Nie tylko Stobnica

W zasadzie, gdy uciekam z betonowej miejskiej dżungli, to nie po to, by utknąć w innych murach. Wyjątek stanowią mury z charakterem. Najlepiej, gdy jest to charakter obronny...

Pierwsze wspomnienia związane z zamkami to szeroko rozdziawiona paszcza pacholęcia skonfrontowanego z ogromem zespołu zamkowego w Malborku. Bardzo mi ten ogrom pasował do obrazu złowieszczej potęgi zakonu, wyniesionego z lektury sienkiewiczowskich „Krzyżaków”. Na drugim biegunie stały malownicze „orle gniazda” – ruiny zamków z Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Kompletnie zaś do chłopięcych wyobrażeń nie pasował oddawany właśnie po odbudowie warszawski Zamek Królewski – zamek w środku miasta
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: