Coś się jednak stało

Widok „polskich orłów” unikających gry i dbających o to, by reprezentacja Japonii nie została przypadkiem ukarana żółtą kartką, jest wymownym podsumowaniem żenady, jaką zafundowali nam piłkarze podczas wchodzącego właśnie w finałową fazę mundialu w Rosji.


Przyznam się Państwu – całą drugą połowę meczu Polski z Japonią przespałem. W obliczu piłkarskiej nudy uciąłem sobie drzemkę. Gdy się obudziłem, z radością skonstatowałem, że „jednak honor obroniono” – wynik 1:0 dla nas mógł na to wskazywać. Z początku nie rozumiałem więc, skąd na portalach społecznościowych pojawiły się całe watahy psów powieszonych na piłkarzach Adama Nawałki. Dopiero któryś z „
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: