpospolitej, państwa bez stosów, z prawami obywatelskimi, gościnnego domu dla uciekinierów ze świata, z szacunkiem dla mniejszości etnicznych i religijnych. Jednak wszystko to możliwe było dzięki silnej autodefinicji Polaków. Nasi przodkowie doskonale wiedzieli, od kogo pochodzą, w co wierzą i z jakiej czerpią tradycji. Nie przeszkadzało temu hojne sięganie do dorobku innych krajów – nasze konie nosiły nazwy tureckie, łby podgalaliśmy po sarmacku, stroje braliśmy ze wschodu, ale warzywa z Włoch. Nie asymilowaliśmy na siłę mieszkających głównie w Wielkim Księstwie Litewskim Żydów, zarówno tych chazarskich, jak i wypędzanych z zachodniej Europy. Kto chciał, polonizował się sam – jak Niemcy przybywający tu w...
Marcin Wolski
Lenin nazwał ich „użytecznymi idiotami”. Hodowla rozmaitych „koni trojańskich” znana jest od niepamiętnych czasów, choć permanentną metodą uprawiania polityki stała się dopiero od czasów Katarzyny II, która potrafiła liczyć i łatwo porachowała sobie, że umiejętna propaganda z użyciem agentów wpływu jest równie cenna jak całe dywizje. Zasługi Woltera w opluwaniu Polski i przygotowaniu podglebia pod rozbiory można porównywać z sukcesami wojsk Suworowa. Jeszcze większe znaczenie uzyskali agenci wpływu w czasach komunizmu. Aż dziw, że nie udało im się doszczętnie rozbroić Zachodu, zniszczyć jego systemów bezpieczeństwa, zainfekować systemu wartości i uzyskać ogromnego wpływu na opinię publiczną. Paradoksalnie przegrana w zimnej wojnie i oddalenie wizji globalnego konfliktu militarnego...
Marcin Wolski
Czytając prozę Wilhelma Musso, aktualnie chyba najlepszego francuskiego autora powieści sensacyjno-romantycznej (ciekawy mariaż gatunkowy!), czuję pogłębiające się wrażenie, jakbym czytał wciąż tę samą książkę pod różnymi tytułami. Mężczyzna po przejściach, kobieta z przeszłością, rozpięci między Paryżem a Nowym Jorkiem, rodząca się między nimi nić uczucia, tajemnica, która okazuje się zagadką kryminalną, i sensacyjny, fascynujący finał. Za to zawsze inny, doskonały chwyt na rozpoczęcie. Raz będzie to przypadkowa zamiana komórek, innym razem dialog z nieżyjącą właścicielką za pośrednictwem jej laptopa. Zawsze też autor gwarantuje nieoczekiwaną pointę, dlatego każda jego nowa pozycja cieszy się niesłabnącym powodzeniem. „Apartament w Paryżu” też zaczyna się od pomyłki – Gaspar, pisarz...
Marcin Wolski
W mrocznych latach komuny wspólna Europa jawiła się jako niedosięgłe marzenie. Śniły nam się podróże bez granic i piękne miasta, wypełnione kolorowym tłumem wolnych i zasobnych ludzi. Świat ukazany w powieści Charlotte Link „Decyzja” nie jest wymarzoną Arkadią, miasta „słodkiej Francji” są brudne, niebezpieczne, co rusz wstrząsane strajkami, szaleje terroryzm. Na wschodzie, w takich nowo przyjętych do Unii krajach, ogarniętych bezrobociem, jak Bułgaria, nie jest lepiej. Otwarte granice, które miały być dobrodziejstwem, sprzyjają terroryzmowi i przestępczości. Motywem przewodnim powieści pani Link jest handel ludźmi. Cóż prostszego, jak zwabiać młode, urodziwe dziewczyny ze wschodniej Europy, mamić je wizją kariery fotomodelek, przekupić rodziców garścią euro... Potem potrzebny jest już...
Marcin Wolski
Działania opozycji totalnej coraz częściej przypominają jakąś ponurą farsę, graną w domu wariatów. Bojkot uroczystości państwowych i świąt narodowych jest w istocie bojkotem Polski i Polaków. Dołącza się do tego szereg działań małych, podłych, a zawsze antynarodowych. Na szczęście prawie zawsze bezskutecznych. Oczywiście przymusu kochania Ojczyzny nie ma, tyle że wtedy wypada złożyć mandat poselski sprawowany z woli narodu, wyjechać z „tego kraju” i zostać szczęśliwym Europejczykiem. Opozycja wychodzi ze skóry, by przekonać świat, że obecna władza jest czymś gorszym niż PRL, czymś w rodzaju Priwislańskiego Kraju skrzyżowanego z Generalną Gubernią. Groteskowo brzmi to w ustach tych, którzy najlepiej czuliby się w rusko-niemieckim kondominium. Nie wiem, co nakręca „totalnych”, przecież...
Marcin Wolski
Sławomir Koper należy do autorów o lekkim piórze. Wie, jak sprawić, aby opowieść była interesująca. Dlatego nie wybiera nudnych tematów, lecz przedstawia to, czym lubi pożywiać się masowa publika: zbrodnię, aferę, romans, szpiegostwo. W szpiegostwie zbiegają się wszystkie wyżej wymienione wątki. Oczywiście historia historii nierówna, zwłaszcza w przypadku siódemki bohaterów książki, wspólnie zaprezentowanej z Arkiem Biedrzyckim, reżyserem telewizyjnego serialu o mrocznych tajemnicach. Inną skalę prezentuje Krystyna Skarbek, „szpieg Churchilla” i przyjaciółka Iana Flemminga, inną nieudaczny kapitan Czechowicz, przedmiot drwin i żartów w czasach środkowego PRL-u. Odmienny jest los naszego agenta w Berlinie Jerzego Sosnowskiego, bon vivanta, który niedoceniony i zdradzony przez swoich,...
Marcin Wolski
To, co zawsze robiło na mnie wrażenie, kiedy wertowałem zachodnie encyklopedie i podręczniki historii powszechnej wydawane w Paryżu, Londynie czy Nowym Jorku, to kompletna nieobecność w nich Polski. Jeśli się pojawiała, to w roli drugoplanowej lub całkowicie epizodycznej. Jako młody człowiek zastanawiałem się nieraz, czy moim rówieśnikom wertujących historyczne atlasy nie przyszło do głowy zainteresować się tą wielką przestrzenią w sercu Europy między Niemcami i Rosją, ale najwyraźniej nikogo to nie ciekawiło. A przecież nie trzeba szczególnej przenikliwości, by przy przynajmniej średniej znajomości historii pojąć, że przez tysiąc lat byliśmy kluczem do historii kontynentu i zachodniej cywilizacji. Już chrzest Mieszka był czynnikiem przeważającym na rzecz Kościoła rzymskiego nad...
Marcin Wolski
Nic tak nie działa na korzyść władzy jak głupia opozycja. Zdarza mi się niekiedy zajrzeć do mediów polskojęzycznych i nieodmiennym wrażeniem jest zdumienie ich bezsilnością. Wygląda na to, że nienawiść i strach oślepiły totalną opozycję w stopniu totalnym. Polska odmalowana na sprzyjających im łamach to jakaś groteskowa dyktatura iberoamerykańska – pełna terroru, krzywdy i zbrodni na każdym kroku. Argumenty atakujących są zawsze z grubej rury, na przykład idiotyczny zarzut „targowicy”. Historyczna targowica była przecież próbą obrony dotychczasowego status quo, w interesie obcych państw za ich pieniądze. Odpowiada to z grubsza wizerunkowi, który „totalni” mogą zobaczyć w lustrze, ale do PiS-u pasuje jak pięść do nosa. Jednak tym, którzy tak ochoczo układali się z Putinem, nic nie...
Marcin Wolski
Lubię czytać historię miast. Lubię prace potrafiące uchwycić lokalny koloryt i genius loci. Skojarzyć historię z teraźniejszością i opowiadać o gmachach i ludziach, którzy tworzyli z nimi jedność. I taką jest „Rzym” Roberta Hughesa. Australijczyka, który odkrył Europę i który na niecałych 500 stronach dokonał syntezy trzech tysiącleci, a właściwie syntezy naszej cywilizacji, bo miasto na siedmiu wzgórzach jest właśnie taką syntezą, od czasów Cezarów po Unię Europejską. Hughes nie jest zawodowym historykiem, raczej krytykiem i reporterem, dzieckiem swoich czasów pełnym pasji w krytyce Kościoła i niewolnym od licznych uproszczeń – choć potrafi trafnie oceniać wieloaspektowość ludzkich działań, choćby w przypadku krucjat, czy dostrzegać różnice między faszyzmem a nazizmem. Historię...
Marcin Wolski
„Jestem Polakiem, bo tak mi się podoba” – stwierdził kiedyś Antoni Słonimski. Zapewne tak mogliby powiedzieć o sobie Chopin i Kopernik, Linde, Kolberg, Bacciarelli, Wit Stwosz. Trudno wyobrazić sobie kabaret międzywojnia bez Mariana Hemara i Fryderyka Jarossego, obu bezgranicznie zakochanych w języku polskim. Z wzajemnością. Im obu poświęciła swoją książkę Anna Mieszkowska. Marian Hescheles, z pochodzenia lwowski Żyd, to postać niezwykła. Człowiek mnogich talentów – muzyk, kompozytor, tekściarz, pisarz, swego patriotyzmu dowiódł z karabinem w ręku w trakcie wojny z bolszewikami i po wojnie, występując przed mikrofonami Radia Wolna Europa. Jeszcze bardziej skomplikowany jest rodowód Fryderyka Jarossego: ojciec Węgro-Chorwat, matka wiedeńska Żydówka. Jest Europejczykiem, który z żoną...
Marcin Wolski
W ciepłe, letnie dni myślę sobie o lewactwie. Zespole idei, który wydał dwa najstraszniejsze nieszczęścia XX wieku – nazizm i komunizm, i skompromitowawszy się po wielekroć, pozostaje nadal aktywny. Wziął szturmem uniwersytety, opanował uczelniane katedry, stworzył własne (gender!), przejął elity i stał się uniwersalną ideologią wysoko rozwiniętego Zachodu. To, że na lewactwo podatni są szczególnie ludzie młodzi, nie dziwi – potrzeba szybkich, łatwych rozwiązań i definitywnych recept jest jedną z cech młodości. Ale co ze starymi? Czy trwanie w głównym nurcie, posługującym się sztandarem poprawności politycznej, wynika z przyzwyczajenia, wygody, konformizmu? Pewne światło na problem rzucają badania statystyczne, które wykazują, że wielokrotnie podatniejsi na postmarksistowski czad są...
Marcin Wolski
„Bar pod kogutem” wypada dedykować wszystkim, którzy bezkrytycznie wierzą w mit Ameryki jako wymarzonego miejsca, w którym łatwo i bezproblemowo można odnieść sukces. Okazuje się, że obok renomowanych uczelni w rodzaju Uniwersytetu Harvarda rozpleniło się całe mnóstwo szkół prywatnych, na które można się łatwo dostać i w szybkim trybie skończyć studia z odpowiednim tytułem naukowym, choć nie gwarantuje to ani zawodowej renomy, ani otrzymania dobrze płatnej pracy. Za studia się płaci, ale banki chętnie udzielają kredytów na cele naukowe. Oczywiście wysoko oprocentowanych. Absolwent wpada w pułapkę zadłużeniową, a jeśli zaraz po studiach nie znajdzie pracy (co jest wysoce prawdopodobne), jego sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. Grupka przyjaciół odbywających studia prawnicze na...
Marcin Wolski
Ludowe porzekadło powiada: „Nie należy kopać się z koniem”. I mało kto kwestionuje tę zasadę. Po roku widać, jak słuszna była decyzja prezydenta Dudy wetująca ustawy sądownicze, za którą wielu odsądzało go od czci i wiary. Proces zmian przebiegał wprawdzie wolniej, ale czy mniej skutecznie? Obecnie można powiedzieć, że reforma sądownictwa zmierza do zwycięskiego finału i że zrealizowano większość zamierzonych celów. Przy okazji wytargowaliśmy trochę czasu od Brukseli, a przecież w trwającej przepychance jest to głównie walka o czas. Dotrwać do maja 2019 r., licząc, że narody Europy rozgonią bandę poprawno-politycznych eurokratów na cztery wiatry! Warunkiem powodzenia wszelkich bitew jest przeprowadzanie ich w sprzyjającej sytuacji, na własnych warunkach. Latem zeszłego roku sytuacja...
Marcin Wolski
Współczesna literatura popularna przyzwyczaiła nas do „życia po życiu” najbardziej popularnych autorów. Mijają lata, nawet dekady od ich śmierci, a ciągle znajdują się pomysły rozwijane przez niezmordowanych kontynuatorów. Rzadziej zdarza się odkrycie niepublikowanych prac z czasów, zanim mistrz zdobył popularność. I przeważnie są to dzieła, na które potencjalni wydawcy odpowiadają: „Na druk jeszcze za wcześnie”. „Smocze kły” powstały, zanim Michael Crichton znalazł swoją złotą żyłę w postaci naukowej fantastyki, a sukces „Parku jurajskiego” przyniósł mu sławę i fortunę. Opublikowany ostatnio utwór jest zapowiedzią zdradzającą zainteresowania, które się rozwiną w wieku dojrzałym. Widać też fascynacje „Światem zaginionym” Conan Doyle’a, w którym autor „Sherlocka Holmesa” w dżungli...
Marcin Wolski
W historii światowego parlamentaryzmu zdarzały się rzeczy najdziwniejsze. Bywało, że ciała przedstawicielskie rozpędzała władza wykonawcza lub sam hegemon. Zdarzało się, że większość zaczynała działać na szkodę mniejszości (jak wtedy, kiedy dwa stany Francji w roku 1789 zgromadziły się do sali gry w piłkę). Od niepamiętnych czasów przyjęło się, że większość rządzi, a opozycja wykorzystuje swoje zbójeckie prawo do krytyki lub rzucania kłód pod nogi. Totalna rezygnacja jest wydarzeniem rzadkim, od kiedy plebejusze opuścili Rzym, protestując przeciw patrycjuszom – mieli jednak za sobą poparcie ludu. Opozycja, która nie chce odzyskać władzy, to sytuacja wyjątkowo rzadka. Teoretycznie przecież każda okazja zaznaczenia swojej obecności, a zarazem zaprezentowania się wyborcom jako patrioci,...
Marcin Wolski
Historia nie składa się z samych jasnych kart i kryształowych bohaterów. W XX wieku, podobnie jak wcześniej i później, nie brakowało postaci, o których wolelibyśmy zapomnieć, choć ku przestrodze musimy pamiętać. Praca Mariusza Staronia „Zdrajcy” prezentuje poczet takich postaci, których najprościej autor określa jako „Polacy u boku Lenina”. Są to ludzie, którzy nigdy nie zamierzali wysiadać na przystanku Niepodległość, oddali się sprawie światowej rewolucji, a ta odwdzięczyła im się w charakterystyczny dla siebie sposób – strzałem w tył głowy. To kilkanaście, a może kilkadziesiąt tysięcy ludzi ze wszystkich warstw społecznych, wykorzenionych Żydów polskich, ale także inteligentów ze szlacheckim rodowodem, jak ziomek Piłsudskiego Feliks Dzierżyński. Konspirowali wspólnie z Leninem za...
Marcin Wolski
Czy istnieje zauważalna granica, kiedy kończy się tolerancja, a zaczyna terror? Nie zawsze. Podobnie przecież bywa, że rozsądek płynnie przechodzi w zidiocenie. Większość dewiacji współczesnego świata, określanych eufemistyczną nazwą „poprawność polityczna” (choć ani to poprawność, ani polityka), wzięła swój początek z idei szlachetnych i zamierzeń uczciwych. Jeszcze wiek temu homoseksualiści szli do więzień, a często za swe upodobania płacili głową. Dziś w społeczeństwie mniej komfortowo czuje się osobnik heteroseksualny. Podobnie z kobietami. We wszystkich cywilizacjach były istotami niższego gatunku – w naszej kult Matki Boskiej i prawo rzymskie z czasem zapewniły im równość, a dziś „nadrówność”. Fanatycy każdej idei walczą bowiem nawet po zwycięstwie, nie przyjmując do wiadomości,...
Marcin Wolski
Nikt jakoś nie pokusił się o sporządzenie życiorysów równoległych Lenina i Piłsudskiego, ale mógłby powstać z tego iście szekspirowski dramat. O przyszłej drodze przywódców zdecydował rodzinny związek z zamachem Narodnej Woli na cara Aleksandra. Starsi bracia Ulianowa i Piłsudskiego zostali skazani na karę śmierci, co dla pierwszego skończyło się egzekucją, dla drugiego katorgą. Dla młodszych pozostaje trauma. Obaj wybijający się studenci, Józef i Włodzimierz, życiowy szlif otrzymują podczas zesłania na Syberię. Tyle że z różnym efektem – jeden zostaje patriotycznym wskrzesicielem Polski, drugi twórcą komunistycznego Imperium Zła. Józef P. na zesłaniu to podstawowy wątek powieści Tomasza Łysiaka pt. „Sybir”. Utrzymana w formie zapisków carskiego czynownika opowieść przybliża ten okres...
Marcin Wolski
O problemie tzw. uchodźców powiedziano zapewne wszystko. A wypowiedzi polityków europejskich z panią Merkel nie przestają zadziwiać. Argumentem na rzecz dotychczasowej polityki imigracyjnej jest „wierność ideałom i wartościom europejskim”. Jeśli wspomniane wartości nie wypływają z prawa naturalnego i mogą być ustalane przez parlament czy referendum, to po prostu nie są żadnymi wartościami, tylko instrukcją obsługi. Jak przystało na córkę pastora, pani Merkel propaguje w realnym świecie ideę Królestwa Bożego. Tyle że bez Boga. Przywódczyni kraju, w którym narodziły się zasady real-politik, przywołuje idealistyczne dyrdymały, choć powinna wiedzieć, że w polityce decyduje naga siła i autorytet, który też jest pochodną siły. Wielkoduszność i filantropia mogą istnieć tylko wówczas, gdy na...
Marcin Wolski
„Czternasta kolonia” Steve Barry’ego nie należy do arcydzieł nawet w kategorii literatury popularnej. Autor postępuje ścieżką wydeptaną przez Clive’a Cusstlera, bezlitośnie eksploatującego patent połączenia ciekawostek historycznych ze współczesną sensacją, w której kilku samotnych komandosów odciętych od wsparcia służb i wojska daje sobie radę z całym złem świata. Również przeciwnik – fanatyczny komunista, który pragnie zemścić się na Stanach Zjednoczonych za rozpad Związku Radzieckiego w sytuacji, kiedy istnieją państwowe pomysły odrodzenia Imperium Zła – jest postacią dość nieprawdopodobną. Niewiele pomagają wstawki historyczne o towarzystwie Cyncynatów czy starych planach inwazji na Kanadę. Rzadko jednak można przeczytać w literaturze tego typu relacje z rozmów Reagana i Jana Pawła...
Marcin Wolski
Pamiętam, jakie wrażenie zrobił na mnie oglądany w czarno-białej telewizji PRL-u film „Oskarżam”. Emil Zola rzucający oskarżenie w twarz prezydentowi republiki, szefom armii, prasie, większości opinii publicznej, w obronie jednego człowieka, kapitana Alfreda Dreyfusa, Żyda, niewinnego człowieka oskarżonego o współpracę z wrogim wywiadem. Historia faktycznie czarno-biała z happy endem. Jak wiadomo, po latach Dreyfus wrócił z Diabelskiej Wyspy, został zrehabilitowany. Jednak dopiero powieść „Oficer i szpieg” Roberta Harrisa uświadomiła mi cenę, jaką społeczeństwo francuskie zapłaciło za aferę. Za beznadziejną obronę kłamstwa w imię fałszywie pojętego „honoru armii”. Przegrali winni, łącznie z prawdziwym szpiegiem, mjr. Esterhazy, przegrało szefostwo armii, ale przegrała również Francja,...
Marcin Wolski
Jestem wielkim zwolennikiem zmian w konstytucji. Bubel prawny sporządzony przez Kwaśniewskiego, Mazowieckiego et consortes nie przynosi nam chwały i co rusz generuje niepotrzebne konflikty. Niestety, propozycja prezydenta Dudy nie jest spełnieniem moich oczekiwań. Proponuje zarazem za dużo i za mało. Piętnaście pytań, i to dość szczegółowych, przypomina raczej ankietę niż zapytanie narodu o zdanie w kwestiach fundamentalnych. Nie wiem, kto wymyślił termin pomiędzy turami wyborów samorządowych, w dodatku w Dniu Niepodległości. Na pewno nikt, komu zależy na choćby śladowej frekwencji. Raczej ktoś, kto pragnie kompromitacji idei i Pierwszego Obywatela. Jedyne sensowne rozwiązanie to połączenie referendum z wyborami samorządowymi, co może wzmóc społeczne zainteresowanie i zapewnić...
Marcin Wolski
Guillaume Musso to jeden z najpłodniejszych i najbardziej poczytnych pisarzy francuskich. „Dziewczyna z Brooklynu”, „Uratuj mnie” czy „Central Park” łączą wdzięk romansu ze sprawnością pełnokrwistej powieści sensacyjnej. Każdorazowo przykuwają uwagę świetne pomysły początkowe – dziewczyna, która budzi się na parkowej ławce skuta kajdankami z nieznajomym mężczyzną, pasażerka samolotu, która cudem przeżyła katastrofę – błyskawicznie wciągają czytelnika, nie pozwalając mu oderwać się aż do ostatniej strony. W „Telefonie od anioła” generatorem akcji jest jak zwykle przypadek – oto na nowojorskim lotnisku wpadają na siebie mężczyzna i kobieta, zajęci rozmową przez telefony komórkowe. Nieświadomie zamieniają się komórkami i udają się każde w swoją stronę – ona do Paryża, on nad Pacyfik. Po...
Marcin Wolski
Obserwatorzy sceny politycznej zastanawiają się, dlaczego praktycznie znikła Nowoczesna – nie mówię o uczestnictwie w wirtualnym jazgocie, ale o wypadnięciu z sondaży i poważniejszych politycznych kalkulacji. Partia, która przed 2,5 laty brawurowo wdarła się na polityczny ring, a po klęsce Platformy miała ochotę ją zastąpić, w czym utwierdzały ją niektóre sondaże lokujące ją powyżej 20 proc. poparcia, dziś podzielona i rozbita wegetuje gdzieś pod progiem wyborczym. Nowoczesna w 2015 r. jawiła się jako „Platforma zastępcza”, pomysł na świeży, radykalny anty-PiS. Chciała powtórzyć manewr Tuska, który wygenerował PO na truchle Unii Wolności. Tyle że Petru nie był Tuskiem, nie miał też swoich Płażyńskich, Rokitów, Olechowskich, a jedynie stadko kobiecin wpatrzonych w lidera i...
Marcin Wolski
Mało jest rzeczy równie zajmujących jak historie alternatywne. Mówię to z pozycji autora, który stworzył na ten temat co najmniej cztery powieści. Gorzej, jeśli temat, który stanowi pożywkę dla zabawy literackiej, próbują potraktować serio historycy i publicyści z aspiracjami politycznymi. Wizja traktatu Polski i Niemiec w 1939 r. stała się podstawą całej serii książek „politycznych rewizjonistów”. Zdaniem Piotra Gursztyna, autora pracy „Ribbentrop–Beck”, nieuczciwych historycznie i szkodliwych politycznie. Gursztyn jest zdania, że wszystkie ewentualne wersje historii byłyby gorsze. Wbrew chciejstwu publicystów Polska, pojmowana przez Hitlera jako wróg i przestrzeń pod Lebensraum, nie mogła liczyć na status strategicznego sojusznika. Nawet gdyby ugięła się przed roszczeniami III...
Marcin Wolski
Mało rzeczy cieszy mnie w równym stopniu jak rozpacz George’a Sorosa, który zdał sobie sprawę, że przegrał. Jak sam powiedział, wszystko, co mogło pójść źle, poszło jeszcze gorzej. Nie będzie Europy zjednoczonej na modłę postsowiecką. Wnuki „dzieci kwiatów” mają dość eksperymentów na żywym organizmie. Nie znikną narody, a religia odrodzi się prędzej czy później. To wszystko już było. Nie da się bowiem zmienić ludzkiej natury – wola zachowania gatunku, potrzeba wspólnot, tęsknota za absolutem, instynkt bogacenia się, duch rywalizacji są silniejsze od projektów teoretyków. Zabawne jest, że każda utopia, w chwili, gdy zbliża się do momentu realizacji, albo rozsypuje się jak domek z kart, albo potrzebuje armii. Marksiści postawili na klasę robotniczą, choć w zacofanej Rosji jej rolę...
Marcin Wolski
„Kobiety despotów” Przemysława Słowińskiego to książka, którą śmiało można polecić miłośnikom historii skandalizującej. W pracy przewija się cala galeria pań – żon i kochanek, które pojawiały się u boku najbardziej wpływowych ludzi w historii. Cezar i Napoleon, Lenin, Stalin i Mao, Hitler i Mussolini, Castro i szachinszach Reza Pahlavi. Nie zabrakło też Józefa Piłsudskiego. Czasy współczesne reprezentuje Putin i Łukaszenko. Schemat nieco psuje Józef Goebbels, wpływowy, acz jedynie satelita Adolfa. I Maryna Mniszchówna, bardziej ofiara niż demiurg historii, podobnie jak jej mężowie, dwaj Dymitrowie Samozwańcy – marionetki w rękach polskich i rosyjskich koterii. Dyktatura to samowładztwo i mogła Józefina w sypialni okręcać Napoleona dookoła palca, ale kierować jego działaniami już nie....
Marcin Wolski
Zastanawiam się, czy istnieją jeszcze jakieś granice, których opozycja totalna i ich stronnicy nie byliby w stanie przekroczyć. Czy są jakieś kalumnie niewykorzystane, nowe pogróżki czy oskarżenia, których by nie użyto? Od czasu, kiedy przyjęto, że zamiast brać władzę siłą i wycinać w pień swoich przeciwników, trzeba godzić się z werdyktem wyborców, pozwalać rządzić zwycięzcom i cierpliwie czekać na swoją szansę. Ale to się zmieniło i ostatnio – nie tylko w Polsce – odmawia się praw większości do bycia większością. Skąd to się wzięło? Ano stąd, że główne siły polityczne tak się upodobniły do siebie (na przykład socjaliści z chadekami), że głosowanie przestało być wyborem programu, a jest wyłącznie opowiedzeniem się za jedną z prawie identycznych koterii. Stąd wściekłość, gdy jakaś...
Marcin Wolski
Polska ludowa, jak słusznie wyliczył profesor Jerzy Eisler, stanowi 4 proc. naszej historii. Dużo czy mało? Mniej niż panowanie Władysława Jagiełły, dwakroć więcej niż II Rzeczpospolita. W dodatku, jak pisze autor w pracy „45 lat, które wstrząsnęły Polską”, trudno ustalić, czym była PRL – sowiecką kolonią czy protektoratem, drugim Księstwem Kongresowym? A poza tym, która PRL – stalinowska, gomułkowska – naszej małej stabilizacji (i stagnacji), gierkowska, którą nazwałem „socjalizmem o ludzkim portfelu”, czy generalska spod znaku Ślepowrona? Mimo wysiłków hegemona i lokalnych kolaborantów nigdy nie osiągnięto 100-proc. zniewolenia – ostał się Kościół, wierzgali artyści. Obrońcy tamtej epoki próbują wskazywać aktywa – odbudowę kraju, zwalczenie analfabetyzmu. Pytanie tylko, czy w innej...
Marcin Wolski
Cywile, ale także generałowie, myślą przeważnie kategoriami poprzednich wojen. Kiedy wybuchała II światowa, byli doskonale przygotowani do I wojny. Cóż , dziełko pułkownika de Gaulla „O przyszłej wojnie błyskawicznej” wypożyczył w paryskiej bibliotece podobno tylko jeden czytelnik – Heinz Guderian. Wyobrażenia o III wojnie snuły się w cieniu wizji atomowych uderzeń, po których miał ruszać pancerny blitzkrieg. Okazuje się, że cele polityczne można osiągnąć niekoniecznie przez zmagania na frontach czy walki w powietrzu. Mocarstwa silne na zewnątrz upadają lub zgoła rozsypują się, kiedy dochodzi do wewnętrznej rewolty. Kiedy milion ludzi wychodzi na ulice, trudno wysłać przeciw nim wystarczające siły wojskowe (zwłaszcza gdy w tłumie są ich rodacy). Problem w tym, że ludzie buntują się...
Marcin Wolski
Trudno znaleźć dziś książkę bardziej na czasie niż „Zapomniany holocaust” Richarda Lucasa. Adresatem książki nie są Polacy, lecz Amerykanie, zdani prawie wyłącznie na jednostronną narrację strony żydowskiej. Lukas, sam Żyd, przytacza fakty niewygodne dla „Przedsiębiorstwa Holocaust”. Żydzi nie byli jedyną ani nawet największą ofiarą hitlerowskich Niemiec, które obciąża śmierć 14 mln mieszkańców Europy Wschodniej. W Polsce stosunek zamordowanych Żydów i gojów to proporcja 1:1. Straszliwa zagłada narodu wybranego nie jest też absolutnym wyjątkiem, eksterminowano również Cyganów, a Polacy mieli być unicestwieni w dalszej kolejności. Skądinąd w pierwszych latach okupacji mieszkańcy gett mogli czuć się bezpieczniej niż współobywatele po drugiej stronie muru, doświadczający łapanek i...
Marcin Wolski
Przez dwa lata dworowałem sobie z twórców totalnej opozycji. Z natężenia taniej demagogii, braku jakiejkolwiek finezji w atakach i umiaru w różnicowaniu chwytów politycznych w stosunku do różnych przeciwników. Obecnie dochodzę do wniosku, że niekoniecznie jest to wynik indolencji. Po prostu nie mieli lepszego wyjścia. Zbyt dobrze wiedzieli, co ich czeka. Sami najlepiej znali swoje przekręty, powiązania, przepływy pieniędzy i stan zagranicznych kont. Mogli co najwyżej liczyć, że prokuratura i komisje śledcze tak prędko się do tego nie dogrzebią. A nawet jeśli się dogrzebią, są jeszcze niezależne sądy, które uniewinnią tych, co trzeba, a gdyby i one nie spełniły kryteriów wyjątkowej kasty, wystarczy krzyknąć: „Prześladują!”, a Bruksela obroni. Toteż szli w zaparte, licząc, że prędzej czy...

Pages