Cud listopada

Mój stryj Stach Wolski, poległy w styczniu 1920 r. nad Dźwiną, był człowiekiem systematycznym, prowadzącym codzienne zapiski. Niestety między 11 listopada 1918 r., w którym pojawia się notatka „Podobno Dziadek wrócił. Oby!”, a początkiem grudnia zieje nigdy nieuzupełniona luka.

Miał zbyt wiele zajęć (oprócz organizowania harcerstwa i przygotowywania się do matury), żeby pisać – odradzał Polskę. Z pamiętników Ojca wiem, że m.in. dowodził szturmem na niemieckie koszary w Łodzi. Nie musiało pójść tak łatwo. Kraj był podzielony wewnętrznie nie tylko zaborowymi granicami. Mogliśmy mieć rewolucję, wojnę domową albo Księstwo Warszawskie z łaski Ententy. Opatrznościowym
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: