Jacek Liziniewicz

Jacek Liziniewicz
Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej ujawniła kolejny fragment nagrań prac komisji Jerzego Millera. Eksperci dyskutują na temat „twórczej korekty” raportu firmy SmallGIS, w trakcie której dokonali zmian w dokumencie, zamieniając sformułowanie „miejsca wybuchu” na „miejsca pożarów”. Dyskusja na ten temat zajęła ekspertom nieco ponad minutę. Nagranie zostało ujawnione podczas spotkania członków podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej z posłami z Komisji Obrony Narodowej. Słychać na nim, jak ekspert z komisji Millera, którym jest prawdopodobnie Maciej Lasek, omawia jedną z ekspertyz wykonaną na zlecenie Naczelnej Prokuratury Wojskowej przez współpracującą z Amerykanami firmę SmallGIS. „Tutaj mamy znowu z ekspertyzy wykonanej przez firmę SmallGIS...
Grzegorz Wierzchołowski
Podkomisja ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej ujawniła kolejny fragment nagrań prac komisji Jerzego Millera. Eksperci dyskutują na temat „twórczej korekty” raportu firmy SmallGIS, w trakcie której dokonali zmian w dokumencie, zamieniając sformułowanie „miejsca wybuchu” na „miejsca pożarów”. Dyskusja na ten temat zajęła ekspertom nieco ponad minutę. Nagranie zostało ujawnione podczas spotkania członków podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej z posłami z Komisji Obrony Narodowej. Słychać na nim, jak ekspert z komisji Millera, którym jest prawdopodobnie Maciej Lasek, omawia jedną z ekspertyz wykonaną na zlecenie Naczelnej Prokuratury Wojskowej przez współpracującą z Amerykanami firmę SmallGIS. „Tutaj mamy znowu z ekspertyzy wykonanej przez firmę SmallGIS...
Jacek Liziniewicz
Pół tysiąca osób z klubów „Gazety Polskiej” z całej Polski i zagranicy pojawiło się na spotkaniu z Antonim Macierewiczem. Po raz kolejny klubowicze pokazali, że stoją murem za ministrem obrony narodowej. To już trzecie spotkanie w Spale w tym roku. I tym razem klubowicze nie zawiedli i pojawili się w sile pół tysiąca osób. Zjechały kluby „Gazety Polskiej” nie tylko z całego kraju, m.in. z Wejherowa, Gdańska, Gdyni, Starogardu Gdańskiego, Raciborza, Bochni, Gliwic, Opoczna, lecz także z zagranicy, m.in. z Los Angeles. W spotkaniu uczestniczyła liczna grupa Strzelców Rzeczypospolitej z siedmiu jednostek. Jak zwykle nad wszystkim czuwali organizatorzy, w tym oczywiście Beata Dróżdż z klubu „GP” w Piotrkowie Trybunalskim. Wszystkich przybyłych przywitali Ryszard Kapuściński, prezes klubów...
Wojciech Mucha
Pół tysiąca osób z klubów „Gazety Polskiej” z całej Polski i zagranicy pojawiło się na spotkaniu z Antonim Macierewiczem. Po raz kolejny klubowicze pokazali, że stoją murem za ministrem obrony narodowej. To już trzecie spotkanie w Spale w tym roku. I tym razem klubowicze nie zawiedli i pojawili się w sile pół tysiąca osób. Zjechały kluby „Gazety Polskiej” nie tylko z całego kraju, m.in. z Wejherowa, Gdańska, Gdyni, Starogardu Gdańskiego, Raciborza, Bochni, Gliwic, Opoczna, lecz także z zagranicy, m.in. z Los Angeles. W spotkaniu uczestniczyła liczna grupa Strzelców Rzeczypospolitej z siedmiu jednostek. Jak zwykle nad wszystkim czuwali organizatorzy, w tym oczywiście Beata Dróżdż z klubu „GP” w Piotrkowie Trybunalskim. Wszystkich przybyłych przywitali Ryszard Kapuściński, prezes klubów...
Jacek Liziniewicz
Zawsze zazdrościłem prawicowym publicystom pewności siebie. Podziwiałem, jak z marsowymi minami wygłaszali nieznoszące sprzeciwu tezy odnoszące się do geopolityki, wpływów agentur międzynarodowych czy działalności polityków. Niestety, w ostatnich tygodniach miałem okazję przekonać się, co kryje się za tą pewnością siebie. Papierkiem lakmusowym stała się sprawa ferm zwierząt futerkowych, których najwięksi publicyści prawicy, jak Rafał Ziemkiewicz i Łukasz Warzecha, postanowili bronić jak niepodległości. Nie ukrywam, że od lat temat jest mi znany. W przeszłości czytałem raporty NIK o fermach, dokumenty organizacji ekologicznych, a także skargi mieszkańców. Wydawało mi się dziwne, że w świetle tego wszystkiego cenieni przeze mnie publicyści w ciemno stanęli po stronie hodowców, przy...
Jacek Liziniewicz
Dochody budżetowe na wielomilionowym minusie, zwierzęce odpady do produkcji karmy zwożone z całej Europy, a nawet z krajów Trzeciego Świata. Do tego propaganda, zrównująca produkcję futer ze spożywczą i głosząca, że „bez futra nie ma Polski”. Tak przedstawiają się fakty, na temat których nie chcą rozmawiać przedstawiciele branży hodowców zwierząt futerkowych. W ubiegłym tygodniu opisaliśmy dyskusję, która toczy się w Polsce przy okazji projektu ustawy likwidującej hodowlę zwierząt futerkowych. Opisaliśmy, jak hodowcy pod pozorem hodowli królików wprowadzają na fermy mięsożerne norki. Pokazaliśmy bierność urzędów i sobiepaństwo hodowców. Dziś bierzemy pod lupę kolejne dwa mity: rzekome oszczędności na utylizacji odpadów poubojowych oraz „gigantyczne” zyski, które mają płynąć do budżetu...
Jacek Liziniewicz
W czasach gospodarki niedoborów, kiedy w sklepach nie było prawie nic, a przed świętami trzeba było stać w długich kolejkach, karp pływający w wannie był symbolem luksusu. Można się było tydzień nie myć, byleby świeża ryba trafiła na stół. Mimo że takich problemów jak w PRL-u z aprowizacją już nie ma, to zwyczaj pozostał. A nie można kupić martwej ryby? Opowiadając o tradycji, naukowcy uwielbiają powoływać się na eksperyment o pięciu małpach. Tym człekokształtnym zwierzętom umieszczono w klatce kiść bananów pod sufitem. Aby łatwiej im było sięgnąć po owoce, ustawiono drabinkę. I tutaj zaczynał się dramat małp. Gdy bowiem każda z nich już sięgała po banany, uruchamiał się zraszacz, który oblewał zwierzęta zimną wodą. Po licznych próbach małpy przekonywały się, że gra nie jest warta...
Jacek Liziniewicz
Najlepszy ekonomista w kraju Ryszard Petru nie jest już szefem Nowoczesnej z kropką na początku. Jak się okazało, pozostawił po sobie długi. Około 2,5 mln zł, które trzeba oddać, już na wstępie spędzają sen z powiek Katarzyny Lubnauer, nowej liderki formacji. To zabawne, bo nowy szeryf chce, aby ludzie z klasy średniej, którzy z założenia posługują się Internetem i umieją czytać ze zrozumieniem, swoje nadzieje lokowali w partii niepotrafiącej przypilnować dokumentów. No ale przecież nikt konsekwencji nie wymaga. Bardziej ciekawe jest, jaki pomysł na wyjście z tarapatów finansowych Nowoczesnej przedstawi Ryszard Petru. Jak ujawniła Joanna Scheuring-Wielgus, ponoć Pierwszy Nowoczesny do partii „przynosił pieniądze”. Na pierwszy rzut oka przypomina to czasy, kiedy złoci chłopcy z KLD...
Wojciech Mucha
W Polsce trwa dyskusja wokół postulowanego przez Prawo i Sprawiedliwość zakazu hodowli zwierząt futerkowych. Gdyby dać wiarę jedynie hodowcom, to można by odnieść wrażenie, że są oni podporą polskiego rolnictwa. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej, okazuje się, że krwawa branża poza doskonałym PR-em (godnym odrębnej analizy naukowej) i krociowymi zyskami hodowców nie niesie zbyt wielkiej wartości dodanej. Studium przypadku Historia fermy norek w wielkopolskiej wsi Kotowskie zaczyna się w październiku 2014 r. Wówczas to starosta ostrzeszowski udzielił pozwolenia na budowę „40 wiat inwentarskich do hodowli królików z infrastrukturą, płyty obornikowej i zbiornika na gnojowicę”. Inwestorem był zamieszkały w pobliskich Przygodzicach Przemysław G. Projekt zakładał, że na fermie znajdzie...
Jacek Liziniewicz
Nudny zwierz. Bo co może być interesującego w kocurze, który 80 proc. doby poświęca na wypoczynek, 17 proc. na higienę i tylko 3 proc. na aktywność? Teoretycznie nic. A jednak właśnie koty zawładnęły ludzką wyobraźnią. Mówi się, że koty oswoiliśmy około 9 tys. lat temu. Mam co do tego wątpliwości. Obserwując te zwierzęta, odnoszę wrażenie, że to one pozwalają mi być w swoim otoczeniu, a nie ja im. Potwierdza to wielu domniemanych właścicieli. Niezależność kotów chyba najtrafniej ujął amerykański pisarz Robert A. Heinlein, który napisał kiedyś, że „kobiety i koty zawsze robią, co chcą, więc mężczyźni i psy niech się z tym pogodzą”. Boskie koty Właśnie niezależność tych czworonogów sprawia, że koty od zawsze są darzone wyjątkowym szacunkiem i bojaźnią. Trwa to od tysięcy lat. Tak...
Jacek Liziniewicz
Dzięki tytanicznej pracy opozycji opinia publiczna dzisiaj jest już odporna na wieści o końcu demokracji, dyktaturze, przychodzących o 6 rano agentach ABW i wielu innych dowodach na istnienie w Polsce faszyzmu i nazizmu. Metoda PO i .N nie działa. Jedynym, który jeszcze w nią wierzy, jest Tomasz Lis, którego entuzjazm przywodzi na myśl atmosferę Führerbunkra w 1945 r. Niezłomny obrońca sędziów nigdy niezlustrowanych i duszących się w swoim sosie nie jest jednak w swoich działaniach konsekwentny. Wzywając do protestów w kluczowym dla Polski momencie, jednocześnie na okładce swojego periodyku umieszcza Jarosława Kaczyńskiego i po raz kolejny zastanawia się, czy będzie on premierem. Robi to w sytuacji, gdy zasadniczo powinno mu to być obojętne, bo już ogłosił przecież lidera PiS-u...
Jacek Liziniewicz
Listopad to jeden z najbardziej ponurych miesięcy w roku. Noc wygrywa z dniem. Temperatura coraz częściej spada poniżej zera. Deszcze i kałuże utrudniają życie. Są jednak zwierzęta, dla których zawsze jest lato, a zima i słota mogą im się co najwyżej przyśnić. Listopadowym dniom od kilku tygodni daleko jest do określania „złota polska jesień”. Każdego poranka, gdy o mojej zwykłej godzinie pobudki jest jeszcze ciemna noc, przychodzi mi na myśl piosenka zespołu Hey pt. „List”, w której wokalistka śpiewa psychodelicznym głosem: „A te dni ciszy, które, które dzielą nas, / podpowiadają mi złe obrazy. / Muszę to przespać, przeczekać, / przeczekać trzeba mi, / a jutro znowu pójdziemy nad rzekę”. Nucę to sobie pod nosem, zbierając się do pracy. A gdyby... Hibernatus czy Estywatus...
Jacek Liziniewicz
Chyba nigdy nie czułem się tak upokorzony jako Polak jak13 stycznia 2011 r., kiedy Tatiana Anodina opublikowała raport MAK-u. Ruscy z uśmiechem na twarzy szkalowali polskich pilotów, prezydenta Lecha Kaczyńskiego i generała Andrzeja Błasika, a państwo polskie dowodzone przez PO nie miało na to nawet znikomej odpowiedzi. Donald Tusk, który był w tym czasie na nartach w Dolomitach, gdy wrócił, zapowiedział jedynie, że polski raport będzie bardziej sprawiedliwy i jeszcze ostrzejszy. Jako zwykłemu wówczas studentowi i pracownikowi fizycznemu było mi po prostu wstyd. To uczucie zażenowania wraca co jakiś czas, gdy na jaw wychodzą kolejne fakty dotyczące katastrofy smoleńskiej. Ostatnio, gdy Telewizja Republika opublikowała rozmowy nagrywane podczas posiedzeń komisji Jerzego Millera. Panowie...
Jacek Liziniewicz
To ustawa, która podzieli wszystkie partie polityczne. Paweł Kukiz stanie przeciwko Tomaszowi Rzymkowskiemu, Krzysztof Jurgiel przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu, a Andrzej Halicki przeciwko Zbigniewowi Ajchlerowi. Stawka jest bardzo wysoka – polepszenie losu zwierząt. O tej ustawie mówi się od lat. Parlamentarny zespół przyjaciół zwierząt pracował nad nią już w ubiegłej kadencji. Wtedy jednak nie było woli politycznej większości, aby ruszać niewygodne światopoglądowo projekty. Platforma Obywatelska dodatkowo nie chciała zadrażniać sytuacji z koalicjantem z Polskiego Stronnictwa Ludowego i dużą częścią swoich parlamentarzystów, którzy byli bezpośrednio zainteresowani, aby branża ferm futerkowych była silna i prężnie działała. Wszystko zmieniło się po wyborach w 2015 r. Zielone światło...
Jacek Liziniewicz
Z Pawłem Sałkiem, wiceministrem środowiska, pełnomocnikiem rządu ds. polityki klimatycznej rozmawia Jacek Liziniewicz Konwencja klimatyczna w Katowicach może ustawić politykę klimatyczną na najbliższe kilkadziesiąt lat. Przestaniemy mówić o Protokole z Kioto, a zaczniemy o Porozumieniu paryskim i Protokole z Katowic –  mówi nam Paweł Sałek. Za nami szczyt klimatyczny w Bonn. Kolejna konferencja klimatyczna COP24 w sprawie zmian klimatu odbędzie się w Polsce, a dokładniej w Katowicach. Dziwne miejsce, aby rozmawiać o klimacie. Wręcz przeciwnie. Przemysłowy charakter regionu śląskiego to duży atut i widać to po zainteresowaniu różnych krajów spotkaniem w Polsce. Ludzie z całego świata widzą w nas dobry przykład transformacji ustrojowej, w trakcie której udało się z ...

Pages