Sprywatyzowane szambo

Wywaliło. 2,5 tys. m sześc. szamba do rzeki znajdującej się w samym centrum tysiącletniego Gdańska. Do rzeki, która nieco dalej wpada do Bałtyku, w sąsiedztwie szerokich, piaszczystych plaż. U progu sezonu turystycznego. Nic się nie stało. Polacy, nic się nie stało.

Z jednej strony można powiedzieć, że to wypadek, jaki zawsze może się zdarzyć. Katastrofy, w tym ekologiczne, mogą być spowodowane przez błąd ludzki, zwykły wypadek, tysiąc innych przyczyn. Kiedy jednak tego rodzaju zdarzenia dotyczą krytycznej infrastruktury publicznej, musi się pojawić cała seria pytań. Również natury politycznej. I nie chodzi tutaj o proste młotkowanie rządzącego Gdańskiem kolejną
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: