Zabili go i… przyszedł na konferencję

To był fake news wyższej próby. Najpierw ukraińskie media obiegła wiadomość, że w centrum Kijowa zamordowano Arkadija Babczenkę, rosyjskiego dziennikarza opozycyjnego. Dzień później ten sam dziennikarz wystąpił na konferencji prasowej, tłumacząc, że cała akcja była… prowokacją ukraińskich służb specjalnych.

Babczenko miał zostać napadnięty we własnym domu w Kijowie. Według informacji, którą podały media, otrzymał trzy strzały w plecy i zmarł w karetce pogotowia w drodze do szpitala. Dziennikarza opłakiwali przyjaciele, zaroiło się od kondolencji, a ostrze podejrzeń, co oczywiste, skierowane zostało w kierunku Rosji. Tymczasem w ubiegłą środę podczas konferencji
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: