Resorowy gladius z Koła

Bazar na warszawskim Kole to miejsce o dwóch twarzach. W dni powszednie – targowisko jak wiele innych. Kupisz tu marchewkę, sweter, bambosze w kratkę czy oscypki od gazdy z Grójca. W soboty i niedziele placyk u zbiegu ulic Obozowej i Ciołka zamienia się w giełdę staroci.

Odkąd posłuchałem opowieści absolwenta liceum plastycznego o produkowaniu mebli w stylu „dowolnego Ludwika”, z jeszcze większą ostrożnością podchodzę do antyków, których wartość mają podnosić ślady po rokokowych kornikach. Przechodzę obojętnie obok z pewnością autentycznych Kossaków, bowiem nie mam kominka, nad którym mógłbym powiesić ułana stukającego w okienko. Utylitarny stosunek do
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: