Stan oblężenia

Dawno już ojczyzna nasza nie była poddawana podobnej kanonadzie propagandowej. Przyzwyczailiśmy się do ujadania mediów czy ataków brukselskich harcowników w rodzaju Junckera i Timmermansa. Jednak kiedy zapiał kogut galijski – Macron i odezwała się „gruba Berta” w osobie Merkel, widać, że to nie żarty.

Co się więc dzieje takiego, że porzucono subtelniejsze metody, a atak nie tylko nie poprawi notowań kolaborantów z „opozycji totalnej”, ale jeszcze wzmocni obóz rządzący? Bynajmniej nie chodzi o fikcyjne zagrożenie demokracji – to we Francji drugi rok trwa stan wojenny, a w Niemczech szaleje cenzura i wsadza się dziennikarzy za głoszenie przekonań. Idzie o rzeczy
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: