Sarmata, koń, byk i głupi(a)...

Jestem typowym Sarmatą, a typowy Polak-Sarmata to chodząca przekora. Uwaga: nie mylić z przecherą. Jak wszyscy gromią ‒ zastępując Zeusa gromowładnego – naszych piłkarzy, to ja wręcz przeciwnie, chwalę. Oczywiście piłkarzy siatkowych, a nie nożnych. Jak pytają mnie o wynik 3:0, to ja od razu z kamienną twarzą odpowiadam, że bardzo się cieszę z wyniku 3:0 i zanim twarz rozmówcy (np. dziennikarza TVP Krzysztofa Ziemca) całkiem zastygnie w osłupieniu, trochę się tym sycąc, ale skracając męki, informuję, że chodzi mi o wynik 3:0 w meczu siatkówki z Australią, a nie 0:3 w meczu Polski z Kolumbią.

Bo nasi ogolili do zera kangurów na ich terenie, co dało im awans do
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: