Jest tylko jedno wyjście – dymisja

Dokumenty, które ujawnia w tym numerze „GP” Grzegorz Wierzchołowski, wprawiają w osłupienie. Okazuje się bowiem, iż w kluczowej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa instytucji superważną funkcję pełni człowiek rodem z komunistycznych służb. Przez czas prezydentury Bronisława Komorowskiego niezależne media biły na alarm w sprawie obsady stanowisk w BBN i kontaktów kierownictwa Biura z najbardziej zaufanymi ludźmi Kremla. Przedstawiane były dowody na spotkania, publikowano dokumenty obrazujące skalę współdziałania z Rosją.

Po dwóch latach prezydentury Andrzeja Dudy okazuje się, że w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego komuna jak siedziała, tak siedzi. Opisywany
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: