Bo miał wspólników i telefon... w zegarku. Wycelował w głowę policjanta

Piotr R. długo szykował ucieczkę z aresztu. Miał drobiazgowy plan, pieniądze, wspólników na wolności... I zdołał zbiec w spektakularny sposób. Krótko jednak cieszył się świeżym powietrzem. Bo nie wziął pod uwagę jednego – że w pościg za nim ruszą „łowcy głów”.

Wydarzenia, które rozegrały się w piątkowe popołudnie 26 maja zeszłego roku, postawiły na nogi policjantów w całej Warszawie. Z konwoju uciekł bowiem przestępca, 43-letni Piotr R., skazywany w przeszłości za liczne oszustwa i fałszerstwa dokumentów. Miał już wyroki na koncie, ale jeszcze toczyły się inne procesy i śledztwa.

Tamtego dnia recydywistę przetransportowano na kolejne przesłuchanie.
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: