Bo tak chcieli Hitler i Himmler. Opowieść o kacie warszawskiego getta

Jürgen Stroop. Wysoki, postawny, na zdjęciach często stoi w wysokich butach do końskiej jazdy. Czasem ma czapkę górskich oddziałów z szarotką na boku. Na niektórych fotografiach z getta, z kwietnia i maja 1943 r., pozuje z uśmiechem, otoczony osobistą ochroną. Śmieją się także inni oficerowie. Tuż za nimi widać stojącą na gruzach rodzinę żydowską, ale ból i cierpienie Żydów zdają się nie obchodzić Niemców. W końcu „to tylko Żydzi”, czyli – w oczach hitlerowców – podludzie niezasługujący na litość i współczucie. To „zwierzęta”.

Mamy więc na pierwszym planie Aryjczyków w eleganckich, wyprasowanych mundurach. Wśród nich bryluje generał Jürgen Stroop. Wcześniej
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: