Dorota Kania

Dorota Kania
Kłamstwo? A kto się tym przejmuje Schemat jest zawsze ten sam: pojawia się „wrzutka”, która jest komentowana przez prorządowe media (chociaż właściwsze określenie to proprezydenckie media), która staje się główną informacją. Gdy okazuje się, że jest to zwyczajne kłamstwo, pojawia się inny „news”, tak samo nieprawdziwy. Klasycznym przykładem jest sprawa „kłótni” śp. gen. Andrzeja Błasika z dowódcą załogi Tu-154 M kpt. Arkadiuszem Protasiukiem przed wylotem do Smoleńska. „Śledczy badają nowy wątek ws. katastrofy smoleńskiej. Przed startem TU-154 miało dojść do emocjonalnej rozmowy między generałem Andrzejem Błasikiem a kpt. Arkadiuszem Protasiukiem. Dotychczas ta informacja pojawiała się nieoficjalnie. Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa potwierdził dziś, że...
Dorota Kania
Tajny współpracownik Według znajdujących się w IPN materiałów, urodzony w 1918 r. mec. Władysław August Pociej został zarejestrowany jako KO „Lucky” w Krakowie przez Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego w 1947 r., a jego kontakty ze służbami PRL są udokumentowane aż do końca lat 80. „Zobowiązuję się współpracować z organami Bezpieczeństwa Publicznego nad wykrywaniem wrogów działających na szkodę Rzeczpospolitej Polskiej” – napisał własnoręcznie Władysław Pociej w oświadczeniu 10 grudnia 1947 r. Był on wówczas jednym z głównych krakowskich działaczy Młodzieży Wszechpolskiej obok Tadeusza Radwana i Stanisława Wielgusa. W latach 40. w rozmowach z funkcjonariuszami MBP Władysław Pociej informował m.in. o działaniach krakowskiego środowiska Młodzieży Wszechpolskiej. Po...
Dorota Kania
Do ostrzelania konwoju z prezydentem Lechem Kaczyńskim doszło w listopadzie 2008 r. Polski prezydent poleciał do Gruzji, aby wziąć udział w obchodach 5. rocznicy rewolucji róż, podczas której na czele pokojowych demonstracji stanął Micheil Saakaszwili. W Gruzji w pobliżu chronionej przez komandosów kolumny samochodów z prezydentem Lechem Kaczyńskim i polskimi dziennikarzami doszło do strzelaniny – na szczęście nikomu nic się nie stało. Po próbie listopadowego zamachu Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo, a przygotowanie raportu zlecono Centrum Antyterrorystycznemu ABW. Raport CAT podpisał Krzysztof Bondaryk, szef ABW, dokument został opublikowany pod koniec listopada na stronach internetowych „Dziennika”. Natychmiast po ujawnieniu raportu śledztwo wszczęła...
Dorota Kania
Moskiewskie trio: Załucki, Turowski, płk Tobiasz Andrzej Załucki jest dobrym znajomym Tomasza Turowskiego, funkcjonariusza wywiadu PRL, który jako pracownik polskiej ambasady w Moskwie przygotowywał wizyty w Katyniu: 7 kwietnia premiera Donalda Tuska i 10 kwietnia prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego. Andrzej Załucki, podobnie jak Tomasz Turowski, ukończył wydział filologii rosyjskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W drugiej połowie lat 90. razem trafili do pracy w polskiej ambasadzie w Moskwie – Andrzej Załucki został ambasadorem nadzwyczajnym, a Tomasz Turowski ministrem pełnomocnym, nieformalnym zastępcą ambasadora. Przed objęciem funkcji ambasadora Andrzej Załucki był wicedyrektorem gabinetu premiera Józefa Oleksego (w czasie PRL działacza PZPR, współpracownika...
Dorota Kania
Na początku lutego 2010 r. przebywający w Moskwie Adam Daniel Rotfeld, współprzewodniczący polsko-rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych, w rosyjskich mediach powiedział, że 10 kwietnia w Smoleńsku odbędzie się specjalne posiedzenie grupy. Kilka dni później Rotfeld poinformował, że termin posiedzenia komisji jednak został zmieniony. Ta sytuacja pokazała, że Rosjanie podjęli grę polegającą na ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. Rosyjskie władze doskonale wiedziały, jakie jest stanowisko prezydenta RP prof. Lecha Kaczyńskiego w sprawie zbrodni katyńskiej: w sierpniu 2009 r. ukazało się opracowanie Biura Bezpieczeństwa Narodowego podpisane przez jego szefa Aleksandra Szczygło na temat propagandy historycznej Rosji. Jednym z głównych nurtów rosyjskiej propagandy była właśnie sprawa...
Dorota Kania
Alkohol, narkotyki, psychotropy Czarna seria rozpoczęła się 19 czerwca 2007 r. od śmierci Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy. Powiesił się on na bandażu w celi Aresztu Śledczego w Olsztynie, jeszcze przed rozpoczęciem procesu porywaczy i zabójców Krzysztofa Olewnika. Pół roku przed śmiercią Franiewski pisał do sądu: „Boję się, że znajdą mnie powieszonego w celi”, sporządził również szczegółowy testament. Przeprowadzone po śmierci badania toksykologiczne krwi Franiewskiego wykazały obecność alkoholu i amfetaminy. Według opinii biegłych, spożycie alkoholu oraz zażycie narkotyku prawdopodobnie nastąpiło na terenie aresztu. Możliwe, że zabronione środki zostały dostarczone osadzonemu przez służbę więzienną. Istotne jest również to, że kilka godzin przed śmiercią Franiewski...
Dorota Kania
Doniesienie złożyło Prawo i Sprawiedliwość, gdy na jaw wyszły informacje, że prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która zajmowała się tzw. incydentem gruzińskim. O skandalu określanym jako większy niż afera Watergate obszernie informowała „Gazeta Polska” w poprzednim numerze. Ustaliliśmy, że Centrum Antyterrorystyczne (CAT) ABW gromadziło informacje na temat prezydenta Lecha Kaczyńskiego i urzędników jego kancelarii jeszcze w kwietniu 2010 r. Furtką umożliwiającą działania wobec prezydenta Kaczyńskiego było śledztwo dotyczące wycieku opracowanego przez CAT raportu na temat próby zamachu na Lecha Kaczyńskiego. Dokument przedstawił wydarzenia w Gruzji w 2008 r. tak jak chciał Władimir Putin: odpowiedzialnością za próbę zamachu na...
Grzegorz Broński
Doniesienie złożyło Prawo i Sprawiedliwość, gdy na jaw wyszły informacje, że prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która zajmowała się tzw. incydentem gruzińskim. O skandalu określanym jako większy niż afera Watergate obszernie informowała „Gazeta Polska” w poprzednim numerze. Ustaliliśmy, że Centrum Antyterrorystyczne (CAT) ABW gromadziło informacje na temat prezydenta Lecha Kaczyńskiego i urzędników jego kancelarii jeszcze w kwietniu 2010 r. Furtką umożliwiającą działania wobec prezydenta Kaczyńskiego było śledztwo dotyczące wycieku opracowanego przez CAT raportu na temat próby zamachu na Lecha Kaczyńskiego. Dokument przedstawił wydarzenia w Gruzji w 2008 r. tak jak chciał Władimir Putin: odpowiedzialnością za próbę zamachu na...
Dorota Kania
Szef BBN gen. Stanisław Koziej w sierpniu 1987 r. był na zabezpieczanym przez GRU kursie Sztabu Generalnego ZSRR. Koziej był w tym czasie również członkiem egzekutywy PZPR. Jako żołnierz I Zarządu Sztabu Generalnego w latach 1978–1981 brał udział w opracowaniach planu ataku wojsk Układu Warszawskiego na państwa Europy Zachodniej. – Polscy wojskowi dzięki sowieckiemu wsparciu i przeszkoleniu w Moskwie mieli zagwarantowane kariery w armii swojego kraju – mówi nam Wiktor Suworow, były oficer wywiadu ZSRR. Gen. Stanisław Koziej jako szef BBN zaprosił na XX-lecie Biura gen. KGB Nikołaja Patruszewa, sekretarza Rady Bezpieczeństwa prezydenta Rosji i przyjaciela Władimira Putina. „Nikołaj Patruszew to przyjaciel Władimira Putina. Patruszew z Putinem zna się od lat 70., pracowali razem w...
Dorota Kania
Ucieczka z Rosji Wiktor Kałasznikow to były funkcjonariusz KGB, który zajmował się tzw. kierunkiem niemieckim. Oficjalnie pracował jako dyplomata. Po rozwiązaniu KGB w 1991 r. płk Kałasznikow odszedł ze służby i został dyrektorem naukowym w utworzonym przy administracji prezydenta Borysa Jelcyna Rosyjskim Centrum Polityki Społecznej. Później pracował m.in. jako publicysta dziennika „Kommiersant”, tygodnika „Włast” oraz portalu internetowego www.grani.ru. Jego żona Marina jest znaną dziennikarką, pracującą m.in. dla izraelskich mediów. Kremlowi narazili się głównie krytyką Władimira Putina, działań rosyjskiego rządu w Czeczenii i pisaniem o korupcji w kręgach władzy. – Staliśmy się niewygodni dla Kremla, gdy zaczęliśmy krytycznie pisać o rządach Putina – mówił „Gazecie Polskiej”...
Maciej Marosz
Ucieczka z Rosji Wiktor Kałasznikow to były funkcjonariusz KGB, który zajmował się tzw. kierunkiem niemieckim. Oficjalnie pracował jako dyplomata. Po rozwiązaniu KGB w 1991 r. płk Kałasznikow odszedł ze służby i został dyrektorem naukowym w utworzonym przy administracji prezydenta Borysa Jelcyna Rosyjskim Centrum Polityki Społecznej. Później pracował m.in. jako publicysta dziennika „Kommiersant”, tygodnika „Włast” oraz portalu internetowego www.grani.ru. Jego żona Marina jest znaną dziennikarką, pracującą m.in. dla izraelskich mediów. Kremlowi narazili się głównie krytyką Władimira Putina, działań rosyjskiego rządu w Czeczenii i pisaniem o korupcji w kręgach władzy. – Staliśmy się niewygodni dla Kremla, gdy zaczęliśmy krytycznie pisać o rządach Putina – mówił „Gazecie Polskiej”...
Dorota Kania
Operacja „Krystyna” Do czego nawiązywała „wrzutka” Czumy? Chodziło o operację CBA, która – jak dowiedziała się „GP” – nosiła kryptonim „Krystyna”. Jej celem było zebranie dowodów, że Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy dysponują majątkiem, który nie ma pokrycia w ich dochodach, a więc pochodzi z nielegalnych źródeł. Premier Donald Tusk, który został o operacji poinformowany parę miesięcy wcześniej, był na tyle zadowolony z perfekcyjnej pracy zaangażowanych przy niej funkcjonariuszy, że zadecydował o podniesieniu funduszu operacyjnego CBA [tajnej części budżetu przeznaczonej na operacje specjalne] – przy zamrożeniu budżetów pozostałych służb specjalnych. Wystąpienie Czumy wywołało ostrą reakcję szefa CBA. Jak się okazało, akcja Biura nie była zakończona. – Współpracujemy z prokuraturą...
Dorota Kania
Próba zamachu Do ostrzelania konwoju z prezydentem Lechem Kaczyńskim doszło w listopadzie 2008 r. Polski prezydent poleciał do Gruzji, aby wziąć udział w obchodach piątej rocznicy rewolucji róż – w listopadzie 2003 r. Gruzini obalili rząd Eduarda Szewardnadzego i odsunęli od władzy polityków związanych z dawnym Związkiem Radzieckim. Na czele pokojowych demonstracji stanął wówczas Micheil Saakaszwili. W Gruzji, w pobliżu chronionej przez komandosów kolumny samochodów z prezydentem Lechem Kaczyńskim i polskimi dziennikarzami, doszło do strzelaniny – na szczęście nikomu nic się nie stało. Dla wielu komentatorów było jasne, że za próbą zamachu stali Rosjanie – Lecha Kaczyńskiego uważali za wroga ze względu m.in. na kierunek polityki energetycznej oraz politykę wschodnią. Dwa miesiące...
Dorota Kania
To, że pion śledczy IPN jest przysłowiową solą w oku wielu polityków i osób publicznych, wiadomo było od dawna, o czym świadczą publiczne wypowiedzi: „W tym stanie rzeczy należy to towarzystwo jak najszybciej rozgonić i powołać fachowców” (Lech Wałęsa), „Instytut ma szansę przetrwać tylko wtedy, jeśli będzie ideologicznie i politycznie neutralny. A jeśli będzie jednostronnie nadużywać środków publicznych, to one się skończą” (premier Donald Tusk). „IPN jest instytucją niepotrzebną i szkodliwą” (Stefan Niesiołowski). Odwołanie Dariusza Gabrela wpisuje się w proces demontażu Instytutu Pamięci Narodowej. Tym bardziej że nie jest to pierwsze odwołanie w pionie lustracyjnym – niedawno stanowisko straciła prokurator Agnieszka Rusiłowicz z Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN w Białymstoku,...
Anita Gargas
Jak z Pana perspektywy wygląda kwestia dochodzenia do prawdy o tragedii smoleńskiej? Czy podstawy prawne przyjęte przez polski rząd zdały egzamin? Nie chcę pouczać, ale powiem, jak to widzę. Polski rząd powinien przyznać, że popełnił duży błąd. Po raporcie MAK jest to wyraźnie widoczne. Oczywiście, trudno na to liczyć, bo pewnie wiązałoby się to z konsekwencjami politycznymi. Ale według mnie to jest fakt – popełniono błąd. W Polsce często słychać głosy, że nie było innego wyjścia – trzeba było oddać badanie katastrofy w ręce Rosjan. Zgadza się Pan z takim stanowiskiem? Polski rząd mógł dążyć do dwóch celów: wewnętrznej konsolidacji społeczeństwa polskiego i jak największego wglądu w śledztwo. Najpierw u siebie rozważyć wszystkie opcje, choćby w trybie przyspieszonym, a nie siadać...
Dorota Kania
Jak z Pana perspektywy wygląda kwestia dochodzenia do prawdy o tragedii smoleńskiej? Czy podstawy prawne przyjęte przez polski rząd zdały egzamin? Nie chcę pouczać, ale powiem, jak to widzę. Polski rząd powinien przyznać, że popełnił duży błąd. Po raporcie MAK jest to wyraźnie widoczne. Oczywiście, trudno na to liczyć, bo pewnie wiązałoby się to z konsekwencjami politycznymi. Ale według mnie to jest fakt – popełniono błąd. W Polsce często słychać głosy, że nie było innego wyjścia – trzeba było oddać badanie katastrofy w ręce Rosjan. Zgadza się Pan z takim stanowiskiem? Polski rząd mógł dążyć do dwóch celów: wewnętrznej konsolidacji społeczeństwa polskiego i jak największego wglądu w śledztwo. Najpierw u siebie rozważyć wszystkie opcje, choćby w trybie przyspieszonym, a nie siadać...
Dorota Kania
Informacji o tej wizycie na próżno szukać na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych, nie ma jej także na stronie premiera. Po co tak liczna delegacja rosyjskiego MSZ przyjechała do Polski? Nie wiadomo. Według nieoficjalnych informacji, rozmowy dotyczyły raportu MAK i polskiego stanowiska. Jak wyglądały te rozmowy? Tego też nie wiemy. Z kim rozmawiano? Można się jedynie domyślać. Przypomnijmy, że w tym czasie szef MSZ Federacji Rosyjskiej Siergiej Ławrow stwierdził: „Spekulacje o przyczynach katastrofy smoleńskiej są nieetyczne i bluźniercze”. Trudno sobie wyobrazić, żeby podlegli mu urzędnicy mieli inne zdanie. Przeciwnik NATO Polskie władze zaprosiły jednego z najbliższych współpracowników Władimira Putina, który jeszcze kilka lat temu atakował Zachód. W 2005 r....
Dorota Kania
Zamach na niezależność Instytutu Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął działalność 30 czerwca 2000 r. Jego powołanie było możliwe dzięki rządzącej wówczas AWS – wcześniej powstanie tego typu placówki skutecznie blokowali komuniści. „Początki były trudne i bolesne, bowiem to głównie opinia publiczna zadecydowała o jego powstaniu. Sondaże z lat 90. nie pozostawiały złudzeń – społeczeństwo chciało znać prawdę o przeszłości swojej elity politycznej, a ukształtowany przy Okrągłym Stole establishment długo bronił się przed otwarciem archiwów i lustracją. Nie powinno więc dziwić, że IPN był i jest instytucją, która wywołuje zamieszanie. To część większego sporu między elitą i demosem” – pisała kilka miesięcy temu prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska zasiadająca w Kolegium IPN. Pierwszym...
Dorota Kania
W jaki sposób dowiedziała się Pani o katastrofie smoleńskiej? Włączyłam telewizor i czekałam na transmisję z Katynia. Chciałam zobaczyć mojego męża, który w miejscu zamordowania swojego ojca oddaje mu hołd. Mąż tak bardzo cieszył się z tego wyjazdu z panem prezydentem Kaczyńskim! Ja miałam obawy, mówiłam, że może pojedzie pociągiem specjalnym, ale on się śmiał. Mówił, że nie ma bezpieczniejszego miejsca niż przy prezydencie. Gdy pojawiły się pierwsze informacje, łudziłam się, że to może tylko awaria samolotu, że pasażerowie przeżyli. A później przyszły te straszne wiadomości... Pani mąż miał do Katynia stosunek szczególny... Smoleńska ziemia po raz drugi zabrała syna rodziny Sewerynów. Najpierw został tam zamordowany ojciec Mieczysław, oficer tarnowskiego 16. Pułku...
Dorota Kania
„Polska to mały kraj” Jak mocno w świadomości Anodiny zakorzeniona jest rosyjska dominacja, świadczy zdanie, które niedawno przytoczył płk Edmund Klich, akredytowany przy MAK w sprawie badania katastrofy smoleńskiej. Klich mówił, że w trakcie prowadzenia prac przez MAK wielokrotnie rozmawiał z Tatianą Anodiną. – To były rozmowy głównie w obecności pana Morozowa, rzadko z udziałem moich doradców. Nie wyrażano na to zgody. Nie pamiętam szczegółów tych rozmów, ale zapamiętałem jedno zdanie: „Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj”. Nie wiem, w jakim celu to było powiedziane. Dziwiłem się, bo w tej sprawie powinna być równowaga, a nie rozważanie „po wielkości” – mówił płk Klich. Ta na pozór mało znacząca rozmowa pokazuje, jakie podejście miała Anodina do katastrofy smoleńskiej,...
„Polska to mały kraj” Jak mocno w świadomości Anodiny zakorzeniona jest rosyjska dominacja, świadczy zdanie, które niedawno przytoczył płk Edmund Klich, akredytowany przy MAK w sprawie badania katastrofy smoleńskiej. Klich mówił, że w trakcie prowadzenia prac przez MAK wielokrotnie rozmawiał z Tatianą Anodiną. – To były rozmowy głównie w obecności pana Morozowa, rzadko z udziałem moich doradców. Nie wyrażano na to zgody. Nie pamiętam szczegółów tych rozmów, ale zapamiętałem jedno zdanie: „Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj”. Nie wiem, w jakim celu to było powiedziane. Dziwiłem się, bo w tej sprawie powinna być równowaga, a nie rozważanie „po wielkości” – mówił płk Klich. Ta na pozór mało znacząca rozmowa pokazuje, jakie podejście miała Anodina do katastrofy smoleńskiej,...
Dorota Kania
Pierwsze pismo z nazwiskiem Turowskiego nosi datę 16 marca 2010 r. i jest podpisane przez ministra Mariusza Handzlika, który potem zginął w katastrofie smoleńskiej. Czytamy w nim: „Szanowny Panie Ambasadorze. W związku z moimi konsultacjami w Moskwie w dniach 18–19 marca br. zwracam się z uprzejmą prośbą o uczestniczenie w rozmowach Ambasadora Tytularnego pana Tomasza Turowskiego”. Współpracownicy Lecha Kaczyńskiego w korespondencji z ambasadorem Jerzym Bahrem podali też szczegółowy wykaz rzeczy, za które ma odpowiadać ambasada. – Chcieliśmy mieć na piśmie, kto za co imiennie odpowiada, kiedy są konkretne spotkania i kto w nich bierze udział, zwłaszcza że już wtedy mieliśmy informacje o Tomaszu Turowskim i o tym, że ma być on głównym organizatorem – mówi nam jeden z byłych urzędników...
Leszek Misiak
Pierwsze pismo z nazwiskiem Turowskiego nosi datę 16 marca 2010 r. i jest podpisane przez ministra Mariusza Handzlika, który potem zginął w katastrofie smoleńskiej. Czytamy w nim: „Szanowny Panie Ambasadorze. W związku z moimi konsultacjami w Moskwie w dniach 18–19 marca br. zwracam się z uprzejmą prośbą o uczestniczenie w rozmowach Ambasadora Tytularnego pana Tomasza Turowskiego”. Współpracownicy Lecha Kaczyńskiego w korespondencji z ambasadorem Jerzym Bahrem podali też szczegółowy wykaz rzeczy, za które ma odpowiadać ambasada. – Chcieliśmy mieć na piśmie, kto za co imiennie odpowiada, kiedy są konkretne spotkania i kto w nich bierze udział, zwłaszcza że już wtedy mieliśmy informacje o Tomaszu Turowskim i o tym, że ma być on głównym organizatorem – mówi nam jeden z byłych urzędników...
Grzegorz Wierzchołowski
Pierwsze pismo z nazwiskiem Turowskiego nosi datę 16 marca 2010 r. i jest podpisane przez ministra Mariusza Handzlika, który potem zginął w katastrofie smoleńskiej. Czytamy w nim: „Szanowny Panie Ambasadorze. W związku z moimi konsultacjami w Moskwie w dniach 18–19 marca br. zwracam się z uprzejmą prośbą o uczestniczenie w rozmowach Ambasadora Tytularnego pana Tomasza Turowskiego”. Współpracownicy Lecha Kaczyńskiego w korespondencji z ambasadorem Jerzym Bahrem podali też szczegółowy wykaz rzeczy, za które ma odpowiadać ambasada. – Chcieliśmy mieć na piśmie, kto za co imiennie odpowiada, kiedy są konkretne spotkania i kto w nich bierze udział, zwłaszcza że już wtedy mieliśmy informacje o Tomaszu Turowskim i o tym, że ma być on głównym organizatorem – mówi nam jeden z byłych urzędników...

Pages