Sceniczny bój „o wolność i demokrację”

Od koncertu założyciela Pink Floyd w Krakowie po Przystanek Woodstock i wreszcie pogrzeb Kory. Dla części artystów każda okazja jest dobra, by wmawiać sobie i widzom przekaz o rzekomej „dyktaturze w Polsce”.

Wśród „totalnej opozycji” przetoczył się zachwyt tym, jak Roger Waters urządził ze swojego koncertu polityczny happening. Podczas widowiska w Krakowie wyświetlił na telebimie nazwiska przywódców, których uznaje on za – uwaga – neofaszystowskich. Do takowych zaliczył Donalda Trumpa, Viktora Orbána, Marine Le Pen, Sebastiana Kurza, Nigela Farage’a, Władimira Putina i rzecz jasna Jarosława Kaczyńskiego. Wszyscy wymienieni mają tyle wspólnego nie tylko z ruchami
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: