Gdy się żmija w Kluby wpija

Środowisko „Klubów Gazety Polskiej” kolejny raz udowodniło, że nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Natomiast nasi przeciwnicy – również po raz kolejny – że nie ma granicy śmieszności, której nie zdecydują się przekroczyć.

Mówiąc szczerze, zastanawialiśmy się, czy nie powinniśmy do redakcji „Wirtualnej Polski” wysłać butelki tokaju albo garnka gulaszu węgierskiego. Mało kiedy zdarza się, aby ktoś w mediach z reguły nam nieprzychylnych zrobił nam taką reklamę jak Kamil Sikora, redaktor portalu znanego jako „Wirtualne Parówki”. Jak zapewne wszyscy wiedzą, redaktor Sikora wybrał się incognito na Wielki Wyjazd na Węgry. Podsłuchał, nakręcił, napisał i… I chyba nie
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: