Old school górą

Nowa odsłona cyklu z najgorszym agentem świata nie zawodzi. Kilkanaście razy śmialiśmy się z synem na głos w czasie filmu, choć wcześniejszy, trwający trzy kwadranse set reklamowy zagrażał naszemu życiu i zdrowiu.

Przyznam się też tutaj do czegoś. Otóż Rowan Atkinson ma tak niezwykłe oko do ludzkich słabości, że niektóre jego żarty zmuszają mnie do zamknięcia oczu. Czuję się trafiony, zatopiony.

Historyjka przedstawiona w filmie „Johnny English. Nokaut” w niczym nie odbiega od setek sobie podobnych. Nieudacznik, agent specjalnej troski, dopełniający swego żywota jako nauczyciel w prowincjonalnej szkole, na skutek zbiegu okoliczności ratuje świat
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: