W księżycową, mroźną noc

Nie za dużo, nie za ciężko. Śpiwór, zapasowy ciepły ciuch, żarcie w proszku, woda. Razem z plecakiem ma ważyć poniżej 8 kilogramów.

To wytyczne od Łukasza, organizatora wyprawy: „Czy dasz radę na Syberii?”. Udział bierze sześć osób plus dwójka instruktorów. Do bazy wypadowej docieramy samochodami. Jadę z Darkiem (w cywilu alpinista przemysłowy) i Dominikiem (archeolog). Stamtąd ruszamy pieszo. Kilka stopni mrozu, śnieg na sosnach, gdzieniegdzie brzozy. Drogę zagradza nam terenówka z przyczepą. Nasz gospodarz, Sasza, ulitował się nad nami. Ładujemy plecaki do samochodu, siebie – na przyczepę. Balansujemy na oblodzonej blaszanej podłodze przyczepki, podskakując na
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: