Jak miała zniknąć Anna Walentynowicz

Jej legendę próbowano zniszczyć za życia i po śmierci, a jej zasługi przypisać komuś innemu. W rocznicę tragedii smoleńskiej wspominam Anię Walentynowicz, którą usiłowano wymazać z pamięci jeszcze za jej życia.

Kiedy siedziałyśmy w obozie internowanych w Gołdapi, pewnego razu przybiegli do nas dozorcy i obwieścili z jakimś dziwnym entuzjazmem, że do Ani przyjechała rodzina. Poszłyśmy zobaczyć, co się dzieje, a tam jakiś facet rzucił się Ani na szyję, wycałował ją, twierdząc, że jest jej wujkiem, i wręczył jej wielkie pudełko czekoladek. Każda czekoladka była opakowana w osobny papierek, samo pudełko było pięknie ozdobione i eleganckie. „Mam nadzieję, że będą ci
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: