Gołymi rękami

Z zaciekawieniem przyglądam się czasem kłótniom, jakie wybuchają w sprawie szczepionek. Upraszczając – z jednej strony tego frontu mamy ludzi, którzy chcą sami decydować o tym, kiedy szczepić dzieci, a z drugiej tych, którzy uważają, iż należy szczepić obowiązkowo na to, na co tylko się da. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku, bo jasne jest, że szczepienia w przypadku wielu chorób to cywilizacyjne osiągnięcia, których efekty znamy i dzięki którym nie borykamy się z masowymi epidemiami wielu niegdyś groźnych chorób.

Z drugiej strony rzeczywiście przerażające są opowieści ludzi, których dzieci przeżywały koszmary związane z niepotrzebnymi w istocie szczepieniami i
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: