Kataryniarza nie zastępuje się małpką

Nie minął rok od ataku Hitlera na Polskę, po którym Anglia i Francja wypowiedziały mu drôle de guerre. Teraz, gdy niemieckie oddziały walcują Belgię i Francję, praktycznie docierając nad La Manche, widać, że prawdziwa wojna odwlekła się, ale nie uciekła.

Maj/czerwiec 1940 r., mroczny czas – Niemcy łykają kontynent, a wyspiarze panikują. W takich sytuacjach dochodzą do głosu osobnicy skrajni, dzicy i wyraziści, których wrogowie mogą się bać nawet bardziej niż rodacy. Ustępuje Chamberlain, który w Monachium wytargował pokój dla całego pokolenia; nie chce władzy Halifax, flirtujący dotąd z Niemcami. Ale to nie znaczy, że Churchill jako premier będzie miał z górki.
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: