Andrzej Gwiazda

Kiedyś oświadczyłem Wałęsie, że nie będę komentować jego wypowiedzi. Trzymałem się tego z dość dużym uporem, ale dla „Gazety Polskiej” zrobię pewien wyjątek. Gdy Wałęsa pojawił się w Sejmie, wspierając polityczny protest przeciwko rządowi Prawa i Sprawiedliwości, przypomniałem sobie kilka scen, które obrazują ten typ jego aktywności. Jedna z nich miała miejsce około 1979 r., gdy w WZZ odmówiliśmy podpisania dziwnego listu protestacyjnego, w którym wyraźnie oponowano przeciw niezatrudnianiu w Służbie Bezpieczeństwa osób wierzących. Było to tak kretyńskie, że stanowczo sprzeciwiliśmy się braniu udziału w tej akcji. Ale Lech Wałęsa postanowił się pod tym podpisać. Mieliśmy o to do niego pretensje, ale on to wyjaśnił słowami: „Musiałem to podpisać, bo dawno się o mnie nie mówiło”. „Ale...
Tożsamość Gdańska tworzyła się po roku 1945. I tak jak do Wrocławia ściągnął Lwów, tak do Gdańska ściągnęły Wilno i Grodno. Do ludzi napływających na Pomorze z Kresów północno-wschodnich trzeba dodać Polaków z reszty kraju, ale i Polonię gdańską – tym mianem bym określił tych Polaków, którzy walczyli o polskość miasta w czasach III Rzeszy. Symbolem tej polskości była historia Poczty Polskiej, a z pomnikiem upamiętniającym jej obrońców wiązał się ciekawy epizod. Na murku, na którym stoi monument, jest odbity stempel Poczty Gdańskiej, a na nim orzeł w koronie. Za komuny był to jedyny pomnik z orłem w koronie w Gdańsku, więc my prowadziliśmy wycieczki do tego miejsca, pokazując godło z symbolem niepodległości. Spotykało się to z wybuchem entuzjazmu, ludzie nam dziękowali za to, co było...
Dziś to tylko majówka, grill, parę dni wolnego i zazwyczaj ładna pogoda. A kiedyś 1 maja był frontem walki ideologicznej. Początkowo było to święto robotników, ale zostało zawłaszczone przez komunę. My zawsze mieliśmy świadomość, że jest to święto ukradzione i nawet w Solidarności powstał problem, czy trzeba odebrać im monopol na celebrę pierwszomajową. Nie było jednak na to czasu, zatem „święto robotników” pozostało domeną partii... Pochody były dość spektakularne, tłumne, sprawdzano obecność – zwłaszcza szkół. Ludzie szli w pochodzie do centrum, gdzie były dostępne różne rzeczy do kupienia, choć ja nigdy do końca nie dotarłem i nie skorzystałem z tej okazji. Pod koniec lat 50. opór przeciwko tej hucpie był już wyraźny. Pamiętam, gdy pewnego razu wręczano nam szturmówki, czyli...
Tworząc WZZ, widzieliśmy wszystko z bliska, ze szczegółami. Dziś, po czterdziestu latach, patrzę na naszą działalność niczym z lotu ptaka i widzę, że nasze działanie miało większy sens, niż wtedy zakładaliśmy. Wolne Związki Zawodowe były ogniwem w łańcuchu walki o niepodległość, co widać wyraźnie z perspektywy czterdziestu lat. Oczywistą rzeczą jest, że w 1949 roku walkę zbrojną przegraliśmy definitywnie i trzeba było prowadzić walkę cywilną. Przykładów było wiele, można było się zaczytywać w teorii, jak chociażby w postawie Gandhiego w Indiach. Rzucił on wyzwanie Brytyjczykom, nawołując do spalenia angielskich ubrań. Był to z jednej strony symbol, a z drugiej realne uderzenie w więzi ekonomiczne, bo jeśli imperium nie ma korzyści materialnych ze swojej kolonii, to utrzymywanie...
Od pierwszej chwili nie miałem złudzeń, że to był zamach, miałem też bardzo poważne podejrzenia, kto go dokonał. Myślicie państwo, że Rosja? Putin powiedział, że skoro był wybuch, no to przecież samolot wyleciał z Warszawy. Kto jak kto, ale Władimir Władimirowicz to się na pewno z tego wykręci, a jedyne dowody, jakie mamy na Rosjan, to fałszowanie śledztwa i zacieranie śladów. Zastanawia mnie tylko jedno – dlaczego to kłamstwo o wypadku, brzozie, błędzie pilotów jest szyte tak grubymi nićmi, kłamstwo widoczne na pierwszy rzut oka. Czy to demonstracja siły, bo sprawcy chcą pokazać, że czują się bezkarnie? Choć Polska to mały kraj, który dla Moskwy niewiele znaczy i niekoniecznie wobec nas musiałby Putin prężyć muskuły, to jednak śp. prezydent Lech Kaczyński był tym, który postawił...
Zdegradowanie członków Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego to i tak niewielka konsekwencja za przedłużenie komunizmu o 10 lat. Dotyczy tylko sfery symbolicznej i nie byłoby obciążone żadnymi, nawet prawnymi, skutkami. Umiem sobie wyobrazić człowieka, który jest przeciwko ustawie degradacyjnej, ale nie umiem wyobrazić sobie kogoś, kto podziela uzasadnienie prezydenckiego weta. Zdumiewa mnie tłumaczenie, że w wojsku nie ma procedury odwoławczej od rozkazu. Owszem, jest – ale po wykonaniu rozkazu. To jest podstawowa zasada wojskowa: rozkaz należy wykonać, a następnie można złożyć zażalenie. Procedura odwoławcza nie wstrzymuje wykonania rozkazu. Czyli gdyby członkowie WRON po wprowadzeniu stanu wojennego czy kiedykolwiek później wyrazili sprzeciw wobec tamtych działań, to można by ich...
Nareszcie zatrzymano podejrzanych o zabójstwo małżeństwa Jaroszewiczów. Gdyby stało się to za poprzedniej władzy, to bym podejrzewał, że trwa jakaś gra o ukrywanie sekretów PRL. Ale tym razem cieszę się z przełomu. Większość Polaków zapomniała już o zbrodni, a ci, którzy ją pamiętają, pogodzili się, że morderców nigdy nie da się odnaleźć. Obecny rząd jednak nie zna pojęć, że się „nie da”, także prokuratura zaczęła działać tak, jak powinna. Śmierci Jaroszewiczów towarzyszyły setki plotek i legend. Ich willa, gdzie zostali zabici, miała być fortecą nie do zdobycia, z zainstalowanymi nowoczesnymi urządzeniami ochronnymi, kamerami itd. Z jednej strony napad miał mieć charakter rabunkowy, a z drugiej – mówiono o torturach, wyciąganiu informacji, wreszcie o tym, że nie zginęły żadne...
Gdy słucham premiera Mateusza Morawieckiego, nie muszę nic komentować – wszak mówi on językiem Solidarności, którym posługujemy się od blisko 40 lat. Byliśmy zresztą za to wyklinani i wyszydzani, więc tym milej się słucha, gdy dziedzictwo naszego zrywu staje się mową władz Rzeczypospolitej. Szef rządu odrzuca bowiem ideologię neoliberalizmu, tak jak my chcieliśmy odrzucić komunizm w latach 80. Rzecz w tym, aby pozbyć się dominacji ideologii – jakiejkolwiek – nad zdrowym rozsądkiem. Ale elity Okrągłego Stołu z taką samą gorliwością, z jaką odrzuciły ideologię marksizmu, przyjęły friedmanizm – ideologię równie abstrakcyjną. Jedni mówią „każdemu według potrzeb”, a drudzy, że każdy może wejść na rynek. Wybuchową mieszanką okazało się to, że ci sami ludzie wyznawali najpierw jedną, a potem...
Dziś o marcu 1968 roku mówi się nie tyle z perspektywy Warszawy, nie tyle nawet oczami studentów Uniwersytetu Warszawskiego, ile wręcz jednego środowiska tej uczelni. Tymczasem w całej Polsce miały miejsce wydarzenia, o których jest cisza, a które nie wpisują się w oficjalny mit założycielski „opozycji demokratycznej”. Pracowałem wówczas jako asystent na Politechnice Gdańskiej i nagle zaczęły mnie odwiedzać tłumy studentów, pytając, jak należy postępować, gdy sytuacja robi się gorąca. Przychodziła młodzież z różnych uczelni Trójmiasta, wyczuwając moje poglądy na rzeczywistość. To po raz kolejny potwierdza tezę, że studenci wiedzą o swoich prowadzących więcej, niż wypada. Niektórzy narzekali na zajęcia z ekonomii politycznej, która była tępą propagandówką marksizmu, i ciężko było tego...
W obliczu udramatyzowania przez Władysława Frasyniuka jego zatrzymania pojawia się pytanie, dlaczego tak postąpił. Być może chciał sprawdzić, czy państwo to nadal „kamieni kupa”, jak wspominali jego polityczni koledzy, po której można skakać i ją lekceważyć. Z drugiej strony, cała ta hucpa jest jakimś ratunkiem dla programów informacyjnych TVN, którym brakuje już pretekstów do atakowania władzy i dowodów na jej rzekomy autorytaryzm. Zatrzymanie zostało dokonane zgodnie z prawem i podstawowymi procedurami, a akt oskarżenia jest jawny. Wszystko wskazuje na to, że zachowanie Frasyniuka było zaaranżowane tak, aby kamery TVN mogły uchwycić go w otoczeniu funkcjonariuszy. Było to także paliwo dla opozycji totalnej, czy właściwie totalitarnej, której retoryka nie dociera już do nikogo, ale...
Wybór (mianowanie?) przewodniczącego Rady Europejskiej jest znaczący i z perspektywy polskiej, i europejskiej, gdyż – mimo bardzo ograniczonych kompetencji – jego stały kontakt z premierami rządów krajów unijnych pozwala wywierać wpływ na te rządy. Problemem Polski jest osoba przewodniczącego RE, czyli Donald Tusk. Jest on nie tylko ściśle związany z partią polityczną, walczącą totalnie z demokratycznie wybranym rządem, ale cała historia jego udziału w polityce kwalifikuje go jako polityka niechętnego, by nie powiedzieć wprost – wrogiego Polsce. Gdy stawiał pierwsze kroki na regionalnych salonach, napisał: „polskość to nienormalność”, „historia, geografia, pech dziejowy (…) wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać”, „Piękniejsza od Polski jest ucieczka...
Wybór (mianowanie?) przewodniczącego Rady Europejskiej jest znaczący i z perspektywy polskiej, i europejskiej, gdyż – mimo bardzo ograniczonych kompetencji – jego stały kontakt z premierami rządów krajów unijnych pozwala wywierać wpływ na te rządy. Problemem Polski jest osoba przewodniczącego RE, czyli Donald Tusk. Jest on nie tylko ściśle związany z partią polityczną, walczącą totalnie z demokratycznie wybranym rządem, ale cała historia jego udziału w polityce kwalifikuje go jako polityka niechętnego, by nie powiedzieć wprost – wrogiego Polsce. Gdy stawiał pierwsze kroki na regionalnych salonach, napisał: „polskość to nienormalność”, „historia, geografia, pech dziejowy (…) wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać”, „Piękniejsza od Polski jest ucieczka...