Koniec czasu

Powieść Pawła Lisickiego nie jest lekturą dla kogoś o słabych nerwach. Nawet namiętny czytelnik horrorów poszukuje w nich momentów wytchnienia. Tutaj obraz jest czarny, sprawy toczą się źle, dobrzy (nieliczni) przegrywają, źli triumfują. Najgorzej, że nie jest to wydumana fikcja. Lisicki lokuje „Czas antychrysta” na połowę XXIII wieku. Moim zdaniem ponure wróżby z „Czasu Antychrysta” spełnią się jeszcze za życia naszych dzieci, najpóźniej wnuków.

Patologii, którymi szpikuje swój powieściowy esej autor, nie trzeba wymyślać. Rozkład rodziny, omnipotentne państwo, aborcja, eutanazja, policja myśli, czyli poprawność polityczna – to wszystko już jest, tyle że u
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: