Groźna franciszka

Franciszka. Smukła, ostra i niebezpieczna. Zapragnąłem jej. Z pomocą kolegi udało się ją „zdobyć”.


Moja fascynacja bronią miotaną trwa. Za sprawą Janiego próbuję machać procą pasterską, dzięki Arturowi mam okazję porzucać do celu różnego rodzaju nożami, mój zbiór „latających” siekierek też się powiększa. Ostatnio ze zgrozą skonstatowałem, że wśród tomahawków brakuje mi najbardziej znanego europejskiego toporka do rzucania – franciszki (właściwie „franciski”).
To przedziwna siekierka. Moje pierwsze z nią spotkanie miało miejsce na imprezie w ruinach dolnośląskiego zamku Bolczów. Trzy dziwnie wygięte ostrza osadzone pod dziwnym kątem na trzonkach
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: